Polak, który pomógł powstrzymać terrorystę na London Bridge, „nadal jest w szpitalu”

Jak podaje brytyjski „Sunday Mirror”, Polak, który pomógł powstrzymać terrorystę z London Bridge, nadal jest w szpitalu. Tabloid powołuje się na słowa kolegi mężczyzny, który jest z nim w kontakcie. Jak podaje „Sunday Mirror” Polak znajduje się pod opieką lekarzy w związku z ranami, które odniósł podczas próby obezwładnienia terrorysty na London Bridge. Gazeta powołuje się na słowa jego kolegi z pracy. – Pracowników poproszono, by nie mówili zbyt wiele, ale mam do niego numer telefonu i on nadal jest w szpitalu – mówi.

Polak pomógł obezwładnić terrorystę z Londynu

Według brytyjskich mediów Polak o imieniu Łukasz pracuje w Fishmongers’ Hall, tuż przy London Bridge. W piątek odbywała się tam konferencja poświęcona ponownej integracji przestępców ze społeczeństwem. W panelu brał udział zamachowiec Usmain Khan.

Gdy napastnik zaatakował, Polak użył jednego z dwóch kłów narwala, które zdobiły ścianę Fishmongers’ Hall. Według brytyjskich mediów został ranny w rękę. W sobotę Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło, że wśród osób, które obezwładniły Khana, był polski obywatel. Jak powiedział wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński, brytyjskie służby, które prowadzą w tej sprawie śledztwo, prosiły polskie władze o zachowanie w tajemnicy szczegółów zdarzenia i okoliczności udziału Polaka.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Atak nożownika w Hadze nie był zamachem?

Holenderska policja poinformowała w niedzielę, że piątkowy atak nożownika w Hadze nie nosi znamion aktu terrorystycznego. W ataku rannych zostało troje nastolatków, którzy po opatrzeniu obrażeń w szpitalu zostali wypuszczeni do domu.

„Na wstępnym etapie dochodzenia nie znaleziono żadnych dowodów, które wskazywałyby na istnienie motywu o podłożu terrorystycznym, motyw jest nadal badany, bowiem dokładne okoliczności tego ataku wciąż są niejasne” – oświadczyła policja na Twitterze.

Wyjaśniono, że podejrzany, który został aresztowany krótko po ataku, nie ma adresu stałego pobytu i został „zatrzymany w schronisku dla bezdomnych w centrum Hagi”.

Wcześniej o tym, że „nic nie wskazuje na to, by atak nożownika w Hadze miał podłoże terrorystyczne”, informowała holenderska telewizja publiczna NOS, powołując się na „różne źródła”.

Ranni nastolatkowie

Do ataku nożownika doszło w w sobotę w domu handlowym Hudson’s Bay przy ruchliwej Grote Marktstraat w centrum miasta, około 500 metrów od siedziby rządu i parlamentu. Sprawca ataku, według świadków „atletycznie zbudowany mężczyzna”, uciekł z miejsca zdarzenia i został zatrzymany po policyjnym pościgu.

W ataku rannych została trójka nastolatków – dwie 15-latki i 13-letni chłopiec, którzy po opatrzeniu obrażeń w szpitalu wrócili do domu. Do podobnego ataku doszło prawie przed rokiem w Amsterdamie, gdzie nożownik na głównym dworcu kolejowym ranił poważnie parę amerykańskich turystów. Policja uznała wtedy, że atak 19-letniego mężczyzny z Afganistanu miał podłoże terrorystyczne.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Atak nożownika na London Bridge. Nie żyją dwie osoby

London Bridge, London, GBR, 2019_11_29, An attack has occured at London bridge and Borough market. A van driver witnessed the man with a knife attacking people in fron of his van. The metropolitan police has locked down the area.. ? Pierre Alozie / eyevine

Dwie przypadkowe osoby zginęły, a trzy zostały ranne w ataku terrorystycznym, do którego doszło w piątek wczesnym popołudniem na Moście Londyńskim (London Bridge). Sprawca, który uzbrojony był w nóż i miał atrapy ładunków wybuchowych, został zastrzelony przez policję.

W dalszym ciągu nie wiadomo, w jakich okolicznościach zabite zostały te dwie osoby ani kim one są. Kilka minut przed wydarzeniami na moście sprawca prawdopodobnie dokonał ataku w jednym z pobliskich budynków, jednak szczegóły tego na razie nie zostały podane.

O tym, co stało się na samym moście, wiadomo znacznie więcej, bo zostało to uchwycone na nagraniach wideo, zarejestrowanych przez przypadkowe osoby. Wygląda, że sprawca próbował zaatakować sporej wielkości nożem przypadkowych przechodniów, którzy jednak korzystając z przedmiotów, jakie akurat mieli pod ręką – parasola, kija czy gaśnicy samochodowej – powalili go na ziemię i wyrwali z ręki nóż. Chwilę później przybyli na miejsce funkcjonariusze – obawiając się, że może on zdetonować ładunki wybuchowe, zastrzelili sprawcę.

Nie jest jasne, czy jego ofiary zmarły w trakcie pierwszej części ataku, czy też może zostały śmiertelnie ugodzone przez terrorystę podczas szamotaniny z nim na moście.

Nie jest jasne też na razie, czy ciężarówka, która na przekazywanych obrazach wideo stała w poprzek mostu i została otoczona przez uzbrojoną policję, miała jakikolwiek związek z atakiem. Bohaterstwo przypadkowych przechodniów, którzy ryzykując własnym życiem rzucili się, aby obezwładnić uzbrojonego terrorystę, spotkało się z powszechnym uznaniem polityków ze wszystkich opcji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

18-latek zaatakował rodzinę nożem. Matka, babcia i 12-letni brat ranni

18-latek zaatakował w Jaworznie członków swojej rodziny: 45-letnią matkę, 78-letnią babcię i 12-letniego brata. Wszystko rozegrało się w sobotnie popołudnie, wszystkie trzy osoby trafiły do szpitala z ranami głowy i twarzy.

O włos od tragedii w Jaworznie (woj. śląskie). Policja interweniowała tam po zgłoszeniu domowej awantury. Jak opisuje portal jaworzno.naszemiasto.pl, doszło do niej około godz. 17.30 w centrum miasta w sobotę. 18-latek z nieznanych na razie przyczyn rzucił się z nożem na swoją rodzinę.

Nastolatek Bartosz S. ranił nożem w szyję 45-letnią matkę, z kolei 12-letniego bratu rozciął policzek. 78-letnia babcia ma „rany kłute i cięte twarzy, nadgarstka i przedramienia” – relacjonuje RMF FM. Wszyscy trafili do szpitala, ale na szczęście ich stan nie zagrażał ich zdrowiu czy życiu.

18-letniego Bartosza S. zatrzymano, policja podejrzewa, że mógł być pod wpływem środków odurzających, dlatego zlecono badania krwi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowe informacje ws. 18-letniego nożownika. Zaatakował swoją rodzinę

18-latek, który w sobotę w Jaworznie (Śląskie) zaatakował nożem rodzinę, był pijany – miał w wydychanym powietrzu ponad promil alkoholu – poinformował w niedzielę oficer prasowy jaworznickiej policji aspirant sztabowy Michał Nowak.

18-latek zranił nożem matkę, babcię i 12-letniego brata, wszyscy trafili do szpitala. On sam został zatrzymany przez policję. Kiedy funkcjonariusze przybyli na miejsce, chłopak – przytrzymywany przez ojca – był mocno pobudzony. Badania mają zweryfikować, czy był także pod wpływem innych środków odurzających.

– Dwie z poszkodowanych osób po zaopatrzeniu opuściły szpital, trzecia nadal przebywa w szpitalu, ale jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – powiedział w niedzielę Nowak. Dodał, że sprawca przebywa obecnie w policyjnym areszcie, a w poniedziałek zostanie przesłuchany przez prokuratora.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kraków: Student zaatakowany nożem. Policja zatrzymała napastników

Makabryczne sceny rozegrały się we wtorek przed północą pod jednym z akademików Politechniki Krakowskiej przy ul. Stanisława Skarżyńskiego. 20-letni student został zaatakowany nożem. Otrzymał ciosy w plecy i okolice pośladków. Młody mężczyzna trafił do szpitala w ciężkim stanie. Jak dowiedział się Fakt24, policja zatrzymała napastników. To dwaj młodzi mężczyźni.

Po ataku nożowników policjanci z Krakowa przez całą noc prowadzili działania na miejscu zdarzenia. Zabezpieczali ślady, przesłuchiwali świadków i przeglądali nagrania z monitoringu.

Obława na napastników, którzy zaatakowali nożem 20-letniego studenta – obywatela Ukrainy, zakończyła się w środę, ok. godz. 14. Zatrzymali ich mundurowi z VIII Komisariatu Policji w Krakowie.

Kim są napastnicy?

– Zatrzymani zostali dwaj mężczyźni, również obywatele Ukrainy. Obaj w wieku 19 lat pracujący w Polsce. Prowadzimy czynności z ich udziałem – informuje Anna Zbroja-Zagórska z biura prasowego małopolskiej policji w rozmowie z portalem Fakt24. Funkcjonariusze zastali Ukraińców w mieszkaniach na terenie Krakowa.

Zatrzymani zostaną wkrótce przesłuchani.

Obaj mężczyźni mieli ze sobą ostre narzędzia. Na razie nie wiadomo, dlaczego zaatakowali 20-latka. Policja ustala, jaka była rola każdego z mężczyzn w tej napaści i jakie mieli motywy.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Stefan W. w chwili zabójstwa Pawła Adamowicza był niepoczytalny. Jest opinia biegłych

Według opinii biegłych, na którą nieoficjalnie powołuje się m.in. Radio Gdańsk, Stefan W. w chwili zabójstwa Pawła Adamowicza był niepoczytalny. Oznacza to, że nie będzie on sądzony, a trafi do zamkniętego szpitala psychiatrycznego. Prokuratura miała jednak uznać, że analiza biegłych zawiera pewne niejasności. Obrona mówi Onetowi: – Postępowanie powinno zostać umorzone.

– W mojej ocenie biegli podtrzymali wnioski ze swojej opinii i nie ma żadnych podstaw do zmiany tej opinii. Uważam, że postępowanie powinno zostać umorzone – mówi Onetowi Artur Kotulski, obrońca Stefana W.

I dodaje: – Biegli z aresztu śledczego w Krakowie to najlepsi eksperci w Polsce. Zostali wybrani nie przez obronę, a przez prokuraturę.

Obrońca Stefana W.: pierwszy raz z czymś takim się spotkałem

Prokuratura nie podaje żadnych informacji na temat obecnego postępowania czy ustaleń biegłych. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk mówi nam tylko, że postępowanie wciąż trwa, a Stefan W. przebywa w gdańskim areszcie. – Pierwszy raz z czymś takim się spotkałem, że prokuratura nie chce ujawnić opinii – komentuje mec. Kotulski.

Jeżeli ustalenia biegłych zostaną podtrzymane i okaże się, że Stefan W. nie był poczytalny w momencie zabójstwa Pawła Adamowicza, prokuratura powinna zawnioskować do sądu o umorzenie postępowania przeciwko Stefanowi W. Nie będzie to jednak oznaczać, że mężczyzna wyjdzie na wolność.

Jeżeli biegli uznają, że mężczyzna jest potencjalnie niebezpieczny dla otoczenia, trafi on do szpitala psychiatrycznego. O tym jednak zadecyduje sąd.

Stefan W. był wcześniej karany

Stefan W. był wcześniej karany za napady z bronią w ręku na placówki bankowe. W tej sprawie zatrzymano go w czerwcu 2013 r., a rok później sąd orzekł wobec niego karę 5 lat i 6 miesięcy więzienia. 8 grudniu ub.r. Stefan W. zakończył odbywanie kary.

Miesiąc później (13 stycznia) podczas imprezy WOŚP w Gdańsku Stefan W. zaatakował nożem prezydenta Pawła Adamowicza. Włodarz Gdańska zmarł dzień później w szpitalu.
Źródło info i foto: onet.pl

Lublin: Rafał S. skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo żony

Małżeństwo Eweliny (†27 l.) i Rafała S. (30 l.) nie należało do spokojnych. W ich mieszkaniu w centrum Opola Lubelskiego często dochodziło do awantur, zdarzały się rękoczyny. Rodzice rocznej Lilianki najczęściej kłócili się o pieniądze. W październiku ub. r. doszło do tragedii. W pewnym momencie Rafał S. przewrócił swoją żonę na łóżko, odebrał jej nóż, usiadł na niej i dwukrotnie przeciągnął jej nożem po gardle. Dla pewności zadał jej też siedem ran kłutych. W środę Sąd Okręgowy w Lublinie skazał mordercę.

Finał ostatniej sprzeczki okazał się dramatyczny. Ewelina chwyciła z nóż. Mąż przewrócił ją na łóżko, odebrał nóż, usiadł na niej i dwukrotnie przeciągnął nożem po gardle. Dla pewności zadał jej jeszcze siedem ran kłutych. Nie miała szans na przeżycie.

Sąd nie miał litości

W środę Sąd Okręgowy w Lublinie skazał 30-letniego Rafała S. na 25 lat więzienia za zamordowanie nożem swojej żony, Eweliny. Mężczyzna będzie mógł skorzystać z warunkowego zwolnienia nie wcześniej niż po 17 latach. Poza tym skazany będzie musiał zapłacić 200 tysięcy złotych zadośćuczynienia rocznej córeczce Liliance, oraz 40 tys. zł matce zamordowanej. Wyrok nie jest prawomocny.

– Sąd nie podzielił zapatrywań obrony, jakoby oskarżony działał pod wpływem silnego wzburzenia, czy też w obronie koniecznej (…) Odebrał nóż żonie, w tym momencie nie stwarzała ona żadnego zagrożenia, tak dla niego jak i dla śpiącego w pokoju dziecka, co sugerował oskarżony – przyznała sędzia.

