Leeds: Dwaj Polacy skazani na 21 lat więzienia za zabójstwo 30-letniego Maksyma Polomki

30-letni Maksym Polomka został zamordowany w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Oskarżeni o jego zabójstwo zostali dwa Polacy, 29-letni Tomasz D. i 28-letni Paweł S. Zostali skazani na 21 lat więzienia. Do zabójstwa 30-letniego Maksyma Polomki doszło w grudniu ubiegłego roku. Mężczyzna dostał osiem ciosów nożem w głowę, szyję i ciało na ulicy Robb Street w brytyjskim Leeds.

– To była niepotrzebna śmierć, żal obiecującego młodego życia. Każde morderstwo przerywa jedno życie, ale niszczy wiele innych – powiedział sędzia Tom Bayliss, uzasadniając wyrok 21 lat więzienia dla oskarżonych.

Maksym Polomka w drugi dzień świąt był na przyjęciu w domu Tomasza D. w Leeds. Towarzyszyła mu dziewczyna, Natalia P. W pewnym momencie para się pokłóciła, a Maksym miał potrząsnąć dziewczyną – informuje portal leeds-live.co.uk.

Nie spodobało się to jednemu z biesiadników, Pawłowi S. Złapał nóż kuchenny i powiedział do Maksyma: – Zaraz cię pokroję na kawałki. Gospodarz, Tomasz D. uderzył maksyma w głowę teleskopową pałką i też złapał za nóż kuchenny. Jego partnerka próbowała go powstrzymać, ale bezskutecznie.

Zdruzgotana rodzina

Maksym Polomka wyszedł z domu, ale mężczyźni poszli za nim i zaatakowali go na ulicy. Dostał osiem ciosów nożem. Karetka zabrała go do szpitala, gdzie zmarł po dwóch dniach. Sędzia odczytał zeznania bliskich i rodziny Maksyma. Jego dziewczyna powiedziała, że „ma złamane serce i po śmierci ukochanego jej życie jest pozbawione sensu”.

„Wciąż mamy łzy w oczach, jak tylko pomyślimy o naszym ukochanym synu. Każde Boże Narodzenie będzie nam przypominało o tym przerażającym dniu” – powiedzieli Andrzej i Małgorzata, rodzice Maksyma.
Źródło info i foto: wp.pl

Nożownik zaatakował księdza we Wrocławiu. Duchowny trafił do szpitala

Dziś przed Kościołem Najświętszej Marii na Piasku we Wrocławiu mężczyzna zaatakował księdza. Duchowny został ugodzony nożem. Agresor został już ujęty przez policję. Do zdarzenia doszło po godzinie 8 rano. Duchowny został zaatakowany w drodze do kościoła, gdzie miał odprawić mszę łacińską. Przed wejściem do świątyni pojawił się agresywny mężczyzna, który zadał duchownemu cios nożem. Na miejsce szybko przybyła karetka.

Ksiądz przetransportowany do szpitala. Do tej pory placówka nie poinformowała o jego stanie. Nożownik uciekł z miejsca ataku, jednak po kilkunastu minutach został zatrzymany przez policjantów. Śledczy sprawdzają motyw ataku.
Źródło info i foto: onet.pl

Andrychów: Podczas domowej kłótni ugodził brata nożem i uciekł

Dramatyczny finał domowej awantury w małopolskim Andrychowie. W trakcie sprzeczki mężczyzna kilkukrotnie ugodził swego brata nożem. Rodzinny dramat rozegrał się minionej nocy.

W jednym z mieszkań w Andrychowie doszło do sprzeczki między dwoma braćmi, w trakcie której jeden zadał drugiemu kilka uderzeń nożem – relacjonowała w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Tomaszem Weryńskim rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Wadowicach mł. asp. Agnieszka Petek.

Jak podała, „sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia”, ale „w wyniku podjętych przez policję działań został zatrzymany”.

Poszkodowany mężczyzna przebywa w szpitalu, jego stan jest ciężki – podsumowała rzeczniczka.

Okoliczności dramatycznych wydarzeń ustala teraz prokuratura.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabójstwo na przystanku w Poznaniu. Zaatakował nożownik

Przy przystanku na Alejach Solidarności w Poznaniu mężczyzna został ugodzony nożem; zmarł w trakcie przewożenia karetką pogotowia do szpitala – podało dziś RMF FM. Policja nie udziela informacji o zdarzeniu. Według RMF FM, do ataku nożownika miało dojść po godz. 18 na przystanku przy Alejach Solidarności w Poznaniu. Zaatakowany mężczyzna został ugodzony nożem; zmarł w trakcie przewożenia karetką pogotowia do szpitala.

– Jak ustalono, do ataku na mężczyznę doszło na przystanku MPK. Sprawca zaatakował najprawdopodobniej przy użyciu jakiegoś ostrego narzędzia. W wyniku poniesionych obrażeń mężczyzna zmarł – powiedziała Iwona Liszczyńska z poznańskiej policji.

Jak dodała, „wiemy kim jest napastnik, ten mężczyzna jest teraz przez nas poszukiwany”. Liszczyńska podkreśliła, że „zawsze przy tego typu zdarzeniach korzystamy ze wszystkich dostępnych możliwości i sposobów, aby ustalić sprawcę i przebieg zdarzenia. Czynności nadal trwają”.

RMF FM, które jako pierwsze poinformowało o zdarzeniu podało, że policja zabezpieczyła m.in. monitoring, a na miejsce ataku skierowano przewodnika z psem tropiącym.
Źródło info i foto: poznan.onet.pl

Policjant raniony nożem podczas interwencji

Funkcjonariusz policji został ugodzony nożem w plecy podczas dramatycznych wydarzeń w sklepie w Busku-Zdroju (woj. świętokrzyskie) – informuje RMF FM. Policja została wezwana do markety przy ul. Poprzecznej w Busku Zdroju. Tam dwóch mężczyzn awanturowało się, a jeden z nich groził nożem klientce. Gdy służby dotarły na miejsce, doszło do szamotaniny. Napastnik zaatakował nożem policjanta, zadał mu kilka ciosów w plecy.

32-latka i 37-latka udało się obezwładnić dzięki pomocy klientów i przechodniów, a policjanta przewieziono do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Mężczyzny prawdopodobnie byli pod wpływem środków odurzających. Reporter RMF FM dowiedział się nieoficjalnie, że jednym z napastników jest radny Buska-Zdroju.
Źródło info i foto: kielce.onet.pl

Lublin: 53-letnia kobieta zaatakowała nożem partnera

Grażyna S. (53 l.) z Lublina wpadła w prawdziwą furię, kiedy piątkowego, przedświątecznego wieczora partner zaczął jej zwracać uwagę, że źle posprzątała mieszkanie. Krewka kobieta chwyciła kuchenny nóż i wbiła go aż po rękojeść w plecy Henryka Z. Mężczyzna cudem przeżył.

Do zdarzenia doszło na ul. Przyjaźni w Lublinie, tuż przed świętami. Podczas awantury Grażyna S. złapała za 23-centymetrowy nóż i dźgnęła nim partnera w okolice nerek. Ranny upadł na podłogę ale zdołał zadzwonić do syna po pomoc. Zaraz potem wezwano pogotowie i Henryk Z. trafił na stół operacyjny. Był w stanie ciężkim ale szybka interwencja lekarzy uratowała mu życie. Awanturnica została zatrzymana.

– Ugodziłam go nożem, ale nie chciałam zabić – tłumaczyła w prokuraturze.Te same słowa powiedziała przed sądem ale niewiele jej to pomogło. Pierwszego dnia świat sąd zdecydował że najbliższe trzy miesiące spędzi za kratami. Za usiłowanie zabójstwa i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu partnera kobiecie grozi nawet dożywocie.

Henryk Z. powoli dochodzi do siebie w szpitalu przy ul. Jaczewskiego w Lublinie. Podczas pierwszego przesłuchania starał się wybielić konkubinę, tak żeby nie trafiła do więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Suwałki: 28-latka zabiła nożem konkubenta

Prokuratura Rejonowa w Suwałkach postawiła w poniedziałek 28-letniej mieszkance Suwałk (Podlaskie) zarzut zabójstwa konkubenta. Kobieta w sobotę wieczorem ugodziła mężczyznę nożem w okolice serca. Mężczyzna zmarł. Do zdarzenia doszło w sobotę ok. godz. 18 w mieszkaniu w centrum miasta. W trakcie sprzeczki kobieta zadała swemu konkubentowi cios nożem w okolice serca. 24-letni mężczyzna zmarł.

Jak poinformowała PAP prokurator rejonowa Joanna Orchowska, podejrzana sama zadzwoniła na pogotowie. Potem przyjechała policja, która zatrzymała kobietę. 28-latka była trzeźwa. W poniedziałek została przesłuchana przez prokuratora, który postawił jej zarzut zabójstwa. Podejrzana przyznała się do zarzutu. We worek sąd rozpatrzy wniosek prokuratury o 3-miesięczny areszt dla kobiety.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Śląska policja poszukuje 40-letniego nożownika

Śląska policja poszukuje około 40-letniego nożownika. Napastnik w niedzielę rano w Raciborzu (woj. śląskie) w pobliżu jednego z lokali kilkukrotnie dźgnął nożem 23-letniego mieszkańca miasta.

Wstrząsające sceny rozegrały się w niedzielę nad ranem w pobliżu jednego z klubów przy ulicy Reymonta w Raciborzu (woj. śląskie). Z ustaleń policji wynika, że pomiędzy 23-letnim mieszkańcem Raciborza a około 40-letnim mężczyzną doszło do sprzeczki, która przybrała dramatyczny obrót.

W pewnym momencie starszy mężczyzna kilkakrotnie dźgnął nożem 23-latka. Raciborzanin z ranami przedramienia, barku i podbrzusza trafił do szpitala. Rany były na tyle poważne, że poszkodowany musiał być operowany. Z informacji policji wynika, że jego życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. Mężczyzna nie mógł jeszcze zostać przesłuchany.

Napastnik uciekł. Wiadomo, że jest wysoki i dobrze zbudowany. Policja poszukuje mężczyzny na terenie województwa śląskiego oraz w sąsiednich powiatach województwa opolskiego. Jak podał kom. Mirosław Szymański z K, postępowanie jest prowadzone w kierunku usiłowania zabójstwa.

Funkcjonariusze już zabezpieczyli nagrania monitoringu i przesłuchują świadków.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zatrzymano nożownika, który zaatakował 40-latka

Tragiczny finał ataku nożownika w Warszawie. Jak dowiedział się nasz reporter, przy ulicy Sobieskiego zamaskowany mężczyzna zaatakował przechodnia. Mimo reanimacji – nie udało się go uratować. Według naszych nieoficjalnych informacji, młody pracownik zaatakował swojego około 40-letniego szefa. Miał go kilka razy ugodzić nożem. Stało się to na oczach świadków, obok stoiska z warzywami – tam mieli pracować obaj mężczyźni.

Tuż po ataku nożownik rzucił nóż na ziemię, obok zostawił swoją torbę, a sam uciekł. Został złapany kilkaset metrów dalej, przed jednym z hoteli. Wcześniej policjanci oddali strzały ostrzegawcze.

Rzucił nóż, torbę i uciekł. I złapali go naprzeciwko hotelu. Ja jestem w szoku, bo mieszkam tutaj od wielu lat. Moja ciocia codziennie chodzi tutaj z chrześniakiem 3-letnim i po prostu zbrodnia w biały dzień o 19 – powiedziała nam jedna z okolicznych mieszkanek.

Stoi policja, leży chyba ciało, dla mnie to jest przerażające, że coś takiego dzieje się na Mokotowie. Nigdy tu nic takiego nie działo się, ciężko cokolwiek powiedzieć – mówią mieszkańcy.

Przesłuchanie napastnika odbędzie się prawdopodobnie jutro. Na razie nie wiadomo, czy był pod wpływem alkoholu albo środków odurzających.

W Warszawie doszło dzisiaj także do innego, niepowiązanego ataku. W kościele na Muranowie napastnik zaatakował jednego z mężczyzn. Obaj trafili do szpitala, zaatakowany niestety zmarł.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Od tych ciosów zginął prezydent Gdańska

Prezydent Gdańska nie przeżył niedzielnego ataku nożownika. Wczoraj po południu, mimo wielogodzinnych starań najlepszych lekarzy, Paweł Adamowicz (+53 l.) zmarł w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku.

Dwa uderzenia nożem w okolice serca, jeden w brzuch – każdy z ciosów, który ugodził prezydenta Gdańska, mógł być śmiertelny. Pierwszy etap walki o życie Adamowicza trwał pięć godzin. Z niedzieli na poniedziałek 8-osobowy zespół najlepszych lekarzy robił wszystko, co mógł, żeby polityk przetrwał noc. Jak podał RMF24, przez całą noc przy jego łóżku czuwał starszy brat, Piotr (58 l.). Niestety osłabiony organizm nie dał rady. W poniedziałek po południu prezydent miasta zmarł.

– Urazy były bardzo ciężkie, poważna rana serca, rana przepony, rany narządów jamy brzusznej – podczas nocnej konferencji prasowej dotyczącej stanu zdrowia Adamowicza wyliczał dr Tomasz Stefaniak z UCK. Z kolei w rozmowie z Radiem Gdańsk Jerzy Karpiński, lekarz wojewódzki ujawnił, że nóż bandziora uszkodził także wątrobę, śledzionę i nerki.

O tym, jak poważne były rany, świadczy ilość przetoczonej krwi. Prezydentowi Gdańska przetoczono 41 jednostek krwi, czyli ponad 20 litrów! Dla porównania: dorosły człowiek ma ok. 5 litrów krwi. – Przy tak ogromnych utratach krwi niedotlenienie jest nieuniknione. Niedokrwienie ośrodkowego układu nerwowego jest najbardziej prawdopodobne, to dramatyczna sytuacja – powiedział „Super Expressowi” prof. Janusz Skalski (68 l.), znany kardiochirurg. Jak stwierdził, przy takich urazach w ogóle nie wiadomo, czy pacjent się wybudzi.

W południe dyrekcja szpitala oraz minister zdrowia Łukasz Szumowski (47 l.), który specjalnie przyjechał do Gdańska, nie mieli dobrych wiadomości: – Prezydent nie oddycha samodzielnie, jest wspomagany przez aparaturę, która zastępuje serce i płuca – powiedział Stefaniak. Dwie godziny później, kilkanaście minut po godz. 14, minister potwierdził, że Paweł Adamowicz przegrał walkę o życie.

Zbrodnia w Gdańsku odbiła się szerokim echem w Polsce i na świecie. Kondolencje złożyli najważniejsi politycy. „Pawle, nigdy o Tobie nie zapomnimy. Żegnaj, Przyjacielu” – napisał Donald Tusk (62 l.), były premier i szef Rady Europejskiej. „Wrogość i przemoc przyniosła najtragiczniejszy skutek i ból. Nie wolno nam się z tym pogodzić” – przekazał prezydent Andrzej Duda (47 l.). Głos zabrał także Jarosław Kaczyński (70 l.): „Wyrażam wielki ból po tragicznej śmierci na skutek zbrodniczego zamachu na Pana Pawła Adamowicza Prezydenta Gdańska” – oświadczył w komunikacie przekazanym przez rzeczniczkę partii.
Źródło info i foto: se.pl