Atak nożownika w centrum Londynu

Dwie osoby zostały w piątek wieczorem pchnięte nożem w centrum Londynu, ich obrażenia nie zagrażają życiu – poinformowała brytyjska policja. Do zdarzenia doszło około godz. 22:30 w piątek. Rzecznik londyńskiej policji oświadczył, że incydent, którego dokładne okoliczności jeszcze są wyjaśniane, nie miał charakteru ataku terrorystycznego.

Atak w popularnej dzielnicy Londynu

Do zdarzenia doszło w rejonie Broadgate Circle, pełnego sklepów i lokali rozrywkowych w centrum Londynu. W pobliżu znajduje się dzielica banków i instytucji finansowych. Na miejsce incydentu przyjechały karetki; pierwsza z nich po sześciu minutach od zgłoszenia. Policja odradziła zbliżanie się do tego miejsca. Jak podał „Daily Mirror”, w ubiegłym roku wskaźnik przestępczości w Londynie był pięciokrotnie wyższy w porównaniu z innymi angielskimi miastami.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policjant z Komendy Powiatowej Policji w Żurominie z zarzutem pobicia

Zarzut pobicia usłyszał policjant z Komendy Powiatowej Policji w Żurominie na Mazowszu – dowiedział się reporter RMF FM. Śledztwo w sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Mławie. Funkcjonariusz nie przyznał się do zarzutów. Złożył też wyjaśnienia, które będą teraz weryfikowane.

Śledczy nie ujawniają szczegółów. Wiadomo natomiast, że w tym pobiciu uczestniczył jeszcze jeden napastnik. Osoba poszkodowana, którą kopano i uderzano pięściami, nie ma poważniejszych obrażeń. To zdarzenie – jak dodaje prokuratura – miało podłoże obyczajowe i nie ma związku z pełnieniem przez policjanta służby. Zostało też zarejestrowane przez kamery miejskiego monitoringu.

Do tej pory udało się też przesłuchać świadków pobicia. Szefostwo policji wszczęło wobec funkcjonariusza wewnętrzne postępowanie. Zapadła też decyzja o zawieszeniu policjanta.
Źródło info i foto: interia.pl

Śmierć 18-latka na komisariacie. Są wyniki sekcji zwłok

Ujawniono wyniki sekcji zwłok 18-latka, który zmarł na komisariacie w Poznaniu. Prokuratura poinformowała, że nie stwierdzono u niego obrażeń powstałych przy użyciu tasera czy paralizatora.

„Są wstępne wyniki sekcji zwłok 18-latka, który wczoraj zmarł na policyjnym komisariacie. Prokuratura informuje, że nie stwierdzono obrażeń wskazujących na udział osób trzecich ani obrażeń powstałych przy użyciu tasera czy paralizatora” – napisała na Twitterze dziennikarka Radia ZET.

Wcześniej rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak podawał, że mężczyzna chorował na serce i zażywał substancje psychoaktywne. Policja zatrzymała 18-latka po tym, jak mężczyzna zdemolował swoje mieszkanie. Policję wezwała jego matka. Kobieta stwierdziła, że jej syn jest agresywny. Miał się z nią szarpać i bić. Na miejsce wezwano drugi patrol.

18-latek został przewieziony na komisariat. Tam stracił przytomność. Podjęto reanimację, po przyjeździe karetki kontynuowały ją służby medyczne. Mężczyzny nie udało się uratować. Sprawę bada prokuratura. Na polecenie szefa wielkopolskiej policji przebieg zdarzenia jest weryfikowany również przez funkcjonariuszy z Wydziału Kontroli KWP.
Źródło info i foto: wp.pl

Bydgoszcz: 8-miesięczny Kubuś miał powykręcane rączki i nóżki. Sąsiadka uratowała mu życie

W Walentynkowy wieczór do szpitala w Bydgoszczy (woj. kujawsko-pomorskie) z ciężkimi obrażeniami trafił malutki chłopiec. 8-miesięczny Kubuś miał powykręcane rączki i nóżki. Lekarze doszli do wniosku, że tak rozległe obrażenia nie powstały na skutek wypadku. Dziecko zostało dotkliwie pobite. W sprawie zatrzymano matkę i jej partnera. Jak się okazuje, Kubusia uratowała sąsiadka.

W walentynkowy wieczór do Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy trafił 8-miesięczny Kubuś. Chłopca przywieziono z Mroczy, gdzie mieszka z matką, jej partnerem i 4-letnią siostrzyczką Wiktorią. U chłopca stwierdzono złamanie obu kości podudzia prawej nogi, zwichnięty prawy staw łokciowy, podejrzenie złamania lewej kości promieniowej łokciowej oraz liczne obrzęki.

Matka twierdzi, że Kubuś wypadł z łóżeczka

W nocy z piątku na sobotę lekarze poinformowali policjantów, że nad chłopcem ktoś mógł się znęcać. W związku z tym 15 lutego, funkcjonariusze zatrzymali matkę dziecka. Stało się to, gdy przyjechała ponownie do szpitala. Do wyjaśnienia zatrzymano także 28-letniego Radosława, partnera kobiety.

25-letnia Katarzyna O. twierdzi, że syn wypadł z łóżeczka. Sąsiedzi kobiety uważają, że to niemożliwe. Opisują również awantury i bijatyki w mieszkaniu pary, które były codziennością.

Awantury, wizyty policji i płacz dzieci po nocach

– Policja często tam bywała, dzieciak płakał po nocach, były awantury, kłótnie. Nie ma takiej opcji, żeby ten chłopiec wypadł z łóżeczka. Ten jej konkubent bił ją i dziecko. W piątek słyszałam trzaskanie drzwiami i łomot. Mój mąż myślał że ktoś rąbie drzewo. A to się później okazało, że to tego Kubusia bili – relacjonowała sąsiadka Katarzyna O., pani Sabina.

Katarzyna O. była notowana

Inna prawdopodobnie ocaliła dziecku życie. – Jak zobaczyłam chłopca to powiedziałam, że jak nie pojedzie z nim do szpitala, to zgłoszę to na policję i do opieki społecznej – wyjawiła pani Magdalena. Nie potrafiła znieść widoku nienaturalnie wykręconej rączki dziecka, która jak się potem okazało była złamana.

Sąsiedzi twierdzą, że w tej rodzinie już wcześniej dochodziło do znęcania się nad dziećmi. Katarzyna O. miała ich czworo, ale dwoje z nich została odebrana. Miała krzywdzić własne pociechy przypalając je papierosami.

Życie Kubusia nie jest zagrożone. Jego matka jest znana policji. Była notowana za przestępczość przeciwko mieniu, a także narkotykową.

Matka i jej partner trafili do aresztu

– Matce dziecka został postawiony zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad ośmiomiesięcznym synkiem Jakubem i 4 letnią córką Wiktorią. Kodeks karny przewiduje za to karę do 10 lat więzienia – powiedział prokurator Piotr Glanc, szef prokuratury rejonowej w Nakle, Piotr Glanc.

Partnerowi Karoliny O. także został postawiony zarzut znęcania się nad dziećmi. Kodeks Karny przewiduje za to karę do 8 lat więzienia. – Zastanawiamy się czy nie wystąpić do sądu o zastosowanie wobec podejrzanych środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu – dodał prokurator Glanc.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Malbork: Skatowane 4-tygodniowe dziecko walczy o życie w szpitalu. Rodzice zatrzymani

Miesięczne maleństwo w stanie ciężkim trafiło do malborskiego szpitala. Niemowlę z licznymi obrażeniami, w tym złamaniami kończyn, zostało przetransportowane z Malborka do gdańskiego szpitala Copernicus. Rodziców dziewczynki zatrzymała policja.

– Stan dziecka lekarze określają jako ciężki, zagrażający jego życiu – informuje Grażyna Wawryniuk z gdańskiej prokuratury. – Służby zawiadomił lekarz ze szpitala w Malborku, do którego trafiło niemowlę. Zauważył on na ciele dziewczynki obrażenia, które mogły być wynikiem pobicia, znalazł także ślady wcześniejszych urazów – dodaje rzecznik prokuratury.

Lekarze z Malborka uznali, że stan zdrowia 4-tygodniowego niemowlęcia jest tak poważny, że konieczny był transport dziewczynki do placówki w Gdańsku. Kruszynka walczy o życie na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej Szpitala im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku.

Maleństwo do malborskiego szpitala przywieźli rodzice – 20-letnia kobieta i jej o rok starszy partner. Prokuratura podjęła decyzję o zatrzymaniu obojga. Policjantom udało się znaleźć ich dopiero dziś (06.02) po godz.16. Trwają teraz czynności z ich udziałem. Prokuratura nie zdradza, w jakim kierunku prowadzone jest śledztwo, ani co grozi zatrzymanym.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Chełm: 14-latek zatrzymany w związku z zabójstwem 39-letniej kobiety

Policjanci pod nadzorem prokuratury wyjaśniają okoliczności śmierci 39-letniej kobiety i zranienia jej 18-letniego syna. Do tragedii doszło na jednym z osiedli w Chełmie. W tej sprawie zatrzymany został mieszkający wspólnie z nimi 14-latek, który obecnie przebywa pod opieką lekarzy.

W sobotę, około godz. 20, dyżurny chełmskiej komendy otrzymał zgłoszenie o awanturze, do której doszło w jednym z domów jednorodzinnych w Chełmie. W wyniku tego zdarzenia śmierć na miejscu poniosła 39-letni kobieta. Zraniony został także jej 18-letni syn, który z obrażeniami ciała trafił do szpitala.

W związku z tym tragicznym zdarzeniem policjanci zatrzymali mieszkającego wspólnie z rodziną 14-latka. Jak podaje „Dziennik Wschodni” kobieta, którą zaatakował, była jego macochą. Zatrzymany nastolatek jest w szpitalu, gdzie dozorowany jest przez funkcjonariuszy. Z informacji przekazanych przez policjantów z Chełma wynika, że chłopak był wcześniej leczony psychiatrycznie. Teraz o jego losie zdecyduje sąd rodzinny.

W czasie awantury w domu nie było ojca 14-latka.

Policjanci pod nadzorem prokuratury wyjaśniają okoliczności tego tragicznego zdarzenia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Strzelanina w bazie wojskowej w Pearl Harbor

Tragiczne sceny w bazie wojskowej w Pearl Harbor. Żołnierz marynarki wojennej USA otworzył ogień i ranił trzy osoby. Dwie z nich zmarły w wyniku obrażeń. Sprawca po ataku popełnił samobójstwo. W Pearl Harbor znajduje się największa baza marynarki wojennej USA na Pacyfiku.

W strzelaninie, do której doszło w bazie wojskowej w Pearl Harbor na Hawajach, zginęły trzy osoby, w tym jej sprawca, żołnierz marynarki wojennej USA, który po ataku popełnił samobójstwo – poinformowały władze wojskowe.

W pobliżu suchego doku na terenie bazy, marynarz otworzył ogień i ranił trzech cywilnych pracowników Departamentu Obrony USA, z których dwóch zmarło później na skutek obrażeń. Trzecia ranna osoba przebywa w szpitalu. Jej stan jest stabilny.

Motyw działania sprawcy strzelaniny nie jest jeszcze znany. Władze wojskowe wszczęły śledztwo. Bezpośrednio po strzelaninie baza została zamknięta. Otwarto ją ponownie po dwóch godzinach.

Do strzelaniny doszło na trzy dni przed 78. rocznicą japońskiego ataku na Pearl Harbor. W Pearl Harbor znajduje się największa baza marynarki wojennej USA na Pacyfiku.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zarzut gwałtu ze szczególnym okrucieństwem na 13-miesięcznej dziewczynce usłyszał wujek dziecka

Wujek 13-miesięcznej dziewczynki z Łomży usłyszał zarzut gwałtu ze szczególnym okrucieństwem – dowiedział się Polsat News. Dziecko trafiło do białostockiego szpitala z obrażeniami głowy, kończyn i okolic intymnych. Dziecko przywieźli do szpitala rodzice.

– Policjanci podjęli działania, by wyjaśnić okoliczności, jak powstały te obrażenia. Cały czas pracujemy nad tą sprawą – powiedział funkcjonariusz zespołu prasowego białostockiej Komendy Wojewódzkiej Policji.

W niedzielę policja poinformowała, że jeden z domowników został zatrzymany. Dodano, że „to nie rodzic”. W poniedziałek Polsat News potwierdził, że to wujek dziecka. Mężczyzna usłyszał zarzut gwałtu ze szczególnym okrucieństwem.

Usiłowanie zabójstwa; upadek z balkonu

To nie pierwszy przypadek, gdy w ostatnim czasie pod opiekę lekarzy trafia małe dziecko z rozległymi obrażeniami ciała.

W ubiegłym tygodniu łódzki sąd aresztował na trzy miesiące 26-latka podejrzanego o usiłowanie zabójstwa swojej 4-miesięcznej córki oraz znęcanie się nad nią ze szczególnym okrucieństwem. Z kolei w sierpniu 11-miesięczna dziewczynka wypadła z balkonu wieżowca w Kielcach. Lekarzom nie udało się uratować jej życia. Ojciec, który miał się nią opiekować, był w tym czasie pijany.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wielka Brytania: Pięcioro bialczan podejrzanych o morderstwo w Wakefield

Angielska policja poinformowała na swojej stronie internetowej o zatrzymaniu kolejnych podejrzanych o morderstwo mężczyzny w Wakefield. Grupa młodych ludzi najprawdopodobniej brutalnie pobiła 30-latka, który zmarł na miejscu w wyniku obrażeń.

Do morderstwa 30-letniego Aleksandra P. doszło w poniedziałek (9 września) na Pinderfields Road w Wakefield w Anglii. Jego ciało leżące przy ulicy odnaleziono kilka minut po północy. Na miejsce wezwano pogotowie. Lekarz stwierdził liczne obrażenia ciała i zgon.

Początkowo zatrzymano jedną osobę podejrzaną o to zabójstwo – 19-letniego Marcela S. pochodzącego z Białej Podlaskiej. Osadzono go w areszcie.

We wtorek (17 września) detektywi z West Yorkshire Police powiązali ze sprawą jeszcze cztery osoby pochodzące z Białej Podlaskiej i okolic, a przebywające w tym czasie w Anglii. Tamtejsza policja potwierdziła, że do aresztu trafił 27-letni Maciej S., 23-letni Adam L., 23-letni Michał S. oraz 20-letnia Karolina K.

Więcej szczegółów śledztwa i motyw, nie jest jeszcze znany. Będziemy na bieżąco informować o sprawie.
Źródło info i foto: bp24.pl

Nożownik z Chemnitz usłyszał wyrok

Alaa S. został skazany przez sąd w Chemnitz w Saksonii na 9 i pół roku więzienia za zabójstwo i spowodowanie niebezpiecznych obrażeń ciała. Po ataku nożownika w Chemnitz zaostrzyły się nastroje antyimigranckie. Prokurator domagał się dla 24-letniego Syryjczyka kary 11 lat pozbawienia wolności, mówiąc o „wysokim stopniu brutalności”. Ofiara nie mogła się bronić i nie miała możliwości ucieczki. Obrona wystąpiła o uwolnienie od zarzutów, gdyż z dowodów „nie wynika”, że oskarżony popełnił zarzucane mu czyny.

Do zabójstwa 35-letniego Daniela H. doszło podczas festynu 26 sierpnia 2018 w Chemnitz. Zdaniem sądu, Alaa S. zabił go nożem oraz ranił kolejnego mężczyznę. Pomagał mu w tym iracki uchodźca, który jest ścigany listem gończym.

Podczas trwającego od marca procesu Alaa S. nie ustosunkował się do zarzutów. Przed ostatnią rozprawą w wywiadzie dla telewizji ZDF stwierdził, że jest niewinny. Sąd nie wziął tej wypowiedzi pod uwagę. Przed wydaniem wyroku oskarżony zaapelował o sprawiedliwy wyrok. – Mogę mieć tylko nadzieję, że prawda wyjdzie na światło dzienne i że zapadnie sprawiedliwy wyrok – takie słowa mężczyzny przekazał tłumacz. – Nie chcę być drugą ofiarą prawdziwego zabójcy, ponosząc za niego karę. To moja jedyna nadzieja – dodał Alaa S. Pierwszą ofiarą był w jego mniemaniu zabity Daniel H.

Po tragedii Chemnitz stało się na wiele miesięcy miejscem przemarszów skrajnej prawicy i napadów o podłożu rasistowskim. Zaatakowano cztery restauracje prowadzące zagraniczną kuchnię, w tym jedną żydowską. Organy ścigania zajęły się działalnością terrorystycznej grupy „Rewolucja Chemnitz”, której członkowie staną przed sądem 23 września.

Miasto broniło się przed etykietką „bastionu nazistów”, organizując koncerty przeciw rasizmowi. Sytuacja nadal jest napięta. Nastroje mogą być gorące także w najbliższą niedzielę, podczas demonstracji skrajnie prawicowego ugrupowania Pro Chemnitz. Podczas wyborów do saksońskiego landtagu 1 września prawicowa Alternatywa dla Niemiec ma szansę na zdobycie pokaźnej liczby głosów.
Źródło info i foto: onet.pl