Aktor Cuba Gooding Jr. oskarżony o molestowanie seksualne

Cuba Gooding Jr. został oskarżony o napastowanie studentki w jednym z barów na Manhattanie – poinformowała nowojorska policja. Znanemu aktorowi grozi do roku pozbawienia wolności Aktor został oskarżony przez 29-letnią studentkę Uniwersytetu Nowojorskiego o to, że w jednym z barów, wbrew jej woli dotykał jej piersi. 51-letni aktor sam stawił się na komendzie na Harlemie w czwartek popołudniu. Po blisko trzech godzinach z kajdankami na rękach został przewieziony do aresztu. Nie przyznał się do winy i kilka godzin później wyszedł na wolności.

Jenna Long z biura prokuratora okręgowego powiedziała, że Goodingowi postawiono zarzuty napaści seksualnej trzeciego stopnia, za co grozi mu do roku pozbawienia wolności. Zajście miało miejsce w niedziele w nocy, w klubie Magic Hour Rooftop Bar, w jednym z ekskluzywnych hoteli nieopodal Times Square. Według organów ścigania, funkcjonariusze potwierdzili zeznania kobiety, wykorzystując nagrania z monitoringu znajdującego się w barze. Na materiale widać aktora, który napastliwie dotyka kobiety. Policja podała, że wobec Goodinga prowadzone jest także drugie dochodzenie. Mężczyzna miał kilka lat temu napastować inną kobietę, która zdecydowała się powiadomić śledczych po przeczytaniu informacji o niedzielnym zajściu. Nie jest jednak jasne, czy w drugiej sprawie aktor usłyszy zarzuty. Według prawa stanu Nowy Jork tego typu przestępstwa przedawniają się po dwóch latach. Cuba Gooding Jr. jest zdobywcą Oscara za najlepszą drugoplanową rolę męską w filmie Jerry Maguire w 1996 roku. Był także nominowany do Złotych Globów i Emmy.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nowy Jork: Kościoły pod ochroną policji

Dla NYPD bezpieczeństwo nowojorczyków to sprawa priorytetowa. Zaraz po krwawych zamachach na Sri Lance nowojorska policja zwiększyła ochronę pod kościołami. Pod świątyniami pojawili się uzbrojeni po zęby policjanci.

W zamachach na Sri Lance – trzech kościołach i hotelach – zginęło blisko trzysta osób, ponad pół tysiąca zostało rannych. Po tym szefostwo nowojorskiej policji natychmiast podjęło decyzję o wysłaniu pod kościoły uzbrojonych policjantów. Ochronę zwiększono przy hotelach i w całym mieście.

– Chociaż nie ma sygnałów, że Nowy Jork znalazł się na elowniku terrorystów, to jednak zawsze lepiej być bezpiecznym i czujnym aniżeli później żałować – powiedział szef NYPD James P. O’Neill. Uzbrojeni po zęby policjanci pojawili się między innymi pod katedrą św. Patryka, w której zaraz po zapaleniu się Notre-Dame w Paryżu pojawił się z wypełnionymi benzyną kanistrami podpalacz. Na szczęście nie udało mu się zrealizować planu. Ochrona pojawiła się także pod innymi świątyniami. Ataki zostały bardzo mocno skrytykowane przez władze Nowego Jorku. Między innymi przez kardynała Timothy’ego Dolana oraz gubernatora Andrew Cuomo.

– Nie możemy się godzić na zastraszenie i bezczeszczenie naszych tradycji. Akty przemocy, a już skierowane przeciw ludziom modlącym się, to jeden z najgorszych aktów terroru – powiedział gubernator Cuomo, ogłaszając decyzję o odesłaniu do patroli również stanowych policjantów.
Źródło info i foto: se.pl

37-latek wszedł z kanistrami benzyny do katedry w Nowym Jorku. Zarezerwował też bilet do Rzymu

W środę do nowojorskiej katedry Świętego Patryka na Manhattanie wszedł mężczyzna z dwoma kanistrami benzyny, płynem do zapalniczek i zapałkami – podała lokalna policja. 37-latek został zatrzymany. W czwartek usłyszał zarzuty między innymi próby podpalenia i stworzenia zagrożenia życia. Oskarżony to 37-letni Marc Lamparello, mieszkaniec stanu New Jersey i pracownik wydziału filozofii nowojorskiego City University.

Mężczyzna wszedł do znajdującej się na Manhattanie katedry przed godziną 20 czasu lokalnego. Według policji miał przy sobie ponad 4 galony (ponad 15 litrów) benzyny, dwie butelki innego palnego płynu oraz dwie zapalniczki. Mężczyzna został zatrzymany przez ochronę i poproszony o opuszczenie świątyni. Gdy odwrócił się i zaczął kierować do wyjścia, na podłogę rozlał zawartość kanistrów. Nie wiadomo, czy zrobił to celowo.

Pracownicy ochrony natychmiast zawiadomili policję, która – po wstępnym przesłuchaniu – przewiozła mężczyznę do aresztu. 37-latek twierdził, że chciał przejść przez świątynię, by skrócić sobie drogę do samochodu, w którym skończyło mu się paliwo. Policja sprawdziła pojazd. Okazało się, że jego bak był pełen.

„Zachowanie, które powinno wzbudzić poważne obawy”

Jak poinformował John Miller, zastępca szefa wydziału do spraw wywiadu i antyterroryzmu nowojorskiej policji, monitoring miejski zarejestrował, jak Lamparello krążył swoim minivanem wokół katedry na ponad godzinę przed zatrzymaniem. Później zaparkował samochód w pobliżu świątyni, przeszedł się po okolicy, wrócił do samochodu i wyciągnął z niego kanistry z benzyną. – Gdy ktoś wchodzi do tak znanego miejsca, jak katedra Świętego Patryka, mając przy sobie cztery galony benzyny, płyn do zapalniczek i zapalniczki, to jest to zachowanie, które powinno wzbudzić poważne obawy – stwierdził Miller.

Zapytany, czy działanie mężczyzny mogło mieć podłoże terrorystyczne, odpowiedział, że „jest zbyt wcześnie, by to ocenić”, ale nie wykluczył tej wersji. Poinformował jednak, że „nie wydaje się, by [oskarżony – red.] był związany z jakąkolwiek grupą terrorystyczną”. Nawiązując do pożaru w katedrze Notre Dame, Miller zauważył, że incydent w nowojorskiej świątyni „wskazuje na coś bardzo podejrzanego”.

Do incydentu doszło dwa dni po głośnym pożarze słynnej paryskiej katedry Notre Dame. Agencja Reutera dodatkowo zwraca uwagę, że w ostatnim czasie, między 26 marca a 4 kwietnia, w Luizjanie spłonęły trzy afroamerykańskie kościoły. Sprawca podpaleń został zatrzymany i usłyszał zarzut przestępstwa motywowanego nienawiścią. Neogotycka katedra Świętego Patryka to jedna z najbardziej charakterystycznych budowli w Nowym Jorku. Jest uważana za jeden z najważniejszych symboli Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych. W sercu Manhattanu stoi od 1879 roku.

„To dom boży, powinien być otwarty”

Jak pisze Fox News, w poniedziałek miał miejsce inny incydent z udziałem Lamparello, tym razem w Newark w stanie New Jersey. Po wieczornej mszy w bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa mężczyzna odmawiał opuszczenia świątyni. Gdy wezwano policję, miał powiedzieć: – To dom boży, powinien być otwarty. Będziecie musieli mnie zamknąć. Wiadomo również, że Lamparello miał zarezerwowany na czwartek bilet lotniczy do Rzymu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nowy Jork: Boss rodziny Gambino zastrzelony

W jeden wieczór Amerykanie przenieśli się w czasie do lat 80. poprzedniego wieku. W luksusowej dzielnicy Nowego Jorku kule dosięgły bossa rodziny Gambino – niegdyś najpotężniejszej spośród nowojorskich mafii.

– Usłyszałem strzały – opowiadał reporterom dobiegający wieku emerytalnego Salvatore. Było tuż po dziewiątej wieczorem. Nad Staten Island zapadł zmrok, a w jego najwyższej części – Todt Hills, gdzie przed laty kręcono „Ojca chrzestnego”, ciemności były gęstsze, bo rezydencje są tu porozrzucane pośród zagajników.

Zabójca czaił się na 53-letniego Francesco Caliego, nazywanego Frankiem albo „Franky Boyem”, przed domem. Jak ustaliła po wszystkim policja, oddał do niego 12 strzałów, z tego sześć celnych, na koniec przejechał po nim pikapem, którym też chwilę później uciekł. Przed domem pozostawił dogorywającego 53-letniego mafiosa. Policja przyjęła zgłoszenie o 21.20. Po przewiezieniu go do szpitala lekarze stwierdzili zgon. Dziś amerykańskie media zgodnie powtarzają, że morderstwa gangstera o takiej pozycji w mafii nie było od 1985 r.

Policjanci wkrótce zaczęli rekonstruować wydarzenia, w czym pomogły nagrania z monitoringu: o godz. 21 na podjeździe rezydencji gangstera doszło do stłuczki. Najprawdopodobniej furgonetka zabójcy uderzyła w zaparkowanego tam SUV-a mafiosa, a sprawca sam zadzwonił do drzwi. Cali wyszedł z domu, by sprawdzić, co się stało. Zaczęła się wymiana zdań z kierowcą pikapa, na pozbawionych fonii nagraniach wyglądająca na spokojną. Trwała około minuty, gdy młody mężczyzna wyciągnął broń. Kilkadziesiąt godzin po morderstwie sprawca był w rękach policji. 24-letni Anthony Comello nie wypierał się zabójstwa. Śledczy narzekali tylko, że sprawca wydaje się kompletnie rozkojarzony, bo składa sprzeczne zeznania. Udało im się jednak ustalić, że Comello jest adoratorem jednej z młodych krewniaczek Franka Caliego i mafijny boss już dawno temu kazał mu dać dziewczynie spokój.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nowy Jork: Mężczyzna z dwoma kanistrami benzyny zatrzymany przed katedrą św. Patryka na Manhattanie

Dwa kanistry benzyny, podpałkę i zapalniczki miał przy sobie mężczyzna, którego zatrzymała nowojorska policja. Chciał on wejść z łatwopalnymi materiałami do katedry św. Patryka na Manhattanie. Policja dodatkowo pilnuje katedry po pożarze Notre Dame w Paryżu.

Do incydentu przy katedrze św. Patryka w Nowym Jorku doszło przed godz. 20 czasu lokalnego (w nocy czasu polskiego). 37-letni mieszkaniec New Jersey Marc L. zaparkował samochód na 5. Alei, przy której znajduje się nowojorska katedra. Przez jakiś czas chodził po okolicy, aż wrócił do samochodu – informuje NBC New York.

Mężczyzna wyjął z auta dwa 7-litrowe kanistry benzyny, dwie butelki podpałki w płynie oraz zapalniczki. Próbował wejść z tym do katedry, ale powstrzymał go pracownik ochrony. Gdy wychodził, rozlało się trochę benzyny.

Ochroniarz zawiadomił dwóch policjantów z jednostki antyterrorystycznej, którzy pilnowali świątyni. Udało im się zatrzymać 37-latka, który próbował oddalić się. Jego wyjaśnienia opisują jako „niespójne i wymijające”.

Mężczyzna twierdził, że skończyła mu się benzyna

Mężczyzna przekonywał funkcjonariuszy, że skończyła mu się benzyna i chciał przejść przez katedrę na sąsiednią ulicę. Okazało się jednak, że w jego samochodzie wcale nie brakowało paliwa.

37-latek został zatrzymany, ale na razie nie postawiono mu zarzutów. Policja podała, że trudno stwierdzić, jakie dokładnie były jego zamiary, ale sytuacja jest „bardzo niepokojąca”. Marc L. jest znany policji i „zaburzony emocjonalnie”. Specjalne środki bezpieczeństwa wokół katedry św. Patryka są normą, pisze NBC, jednak po pożarze w paryskiej Notre Dame zostały dodatkowo zaostrzone.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowy Jork: Krwawy atak nożem w metrze na Harlemie

Nowojorskie metro staje się coraz bardziej niebezpieczne. 60-letni mężczyzna został brutalnie zaatakowany nożem na stacji na Harlemie, tylko dlatego że wpadł niechcący na inną pasażerkę.

Wszystko wydarzyło się w środę o 8.50 pm na stacji East 116th Street-Lexington Avenue przy schodach prowadzących na peron metra linii 6. Policja podaje, że 60-latek wpadł na kobietę, która zareagowała wybuchem złości. Zaczęła krzyczeć, a potem po kogoś zadzwoniła. Chwilę później zjawił się przy niej mężczyzna, który zwyzywał 60-latka, po czym wyciągnął nóż i ciachnął go w twarz. Cięcie było głębokie i długie, od ucha do brody. Po ataku para uciekła. Ratownicy przewieźli krwawiącego do St. Luke’s Roosevelt Hospital, gdzie lekarze założyli mu kilkanaście szwów. W czwartek policja opublikowała wizerunek poszukiwanych napastników. Oboje to Afroamerykanie w wieku około 20 lat. Policja prosi o pomoc w schwytaniu agresywnej pary. Na wszelkie informacje czeka pod numerem: 1-800-577-TIPS (8477).
Źródło info i foto: se.pl

Nożownik zaatakował w „Black Friday” w jednym z nowojorskich sklepów

W piątek 23 listopada wiele sklepów oferowało okazje i zniżki. Tego dnia w centrum handlowym w stanie Nowy Jork napastnik zaatakował dwie osoby nożem.

Syracuse, Nowy Jork, USA. Dwie osoby zostały ranne podczas „Czarnego Piątku”, czyli szaleństwa promocyjnych zakupów, w centrum handlowym w stanie Nowy Jork. Napastnik zaatakował dwie osoby nożem. Ranni mężczyźni mają około 20 lat. Trafili do szpitala. Policja poinformowała, że odniesione obrażenia nie zagrażają ich życiu.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Harvey Weinstein molestował seksualnie 16-letnią polską modelkę?

Do sądu wpłynęło kolejne oskarżenie w sprawie Harveya Weinsteina. Kobieta twierdzi, że Weinstein zmusił ją do dotknięcia swojego penisa w jego nowojorskim apartamencie w 2002 roku. Była wtedy 16-letnią polską modelką, aspirującą do bycia aktorką. Dziś chce jednak pozostać anonimowa. Po incydencie Weinstein miał też szantażować ją emocjonalnie i blokować jej karierę przez niemal dekadę. Prawnik producenta Benjamin Brafman nazwał te zarzuty niedorzecznymi.

Oskarżony jest także zarząd studia filmowego Weinsteina, który miał umożliwiać i tuszować jego wykroczenia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nowy Jork: Ciała sióstr pochodzących z Arabii Saudyjskiej znaleziono sklejone taśmą na brzegu rzeki

Pochodzące z Arabii Saudyjskiej 16- i 22-latka były zaginione. Policja bada okoliczności ich śmierci, saudyjski konsulat wyznaczył prawnika do śledzenia tej sprawy.

Według mediów 16-letnia Talal Farea i 22-letnia Rotana Farea zaginęły w sierpniu. Po raz ostatni widziano je Fairfax w Wirginii, gdzie mieszkały. Jednak serwis The Cut informuje, że rodzina zaprzeczała, jakoby kobiety były zaginione przez cały ten czas. Młodsza siostra miała odwiedzać starszą w Nowym Jorku, a matka zgłosiła to jako zaginięcie.

Ciała dwóch sióstr nad brzegiem rzeki Hudson
Ponownie zawiadomiła policję o tym, że nie ma kontaktu z córkami ponad tydzień temu. We wtorek 23 października ich zwłoki, sklejone razem taśmą, znaleziono na brzegu rzeki Hudson w Nowym Jorku – opisuje „The Guardian”. 

Śledczy wciąż nie wiedzą, co dokładnie się stało. Przeprowadzono sekcję zwłok, jednak jej wyniki na razie nie zostały podane do wiadomości publicznej. Policja opublikowała jednak wizerunek sióstr i prosi wszystkich, którzy je widzieli lub mieli z nimi kontakt, o skontaktowanie się z prowadzącymi śledztwo.

Dzień przed tym, jak ciała zostały odnalezione, matka 16- i 22-latki powiedziała policji, że dostała telefon z ambasady Arabii Saudyjskiej. Rozmówca miał kazać rodzinie opuścić USA, ponieważ córki miały złożyć wniosek o nadanie statusu uchodźcy. Kobieta mieszka w USA od 2015 roku. Przeprowadziła się razem z córkami. 

Saudyjski konsulat w Nowym Jorku poinformował, że „wyznaczył prawnika, który ma uważnie śledzić sprawę”.

Początkowo policja miała trudności ze zidentyfikowaniem znalezionych ciał. Opublikowano szkice tego, jak mogły wyglądać i proszono ludzi o pomoc. „The Guardian” zwraca uwagę, że w zeszłym tygodniu policja mogła nie mieć po prostu zasobów do pracy – znaczne siły były skierowane na poszukiwanie terrorysty, który wysyłał bomby do osób związanych z Partią Demokratyczną.

Turecka prokuratura o śmierci Chaszodżdżiego
Od czterech tygodni media na świecie piszą o sprawie Dżamala Chaszodżdżiego, dziennikarza i dysydenta, który został zamordowany w konsulacie Arabii Saudyjskiej w Stambule.

Znany z krytyki wobec władz w Rijadzie dziennikarz zginął w saudyjskim konsulacie 2 października. Był rezydentem Stanów Zjednoczonych, pisał m.in. do „Washington Post”. Początkowo Arabia Saudyjska twierdziła, że opuścił on placówkę, później wielokrotnie zmieniano wersję wydarzeń. Po dwóch tygodniach od jego zaginięcia przyznała, że zginął w konsulacie. Najpierw oświadczono, że „wdał się w bójkę”, a dopiero po jakimś czasie, że został zabity. Władze w Rijadzie twierdzą, że królewska rodzina nie miała żadnego związku z morderstwem. 

Turecka prokuratura podaje, że wg jej ustaleń Chaszodżdżi został uduszony tuż po tym, jak wszedł do konsulatu. Jego ciało zostało potem rozczłonkowane i usunięte.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ładunki wysłane do Baracka Obamy, Billa Clintona i CNN to „akt terrorystyczny”

Federalne Biuro Śledcze bada ładunki wybuchowe, które w środę zostały dostarczone do m.in. biur byłych prezydentów USA – Baracka Obamy i Billa Clintona, siedziby CNN w Nowym Jorku. Prezydent Stanów Zjednoczonych USA potwierdził, że podłożenie bomb było aktem wewnętrznego terroryzmu. Podejrzane przesyłki wysłano również do byłego prokuratora generalnego Erica Holdera, który sprawował ten urząd w administracji Obamy, byłej przewodniczącej Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej, kongresmenki Debbie Wasserman Schultz i demokratycznej kongresmenki Maxine Waters.

Paczka wysłana do gubernatora stanu Nowy Jork Andrew Cuomo, która została początkowo uznana za kolejne urządzenie wybuchowe, okazała się niegroźna.

Urządzenia wysłane do Obamy i Clinton były podobne do ładunku, jaki w poniedziałek znaleziono w skrzynce pocztowej domu miliardera, filantropa i działacza politycznego George’a Sorosa pod Nowym Jorkiem – podaje „The New York Times”.

Doniesienia o przejęciu podejrzanej paczki wysłanej do Białego Domu zostały zdementowane przez Secret Service.
Podwyższone środki bezpieczeństwa w Nowym Jorku

To agenci Secret Service odkryli dwa urządzenie wybuchowe w biurach Obamy w Waszyngtonie i Clinton w hrabstwie Westchester pod Nowym Jorkiem.

W oficjalnym komunikacie Secret Service poinformował, że „paczki zostały natychmiast zidentyfikowane jako urządzenia wybuchowe podczas rutynowej procedury sprawdzania przesyłek pocztowych i zajęto się nimi w stosowny sposób. Obydwie paczki przejęto, zanim zostały dostarczone na wskazany adres. Osoby będące pod opieką (Secret Service) nie otrzymały przesyłek i nie było ryzyka, że je otrzymają”.

„Secret Service wdrożył śledztwo kryminalne na pełną skalę i skorzysta ze wszystkich dostępnych środków federalnych, stanowych i lokalnych, by określić pochodzenie paczek i zidentyfikować osoby odpowiedzialne” – głosi oświadczenie.

Śledztwo w sprawie urządzeń wybuchowych podjęło również FBI – podało CNBC.

Władze miasta zaostrzyły w związku z tym środki bezpieczeństwa – poinformował burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio, który na konferencji prasowej nazwał akcję rozsyłania ładunków wybuchowych „czystym aktem terroru”. Zapewnił jednak, że „nie ma innych, prawdopodobnych zagrożeń dla Nowego Jorku”.

Nowojorska policja poinformowała, że urządzenia wybuchowe wysłane w paczkach są podobnie skonstruowane i mogą być dziełem tej samej osoby, czy tych samych osób.

Główny specjalista ds. terroryzmu w nowojorskim FBI Bryan Paarmann zapowiedział, że agenci Biura „nie spoczną, póki (…) ta osoba lub osoby nie staną przed wymiarem sprawiedliwości”.
Ostra reakcja Trumpa

O wysłaniu ładunków wybuchowych do biur Obamy i Clinton poinformowany został prezydent Donald Trump, który powiedział, że „cała siła rządu USA jest zaangażowana w śledztwo w sprawie paczek”.

Prezydent poinformował, że briefingi w tej sprawie przedstawiły mu już FBI, Secret Service oraz resort sprawiedliwości, i obiecał gruntowne śledztwo. – Nie możemy tolerować tych tchórzliwych prób i zdecydowanie potępiam wszystkich, którzy wybierają przemoc – oznajmił.

Trump podkreślił, że „takie skandaliczne postępowanie” jest sprzeczne ze wszystkim, co stanowi wartość dla Amerykanów. – W takich czasach musimy się zjednoczyć, musimy stanąć razem – dodał prezydent.

Akcję rozsyłania urządzeń wybuchowych potępiła też pierwsza dama Melania Trump.

Rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders wydała komunikat, w którym poinformowała, że administracja Trumpa potępia „próby (przeprowadzenia) agresywnych ataków” przeciw byłemu prezydentowi i byłej sekretarz stanu oraz „innym osobom publicznym”.

„Te terroryzujące działania są nikczemne i każda osoba odpowiedzialna za nie będzie pociągnięta do odpowiedzialności w pełnym wymiarze prawa” – napisała Sanders.

Wiceprezydent Mike Pence napisał na Twitterze: „Te tchórzliwe działania są podłe i nie ma dla nich miejsca w tym Kraju”. Wkrótce potem Trump napisał w swoim tweecie, że „całym sercem” podziela zdanie Pence’a.

Szef republikańskiej większości w Senacie USA Mitch McConnell nazwał wysyłanie ładunków wybuchowych „terroryzmem wewnętrznym”.
Alert bombowy na kilka dni przed wyborami

Wkrótce po pojawieniu się informacji o ładunkach wysłanych do Obamy i Clinton nowojorska policja została wezwana do biura CNN w Nowym Jorku w budynku Time Warner Center w związku z podłożeniem podejrzanej paczki.

Biuro telewizji zostało ewakuowane włącznie z dziennikarzami prowadzącymi program na żywo, a emisja programu została podjęta z biura CNN w Waszyngtonie. Policja zaapelowała do osób znajdujących się w pobliżu Time Warner Center, by „znalazły schronienie”.

CNN podało nieco później, że wysłana do telewizji podejrzana przesyłka była zaadresowana do byłego szefa CIA Johna Brennana, który jest częstym gościem i komentatorem CNN.

Nowojorska policja poinformowała później, że paczka, która trafiła do CNN, zawiera ładunek wybuchowy oraz kopertę z białym proszkiem. Urządzenie było „prymitywne, ale skuteczne” – powiedzieli rozmówcy AP.

Prezes CNN Jeff Zucker oświadczył, że biura sieci na całym świecie są sprawdzane pod kątem podobnych zagrożeń.

Adres zwrotny podany na przesyłkach do Obamy i Clinton to adres Debbie Wasserman Schultz.

W mediach pojawiły się też doniesienia, że biuro Wasserman Schultz na Florydzie ewakuowano po znalezieniu podejrzanej paczki; FBI podało, że do biur kongresmenki wysłano dwie przesyłki.

Hillary Clinton powiedziała po odnalezieniu wysłanej do niej paczki, że dziękuje agentom Secret Service; dodała, że nadeszły „niepokojące czasy, czasy głębokich podziałów” politycznych.

AFP przypomina, że paczki z urządzeniami wybuchowymi zostały wysłane na 13 dni przed wyborami środka kadencji (midterm election), w okresie szczególnie nasilonych napięć politycznych pomiędzy Republikanami a wyborcami Demokratów.

Reuters zwraca uwagę, że paczki wysłano wyłącznie do Demokratów i bardzo ważnego sponsora Partii Demokratycznej, czyli Sorosa, oraz telewizji CNN, która jest krytyczna wobec prezydenta i często bywa obiektem ataków Trumpa.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl