Nowe zatrzymania ws. ustawianej sprzedaży nieruchomości w Krakowie

Trzy osoby zostały zatrzymane przez CBA w aferze dotyczącej ustawiania przetargów na wynajem, lub zakup atrakcyjnych nieruchomości w Krakowie – informuje reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Zatrzymani to lekarka, pracownik lokali gastronomicznych i przedsiębiorca – współwłaściciel jednego z najbardziej popularnych miejsc rozrywki w Krakowie.

Osoby te miały dawać pieniądze, lub obiecywać ich wręczanie w zamian za ustawianie postępowań na kupno i wynajem lokali użytkowych i mieszkalnych. Wręczane kwoty wahały się od 20 do 25 tysięcy złotych. Jedno z postępowań dotyczyło lokalu znajdującego się w Sukiennicach.

W sumie w aferze podejrzanych jest 15 osób. Wątpliwości dotyczą umów na 42 nieruchomości.
Źródło info i foto: interia.pl

Jest akt oskarżenia wobec Stanisława G. Chodzi o łapówki

Stanisław G. jako wiceminister środowiska w zamian za przychylność i pomoc przyjął pieniądze, drogie zegarki i nieruchomości w Chorwacji – wynika z informacji przekazanych PAP przez Prokuraturę Krajową. Śledczy oskarżyli go też o plagiat pracy doktorskiej i nakłanianie do wręczenia łapówki.

Jak podała prokuratura, obszernym aktem oskarżenia – liczącym ponad 1100 stron – objęto 32 osoby, które zostały oskarżone łącznie o 94 czyny. Wobec dziewięciu oskarżonych skierowano wnioski o dobrowolne poddanie się karze. Z informacji przekazanych przez PK wynika, że akt oskarżenia dotyczy nieprawidłowości przy 26 inwestycjach realizowanych przez Zachodniopomorski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie.

„Prokurator Zachodniopomorskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej skierował do Sądu Okręgowego w Szczecinie akt oskarżenia przeciwko posłowi na Sejm RP Stanisławowi G., jego żonie Renacie L.–G., członkom jego rodziny oraz innym osobom. Materiały w tym zakresie zostały wyłączone z postępowania dotyczącego tzw. afery melioracyjnej, które jest nadal prowadzone, aktualnie pozostaje w nim 42 podejrzanych” – podała prokuratura.

Jak dodała PK, „zgromadzony materiał dowodowy wskazuje na to, że w związku z pełnioną w rządach PO-PSL funkcją sekretarza stanu w Ministerstwie Środowiska poseł Stanisław G. przyjął jako łapówki co najmniej 733 tys. zł w gotówce, a także dwa zegarki o łącznej wartości prawie 26 tys. zł oraz nieruchomości w Chorwacji”. „Ponadto zarzuty dotyczą nakłaniania do wręczenia łapówki w wysokości co najmniej 200 tys. zł oraz ujawnienia informacji niejawnej i plagiatu pracy doktorskiej. Prokuratura oskarżyła posła również o pranie brudnych pieniędzy” – przekazała PAP prokuratura.

Za przyjęcie łapówek Stanisławowi G. grozi do 12 lat więzienia.

Z informacji przekazanych PAP przez prokuraturę wynika, że Stanisław G. w okresie od stycznia 2011 roku do końca czerwca 2013 roku jako wiceminister środowiska w rządzie PO-PSL przyjął co najmniej 405 tys. zł łapówki w gotówce od przedsiębiorcy Krzysztofa B. „W zamian, wykorzystując swoją pozycję wiceministra, oferował przedsiębiorcy przychylność, poparcie oraz pomoc w zdobywaniu wielomilionowych kontraktów od Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie” – podała PK.

Jak podali śledczy, wiceminister miał nakłaniać także przedsiębiorcę do wręczenia dyrektorowi Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji co najmniej 200 tys. zł łapówki. „Argumentował, że to warunek, aby firma przedsiębiorcy funkcjonowała i utrzymała się na rynku. Pieniądze zostały przekazane, a dyrektor Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji Tomasz P. jest obecnie jednym z głównych podejrzanych w śledztwie dotyczącym tzw. afery melioracyjnej” – zaznaczyła prokuratura.

Śledczy przekazali także, że w 2011 r. Stanisław G. przyjął od Bogdana K. jako łapówkę 100 tys. zł oraz apartament w Chorwacji o wartości 48 tys 432 euro. „W zamian oferował on Bogdanowi K. przychylność, poparcie i pomoc w kontaktach w zakresie prowadzonej przez niego działalności gospodarczej, w tym w kontaktach z przedstawicielami Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie organizujących przetargi opiewające niejednokrotnie na dziesiątki milionów złotych” – podkreśliła PK.

Stanisław G. oskarżony jest też łapówki w postaci dwóch zegarków Tag Heuer wartych łącznie prawie 26 tys. zł. G. jako wiceminister środowiska otrzymał zegarki od zastępcy dyrektora do spraw Administracji, Informatyki, Marketingu i Współpracy z Zagranicą w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej Łukasza L. W zamian miał zadeklarować utrzymanie przez Łukasza L. stanowiska zastępcy dyrektora. Jak przekazała prokuratura, Łukasz L. miał otrzymać maila z konkretnymi modelami zegarków przeznaczonych na łapówkę.

W akcie oskarżenia poseł PO został oskarżony także o popełnienie plagiatu w pracy doktorskiej, którą obronił w 2011 r. w Społecznej Wyższej Szkole Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi. W konsekwencji G. uzyskał tytuł doktora nauk ekonomicznych. „Z zeznań świadków, a także z opinii biegłych wynika, że przygotowując pracę doktorską, przywłaszczył sobie autorstwo cudzych utworów” – wskazała prokuratura.

W sprawie oskarżona została również żona posła Renata G. Renata L. Prokuratura zarzuciła jej pranie brudnych pieniędzy, które miało polegać na działaniach zmierzających do utrudnienia stwierdzenia pochodzenia przyjętej wcześniej jako łapówki nieruchomości w Chorwacji.

Wśród oskarżonych w tej sprawie są również: były starosta koszaliński Roman Sz., były dyrektor Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Warszawie Mieczysław O., byli pracownicy Zachodniopomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie, przedstawiciele i właściciele firm realizujących inwestycje melioracyjne

Wobec oskarżonego posła PO zastosowano poręczenie majątkowe w kwocie 500 tys. zł dozór policji oraz zakazem kontaktowania się z innymi podejrzanymi w tej sprawie. „Wobec pozostałych oskarżonych stosowane są środki zapobiegawcze w postaci poręczeń majątkowych, zakazów opuszczania kraju połączonego z zatrzymaniem paszportu oraz dozorów Policji” – podała PK. Prokuratura dokonała też zabezpieczenia majątkowego na mieniu wszystkich oskarżonych na łączną kwotę blisko 2,6 mln zł.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zabezpieczono majątek o wartości 19.5 mln zł grupy wyłudzające VAT

Nieruchomości warte przeszło 19,5 mln zł zajęli śledczy ze śląskich „pezetów” i policjanci CBŚP po rozbiciu gangu, który zajmował się wyłudzaniem podatku VAT i praniem brudnych pieniędzy. Vatsterzy pozorowali handel różnymi towarami między firmami z kilku państw Unii. Realne były tylko faktury, dzięki którym mogli otrzymywać zwrot podatku VAT. Państwo straciło na ich działalności kilkadziesiąt milionów złotych.

Uderzenie funkcjonariuszy katowickiego CBŚP i Prokuratury Krajowej skupiło się na zatrzymaniu przedstawicieli firm zajmujących się fikcyjnym obrotem towarów między krajami Unii Europejskiej.

Przed dwoma tygodniami na terenie czterech województw: śląskiego, małopolskiego, warmińsko-mazurskiego i mazowieckiego zatrzymano 18 osób, którym w prokuraturze przedstawiono zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Wpadł boss grupy, ale większość zatrzymanych było tzw. słupami, których zadaniem było wystawianie fikcyjnych faktur za kupno czy sprzedaż różnorakich towarów.Usłyszeli także zarzuty poświadczania nieprawdy w dokumentach i prania pieniędzy.

Na razie śledczy ze Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej nie ujawniają zbyt wielu szczegółów dotyczących działalności gangu vatsterów. Wiadomo, że grupa powstała w kwietniu 2015 r. i działała dokładnie przez rok. – Jak ustalił prokurator, zatrzymani mogli działać wyłudzając podatek VAT w tzw. karuzelowym obrocie towarem: podgrzewaczami tealight, osłonkami aluminiowymi do podgrzewaczy czy świeczkami zapachowymi. Wystawiali nierzetelne faktury poświadczające nieprawdę co do dokonanych transakcji VAT, przyjmowali pieniądze na rachunki bankowe, a następnie w celu ich ukrycia przesyłali na kolejne konta bankowe – poinformowała Prokuratura Krajowa.

