Lublin: Nowe zatrzymania w śledztwie przeciwko „Masie”

Osiem kolejnych osób zostało zatrzymanych w sprawie przeciwko Jarosławowi Ł. ps. ”Masa” – poinformowała Prokuratura Krajowa. Podejrzani usłyszeli m.in. zarzuty korupcyjne i dotyczące płatnej protekcji.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Lubelski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie. „Masa” oraz 15 innych osób usłyszało zarzuty. Jarosław Ł. został zatrzymany w maju ubiegłego roku. Wśród podejrzanych byli wówczas Zbigniew G., naczelnik wydziału wywiadu kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi oraz przedsiębiorca z Łodzi Wojciech Z.

O kolejnych zatrzymaniach poinformował PAP dział prasowy Prokuratury Krajowej. Realizacja odbyła się w połowie ubiegłego tygodnia.

– Po przeprowadzeniu czynności na terenie województw mazowieckiego, łódzkiego, wielkopolskiego i podlaskiego zatrzymano osiem osób, w tym Wojciecha Z. Oraz Zbigniewa G. – podała prokuratura.

– Prokurator przedstawił zatrzymanym zarzuty m.in. popełnienia czynów o charakterze korupcyjnym, oszustw kredytowych, płatnej protekcji, wyłudzeń odszkodowań komunikacyjnych, doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem innych – poinformowała PK. Przedmiotem przestępstw korupcyjnych miały być głównie alkohol, środki anaboliczne, leki, zegarki, pióra i produkty grzewcze.
Źródło info i foto: onet.pl

Nowe fakty w sprawie tragedii na sali zabaw. Ojciec otruł syna i siebie

Czy Tomasz M. otruł malutkiego Arturka, a później siebie? Na to pytanie muszą odpowiedzieć śledczy. Nieprzytomnego ojca i synka odnaleziono w toalecie sali zabaw na warszawskim Bemowie. Pogotowie zabrało ich do szpitala, gdzie zmarli. Prokuratura zleciła sekcje zwłok ofiar. Są już wstępnie wyniki badań. Co z nich wynika?

Tragedia rozegrała się w niedzielę, 25 listopada w sali zabaw na warszawskim Bemowie. Tomasz M. spotkał się tam z 4-letnim synkiem. Spotkanie nadzorował wyznaczony przez sąd kurator. W pewnej chwili ojciec poszedł z Arturkiem do toalety. Gdy długo nie wracali, kurator wszczął alarm.

35-latka i chłopca odnaleziono w toalecie. Byli nieprzytomni. Tomasza M. długo reanimowano. Nie udało się go jednak uratować. Mężczyzna zmarł. Dziecko trafiło do szpitala, gdzie lekarze walczyli o jego życie. Mimo ich wysiłków, 4-letni Artur także zmarł. – Jesteśmy wstrząśnięci tym, co się stało. To ogromna tragedia. Z całego serca współczuję matce chłopca. Nic nie wskazywało na to, że ten mężczyzna to człowiek z takimi zaburzeniami, nikt z nas nie sprawdza wchodzących rodziców – powiedziała Mariola Prandecka, właścicielka sali.

Wyjaśnianiem okoliczności tragedii zajęła się policja i prokuratura. – Jeszcze w niedzielę, czyli w dniu powzięcia informacji o zdarzeniu został przesłuchany kurator. Został przesłuchany w charakterze świadka, ponieważ postępowanie toczy się obecnie w sprawie. Na razie nie ma podstaw, by komukolwiek przedstawiać zarzuty – powiedziała Fakt24 Mirosława Chyr z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

W sprawie wszczęto śledztwo. Dotyczy ono trzech wątków. – Pierwszy wątek to zabójstwo dziecka poprzez podanie substancji toksycznej. Drugi dotyczy doprowadzenia Tomasza M. do targnięcia się na własne życie. Trzeci zaś niedopełnienia obowiązków służbowych przez kuratora społecznego, wyznaczonego przez sąd, który był obecny podczas widzenia Tomasza M. z Arturem. Prokuratura zdecydowała się podejść do sprawy wszechstronnie i uwzględnić kontekst życiowy, rodzinny – wyjaśniła nam prokurator Mirosława Chyr.

