Zamach w Paryżu. Zatrzymany po 38 latach od dokonania ataku

Po 38 latach w mieście Skien nieopodal Oslo zatrzymano domniemanego sprawcę ataku w żydowskiej dzielnicy Paryża. Doszło do niej w 1982 roku, zginęło wtedy 6 osób. Podejrzany jest dziś obywatelem Norwegii. Ma ponad 60 lat. Do zatrzymania doszło na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania wydanego przez władzę Francji — przekazała Annette Aamodt z norweskich służb specjalnych PST.

Norwegia. Zatrzymano podejrzanego o atak w Paryżu w 1982 r.

Według ustaleń francuskich śledczych obywatel Norwegii 9 sierpnia 1982 roku współuczestniczył w ataku terrorystycznym, który miał miejsce w restauracji Goldenberg na rue des Rosiers w żydowskiej dzielnicy Paryża. Wtedy 4 umundurowanych sprawców wrzuciło do lokalu granat. Następnie oddali się w kierunku gości i zaczęli strzelać. Padło ponad 70 strzałów. W wyniku ataku zginęło 6 osób, a 22 osoby zostały ranne. Sprawcy zamachu uciekli, a śledztwo w tej sprawie nadal jest prowadzone.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Norwegia: Nielegalna impreza w bunkrze. Do szpitala trafiło 25 osób

To mogła skończyć się tragedią – mówi o nielegalnej imprezie w bunkrze w Oslo norweska policja. Młodzi ludzie włamali się do nieczynnego bunkra i urządzili pod ziemią przyjęcie urodzinowe. Podczas zabawy podtruli się tlenkiem węgla.

Jak szacuje norweska policja, w nielegalnej imprezie w bunkrze mogło wziąć udział nawet 200 osób w wieku 20-30 lat. Włamali się do nieczynnych podziemi, mieli ze sobą agregaty na diesla. Urządzenia prądotwórcze miała zapewnić światło i napięcie do odtwarzania muzyki elektronicznej.

„Na imprezie było wiele osób, które zażyły narkotyki oraz piły alkohol. W połączeniu ze złym powietrzem nie dało to dobrego rezultatu” – stwierdził Arve Rotterud z policji w Oslo.

Norweska policja odkryła nielegalną imprezę, gdy patrol natknął się na dziwnie zachowującą się młodzież.

Na miejscu straż pożarna dostarczyła świeżego powietrza do wnętrza jaskini oraz przeszukała kręte pomieszczenia. Według policji, w bunkrze było tylko 16 procent tlenu.

W sumie do szpitala z objawami zatrucia tlenkiem węgla trafiło 25 osób. Stan kilku z nich jest krytyczny.

Jak pisze norweska gazeta „VG”, młodzi ludzie umówili się na party na zamkniętej grupie na Facebooku. Jedna z osób, oburzona planami zorganizowania tak dużej imprezy w czasie epidemii koronawirusa, zadzwoniła na policję. „Powiedziałam co się szykuje i że powinni to sprawdzić. Osoba, z którą rozmawiałam, wydawała się nie być tym zainteresowana” – powiedziała kobieta.

Do wykutego w skale bunkra prowadzi tylko jedno niewielkie wejście. Po jego pokonaniu wyłania się jaskinia o głębokości 70 metrów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

CBŚP zlikwidowało laboratorium narkotyków. Polscy gangsterzy przemycili setki kilogramów nielegalnych substancji do Norwegii

Policjanci CBŚP zlikwidowali laboratorium amfetaminy i zatrzymali „chemika”, który mógł wyprodukować nawet 200 litrów płynnego narkotyku. Towar był przemycany do Norwegii, gdzie sprzedażą detaliczną zajmowali się polscy dilerzy. Śląskie „pezety” Prokuratury Krajowej zatrzymali do tej sprawy już 105 osób, którym przedstawiono łącznie 239 zarzutów. A to nie koniec zatrzymań.

Śledczy ze Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej oraz kieleckiego zarządu CBŚP od blisko dwóch lat prowadzą śledztwo w sprawie narkogangu działającego w Norwegii. Kraju, który coraz silniej podbijają grupy przestępcze z Polski.

Rozpracowywana ekipa, wywodząca się z terenów województw świętokrzyskiego, śląskiego i dolnośląskiego, była dobrze zorganizowana i hermetyczna. Zajmowała się szeroko rozumianą dystrybucją narkotyków na terenie Norwegii. Głównie amfetaminy, marihuany i haszyszu. Dla zmaksymalizowania zysków, gangsterzy nie ograniczali się tylko do przemytu towaru, ale w kilku miastach zorganizowali siatki dilerskie.
W narkotykowe interesy zamieszanych były dziesiątki osób. Gang miał stałych dostawców towaru. Ale kontrolowali także własne uprawy konopi czy laboratoria amfetaminy.

Wyprodukowali amfetaminę wartą miliony

Na trop jednej z takich mafijnych fabryczek natrafili ostatnio funkcjonariusze CBŚP w okolicach Kielc. Zabezpieczyli w niej amfetaminę, prekursory do jej produkcji oraz inne chemikalia. Ujęli także „chemika” gangu z bogatą kartoteką kryminalną i trzech jego pomagierów. Z ustaleń śledczych wynika, że przestępcy mogli wyprodukować co najmniej 200 litrów płynnej amfetaminy, o łącznej wartości ponad 2 mln zł.

Podczas przeszukań innych miejsc, policjanci zabezpieczyli maszynę do cięcia tytoniu, 12 sztuk broni oraz ponad 1 tys. sztuk amunicji.

Prokurator z „pezetów” podejrzanym zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz pomocnictwa przy produkcji amfetaminy. Chemik odpowie za „wytwarzanie znacznych ilości substancji psychotropowej”.

Po przesłuchaniach, które zaowocowały kolejnymi informacjami na temat działania gangu, śledczy skierowali do sądu wniosek o aresztowanie jednego z zatrzymanych. Wobec jego kompanów zastosowano środki wolnościowe w postaci dozoru policji, zakazu opuszczenia kraju oraz poręczenia majątkowego.

Dotychczas zarzuty w tej sprawie usłyszało już łącznie 105 podejrzanych. Na wniosek prokuratora 76 z nich zostało tymczasowo aresztowanych. Wcześniej w tej sprawie zabezpieczono między innymi 24 kg amfetaminy, 8 kg marihuany, haszysz, mefedron, kokainę i tabletki ecstasy.

Prokuratorzy i „cebesie” nie wykluczają dalszych zatrzymań.
Źródło info i foto: TVP.info

Norwegia: Wciąż trwają poszukiwania zaginionej Polki

Elżbieta Parsza zaginęła w sobotę, 1 sierpnia przy wodospadzie Manafossen 4335 Dirdaln w Norwegii. Poszukiwana wybrała się na samotną wycieczkę. Do tej pory nie nawiązała kontaktu z bliskimi.

Elżbieta Parsza w Norwegii mieszka od 2007 roku. W ubiegłą sobotę wybrała się na samotną wycieczkę do Manafossen. Zaginiona Polka ostatni raz kontaktowała się ze swoim mężem około godziny 13:13. Gdy nie pojawiła się w domu około godziny 22:00, mąż zaginionej rozpoczął poszukiwania. Godzinę później, około 23:00 córka Elżbiety Parszy zgłosiła zaginięcie na policję. Służby pojechały na miejsce zdarzenia, aby rozpocząć poszukiwania.

„W tym czasie mąż pan Artur znalazł samochód zaparkowany na parkingu przed wejściem na szlak” – czytamy na facebookowej grupie Zaginieni Cała Polska.

Mąż zaginionej poszedł w góry szukać żony. Przebywał tam do godziny 16:00 następnego dnia. Niestety nie odnalazł żony. W niedzielę w poszukiwania zaangażowała się policja, wolontariusze, psy, a także helikopter. Poszukiwania zakończyły się fiaskiem, nie odnaleziono zaginionej. „Po wielu prośbach panu Arturowi udało się dowiedzieć od policji, że ostatnie logowanie telefonu żony było w sobotę pomiędzy 19:00 a 20:00. Następnie w poniedziałek po wielu problemach, rodzinie udało się dowiedzieć, że ostatnie logowanie było w niedzielę (nie w sobotę jak wcześniej powiedziano) około godziny 15:00. Co sugeruje, że wyczerpała się bateria” – czytamy na grupie Zaginieni Cała Polska.

W niedzielę po godzinie 20:00 norweska policja przekazała rodzinie, że uważa, iż zaginiona najprawdopodobniej nie żyje i wpadła do wodospadu. Świadkowie widzieli Elżbietę w okolicach wodospadu około 14:15. Rodzina zaginionej jest zrozpaczona i potrzebuje pomocy. Bliscy nie wierzą, że Elżbieta wpadła do wody. Ostatnie logowanie telefonu jest dla nich świadectwem na to, że kobieta żyje.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Norwegia: Odnaleziono ciało zaginionej Polki

Znalezione na początku czerwca w górach w okolicach miejscowości Orsta na zachodzie Norwegii szczątki ciała należą do zaginionej w 2018 roku 25-letniej Polki – podała we wtorek norweska policja. 25-letnia kobieta wybrała się na wycieczkę w pobliskie góry i nigdy z niej nie wróciła. W pobliżu miejsca jej zaginięcia odnaleziono but z fragmentami kości.

„Identyfikacja była możliwa dzięki badaniom DNA. O jej wynikach została powiadomiona rodzina oraz polska ambasada” – poinformowała w komunikacie policja regionu More oraz Romsdal.

Na but oraz szczątki ciała 5 czerwca natrafił mężczyzna podczas spaceru pod masywem górskim Nivane w okolicach miejscowości Orsta. Opis buta był zbieżny z tym, który należał do Polki.

Maja mieszkała w Orsta, niewielkim miasteczku w regionie Møre og Romsdal od zaledwie tygodnia. Pracowała w firmie sprzątającej. Czas wolny spędzała na łonie natury. Policja uważa, że feralnego dnia wybrała się na pieszą wędrówkę w okolice szczytu Saudehornet.

Poszła na wycieczkę, nie wróciła

25-letnią Maję Herner po raz ostatni widziano w centrum gminy, gdy około godziny 12.00 robiła zakupy w sklepie spożywczym. Około godziny 14.30 oświadczyła, że wybiera się na krótką wycieczkę. Gdy nie wróciła, natychmiast rozpoczęto jej poszukiwania. Jeszcze tego samego dnia policja znalazła na parkingu przed szlakiem samochód 25-latki. Jej samej nigdzie nie było.

Mai szukała policja, zmobilizowano funkcjonariuszy z psami tropiącymi, nad obszarem latano helikopterami i dronami – wyliczał nadawca publiczny Norsk Rikskringkasting. Nie przyniosło to żadnych rezultatów. W akcji od początku uczestniczy również miejscowy Czerwony Krzyż.

Mieszkańcy wątpią w wypadek

Jak dowiedziała się norweska stacja TV2, policja założyła, że Maja uległa wypadkowi, a jej ciało znajduje się gdzieś w górach. W taką hipotezę wątpiło jednak wielu mieszkańców Ørsta. – Jestem jedną z takich osób – powiedział w rozmowie z reporterami burmistrz miasta Stein Aam.

Jarle Bjørdal z Czerwonego Krzyża w Ørsta przekazał natomiast, że nigdy wcześniej nie miał do czynienia z sytuacją, w której osoba po wypadku w górach nie została odnaleziona. Podkreślił, że w poszukiwaniach brały udział setki osób, a środki, które wykorzystano w akcji były znaczne. Przyznał przy tym, że nie może zagwarantować, iż Polki tam nie ma.

Czy Kripos pomoże w rozwikłaniu zagadki?

Niektórzy w miasteczku spekulują, że sprawa ma charakter kryminalny. Plotki podsyca fakt, że miejscowa policja poprosiła o pomoc specjalną jednostkę do walki z przestępczością zorganizowaną i inną poważną przestępczością (Kripos).
Źródło info i foto: Fakt.pl

Norwegia: Multimilioner Tom Hagen aresztowany pod zarzutem zabójstwa żony

Norweski multimilioner Tom Hagen został aresztowany jako podejrzany o zabójstwo żony Anne-Elisabeth Hagen, która zaginęła 18 miesięcy temu. Wcześniej Hagen utrzymywał, że kobieta została porwana. Informował nawet przez swojego prawnika, że porywacze zwrócili się do niego w sprawie okupu.

Policja zatrzymała milionera Toma Hagena. Jego prawnik zaprzecza, by potentat rynku nieruchomości i energii miał związek ze śmiercią żony. Podkreśla również, że jego klientowi nie przedstawiono zarzutów. Anne-Elisabeth Hagen zaginęła w październiku 2018 r. Sprawa przedostała się do mediów dopiero w styczniu 2019 r. Prawnik Hagena poinformował wówczas, że porywacze skontaktowali się z milionerem ws. okupu.

Teraz policja uważa, że Anne-Elisabeth Hagen została zabita, a nie uprowadzona. Twierdzi też, że ma wystarczające dowody, by podejrzewać o zabójstwo Toma Hagena. Podkreślono jednak, że śledztwo trwa i nadal jest kilka pytań bez odpowiedzi.

„Szczególnie ważne będzie wyjaśnienie roli, jaką odegrał Tom Hagen, by odnaleźć Anne-Elisabeth Hagen i ustalić, czy inne osoby były zaangażowane” – podaje norweska policja. Przyznaje, że początkowo sądzono, że kobieta została uprowadzona dla okupu, jednak w lipcu 2019 r. uznano, że żona milionera najprawdopodobniej została zabita.

„Uważamy teraz, że nie doszło do uprowadzenia i nigdy nie było żadnych prawdziwych negocjacji. Innymi słowy, podjęto jasną i dobrze zaplanowaną próbę wprowadzenia policji w błąd” – czytamy w oświadczeniu policji.

Norweski system prawny pozwala policji na przetrzymywanie podejrzanego zanim zostaną mu postawione formalne zarzuty.
Źródło info i foto: onet.pl

Norwegia oskarża Polskę o konfiskatę środka dezynfekującego. Jest reakcja naszego MSZ

Norweskie media podają, że Polska zablokowała transport żeli antybakteryjnych prywatnej firmy do tego kraju. Ministerstwo Spraw Zagranicznych podkreśla, że te doniesienia są nieprawdziwe. „Rodzima produkcja ma być przeznaczona w pierwszej kolejności na terytorium Polski” – podaje MSZ.

„Setki tysięcy butelek płynu antybakteryjnego, które mogą być dostarczone do Norwegii, są blokowane przez Polskę” – podaje norweski portal nrk.no a za nim inne tamtejsze media. W artykule czytamy, że chodzi o polsko-norweską firmę Norenco z siedzibą w Białej Podlaskiej, która dostarcza środki dezynfekujące do Polski, Norwegii i Szwecji.

Koronawirus. Norwegia oskarża Polskę

Z powodu koronawirusa norweskie władze zwiększyły zapotrzebowanie na płyn. Środki dezynfekujące, 20 tys. litrów butelek, miały trafić do Norwegii pod koniec ubiegłego tygodnia, ale „transport miał zostać zablokowany przez Polskę”. Żele miały zostać skonfiskowane. Norenco miało otrzymać list od wojewody lubelskiego, że środki mają być sprzedane państwu polskiemu po ustalonej cenie.

Polska miała przez to naruszyć porozumienie Europejskiego Obszaru Gospodarczego o wolnym handlu. W sprawę włączyło się norweskie MSZ. Norwegia nie może nic zrobić z tą decyzją, ale może potem ubiegać się o odszkodowanie. Na te doniesienia zareagowało polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które stanowczo podkreśla, że doniesienia są nieprawdziwe.

Koronawirus w Polsce. Specjalne przepisy

MSZ przypomina rozporządzenie Łukasza Szumowskiego z 20 marca, ws. ogłoszenia stanu epidemii. Chodzi o towary produkowane na terytorium Polski lub zakupione przez polskiego przedsiębiorcę w celu dalszej dystrybucji. W przypadku zamiaru wywiezienia lub sprzedaży poza granice kraju konieczne jest powiadomienie wojewody. Ten przekazuje sprawę ministrowi zdrowia. „Rodzima produkcja ma być przeznaczona w pierwszej kolejności na terytorium Polski” – podaje resort.
Źródło info i foto: wp.pl

Oslo: Wjechał w tłum karetką. Dzieci wśród rannych

Nie wiadomo, co kierowało mężczyzną, który w norweskim Oslo zdecydował się na porwanie karetki pogotowia, po czym wjechanie nią w grupę osób. Wiadomo, że wśród rannych jest dwójka dzieci (7-miesięczne bliźniaki – na szczęście ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo). Co więcej, świadkowie twierdzą, że w kierunku uciekającego ambulansu oddano 10 strzałów. Ostatecznie agresora udało się na szczęście zatrzymać, choć część miasta została zablokowana.

