Weszły w życie sankcje za próbę otrucia Nawalnego

W czwartek w UE weszły w życie sankcje wobec sześciu osób i jednego podmiotu za zaangażowanie w próbę otrucia Aleksieja Nawalnego. Zostali nimi objęcie m.in. wiceministrowie obrony Rosji i dyrektor Federalnej Służba Bezpieczeństwa (FSB). Instytucją objętą sankcjami jest też Państwowy Instytut Naukowo-Badawczy Chemii Organicznej i Technologii (GosNIIOChT) w Moskwie.

Sankcje zostały w czwartek opublikowane w Dzienniku Urzędowym UE.

6 października Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) potwierdziła, że wobec Nawalnego użyto substancji należącej do grupy Nowiczoków, tj. bojowych środków trujących zaprojektowanych przez naukowców w ZSRR do celów wojskowych.

Ostro krytykujący rządy prezydenta Rosji Władimira Putina 44-letni Nawalny został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Opozycjonista poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Na żądanie rodziny kilka dni później przetransportowano go do kliniki Charite w Berlinie, gdzie został poddany badaniom i leczeniu.
Źródło info i foto: TVP.info

Aleksiej Nawalny o otruciu. „Nie czujesz żadnego bólu, ale wiesz, że umierasz”

Aleksiej Nawalny jest przekonany, że za jego otruciem stoi prezydent Rosji Władimir Putin. W wywiadzie dla „Der Spiegel” zapowiedział także, że wróci do ojczyzny i że się nie boi. Fragment wywiadu z Aleksiejem Nawalnym dla „Der Spiegel” został opublikowany przez agencję prasową Reuters. Rosyjski opozycjonista opowiedział niemieckiemu dziennikowi o swoich podejrzeniach dotyczących otrucia, którego padł ofiarą.

„Uważam, że za tą zbrodnią stoi Putin. Nie mam innego wytłumaczenia dla tego, co się stało” – powiedział krytyk Kremla.

Nawalny mówił także o odczuciach, które towarzyszyły mu po otruciu nowiczokiem. Stwierdził, że po przyjęciu tej trucizny „nie czujesz żadnego bólu, ale wiesz, że umierasz”. Rosyjski opozycjonista zapowiedział również, że wróci do ojczyzny, a jego zadaniem jest pozostanie nieustraszonym.

Otrucie Aleksieja Nawalnego

Aleksiej Nawalny stracił przytomność 20 sierpnia podczas podróży na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy. Kiedy zasłabł, maszyna wylądowała w Omsku, a opozycjonista został przewieziony do miejscowego szpitala. Dwa dni później na żądanie rodziny został przetransportowany do szpitala w Berlinie. 7 września wybudzono go ze śpiączki farmakologicznej, a 22 września wyszedł ze szpitala. Według Niemiec istnieją dowody na próbę zabójstwa Nawalnego za pomocą zakazanego środka bojowego z grupy nowiczoków, który opracowano w Rosji. Strona rosyjska nie zgadza się z tym twierdzeniem. W czasie rozmowy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem Władimir Putin miał powiedzieć, że Aleksiej Nawalny mógł otruć się sam.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kanclerz Niemiec odwiedziła Nawalnego w szpitalu

Kanclerz Niemiec Angela Merkel odwiedziła lidera antykremlowskiej opozycji Aleksieja Nawalnego, gdy był leczony w berlińskiej klinice po próbie zamordowania go chemicznym środkiem bojowym z grupy nowiczok – podał „Der Spiegel”. Tygodnik podkreśla, że Merkel poważnie traktuje sprawę tego zamachu.

Nie powołując się na żadne źródła, „Spiegel” poinformował, że Merkel udała się do Nawalnego do szpitala Charite, gdzie był leczony przez 32 dni. W sierpniu opozycjonista został przetransportowany z Omska na Syberii do Berlina. Nawalny zasłabł na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy. Maszyna lądowała awaryjnie w Omsku, gdzie Nawalny trafił do szpitala.

Rzecznik Merkel odmówił komentarza w sprawie doniesień „Spiegla” – podaje Agencja Reutera.

Według rządu RFN istnieją dowody na próbę zamordowania opozycjonisty środkiem bojowym z grupy Nowiczok, opracowanym jeszcze w ZSRR. Niemiecki rząd twierdzi, że wykazały to testy przeprowadzone w RFN, Francji i Szwecji. Zachód zażądał od Rosji wyjaśnień w tej sprawie. Władze Rosji twierdzą, że nie ma dowodów na próbę zamordowania Nawalnego, Kreml zaprzeczył też jakiemukolwiek swemu zaangażowaniu w sprawę.
Źródło info i foto: TVP.info

Rosja: Zamrożone rachunki bankowe i zajęte mieszkanie Nawalnego

Komornicy sądowi nałożyli „areszt” na moskiewskie mieszkanie Aleksieja Nawalnego i jego rachunki bankowe – poinformowała w czwartek rzeczniczka opozycjonisty Kira Jarmysz. Działania te związane są z pozwem firmy, łączonej z biznesmenem Jewgienijem Prigożynem.

Jarmysz powiedziała, że komornicy wszczęli postępowanie „27 sierpnia, to znaczy tydzień po otruciu Nawalnego”. W związku z tym mieszkania, znajdującego się w moskiewskiej dzielnicy Marjino nie można sprzedać, zastawić ani podarować. Tego samego dnia został nałożony „areszt” na rachunki bankowe Nawalnego – dodała rzeczniczka.

Jesienią zeszłego roku sąd uznał, że założona przez Nawalnego Fundacja Walki z Korupcją (FBK) dopuściła się zniesławienia firmy Moskiewski Uczeń, dostarczającej jedzenie do stołówek szkolnych. Sąd nakazał wypłacenie Moskiewskiemu Uczniowi blisko 88 mln rubli (wówczas – ponad 1,2 mln USD). Do uiszczenia tej kwoty, w proporcjach po jednej trzeciej, sąd zobowiązał FBK, samego Nawalnego i prawniczkę FBK Lubow Sobol.

Usługi cateringowe dla Kremla

Media wiążą Moskiewskiego Ucznia z Prigożynem, przedsiębiorcą nazywanym „kucharzem Putina”, ponieważ jego firmy świadczyły usługi cateringowe dla Kremla. FBK w materiałach na temat Moskiewskiego Ucznia utrzymywała, że firma nie przestrzega wymogów sanitarnych, fałszuje dokumenty i dostarcza złej jakości żywność do szkół i przedszkoli.

20 lipca br. Nawalny zapowiedział, że z powodu wysokości orzeczonej grzywny zlikwiduje Fundację Walki z Korupcją. Pod koniec sierpnia br. Prigożyn wykupił od Moskiewskiego Ucznia prawo do żądania od Nawalnego i FBK spłacenia zasądzonej kwoty.

W środę opuścił szpital

Nawalny przebywa w Niemczech. W środę opuścił berliński szpital Charite, w którym był leczony po prawdopodobnej próbie otrucia bojowym środkiem typu Nowiczok. W czasie, gdy jeszcze znajdował się w klinice, Prigożyn przesłał jej pieniądze na leczenie opozycjonisty. Szpital Charite zwrócił pieniądze, jak się uważa – dlatego, że Prigożyn jest na liście przedstawicieli Rosji objętych sankcjami USA.

20 sierpnia Nawalny poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Samolot lądował w Omsku na Syberii, gdzie opozycjonista został hospitalizowany. Na żądanie rodziny dwa dni później został przetransportowany lotniczym ambulansem do kliniki Charite w Berlinie, gdzie został poddany szczegółowym badaniom i intensywnemu leczeniu. Władze Niemiec uznały, że próbowano go otruć środkiem typu Nowiczok, opracowanym jeszcze w czasach ZSRR.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Aleksiej Nawalny wyszedł ze szpitala

Aleksiej Nawalny opuścił w środę klinikę Charité w Berlinie. Spędził w szpitalu 32 dni, a przez 24 był na intensywnej terapii, podłączony do respiratora – informuje korespondent Polsat News w Berlinie Tomasz Lejman. Lider antykremlowskiej opozycji Aleksiej Nawalny przebywał na leczeniu w Charite po próbie zamordowania go chemicznym środkiem bojowym z grupy Nowiczok.

„Stan pacjenta poprawił się na tyle, że został on wypisany ze stacjonarnej opieki szpitalnej” – napisano w oświadczeniu Charite.

„Na podstawie tego, że pacjent poczuł się lepiej oraz (na podstawie) jego obecnego stanu lekarze uważają, że całkowite wyzdrowienie jest możliwe. Jednak jest jeszcze zbyt wcześnie, by ocenić potencjalne długoterminowe skutki jego ciężkiego zatrucia” – wskazano.

Tomasz Lejman, korespondent Polsat News w Berlinie, przypomina, że Nawalny przebywał w szpitalu 32 dni, natomiast przez 24 dni był na oddziale intensywnej terapii.

Rosja: nie ma dowodów

O tym, że polityk trafił do szpitala w Rosji, informowała 20 sierpnia w mediach społecznościowych jego rzeczniczka Kira Jarmysz. „Dziś rano Nawalny wracał do Moskwy z Tomska. W trakcie lotu poczuł się źle. Samolot wylądował awaryjnie w Omsku. Aleksiej doznał zatrucia toksynami” – przekazała Jarmysz.

Bliscy i współpracownicy Nawalnego po kilku dniach podjęli decyzję o transporcie mężczyzny do szpitala w Berlinie. Jego stan został ustabilizowany. Opozycjonista został wybudzony ze śpiączki 7 września.

W ubiegły czwartek zespół Nawalnego poinformował, że opozycjonista został otruty prawdopodobnie nie na lotnisku, ale w pokoju hotelu Xander w Tomsku tego samego dnia. Niemieckie laboratorium miało znaleźć ślady środka bojowego Nowiczok w pustej butelce po wodzie mineralnej, którą współpracownicy mężczyzny zabrali z hotelu.

Rosja twierdzi, że nie ma dowodów na otrucie Nawalnego. Władze przeprowadziły postępowanie przygotowawcze, ale stwierdziły, że potrzebują więcej analiz medycznych, zanim będzie można wszcząć formalne śledztwo. Rosja zapewniła, że bez materiałów z Niemiec – m.in. wszystkich wyników badań Nawalnego – nie może wszcząć sprawy karnej.

„Środek bojowy silniejszy niż jego wcześniejsze formy”

„Środek bojowy z grupy Nowiczok, użyty do otrucia Nawalnego, był silniejszy niż jego wcześniejsze formy” – miał wyjawić półtora tygodnia temu szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) Bruno Kahl, a poinformował o tym tygodnik „Der Spiegel”.

O tym, jak silne działanie miała trucizna, Kahl poinformował podczas „tajnego spotkania” – napisał „Der Spiegel”, nie podając szczegółów dotyczących tych rozmów. Tygodnik dodał, że delegacja Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) podobno odwiedziła berliński szpital, w którym przebywa Nawalny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nawalny żąda od Rosji zwrotu ubrań i wskazuje na „ważny dowód”

Aleksiej Nawalny zwrócił się do władz Rosji z żądaniem natychmiastowego zwrócenia ubrań, w których przywieziono go do szpitala w Omsku. Jak wskazuje, są one „ważnym dowodem” w sprawie, bo mogą się na nich znajdować ślady nowiczoku. Tymczasem rosyjska prokuratura generalna poinformowała, że chce przesłuchać Nawalnego.

W Rosji upłynął trzydziestodniowy termin na wszczęcie postępowania karnego w sprawie próby otrucia Aleksieja Nawalnego. Rosyjskie MSW poinformowało, że prowadzi czynności sprawdzające, a prokuratura generalna – że chce przesłuchać Nawalnego. Śledczy wskazali, że interesują ich zwłaszcza szczegóły przygotowań wyjazdu Nawalnego do Tomska i Nowosybirska. Chcą także ustalić personalia wszystkich osób, które towarzyszyły mu w podróży.

Jednocześnie strona rosyjska wciąż nie potwierdziła wersji o otruciu opozycjonisty gazem bojowym z grupy nowiczoków, choć wskazują na nie badania przeprowadzone w kilku niezależnych zagranicznych laboratoriach. Unia Europejska i Stany Zjednoczone domagają się od Rosji wszczęcia śledztwa, a Moskwa odmawia wszczęcia sprawy karnej, twierdząc, iż na razie nie ma do tego podstaw prawnych. Postępowanie przygotowawcze dotyczące możliwego otrucia Nawalnego prowadzi jedynie miejscowa policja.

Tymczasem Aleksiej Nawalny (jego stan zdrowia z każdym dniem się poprawia) napisał na swoim blogu, że organy ścigania wykorzystują czas, aby ukryć jego ubrania, które są „ważnym dowodem” w sprawie. Jak relacjonuje, ubrania ukryto po tym, jak rozebrano go do naga, gdy leżał nieprzytomny w szpitalu w Omsku. „Żądam wydania zabranej mi odzieży” – napisał, dodając, że na ubraniach mogą być ślady nowiczoku, którym próbowano go otruć.

Współpracownik opozycjonisty, dyrektor Fundacji Walki z Korupcją Iwan Żdanow, podkreślił, że „w związku z upłynięciem terminu 30 dni powinna zostać wydana decyzja o wszczęciu postępowania lub odmowie wszczęcia”. Żdanow dodał, że w związku z tym, iż taka decyzja nie została podjęta, współpracownicy Aleksieja Nawalnego nie będą stawiać się na przesłuchania. Żdanow i rzeczniczka Aleksieja Nawalnego Kira Jarmysz powiedzieli dziennikarzom, że zostali już wezwani na przesłuchanie, ale się na nim nie pojawili.

Rosyjski niezależny publicysta Michaił Fiszman w rozmowie z radiem Echo Moskwy wyraził opinię, że „sprawa Nawalnego nie ruszy z miejsca, dopóki nie zechce tego Władimir Putin”. Już wcześniej współpracująca z Aleksiejem Nawalnym opozycyjna polityk Lubow Sobol oświadczyła w Radiu Swoboda, że sygnał do zamachu na Nawalnego dał prezydent Rosji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Śledczy coraz bliżej prawy ws. otrucia Nawalnego

Nowiczok był nie w herbacie, a w wodzie dostarczonej do pokoju hotelowego Aleksieja Nawalnego w Tomksu – twierdzą współpracownicy rosyjskiego opozycjonisty. Jak ujawnili, tuż po tym, jak trafił on do szpitala, udało im się zabezpieczyć znajdujące się w pokoju hotelowym rzeczy. Wyniki laboratoryjne potwierdziły, że trucizna była w butelce wody. „Teraz już wiemy: Aleksiej został otruty zanim opuścił swój pokój i udał się na lotnisko” – wskazują.

Słowa współpracowników Nawalnego, który poinformowali o nowych ustaleniach ws. otrucia rosyjskiego opozycjonisty, przytacza m.in. agencja Reutera. W czwartek 17 września zamieścili oni w mediach społecznościowych nagranie, na którym informują, że otrzymali wyniki badań laboratoryjnych rzeczy zabezpieczonych w pokoju hotelowym w Tomsku, w którym rosyjski opozycjonista przebywał przed udaniem się na lotnisko. Pokój przeszukali 20 sierpnia – godzinę po tym, gdy dowiedzieli się, że Nawalny jest w ciężkim stanie. W tym czasie z rosyjskim opozycjonistą była jego rzeczniczka.

Otrucie Nawalnego. Współpracownicy: Ślady nowiczoka znaleziono w wodzie w pokoju hotelowym

Na opublikowanym przez współpracowników Nawalnego filmie widać, jak przeszukują pokój – w rękawiczkach ochronnych zabezpieczają m.in. jedzenie znajdujące się w lodówce, a także kilka pustych butelek, w tym butelkę wody mineralnej.

Podczas lotu Aleksiej stracił przytomność i zaczął się dusić, samolot awaryjnie lądował. Niemal od razu pracownicy, którzy pozostali w Tomsku, dowiedzieli się o zdarzeniu. Zrobili wszystko, co się dało w tym momencie, czyli wezwali prawnika i weszli do pokoju, z którego właśnie wyszedł Nawalny. Zaczęli nagrywać, opisywać i pakować wszystko, co tam znaleźli. W tym butelki wody, którą widać na filmie.

„Postanowili zebrać wszystko, co hipotetycznie mogłoby się przydać i przekazać to lekarzom w Niemczech. Fakt, że sprawa nie zostanie zbadana w Rosji, był dość oczywisty. I tak też się stało, bo Rosja nadal wypiera się odpowiedzialności za otrucie” – opisali.

Jak informują – przekazali je do zbadania w niemieckim laboratorium i otrzymali potwierdzenie, że w butelce wody mineralnej odnaleziono ślady gazu bojowego typu nowiczok.

„Teraz już wiemy: Aleksiej został otruty, zanim opuścił swój pokój i udał się na lotnisko. (…) Nowiczok był w wodzie” – wskazują współpracownicy Nawalnego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Aleksiej Nawalny nie został otruty na lotnisku. Nowe ustalenia śledczych

Lider antykremlowskiej opozycji Aleksiej Nawalny został otruty za pomocą butelki z wodą w swoim pokoju hotelowym w Tomsku na Syberii, nie na lotnisku, jak wcześniej sądzono – powiadomili jego współpracownicy w nagraniu wideo, zamieszczonym w czwartek (17 września) na koncie Nawalnego na Instagramie. Lider rosyjskiej opozycji przebywa obecnie w szpitalu Charite w Berlinie. Według rządu RFN istnieją dowody na próbę zamordowania opozycjonisty środkiem bojowym z grupy nowiczok.

Rosja twierdzi, że nie ma dowodów na otrucie Nawalnego.
Źródło info i foto: interia.pl

Aleksiej Nawalny chce wrócić do Rosji

Aleksiej Nawalny, który w berlińskim szpitalu wraca do zdrowia po ataku z użyciem nowiczoka, rozmawiał z niemieckim prokuratorem i przyznał, że chciałby wrócić do Rosji od razu, gdy tylko pozwoli mu na to jego stan zdrowia – przekazał „New York Times”. Amerykański dziennik powołał się na informacje od jednego z ochroniarzy opozycjonisty.

Aleksiej Nawalny został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Na żądanie rodziny dwa dni później został przetransportowany lotniczym ambulansem do kliniki Charite w Berlinie, gdzie poddano go szczegółowym badaniom i intensywnemu leczeniu. W zeszłym tygodniu został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej.

Na początku września kanclerz Niemiec Angela Merkel poinformowała, że laboratorium Bundeswehry badające pobrane próbki od Nawalnego wykryło, że otruto go bojowym środkiem chemicznym z grupy nowiczoków. Niemcy i Francja zażądały od Moskwy śledztwa w tej sprawie i postawienia przed sądem osób odpowiedzialnych za atak.

„NYT”: Nawalny chce wrócić do Rosji, gdy tylko pozwoli na to jego stan zdrowia

Aleksiej Nawalny był przez kilka tygodni utrzymywany w śpiączce farmakologicznej i nie było jasne, w jakim będzie stanie, gdy zostanie z niej wybudzony. Jak przekazał „New York Times” powołując się na informacje przekazane przez chcącego zachować anonimowość pracownika ochrony w klinice Charite, opozycjonista wydaje się „zachowywać bystrość umysłową”.

„Jest w pełni świadomy swojego stanu zdrowia, doskonale rozumie, co się stało i gdzie teraz przebywa” – mówił informator cytowany przez nowojorski dziennik. Jak dodał, opozycjonista w poniedziałek w rozmowie z niemieckim prokuratorem miał przekazać, że gdy tylko pozwoli mu na to stan zdrowia, zamierza wrócić do Rosji.

„Nie planuje pozostać na wygnaniu w Niemczech” – mówiło źródło „NYT”. „Nawalny planuje wrócić do domu do Rosji, by kontynuować swoją misję” – dodał pracownik ochrony, który pilnuje dostępu do opozycjonisty w niemieckim szpitalu.

Nawalny miał również odmówić współpracy z rosyjskimi organami śledczymi, które chcą dołączyć do dochodzenia w sprawie otrucia opozycjonisty prowadzonego przez stronę niemiecką.

Jak przekazali w poniedziałek berlińscy lekarze, Aleksiej Nawalny jest w stanie opuszczać łóżko i nie jest już podłączony do respiratora. W oświadczeniu nie poinformowano o długoterminowych perspektywach na temat zdrowia opozycjonisty. Zdaniem lekarzy mimo że dotychczasowe leczenie przebiega dobrze, nie można wykluczyć długotrwałych problemów zdrowotnych wynikających z otrucia.

Kolejne laboratoria potwierdzają obecność nowiczoka

Wcześniej w poniedziałek rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert poinformował, że dwa kolejne laboratoria – we Francji i w Szwecji – potwierdziły wstępne wyniki badań Nawalnego z Niemiec, zgodnie z którymi w organizmie opozycjonisty stwierdzono występowanie środka bojowego z grupy nowiczoków.

Jak dodał, próbki pobrane od Nawalnego zostały również wysłane do laboratoriów Organizacji do spraw Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) z siedzibą w Hadze. – Niezależnie od badań OPCW, trzy laboratoria niezależnie zidentyfikowały wojskowy środek paraliżujący jako przyczynę otrucia Nawalnego – powiedział Seibert.

Rzecznik rządu wezwał Rosję do współpracy. – Ponawiamy apel do Rosji, aby złożyła wyjaśnienia na temat tych wydarzeń. Jesteśmy w bliskim kontakcie z naszymi europejskimi partnerami w sprawie podjęcia dalszych kroków – dodał.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Stan zdrowia Nawalnego poprawia się

Aleksiej Nawalny został odłączony od respiratora i jest w stanie oddychać samodzielnie, a także samodzielnie wstawać – przekazała klinika Charite w Berlinie, do której trafił rosyjski opozycjonista. Jednocześnie kolejne badania potwierdzają, że Nawalny został otruty nowiczokiem.

„Stan Aleksieja Nawalnego poprawia się – został pomyślnie odłączony od respiratora i jest w trakcie rehabilitacji. Jest już w stanie wstać w łóżka” – czytamy w komunikacie przekazanym przez berlińską klinikę Charite, do której trafił Nawalny po tym, jak zezwolono na jego transport z Rosji.

Lekarze podkreślają, że decyzja o podaniu szczegółów stanu zdrowia Nawalnego została podjęta po konsultacji z nim i z jego żoną. Już w ubiegłym tygodniu pojawiały się doniesienia, że stan rosyjskiego opozycjonisty poprawia się, a – zdaniem niektórych mediów – pamięta on „wszystko sprzed momentu otrucia”. Według portali śledczych The Insider i Bellingcat klinika Charite wzmocniła ochronę, by zapobiec ewentualnym, kolejnym zamachom na życie opozycjonisty. Tymczasem dwa kolejne laboratoria – z Francji i Szwecji – potwierdziły wstępne wyniki niemieckich toksykologów, które wskazywały, że Nawalny został otruty przy użyciu środka bojowego typu nowiczok.

Rzecznik niemieckiego rządu federalnego poinformował, że Berlin pozostaje w kontakcie ze swoimi europejskimi partnerami w sprawie podjęcia dalszych kroków w tej sprawie. Jak dodał, próbki pobrane od Aleksieja Nawalnego trafiły też do Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej, która prowadzi niezależne śledztwo w sprawie otrucia. Niemcy wezwały powtórnie Rosję do wyjaśnienia okoliczności tej sprawy.

Tymczasem coraz więcej polityków w Unii w związku z sytuacją domaga się zawieszenia projektu Nord Stream 2. – Co jeszcze musi się wydarzyć, by wreszcie dostrzec, że dzisiejsza Rosja zagraża Europie i jej wartościom? – pytał premier Łotwy Krisjanis Karins w rozmowie z telewizją ARD. Wcześniej podobne zdanie wyraził w niemieckich mediach między innymi szef polskiego rządu Mateusz Morawiecki. „Sytuacja na Białorusi i zamach na Nawalnego to być może ostatnie przestrogi dla Zachodu” – pisał premier na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl