Dżihadysta Salah Abdeslam skazany. 20 lat więzienia za udział w strzelaninie w Brukseli

Sąd w Brukseli skazał w poniedziałek Salaha Abdeslama, jedynego żyjącego członka grupy dżihadystów, która dokonała zamachów terrorystycznych w Paryżu w 2015 roku, na 20 lat więzienia za udział w późniejszej strzelaninie w belgijskiej stolicy. Abdeslam, obywatel Francji pochodzenia marokańskiego, został uznany przez belgijski sąd za winnego usiłowania zabójstwa policjantów w Brukseli w 2016 roku. Sąd skazał też w poniedziałek na 20 lat więzienia wspólnika Abdeslama, 24-letniego Tunezyjczyka Sofiena Ayariego.

Prokuratura zażądała kary 20 lat pozbawienia wolności dla obu mężczyzn za próbę zabicia policjantów w kontekście działań terrorystycznych i nielegalne posiadanie broni. Do strzelaniny doszło w czasie, gdy Abdeslam był najbardziej poszukiwanym przestępcą w Europie. Sąd uznał, że Abdeslam i Ayari wraz z Algierczykiem Mohamedem Belkaidem (zginął w akcji policji) połączyli siły „w akcie usiłowania zabójstwa o charakterze terrorystycznym”.

Abdeslam przebywa we francuskim więzieniu, gdzie czeka na rozpoczęcie procesu w sprawie swojego udziału w ataku paryskim z 2015 roku.
Źródło info i foto: interia.pl

„Łowcy cieni” zatrzymali poszukiwanego na szpitalnym korytarzu

6 lat pozbawienia wolności ma do odbyć Michał S., którego zatrzymali policjanci CBŚP z grupy tzw. łowców cieni. 38-latek był poszukiwany na podstawie Listu Gończego wydanego przez Sąd Okręgowy w Warszawie. Wcześniej został skazany m.in. za udział w grupie „żoliborskiej”, uprowadzenie oraz nielegalne posiadanie broni.

Zatrzymany działał w strukturze zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze zbrojnym tzw. „żoliborskiej”. Członkowie grupy dokonywali przestępstw na terenie Polski. Głównie zajmowali się wprowadzaniem do obrotu środków odurzających, substancji psychotropowych, rozbojami, wymuszeniami rozbójniczymi, a nawet uprowadzeniami dla okupu.

38-latek był poszukiwany od września br. na podstawie Listu Gończego wydanego przez Sąd Okręgowy w Warszawie, w celu odbycia kary pozbawienia wolności. Michał S. został skazany prawomocnym wyrokiem sądu na sześć lat więzienia m.in. za udział w grupie przestępczej, usiłowanie uprowadzenia osoby dla okupu i handel narkotykami, a także za nielegalne posiadanie dwóch sztuk broni maszynowej typu „Skorpion”.

Łowcy cieni namierzyli ściganego na korytarzu jednego z warszawskich szpitali, tam też Michał S. został zatrzymany. Błyskawiczne działania funkcjonariuszy całkowicie zaskoczyły mężczyznę, który nie miał szans na jakąkolwiek reakcję. Następnie policjanci przewieźli go do jednego z Zakładów Karnych, gdzie odbędzie zasądzoną karę.
Źródło info i foto: kryminalki.pl

Kołobrzeg: Strzelił do żony podczas kłótni

49-latek strzelił do żony, zawiózł ranną do szpitala, a następnie ukrył się przed policją. Został zatrzymany na kołobrzeskim osiedlu. Prokuratura postawiła mu zarzut usiłowania zabójstwa i nielegalnego posiadania broni. Mężczyzna tymczasowo pozostanie w areszcie – zdecydował sąd.

36-latka przeżyła dramatyczne chwile w niedzielny wieczór. Przy szosie w Charzyńskm Lesie, gdzie jej mąż, 49-latek z Karlina zaczął ją szarpać, przewrócił i oddał strzał z broni, na którą nie ma pozwolenia. Motywem miał być kryzys w związku, kobieta zagroziła odejściem od mężczyzny.

Wacław W. przywiózł swoją ranną, krwawiącą żonę do kołobrzeskiego szpitala. Miała rany szyi i klatki piersiowej zagrażające życiu. Gdy powiedziała lekarzom, że mąż ją postrzelił, mężczyzna zniknął. Policjanci, powiadomieni przez pracowników szpitala, zatrzymali Wacława W. na kołobrzeskim Osiedlu Ogrody. Jego ofiara, na szczęście, po operacji opuściła OIOM, dochodzi do siebie na ogólnym oddziale.

49-latek nie chciał zeznawać, przyznał tylko, że od dawna ma broń bez pozwolenia. Usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa i nielegalnego posiadania broni. Grozi mu kara od ośmiu lat więzienia nawet do dożywocia.
Źródło info i foto: wp.pl

W Berlinie zatrzymano osiem osób „arabskiego pochodzenia”

220 policjantów uczestniczyło we wtorek rano w Berlinie w prowadzonych wspólnie z prokuraturą przeszukaniach 16 mieszkań, lokali gastronomicznych i firm w ramach akcji przeciwko przestępczości zorganizowanej. Zatrzymano osiem osób „arabskiego pochodzenia”.

Zatrzymani są podejrzewani m.in. o napad rabunkowy na znany berliński dom towarowy KaDeWe, a także o podżeganie do kontraktowego zabójstwa i nielegalne posiadanie broni. Agencja dpa pisze, że ujawniono, bez podawania szczegółów, iż podstawą przeprowadzenia operacji policyjnej były informacje pochodzące ze środowiska przestępczego.

Senator (minister) ds. wewnętrznych Berlina Frank Henkel przyznał, że takie informacje „są czymś niezwykłym dla tego środowiska”. Podkreślił zarazem, że „kiedy upada mur milczenia, siły bezpieczeństwa mogą działać z jeszcze większą konsekwencją”.

Henkel podkreślił, że Berlin nie toleruje żadnej „przestrzeni pozaprawnej” i że dotyczy to „przestępców z wielkich rodzin arabskich tak samo jak każdego innego w naszym mieście”. Rzecznik policji Stefan Redlich powiedział telewizji n-tv, że podczas przeszukań skonfiskowano broń, gotówkę, biżuterię, a także luksusowy samochód. Agencja Asociated Press podkreśla, że zatrzymani mieszkają w Niemczech od dawna.
Żródło info i foto: interia.pl

Prokurator domaga się 13 lat więzienia dla Brunona Kwietnia

Kary łącznej 13 lat pozbawienia wolności zażądał dziś przed sądem prokurator dla oskarżonego o przygotowywanie zamachu terrorystycznego Brunona Kwietnia. Zdaniem prokuratora wina oskarżonego została udowodniona.

– Mamy do czynienia z osobą, która myśli, planuje i jest w stanie przeprowadzić zamach na najwyższe organy państwa – powiedział dziś w mowie końcowej prokurator Mariusz Krasoń. Dzisiaj krakowski Sąd Okręgowy zamknął przewód sądowy w procesie oskarżonego o przygotowywanie zamachu terrorystycznego Brunona Kwietnia i oddał głos stronom.

Prokurator przeanalizował w swojej mowie materiał dowodowy, wskazując, że wina Brunona Kwietnia została udowodniona przed sądem.

– Plan Brunona Kwietnia był realny i możliwy do przeprowadzenia. Dysponował on niezbędną wiedzą, możliwościami i urządzeniami, dokonał niezbędnych ustaleń i przygotowań – powiedział prokurator. Podkreślił, że przy wymiarze kary sąd powinien zwrócić uwagę na rozmiar szkody i jej skutki, bardzo wysoki stopień społecznej szkodliwości zarzucanych czynów i stopień winy oraz motywację i sposób zachowania sprawcy.

Kwiecień odpowiadał przed sądem za przygotowywanie od lipca do listopada 2012 r. ataku terrorystycznego na konstytucyjne organy RP, nakłanianie w 2011 r. dwóch studentów do przeprowadzenia zamachu oraz nielegalne posiadanie broni i handel nią.

Dziś głos zabiorą jeszcze obrońcy Brunona Kwietnia. Na kolejnej rozprawie 15 grudnia głos zabiorą obrońcy współoskarżonego Macieja O. i oskarżony Brunon Kwiecień.
Żródło info i foto: onet.pl

Samir S. oskrażony o potrójne zabójstwo

Za zabójstwo trzech osób, w tym malutkiego dziecka, z pobudek zasługujących na szczególne potępienie oraz zabór mienia ofiar i nielegalne posiadanie broni palnej i amunicji odpowie przed sądem Rosjanin Samir S. Prokuratura przygotowała akt oskarżenia. Śledztwo w tej sprawie trwało prawie dwa lata. Prowadzili je policjanci z wydziału dochodzeniowo-śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, pod nadzorem prokuratora z wydziału do spraw przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku.

Szczególnie niskie pobudki

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że akt oskarżenia jest już gotowy i lada dzień trafi do sądu. Proces powinien ruszyć za kilka miesięcy. Zdaniem prokuratury Samir S. popełnił potrójną zbrodnię na tle rabunkowym. To pobudki zasługujące na szczególne potępienie. 33-letniemu Rosjaninowi azerskiego pochodzenia grozi dożywocie.

Do zbrodni doszło w połowie marca 2013 roku. Ofiarami są 33-letni Adam K., jego 30-letnia konkubina i ich 16-miesięczna córeczka. Wszyscy zostali zastrzeleni z pistoletu w mieszkaniu przy ul. Długiej w Gdańsku. Samira S. policjanci zatrzymali dzień po zdarzeniu. Policjanci z CBŚ przygotowali na niego zasadzkę przed blokiem przy ul. Władysława IV w Elblągu, w którym mieszkał. Mężczyzna był już spakowany i przygotowywał się do wyjazdu z Polski. Kim jest Samir S. podejrzewany o potrójne morderstwo w Centrum Gdańska?

Służył w rosyjskim wojsku

W mieszkaniu Samira S. policjanci znaleźli pistolet Walther, z którego padły strzały, oraz przedmioty pochodzące z miejsca zbrodni – broń, którą kolekcjonował Adam K., telefony i laptop. Samir S. nigdy nie przyznał się do winy. W trakcie śledztwa ustalono m.in., że podejrzany przez kilka miesięcy służył w rosyjskiej armii, z której zwolniono go, gdy dostarczył dokumenty świadczące o kłopotach ze zdrowiem psychicznym. Oskarżony mieszkał w Polsce od 20 lat. Biegli, którzy badali Samira S., stwierdzili, że jest poczytalny i może odpowiadać przed sądem.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Napad na bank na Podkarpaciu

Malutka miejscowość o nazwie Wielkie Oczy na Podkarpaciu nie widziała jeszcze takiego napadu. Skoku stulecia na miejscowy bank spółdzielczy dopuścił się były leśniczy i lokalny biznesmen. Lesław S. (60 l.), który w masce i z pistoletem wpadł do środka i otworzył ogień, raniąc pracownika. Sprawca próbował później uciekać, ale na szczęście został schwytany. Teraz sąd skazał go na 12 lat więzienia

Lesław dorobił się fortuny jako leśniczy. Wybudował okazałą willę i domki letniskowe na wynajem. Uchodził za najbogatszego mieszkańca wsi i wszyscy chylili przed nim czoła. Do dziś nikt nie może zrozumieć, co strzeliło mu do głowy. On sam podczas procesu chyba nie powiedział prawdy. W jego historię o tym, że był narzędziem w rękach szantażującego go gangu zza wschodniej granicy, nikt nie uwierzył. Leśniczy wpadł do niewielkiej placówki, której był stałym klientem. Razem z żoną spłacał w tym banku ponad 300 tys. zł kredytu i mieli 10 tys. zł zaległości. Bandzior wzorował się na sensacyjnych filmach. Na głowę naciągnął maskę łysego typa z wielkim nosem. Mimo to dyrektorka natychmiast go rozpoznała.

– Panie Leszku, spokojnie… Co się stało? – pytała zaszokowana, widząc w jego rękach broń. – K… zabiję cię! – warknął w jej stronę wzburzony napastnik. Wtedy próbował powstrzymać go jeden z pracowników. W trakcie szamotaniny padły dwa strzały. Kula zraniła interweniującego, młodego bankiera w ramię. Bandzior wpadł w panikę nawet nie żądał już nawet pieniędzy, lecz zdecydował się na odwrót, wybił szybę i wyskoczył przez okno. Potem próbował uprowadzić sprzed banku radiowóz. Ale policjant wspólnie ze świadkami – sołtysem i jego synem poskromili go. Ostatecznie były leśniczy został skazany za usiłowanie zabójstwa, rozbój, groźby, nielegalne posiadanie broni.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Włoscy mafiosi zatrzymani

Włoska policja, w ramach akcji przeciwko kalabryjskiej mafii ‚Ndrangheta, aresztowała we wtorek w okolicach Mediolanu 37 domniemanych mafiosów. Zatrzymanym zarzuca się nielegalne posiadanie broni, lichwę oraz wymuszenia. Policja wpadła na trop grupy przestępczej działającej w okolicach Mediolanu dzięki wcześniejszym operacjom antymafijnym na terenie Lombardii, co pozwoliło na lepsze poznanie struktur mafijnych na północy Włoch. W Mediolanie doszło tymczasem do zabójstwa dokonanego – jak pisze agencja Reutera – w „mafijnym stylu”. 43-letni przedsiębiorca i jego 21-letnia przyjaciółka zostali zastrzeleni w poniedziałek wieczorem na ulicy w centrum miasta przez poruszających się na skuterze zamaskowanych napastników. Według policji motywy zbrodni na razie nie są znane. Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Poszukiwany – Gangster z grupy „Niedzióła”

Dariusz Sieraczkiewicz

Dariusz Sieraczkiewicz

Dariusz Sieraczkiewicz, należał do włocławskiego gangu, który naprawdę dużo miał na sumieniu. Zabójstwa, handel narkotykami, nielegalne posiadanie broni to tylko niektóre z przestępstw, które grupa przestępcza ma na swoim koncie. Większość bandziorów już siedzi, Sieraczkiewicz nadal się ukrywa.

 

 

 

 

Według ustaleń śledczych tym bezlitosnym gangiem kierował Robert N. ps. Niedziół. Grupa, na której stał czele, była wyjątkowo brutalna. Świadczy o tym chociażby zabójstwo Andrzeja S. ps. Hamel, który należał do konkurencyjnego gangu. Bandyta został pocięty maczetami, a jego zwłoki pozostawiono na brzegu Jeziora Wikaryjskiego pod Włocławkiem. W podobny sposób bandyci „Niedzióła” napadli na Jacka C. (również z innego gangu). Zaatakowali go maczetami we Włocławku. Rannemu pomogli jednak przechodnie i pogotowie ratunkowe, które bardzo szybko zjawiło się na miejscu.

 

Gang zaczęło w końcu rozpracowywać Centralne Biuro Śledczy. Funkcjonariusze, krok po kroku, rozbijali grupę przestępczą. Zostali zatrzymywani kolejni bandyci, a podczas jednej z akcji policjantom udało się nawet uwolnić dziewczynę, która miała zostać wywieziono do domu publicznego w Europie Zachodniej. Kolejnych przestępców z gangu „Niedzióła” namierzono nawet za granicą – w Niemczech oraz w Islandii. Efekt zatrzymań był niezły – mundurowi zatrzymali łącznie 18 osób. Niektórym z nim grożą bardzo wysokie wyroki – z dożywociem włącznie.

 

Dariusza Sieraczkiewicza jednak do chwili obecnej nie udało się namierzyć. Jego miejsce pobytu pozostaje dla stróżów prawa cały czas zagadką. Wygląd bandziora to również obecnie niewiadoma – policjanci są pewni, że Sieraczkiewicz zrobi wszystko by się ukryć, zmiana wygląda nie stanowi, więc dla niego problemu.

Dariusz Sieraczkiewicz

Dariusz Sieraczkiewicz

Funkcjonariusze przyznają też, że mężczyzna może być bardzo niebezpieczny. – Był typowym żołnierzem gangu. Notowany wcześniej za bójki, pobicia może zachować się naprawdę nieobliczalnie, gdy odkryje, że został rozpoznany – opowiada jeden z policjantów.

Jeśli wiecie gdzie się ukrywa dzwońcie – 997.