Podczas akcji zabezpieczono pokaźny majątek członków gangu. To przede wszystkim nieruchomości o wartości 19,5 mln zł. Sześciu z 18 zatrzymanych trafiło do aresztów. Część „słupów” zwolniono po wpłaceniu kaucji.

W tym samym czasie funkcjonariusze CBŚP wespół z KAS rozbili inną grupę vatsterów. Tym razem oszuści handlowali złotem. Jedna ze spółek z terenu woj. śląskiego od listopada 2012 do listopada 2013 r. domagała się zwrotu ok. 65 mln zł.

– Jednocześnie okazało się, że w obrocie uczestniczyły podmioty faktycznie nieprowadzące działalności gospodarczej. W całym łańcuszku funkcjonowały podmioty pełniące funkcję „znikającego podatnika”. Jednym z głównych celów procederu było pozorowanie dostaw wewnątrzwspólnotowych, czyli sprzedaży złota do innych krajów Unii Europejskiej. To stanowiło podstawę do występowania do właściwych Urzędów Skarbowych o zwrot podatku – powiedziała Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

W ostatnich dniach policjanci CBŚP zatrzymali sześć osób odpowiedzialnych za przekręt. Zatrzymanym przedstawiono zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustw i przestępstw karno-skarbowych. Wszczęcie śledztwa umożliwiło wstrzymanie zwrotu podatku VAT na kwotę 15 mln zł. Dotychczas w tej sprawie 58 podejrzanym przedstawiono 177 zarzutów.
Źródło info i foto: TVP.info

Prokurator domaga się wyroku więzienia i grzywny dla Marka M. w sprawie reprywatyzacyjnej

Półtora roku pozbawienia wolności i 50 tys. zł grzywny domaga się prokurator dla Marka M., znanego handlarza roszczeń do stołecznych nieruchomości, oskarżonego o usiłowanie oszustwa w związku z reprywatyzacją kamienicy w Warszawie.

W czwartek przed warszawskim sądem okręgowym odbyła się druga rozprawa w tym procesie. Marek M. jest oskarżony o usiłowanie wyłudzenia prawa do zarządzania nieruchomością przy ul. Targowej 66 i wprowadzenie w błąd sądu poprzez „zatajenie informacji o śmierci współwłaścicielki (Fanny Ajzensztadt – PAP) tej nieruchomości oraz złożenie nieprawdziwego oświadczenia o jej bezskutecznym poszukiwaniu”.

Prokurator Anna Szumowska podczas mowy końcowej złożyła wniosek o uznanie oskarżonego za winnego, skazanie go na półtora roku pozbawienia wolności i 50 tys. zł grzywny.

„Nie ma wątpliwości, że oskarżony dopuścił się zarzucanego mu czynu. Składając wnioski o rozszerzenie kurateli, celem reprezentowania nieznanej z miejscu pobytu spadkobierczyni, jako kurator miał on wiedzę i świadomość tego, że osoba ta nie żyje” – powiedziała prokurator.

Jak mówiła – Marek M., składając wniosek o ustanowienie kurateli, wprowadził organy wymiaru sprawiedliwośco w błąd poprzez zatajenie informacji o śmierci spadkobierczyni.

Przed sądem mowę końcową wygłosił również oskarżyciel posiłkowy mec. Bartosz Przeciechowski. Podkreślił, że M. był kuratorem osoby, której nie można było znaleźć, i nie podjął żadnych czynności, aby wyjaśnić, co się z tą osobą dzieje.

Mecenas dodał, że oskarżony posiadał wiedzę, iż spadkobierczyni, której był kuratorem, może nie żyć nie, i „nie uczynił nic, aby to zweryfikować”.

Obrońca oskarżonego mec. Anna Jarosz wniosła o jego uniewinnienie. Zdaniem Jarosz oskarżony nie kierował się złą wolą przy działaniach, które podejmował jako kurator.

„Tam, gdzie pojawia się temat reprywatyzacji, odzyskiwania nieruchomości i pojawia się nazwisko M., to z urzędu przypisywana jest mu zła wola i wina” – powiedziała. Dodała, że gdy M. dowiedział się, że w aktach Biura Gospodarki Nieruchomościami (BGN) „zalega akt agonu rzekomo pani Ajzensztadt, od razu przystąpił do wyjaśniania tego”.

Jarosz powiedziała, że oskarżony nie działał w celu przejęcia w zarząd i administrowania kamienicą, aby czerpać z niej zyski. „Jak słusznie wskazywał (podczas rozprawy – PAP) M., nie miał tytułu do pobierania ewentualnych zysków po Fanny Ajzensztadt” – zaznaczyła Jarosz.
Źródło info i foto: interia.pl

Znany biznesmen Marek M. trafił do aresztu

Trzy miesiące tymczasowego aresztu zastosował Sąd Rejonowy Wrocław Śródmieście wobec Marka M. w związku z nieprawidłowościami przy reprywatyzacji warszawskich nieruchomości. Niestety, ani prokuratura, ani obrona podejrzanego nie chciała ujawnić szczegółów niemal 3-godzinnego posiedzenia sądu.

– Sąd uwzględnił argumenty oskarżenia – tyle jedynie powiedział prokurator Marek Kaczmarzyk. Prokuratura Regionalna we Wrocławiu postawiła Markowi M. zarzuty dotyczące przywłaszczenia praw majątkowych dotyczących nieruchomości położonej w Warszawie przy ul. Opoczyńskiej 4B oraz nieruchomości Folwark Służewiec nr 2 oraz oszustw na szkodę dwóch pokrzywdzonych w związku z nabyciem praw i roszczeń do nieruchomości położonej przy ul. Dynasy 4. Łączna wartość nienależnego zysku to nie mniej niż 13,7 mln. zł. Na polecenie wspomnianej prokuratury CBŚ zatrzymało Marka M. we wtorek.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Handlarz roszczeń Marek M. z zarzutami

Prokuratorzy z wrocławskiej Prokuratury Regionalnej postawili zarzuty Markowi M., znanemu handlarzowi roszczeń do stołecznych nieruchomości. Marek M. jest podejrzany ws. nieprawidłowości przy reprywatyzacji nieruchomości przy ul. Dynasy 4, Opoczyńskiej 4B oraz tzw. Folwarku Służewiec.

O przedstawieniu Markowi M. zarzutów poinformował PAP prokurator regionalny Piotr Kowalczyk. Jak dodał, treść zarzutów jest zgodna z tym, co we wtorek w komunikacie podała Prokuratura Krajowa.

„M. podejrzany jest o przywłaszczenie praw majątkowych dotyczących nieruchomości położonej w Warszawie przy ul. Opoczyńskiej 4B oraz nieruchomości Folwark Służewiec o łącznej wartości nie mniejszej niż 11 mln 500 tys. zł oraz oszustwo na szkodę dwóch pokrzywdzonych w związku z nabyciem praw i roszczeń do nieruchomości położonej przy ul. Dynasy 4, na kwotę łączną nie mniejszą niż 1 mln 100 tys. zł na szkodę każdej z pokrzywdzonych” – podała PK.

Prok. Kowalczyk powiedział PAP, że przesłuchanie M. nadal trwa. „Po jego zakończeniu prokurator pojmie decyzje o środkach zapobiegawczych” – przekazał. Jak dodał, Marek M. składa wyjaśnienia.

M. został we wtorek zatrzymany w Warszawie przez CBA. Do wrocławskiej prokuratury dowieziono go w środę.
Źródło info i foto: interia.pl

Policjanci rozbili „gang notariuszy”

Policjanci z Pomorza rozbili gang notariuszy. Grupa stoi za wyłudzeniem setek nieruchomości wartych wiele milionów złotych. W sprawie ustalono 400 pokrzywdzonych, którzy stracili majątek całego życia. Zorganizowana grupa przestępcza, w skład której wchodzić mają także notariusze, wykorzystywać miała niewiedzę, trudne położenia czy zły stan zdrowia przede wszystkim starszych osób i przejmować ich mieszkania. W zamian padać miały obietnice załatwienia spraw osobistych seniorów.

Zatrzymani notariusze mieli sporządzać akty sprzedaży nieruchomości, w rażący sposób naruszając prawa stron transakcji i czerpać z tego korzyści majątkowe.

Zatrzymano 5 prawników. Mogą stać za wyłudzeniem setek nieruchomości wartych wiele milionów. Postawiono im zarzuty i podjęto nich środki zapobiegawcze. Są podejrzani o lichwiarstwo. – Można mówić o licznych dramatach ludzi, którzy pojawiają się w śledztwie. (…) Zło popełnione przez sprawców jest niezwykle odrażające (…) Notariusze powinni zapewniać ludziom bezpieczeństwo, zapewniali gehennę – komentował minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro na zwołanej w Gdańsku konferencji.

To kolejne zatrzymania w sprawie dotyczącej nielegalnego obrotu nieruchomościami w północnej Polsce. W zeszłym roku w tej sprawie zatrzymano 14 osób, które stały się właścicielami nieruchomości. Śledczy nieoficjalnie przyznają, że to nie koniec zatrzymań w tej sprawie.
Źródło info i foto: wp.pl

Akcja CBA w Poznaniu. Sprawdzają niedawną sprzedaż bazy PKS

Funkcjonariusze CBA weszli w poniedziałek do poznańskiego Urzędu Miasta, jego Biura Nadzoru Właścicielskiego, PKS-u oraz dwóch kolejnych podmiotów. Zabezpieczają dokumenty w związku ze sprzedażą dawnej bazy PKS-u w centrum Poznania. Trwające śledztwo dotyczy zbyt taniej, zdaniem CBA, sprzedaży 3-hektarowej nieruchomości. Kupiła ją spółka związana z firmą Skanska.

W lutym tego roku, po zawiadomieniu CBA, prokuratura w Zielonej Górze wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków i wyrządzenia szkody wielkich rozmiarów. Chodzi o sprzedaż dawnej bazy PKS w centrum Poznania. W poniedziałek, na polecenie prokuratury, CBA zabezpieczało dokumentację w poznańskim Urzędzie Miasta, jego Biurze Nadzoru Właścicielskiego, w PKS-ie, w kancelarii rzeczoznawców majątkowych Remin oraz w warszawskiej firmie doradczej.

Wszystkie te podmioty miały być zaangażowane w sprzedaż PKS-u. W opinii CBA, 3-hektarowa działka została sprzedana zbyt tanio. – Obowiązujący operat szacunkowy mówił o kwocie 72 mln zł. Ale działkę sprzedano ponad 9 mln taniej. Za metr kwadratowy wyszło 1,9 tys. zł, podczas gdy w tamtym czasie, w sąsiedztwie, ceny innych działek wynosiły ponad 3 tys. zł za metr kwadratowy – mówi osoba znająca szczegóły sprawy.

CBA już wcześniej kontrolowało sprzedaż. Jego funkcjonariusze doszli do wniosku, że władze Poznania oraz miejscy urzędnicy mogli nie dopełnić obowiązków podczas ubiegłorocznej sprzedaży. W sprawie miałoby też dojść do poświadczenia nieprawdy w wycenie nieruchomości. Czy tak było? Odpowiedzieć ma śledztwo prowadzone przez prokuraturę w Zielonej Górze.

– Funkcjonariusze CBA przedstawili postanowienie prokuratora zawierające żądanie wydania rzeczy. Mogą stanowić dowód w sprawie domniemania działania na szkodę PKS S.A. przez członków zarządu i rady nadzorczej tej spółki w związku ze sprzedażą nieruchomości, na terenie której znajdował się dworzec autobusowy. Urząd Miasta Poznania współpracuje z przedstawicielami delegatury CBA i na bieżąco wydaje wszelkie niezbędne dokumenty związane z tą sprawą – informuje Hanna Surma, rzecznik prezydenta Poznania. Nabywcą terenu w centrum Poznania została spółka A17 związana z firmą budowlaną Skanska. Zamierza ona zrealizować inwestycję pod nazwą „Nowy Rynek”. Na terenie dawnego dworca PKS mają stanąć biurowce i mieszkania.
Źródło info i foto: gloswielkopolski.pl

Zatrzymano trzech urzędników miasta stołecznego Warszawy ws. „dzikiej reprywatyzacji”

Trzech urzędników miasta stołecznego Warszawy zostało zatrzymanych w poniedziałek ws. „dzikiej reprywatyzacji” – poinformowała Prokuratura Krajowa. To kolejne zatrzymania w tej sprawie. Wszyscy zatrzymani zamieszani są w przestępczą działalność dotyczącą reprywatyzacji warszawskich nieruchomości.

Zatrzymani to: Krzysztof R. – Kierownik Działu Nieruchomości Dekretowych m. st. Warszawy w Wydziale Spraw Dekretowych i Związków Wyznaniowych Biura Gospodarki Nieruchomościami Urzędu m. st. Warszawy, Jacek W. – Główny Specjalista Pierwszego Działu Nieruchomości Dekretowych m. st. Warszawy w Wydziale Spraw Dekretowych i Związków Wyznaniowych Biura Gospodarki Nieruchomościami Urzędu m. st. Warszawy i Kamil D. – Podinspektor Drugiego Działu Nieruchomości Dekretowych m. st. Warszawy w Wydziale Spraw Dekretowych i Związków Wyznaniowych Biura Gospodarki Nieruchomościami Urzędu m. st. Warszawy.

Aktualnie przeprowadzane są przeszukania w miejscach zamieszkania zatrzymanych. Po doprowadzeniu zatrzymanych do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu ogłoszone zostaną im zarzuty o charakterze korupcyjnym i zostaną oni przesłuchani w charakterze podejrzanych.

Po wykonaniu czynności procesowych z udziałem zatrzymanych prokurator podejmie decyzje co do rodzaju zastosowania wobec nich środków zapobiegawczych. Na tym etapie postępowania prokuratura nie udziela więcej informacji, w tym dotyczących zarzutów stawianych zatrzymanym. Zostaną one przedstawione w godzinach późniejszych.

35 śledztw

W Prokuraturze Regionalnej we Wrocławiu oraz w prokuraturach jej podległych obecnie toczy się 35 śledztw, których podmiotem jest tzw. reprywatyzacja nieruchomości warszawskich. Szkoda wyrządzona działaniem podejrzanych w sprawach Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu opiewa na kwotę 850 mln zł.

Sprawy prowadzone w Prokuraturze Regionalnej we Wrocławiu znajdują się na zaawansowanym poziomie w zakresie ustaleń faktycznych. Prokuratorzy zabezpieczyli obszerną dokumentację dotyczącą badanych nieruchomości, planowane są kolejne przesłuchania świadków w tym spadkobierców, lokatorów , urzędników miejskich.
Źródło info i foto: TVP.info

Rozbito szajkę „łowców mieszkań”

Kolejne cztery osoby zatrzymali funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w związku ze śledztwem w sprawie grupy, która wyłudzała nieruchomości od osób starszych, chorych lub znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej – dowiedział się portal tvp.info. Od początku roku w ramach postępowania zatrzymano już kilkanaścioro członków szajki.

Funkcjonariusze ABW wraz ze stołeczną Prokuraturą Okręgową zebrali dowody wskazujące, że w proceder wyłudzania mieszkań w Warszawie i okolicach są zamieszani: Piotr B., Tomasz Z., Aldona S. oraz Rafał S.

Cała czwórka została zatrzymana i usłyszała zarzuty dotyczące obrotu nieruchomościami pochodzącymi z przestępstwa w celu uniemożliwienia stwierdzenia ich przestępczego pochodzenia i zajęcia. Podejrzani zostali zwolnieni do domów, po tym jak zastosowano wobec nich dozory policyjne i poręczenia majątkowe.

Od początku roku ABW i warszawscy śledczy rozpracowują grupę, która w latach 2013-16 wyłudzała mieszkania od osób starszych, chorych i pozostających w trudnej sytuacji materialnej. Liderami grupy mieli być Daniel B. i Rafał K.

Z pomocą notariusza

– Proceder polegał m.in. na zawieraniu z pokrzywdzonymi znajdującymi się w trudnej sytuacji materialnej umów pożyczek, zabezpieczonych wekslowo i hipotecznie, a następnie uzyskiwaniu za pomocą podstępnych zabiegów prawa własności tych nieruchomości, przenoszenie ich na spółki prawa handlowego i odsprzedaży ich osobom trzecim, zamieszanym w przestępczy proceder – tłumaczy prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

– Powyższe działanie nie byłoby możliwe bez współudziału notariusza dokonującego czynności notarialnych dotyczących nieruchomości będących przedmiotem przestępstw – zaznaczył prok. Łapczyński.

Członkom grupy przedstawiono kilkadziesiąt zarzutów oszustw w stosunku do mienia znacznej wartości, przywłaszczenia środków, stosowania przemocy w celu utrudniania korzystania z lokali pokrzywdzonych, a także obrotu nieruchomościami pochodzącymi z przestępstwa, w celu uniemożliwienia stwierdzenia ich przestępczego pochodzenia i zajęcia.
Źródło info i foto: TVP.info