Jak poinformowała tamtejsza policja, uzbrojony mężczyzna przejął ambulans w dzielnicy Torshov. Po zdarzeniu uciekał on przed funkcjonariuszami, którym jednak udało się przejąć kontrolę nad skradzionym pojazdem. Policja potwierdziła, że musiała oddać w kierunku podejrzanego strzały, ale w ich wyniku nie odniósł on poważniejszych obrażeń. Zatrzymany miał na sobie zielone wojskowe spodnie, kamuflaż i coś, co wyglądało na kamizelkę kuloodporną.

Jak informują norweskie media, służby usiłują zapanować nad chaosem, który pojawił się wraz z pierwszymi sygnałami o incydencie. Trwa również obława, gdyż służby podejrzewają, że ambulansem mogły jechać dwie osoby. Znaczna część stolicy Norwegii została zablokowana przez policję.

W jednym z komunikatów policja napisała: – Poszukujemy kobiety: białej, o wzroście ok. 165 cm, z lekko kręconymi brązowymi włosami, ubranej w czarną kurtkę. Nie sprecyzowano jednak, czy ma ona być zamieszana w wypadek, czy też być jedną z ofiar.
Źródło info i foto: se.pl

Oslo: uzbrojony mężczyzna wjechał karetką w przechodniów

Mężczyzna ukradł karetkę pogotowia i wjechał w przechodniów w Oslo. Policjanci oddali strzały do napastnika, który został ranny i schwytany – podaje Reuters. Wiele osób zostało poszkodowanych – powiedział rzecznik policji z norweskiej stolicy.

Norweska telewizja NRK podaje, że służby poszukują drugiej osoby, która może mieć związek ze zdarzeniem. Znaczna część miasta została zamknięta.
Źródło info i foto: onet.pl

Sopot. Policja opublikowała wizerunek mężczyzny podejrzanego o gwałt na Norweżce w lipcu 2017 roku

Policja z Sopotu oraz prokuratura upubliczniły wizerunek mężczyzny, który może mieć związek z gwałtem, do którego doszło w jednym z hoteli w kurorcie w lipcu 2017 roku. Ofiarą przestępstwa padła obywatelka Norwegii. Mężczyzna, którego wizerunek upubliczniono, może mieć związek ze sprawą gwałtu. Zdarzenie miało miejsce w lipcu 2017 roku w jednym z hoteli w Sopocie, a pokrzywdzoną jest obywatelka Norwegii.

Sopot. Gwałt w hotelu. Policja publikuje wizerunek

Oficer prasowa sopockiej policji Lucyna Rekowska odmówiła szczegółowych informacji. Podała jedynie, że dotychczas w postępowaniu prowadzonym przez sopocką policję pod nadzorem tamtejszej Prokuratury Rejonowej zbadano zabezpieczone ślady, przesłuchano świadków, przeanalizowano zabezpieczone zapisy monitoringów z różnych miejsc w mieście i pozyskano materiały w ramach międzynarodowej pomocy prawnej.

Według śledczych, związek ze sprawą może mieć mężczyzna, którego wizerunek upubliczniono we wtorek. Rekowska powiedziała, że liczący około 180 cm wzrostu mężczyzna w chwili zdarzenia miał około 25 lat, był szczupłej budowy ciała, miał krótkie ciemne włosy i jasną karnację. Policja prosi wszystkie osoby, które rozpoznają mężczyznę lub mają informacje mogące pomóc w ustaleniu jego tożsamości albo miejsca pobytu, o kontakt z Komendą Miejską Policji w Sopocie przy ul. Armii Krajowej 112A.

Informacje można przekazać telefonicznie dzwoniąc pod numery (58) 521 62 22 (całodobowo), (58) 521 62 83 (sekretariat wydziału dochodzeniowo-śledczego), (58) 521 62 30 (prowadzący sprawę) lub zgłaszając się do Prokuratury Rejonowej w Sopocie przy ul. A. Grottgera 3-5, tel. (58) 551 09 22 albo do najbliższej jednostki policji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl