Posts Tagged “nieuchwytny”

Konwojent, który w lipcu br. zrabował w Swarzędzu 8 milionów złotych, wciąż pozostaje nieuchwytny. Jego perfekcyjnie przygotowaną akcję można nazwać polskim skokiem stulecia. Mężczyzna zatarł ślady w taki sposób, że jego odnalezienie stało się niemal niemożliwe. Konwojent zaplanował swoją akcje w najdrobniejszych szczegółach. W rok przed zagrabieniem pieniędzy, dysponując fałszywymi dokumentami i dowodem osobistym, zatrudnił się w firmie ochroniarskiej pod zmienionym nazwiskiem. W pracy zawsze nosił rękawiczki i nie zawierał prywatnych relacji ze swoimi współpracownikami.

Mężczyźnie udało się działać tak, by nikt nie zorientował się o jego prawdziwych zamiarach. Konwojent nosił ze sobą urządzenie zagłuszające sygnał GPS. Pracowniczą szafkę i samochód, którym zrabował pieniądze, a następnie porzucił w lesie, wyczyścił roztworem chloru, dzięki czemu nie pozostawił nawet najmniejszych śladów swojej działalności. Najprawdopodobniej przestępca wygląda dziś zupełnie inaczej – charakterystyczna broda i okulary z grubymi oprawkami były elementami kamuflażu. Mimo, że policja dysponuje zdjęciem autora skoku stulecia, nikt nie potrafi go rozpoznać. Niewykluczone, że przeszedł operację plastyczną i wygląda dziś zupełnie inaczej.

Mężczyzna może obecnie przebywać za granicą lub zgodnie z zasadą “najciemniej jest pod latarnią”, pozostał w Polsce i rozpoczął nowe życie nie afiszując się swoim nielegalnie zdobytym bogactwem. Niektórzy eksperci winą za kradzież 8 mln złotych obarczają ustawę deregulacyjna wprowadzoną dzięki działaniom byłego ministra sprawiedliwości Jarosława Gowina w 2013 roku. Od tego czasu do wykonywania zawodu konwojenta nie są potrzebne dodatkowe uprawnienia i licencje, co sprawia, że pracę w tym charakterze może podjąć każda osoba, nie zawsze godna zaufania.

W trakcie poszukiwań konwojenta policja popełniła już jeden poważny błąd. W Konstantynowie Łódzkim zatrzymano mieszkającego na co dzień w Wielkiej Brytanii mężczyznę, który przyjechał ze swoimi dziećmi w odwiedziny w rodzinne strony. Przy tak małej ilości dowodów i poszlak odnalezienie prawdziwego sprawcy perfekcyjnego skoku na bank niemal graniczy z cudem.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Przez trzy tygodnie był nieuchwytny dla organów ścigania, a całe Stany Zjednoczone głowiły się, jak mogło dojść do „ucieczki stulecia”. Skazany za morderstwo David Sweat, który razem z kompanem zbiegł z więzienia Clinton w Nowym Jorku, a potem został ujęty, zdradził, jak udało mu się uciec – informuje tygodnik „Time”.

O przebiegu ucieczki władze więzienia opowiedziały gazecie „New York Times”. Sweat miał im powiedzieć, że przygotowania do opuszczenia zakładu karnego trwały miesiącami. Udało mu się wywiercić dziurę w ścianie, przez którą każdej nocy wydostawał się z celi i poznawał labirynt korytarzy pod więzieniem. Uparcie, tygodniami, szukał drogi ucieczki.

Okazało się też, że ucieczka nie byłaby możliwa, gdyby nie leniwi i łamiący regulaminy strażnicy. Ci nigdy nie odkryli nieobecności więźnia, bo nocą nie przeprowadzali kontroli cel, a zwyczajnie… sami spali. A Sweat dokładnie wiedział, kiedy musi wrócić do swojego łóżka.

Zbieg opowiadał, że szukając nocami drogi wyjścia z labiryntu czuł się tak, jakby już był wolny. Cierpliwie zapamiętywał kolejne tunele i dzień w dzień szukał drogi wyjścia z zakładu. Był przy tym nie tylko wytrwały, ale i pomysłowy, niczym słynny MacGyver. Gdy np. po przebiciu jakiejś ściany para z rur ciepłowniczych nie pozwalała przejść przez tunel, użył specjalnego wentylatora z celi, który podpiął do przewodów elektrycznych.

Więzień zdradził też, że plan, który sobie układał w głowie, nabrał kształtów, gdy znalazł się w celi obok Richarda Matta, z którym uciekł, a który został zastrzelony przez funkcjonariuszy. Matt miał robić coś głośnego w swojej celi, gdy Sweat wiercił otwór w swojej. Ale mózgiem całej operacji pozostawał ten drugi.

Specjalny kombinezon

Gdy Sweat odkrył, że jeden z tuneli biegnie poza mury więzienia, zaczął wiercić tam otwór, za pomocą narzędzi, które niepostrzeżenie wyniósł z więziennego magazynu. Miał nawet drugi kombinezon, żeby strażnicy nie zauważyli, że rano jest zakurzony od wiercenia.

