Atak nożownika w cerkwi w stolicy Rosji

W jednej z cerkwi w centrum Moskwy mężczyzna zaatakował ludzi nożem, dwie osoby stojące koło ołtarza zostały ranne – podały w niedzielę media w Rosji. Sprawca został zatrzymany. Jak wynika ze wstępnych informacji nożownikiem jest 26-letni mieszkaniec centralnej Rosji, regionu Lipetsk. Do ataku doszło w świątyni św. Mikołaja przy ul. Bakuninskaya – podaje agencja Tass, powołując się na informacje z organów ścigania.

Według jednego z duchownych do ataku doszło, gdy mężczyzna wbiegł do świątyni, a służący przy ołtarzu próbowali go wyprowadzić. Napastnika zatrzymało sześciu parafian.

Ranni zostali zabrani do szpitala. Policja wyjaśnia sprawę.
Źródło info i foto: onet.pl

Cerekwica Stara: 24-letni Eryk J. zadźgał teściów i zaatakował nożem ciężarną partnerkę. Jaki był motyw?

To uzależnienie od gier komputerowych pchnęło Eryka J. (24 l.) z Cerekwicy Starej (woj. wielkopolskie) do potwornej zbrodni? To z tego powodu zadźgał nożem niedoszłych teściów i ranił swoją ciężarną partnerkę? Taką możliwość dopuszczają jego obrońcy.

W marcu 2018 r. Eryk J. pod osłoną nocy wszedł do domu jednorodzinnego, w którym mieszkała jego partnerka i urządził rzeź. Natalia (26 l.) i jej nienarodzone dziecko przeżyli krwawą jatkę. Maluszek zmarł jednak kilka miesięcy później. Sąd skazał sprawcę masakry na dożywocie. Toczy się jednak proces apelacyjny. Czy to szansa dla mordercy, by złagodzić wyrok?

– Uważamy, że w pierwszym procesie błędem było to, że biegli nie przeprowadzili obserwacji tylko krótkie badanie. Nie wzięli też pod uwagę możliwości uzależnienia Eryka J. od gier komputerowych. Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia w zaleceniach na ten rok wskazuje, że jest to jednostka chorobowa – mówi mec. Wojciech Wiza, obrońca Eryka J.

Sąd zdecydował się powołać nowych biegłych. Mają oni odpowiedzieć na pytanie, czy uzależnienie mogło zaburzać postrzeganie rzeczywistości przez oskarżonego.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Matka nożownika z Londynu zabrała głos

– Rozmawiałam z nim przez telefon w niedzielę. Powiedział: mamo, przyrządzisz mi mutton biryani? – zdradziła stacji Sky News matka zamachowca z Londynu, Haleema Faraz Khan. 20-letni Sudesh Amman zranił w niedzielę nożem trzy osoby na ruchliwej ulicy Streatham w stolicy Wielkiej Brytanii. Zastrzeliła go policja. Do ataku przyznało się Państwo Islamskie.

– Gdy pierwszy raz usłyszałam o zamachu, miałam przeczucie, że mój syn jest za to odpowiedzialny. Dzwoniłam do niego zaraz po ataku. Nie odbierał. To był dobry, grzeczny chłopak – przyznała Khan.

Kobieta widziała się z synem w czwartek przed zamachem. – Wyglądał „normalnie” – mówiła.

Przedterminowo wyszedł na wolność

Zamachowiec zaatakował w niedzielę po godzinie 14:00 na Streatham w południowym Londynie. Zranił nożem trzy osoby, po czym zastrzelili go policjanci. 20-letni sprawca, który mieszkał w północno-zachodniej części miasta, w styczniu został przedterminowo zwolniony z więzienia. Zamiast po 3 latach, wyszedł po półtora roku.

Odbywał tam wyrok za przestępstwa o charakterze terrorystycznym, m.in. za kolportowanie treści zachęcających do walki w imię Allaha.

„Zradykalizował się w więzieniu”

Haleema Faraz Khan podkreśliła, że syn zradykalizował się w zakładzie karnym w Belmarsh oraz oglądając w sieci propagandowe islamistyczne materiały.

– Stał się bardziej religijną, zamkniętą osobą. (…) Oglądał filmy, które zrobiły mu pranie mózgu – dodała jego matka.

Kobieta zaznaczyła, że przed pobytem w odosobnieniu syn zachowywał się inaczej. Był „dobry, grzeczny, zawsze uśmiechnięty”. Przyjaciel Ammana z Park High School w Stanmore, do którego zamachowiec uczęszczał w latach 2011-2016, również przyznał, że nie wykazywał on oznak ekstremizmu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Pijana matka czwórki dzieci rzuciła się z nożem na policjanta

Pijana matka czwórki dzieci rzuciła się z nożem na policjanta – poinformował we wtorek asp. szt. Tomasz Sitek z Komendy Powiatowej w Wołominie. 40-latka miała 3 promile alkoholu, została zatrzymana do wytrzeźwienia i usłyszała usiłowania zarzut czynnej napaści na funkcjonariusza.

Jak podała Komenda Powiatowa Policji w Wołomnie, kilka dni temu w Markach w jednym z budynków komunalnych doszło do pożaru mieszkania, w którym zginął lokator. Władze Marek z powodu bezpieczeństwa czasowo wyłączyły z użytkowania pozostałe mieszkania w tym budynku i zaproponowały rodzinom zakwaterowanie w dawnej szkole.

Miał 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu

40-letnia lokatorka postanowiła jednak wrócić do swojego mieszkania razem z czwórką swoich dzieci. – Taka informacja trafiła do policjantów miejscowej jednostki i pracowników opieki społecznej. Gdy ci pojawili się na miejscu, okazało się, że 40-latka była pod wyraźnym wpływem alkoholu i nie zamierzała stosować się do decyzji burmistrza – podał asp. szt. Tomasz Sitek.

Jak dodał policjant, badanie trzeźwości kobiety wykazało, że ma w organizmie ponad 3 promile alkoholu. W związku z tym dyrekcja i pracownicy OPS w Markach przekazali dwójkę najstarszych dzieci w wieku 13 i 8 lat pod opiekę rodziny partnera kobiety. Dwoje młodszych – 2-letnie i 2-miesięczne – po badaniach lekarskich trafiło do rodzinnego domu dziecka.

Dostała dozór policji

– To nie spodobało się 40-latce, jej zachowanie z każdą chwilą stawało się bardziej agresywne. W pewnym momencie wzięła do ręki kuchenny nóż i próbowała nim zaatakować jednego z policjantów. Ten szybko obezwładnił kobietę, po czym ta została przewieziona do wołomińskiej komendy i umieszczona w policyjnej celi – przekazał asp. szt. Tomasz Sitek.

Po wytrzeźwieniu 40-latka usłyszała zarzut usiłowania czynnej napaści na funkcjonariusza policji – próby zaatakowania go nożem. Kobieta jest pod dozorem policji.

Może jej grozić kara od roku do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: rdc.pl

O tym napadzie na taksówkarza słyszała cała Polska. Zapadł wyrok

W sierpniu ubiegłego roku nagranie z brutalnego napadu na stołecznego taksówkarza wstrząsnęło całą Polską. Widać na nim, jak młody bandyta przykłada kierowcy nóż do szyi i żąda pieniędzy, które z uśmiechem odbiera jego koleżanka. 18-letni Kasper K. i jego dziewczyna Ewelina C. zostali szybko zatrzymani, a po sześciu miesiącach od tych traumatycznych zdarzeń sąd podjął decyzję o ich dalszym losie.

Do napadu doszło 14 sierpnia 2019 roku. Rozbójnicza para zamówiła kurs taksówką z Warszawy na dworzec w Pruszkowie. Mieli zapłacić 78 zł. Gdy dotarli na miejsce, chuligan wyjął nóż i przystawił taksówkarzowi do gardła. Gdy mu groził, dziewczyna szybko zabrała 320 zł z kasetki. Chwilę później oboje uciekli. Przestępcy wrócili do stolicy i udali się w kierunku odległych Katowic.

Ich ucieczka nie trwała jednak długo. Dwie godziny po napadzie policjanci zatrzymali ich w Opocznie. Młodociani przestępcy byli kompletnie zaskoczeni. – Urodziła mi się taka myśl, żeby zrobić rozbój. Nie miałem wtedy pieniędzy. Bardzo żałuję, byłem pijany – mówił później śledczym Kasper K.

Taksówkarz do dziś mierzy się z traumą

18-latek przyznał się do napadu na taksówkarza. Usłyszał zarzut rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Groziło mu do 15 lat pozbawienia wolności. Ostatecznie warszawski sąd wymierzył mu karę zaledwie czterech lat więzienia. Dodatkowo ma wpłacić 20 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz taksówkarza i oddać skradzione 320 zł. Wątkiem 16-letniej dziewczyny i jej udziału w rozboju zajmuje się wydział rodzinny w sądzie rejonowym. Ewelina C. czeka na wyrok w poprawczaku.

Jak na decyzję sądu zapatrywali się pełnomocnicy pokrzywdzonego? – Zgodziliśmy się głównie dlatego, że pokrzywdzony musiałby podczas tego procesu jeszcze raz to przeżywać, odtwarzać tamto zdarzenie. Do dziś mierzy się z traumą, nie przyjmuje kursów w godzinach nocnych. Powrót do zawodu jest trudny – mówi cytowana przez „Gazetę Wyborczą” Ewelina Niemyjska, prawniczka taksówkarza.

Kara jest wystarczająca? Jak ten wyrok argumentował sąd? – Ta kara, w wymiarze czterech lat pozbawienia wolności wraz z nawiązką, jest wystarczająca, nawet biorąc pod uwagę przeszłość oskarżonego. Już dawno temu wszedł w konflikt z prawem, pogubił się życiowo – powiedziała sędzia Maria Turek.

– Wszystko zależy od skazanego, czy okres spędzony w zakładzie karnym będzie czasem straconym, czy nie. W więzieniu można uporządkować swoje życie, wszystko przemyśleć. Można się uczyć, podejmować pracę, odbywać terapię – dodała sędzia. Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

44-latek aresztowany za atak z nożem na konkubinę. Wcześniej miał się znęcać nad kobietą

Decyzją sądu w Gnieźnie na trzy miesiące trafił do aresztu mężczyzna, który kilkakrotnie ugodził nożem konkubinę, wcześniej miał się nad nią znęcać. 44-latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Zdarzenie miało miejsce w ostatnich dniach na terenie gminy Łubowo. Jak poinformowała rzeczniczka gnieźnieńskiej policji asp. sztab. Anna Osińska, mężczyźnie grozi dożywotnie więzienie.

– W minioną niedzielę wieczorem policjanci z Czerniejewa odebrali zgłoszenie dotyczące awantury domowej. Na miejscu okazało się, że w mieszkaniu znajduje się ranna kobieta. Na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe, które udzieliło pokrzywdzonej pierwszej pomocy. Jak się później okazało kilka ciosów nożem w różne części ciała zadał jej konkubent – podała Osińska.

Funkcjonariusze ustalili, że całe zdarzenie trwało dwa dni. – Konkubent nie tylko poranił kobietę, ale też znęcał się nad nią psychicznie i fizycznie, groził partnerce pozbawieniem życia. Kobieta nosiła ślady pobicia – powiedziała Osińska.

Badanie stanu trzeźwości zatrzymanego na miejscu mężczyzny wykazało, że w jego organizmie było prawie 1,5 promila alkoholu. 44-latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Decyzją sądu trafił do aresztu na trzy miesiące.
Źródło info i foto: onet.pl

Nożownik z Ostrołęki zatrzymany

Funkcjonariusze policji zatrzymali 40-letniego mężczyznę, który w poniedziałek, 13 stycznia 2020 roku zaatakował nożem nieznajomego 27-latka. Śledczy badają sprawę.

Nożownik z Ostrołęki schwytany

Do ataku doszło w poniedziałek, 13 stycznia 2020 roku około godziny 18:00. Policję wezwała żona poszkodowanego. 27-letni mężczyzna doznał powierzchownych ran brzucha oraz dłoni.

„W poniedziałek przed godziną 18:00 żona poszkodowanego 27-latka zawiadomiła policję, że na klatce schodowej nieznajomy mężczyzna zaatakował nożem jej męża. Mężczyzna miał skaleczoną dłoń, powierzchowne rany okolic brzucha oraz pociętą kurtkę. Udzielono mu pomocy medycznej na miejscu” – poinformował PAP rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce,Tomasz Żerański.

Funkcjonariusze policji ustalili tożsamość nożownika. 40-letni mieszkaniec Ostrołęki został zatrzymany w mieszkaniu w tym samym bloku, w którym dokonał napaści.

Śledczy nie ustalili jeszcze, dlaczego zaatakował on 27-latka. Dalsze czynności w tej sprawie prowadzą policjanci z ostrołęckiego wydziału dochodzeniowo-śledczego pod nadzorem prokuratury.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Turek: 19-letni Maciej J. zabił brata pod wpływem dopalaczy?

Nad tą rodziną musi ciążyć jakieś fatum. Dwie śmierci samobójcze, choroby, a teraz jeszcze to. Maciej J. kilkanaście razy dźgnął swojego młodszego brata Adasia (†10 l.) Rany były tak głębokie, że dziecko umarło praktycznie natychmiast. Prawdopodobnie poszło o konsolę do gier, a Maciej mógł być po dopalaczach.

Tragedia rozegrała się na jednym z osiedli w Turku w sylwestrowe popołudnie. Adaś grał na konsoli przed telewizorem, a 19–letni brat chciał też z niej skorzystać.

Brat wpadł w szał?

Maciej chciał mu ją odebrać, ale najprawdopodobniej młodszy brać chciał dokończyć grę. Doszło między nimi do sprzeczki, ale po chwili Maciej miał wpaść w szał, gdy nie dostał sprzętu. Miał chwycić za kuchenny nóż i zadawać na oślep ciosy w przedramię, klatkę piersiową i brzuch.

10–letni Adaś zginął natychmiast. Potwierdziła to sekcja zwłok, gdzie mowa o „gwałtownej śmierci”.

Chwilę przed godz. 13 jednego z sąsiadów zawołała przerażona Urszula S., babcia chłopców, która była z nimi w domu w chwili tragedii. Gdy wbiegł do mieszkania Adaś leżał na podłodze.

– Reanimowałem go. Umarł, wciąż się uśmiechając z szeroko otwartymi oczami – opowiada wstrząśnięty mężczyzna. Reanimację próbowali prowadzić też ratownicy z karetki, bez skutku.

– Dziecko nie dawało żadnych oznak życia – mówi Aleksandra Marańda z Prokuratury Okręgowej w Koninie.

W tym czasie Maciej siedział na kanapie w pokoju, a w telewizorze wciąż była włączona gra 10-latka. Brat zabójca zachowywał się tak, jakby nic się nie stało. Nie okazywał żadnych emocji. Pojawiły się podejrzenia, że mógł być pod wpływem dopalaczy.

Starszy brat został zatrzymany, nie przyznał się do winy. Odmówił również składania wyjaśnień. Zachowuje się, jakby był cały czas nieobecny.

Znalazł ciało ojca

Wiadomo, że Maciej J. nie miał łatwego życia. To on znalazł ciało ojca, który odebrał sobie życie krótko po narodzinach Adasia. Dziadek również miał odebrać sobie życie, a matka chłopaków ma problemy ze zdrowiem. Jak mówią znajomi, to Maciej opiekował się młodszym bratem. Pilnował go, dbał o niego. – W tym domu nie było kłótni. Chłopcy grzeczni, Maciej zawsze pomocny – dodają sąsiedzi.

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy 19-latek mógł mieć problemy z narkotykami i dopalaczami. Najprawdopodobniej to one popchnęły go do zabójstwa brata. Od czasu ukończenia zawodówki nie pracował.

Prokurator postawił Maciejowi J. zarzut zabójstwa. Z racji tego, że nie ukończył jeszcze 21 lat, grozi mu do 25 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Turek: 19-latek usłyszał zarzut zabójstwa brata

19-letni Maciej J., który miał śmiertelnie ranić nożem swojego brata, usłyszał zarzut zabójstwa. Dziś zapadnie także decyzja o tymczasowym aresztowaniu nastolatka. W czasie przesłuchania nastolatek nie przyznał się do winy i nie złożył wyjaśnień. Wcześniej sekcja zwłok potwierdziła, że 9-latek zmarł od ran zadanych nożem.

– Czynności prowadzone wobec Macieja J. się zakończyły. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa za co grozi od 8 lat do dożywocia. Decyzja o tymczasowym areszcie zapadanie dzisiaj – powiedział reporter Polsat News Marcin Wojciechowski.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koninie Aleksandra Marańda powiedziała, że Maciejowi J. został przedstawiony zarzut zabójstwa swojego młodszego brata Adama. – Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i skorzystał z prawa do odmowy złożenia wyjaśnień – powiedziała. Dodała, że prokuratura złoży w czwartek wniosek do sądu o tymczasowe aresztowanie Macieja J. na trzy miesiące.

„Śmierć nagła i gwałtowna”

Wstępne wyniki sekcji zwłok przeprowadzonej w środę potwierdzają, że 9-letni Adaś został najprawdopodobniej zakłuty zabezpieczonym przez śledczych nożem kuchennym i zmarł „śmiercią nagłą i gwałtowną”. Do awantury doszło około południa w Sylwestra w bloku na Osiedlu Wyzwolenia w Turku. 19-letni Maciej J. miał wpaść w szał i zabić dziecko. Prokuratura nie podała jednak oficjalnie motywu zabójstwa.

Prokurator prowadzący śledztwo ma podjąć decyzję o zasadności tymczasowego aresztowania. Prokuratura musi podjąć tę decyzję do godzin południowych w czwartek, gdy upływa termin 48-godzinnego zatrzymania.

Jakie były przyczyny zabójstwa w Turku?

– Wbrew doniesieniom mediów prokurator nie ustalił, jaka była przyczyna zabójstwa – poinformowała w środę prokurator Aleksandra Marańda, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Koninie.

Media poinformowały, że między braćmi miało dojść do kłótni o grę komputerową.

– 31 grudnia około godziny 12:45 dyżurny komendy powiatowej policji w Turku został poinformowany o awanturze domowej, która według zgłaszającego miała miejsce w jednym z bloków na osiedlu wyzwolenia w Turku. Na miejsce od razu zadysponowano patrol z wydziału prewencji, który po dotarciu na wskazany adres w jednym z pokoi ujawnił zwłoki dziecka. Później okazało się, że są to zwłoki 9-letniego Adasia – powiedziała prokurator Marańda.

Według niej dzwoniła „osoba mieszkająca w bloku”.

Bezskuteczna reanimacja defibrylatorem

Wezwany na miejsce zespół pogotowia ratunkowego podjął niezwłocznie czynności reanimacyjne – poinformowała prokurator. Jednak po podłączeniu defibrylatora okazało się, że serce chłopca nie podjęło pracy. Został stwierdzony jego zgon.

– Już podczas tych pierwszych czynności na ciele dziecka ujawniono rany kłute – powiedziała prokurator Marańda.

Przez wiele godzin trwały oględziny miejsca zdarzenia. Na miejsce przyjechała grupa dochodzeniowo-śledcza policji, prokurator i biegły z zakresu medycyny sądowej. Śledczy podczas przeszukania lokalu znaleźli nóż kuchenny z rękojeścią, na którym były ślady „przypominające świeżą krew”.

Podejrzewany i ofiara byli mieszkaniu

– Podczas przeprowadzonych na miejscu oględzin biegły ujawnił co najmniej kilka ran kłutych – podała prok. Marańda. Biegły uznał także wstępnie, że rany te mgły zostać zadane zabezpieczonym nożem.

– Według Biegłego dziecko zmarło śmiercią nagłą, gwałtowną, wskutek odniesionych obrażeń – podała rzeczniczka prokuratury.

Prokuratura poinformowała, że podejrzanego o zabójstwo dziecka 19-letniego Macieja J. znaleziono w domu. W chwili tragedii w mieszkaniu, w którym doszło do zabójstwa miały przebywać matka i babcia braci. Maciej J. został zatrzymany. Policja ustaliła, że nie był pod wpływem alkoholu, ale prokurator podjął decyzję o pobraniu krwi, aby ustalić, czy w chwili zdarzenia był pod wpływem substancji odurzających.

Prokuratura Rejonowa w Turku wszczęła już śledztwo w sprawie zabójstwa.

19-letniemu Maciejowi J. grozi dożywocie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

19-latek zabił nożem 9-letniego brata

Tragedia w Turku. Nie żyje 9-latek. Miał zginąć od ran zadanych nożem przez 19-letniego brata. Rodzeństwo pokłóciło się o dostęp do komputera – ustalono nieoficjalnie. – Doszło do tragedii, w której śmierć poniósł 9-letni chłopiec. Na miejscu przeprowadzane są oględziny w celu zabezpieczenia śladów i dowodów przestępstwa. Pracuje grupa dochodzeniowo-śledcza pod nadzorem prokuratora – powiedziała w rozmowie z portalem turek.net.pl rzeczniczka prokuratury w Koninie.

Z nieoficjalnych ustaleń RMF FM wynika, że wśród rodzeństwa mieszkającego w Turku doszło do kłótni. 19-latek i 9-latek sprzeczali się o dostęp do komputera. Podczas awantury starszy brat miał sięgnąć o nóż i pchnąć nim dziecko. Chłopiec zmarł mimo reanimacji.
Źródło info i foto: wp.pl