Makabryczne odkrycie w Panamie. Śledczy odnaleźli kolejny masowy grób

Na jaw wychodzą nowe fakty w sprawie zbrodni, których dopuścili się członkowie sekty Nowe Światło Boga w Panamie. Rdzenni mieszkańcy dżungli w styczniu uprowadzili i brutalnie zabili ciężarną, pięcioro dzieci i 17-latkę. Teraz śledczy odnaleźli kolejny masowy grób. Do kolejnego makabrycznego odkrycia doszło w regionie autonomicznym Ngöbe-Buglé w zachodniej części kraju, niedaleko miejsca kaźni odkrytego w styczniu.

Śledczy przekazali, że na razie nie są w stanie określić, ile dokładnie ciał zostało zakopanych w masowym grobie, nie mówiąc nawet o identyfikacji płci zamordowanych.

– Wszystkie szczątki zostały przewiezione do kostnicy w prowincji Chriqui, gdzie przeprowadzona zostanie sekcja – przekazał lokalny prokurator.

Cudem uciekli i powiadomili policję

W styczniu Polsat News informował, że członkowie sekty uprowadzili łącznie 24 osoby m.in. kobiety w ciąży i dzieci. Tortury trwały kilka dni. Lokalne władze dowiedziały się o wszystkim, gdy trzech katowanych mężczyzn ostatecznie uciekło z niewoli do lokalnego szpitala.

– Członkowie sekty odprawiali właśnie rytuał. W środku leżała naga kobieta. Funkcjonariusze zabezpieczyli też noże, maczety i zwłoki kozy – informowała prokuratura.

Policjanci uwolnili w sumie 14 osób z widocznymi śladami pobicia – wśród nich były co najmniej dwie kobiety w ciąży. Około dwóch kilometrów od kościoła odnaleziono masową mogiłę. Złożono tam zwłoki ciężarnej kobiety, jej pięciorga dzieci oraz 17-letniej sąsiadki rodziny. Ciała były zmasakrowane.

Kilkunastu członków sekty trafiło do aresztu, czekają na proces. Na początku września policjantom udało się zatrzymać lidera grupy.
Źródło info i foto: interia.pl

Kryminalni odzyskali meble Łazienek Królewskich w Warszawie

Funkcjonariusze wydziału kryminalnego Komendy Stołecznej Policji wspólnie z przedstawicielami Wydziału Strat Wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego odnaleźli i zabezpieczyli w Sopocie 4 krzesła, 2 fotele i stolik, które mogą stanowić polskie straty wojenne pochodzące z dawnej kolekcji Łazienek Królewskich w Warszawie.

Stołeczni policjanci z wydziału kryminalnego i pracownicy Wydziału Strat Wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego w wyniku prowadzonych czynności podczas przeszukania jednego z antykwariatów w Sopocie odnaleźli i zabezpieczyli stolik i dwa krzesła.

W trakcie dalszych przeszukań w jednym z prywatnych mieszkań, również na terenie Sopotu, policjanci zabezpieczyli kolejne dwa krzesła i dwa fotele. Wszystkie zabezpieczone przedmioty pochodziły z Łazienek Królewskich i stanowią najprawdopodobniej polskie straty wojenne.

Meble zostały zabezpieczone i oddane na przechowanie do Muzeum Narodowego w Gdańsku. Czynności w przedmiotowej sprawie są prowadzone pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ.

Zabezpieczone meble od początku XIX w. stanowiły wyposażenie Łazienek Królewskich w Warszawie. Świadczą o tym zachowane na obiektach znaki własnościowe Pałacu Łazienkowskiego z okresu panowania Cara Aleksandra I. Najprawdopodobniej w czasie I wojny światowej meble podzieliły losy reszty zbiorów łazienkowskich i w wyniku rekwizycji zostały wywiezione do Moskwy. W 1922 roku w wyniku restytucji dzieł sztuki z Rosji, przeprowadzonej na podstawie traktatu ryskiego, powstały Państwowe Zbiory Sztuki administrujące kolekcją należącą do Skarbu Państwa RP, w tym i obiektami z Łazienek Królewskich.

Na zabytkach widoczne są również oznakowania z okresu II RP, kiedy meble weszły w skład kolekcji Państwowych Zbiorów Sztuki i stanowiły ozdobę kilku warszawskich gmachów publicznych tj. Zamku Królewskiego, Senatu oraz Pałacu Rady Ministrów. Wojenne losy zabytków pozostają nieznane.
Źródło info i foto: Policja.pl

Ukradł samochód z dzieckiem w środku

Ponad cztery godziny trwały poszukiwania trzylatki w amerykańskim Albuquerque. Dziewczynka znajdowała się w samochodzie skradzionym przez złodzieja. Policjanci odnaleźli Caraline o godz. 1 w nocy, na opuszczonym parkingu. Dziewczynka była zmarznięta, ale na szczęście nic jej się nie stało. Matka dziewczynki pojechała razem z córeczką na zakupy do sklepu spożywczego. Gdy wysiadła z samochodu, do auta wskoczył złodziej i odjechał – razem z dziewczynką. Przerażona kobieta natychmiast powiadomiła o zdarzeniu policję.

Funkcjonariusze i okoliczni mieszkańcy poszukiwali trzylatki ponad cztery godziny. Na szczęście udało się odnaleźć dziewczynkę. Caraline siedziała samotnie na opuszczonym parkingu. Trzęsła się z zimna. Gdy zobaczyła policjantów, rzuciła się w ich ramiona. Była bardzo przestraszona. Skarżyła się, że jest jej zimno w stopy.

Trzylatce nic się nie stało. Nie wiadomo, jak długo przebywała na mrozie. Wszystko wskazuje jednak na to, iż złodziej szybko zorientował się, iż w samochodzie jest dziewczynka i ją wysadził. Caraline nie zamarzła, bo była ciepło ubrana. Kilkanaście kilometrów od miejsca kradzieży policjanci odnaleźli skradziony samochód. Złodziej wciąż jest poszukiwany.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Adwokat Sebastiana N.: „to nie było porwanie”

Adwokat Sebastiana N., który blisko dwa tygodnie temu zabrał matce swojego 3-letniego syna Fabiana, złożył wniosek o jego zwolnienie z aresztu – informuje RMF FM. Według obrońcy mec. Andrzeja Rogoyskiego, którego cytuje stacja, prokuratura nie powinna zatrzymywać Sebastiana N., ponieważ nie ma on prawomocnie ograniczonej władzy rodzicielskiej, co oznacza – zdaniem adwokata – że nie można mówić o porwaniu.

Fabian odnaleziony

W ubiegły piątek mazowieccy policjanci, wspierani przez funkcjonariuszy z Katowic, odnaleźli zaginionego 3-latka z Radomia. Zatrzymano ojca chłopca, poszukiwanego od kilku dni na podstawie listu gończego za uprowadzenie dziecka i pozbawienie go wolności. Od tego czasu Sebastian N. przebywa w areszcie. Według obrońcy mec. Andrzeja Rogoyskiego, którego cytuje stacja, prokuratura nie powinna zatrzymywać Sebastiana N., ponieważ nie ma on prawomocnie ograniczonej władzy rodzicielskiej, co oznacza – zdaniem adwokata – że nie można mówić o porwaniu.

Fabian odnaleziony

W ubiegły piątek mazowieccy policjanci, wspierani przez funkcjonariuszy z Katowic, odnaleźli zaginionego 3-latka z Radomia. Zatrzymano ojca chłopca, poszukiwanego od kilku dni na podstawie listu gończego za uprowadzenie dziecka i pozbawienie go wolności. Od tego czasu Sebastian N. przebywa w areszcie.

Do zatrzymania doszło kilka kilometrów od Katowic na autostradzie A4 prowadzącej do Wrocławia. Ojciec podróżował autem razem z dzieckiem oraz w towarzystwie jeszcze dwóch mężczyzn. W piątek wieczorem z komendy policji w Katowicach dziecko odebrała matka. Ojciec miał wcześniej ograniczoną przez sąd władzę rodzicielską.

W związku z tym, że Sebastian N. ukrywał się, prokuratura zaocznie postawiła mu zarzut, że „działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami” uprowadził syna. Za ten czyn grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Prokuratura wystawiła za mężczyzną list gończy. Sąd wyraził też zgodę na tymczasowe aresztowanie Sebastiana N., jeśli zostanie on zatrzymany przez policję.

Uprowadzenie

24 listopada trzech mężczyzn uprowadziło 3-letniego Fabiana sprzed bloku na jednym z osiedli w Radomiu. Wyrwali dziecko matce i zabrali do samochodu. W związku z uprowadzeniem 3-latka uruchomiony został Child Alert – system szybkiego rozpowszechniania informacji o zaginionym dziecku. Tego samego dnia po południu na policyjny faks przesłane zostało pismo podpisane przez ojca chłopca, w którym oświadczył on, że dziecko przebywa z nim.

W wyniku policyjnych działań, oprócz ojca Fabiana, zatrzymano osiem osób, które – zdaniem policji – mogły mieć związek z uprowadzeniem chłopca. Czworgu z nich postawiono zarzuty uprowadzenia dziecka, cztery osoby – występują w charakterze świadków.
Żródło info i foto: wp.pl

Policjanci zlikwidowali kolejną dziuplę samochodową

Skradziony samochód trafiał do zakamuflowanej dziupli, gdzie – rozbierany na części – „znikał” błyskawicznie. Podlascy policjanci przerwali przestępczy proceder, odzyskali auto i zatrzymani 3 podejrzanych o to mężczyzn. Wszyscy usłyszeli już policyjne zarzuty. Funkcjonariusze z komendy wojewódzkiej i miejskiej Policji w Białymstoku w minioną sobotę weszli na prywatną posesję w gminie Nur w województwie mazowieckim. Z ustaleń mundurowych wynikało bowiem, że właśnie tam najprawdopodobniej zlokalizowana jest tzw. dziupla samochodowa, w której kradzione auta rozbierane są na części.

Podejrzenia i ustalenia funkcjonariuszy okazały się uzasadnione i trafne. W zlokalizowanej na terenie posesji stodole mundurowi odnaleźli toyotę, która kilka dni wcześniej została skradziona na terenie Łap w powiecie białostockim. Auto było już niemal doszczętnie rozebrane, jednak sprawcy nie zdążyli wywieźć zdemontowanych podzespołów i części.

W trakcie przeprowadzonej realizacji funkcjonariusze, na gorącym uczynku ogałacania pojazdu z wartościowych podzespołów, zatrzymali 3 mężczyzn: 66-letniego właściciela posesji oraz 2 mieszkańców Wołomina w wieku 19 i 27 lat. Zaskoczeni mężczyźni nie stawiali oporu.

Odzyskane auto wraz ze zdemontowanymi częściami trafiło na policyjny parking, a zatrzymani do policyjnego aresztu. Cała trójka usłyszała już policyjne zarzuty: 27-latek – zarzut kradzieży z włamaniem do samochodu, za co kodeks karny przewiduje karę nawet do 10 lat pozbawienia wolności, zaś dwaj jego towarzysze – zarzut paserstwa pojazdu zagrożony sankcją o połowę niższą.

Kilkumiesięczna praca podlaskich kryminalnych, związana z odnotowanym w tym roku na terenie województwa wzrostem kradzieży samochodów (zwłaszcza toyot), doprowadziła do ustaleń, że za znaczną częścią tych czynów „stoją” członkowie grup przestępczych z terenu województwa mazowieckiego. Działania podlaskich policjantów podjęte w minioną sobotę potwierdziły te ustalenia i doprowadziły – w wyniku realizacji przeprowadzonej w województwie mazowieckim – do odzyskania skradzionego na Podlasiu pojazdu.

Teraz pracujący nad tą sprawą policjanci ustalają szczegóły i rozmiar przestępczej działalności zatrzymanych oraz ich powiązania z grupami przestępczymi trudniącymi się kradzieżami samochodów. Sprawa ma charakter rozwojowy i niewykluczone są kolejne zatrzymania.
Żródło info i foto: Policja.pl

Odnaleziono auto, którym uciekali sprawcy napadu na firmę kurierską w Krakowie?

Policjanci z Wieliczki odnaleźli skradzione BMW X5 – najprawdopodobniej to ten sam samochód, którym uciekli sprawcy napadu na firmę kurierską w Krakowie. Auto jest niemal doszczętnie spalone. W samochodzie spłonął numer VIN, ale udało się odtworzyć część numeru silnika. Szczątkowe dane zostały przesłane do analizy, do jednej z niemieckich fabryk.

Policja nieoficjalnie informuje, że tym samochodem mogli uciekać złodzieje, którzy 10 września włamali się do firmy kurierskiej przy ulicy Pułkownika Dąbka w Krakowie, sterroryzowali dwie pracownice i ukradli kilka worków z pieniędzmi. Mogło być w nich nawet pół miliona złotych.

Policja nadal szuka sprawców napadu.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Odzyskano skradzione auta marki Porsche

7 porsche odnaleźli policjanci z gdańskiej samochodówki. Wartość aut – różnych modeli – policjanci szacują na blisko 1,5 mln złotych. Przynajmniej część z tych samochodów trafiła do Polski z zagranicy. Na razie pewne jest to, że 3 z odzyskanych drogich samochodów skradziono w Szwecji i Niemczech. Trwają ustalenie dotyczące kolejnych 4 aut. Biegły, który prowadził oględziny pojazdów ocenił, że ktoś dokonał ingerencji w pola numerowe VIN – powiedziała nam Lucyna Rekowska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.

Trzy pierwsze odzyskane porsche zostały namierzone w jednym z warsztatów samochodowych w Gdańsku. Policja zabezpieczyła tam też Volkswagena C-5. Na numerze VIN tego auta zarejestrowano w Polsce już wcześniej inny samochód. Z kolei jedno z porsche miało przytwierdzone skradzione lub zgubione przez kierowcę innego auta tablice rejestracyjne. Właściciel warsztatu został zatrzymany. To 40-letni mężczyzna. Kolejne dwa pojazdy policja odnalazła na jednym z parkingów. Dwa następne – pod Gdańskiem – w garażu, w miejscu zamieszkania właściciela warsztatu samochodowego.

Zatrzymany mężczyzna nie był jeszcze przesłuchiwany. Materiały w tej sprawie dopiero trafią do prokuratury. Policja zapowiada, że wystąpi z wnioskiem o tymczasowy areszt dla mężczyzny, a sprawę ocenia jako rozwojową.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Zwłoki mężczyzny w centrum Radomia

W jednym z mieszkań w bloku przy ul. Żeromskiego w centrum Radomia strażacy odnaleźli ciało 63-letniego mężczyzny. O unoszącym się na klatce schodowej brzydkim zapachu zaalarmował dozorca budynku. Mieszkańcy nie widzieli samotnego sąsiada przez ostatnie 2 tygodnie.

O sprawie zawiadomił policję i straż pożarną pracownik ochrony wieżowca w centrum Radomia. Poinformował, że w ciągu ostatnich dwóch tygodni nie widział mieszkającego na parterze 63-letniego mężczyzny. Sprawą byli zaniepokojeni również jego sąsiedzi. Jak informuje echodnia.eu, z lokalu zaczął wydobywać się nieprzyjemny zapach, który w ostatnich dniach nasilił się z powodu upałów. Wezwana straż pożarna dostała się do mieszkania na parterze przez uchylone okno. Okazało się, że w środku leżało ciało 63-latka. Zmarły mężczyzna był osobą samotną. Wszystko wskazuje na to, że jego zgon nastąpił z przyczyn naturalnych, jednak przypuszczenia potwierdzi dopiero sekcja zwłok.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Jest zwrot w sprawie tajemniczej śmierci krakowskiego studenta?

Weekendowy „Fakt” pisze o zwrocie ws. śmierci krakowskiego studenta Pawła Krasnego. „Biegli wykazali, że przyczyna śmierci 28-latka były obrażenia głowy. To z kolei wskazuje, że informatyk mógł paść ofiarą brutalnej zbrodni” – czytamy w tabloidzie. Jak przypomina „Fakt”, student zaginął w tajemniczych okolicznościach w 2011 roku, a trzy lata później budowlańcy odnaleźli jego szkielet. „Opinie biegłych potwierdziły, że ofiara zginęła od ciosów w głowę. Śledczy zlecili więc kolejne ekspertyzy, które pozwolą ustalić, jak dokładnie zginał 28-latek” – czytamy w „Fakcie”.
Żródło info i foto: RMF24.pl

CBŚ odnalazło szczątki mężczyzny, który został zamordowany 15 lat temu

Policjanci Centralnego Biura Śledczego KGP odnaleźli szczątki mężczyzny, który został zamordowany 15 lat temu. Jak ustalono, był on ofiarą porachunków gangsterskich i członkiem grupy przestępczej działającej na terenie Podlasia oraz Warmii i Mazur pod koniec lat 90. Funkcjonariusze zatrzymali jedną osobę, która usłyszała już zarzut zabójstwa i została tymczasowo aresztowana. Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego, prowadząc śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Olsztyn – Południe, odnaleźli w lesie należącym do gminy Stawiguda szczątki ludzkie.

Z informacji zgromadzonych przez śledczych wynika, że należą one do mężczyzny, który zaginął 15 lat temu. Był on członkiem zorganizowanej grupy przestępczej działającej pod koniec lat 90. na terenie dwóch województw: podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Wszystko wskazuje na to, że został on uprowadzony, zamordowany, a jego zwłoki zakopano. Policjanci CBŚ ustalili tożsamość zamordowanego i wytypowali sprawcę przestępstwa. Decyzją sądu został on tymczasowo aresztowany. Śledztwo trwa. W jego toku policjanci wyjaśniają wszelkie okoliczności tego zdarzenia.
Żródło info i foto: Policja.pl