Takie wiercenie było jednak czasochłonne, a postępy były znikome. Więźniowie mieli jednak szczęście, bo okazało się, że wiosną kończy się w zakładzie okres grzewczy i część rur szybko ostygła. Sweat mógł zatem skorzystać ze skrótu. Do ucieczki doszło 6 czerwca. Okazało się, że za murami na zbiegów miał czekać pracownik więzienny w aucie, który był z nimi w zmowie. Ale ten nie przyjechał i więźniowie musieli biec w ciemno, do lasu. Sweata ujęto 28 czerwca, jego kompan został zabity dwa dni wcześniej.
Żródło info i foto: TVP.info

Comments Comments Off

Poszukiwacze z Komendy Głównej Policji wspólnie z kolegami z Poznania zatrzymali 25-letniego Kristjana G. – szefa grupy fałszywych wnuczków działającej na terenie Niemiec. Dzięki współpracy międzynarodowej i sprawnej pracy operacyjnej mężczyzna stanie przed sądem i odpowie za swoje czyny. Niemieccy policjanci już od pewnego czasu starali się namierzyć 25-letniego Krystjana G., który był liderem grupy przestępczej zajmującej się wyłudzeniami na „wnuczka”. Szajka zanotowała szereg oszustw na terenie Niemiec, Krystjan G. miał na swoim koncie co najmniej 17 takich czynów. Mimo wielu zatrzymań członków grupy, jej szef był cały czas nieuchwytny. W końcu funkcjonariusze ustalili, że 25-latek wyjechał z kraju i najprawdopodobniej ukrył się w Polsce. Wtedy sąd wystawił za nim Europejski Nakaz Aresztowania, a w akcję poszukiwawczą zaangażowali się policjanci z Wydziału Poszukiwań i Identyfikacji Osób BSK KGP. Żródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Dwa lata prokuratura Wrocław Stare Miasto usiłuje ustalić, gdzie mieszka Paweł Miter, najgłośniejszy prowokator ostatnich miesięcy. Człowiek, który poważnie namieszał w sprawie Amber Gold, miał zeznawać jako świadek. On sam twierdzi, że zeznania złożył. Wszystko dotyczy sprawy, której początek sięga 2010 roku. Wtedy do prokuratury zgłosiła się dziennikarka, która opowiedziała o znalezisku, na które przechodzień natrafił na placu Kościuszki we Wrocławiu. Były to dokumenty bankowe, pochodzące z działu windykacji Eurobanku. Dokumenty trafiły z powrotem do banku, który chciał się jednak skontaktować ze znalazcą. Zdaniem prokuratury, był nim właśnie Paweł Miter, wówczas były już pracownik Eurobanku. Odnalezione dokumenty miały dotyczyć prowadzonych przez niego spraw. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

Właściciele sklepów z biżuterią nazywają go Szybką Nogą. Złodziej w pełni zasłużył na taki przydomek. Prędkości, z jaką ucieka z łupem ze sklepu. W miesiąc okradł jubilerów na 80 tys. złotych! Nieuchwytny łupieżca sklepów jubilerskich tym razem zaatakował w salonie w Mrągowie (woj. warmińsko-mazurskie). Kilka dni temu opisaliśmy jego skok w Ełku. Oba napady nagrał monitoring. Dokładnie przyjrzeliśmy się twarzy bezczelnego złodzieja. To ten sam osobnik! Nasze podejrzenia potwierdza policja, która ujawniła właśnie zdjęcia z napadu. – “Możliwe, że obie sprawy można połączyć” – ujawnia nam Izabela Niedźwiedzka z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. Żródło info i foto: se.pl

Comments Brak komentarzy »

Napady na bank stają się w USA zajęciem podejmowanym przez osoby, których zwykle się o to nie podejrzewa, jak ludzie starsi i kobiety. Niektórzy tłumaczą to kłopotami ekonomicznymi pchającymi zwykłych obywateli na drogę przestępstwa. W San Diego i okolicach grasuje od kilku tygodni rabuś bankowy, którego telewizja Fox News nazwała “old geezer” (ang. stary pryk, stary dziad), ponieważ wygląda na grubo ponad 60 lat. Zarejestrowały go kamery zainstalowane w bankach. Starszy mężczyzna okradł już kilka banków, we wtorek napadając na oddział Bank of America w miejscowości Santee. Klienci banku wyrażają zrozumienie dla jego czynu. Policja wyznaczyła nagrodę 16 000 dolarów za informacje prowadzące do jego aresztowania. Żródło info i foto: POLICYJNI.pl

Comments Brak komentarzy »

Henryk R. który na początku lat 90 atakował kobiety łomem wrócił do przestępczego fachu. Po wyjściu na wolność znów zaatakował i został zatrzymany przez policję – informuje Życie Warszawy.com.pl
Mężczyzna był postrachem całej Warszawy w 1993 rok. Wówczas to atakował starsze kobiety metalową rurką okradł. Bił je po głowie i okradał. Pięć ofiar nie przeżyło napadu. Przez wiele miesięcy bandyta był nieuchwytny. Komenda stołeczna powołała specjalną grupę. Na mieście pojawiły się plakaty ostrzegające kobiety. Henryka R. zatrzymano tuż po kolejnym napadzie na kobietę we wrześniu 1993 r.
Prokuratura zarzuciła mu udział w 29 napadach. W pierwszym poszlakowym procesie został skazany na 25 lat więzienia. W drugim dostał karę 15. Wyszedł w ub. roku we wrześniu. I znów zajął się napadami na kobiety.
Zródlo info: zw.com.pl

Comments Brak komentarzy »