Tak doszło do tragedii

Rafal S. był kierowcą. Jeździł tirami do Niemiec. Nie zarabiał wiele. Przed zabójstwem z własnej winy spowodował poważną stłuczkę, przez którą mógł stracić pracę. – Ewelina opiekowała się córeczką, nie pracowała. Skarżyła się, że nie starcza im na życie – opowiadali nam znajomi kobiety.

W październiku ubiegłego roku małżonkowie wrócili ze spotkania, na którym ustalali szczegóły chrztu córeczki. Położyli Liliankę spać i zaczęli podliczać koszty. W pewnej chwili wybuchła kłótnia.

Rafał S. w sądzie przyznał się do winy, ale nie chciał nic wyjaśniać. Sąd uznał, że zabił żonę umyślnie, a zamiar zabójstwa zrodził się nagle. Świadczą o tym jego wyjaśnienia złożone w śledztwie. „Wtedy to oskarżony wprost powiedział: czułem, że muszę to zrobić, to był impuls. Nie chciałem by Ewelina cierpiała. Dalej dodał, że gdy patrzył, kiedy Ewelina się dusiła, to chciał, żeby to było szybko” – cytowała w środę w sądzie słowa oskarżonego sędzia Monika Komsta.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Jest wyrok w sprawie brutalnego zabójstwa 39-latki

Katowali Tatianę (†39 l.) kijem bejsbolowym, dźgali nożem i obcięli jej palce. Mimo to sąd uznał, że zabójcy kobiety nie działali ze szczególnym okrucieństwem. Skazał dwóch morderców na 25 lat więzienia. – Ten wyrok to kpina – mówią załamani bliscy ofiary.

Tatiana Wesołowska mieszkała przy ul. Czarlińskiego w Toruniu. Arkadiusz K. (32 l.) wynajmował u niej pokój. Do zbrodni doszło w nocy 9 grudnia 2017 roku. Bandyta był pod wpływem amfetaminy. Skrępował swoją gospodynię i – jak to później określił – „urządził sobie przesłuchanie”. Śledczym przyznał, że bił Tatianę kijem bejsbolowym i zadawał ciosy nożem. Nożycami do cięcia drutu uciął kobiecie kilka palców. – Toporkiem chciałem uciąć też głowę, ale mi się nie udało – mówił.

Przekonywał, że działał sam. Na ławie oskarżonych zasiadł jednak także jego kumpel Dawid P. (32 l.). Obaj odpowiadali za zabójstwo kobiety. Oni nie mieli żadnej litości, ale sąd okazał się dla nich łaskawy i uznał, że nie działali ze szczególnym okrucieństwem. Zamiast na dożywocie skazał morderców na 25 lat więzienia. Po 20 latach będą mogli ubiegać się o wcześniejsze zwolnienie.

Sąd skazał również byłą partnerkę Arkadiusza K. – Magdalenę K. (43 l.), która miała pomagać zabójcom zacierać ślady. Za kratami spędzi 14 lat. Sąd orzekł, że oskarżeni mają zapłacić rodzinie zamordowanej zadośćuczynienie w wysokości 330 tys. zł.

– Śmiechu warte, cyrk na sali. Chciałabym, żeby państwo zobaczyli czego dopuściły się te bestie – płacze siostra ofiary, Milena Meller (47 l.).

– Tacy ludzie nie powinni nawet istnieć. To jest skandal. Nie wiem, co się wydarzyło w tym sądzie. Będziemy się odwoływać – dodaje ojciec zamordowanej Tatiany, pan Janusz Dyliński (65 l.). – My tu mamy piekło na Ziemi. Oni ją tak zmasakrowali, że była niepodobna do siebie. Przez cały proces śmiali nam się w twarz. My tego tak nie zostawimy. Dopóki mamy siły, będziemy walczyć – zapewnia matka ofiary, pani Danuta Dylińska (69 l.).
Źródło info i foto: Fakt.pl

Częstochowa: 27-latek przyłożył pielęgniarce nóż do szyi

27-letni mężczyzna został zatrzymany przez policję po tym, jak w izbie przyjęć szpitala w Częstochowie groził personelowi, a jednej z pielęgniarek przyłożył nóż do szyi – poinformowała w środę aspirant sztabowa Marta Kaczyńska z częstochowskiej policji.

27-latek trafił do szpitalnego oddziału ratunkowego w poniedziałek, przywieziony tam przez załogę pogotowia. Według relacji służb medycznych był bardzo agresywny. Groził pozbawieniem życia pracownikom szpitala, a jednej z pielęgniarek przyłożył do szyi nóż.

Potem uciekł ze szpitala, ale wezwani na miejsce policjanci zatrzymali go w pobliżu po krótkim pościgu. Niewykluczone, że mężczyzna był pod wpływem środków odurzających. Prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl