Nowy, groźny narkotyk dotarł do Polski. GIS alarmuje

Główny Inspektor Sanitarny bije na alarm – do Polski dotarł nowy, śmiertelnie niebezpieczny narkotyk. Syntetyczna marihuana ma wyjątkowo silne i długotrwałe działanie i – co najistotniejsze – obecnie nie ma na nią antidotum. Na Węgrzech, skąd dotarła do naszego kraju, zabiła już co najmniej 11 osób.

Nowy narkotyk nazywa się 4F-MDMB-BICA i pochodzi z grupy syntetycznych kannabinoidów. W ostatnim czasie pojawił się w kilku europejskich krajach, w tym w Polsce. Na Stary Kontynent dotarł najprawdopodobniej z Chin. Jak przestrzega Główny Inspektor Sanitarny, w samych tylko Węgrzech nowa, syntetyczna marihuana zabiła co najmniej 11 osób w okresie od maja do sierpnia.

– Do tej pory substancja ta była obecna na rynku w postaci pomarańczowego lub brązowo-białego proszku do przyrządzenia roztworu do nasączenia suszu lub gotowego suszu roślinnego i tytoniu – czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie GIS. W formie suszu narkotyk można bardzo łatwo pomylić z powszechnie dostępną na czarnym rynku marihuaną.

Skutki zdrowotne nowego narkotyku

Zażycie nowego narkotyku niesie za sobą bardzo poważne konsekwencje dla zdrowia. Jak informuje GIS, u osoby, które zażyły syntetyczną marihuanę, wystąpiły bóle w klatce piersiowej, duszności, przyspieszenie czynności serca, śpiączka, zaburzenia postrzegania, pobudzenie, ostra psychoza, a przy ciężkich zatruciach ostra niewydolność nerek i uszkodzenia wielonarządowe.

– Chociaż działanie syntetycznych kannabinoidów może być podobne do działania marihuany czy haszyszu, to z uwagi na ich zwielokrotnioną siłę oddziaływania i toksyczność, mogą powodować poważniejsze skutki psychiczne, fizyczne i zmiany w zachowaniu. Częściej występuje również ciężkie i śmiertelne zatrucie – ostrzega Główny Inspektor Sanitarny.

Podkreśla jednocześnie, że obecnie nie ma swoistego antidotum na zatrucia spowodowane syntetycznymi kannabinoidami, a jedyną formą leczenia jest leczenie objawowe.

Co zrobić, gdy podejrzewamy u kogoś zażycie tego narkotyku?

Gdy podejrzewamy, że ktoś z naszego otoczenia zażył groźną substancję, należy przede wszystkim zadbać o swoje bezpieczeństwo, dopiero potem przystąpić do udzielania pomocy takiej osobie. Jak przekazuje GIS, w pierwszej kolejności powinniśmy zadzwonić pod numer alarmowy 112, by wezwać karetkę pogotowia. Później, jeśli zachodzi taka potrzeba, należy przystąpić do udzielenia pierwszej pomocy medycznej.

Główny Inspektor Sanitarny przestrzega przed niebezpieczeństwem związanym z zażyciem nowych narkotyków, zwanych popularnie „dopalaczami”.

– Produkty sprzedawane jako tabletki, proszki, ziołowe lub plastyczne mieszanki, jak również liquidy do palenia, często zmieniają skład i stężenie. Użytkownicy często nie są świadomi jakie substancje spożywają, co powoduje trudności w niesieniu pomocy przez służby medyczne – alarmuje GIS.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Polska: Wykryto nowy, bardzo niebezpieczny narkotyk

Pierwszy raz w Polsce wykryto bardzo niebezpieczny narkotyk pod nazwą etazen, należący do grupy opioidów. Jest 60 razy mocniejszy niż morfina. Zażycie może prowadzić do śmierci – ostrzega główny inspektor sanitarny. Sanepid podał, że w ostatnim czasie pierwszy raz wykryty został w Polsce etazen, nowy, bardzo niebezpieczny narkotyk z grupy opioidów. Był on oferowany w Łodzi jako dopalacz, jako szary proszek o wysokim stężeniu (czysta substancja).

Narkotyk ten jest szczególnie niebezpieczny ze względu na jego właściwości toksyczne i dużą siłę działania.

„Przyjmuje się, że jest 60 razy mocniejszy niż morfina” – zaznacza GIS.

Opisuje dalej reakcję po zażyciu tego dopalacza. Osoba pod wpływem opioidów jest zwykle „splątana” i podsypiająca, ma zaburzenia świadomości, wąskie szpilkowate źrenice, zwolnioną czynność serca (bradykardię), niskie ciśnienie tętnicze, groźne dla życia zaburzenia oddechowe. Może też dojść u niej do całkowitego zatrzymania oddechu i w rezultacie do śmierci.

GIS instruuje, że takiej osobie w ramach pomocy przedlekarskiej należy udrożnić drogi oddechowe, ułożyć w pozycji bezpiecznej i wezwać pogotowie (tel. 112). Ratownicy medyczni powinni zabezpieczyć funkcję oddechową i bezzwłocznego podać specyficzną odtrutkę (nalokson), a potem przewieźć do najbliższego szpitala.

GIS informuje także, że narkotyk sprzedawany jest jako tabletki, proszki, ziołowe lub plastyczne mieszanki, jak również liquidy do palenia czy areozole do nosa. Często zmienia skład i stężenie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowa fala migracyjna po pandemii. Europie grozi kolejny kryzys

Według Europejskiego Urzędu Wsparcia w dziedzinie Azylu (EASO) – unijnej agencji z siedzibą na Malcie – Wspólnota musi być gotowa na nową falę migracyjną. Głód, konflikty i wzmocnienie organizacji terrorystycznych – takich jak Państwo Islamskie – nakładają się na rozprzestrzenianie COVID-19 w krajach słabo rozwiniętych. Z analiz EASO wynika, że po otwarciu granic UE gwałtownie wzrośnie liczba aplikujących o azyl z Afganistanu, Bangladeszu, Demokratycznej Republiki Konga, Erytrei, Somalii i Syrii.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Premier Mateusz Morawiecki powoła nowego szefa CBA

Premier Mateusz Morawiecki powoła w środę Andrzeja Stróżnego na szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W tym dniu oficjalnie nastąpią również zmiany na stanowiskach wiceszefów służb – CBA i ABW. W ubiegły czwartek sejmowa komisja ds. służb specjalnych wydała pozytywne opinie dotyczące powołania Stróżnego na szefa CBA, odwołania z funkcji wiceszefa tej służby Grzegorza Ocieczka oraz powołania w jego miejsce nowego zastępcy szefa – Daniela Karpety. Jako pierwszy o tym, że Stróżny zostanie nowym pełnoprawnym następcą Ernesta Bejdy, pisał portal tvp.info.

Tego dnia zaopiniowano również jedyną zmianę w kierownictwie Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego; pozytywnie komisja wypowiedziała się o kandydaturze płk. Bartosza Jarmuszkiewicza, byłego dyrektora Centralnego Ośrodka Szkolenia ABW, na stanowisko wiceszefa Agencji.

W środę nastąpi oficjalne powołanie wszystkich pozytywnie zaopiniowanych kandydatów. Stróżny otrzyma z rąk premiera Mateusza Morawieckiego nominację na kierowanie CBA.

Jak wynika z ustawy, szefów służb specjalnych powołuje premier po zaopiniowaniu ich przez: prezydenta, rządowe kolegium ds. służb specjalnych i sejmową komisję ds. służb specjalnych. Dla powołania lub odwołania zastępców szefów służb wystarczy opinia sejmowej komisji. Opinie nie są dla premiera wiążące. Szef CBA jest powoływany przez premiera na czteroletnią kadencję. Stróżny od końca kadencji Bejdy – 20 lutego 2020 r. pełni obowiązki szefa CBA, wcześniej był m.in. dyrektorem katowickiej delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Źródło info i foto: TVP.info

Prokuratura umorzyła śledztwo ws. zbiórki na nowy samochód dla Sebastiana K.

Krakowska prokuratura ponownie umarza śledztwo w sprawie zbiórki pieniędzy na zakup seicento dla mężczyzny oskarżonego o spowodowanie wypadku, w którym ucierpiała była premier Beata Szydło – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Przypomnijmy – Rafał B., Polak mieszkający wtedy w Anglii, rozpoczął zbiórkę w internecie. Deklarował, że cała kwota zostanie przekazana poszkodowanemu. Udało się zebrać prawie 150 tysięcy, jednak pieniądze zniknęły. Okazało się, że organizator zbiórki przekazał je swojej byłej żonie. Ta przeznaczyła je m.in. na spłatę swoich długów.

Śledczy nie dopatrzyli się popełnienia przestępstwa, bo, ich zdaniem, każdy, kto brał udział w zbiórce i wpłacał pieniądze, dokonywał w ten sposób darowizny na rzecz jej organizatora, a nie na rzecz sprawcy wypadku w Oświęcimiu, Sebastiana K.

Z regulaminu serwisu, za pośrednictwem którego przeprowadzono zbiórkę, wynika, że pieniądze cały czas należą do organizatora akcji i on mógł z nimi zrobić, co chciał, mimo wcześniejszych deklaracji o przekazaniu pieniędzy na kupno nowego samochodu.

Prokuratorzy dodają, że kiedy Rafał B. ogłaszał zbiórkę, nie robił tego z zamiarem popełnienia przestępstwa. Oczywiście zachowanie jest naganne i wpłacający mogą dochodzić swoich praw na drodze cywilnej.

W zbiórce wzięło udział ponad osiem tysięcy osób.
Źródło info i foto: interia.pl

Turystyka nowym biznesem włoskiej mafii?

Turystyka może stać się nowym biznesem mafii w czasach pandemii i po nich – przewidują eksperci i prokuratura w Palermo. Według tej hipotezy właśnie w ten sektor, głęboko dotknięty przez obecny kryzys, zainwestują prawdopodobnie mafijne klany.

W kolejnym tygodniu walki z pandemią we Włoszech opublikowany został raport „Wpływ koronawirusa na przenikanie przestępczości zorganizowanej do biznesu”. Powstał on w międzyuniwersyteckim włoskim ośrodku badawczym Transcrime. Punktem wyjścia dokumentu są wyniki analiz wskazujące na to, że 10 procent firm w kraju zagrożonych jest bankructwem, jeśli obecny kryzys epidemiologiczny nie zakończy się w tym roku.

Zdaniem autorów raportu istnieje realne ryzyko, że mafijne klany mogą zwrócić uwagę na nowe obszary i sektory, w tym na ponoszącą obecnie ogromne straty turystykę oraz na cały krąg aktywności wokół niej: gastronomię, hotele, transport itp. Jak przypomniano, już są w nich od dawna obecne.

„Potrafią wyszukać każdą okazję”

Prokurator z Palermo Francesco Lo Voi zaakcentował, że mafie mają zdolność wyczuwania atrakcyjnych interesów i przenikania do legalnej gospodarki także dzięki olbrzymim sumom pieniędzy, jakimi dysponują.

Silniejsze organizacje mafijne potrafią wyszukać wszystkie okazje, w których można odnieść korzyści. I to jest coś, co może teraz dotyczyć nie tylko Włoch, ale także innych krajów europejskich pogrążonych w kryzysie, które potem będą musiały się z niego podnieść – stwierdził szef prokuratury w głównym mieście na Sycylii.

Jeden z badaczy i autorów raportu Andrea Carnì wyraził zaś opinię, że jednym z rezultatów obecnej kryzysowej sytuacji może być wzrost społecznego przyzwolenia dla mafii.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Pracownicy francuskiego uniwersytetu handlowali ludzkimi zwłokami

Rodziny przekazywały uczelni ciała swoich bliskich z nadzieją, że przysłuży się to medycynie. Zwłoki jednak sprzedawano prywatnym firmom, które wykorzystywały je w testach zderzeniowych. Okazało się też, że szczątki były przechowywane w skandalicznych warunkach – informuje francuska prasa.

Pracownicy francuskiego Centre de Don des Corps należącego do Paris Descartes University ustanowili nawet cennik zwłok. Za jedno ciało należało zapłacić 900 euro. Handlowano także pojedynczymi kończynami, których cena zaczynała się od 400 euro.

Media zwracają także uwagę na skandaliczne warunki przetrzymywania zwłok. Szczątki były przechowywane jedne na drugich. W żaden sposób nie chroniono ich przed szczurami, dlatego niektóre ciała trzeba było kremować – pisze prasa.

Centre de Don des Corps zostało zamknięte do czasu wyjaśnienia całej sprawy przez prokuraturę i wyciągnięcia konsekwencji wobec winnych.
Źródło info i foto: onet.pl

Jest akt oskarżenia w jednym z wątków „afery podkarpackiej”

Jest akt oskarżenia w jednym z wątków afery podkarpackiej. Chodzi o nieprawidłowości związane ze sprzedażą elektrociepłowni w Przeworsku. Przed sądem w tej sprawie ma stanąć 15 osób. Oskarżeni mają odpowiadać przede wszystkim za spowodowanie szkody w jednej z państwowych spółek energetycznych. Mowa o 22 mln zł. Chodzi o sprzedaż po zawyżonej cenie przeworskiej elektrociepłowni właśnie tej firmie. Na ławie oskarżonych ma zasiąść m.in. kilka osób z ówczesnych władz państwowej spółki.

Reszta zarzutów dotyczy m.in. wyłudzenia kredytu, prania brudnych pieniędzy czy wręczania miliona euro łapówki.

W sumie w akcie oskarżenia podejrzanym zarzucono 43 przestępstwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest nowy dowód ws. zaginięcia 5-letniego Dawida?

Reporter Faktu dotarł do nowych informacji w sprawie zaginięcia 5-letniego Dawida Żukowskiego z Grodziska Mazowieckiego. Jak się dowiedzieliśmy, w ręce policji miały dziś trafić nowe dowody w sprawie – to nóż kuchenny i foliowy worek. Przedmioty te znalazła w pobliżu ogródków działkowych na Okęciu przypadkowa osoba.

W czwartek 18 lipca policja zmieniła obszar poszukiwań 5-letniego Dawida Żukowskiego. Funkcjonariusze skupili się na sprawdzaniu terenu na warszawskim Okęciu, nieopodal ogródków działkowych „Miejski Paluch” przy trasie S2. Dotarliśmy do osoby, która mogła przekazać policjantom ważny dowód w sprawie zaginięcia chłopca.

– Policjanci rozglądali się dzisiaj po altankach na działkach, a ja postanowiłem poszukać na własną rękę i około 13.00 poszedłem w miejsca, które kiedyś pokazał mi mój znajomy – dosyć duże krzaki, mała polanka. Idealne miejsce, żeby coś ukryć. Doszedłem do takiego specyficznego miejsca przy drodze, gdzie ewidentnie były ślady, jakby coś podjechało, zawróciło – opowiada nam osoba, która była dziś na miejscu poszukiwań. Mężczyzna dodaje, że z wcześniejszych relacji osób przebywających na działkach wynika, że przed tygodniem samochód podobny do samochodu Pawła Ż. był widziany w okolicy.

Mężczyzna szedł dalej po śladach na trawie. W końcu, w dość dużych zaroślach, dostrzegł duży, biały, plastikowy worek. – Worek był zabrudzony, ale raczej nie była to krew. Otworzyłem go i znalazłem w nim duży nóż. To mnie zdziwiło, bo to nie był nóż turystyczny, tylko zwykły kuchenny. Na nożu były dwie dziwne plamki – mówi nasz informator.

Mężczyzna od razu wrócił do policjantów prowadzących poszukiwania na działkach i przekazał im, jakiego znaleziska dokonał. – Policjanci byli początkowo sceptycznie nastawieni do moich rewelacji, ale poszli i sprawdzili. Na miejscu zabezpieczyli wszystkie dowody – dodaje mężczyzna.

Na razie nie wiadomo, czy policja zajmuje się analizą zabezpieczonych przedmiotów. Próbowaliśmy skontaktować się ze służbami prasowymi KSP, ale w czwartek wieczorem byli już niestety nieuchwytni.

Policjanci od rana prowadzili działania w okolicy „Miejskiego Palucha” przy użyciu psów tropiących i ciężkiego sprzętu, m.in. podnośnika straży pożarnej.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nowy podejrzany ws. zabójstwa 9-miesięcznej Blanki. Ojciec dziecka zwolniony z aresztu

Śmierć dziewięciomiesięcznej Blanki z Olecka wstrząsnęła opinią publiczną. Aresztowany wcześniej ojciec dziewczynki wyszedł na wolność. Reporterzy programu TVP „Alarm” nieoficjalnie dowiedzieli się, że badanie DNA wykluczyło jego winę. Według prokuratury są „mocne dowody”, że sprawcą tragedii była matka.

Pojawia się też postać jej tajemniczego 50-letniego „adoratora”, który miał zabierać niemowlę do siebie. Sąsiadki i znajome matki Blanki, do których dotarli reporterzy programu TVP „Alarm” twierdzą, że w tym domu „była jedna wielka tragedia, bo nikt nie reagował”. Szefowa Oleckiego MOPS-u zapewnia, że był „stały, osobisty kontakt z rodziną”.

Blanka zmarła 22 czerwca wieczorem. Policja zatrzymała w związku ze śmiercią jej rodziców. Prokurator zdecydował o przeprowadzeniu sekcji zwłok dziecka.

Ta wykazała, że przyczyną śmierci był krwotok wewnętrzny i uszkodzenie mózgu. Dziewczynka miała obrażenia głowy, klatki piersiowej, uszkodzone płuco przebite żebrem. Dziecko było prawdopodobnie bite tępym narzędziem. Mogło także być uderzane o kant stołu. Dziewczynka była także wykorzystana seksualnie.

Kilka dni później rodzice zostali tymczasowo aresztowani. Wcześniej prokuratura przedstawiła im zarzuty zabójstwa dziecka ze szczególnym okrucieństwem, znęcania się nad niemowlęciem i wykorzystania seksualnego dziewczynki.

Do zarzutów nie przyznał się ojciec, którego winę prokuratura później wykluczyła, oraz matka, która pozostaje podejrzaną w sprawie. Do zabójstwa dziewczynki doszło po trzech miesiącach od jej powrotu z rodziny zastępczej do biologicznych rodziców.
Źródło info i foto: TVP.info