Czy Tomasz M. otruł syna, a później siebie? W odpowiedzi na to pytanie mają pomóc sekcje zwłok zmarłych. Przeprowadzono je we wtorek, 27 listopada. Są już wstępne wyniki. – Sekcje zwłok Tomasza M. i Artura M. zostały zakończone. Biegły z zakresu medycyny sądowej wskazał, że do zgonu osób doszło na skutek niewydolności krążeniowo – oddechowej – poinformowała Mirosława Chyr. Pozostaje jednak pytanie, co ją spowodowało? – W toku sekcji został pobrany materiał do szczegółowych badań toksykologicznych w celu ustalenia przyczyny zgonu Tomasza M. i Artura M. – dodała prokurator.

Śledczy zlecili badania toksykologiczne. Na ich wyniki trzeba będzie jednak poczekać. Być może nawet kilka tygodni. – Zakres tych badań toksykologicznych będzie szeroki – powiedziała prokurator Mirosława Chyr. Dlaczego? – Są tak zwane standardowe badania, gdzie prokurator zleca ustalenie obecności takich substancji jak alkohol, czy środki odurzające. Tutaj mamy szersze spektrum – dodała.

Kilka dni temu magazyn UWAGA! TVN wyemitował reportaż dotyczący rodziny. Wynika z niego, że mężczyzna miał prokuratorskie zarzuty, dotyczące m.in. uporczywego nękania małżonki i dzieci oraz uprowadzeń rodzicielskich synka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Pojawiła się nowa taśma w aferze KNF

„W poniedziałek złożę w prokuraturze nagranie rozmowy Leszka Czarneckiego z Markiem Chrzanowskim i innymi przedstawicielami KNF, które zostało zrobione w lipcu bieżącego roku”- zapowiada Roman Giertych, adwokat Leszka Czarneckiego. Według Giertycha to „taśma z zapisem realizacji planu Zdzisława Sokala”. Pełnomocnik Czarneckiego informuje też, że „wbrew krążącym plotkom rozmowa Czarneckiego z prezesem NBP nie została nagrana”.

Giertych poinformował, że Leszek Czarnecki nagrał rozmowę z Markiem Chrzanowskim i innymi przedstawicielami KNF, do której doszło w lipcu bieżącego roku.

„Marek Chrzanowski wiedział już wówczas, że jego oferta korupcyjna została odrzucona. Przeszedł więc do realizacji jak to nazwał ‚planu Zdzisława'” – zaznacza Giertych. Według adwokata „na taśmie słychać i widać (to nagranie video), jak przedstawiciele urzędu państwowego bez żenady potwierdzają, że wiedzą o planie przejęcia banku za złotówkę”.

„Zupełnie otwarcie potwierdzają też, że ten członek komisji brutalnie naciskał na audytora, aby podwyższył wymogi kapitałowe wobec Getin Noble Bank S.A., a oni wykorzystując fakt, że takie naciski zostały zrobione przedstawiają z otwartym cynizmem swój zamiar podejmowania takich decyzji, które doprowadzą do tego przejęcia. Nieśmiertelna prawda z „Misia” „nie mamy Pańskiego płaszcza i co Pan nam zrobisz” jest otwarcie przedstawiana, tylko że dotyczy banku, a nie płaszcza. Być może brutalne działania Chrzanowskiemu miały jeszcze skłonić dr Czarneckiego do rozważenia zaproponowanej oferty korupcyjnej” – czytamy we wpisie Giertycha na Facebooku.

Według adwokata „ciekawostką jest, że Marek Chrzanowski jest tak pewien swego, że zapewnia L. Czarneckiego, że nikt go do końca trzyletniej kadencji nie może odwołać. Nawet premier”.

Giertych zaznacza, że „w jego przekonaniu drugie zawiadomienie, które przedstawiłem jest znacznie poważniejsze niż „zwykła” korupcja w wykonaniu szefa KNF”.

Pełnomocnik Czarneckiego w związku z „deklaracją prezydenta RP, że popiera działania swego przedstawiciela w KNF” Zdzisława Sokala stawia w swoim wpisie pytanie, „czy mieliśmy do czynienia z działaniami poszczególnych członków KNF, czy zabór banku był planem o charakterze polityczno-gospodarczym”.

„Stąd jednym z najważniejszych świadków, którzy muszą być przesłuchani przez prokuraturę w Katowicach będzie Andrzej Duda – prezydent RP” – zaznacza Giertych.

Giertych informuje też, że „wbrew krążącym plotkom rozmowa L. Czarneckiego z prezesem NBP nie została nagrana”.

We wtorek „Gazeta Wyborcza” poinformowała, że według właściciela Getin Noble Banku Leszka Czarneckiego, ówczesny przewodniczący KNF Marek Chrzanowski w marcu 2018 r. zaoferował przychylność dla tego banku w zamian za około 40 mln zł. Czarnecki nagrał tę ofertę i zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez szefa KNF.

We wtorek Chrzanowski złożył dymisję z funkcji przewodniczącego KNF, a premier Mateusz Morawiecki ją przyjął.
Źródło info i foto: interia.pl

Kalifornia: Nowe informacje dotyczące strzelaniny w Thousand Oaks

W nocy doszło do strzelaniny w jednym z barów w amerykańskiej miejscowości Thousand Oaks w Kalifornii. Policja informuje o 12 ofiarach śmiertelnych. Nie żyje również napastnik – to 13 osoba, która zginęła. Do strzelaniny w Kalifornii doszło w nocy około godziny 23 czasu lokalnego. Do jednego z barów w miejscowości Thousand Oaks wtargnął napastnik. Policja informuje o 12 ofiarach śmiertelnych. 

Strzelanina w barze w Kalifornii

Amerykańskie media poinformowały o strzelaninie w barze Boarderline w Kalifornii. Odbywała się tam impreza poświęcona country, która przyciągnęła setki osób, głównie studentów. 

Około godziny 23:20 do środka wtargnął mężczyzna. Świadkowie mówią, że w pewnym momencie usłyszeli strzały. Mówi się, że wcześniej podejrzany wrzucił do pomieszczenia świecę dymną (policja nie potwierdza na razie tej informacji). Klienci lokalu byli w szoku, wielu z nich mówi, że nie wierzyło, że to prawdziwe strzały. Dodają, że to bardzo spokojna okolica.

Oddał pierwszy strzał i wiedziałem, że to dzieje się naprawdę. Mój syn w to nie wierzył, musiałem pociągnąć go na ziemię i zasłonić. Widziałem, jak ten mężczyzna strzela najpierw w kierunku bramkarza, a potem w stronę kasjerki – to była młoda dziewczyna – mówił jeden ze świadków w rozmowie z ABC.com.

Około godziny 3 w nocy czasu lokalnego (około południa czasu polskiego) amerykańska policja poinformowała o 12 ofiarach śmiertelnych. Jedenaście z nich to cywile. Dwunastym był oficer z biura szeryfa, który zjawił się na miejscu – weteran z 29-letnim doświadczeniem. Nie żyje również napastnik – to 13 osoba, która zginęła tej nocy. Gdy policja zjawiła się na miejscu, sprawca był postrzelony. Nie wiadomo czy zginął od samobójczej kuli czy podczas strzelaniny.

Są również ranni. Mówi się o 10-15 poszkodowanych. Wielu z nich ucierpiało podczas ucieczki, np. wybijając szyby, aby wydostać się na zewnątrz.

Mówi się o jednym sprawcy. Na razie jego tożsamość nie jest znana. Świadkowie opisują go jako mężczyznę ubranego na czarno z brodą i w okularach. Policja nie podaje żadnych szczegółów.

Jak wynika z danych Gun Violance Archive tragedia barze Borderline w Kalifornii to już 307 strzelanina, do której doszło w tym roku w Stanach Zjednoczonych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Harvey Weinstein molestował seksualnie 16-letnią polską modelkę?

Do sądu wpłynęło kolejne oskarżenie w sprawie Harveya Weinsteina. Kobieta twierdzi, że Weinstein zmusił ją do dotknięcia swojego penisa w jego nowojorskim apartamencie w 2002 roku. Była wtedy 16-letnią polską modelką, aspirującą do bycia aktorką. Dziś chce jednak pozostać anonimowa. Po incydencie Weinstein miał też szantażować ją emocjonalnie i blokować jej karierę przez niemal dekadę. Prawnik producenta Benjamin Brafman nazwał te zarzuty niedorzecznymi.

Oskarżony jest także zarząd studia filmowego Weinsteina, który miał umożliwiać i tuszować jego wykroczenia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nowe śledztwo w sprawie zabójstwa dzieci sprzed 29 lat

Prokuratura Okręgowa w Łomży (Podlaskie) podjęła na nowo śledztwo w sprawie zabójstwa dwójki dzieci we wsi Jeńki (powiat wysokomazowiecki), do którego doszło 29 lat temu. W ramach sprawdzania nowych okoliczności przesłuchano w charakterze świadka jedną osobę – podała w czwartek prokuratura.

Sprawa dotyczy zabójstwa dwójki rodzeństwa, chłopca i dziewczynki w wieku 9 i 11 lat. Zbrodnia miała miejsce 23 października 1989 roku. Zwłoki dzieci znaleziono w lesie; sprawcy lub sprawców nie udało się do dziś ustalić. Za rok, czyli po 30 latach od jego popełnienia, dojdzie do przedawnienia karalności za to przestępstwo.

