Atak nożownika w stolicy Wielkiej Brytanii

Jak informują media na całym świecie, przed siedzibą Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w centrum Londynu doszło do ataku nożownika. Raniono jednego mężczyznę. Jego stan określany jest jako ciężki.

Policja w Londynie otrzymała zgłoszenie, że w pobliżu siedziby Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Wielkiej Brytanii, przebywa osoba uzbrojona w nóż. Na miejscu zastali rannego mężczyznę, którego obrażenia początkowo zostały zakwalifikowane jako zagrażające życiu. Ofiarę ataku opatrzono i przewieziono do szpitala. Obecnie jego stan określany jest jako ciężki, ale stabilny.

W rękach policji jest już podejrzany o dokonanie napaści. Biegli badają dokładny przebieg zdarzenia, zwłaszcza jego ewentualny związek z brytyjskim MSW. Dotychczasowe ustalenia wykluczają atak terrorystyczny.
Źródło info i foto: telewizjarepublika.pl

Nożownik z Sydney krzyczał „Allahu Akbar!”

Kobieta została dźgnięta nożem w wyniku ataku, do którego doszło w wtorek w centrum Sydney. Sprawcę – który krzyczał „Allahu akbar!” i usiłował zadać rany nożem także innym ludziom – obezwładnili przechodnie z łomem, krzesłami i skrzynką na mleko. Mężczyzna został aresztowany. Kilkadziesiąt minut później, w pobliżu miejsca ataku, odnaleziono ciało – informuje policja.

– Mamy kobietę z raną kłutą pleców, która jest opatrywana przez ratowników medycznych i jedzie do szpitala – powiedział dziennikarzom w Sydney komendant policji Nowej Południowej Walii Gavin Wood. Dodał, że życiu rannej nie grozi niebezpieczeństwo. Policja zaznacza, że na razie nie są znane motywy sprawcy.

Zdaniem Wooda wtorkowy atak nie był sprowokowany, a napastnik działał w pojedynkę. Komendant podkreślił jednocześnie, że mężczyznę powstrzymali przechodnie, których nazwał „bohaterami”.

Opublikowane na Twitterze nagrania zdarzenia ukazują młodego mężczyznę biegającego po skrzyżowaniu, który następnie wskoczył na maskę samochodu i wymachiwał jakimś przedmiotem, prawdopodobnie nożem. Gdy pojazd ruszył, napastnik spadł na ziemię, a przy nim pojawiła się osoba z krzesłem. Na innym nagraniu tego samego mężczyznę przytrzymuje na ziemi kilka osób z dwoma krzesłami.

Okolica, gdzie doszło do zdarzenia, jest obecnie zamknięta dla ruchu; na miejscu jest wielu policjantów.
Źródło info i foto: TVP.info

Sydney: Przechodnie unieszkodliwili nożownika

Przechodnie z pomocą straży pożarnej unieszkodliwili w Sydney nożownika będącego „w szale”. Wideo z akcji wstawił na Twittera dziennikarz australijskiej stacji telewizyjnej 7NEWS, Andrew Denney. Według jednej z osób widocznych w filmiku młody mężczyzna z nożem dźgnął idącą ulicą kobietę.

„Właśnie byłem świadkiem niesamowitej odwagi ze strony przechodniów i funkcjonariuszy Straży Pożarnej Nowej Południowej Walii, którzy złapali mężczyznę będącego w szale dźgania nożem w centralnej dzielnicy biznesowej Sydney. Został on aresztowany” – napisał Denney.
Źródło info i foto: interia.pl

16-latek, który zaatakował nożem parę w ich sypialni trafi do schroniska dla nieletnich

16-letni chłopak podejrzany o usiłowanie zabójstwa dwóch osób trafi do schroniska dla nieletnich. Taką decyzję podjął sąd w Łańcucie w woj. podkarpackim. Podejrzany miał zakraść się w nocy do domu Krzysztofa F. i jego żony Jolanty, i zadać im po kilka ciosów nożem.

O umieszczeniu 16-letniego podejrzanego w schronisku dla nieletnich na trzy miesiące postanowił w poniedziałek w godzinach wieczornych wydział rodzinny i nieletnich łańcuckiego sądu.

16-latek jest teraz w policyjnej izbie dziecka, do schroniska ma trafić najpóźniej 3 sierpnia.

Do zdarzenia objętego zarzutami doszło około 3 w nocy z soboty na niedzielę w Kosinie koło Łańcuta.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że 36-letni właściciel domu, słysząc odgłosy dobiegające z balkonu, wyszedł z pokoju i zauważył zamaskowanego mężczyznę, który wszedł po drabinie przez balkon. Między mężczyznami doszło do szarpaniny, podczas której Krzysztof F. został kilkukrotnie zraniony nożem w okolice klatki piersiowej i brzucha. Żona właściciela, chcąc pomóc mężowi, także została ugodzona kilkakrotnie nożem w okolice brzucha.
Źródło info i foto: RMF24.pl

W berlińskiej dzielnicy Tempelhof zamordowano 25-letnią Polkę

W dzielnicy Tempelhof w Berlinie została zamordowana 25-letnia Polka. Do zbrodni doszło w wieżowcu na ulicy Burgemeisterstrasse. Krzyk kobiety zbudził jej sąsiadów. Policja otrzymała anonimowe zgłoszenie w ubiegły czwartek około północy. Kiedy mundurowi przybyli na miejsce zdarzenia na ścianach korytarza na siódmym piętrze były świeże ślady krwi.

Morderstwo w Berlinie. 25-letnia Polska mogła umrzeć w wyniku ran zadanych nożem

Policjanci wyłamali drzwi do mieszkania 64-letniego Bernarda S. Zobaczyli zakrwawione ciało kobiety, a następnie obezwładnili mężczyznę i aresztowali go. Na miejsce zbrodni wezwano karetkę. Ratownicy medyczni próbowali reanimować kobietę, jednak bezskutecznie – pisze „Berliner Kurier”.

Komisja Państwowego Urzędu Śledczego Niemiec nie chce komentować zbrodni i nie udziela mediom informacji na temat motywów sprawcy. Wszystko wskazuje jednak na to, że 25-latka z Polski została zabita nożem. Straciła dużo krwi. Prawdopodobnie próbowała uciec z mieszkania przed swoim oprawcą, ale mężczyzna zaciągnął ją z powrotem do mieszkania.

Nie jest pewne, jakie stosunki łączyły 25-letnią Polkę i 64-letniego podejrzanego. Nie wiadomo także, kto zadzwonił na policję. Okoliczności śmierci kobiety wyjaśni sekcja zwłok – informuje portal morgenpost.de.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

16-latek z zarzutem usiłowania zabójstwa. Po drabinie wszedł do sypialni i zaatakował dwie osoby

Zarzut usiłowania zabójstwa usłyszał 16-latek podejrzany o dokonanie napadu rabunkowego w miejscowości Kosina na Podkarpaciu, między Łańcutem a Przeworskiem. W nocy z soboty na niedzielę bandyta włamał się do domu i zadał dwójce śpiących domowników ciosy nożem. Ranni cały czas są w szpitalu. Możliwe, że 16-latek – zamiast do aresztu – trafi do schroniska dla nieletnich. Wciąż realny jest też scenariusz, w którym młody mężczyzna usłyszy wyrok dożywotniego więzienia.

Około 3:00 w nocy z soboty na niedzielę złodziej z drabiną podszedł pod jeden z domów. Po tej drabinie wszedł do sypialni. Ranił nożem dwie osoby.

