CBŚP rozbiło grupę przestępczą i zatrzymało 12 osób. „Mieli wprowadzić do obrotu trzy miliony nielegalnych papierosów”

Kupowali wyroby tytoniowe głównie z Ukrainy i Białorusi, a później sprzedawali przez portale internetowe – przekazało CBŚP. Funkcjonariusze w dziewięciu województwach zatrzymali 12 osób. Są podejrzani o wprowadzenie do obrotu około trzech milionów papierosów. Mogli na tym zarobić 1,5 miliona złotych, a Skarb Państwa stracić nawet 3,5 miliona złotych.

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji pod nadzorem Prokuratury Okręgowej we Włocławku rozbili grupę przestępczą podejrzaną o wprowadzenie do obrotu około 3 mln papierosów pochodzących z przemytu. Jak przekazał mł. asp. Paweł Żukiewicz z zespołu prasowego CBŚP, z ustaleń śledztwa wynika, że grupa mogła działać od 2018 roku.

– Jej członkowie są podejrzani o wprowadzanie do obrotu nielegalnych wyrobów tytoniowych pochodzących z przemytu i nielegalnych fabryk – przekazał.

Żukiewicz wskazał, że – jak ustalili śledczy – podejrzani kupowali wyroby tytoniowe zza wschodniej granicy – głównie z Ukrainy i Białorusi.

– Przemycony towar był sprzedawany poprzez portale internetowe, a następnie trafiał na rynek – tłumaczył.

Jak przekazał, do akcji zatrzymania przy współpracy z małopolskim Urzędem Celno-Skarbowym w Krakowie doszło w dziewięciu województwach: kujawsko-pomorskim, mazowieckim, małopolskim, pomorskim, dolnośląskim, zachodniopomorskim, wielkopolskim, łódzkim i podkarpackim.

– Funkcjonariusze zatrzymali 12 osób w wieku od 30 do 60 lat, a także przeszukali 19 obiektów, zabezpieczając przy tym nielegalne papierosy, amfetaminę, sprzęt elektroniczny i dokumentację – mówił.

„Mogli zarobić 1,5 miliona złotych, a Skarb Państwa stracić 3,5 miliona złotych”
– Według śledczych jednym z zatrzymanych może być lider grupy, który jest podejrzany o zorganizowanie przestępczej działalności, natomiast pozostałe osoby zajmowały się dostawą lub sprzedażą nielegalnego towaru – dodał mł. asp. Paweł Żukiewicz.

Jak poinformowała z kolei Ewa Bialik, rzeczniczka Prokuratury Krajowej, zatrzymani zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej we Włocławku.

– Usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i popełnienia przestępstw karnoskarbowych. Ponadto jedna z osób podejrzana jest o kierowanie tą grupą, pranie pieniędzy oraz posiadanie narkotyków – przekazała prokurator.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zarzuty dla księdza. Duchowny miał być „skrzynką kontaktową” dla dilerów

Zarzuty posiadania i wewnętrznego obrotu środkami odurzającymi usłyszał ksiądz Tomasz Ś. z parafii w Jedlnie Pierwszym. Archidiecezja częstochowska poinformowała o zawieszeniu duchownego w czynnościach i pozbawieniu go funkcji proboszcza.

Policjanci, prowadząc narkotykowe śledztwo, dotarli do 41-letniego księdza Tomasza Ś. z parafii w Jedlnie Pierwszym (województwo łódzkie). Jak ustalili śledczy, do proboszcza zza granicy docierały przesyłki pocztowe z zawartością narkotyków. Duchowny usłyszał zarzut posiadania i wewnętrznego obrotu środkami odurzającymi – donosi lokalny portal pulsradomska.pl.

Za pierwszy z czynów grożą trzy lata wiezienia, za drugi – pięć. „Wszystko wskazuje, że duchowny był dla dilerów ‚skrzynką kontaktową’, odbierając przesyłki z narkotykami, które słano z zagranicy” pisze „Gazeta Wyborcza”.

Wcześniej w sprawie zatrzymany cztery osoby (20-, 22-, 25- i 28-latka). Śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań. Ksiądz przyznał się do zarzucanych czynów i złożył wyjaśnienia. Został zwolniony do domu, jest objęty nadzorem policyjnym, ma też zakaz opuszczania kraju. Na poczet przyszłych kar zabezpieczono majątek księdza szacowany na 5 tys. zł.

Archidiecezja częstochowska opublikowała komunikat o zawieszeniu duchownego w czynnościach i pozbawieniu go funkcji proboszcza. „Współpracujemy z organami śledczymi w celu przeprowadzenia niezbędnych czynności, oczekując na wyniki ich działań, które będą podstawą do ewentualnego podjęcia dalszych konsekwencji kanonicznych” – czytamy.

Nie brakuje obrońców księdza Na Facebooku powstała grupa „Wspieramy księdza Tomasza. Parafia Jedlno”.
Źródło info i foto: wp.pl

Policjanci KSP rozbili gang „Millenialsów Pruszkowa”. Handlowali narkotykami i dopalaczami

Policjanci stołecznego wydziału antynarkotykowego rozbili gang handlujący środkami odurzającymi na terenie Pruszkowa, Brwinowa oraz innych podwarszawskich miejscowości. Zatrzymano dziesięciu członków grupy, którą funkcjonariusze nazywają „młodym Pruszkowem”, choć lepsza byłaby nazwa „millenialsi Pruszkowa”. To głównie 20- i 30-latkowie, którzy mieli wprowadzić do obrotu kilkadziesiąt kilogramów różnych zakazanych substancji.

Zatrzymaniem członków narkogangu zajęli się operatorzy ze stołecznego poddziału kontrterrorystycznego oraz Biura Operacji Antyterrorystycznych Komendy Głównej Policji. Punktualnie o godz. 6 funkcjonariusze weszli siłowo do kilkunastu domów i mieszkań na terenie powiatu pruszkowskiego. Zatrzymano 10 mężczyzn, którzy zdaniem policjantów wydziału antynarkotykowego KSP, zajmowali się handlem narkotykami oraz dopalaczami.

Podczas przeszukań mieszkań, piwnic, garaży i samochodów podejrzanych znaleziono pewne ilości amfetaminy, marihuany oraz haszyszu. Przejęto także odczynniki chemiczne i 2 kg tajemniczego proszku, którym zajmą się eksperci z laboratorium kryminalistycznego. Mogły one służyć do „chrzczenia” substancji odurzających, tak np. by zwiększyć ich wagę.

Po przesłuchaniach w wydziale do walki z przestępczością narkotykową zdecydowano, że do prokuratury zostanie wysłanych dziewięciu mężczyzn. Jednego z zatrzymanych zwolniono do domu.

Wspomniana dziewiątka usłyszała w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie w sumie 18 zarzutów, m.in.: wprowadzania do obrotu narkotyków i uczynienie z tego procederu stałego źródła dochodu, udzielania środków odurzających oraz produkcji amfetaminy. Czterech mężczyzn trafiło do aresztu, pozostali zostali objęci dozorem policyjnym. Podejrzanym grozi do 12 lat więzienia.

Policjanci z wydziału antynarkotykowego mówią o zatrzymanych mężczyznach „młody Pruszków”, gdyż mają od dwudziestukilku do trzydziestukilku lat. To nowe pokolenie, które tzw. starych pruszkowskich mafiosów zna głównie z książek i gangsterskich filmów dokumentalnych.

Z ustaleń stołecznych policjantów wynika, że rozbita grupa działała od kilkunastu miesięcy i nie zdążyła jeszcze rozwinąć skrzydeł. Operowała na terenie Pruszkowa, Brwinowa i okolicznych podwarszawskich miejscowości. Młodzi gangsterzy sprzedawali przede wszystkim amfetaminę, marihuanę, mefedron, tabletki ekstazy i co bardziej popularne dopalacze. Śledczy zapowiadają kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto:TVP.info

Kolejne uderzenie w rynek dopalaczy. Policjanci CBŚP zatrzymali 15 osób. Grupa mogła wyprodukować nawet 580 kg dopalaczy

Policjanci CBŚP zatrzymali łącznie 15 członków zorganizowanej grupy przestępczej trudniącej się wytwarzaniem i wprowadzeniem do obrotu tzw. „dopalaczy”. Grupa mogła wprowadzić nawet 580 kg „dopalaczy” o wartości ok. 14 mln złotych. Zabezpieczono 120 kg substancji psychoaktywnych o wartości nawet 3 mln złotych. Wśród zatrzymanych jest mężczyzna podejrzany o kierowanie tą grupą.

Policjanci CBŚP i prokuratura ustaliła, że zorganizowana grupa przestępcza działała w okresie od kwietnia 2015 r. do sierpnia 2018 r., głównie na terenie województw śląskiego, mazowieckiego, pomorskiego, lubelskiego oraz opolskiego, ale także w innych częściach kraju. Działanie grupy polegało na wysyłkowej sprzedaży „dopalaczy”, za pośrednictwem sklepów internetowych. Jak wynika z ustaleń śledczych, przesyłki wysyłano kurierem na fałszywe dane nadawców. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że grupa mogła przeprowadzić nawet 15 tysięcy internetowych transakcji handlowych.

Policjanci CBŚP zabezpieczyli łącznie około 120 kilogramów „dopalaczy” o szacunkowej wartości nawet 3 milionów złotych. Grupa mogła wprowadzić nawet 580 kg „dopalaczy” o wartości ok. 14 mln złotych.

W minionym tygodniu funkcjonariusze CBŚP przeprowadzili kolejne działania, tym razem na terenie Śląska i Opolszczyzny. Zatrzymali 5 osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób poprzez sprzedaż szkodliwych dla zdrowia substancji nie odpowiadających obowiązującym warunkom jakości, a także pranie pieniędzy. Na wniosek prokuratora sąd tymczasowo aresztował 4 osoby.

We wtorek policjanci CBŚP przeprowadzili następną akcję w ramach tej sprawy, w wyniku której zatrzymali kolejne 5 osób. Policjanci działali też na terenie województw małopolskiego i śląskiego. Zatrzymane osoby, czterech mężczyzn i jedna kobieta, w wieku od 24 do 44 lat, są podejrzane o pranie pieniędzy pochodzących z handlu „dopalaczami”.

Łącznie w ramach tej sprawy funkcjonariusze CBŚP zatrzymali już 15 osób, z czego 8 zostało tymczasowo aresztowanych

Zażycie „dopalaczy” może stanowić śmiertelne niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia człowieka, poprzez zaburzenie rytmu serca, zmiany ciśnienia krwi skutkujące utratą przytomności a także zatrzymaniem krążenia. Ponadto osoba, która zażyła „dopalacze” może zachowywać się w sposób nieprzewidywalny i irracjonalny oraz stwarzać zagrożenie dla siebie a także innych ludzi.

Przyjęcie nawet najmniejszej ilości dopalaczy może spowodować śmierć osoby, która je zażyła.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Funkcjonariusze ABW zatrzymali kolejne 9 osób ws. prania pieniędzy i przemytu alkoholu

ABW zatrzymała dziewięć osób podejrzanych o pranie brudnych pieniędzy i nielegalny handel alkoholem. Budżet państwa stracił ok. 30 mln zł. To kolejne zatrzymania w tej sprawie. Łącznie zatrzymano 20 osób.

Według komunikatu zatrzymani przemycali alkohol do Wielkiej Brytanii, gdzie był nielegalnie wprowadzany do obrotu. Działali w latach 2014 – 2017. – W wyniku działań grupy przestępczej doszło do uszczuplenia w podatku od towarów i usług w łącznej kwocie ponad 30 mln zł – podała ABW.

Mężczyźni (podchodzący z woj. wielkopolskiego, lubuskiego i dolnośląskiego) mają już postawione zarzuty: udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustw podatkowych, wystawiania nierzetelnych faktur VAT i prania brudnych pieniędzy. Za te przestępstwa grozi im kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Na poczet grożących sprawcom kar zajęto pieniądze w gotówce oraz pojazdy mechaniczne.

Po przesłuchaniach prokurator zastosował wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego, dozoru policyjnego i zakazu opuszczania kraju.

Postępowanie przygotowawcze w tej sprawie prowadzone jest pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Poznaniu przez funkcjonariuszy Wydziału Zamiejscowego w Zielonej Górze Delegatury Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Poznaniu oraz Lubuskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Gorzowie Wielkopolskim.

W listopadzie 2018 r. w tej samej sprawie funkcjonariusze ABW zatrzymali jedenaście osób. Na wniosek prokuratury sąd zezwolił wówczas na aresztowanie sześciu podejrzanych, wobec pozostałych pięciu – na zastosowanie wolnościowych środków: poręczenia majątkowego i dozoru policyjnego. Jedna osoba otrzymała zakaz opuszczania kraju.
Źródło info i foto: money.pl

Prokuratura o zatrzymanym liderze bojówkarzy Wisły Kraków Pawle M. ps. „Misiek”

Paweł M. ps. Misiek, lider bojówkarzy Wisły Kraków, odpowie za kierowanie gangiem chuliganów z Krakowa i Chorzowa, który wprowadził do obrotu kilkaset kilogramów narkotyków. Osławiony kibol miał brać udział także w dwóch brutalnych atakach na kiboli GKS Katowice i Górnika Zabrze, w trakcie których napastnicy używali maczet. „Misiek” jest podejrzany także o udział w szturmie na magazyn na stadionie Gieksy, w czasie którego kibice katowickiego klubu stracili 44 flagi.

Paweł M. ps. Misiek jest podejrzewany przede wszystkim o kierowanie w latach 2016-2017 zorganizowaną grupą przestępczą, w skład której wchodzili chuligani bojówek: „Sharks” (Wisła Kraków) i „Psycho Fans” (Ruch Chorzów). Według śledczych banda miała działać przede wszystkim na terenie Małopolski i Śląska. – Paweł M. brał także udział w dwóch krwawych napadach na kibiców konkurencyjnych drużyn. W grudniu 2016 r. razem z innymi osobami brutalnie zaatakował w Bytomiu jednego z kiboli Górnika Zabrze. Mężczyzna został raniony maczetami. Cudem nie zginął. Drugi atak, bardzo podobny, miał miejsce we wrześniu 2017 r. w Katowicach. Tym razem maczetami poraniono bardzo poważnie szalikowca GKS Katowice. Weryfikujemy teraz informacje wskazujące na udział M. w jeszcze innych podobnych przestępstwach – opowiada tvp.info jeden ze śledczych.

Bossa krakowskich chuliganów obciąża jeszcze atak z maja 2017 r. na ultrasów GKS Katowice. Z ustaleń śledczych wynika, że „Misiek” był wtedy w grupie 20 zamaskowanych szalikowców, którzy dostali się na stadion GKS Katowice, obezwładnili parę ochroniarzy i pobili kilku lokalnych ultrasów przygotowujących oprawę na najbliższy mecz swojej drużyny. Napastnicy złupili wówczas magazyn kibiców Gieksy, zabierając 44 flagi, których wartość wyceniono na 200 tys. zł.

Szalikowcy groźniejsi od klasycznych gangów

Śledztwa przeciwko Pawłowi M. prowadzą dwie jednostki: Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej oraz Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji.
– Dzięki złamaniu solidarności kiboli i przerwaniu zmowy milczenia udało się zebrać materiał dowodowy pozwalający na wyjaśnienie wielu zdarzeń z ostatnich lat, wiązanych z działalnością chuliganów. Sam „Misiek” może się spodziewać kolejnych zarzutów, liczonych raczej w dziesiątkach – mówi śledczy z Prokuratury Krajowej.

„Misiek” został zatrzymany we Włoszech, do których wyjechał w maju 2018 r. na mecz jednej z tamtejszych drużyn. Dzięki temu udało mu się uniknąć zatrzymania w wielkiej obławie, jaką policjanci CBŚP urządzili na Śląsku i w Małopolsce na kiboli Wisły Kraków i Ruchu Chorzów. – To było uderzenie w bandę stworzoną przez członków bojówki „Sharks” oraz „Psycho Fans”. Udało im się zorganizować gang zajmujący się handlem narkotykami, wymuszaniem haraczy oraz pobiciami. W ciągu dwóch lat członkowie gangu wprowadzili do obrotu setki kilogramów narkotyków, głównie marihuany, amfetaminy. Lidem tej bandy był, naszym zdaniem, Paweł M. ps. Misiek, a pomagał mu współpracujący z nim Łukasz L. ps. Lucky – dodaje śledczy z PK.

O „Miśku” zrobiło się głośno, gdy w 1998 r. podczas meczu Pucharu UEFA Wisły z Parmą rzucił z trybun rozkładanym nożem we włoskiego piłkarza Dino Baggio. Za ten czyn został skazany na 6,5 roku, krakowski klub został zaś wyrzucony z europejskich rozgrywek. Później Paweł M. odsiadywał wyroki z pobicie kibica oraz policjanta. W 2013 r. został zatrzymany za kradzież maczety w podkrakowskiej Modliniczce. Co ciekawe, pod market kibol podjechał porsche panamera, należącym do jednego ze sponsorów Wisły Kraków. We wrześniu Jarosław Jabrzyk z TVN ujawnił powiązania „Miśka” i chuliganów Wisły z władzami tego klubu.
Źródło info i foto: TVP.info

Sprzedający dopalacze jak handlarze narkotyków. W życie weszły nowe przepisy

Osoby sprzedające „dopalacze” traktowane są tak samo jak osoby sprzedające narkotyki – od wtorku obowiązują przepisy, które mają ograniczyć wytwarzanie i wprowadzanie do obrotu środków zastępczych i nowych substancji psychoaktywnych. Nowela ustaw o przeciwdziałaniu narkomanii oraz o Państwowej Inspekcji Sanitarnej zakłada penalizację posiadania tzw. dopalaczy. Za posiadanie ich znacznych ilości grozi do trzech lat więzienia, a za handel nimi nawet do 12 lat.

Po zmianach listy związków zakazanych mają stanowić załącznik do rozporządzenia ministra zdrowia, a nie do ustawy. Ma to ułatwić ich aktualizację i w efekcie przyspieszyć delegalizację kolejnych dopalaczy. Zmieni się także samo ich definiowanie, by producenci groźnych substancji łatwo nie „wymykali się” poprzez drobne zmiany składu i nową nazwę.

Nowe przepisy wprowadzają obowiązek zgłaszania do Państwowej Inspekcji Sanitarnej przypadków zatrucia środkiem zastępczym lub nową substancją psychoaktywną. Do końca marca każdego roku Główny Inspektor Sanitarny będzie zobowiązany do sporządzenia raportu podsumowującego zgłoszenia z całej Polski, a placówki podejrzewające pacjenta o stosowanie dopalaczy będą musiały powiadomić o tym powiatowego inspektora sanitarnego. Ustawa zakłada także utworzenie rejestru zgonów i zatruć spowodowanych przez dopalacze.

Przepisy zakładają zapewnienie takiego samego wsparcia osobom uzależnionym od dopalaczy jak od narkotyków – będą one mogły liczyć na leczenie, rehabilitację i wsparcie psychologiczne.

Eksperci podnoszą, że dopalacze to nie tylko problem ludzi młodych. Ofiarami coraz częściej padają osoby dorosłe. Na podstawie obserwacji objawów, z jakimi zatruci dopalaczami trafiają do szpitali, toksykolodzy podejrzewają, że na nielegalnym rynku pojawiły się substancje o bardzo niebezpiecznym działaniu, powodujące m.in. przedłużające się objawy niewydolności oddechowej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano podejrzanych o handel podrabianym euro

Współpraca legionowskich i radomskich policjantów z Prokuraturą Rejonową w Legionowie doprowadziła do zatrzymania czterech mężczyzn podejrzanych o wprowadzenie do obrotu 10 000 podrobionych euro. Legionowscy kryminalni zapobiegli skutkom transakcji, podczas której mieszkanka Legionowa zapłaciła 37 000 zł za 20 podrobionych banknotów o nominale 500 euro każdy. Na wniosek policjantów i prokuratora sąd aresztował trzech zatrzymanych mężczyzn. Prokuratura wobec czwartego zatrzymanego zastosowała dozór policyjny. Podejrzanym grozi do 10 lat więzienia.

Policjanci z legionowskiej komendy dbając o bezpieczeństwo mieszkańców powiatu legionowskiego, współpracują nie tylko z policjantami garnizonu stołecznego, ale również z jednostkami Policji w innych województwach. Kryminalni z legionowa nie lekceważą żadnej informacji i potrafią działać bardzo skutecznie.

Doskonała współpraca kryminalnych z Legionowa i Radomia potwierdziła się w ubiegłym tygodniu. Legionowscy policjanci, po wcześniejszej wymianie informacji z kolegami z Radomia, przystąpili do realizacji sprawy, która dotyczyła mogącej się odbyć na terenie powiatu legionowskiego podejrzanej wymiany walutowej.

Legionowscy kryminalni przystąpili do działań i zapobiegli skutkom transakcji walutowej, podczas której mieszkanka Legionowa zapłaciła 37 000 zł za 20 podrobionych banknotów o nominale 500 euro każdy. Policjanci odzyskali 37 000 zł, zabezpieczyli fałszywą walutę i zatrzymali czterech mężczyzn podejrzanych o puszczenie w obieg fałszywych banknotów euro. Podczas przeszukania samochodu i mieszkania jednego z zatrzymanych policjanci znaleźli także porcję marihuany i nienależący do zatrzymanego dowód osobisty. Funkcjonariuszy wspierała w działaniach Prokuratura Rejonowa w Legionowie. Biegły potwierdził podejrzenia legionowskich śledczych dotyczące podrobionych banknotów.

Na wniosek policjantów i Prokuratury Rejonowej w Legionowie sąd aresztował 37-letniego Piotra K, 38-letniego Macieja R. oraz 39-letniego Krzysztofa Ś. na 3 miesiące. Podejrzani trafili do jednego z warszawskich aresztów śledczych. Prokuratura wobec czwartego z zatrzymanych Daniela J. zastosowała poręczenie majątkowe w wysokości 10 000 zł oraz policyjny dozór z obowiązkiem stawiania się na komisariacie 2 razy w tygodniu.

Policjanci wyjaśniają wszystkie okoliczności przestępstwa. Za puszczanie w obieg podrobionych pieniędzy grozi do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Agenci CBA uderzyli w „mafię lekową”

CBA zatrzymało 7 osób ws. tzw. odwróconego łańcuszka dystrybucji leków wartych co najmniej 100 mln zł. CBA nie wyklucza dalszych zatrzymań w tej sprawie. Funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego rozbili grupę przestępczą, która w latach 2017-2018 skupiła z aptek na terenie kraju leki warte 100 mln zł. Były to m.in. leki przeciwnowotworowe, przeciwzakrzepowe, przeciwzapalne, w tym zagrożone brakiem dostępności w Polsce – informuje Polsat News.

Zatrzymań dokonano w poniedziałek na terenie województw: podlaskiego, mazowieckiego i wielkopolskiego. Łącznie zatrzymano siedem osób, w tym lekarza, który współpracował z grupą i właściciela jednej z sieci aptek. Jak dowiedział się Polsat News, rozbita przez CBA grupa od początku swej działalności współpracować mogła z nawet 6,5 tys. aptek i punktów aptecznych w całej Polsce.
Źródło info i foto: wp.pl

Zatrzymano kolejnych handlarzy dopalaczami

Kolejnych 10 gangsterów z grupy Jankesa, którzy handlowali śmiertelnie groźnymi dopalaczami, zatrzymali w ostatnich dniach funkcjonariusze wrocławskiego CBŚP. Grupa ta sprzedała według prokuratury co najmniej 225 tys. opakowań dopalacza „hexen”, zarabiając na tym prawie 7 mln zł.

Funkcjonariusze dolnośląskiego CBŚP uderzyli w niedobitków gangu Jankesa. Sam boss i jego 18 kompanów zostali w grudniu 2017 r. oskarżeni o wyprodukowanie i sprzedaż w latach 2013-17 ponad 225 tys. opakowań dopalacza o nazwie „Mały Turbopochłaniacz Wilgoci”.

Zawierał on od kilkudziesięciu do nawet kilkuset miligramów substancji o nazwie n-etylohexedron, która jest bardzo silnie psychoaktywna. Na handlu dopalaczami członkowie gangu zarobili prawie 7 mln zł.

Dobijanie gangu

Akcja przeciwko kolejnym sprzedawcom dopalaczy miała miejsce przed kilkoma dniami. Kilkudziesięciu funkcjonariuszy wkroczyło do wytypowanych wcześniej mieszkań we Wrocławiu i okolicach. Zatrzymano dziesięć osób, które jeszcze tego samego dnia usłyszały w Dolnośląskim Wydziale Zamiejscowym Prokuratury Krajowej zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz produkcji i wprowadzania do obrotu szkodliwych dla zdrowia substancji.

W mieszkaniach, biurach i samochodach członków gangu policjanci znaleźli broń gazową, maczety i niewielką ilość narkotyków oraz innych substancji psychoaktywnych.

Pięciu zatrzymanych trafiło do aresztu na co najmniej trzy miesiące. Wobec pozostałych pięciu zastosowano środki o charakterze wolnościowym w postaci dozorów, zakazu opuszczania kraju i poręczeń majątkowych. Nieoficjalnie wiadomo, że część zatrzymanych zdecydowała się pójść na współpracę z policją i prokuraturą.

Zabójczy zamiennik kokainy

Dopalacz sprzedawany przez gang Jankesa nazywany jest potocznie „hexenem” lub „Heniem”. Sprzedawany jest, jako zamiennik ecstasy i kokainy. Syntetyczne katynony, które zawiera, oddziałują bezpośrednio na komórki układu nerwowego. Zażywanie takich dopalaczy może prowadzić do zaburzeń psychicznych (np. paranoi czy psychozy) oraz do odwodnienia, rozpadu mięśni (rabdomioliza) z ostrą niewydolnością nerek oraz niewydolności wątroby, a w konsekwencji do niewydolności wielonarządowej i śmierci.

– Z doświadczenia klinicznego biegłego opiniującego w tej sprawie wynika, że osoby przyjmujące tzw. dopalacze coraz częściej stykają się z pochodnymi katynonów. Po przyjęciu tych związków prezentują najczęściej dramatyczny obraz skrajnego pobudzenia z halucynacjami, agresją, zburzeniami koordynacji ruchowej, z szeregiem zaburzeń somatycznych, takich jak przełomy nadciśnieniowe, hipertermia, zaburzenia rytmu serca z bardzo szybką akcją serca – mówi portalowi tvp.info jeden z prokuratorów.
Źródło info i foto: TVP.info