W przesłanym PAP w czwartek komunikacie łomżyńska prokuratura okręgowa poinformowała, że na początku października na nowo podjęła postępowanie w sprawie zabójstwa w Jeńkach. Chodzi o sprawdzenie ustaleń tzw. zespołu ds. przestępstw niewykrytych Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku, które były podstawą decyzji o podjęciu umorzonego śledztwa.

„W ramach czynności m.in. zatrzymano jedną osobę, która po przesłuchaniu w charakterze świadka oraz pobraniu materiału porównawczego do dalszych badań została w dniu 24 października 2018 roku zwolniona. W toku postępowania nie przedstawiono nikomu zarzutów” – podała prokuratura.

Śledztwo zostało przedłużone do 23 lutego 2019 roku.
Źródło info i foto: interia.pl

Detroit: Makabryczne odkrycie w nieczynnym domu pogrzebowym

Pierwszego makabrycznego odkrycia dokonano tydzień temu w nieczynnym domu pogrzebowym. Znaleziono tam szczątki niemowlęcia i 10 płodów ukryte w suficie. Teraz okazało się jednak, że to nie koniec. W innym, wciąż działającym domu pogrzebowym szczątki dzieci upchnięto w pudełkach i zamrażarce. Kto i dlaczego tak bestialsko potraktował zmarłe dzieci?

Szczątki 63 płodów odkryto w domu pogrzebowym w Detroit (USA). Przedsiębiorstwo natychmiast zostało zamknięte. To efekt rozszerzającego się śledztwa w sprawie nieprawidłowości w lokalnych domach pogrzebowych. Szef policji w Detroit, James Craig, ujawnił, że w piątek podczas nalotu na Perry Funeral Home oficerowie znaleźli 36 płodów ukrytych w pudełkach oraz 27 innych w zamrażarkach. Podkreślił, że jest „oszołomiony” odkryciem, które nastąpiło tydzień po anonimowej informacji o szczątkach 10 płodów i jednego niemowlęcia w suficie nieczynnego domu pogrzebowego w Cantrell w Detroit.

W oświadczeniu policji czytamy, że w Perry Funeral Home śledczy wykryli „haniebne warunki i zaniedbania”, w tym liczne błędy w dokumentacji aktów zgonu i uzyskania odpowiednich zezwoleń na pochówek. Wstępne ustalenia wskazują na przestępstwa „zagrożone karą pozbawienia wolności do 10 lat, grzywną w wysokości nie większej niż 50 000 dolarów lub obiema”.

Śledztwo w Perry Funeral Home rozpoczęło się po tym, jak mężczyzna, który pozwał firmę za metody zajmowania się szczątkami niemowląt i płodów, zobaczył doniesienia o odkryciach w domu pogrzebowym w Cantrell. Powiedział swojemu pełnomocnikowi, aby skontaktował się z policją. Władze uważają, że co najmniej jeden z płodów z Cantrell znajdował się na terenie nieruchomości od 2009 r.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Państwo Islamskie wciąż rekrutuje nowych bojowników

Najwyższy rangą dowódca armii amerykańskiej gen. Joseph Dunford wskazał, że według ustaleń Pentagonu miesięcznie do Syrii przybywa około stu ochotników chcących walczyć w szeregach Państwa Islamskiego. Jego zdaniem jest to dowód na żywotność tej organizacji terrorystycznej.

Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów USA stwierdził, że choć Państwo Islamskie zostało zdziesiątkowane, to napływ nowych ochotników, zdolność pozyskiwania zasobów oraz popularność ideologii pozwala tej organizacji na dalsze funkcjonowanie.

Dunford dodał, że liczba ochotników znacznie spadła, gdyż trzy lata temu wynosiła półtora tysiąca na miesiąc. Ekstremiści chcący przyłączyć się do organizacji wciąż przedostają się do Syrii głównie przez turecką granicę. Zwrócił również uwagę, że napływ nowych ochotników komplikuje kwestię przetrzymywania przez sprzymierzone z USA Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF) jeńców IS, będących obywatelami innych państw. Zdaniem amerykańskiego generała SDF przetrzymuje ponad 700 takich osób, pochodzących z około 40 krajów.

USA repatriowały tych spośród jeńców, którzy mieli obywatelstwo amerykańskie. Wielka Brytania jednak odmówiła przyjęcia grupy noszącej nazwę „The Beatles” i pozbawiła jej członków obywatelstwa brytyjskiego. Członkowie tej grupy wsławili się przeprowadzaniem porwań, torturami i publicznymi egzekucjami.

Gen. Dunford ostrzegł, że nierozwiązanie problemu zagranicznych ochotników znajdujących się w niewoli SDF utrudni zwalczanie ideologii islamistycznej. Syryjscy bojownicy wielokrotnie wzywali państwa pochodzenia schwytanych terrorystów do współpracy w rozwiązaniu tej kwestii, ale tylko niektóre dokonały repatriacji. Według informacji podawanych przez SDF żadne państwo europejskie nie odpowiedziało na te wezwania.
Źródło info i foto: TVP.info

IS zapowiada kolejne ataki w Iranie

Rzecznik tak zwanego Państwa Islamskiego (IS) w Iraku i Syrii zagroził w opublikowanym w środę nagraniu, że sobotni atak na Gwardię Rewolucyjną w Iranie nie będzie ostatnim. Wcześniej dżihadyści przyznali się do zorganizowania zamachu.

– Atak na Ahwaz, jak Bóg pozwoli, nie będzie ostatnim – powiedział rzecznik dżihadystów Abi al-Hasan al-Muhadżer. – Żołnierze kalifatu udowodnili jedynie, jak słabe jest bezpieczeństwo Iranu – dodał.

Nagranie zostało rozpowszechnione w środę przez związaną z tak zwanym Państwem Islamskim agencję propagandową Al-Furkan na komunikatorze internetowym Telegram. Nie jest jasne, kiedy zostało zarejestrowane.

Atak na Gwardię Rewolucyjną

Według irańskiej telewizji państwowej zamach w Ahwazie wymierzony był w trybunę, z której przedstawiciele władz przyglądali się paradzie wojskowej zorganizowanej w narodowym dniu sił zbrojnych i dla upamiętnienia rocznicy wybuchu wojny irańsko-irackiej z lat 1980-1988. W ataku zginęło 25 osób, w tym 12 żołnierzy Korpusu Strażników Rewolucji – najlepiej wyszkolonej i wyposażonej części sił zbrojnych Iranu. Około 60 osób zostało rannych. Do przeprowadzenia ataku przyznał się również Arabski Ruch Walki o Wyzwolenie Ahwazu, regionalna arabska organizacja separatystyczna walcząca o niepodległość Chuzestanu, prowincji, której stolicą jest Ahwaz.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Kraków: Nowe ustalenia w sprawie zbiorowego gwałtu na Ukraińce

Sprawa dotyczy zbiorowego gwałtu sprzed ponad 1,5 roku. Prokuratura ujawnia nowe szczegóły śledztwa i żąda wysokiej kary dla oskarżonych. Krzysztof R. i Jerzy D. nie przyznają się do winy.

Do zdarzenia doszło w nocy z 1 na 2 stycznia 2017 r. 34-letni Krzysztof R. i 35-letni Jerzy D. pili alkohol wspólnie ze swoim znajomym i mieszkającą z nim Ukrainką. Kiedy gospodarz poszedł spać wyszli, ale wrócili po godzinie. Mieszkanie otworzyli kluczami, które wcześniej zabrali. Zaproponowali kobiecie seks we trójkę, ale ta odmówiła – podaje gazetakrakowska.pl.

Wtedy wykorzystali seksualnie Ukrainkę, która została wcześniej przez nich pobita. Przypalali ją także papierosem oraz obrzucali i oblewali różnymi artykułami spożywczymi. Ukrainka krzyczała i wołała o pomoc, ale nikt nie reagował. Jej partner nie uwierzył kobiecie, kiedy opowiedziała mu o tym następnego dnia.

Z kolei 34-latek opowiadał, że to gospodarz mieszkania polecił kobiecie, aby się przed nimi rozebrała, a ona to zrobiła. Podbite oko i wybity ząb miała mieć już wcześniej. Z kolei Jerzy D. twierdzi, że Ukrainka pokłóciła się z Krzysztofem R., który ją szarpał. A potem dobrowolnie uprawiała z nimi seks. Sama też miała wyrzucić rzeczy przez okno. Z kolei pomówienie o gwałt to efekt zażądania zwrotu 300 zł za zniszczenie telefonu.

Wyrok zapadnie na początku października. Oprócz 10 lat pozbawienia wolności prokuratura chce, aby oskarżeni zapłacili Ukraince po 15 tys. zł zadośćuczynienia.
Źródło info i foto: wp.pl