Oszuści wystawiali „puste” faktury. Będą sądzeni według nowych zasad

Zarzuty związane z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej i wystawieniem kilkuset „pustych” faktur VAT, opiewających na ponad 10 mln zł, postawiono Dawidowi S. i Robertowi O. Mężczyźni zostali aresztowani na trzy miesiące. Proceder wystawiania fałszywych faktur trwał od lutego 2017 r. do listopada 2018 tego roku – poinformował w środę Piotr Marko, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie, która nadzoruje sprawę.

Według ustaleń śledczych, na początku 2017 r. członkowie grupy przestępczej kupili spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością mającą siedzibę w Warszawie. Spółka była zgłoszona jako podatnik VAT, ale nie prowadziła żadnej działalności gospodarczej.

Dawid S. i Robert O. wykorzystali spółkę i jako osoby ją reprezentujące wystawili kilkunastu podmiotom gospodarczym z terenu całego kraju, co najmniej kilkaset „pustych” faktur VAT. Dokumenty wskazywały na rzekomą sprzedaż części samochodowych i usług budowlanych, o łącznej wartości ogółem ponad 10 mln zł. W rzeczywistości takich transakcji nie było.

22 listopada tego roku, na polecenie prokuratora, prowadzący tę sprawę funkcjonariusze Świętokrzyskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Kielcach zatrzymali Dawida S. i Roberta O. Obydwaj mężczyźni usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a także poświadczenia nieprawdy w wystawionych fakturach VAT.

Prokurator po przesłuchaniu podejrzanych skierował do sądu wnioski o ich aresztowanie, z uwagi na grożącą im surową karę, a także obawę matactwa. Sąd przychylił się do argumentacji prokuratora i zastosował wobec nich areszt na trzy miesiące.

Wobec obydwu podejrzanych zastosowanie mają nowe, surowsze przepisy karne dotyczące wystawiania „pustych” faktur VAT obowiązujące od 1 marca 2017 r. Za wystawienie nierzetelnych faktur VAT o wartości ogółem ponad 10 mln zł, przewidują one karę od pięciu lat, a nawet 25 lat pozbawienia wolności.

Śledczy określają sprawę jako rozwojową, prokuratorzy nie wykluczają dalszych zatrzymań. Fałszywe faktury prawdopodobnie służyły do wyłudzania podatku VAT. Śledczy będą to ustalać i pociągać winnych do odpowiedzialności.
Źródło info i foto: interia.pl

60 uchodźców zatrzymanych za złamanie nowych przepisów na Węgrzech

Setki migrantów napierały we wtorek na metalową barierę ustawioną przez węgierską policję na głównej autostradzie łączącej Węgry z Serbią, a ok. 150 osób ogłosiło strajk głodowy. Policja zatrzymała 60 osób na podstawie nowych przepisów imigracyjnych.

– Waląc pięściami w przeszkodę blokującą autostradę przy przejściu granicznym Horgosz-Roeszke, migranci krzyczeli: „Otwierać granicę, otwierać granicę!” – relacjonował obecny na miejscu reporter agencji Reutera. Policja stała po drugiej stronie bariery.

– Nie wiem, co mam robić. Będę musiał poczekać i się przekonać. Straciliśmy już wszystko – powiedział 40-letni Siad z Aleppo w Syrii, gdzie od ponad czterech lat trwa wojna domowa.

Na miejscu ok. 1,5 tys. osób czeka na przejście na terytorium Węgier. Nie udało im się przejść granicy mimo sforsowania ogrodzenia. Ok. 100-150 osób ogłosiło strajk głodowy do czasu otwarcia przejścia; wznoszą okrzyki i trzymają transparenty z napisem: „Żadnego jedzenia i wody do czasu otwarcia granicy”. W obliczu protestu węgierska policja jest bezradna, funkcjonariusze nie otrzymali instrukcji na taką okoliczność. Próbują jedynie załatać dziurę w ogrodzeniu, którą uchodźcy wybili wcześniej przy użyciu wagonu kolejowego.

Węgierskie władze poinformowały, że 60 migrantów zatrzymano za próbę nielegalnego przekroczenia południowej granicy kraju z Serbią.

– 45 osób schwytano podczas próby forsowania ogrodzenia. Kolejnych 15 ujętych osób przedostało się przez granicę, niszcząc fragment ogrodzenia; obecnie przebywają w areszcie, postawiono im zarzuty na podstawie nowego prawa – powiedział Gyoergy Bakondi, doradzający premierowi Węgier Viktorowi Orbanowi w sprawach bezpieczeństwa narodowego. Jak dodał, uszkodzony fragment granicznego ogrodzenia jest naprawiany.

Od północy z poniedziałku na wtorek w życie weszły nowe przepisy, które przewidują m.in. do trzech lat więzienia dla osób nielegalnie przekraczających granicę oraz do pięciu, jeśli osoba ta jest uzbrojona lub niszczy ogrodzenie. Mają one na celu powstrzymać napływ imigrantów.

Wcześniej we wtorek policja informowała, że na podstawie nowych przepisów zatrzymała 16 migrantów, w tym dziewięciu Syryjczyków i siedmiu Afgańczyków.

Władze Węgier ogłosiły we wtorek stan kryzysowy w dwóch komitatach (województwach) na południu kraju, przy granicy z Serbią, z powodu kryzysu imigracyjnego, dając policji i innym władzom większe uprawnienia.

Od początku roku ponad 200 tys. migrantów przekroczyło nielegalnie granice węgierskie, w tym rekordowe 9 380 w poniedziałek. Przeprawa przez granicę staje się jednak coraz trudniejsza, bo niedługo zostanie zakończona budowa ogrodzenia, mającego powstrzymać napływ uchodźców.

Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) oceniła we wtorek, że działania władz Węgier wobec migrantów przekraczających południową granicę „wygląda jak” naruszenie zobowiązań kraju w ramach zasad ONZ i UE dotyczących uchodźców i udzielania azylu.

– Mamy zobowiązania, które musimy wypełnić, a wygląda na to, że nowe przepisy stanowią naruszenie tych zobowiązań” – oświadczyła szefowa węgierskiego oddziału IOM Magdalena Majkowska-Tomkin. Wyjaśniła, że chodzi o „międzynarodowe konwencje ONZ dotyczące statusu uchodźcy, ale też ustawodawstwa unijnego w sprawie azylu i procedur karnych”.

– Węgry muszą (…) pozwolić ludziom na ubieganie się o azyl oraz zapewnić im infrastrukturę odpowiadającą ich sytuacji” – podkreśliła Majkowska-Tomkin.
Żródło info i foto: wp.pl