Napad na stację paliw w Sędzinku. Po pościgu zatrzymano 30-latka

Policjanci podczas pościgu postrzelili mężczyznę, który w nocy napadł na stację benzynową w Sędzinku koło Szamotuł w Wielkopolsce. 30-latek jest w szpitalu. Życiu mieszkańca Świebodzina nic nie grozi. Mężczyzna nie był notowany przez policję.

30-latek około 2 w nocy wszedł z nożem na stację benzynową i zażądał pieniędzy. Pracownicy uciekli – on wygarnął z kasy gotówkę i odjechał.

Policjanci zauważyli jego samochód w okolicach Nowego Tomyśla Próbowali zatrzymać pojazd, na sygnale gonili go ulicami miasta. Po wyjeździe poza zabudowany teren zdecydowali się użyć broni. Strzelali w opony. Jedna z kul niegroźnie zraniła ściganego w łopatkę.

Teraz pilnowany przez funkcjonariuszy 30-latek czeka w szpitalu na przesłuchanie. Okoliczności sprawy będą szczegółowo wyjaśniane przez policję i prokuraturę. Za rozbój kodeks karny przewiduje do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Pacjent z podejrzeniem koronawirusa zaatakował nożem załogę karetki. Trwają poszukiwania sprawcy

Osiem ciosów nożem w klatkę piersiową zadał ratownikowi z karetki pogotowia pacjent z podejrzeniem koronawirusa. Mężczyzna odbywał kwarantannę. Z powodu problemów psychicznych pogotowie wiozło go właśnie do szpitala. Zaatakował na podlegnickim odcinku autostrady A4.

W nocy z wtorku na środę ratownicy medyczni z Kłodzka transportowali pacjenta do oddziału psychiatrycznego zakaźnego.

– Około godz. 2 w karetce znajdującej się na 73. kilometrze autostrady A4 rozegrał się dramat. Ratownik medyczny został zaatakowany nożem przez pacjenta. Karetka zatrzymała się na zjeździe z autostrady. Pacjent po zadaniu około ośmiu ciosów w klatkę piersiową zbiegł z karetki o czym powiadomiono policję – informuje Zespół Ratownictwa Medycznego w Chojnowie.

Policja musiała zamknąć autostradę. Na miejsce został wysłany śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Ranny ratownik medyczny został przewieziony do szpitala w Bolesławcu, gdzie został operowany.
– Piotrek czuje się dobrze – dodają ratownicy.

Trwają poszukiwania pacjenta.
Źródło info i foto: gazetawroclawska.pl

Atak nożownika w Warszawie. Nie żyje jedna osoba

Na Mokotowie doszło do ataku nożem na dwóch mężczyzn. Jeden z nich zmarł, drugi z ranami ciętymi trafił do szpitala. Ruszyła obława za sprawcami. Do zdarzenia doszło we wtorek, ok. godz. 21 na Mokotowie, na ul. Hańczy. Dwóch mężczyzn zostało zaatakowanych nożem. Jeden z nich zmarł mimo udzielenia mu pomocy medycznej, drugi trafił do szpitala – poinformował rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak.

Na miejscu pracował zespół policyjny badający i zabezpieczający ślady, sprawdzono monitoring okolicy zdarzenia. Za sprawcami, których było prawdopodobnie dwóch i uciekli samochodem, zarządzono pościg: ustawiono blokady, na miejsce sprowadzono psa tropiącego.
Źródło info i foto: se.pl

48-latka trafi do więzienia za atak z nożem na córkę

Na sześć lat więzienia skazał łódzki sąd okręgowy 48-letnią kobietę, która podczas rodzinnej awantury wbiła nóż w plecy swojej 19-letniej córce. Wyrok jest nieprawomocny – poinformował we wtorek rzecznik SO ds. karnych sędzia Damian Krakowiak.

Do zdarzenia doszło w lutym ub. roku w jednym z mieszkań przy ul. Piotrkowskiej w Łodzi. Kobieta wraz ze swoim znajomym piła alkohol w mieszkaniu, gdzie także byli jej 13-letni syn i 19-letnia córka. Po wyjściu mężczyzny pomiędzy kobietami doszło do awantury, w trakcie której matka kazała nastolatce wyjść z mieszkania. Gdy ta odmówiła, matka złapała ją za włosy i uderzała pięściami po głowie i po plecach. Następnie chwyciła nóż myśliwski i wbiła go dziewczynie w plecy.

Nastolatka uciekła przez okno na ulicę, gdzie poprosiła przechodnia o wezwanie karetki. Po przewiezieniu 19-latki do szpitala okazało się, że doznała ona poważnych urazów. Matka dziewczyny została zatrzymana przez policję. Miała 1,5 promila alkoholu we krwi. Po wytrzeźwieniu usłyszała zarzut usiłowania zabójstwa córki.

6 lat więzienia

Jak poinformował Krakowiak sąd uznał, że oskarżona działała z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia swojej córki. Zadała jej „cios nożem typu myśliwskiego w plecy, (…) powodując odmę opłucnową i krwiak, które to obrażenia ciała spowodowały u pokrzywdzonej chorobę realnie zagrażającą życiu”. Zamierzonego celu nie osiągnęła z uwagi na ucieczkę pokrzywdzonej i interwencję lekarską.

Sąd wymierzył oskarżonej karę sześciu lat pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjant obezwładnił 19-letniego nożownika

W niedzielę, w małej miejscowości pod Myślenicami 19-letni mężczyzna ranił nożem policjanta, który w czasie wolnym pomagał ojcu w prowadzeniu rodzinnego sklepiku. Ranny funkcjonariusz obezwładnił napastnika, choć ten miał przy sobie cztery noże i toporek.

Do zdarzenia doszło około godz. 21.40, niedługo po tym, jak sierż. szt. Paweł Hajdas (na co dzień policjant KWP w Krakowie) zastąpił swojego ojca za ladą rodzinnego sklepiku. Zmęczony całodniową sprzedażą 67-letni właściciel poprosił syna, by ten w dniu wolnym od służby przejął jego obowiązki w sklepie i zamknął lokal o godz. 22.00. Znając dalszy przebieg zdarzeń, można zaryzykować stwierdzenie, że prawdopodobnie to uratowało mu życie.

Niedługo przed zamknięciem, do sklepu wszedł znany policjantowi z widzenia 19-latek. Funkcjonariusz zaniepokoił się, gdy młody mężczyzna poprosił o sprzedaż m.in. kilkudziesięciu paczek papierosów i kilku butelek alkoholu wysokoprocentowego. Gdy policjant odwrócił się plecami do 19-latka i sięgał po towar, ten dźgnął go nożem powyżej łopatki. Siła uderzenia sprawiła, że ostrze zagłębiło się na kilka centymetrów w ciało. Funkcjonariusz nie zdając sobie jeszcze sprawy, że został raniony nożem, odwrócił się w stronę napastnika i wyrwał mu ostrze. Powalony na ziemię 19-latek wyciągnął drugi nóż, ale i tym razem policjant rozbroił napastnika.

W trakcie szamotaniny, z mieszkania mieszczącego się na piętrze, przybiegli członkowie rodziny policjanta. Widząc całą sytuację, natychmiast zadzwonili na policję. Funkcjonariusze z Myślenic na miejscu pojawili się już po kilku minutach. Przejęli obezwładnionego mężczyznę i zabezpieczyli znalezione przy nim niebezpieczne przedmioty, tj. cztery noże i mały toporek. W trakcie zatrzymania napastnik stwierdził, że planując rozbój, nie spodziewał się za ladą syna właściciela. Policyjni technicy przeprowadzili oględziny miejsca.

Sierż. szt. Paweł Hajdas z raną kłutą trafił do szpitala. Jego obrażenia nie zagrażają życiu ani zdrowiu. Zatrzymany mężczyzna odpowie za rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia, za co grozi mu kara od 3 do 12 lat więzienia (art. 280 par. 2 KK). Dziś zapadnie decyzja dotycząca środków zapobiegawczych.
Źródło info i foto: Policja.pl

Japonia: 30-letni Satoshi Uematsu skazany na śmierć za zabicie 19 niepełnosprawnych osób

30-letni Japończyk został skazany w poniedziałek na karę śmierci za zabicie nożem w lipcu 2016 roku 19 niepełnosprawnych intelektualnie osób. Było to jedno z najokrutniejszych zabójstw w powojennej Japonii.

Satoshi Uematsu przyznał się do zabicia wszystkich ofiar i ranienia pozostałych w ośrodku dla osób umysłowo chorych, położonym w Sagamiharze, ok. 50 km na południowy zachód od Tokio. Jak tłumaczył wielokrotnie podczas śledztwa i procesu, nie żałuje swego czynu, ponieważ próbował uratować świat od ludzi, którzy są ciężarem – podaje agencja AP.

Zostanie powieszony

Proces koncentrował się na stanie psychicznym podsądnego w czasie przestępstwa. Przewodniczący składu sędziowskiego Kiyoshi Aonuma odrzucił wnioski obrony o uniewinnienie w związku z niepoczytalnością z powodu przedawkowania marihuany. Prokuratura przez cały czas utrzymywała, że Uematsu był w pełni poczytalny i powinien odpowiedzieć za swoje zbrodnie.

Wyrok zostanie wykonany przez powieszenie.

Mężczyzna, który do lutego 2016 r. pracował w ośrodku w Sagamiharze, wdarł się do niego w nocy 26 lipca 2016 r. i w ciągu ok. 40 minut zabił przy użyciu noża 19 pacjentów i spowodował obrażenia u 24 innych, a także u dwóch opiekunów. W ośrodku przebywało wówczas 150 pacjentów.

Po ataku napastnik oddał się w ręce policji.

W lutym 2016 r. Uematsu próbował dostarczyć do przewodniczącego izby niższej japońskiego parlamentu list, w którym domagał się przeprowadzenia eutanazji wszystkich niepełnosprawnych ludzi. Przechwalał się, że byłby w stanie zabić 470 niepełnosprawnych i w ten sposób przeprowadzić „rewolucję”.

Masowe morderstwa w Japonii

Masowe morderstwa to rzadkość w Japonii, ale gdy do nich dochodzi, to zazwyczaj są wynikiem ataku nożownika. W Japonii obowiązują bowiem surowe przepisy dotyczące posiadania broni palnej.

W 2001 r. ośmioro dzieci zginęło z rąk nożownika, byłego woźnego w szkole w Osace. Siedem osób poniosło śmierć w 2008 r., gdy mężczyzna wjechał ciężarówką w tłum pieszych, a następnie wysiadł i zaczął na oślep atakować przechodniów koło stacji kolejowej Akihabara, w Tokio.

W 1995 r. pięciu członków sekty Aum Najwyższa Prawda rozpyliło gaz bojowy sarin w tokijskim metrze, zabijając 13 osób i powodując ciężkie zatrucie u ponad 6 tys. ludzi.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nożownik zaatakował dwie kobiety w Wadowicach

Atak nożownika w Wadowicach w Małopolsce. Mężczyzna rzucił się na dwie osoby w budynku przychodni przy ulicy Wojtyłów w centrum miasta. Informację dostaliśmy na Gorącą Linię RMF FM. Zaatakowane to dwie kobiety. Mężczyzna zadał im kilka ciosów nożem. Obie zostały przewiezione do szpitala. Stan jednej z nich jest poważny.

Napastnika udało się zatrzymać.

Na miejscu pracują policjanci oraz prokurator.
Źródło info i foto: RMF24.pl

28-latek wtargnął do domu w Brzydowie, zamordował kobietę i ranił jej córkę

Brutalny atak w Warmińsko-Mazurskiem. 28-latek wtargnął do jednego z domów i zaatakował młotkiem oraz nożem dwie kobiety. Do zbrodni doszło w miejscowości Brzydowo koło Ostródy. Jak dowiedział się dziennikarz RMF FM Piotr Bułakowski, około godz. 7 rano do jednego z domów wtargnął 28-letni mężczyzna i zaatakował dwie kobiety.

43-latka została raniona młotkiem i nożem. Kobieta zginęła na miejscu. Ciężko ranna została jej 20-letnia córka, która otrzymała ciosy nożem w klatkę piersiową i udo. Została zabrana helikopterem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

28-latek zbiegł z miejsca zdarzenia, ale po krótkim pościgu został zatrzymany przez policję. Według nieoficjalnych informacji, 28-latek jest pijany i dopiero jak wytrzeźwieje zostanie przesłuchany.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kraków: Nożownik zabił 40-letniego mężczyznę

W Krakowie-Prokocimiu doszło do ataku nożownika, który śmiertelnie ranił nożem 40-latka – podaje RMF FM. Ugodzony w plecy mężczyzna sam zgłosił się do przychodni, ale niedługo później stracił przytomność. Mimo reanimacji nie udało się go uratować. Policja poszukuje sprawcy ataku.

Jak relacjonuje reporter RMF FM, do zdarzenia doszło w Krakowie-Prokocimiu. Wczesnym popołudniem do przychodni przy ulicy Teligi zgłosił się mężczyzna z raną kłutą pleców. Wkrótce potem 40-latek stracił przytomność – lekarze próbowali go reanimować, następnie przewieziono go do pobliskiego szpitala. Nie udało się go uratować.

Obecnie trwają poszukiwania osoby lub osób, które zaatakowały 40-latka. Dochodzenie w sprawie prowadzi policja – trwa przesłuchiwanie świadków i sprawdzanie zapisu kamer monitoringu. Z ustaleń RMF FM wynika, że ofiara nożownika nie była związana ze środowiskiem kibiców żadnej z krakowskich drużyn piłkarskich. Funkcjonariusze policji wykluczyli wstępnie, że tłem ataku były kibicowskie porachunki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zadał byłej dziewczynie 120 ciosów nożem. Jest decyzja sądu ws. 22-letniego zabójcy

18-letnia Aleksandra B. zginęła w styczniu 2017 roku. Dziewczynę zabił jej były ukochany. 22-letni Kamil M. nie potrafił pogodzić się z końcem ich związku. Postanowił zabić byłą partnerkę. Przyszedł do jej domu i zadał niemal 120 ciosów nożem. Chociaż prokuratura domagała się dla zabójcy dożywotniego więzienia, sąd zdecydował inaczej.

Sąd Najwyższy oddalił wniosek o kasację wyroku ws. zabójstwa Aleksandry B. z Ząbkowic Śląskich (woj. dolnośląskie). Wniósł o nią minister sprawiedliwości – prokurator generalny. Kamil M. w styczniu 2017 roku przyszedł do mieszkania swojej byłej dziewczyny i zadał jej około 120 ciosów nożem.

Był poczytalny

Po zabójstwie jak gdyby nigdy nic wrócił do swojego domu, a potem razem z rodzicami zgłosił się na policję. 22-latek próbował symulować chorobę psychiczną, ale biegli z zakresu psychiatrii stwierdzili, że w chwili czynu był poczytalny.

Sąd pierwszej instancji skazał Kamila M. na dożywocie z możliwością wcześniejszego wyjścia na wolność dopiero po odsiadce 40 lat. Jednak sąd apelacyjny doszedł do wniosku, że kara ta jest zbyt dotkliwa. Wyrok zmieniono na 25 lat.

SN nie zgodził się na kasację

– Kara zasądzona przez Sąd Okręgowy w Świdnicy była rażąco surowa i niewspółmierna do winy. Przy wymierzaniu kary należy brać pod uwagę sposób życia oskarżonego, jego zachowanie, postawę procesową oraz to czy są perspektywy społeczne dla niego – uzasadniał w 2019 roku decyzję składu orzekającego sędzia Bogusław Tocicki. Argumentował, że Kamil M. jest młody, co daje nadzieję na pomyślną resocjalizację.

Z wyrokiem nie zgodził się prokurator generalny. Stąd wniosek do Sądu Najwyższego. Organ ten podtrzymał jednak decyzję drugiej instancji. Kamil M. spędzi więc za kratkami 25 lat.

Według SN ocena sądu apelacyjnego nie doprowadziła do rażącej niewspółmierności kary. Jak podkreślił sąd, element wychowawczy kary musi być w tym przypadku uwzględniony. Zdaniem SN w tym przypadku nie występuje okoliczność demoralizacji skazanego. „Nie można powiedzieć żeby kara orzeczona przez sąd odwoławczy była karą niewspółmiernie łagodną” – zaznaczył sąd.
Źródło info i foto: Fakt.pl