Udaremniono przemyt odpadów z Niemiec do Polski

Polskie służby udaremnili kolejną próbę przemytu odpadów na teren Polski. Nielegalne wysypiska śmieci to w naszym kraju spory problem. W ubiegłym roku przezywaliśmy prawdziwą plagę pożarów różnego rodzaju składowisk, a na Wisłę nadal trafiają nielegalne odpady z innych państw.

Śląscy policjanci we współpracy z pracownikami Inspekcji Transportu Drogowego zatrzymali w okolicach Zabrza (autostrada A1) do kontroli ciężarówkę przewożącą odpady.

– W dokumentach transportu z terytorium Niemiec jako przewożone rzeczy figurowały odpady mogące stanowić paliwo alternatywne. Jednak na naczepie samochodu ciężarowego pod warstwą zadeklarowanych śmieci kontrolujący ujawnili duże ilości odpadów komunalnych – poinformowali policjanci.

Okazało się, że zgodnie z prawem zadeklarowane odpady stanowiły „przykrywkę” dla pozostałych śmieci, mających trafić do zakładu nielegalnie.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami dotyczącymi transgranicznego przemieszczania odpadów, zabronione jest przywożenie do Polski zza granicy odpadów komunalnych. Proceder ten zagrożony jest karą do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: dziennikzachodni.pl

Wielkopolska: Gromadzili i porzucali niebezpieczne odpady. Zatrzymano 13 osób

Wielkopolska policja rozbiła zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się gromadzeniem – i porzucaniem – niebezpiecznych odpadów. W sprawie zatrzymano już 13 osób. Wszystkie usłyszały zarzuty.

Jak donosi reporter RMF FM Mateusz Chłystun, członkowie grupy odbierali duże ilości chemikaliów i odpadów poprodukcyjnych, udając legalnie działające firmy, rejestrowane na podstawione osoby. Zebrane śmieci i trucizny gromadzili np. w wynajmowanych magazynach: nie utylizowali ich ani nie wywozili, po czym znikali bez śladu, zostawiając z tym problemem mieszkańców i samorządy.

Cały proceder trwał od 5 lat.

Według wstępnych szacunków, tylko w Poznaniu i okolicach grupa mogła porzucić nawet kilkanaście tysięcy ton odpadów niebezpiecznych dla ludzi. Składowano je w beczkach, w których służby znalazły m.in. opary benzenu, ksylenu czy toluenu.

Dział prasowy Prokuratury Krajowej poinformował, że zatrzymania podejrzanych miały miejsce we wtorek na polecenie Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, przeprowadzono również przeszukania w 11 miejscach prowadzenia działalności i zamieszkania zatrzymanych.

Osoby zatrzymane usłyszały zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, jak również popełnienia przestępstw przeciwko środowisku i dokumentom oraz sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach – podała Prokuratura Krajowa.

Zaznaczyła, że podejrzani działali „w sposób mogący zagrozić życiu lub zdrowiu ludzi oraz spowodować istotne obniżenie jakości wody, powietrza i powierzchni ziemi lub zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym”, a także powodowali „bezpośrednie niebezpieczeństwo pożaru i eksplozji materiałów łatwopalnych oraz rozprzestrzeniania się substancji trujących, duszących i parzących zagrażających życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu w wielkich rozmiarach”.

W komunikacie PK czytamy o „siedmiu ustalonych lokalizacjach składowania odpadów, tj. w Poznaniu, Łosińcu, Adamowie, Komornikach i Janikowie”.

Prokurator skierował do sądu wniosek o zastosowanie wobec jednej z podejrzanych osób tymczasowego aresztu. Wobec pozostałych zastosowano dozór policji i poręczenia majątkowe w wysokości od 2 do 60 tysięcy złotych.

Podejrzanym za zarzucane im przestępstwa grozi do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci odkryli prawie 50 ton potencjalnie niebezpiecznych odpadów

Ogromne składowisko podejrzanych odpadów odkryto w miejscowości Topólka, w powiecie radziejowskim, w województwie kujawsko-pomorskim – dowiedziało się Radio ZET. Jak ustalił reporter Radia ZET Maciej Sztykiel, to 48 ton potencjalnie niebezpiecznych płynów – mogą to być odpady chemiczne. Znaleziono je na terenie przedsiębiorstwa zajmującego się obróbką drewna. 

Na miejscu są: prokurator, policja, straż pożarna, a także straż chemiczna. 

Pojemniki są ustawione jeden na drugim. W tej chwili są zdejmowane i z każdego jest pobierana próbka. Nie wiemy, jaka substancja jest w środku. To jest różna konsystencja

Na razie nie ustalono do kogo należą składowane pojemniki.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

W kurniku znaleziono 2 tys. pojemników z nielegalnymi odpadami

Trzy osoby zostały zatrzymane przez policję w związku z nielegalnym składowiskiem odpadów ujawnionym we wtorek w Brzęczkowicach pod Niemodlinem. Jak informuje oficer dyżurny Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej, w nieczynnym kurniku znaleziono ponad 2 tysiące pojemników z odpadami.

Służby ratownicze o nielegalnym składowisku odpadów powiadomiła we wtorek policja. Na miejsce wezwano strażaków z Opola i specjalnej jednostki ratownictwa chemicznego z Kędzierzyna-Koźla. Jak informuje biuro prasowe Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu, zatrzymano trzy osoby, które mogą mieć związek ze znaleziskiem.

Oleje, lakiery i kwasy

W nieczynnym kurniku znaleziono ponad dwa tysiące różnego rodzaju pojemników: beczek, kanistrów oraz worków. Według ustaleń strażaków, są to odpady poprodukcyjne, przepracowane oleje, lakiery i kwasy. Niektóre z pojemników były rozszczelnione.

W ubiegłym roku w Dąbrowie pod Niemodlinem znaleziono inny nielegalny skład odpadów, w którym natrafiono na beczki z 50 tysiącami litrów trujących substancji.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ogromny pożar w Zgierzu to podpalenie? Kto za to odpowie?

Firma zajmująca się magazynowaniem śmieci w Zgierzu prowadzi wysypisko nielegalnie. W stosunku do niej prowadzona jest już kontrola. PiS i Razem domagają się dymisji starosty z ramienia PSL, a wicemarszałek województwa sugeruje, że pożar nie jest przypadkiem.

Śmieci, które zostały spalone w pożarze wysypiska w Zgierzu były tam sprowadzane m.in. z Niemiec, Włoch czy Szwajcarii. Firma, która zarządzała składowiskiem odpadów od 28 kwietnia nie miała pozwolenia, aby magazynować tam śmieci. O nieprawidłowościach w zarządzaniu wysypiskiem przez spółkę informował w grudniu ub.r. wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

Zezwolenie nie zostało odnowione, ponieważ pojawiły się wątpliwości co do ilości śmieci składowanych na wysypisku – podaje onet.pl. Została zlecona kontrola w tej sprawie, jednak na ten moment nie ma jeszcze wyników. Natychmiastowej dymisji starosty powiatowego Bogdana Jaroty domaga się partia Razem. Rozliczenia władz powiatu chcą też lokalni politycy PiS.
Źródło info i foto: wp.pl

Daniel G. z zarzutami za składowiska niebezpiecznych odpadów

40-letni Daniel G. zatrzymany w sprawie dwóch składowisk chemikaliów odnalezionych na Opolszczyźnie usłyszał zarzuty. Grozi mu do pięciu lat więzienia. Nie wiadomo, czy mężczyzna przyznaje się do winy. Sprawę przejęła już Prokuratura Okręgowa w Opolu.

Daniel G., który – zdaniem prokuratury – wbrew przepisom składował substancje chemiczne, łatwopalne, drażniące, wybuchowe i trujące, został w czwartek przesłuchany. Mężczyzna usłyszał zarzuty gotyczące składowisk na terenie Brzegu i Pogorzeli. Sprawę przejęła Prokuratura Okręgowa w Opolu. Śledczy zapowiedzieli wystąpienie do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie 40-letniego mężczyzny. Prokuratorzy nie ujawniają też, czy mężczyzna przyznał się do stawianych mu zarzutów. Grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.

Wciąż nie wiadomo, czy mężczyzna miał coś wspólnego z odpadami znalezionymi w Domaniowie na Dolnym Śląsku. Jednak z nieoficjalnych informacji wynika, że śledczy domniemują, że sprawy mogą być powiązane.

Kilkaset ton niebezpiecznych odpadów

Pierwszego znaleziska służby dokonały 20 stycznia na terenie Kępy Młyńskiej w Brzegu. O zgromadzonych tam podejrzanych pojemnikach poinformował właściciel terenu, który kilka miesięcy wcześniej wydzierżawił teren Danielowi G. Zanieczyszczenia odnaleziono też w jednym z brzeskich budynków mieszkalnych. Prokuratura informowała o tym, że w sumie „ujawniono ponad 100 ton odpadów niebezpiecznych”.

Kilka dni później „beczki i pojemniki wypełnione płynami nieznanego pochodzenia” odnaleziono w Pogorzeli. Później okazało się, że w środku były różnego rodzaju rozpuszczalniki, farby, żywice i oleje. Śledczy oszacowali, że w tych dwóch miejscach pozostawiono nie mniej niż 300 ton odpadów niebezpiecznych. Wciąż nie zapadła decyzja o utylizacji składowanych chemikaliów. Pojemniki są szczelne i póki co nie ma obaw o skażenie środowiska. Jednak jak podkreśla Jerzy Wrębiak, burmistrz Brzegu, utylizacji należy dokonać jak najszybciej póki panują niskie temperatury. Nie wiadomo bowiem jak substancje umieszczone w pojemnikach zaczną reagować, gdy temperatura wzrośnie.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Mafia pozbywała się toksycznych odpadów również w Toskanii

Mafia pozbywa się toksycznych odpadów już nie tylko w okolicach Neapolu. Okazuje się Gomorra rozszerzyła swoją działalność o Toskanie, gdzie zaledwie 17 kilometrów od Florencji odnaleziono pofabryczne składowiska. Jak podaje agencja AP śmieci wywożone są także do Europy Wschodniej. O znalezieniu toksycznych odpadów w okolicach Prato, 17 kilometrów Florencji poinformował Franco Robertii, główny prokurator zajmujący się we Włoszech mafią. Zaznaczył też, że śledczy badają wątek wysyłania odpadów do Europy Wschodniej. Nie ujawnił jednak żadnych bliższych informacji ani nie poinformował o jakie kraje chodzi. – „Włoscy gangsterzy szukają nowych miejsc, gdzie mogliby pozbywać się odpadów” – mówi Robertii. W okolicach Prado działają chińskie fabryki odzieży, które zatrudniają nielegalnych imigrantów. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Nielegalną linię produkcji mączki

Nielegalną linię do produkcji mączki mięsno-kostnej wykryli weterynarze w jednym z zakładów utylizacyjnych w okolicach Golubia-Dobrzynia w Kujawsko-Pomorskiem – dowiedzieli się reporterzy śledczy RMF FM. Policja znalazła też 4 tony podejrzanej substancji. Kompostownia odpadów zwierzęcych została zamknięta. Mączkę znaleziono w jednym z gospodarstw w miejscowości Bierzgło w gminie Ciechocin. Policjanci i inspektorzy weterynarii zakazali handlu zwierzętami hodowanymi w tym gospodarstwie. „Po przesłuchaniu właścicieli gospodarstwa oraz zakładu utylizacji na razie nie ma jednoznacznej informacji, że handlowano tą substancją” – powiedziała reporterowi RMF FM rzecznik bydgoskiej policji. Żródło info i foto: RMF24.pl