Zlikwidowano fabrykę nielegalnych papierosów

Zlikwidowane 4 linie służące do produkcji papierosów, linia do ich pakowania, przejęte 6 kg i 2 litry amfetaminy oraz zatrzymane 3 osoby, to efekt działania CBŚP na terenie województwa mazowieckiego. Śledztwo nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Siedlcach. Podczas akcji wsparcia policjantom CBŚP udzielili funkcjonariusze KAS. Sprawa jest rozwojowa.

Policjanci z Zarządu w Radomiu Centralnego Biura Śledczego Policji dotarli do informacji z której wynikało, że w okolicach Siedlec może być prowadzona nielegalna produkcja papierosów. Po dokładnym zweryfikowaniu okazało się, że na terenie jednej z posesji w powiecie łosickim dochodzi do nielegalnego procederu. Tam zlikwidowali nielegalną fabrykę papierosów, a także miejsce pakowania wyrobów tytoniowych. Łącznie w pomieszczeniach znajdowały się 4 linie służące do produkcji papierosów oraz jedna linia do ich pakowania. Funkcjonariusze przejęli także wyprodukowane papierosy, w tym niektóre z naniesionymi symbolami znanej marki tytoniowej. Dodatkowo zabezpieczono również tytoń i poligrafię niezbędną do produkcji wyrobów tytoniowych. Wartość urządzeń wchodzących w skład zlikwidowanych linii produkcyjnych będzie precyzyjnie wyceniona przez biegłego, ale już z wstępnych szacunków wynika, że jest to kwota rzędu co najmniej kilkuset tys. zł. W działaniach uczestniczyli także funkcjonariusze Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego (KAS).

W trakcie przeszukania obiektu policjanci znaleźli również amfetaminę w postaci stałej i ciekłej, tj. 6 kg i 2 litry. Szacunkowa, hurtowa wartość przejętych narkotyków to ponad 50 tys. zł. Funkcjonariusze zabezpieczyli także przedmioty mogące służyć do produkcji narkotyków syntetycznych. Z ustaleń śledztwa wynika, że narkotyki i wyroby akcyzowe najprawdopodobniej miały być rozprowadzone na terenie Mazowsza.

Podczas akcji zatrzymano 3 osoby, w wieku od 35 do 42 lat, które zostały doprowadzone do Prokuratury Rejonowej w Siedlcach, gdzie przedstawiono im zarzuty określone w Ustawie o Przeciwdziałaniu Narkomanii, a także dotyczące przestępstw karno-skarbowych. Decyzją sądu wszyscy zostali tymczasowo aresztowani na 3 miesiące.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zlikwidowano nielegalną fabrykę papierosów

Funkcjonariusze CBŚP i KAS, w ramach śledztwa prowadzonego przez Podkarpacki Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej, rozbili zorganizowaną grupę przestępczą i zlikwidowali nielegalną fabrykę papierosów, w której miesięcznie można by było wyprodukować kilka milionów papierosów. Podczas akcji przejęto tytoń oraz papierosy warte prawie milion złotych. W sprawie zatrzymano 7 podejrzanych, z czego 6 tymczasowo aresztowano.

Policjanci z Zarządu w Rzeszowie Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z funkcjonariuszami Śląskiego Urzędu Celno-Skarbowego (KAS), pod nadzorem Podkarpackiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie od kilku miesięcy pracowali nad sprawą nielegalnej fabryki papierosów. Zebrane przez nich informacje doprowadziły do prywatnej posesji znajdującej się na terenie powiatu częstochowskiego w województwie śląskim.

Jak ustalono fabryka działała nieregularnie, tylko co pewien czas dochodziło w niej do wytwarzania papierosów. Funkcjonariusze weszli do hali w momencie rozpoczęcia nielegalnej produkcji. Na miejscu w kilku wygłuszonych i wentylowanych pomieszczeniach ukryta była kompletna linia służąca do produkcji nielegalnych papierosów pakowanych w pudełkach typu „pizza”. Na miejscu zabezpieczono maszyny do produkcji papierosów, kompresory, agregat prądotwórczy oraz papierosy, tytoń i niezbędne do produkcji papierosów komponenty, m.in. filtry i bibuły. Przejęty towar wstępnie oszacowano na kwotę około miliona złotych.

Podczas działań zatrzymano 7 mężczyzn (3 obywateli Ukrainy i 4 Polaków), w wieku od 36 do 57 lat. Zatrzymani mężczyźni zostali doprowadzeni do Podkarpackiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie, gdzie przedstawiono im zarzuty dotyczące m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i popełnienia przestępstw karno-skarbowych, tj. wytwarzania wyrobów tytoniowych bez polskich znaków akcyzy. Na podstawie zebranego materiału dowodowego Sąd Rejonowy w Rzeszowie aresztował 6 podejrzanych na okres 3 miesięcy.

Warto podkreślić, że policjanci CBŚP zwalczając przestępczość tytoniową bardzo często współpracują z innymi służbami polskimi i zagranicznymi. Dzięki tej współpracy oraz dobremu rozpoznaniu środowiska przestępczego, działającego coraz częściej na arenie międzynarodowej, tylko w tym roku przejęli blisko 85 milionów nielegalnych papierosów i ponad 60 ton tytoniu oraz zlikwidowali 2 fabryki papierosów i 2 krajalnie tytoniu.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zamiast uprawy pieczarek była uprawa konopi indyjskich

Bialscy policjanci ujawnili nielegalną plantację konopi. W hali wykorzystywanej niegdyś jako pieczarkarnia sprawcy uprawiali niemal 2 tysiące roślin. Policjanci zabezpieczyli dodatkowo ponad 5 kilogramów suszu marihuany. Wczoraj wobec trzech mężczyzn w wieku 42-49 lat podejrzanych o ten proceder bialski sąd zastosował tymczasowy areszt. Za popełnione czyny grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.

W połowie tygodnia bialscy kryminalni weszli na wytypowaną posesję znajdującą się na terenie powiatu. Z informacji funkcjonariuszy zwalczających przestępczość gospodarczą wynikało, że w budynku byłej pieczarkarni znajduje się nielegalna uprawa konopi indyjskich. Realizując czynności w sprawie kryminalni zatrzymali mężczyznę, który przyjechał „by dojrzeć interesu”. Okazało się, że jest to 42-letni mieszkaniec gminy Biała Podlaska. Policjanci potwierdzili też posiadane informację. W hali ujawnili bowiem specjalistycznie prowadzoną uprawę konopi innych niż włókniste. Ujawnili także wyposażenie plantacji w tym: oświetlenie, wentylatory, filtry, nawozy, pochłaniacze a także komputer.

Z ustaleń policjantów wynikało, że od sierpnia tego roku sprawcy uprawiali tam niemal 2 tysiące roślin konopi indyjskich. Poza roślinami policjanci zabezpieczyli również susz marihuany. Znajdował się w plastikowych skrzynkach oraz wiaderkach. Znaczną ilość suszu roślinnego oraz osprzęt kryminalni zabezpieczyli także w miejscu zamieszkania 44-latka.

W trakcie wykonywanych czynności policjanci zatrzymali do sprawy dwóch mieszkańców Białej Podlaskiej w wieku 44-49-lat. W samochodzie należącym do 44-latka policjanci ujawnili marihuanę, a w miejscu jego zamieszkania gotówkę. Pieniądze zabezpieczyli też w mieszkaniu 49-latka. Łącznie była to kwota niemal 70 tysięcy złotych. Podczas prowadzonych działań funkcjonariusze zabezpieczyli łącznie ponad 5 kilogramów marihuany i ponad 1300 roślin konopi.

Mężczyźni doprowadzeniu zostali do Prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty. Wczoraj bialski sąd zastosował wobec całej trójki najsurowszy środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu. Mężczyźni odpowiadać będą za uprawę mogącą dostarczyć znaczną ilość marihuany a także wytwarzanie oraz posiadanie znacznej ilości tego narkotyku. 44-latek odpowiadał będzie dodatkowo za kierowanie samochodem znajdując się pod wpływem narkotyków. Za popełnione czyny grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Policjanci ustalają wszystkie okoliczności sprawy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zlikwidowano kolejną plantację konopi indyjskich

Nielegalną plantację konopi indyjskich ujawnili i zlikwidowali jasielscy policjanci, zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej. Uprawy należące do 38-latka, funkcjonariusze namierzyli na terenie jego prywatnej posesji oraz na pobliskich działkach leśnych. Śledczy zabezpieczyli łącznie 1,6 kg suszu marihuany oraz 719 krzewów konopi indyjskich. Zatrzymanemu mężczyźnie grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności.

Policjanci z jasielskiej komendy, zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej, zakończyli kolejną sprawę, likwidując nielegalną uprawę konopi indyjskich. Należała ona do 38-letniego mieszkańca województwa małopolskiego. W minioną niedzielę (10.10.2021) mężczyzna wpadł w ręce policjantów, kiedy przyjechał ściąć krzewy konopi indyjskich, rosnące na jednym z jego pól uprawnych.

Mężczyzna czasowo zamieszkiwał w domu jednorodzinnym, znajdującym się na terenie gminy Jasło. Podczas przeszukania budynku oraz pomieszczeń gospodarczych, policjanci odkryli także linię do produkcji marihuany. Wewnątrz znajdowała się profesjonalna uprawa konopi indyjskich, a budynek był przystosowany do tego typu działalności. Ujawniono w nim kilkaset krzewów konopi indyjskich, gotowy susz marihuany oraz specjalistyczny sprzęt, który służył do prowadzenia nielegalnej uprawy.

Policjanci zabezpieczyli łącznie 719 krzewów konopi indyjskich w różnej fazie wzrostu, 1,6 kg marihuany, 9 szt. tabletek MDMA oraz 5 g amfetaminy.

Zatrzymany 38-latek przyznał się do zarzucanych czynów. Odpowie za wytworzenie i posiadanie znacznej ilości środków odurzających oraz nielegalną uprawę konopi indyjskich, z której można było wytworzyć znaczną ilości środków odurzających.

Decyzją prokuratury wobec podejrzanego zastosowano środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 10 tys. zł. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara do 15 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Nielegalna sterylizacja kobiet w Czechach. Poszkodowane wywalczyły odszkodowanie

Prezydent Czech Miloš Zeman podpisał ustawę obiecującą odszkodowania dla kobiet, które zostały wysterylizowane bez swojej zgody. Nie wiadomo, ilu osób dotyczyć mogą uprawnienia do wypłaty, ale mówi się o setkach przypadków. Proceder pozbawiania kobiet płodności trwał do 2012 roku. Zgodnie z nowym prawem ofiary, z których większość ma romskie pochodzenie, będą mogły otrzymać 300 tys. koron czeskich (53 tys. zł) odszkodowania od rządu. Zdaniem obrońców praw człowieka oznacza to, że popełnione wobec nich przestępstwa zostały rozpoznane i podlegają zadośćuczynieniu.

Sterylizacja kobiet w Czechach do 2012 roku

Pracownicy społeczni używali zachęt i gróźb, by zmuszać kobiety do przejścia sterylizacji. Proceder rozpoczął się w 1966 roku i trwał oficjalnie do 1989 roku. Kobiety jednak w dalszym ciągu były zachęcane i zwodniczo doprowadzane do sterylizacji. Podtykano im do podpisania zgody przed zabiegiem cesarskiego cięcia.

W niektórych wypadkach nie informowano ich nawet, że zostały wysterylizowane „przy okazji” porodu. Kiedy indziej znów wmawiano im, że zabieg jest niezbędny dla ratowania ich zdrowia.

W 2012 roku proceder zakończył się uchwaleniem prawa, które wprowadzało obowiązek upływu pewnego czasu między żądaniem sterylizacji a przeprowadzeniem zabiegu. Raport Rzecznika praw obywatelskich z 2005 roku przypisał ministerstwu zdrowia odpowiedzialność za przypadki i rekomendował odszkodowania.

Dyskryminacja Romów w Czechach

Nie wiadomo jeszcze, kiedy rozpocznie się wypłata odszkodowań. Nie jest też jasne, jak ubiegać się mają o nie osoby, które przeszły procedurę sterylizacji po oficjalnym zakończeniu projektu. Będą proszone o jak najdokładniejsze umotywowanie swojej prośby opisem wydarzeń, przez które przeszły.

– Walczyliśmy długo i ciężko, by wygrać tę bitwę. Niektóre z kobiet są już stare, inne odeszły. Cieszę się, że zobaczą światło prawdy – powiedziała „Guardianowi” Elena Gorolova, pracownica społeczna z Ostrawy, która 30 lat temu w wieku 21 lat została wysterylizowana.

Przedstawicielka Amnesty International Barbora Cernusakova ostrzega,  że odszkodowania nie wyznaczają końca dyskusji o rasizmie przeciw Romom w Czechach. Wskazała, że romskie dzieci były często umieszczane w segregowanych szkołach o okrojonym programie, dyskryminacja pojawiała się też w mieszkalnictwie i na rynku pracy.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zlikwidowano ogromną plantację marihuany pod Zduńską Wolą

Do 10 lat więzienia grozi 39-latkowi z gminy Zapolice (woj. łódzkie), który prowadził nielegalną plantację marihuany. Ponadto, znaleziono u niego inne narkotyki i nielegalny alkohol. W akcji brał udział wyszkolony pies.

Kilka dni temu policja wpadła na trop plantacji zlokalizowanej na terenie gminy Zapolice. 39-letni mężczyzna ukrył nielegalną hodowlę marihuany wśród zarośli. Policjanci zabezpieczyli łącznie 14 krzaków konopi indyjskich w różnej fazie wzrostu. – W trakcie przeszukania pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych kryminalni znaleźli prawie 800 gramów marihuany, 59 gramów amfetaminy oraz 118 litrów alkoholu bez polskich znaków akcyzy. W przeszukaniu mundurowym pomagał specjalnie wyszkolony policyjny pies do wyszukiwania zapachów narkotyków – podaje Komenda Wojewódzka policji w Łodzi. Mężczyzna w domowym zaciszu posiadał również sprzęt destylacyjny do wytwarzania nielegalnego alkoholu.
Źródło info i foto: se.pl

Obrońca praw człowieka Aleś Bialacki zatrzymany na Białorusi

Aleś Bialacki, obrońca praw człowieka, szef monitorującej ich naruszenia organizacji Wiasna, został zatrzymany na Białorusi – poinformowali aktywiści tej organizacji. Od rana krewni i współpracownicy informowali, że nie mają kontaktu z Bialackim. Podejrzewali, że mógł zostać zatrzymany.

Na Białorusi trwają w środę masowe rewizje w organizacjach praw człowieka, NGO, innych niezależnych od państwa strukturach. Z nieoficjalnych informacji wynika, że Bialacki został zatrzymany w ramach sprawy karnej, którą prowadzi aparat centralny Komitetu Śledczego Białorusi.

Bialacki to białoruski działacz praw człowieka, były więzień polityczny. Prowadzona przez niego największa organizacja w tym sektorze – Wiasna – jest od blisko 20 lat uznawana przez państwo za nielegalną i nie posiada rejestracji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Austria: Nielegalny arsenał trafić do prawicowych ekstremistów

Minister spraw wewnętrznych Niemiec Horst Seehofer nazwał w poniedziałek „alarmującym” wykrycie w Austrii znacznych ilości nielegalnie nabytej broni, amunicji i materiałów wybuchowych, które miano zakupywać na potrzeby ewentualnej niemieckiej prawicowo-ekstremistycznej milicji. W sprawie tej austriacka policja aresztowała w ubiegłym tygodniu pięć osób. Jedną z nich jest uprzednio karany 53-letni neonazista, którego traktuje się jako głównego podejrzanego. W trakcie kolejnych pięciu rewizji w różnych miejscach przejęto od środy do piątku łącznie 76 sztuk broni automatycznej i półautomatycznej, 14 ręcznych pistoletów, ponad 100 tys. sztuk amunicji, granaty oraz materiały wybuchowe, w tym heksogen i trotyl.

Śledczy uważają, że do sfinansowania tego arsenału wykorzystano pieniądze pochodzące z handlu narkotykami. Paradoksalnie główny podejrzany miał planować poszczególne transakcje w więzieniu i realizować je w trakcie przerw w odbywaniu kary.

Występując w sobotę na konferencji prasowej w Wiedniu minister spraw wewnętrznych Austrii Karl Nehammer nie ujawnił tożsamości podejrzanych ani miejsc, gdzie znaleziono broń. Powiedział tylko, że zdemaskowana siatka funkcjonowała na styku „sfery prawicowo-ekstremistycznej i przestępczości zorganizowanej”, przy czym aktywność ekstremistyczna dawała o sobie znać głównie na terytorium Niemiec.

Powołując się na koła poinformowane, austriacka agencja APA podała, że fundamentem całego procederu była zażyłość między austriackimi prawicowymi ekstremistami a grupami niemieckich bikerów. Na trop afery z bronią wiedeński Krajowy Urząd Kryminalny (LKA) natrafił dzięki prowadzonemu śledztwu narkotykowemu. Czynności dochodzeniowe odbywały się również na terenie Niemiec, gdzie aresztowano jeszcze dwóch ludzi – jednego w Bawarii, a drugiego w Północnej Nadrenii-Westfalii – oraz przejęto znaczną ilość środków odurzających.

Według Nehammera, wśród zatrzymanych przez austriacką policję są „nazwiska ze sceny neonazistowskiej, znane niestety w Austrii już od dawna”. Jedna z tych osób poruszyła w swych zeznaniach temat planowanego utworzenia prawicowej milicji – zaznaczył minister.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nielegalne seksparty w Brukseli. Policja sprawdza, czy organizatorem był poszukiwany Polak

Policja w Wadowicach sprawdza, czy organizator słynnej seksimprezy w Brukseli z udziałem węgierskiego polityka, to poszukiwany od ponad roku Polak Dawid Manzheley – ustalili dziennikarze RMF FM. ​Organizator gejowskich seksimprez w Belgii nazywa się tak samo. W wadowickiej komendzie Patryk Michalski dowiedział się, że imię i nazwisko mężczyzny (Dawid Manzheley) się zgadzają, a jego zdjęcia opublikowane przez belgijskie czy holenderskie media są bardzo podobne do zdjęć poszukiwanego Polaka.

Teraz funkcjonariusze – przy współpracy z belgijskimi służbami – będą musieli zweryfikować te informację i potwierdzić, czy to na pewno jest ta sama osoba. Mężczyzna, o którym mowa, jest poszukiwany przez policję za oszustwa, a sprawą zajmuje się wadowicka policja, bo jego ostatnim miejscem zameldowania były właśnie Wadowice.

Tam też miał prowadzoną sprawę karną dotyczącą oszustwa. Wyłudził 2 i pół tys. zł od mężczyzny podając się za prawnika. Został skazany na karę roku i dwóch miesięcy pozbawienia wolności. Do odsiadki nie stawił się. Już od początku się ukrywał. Sąd okręgowy w Krakowie wydał za nim europejski nakaz aresztowania – przekazał Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji w rozmowie z reporterem RMF FM Markiem Wiosło.

Dziś ze strony belgijskiej uzyskaliśmy potwierdzenie, że poszukiwany Dawid Manzheley faktycznie jeszcze kilka dni temu był na terenie Belgii – zaznaczył Gleń.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Przemoc w niemieckiej policji

Na jedno doniesienie o nielegalnej policyjnej przemocy przypada co najmniej pięć takich, które przemilczano. Strefa mroku obejmuje rocznie około 10 tys. przypuszczalnych aktów brutalności ze strony stróżów porządku. Badania na temat nielegalnej przemocy w policji przeprowadzono w Niemczech po raz pierwszy. Naukowcy z uniwersytetu w Bochum przedstawili częściowe sprawozdanie z analiz opartych na informacjach zebranych od 3400 przypuszczalnych ofiar niezgodnej z prawem policyjnej przemocy.

Według oficjalnych statystyk, prokuratura każdego roku prowadzi dochodzenie przeciwko blisko 4 tys. policjantów – w związku z 2 tys. przypadków domniemanego nadużycia siły niezgodnie z prawem. To tak zwana jasna strefa, ujawniająca sprawy, o których wiadomo.

Badacze ustalili, że stosunek spraw ujawnionych do tych, które pozostają w mroku wynosi 1:5, ale zastrzegli, że możliwe są proporcje nawet 1:6.

„Ponadto przyjmujemy, że ci, którzy składają doniesienie o przestępstwie, a wzięli udział w ankiecie, są nadreprezentowani” – wyjaśnił profesor Tobias Singelnstein w rozmowie z agencją DPA.

Jak jest naprawdę

Na zarzut, że respondenci mogli obciążyć policję fałszywymi oskarżeniami, kryminolog odpowiada, że u osób udzielających informacji widoczne były powściągliwość i obawy.

Jeśli chodzi o zgłoszone przypadki, według naukowców, dochodzenia przeciwko policjantom w dużej mierze są umarzane. Tylko wobec 7 proc. występuje się z aktem oskarżenia lub wydawany jest nakaz aresztowania. Naukowcy zapowiedzieli, że badania pod patronatem Niemieckiej Wspólnoty Badawczej (DFG – Deutsche Forschungsgemeinschaft) nad tym tematem będą kontynuowane.

Policja komentuje

Związek Zawodowy Policji (GdP) poinformował, że wobec milionów prowadzonych przez policję akcji rocznie, taki błąd w systemie nie jest widoczny.

„Policja we wszystkich ankietach cieszy się ogromnym zaufaniem i dużym szacunkiem. Nie miałoby to miejsca, gdyby coś było nie tak. Gdyby zachowanie policjantów było złe z premedytacją, doniesienie o tym zostałoby bardzo dokładnie i konsekwentnie zbadane” – skomentował szef GdP Oliver Malchow w wypowiedzi dla DPA.

Oliver Malchow nie wykluczył: „Możliwe też, że ktoś nie złożył doniesienia, by w ten sposób ukryć swoje własne niewłaściwe zachowanie”.

Ponadto, jego zdaniem, badacze nie są w stanie potwierdzić, czy w danym przypadku policja jednak działała zgodnie z prawem. „Kto chce podnieść alarm, że w Niemczech dzieje się Sodoma z Gomorą, a policja robi, co chce, jest w błędzie” – podkreślił policjant.
Źródło info i foto: interia.pl