Na szczęście dzieciom, które były w domu, nic się nie stało.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Leeds: Dwaj Polacy skazani na 21 lat więzienia za zabójstwo 30-letniego Maksyma Polomki

30-letni Maksym Polomka został zamordowany w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Oskarżeni o jego zabójstwo zostali dwa Polacy, 29-letni Tomasz D. i 28-letni Paweł S. Zostali skazani na 21 lat więzienia. Do zabójstwa 30-letniego Maksyma Polomki doszło w grudniu ubiegłego roku. Mężczyzna dostał osiem ciosów nożem w głowę, szyję i ciało na ulicy Robb Street w brytyjskim Leeds.

– To była niepotrzebna śmierć, żal obiecującego młodego życia. Każde morderstwo przerywa jedno życie, ale niszczy wiele innych – powiedział sędzia Tom Bayliss, uzasadniając wyrok 21 lat więzienia dla oskarżonych.

Maksym Polomka w drugi dzień świąt był na przyjęciu w domu Tomasza D. w Leeds. Towarzyszyła mu dziewczyna, Natalia P. W pewnym momencie para się pokłóciła, a Maksym miał potrząsnąć dziewczyną – informuje portal leeds-live.co.uk.

Nie spodobało się to jednemu z biesiadników, Pawłowi S. Złapał nóż kuchenny i powiedział do Maksyma: – Zaraz cię pokroję na kawałki. Gospodarz, Tomasz D. uderzył maksyma w głowę teleskopową pałką i też złapał za nóż kuchenny. Jego partnerka próbowała go powstrzymać, ale bezskutecznie.

Zdruzgotana rodzina

Maksym Polomka wyszedł z domu, ale mężczyźni poszli za nim i zaatakowali go na ulicy. Dostał osiem ciosów nożem. Karetka zabrała go do szpitala, gdzie zmarł po dwóch dniach. Sędzia odczytał zeznania bliskich i rodziny Maksyma. Jego dziewczyna powiedziała, że „ma złamane serce i po śmierci ukochanego jej życie jest pozbawione sensu”.

„Wciąż mamy łzy w oczach, jak tylko pomyślimy o naszym ukochanym synu. Każde Boże Narodzenie będzie nam przypominało o tym przerażającym dniu” – powiedzieli Andrzej i Małgorzata, rodzice Maksyma.
Źródło info i foto: wp.pl

Straż Ochrony Kolei zatrzymała nożownika

Funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei ujęli mężczyznę, który groził nożem podróżnemu. Zdarzenie miało miejsce na stacji Jaworzno-Szczakowa. Mężczyzna został przekazany policji do dalszych czynności – powiedział w rozmowie z portalem tvp.info Marcin Żywiołek z Komendy Głównej SOK.

Do zatrzymania doszło w niedzielę. Jak podaje Żywiołek, do patrolujących funkcjonariuszy podbiegł „roztrzęsiony podróżny, który oświadczył, że przed chwilą grożono mu nożem”.

Patrol podjął interwencję. – Funkcjonariusze SOK zauważyli na przystanku PKS znajdującym się w bezpośrednim sąsiedztwie stacji PKP mężczyznę, którego wygląd odpowiadał opisowi, podanego przez poszkodowanego pasażera – dodał.

Sokiści ujęli podejrzanego mężczyznę, to 34-letni mieszkaniec Jaworzna. Znaleziono przy nim nóż myśliwski. Zabezpieczono go jako dowód rzeczowy.

– Patrol przekazał ujętego mężczyznę wraz z zabezpieczonym dowodem rzeczowym funkcjonariuszom z Komendy Miejskiej Policji w Jaworznie do dalszych czynności – podał Żywiołek.
Źródło info i foto: TVP.info

Robert T. skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo matki czwórki dzieci

Elżbieta († 40 l.) uciekła od domowego tyrana, nie mogąc dużej znieść kłótni i przemocy. Porzucony Robert T. (51 l.) poprzysiągł zemstę i spełnił swoje groźby. Kiedy partnerka odwiedziła go w mieszkaniu przy ul. Sobieskiego w Rzeszowie, rozegrał się krwawy dramat. Oprawca chwycił za 20-centymetrowy nóż i zadał kobiecie 6 ciosów. Świadkiem zbrodni były dzieci. Przerażona kilkuletnia córka pary pobiegła do sąsiadów. Przyjechało pogotowie, ale życia jej mamusi nie udało się uratować. Teraz zabójca usłyszał wyrok. Sąd skazał go na 25 lat więzienia.

Do zbrodni doszło w kwietniu zeszłego roku. Elżbieta od kilku miesięcy mieszkała osobno. Według śledczych mężczyzna pastwił się nie tylko nad nią, ale także nad jej najstarszą, 14-letnią córką, którą miała z poprzedniego związku. Ta gehenna trwała aż 9 lat.

Zdaniem świadków, po rozstaniu Robert wygrażał konkubinie, że spotka ją krzywda. Mimo to kobieta do końca nie zerwała więzi z domowym oprawcą. Chciała, by pozostała trójka dzieci miała kontakt z ojcem. Najmłodszy chłopczyk ma dopiero 4 latka. – Odwiedzała Roberta i litowała się nad nim. Pożyczyła mu pieniądze na opłaty, a feralnego dnia przyszła z dziećmi, aby ugotować mu zupę – mówili nam znajomi ofiary.

Prokuratura oskarżyła Roberta T. o zabójstwo oraz o znęcanie się nad Elżbietą oraz jej nastoletnią córką. Proces trwał pół roku. Toczył się z wyłączeniem jawności. Wyrok zapadł 2 lipca. Orzeczenie nie jest prawomocne.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Bestialska zbrodnia w Lubaniu. Naćpany szwagier zabił siekierą 23-latkę

Do przerażających scen doszło w piątek wieczorem w Lubaniu (woj. dolnośląskie). 22-letni Adrian Z. zaatakował swojego brata Daniela (34 l.) i jego partnerkę Annę (23 l.). Brata dźgnął nożem, a biedną dziewczynę zarąbał na śmierć siekierą. Nie baczył na to, zaledwie przed miesiącem urodziła dziecko!

Co wstąpiło w Adriana? Takie pytanie zadaje sobie cały Lubań. Wiele osób twierdzi, że zna odpowiedź: mężczyzna często brał dopalacze, a niedawno leczył się psychiatrycznie. Od środków odurzających podobno jest uzależniony. W piątek, jak twierdzą znajomi tego zwyrodnialca, poszedł do brata pożyczyć pieniądze. Daniel wraz z Anną byli w domu, zajmowali się swoim dzieckiem, które przyszło na świat 6 czerwca.

Najpewniej pomiędzy mężczyznami doszło do kłótni, bo Daniel nie chciał dać bratu pieniędzy na narkotyki. Wtedy Adrian wpadł w szał. Wyciągnął nóż i zaatakował brata. Zadał mu ciosy nożem, na szczęście ranny Daniel uciekł do sąsiada. Adrian był jednak zaślepiony żądzą krwi. Chwycił siekierę i zaczął rąbać drzwi! Chciał dopaść Daniela i skończyć to, co zaczął.

Tymczasem na klatce schodowej pojawiła się Anna. Być może chciała uspokoić szaleńca. Niestety, zwyrodnialec postanowił ją zabić. Zaczął rąbać siekierą przerażoną kobietę! Anna nie miała żadnej szansy na przeżycie. Została potwornie zmasakrowana.

Po chwili przyjechała policja i obezwładniła mężczyznę. Daniel trafił do szpitala. – Stan mężczyzny jest teraz stabilny, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – mówi Magdalena Juźwicka, rzeczniczka lubańskiej policji.

Miesięczny maluszek trafił na wszelki wypadek na obserwację do szpitala. Niestety, nigdy już nie zobaczy swojej mamy, zamordowanej przez wujka. A ten może do końca swoich dni nie wyjść z więzienia. Za brutalny mord i usiłowanie zabójstwa grozi mu bowiem dożywocie.
Źródło info i foto: se.pl