Kalifornia: Atak nożownika w kościele

Policja z San Jose w Kalifornii w USA poinformowała w niedzielę wieczorem czasu miejscowego, że dwie osoby zginęły, a wiele zostało rannych w wyniku ataku z użyciem noża w kościele baptystycznym w tym mieście. Dodano, że rany niektórych z ofiar zagrażają życiu. Do zdarzenia nie doszło podczas nabożeństwa, w chwili ataku w świątyni przebywali ogrzewający się tam bezdomni – przekazała policja na Twitterze. Mundurowi przybyli na miejsce.

Burmistrz San Jose Sam Liccardo poinformował również na Twitterze, że policja aresztowała podejrzanego, ale tych doniesień nie potwierdziła na razie sama policja, według której sytuacja nadal się rozwija. Liccardo po chwili skasował swoją wiadomość zapowiadając, że niedługo zostanie wydane oświadczenie policji.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rodzinny dramat koło Bochni. W jednym z domów znaleziono zwłoki dwóch osób.

Rodzinna tragedia w miejscowości Krzeczów koło Bochni w Małopolsce. W jednym z domów znaleziono zwłoki dwóch osób. Ciała dwóch osób: kobiety i mężczyzny z ranami postrzałowymi głowy znaleziono w jednym z domów jednorodzinnych w Krzeczowie koło Bochni w woj. małopolskim. Wiadomo, że to małżeństwo w wielu 66 i 59 lat.

Policję o tym, że nie ma kontaktu z rodzicami zawiadomił syn ofiar. Poinformował też, że nie może wejść do rodzinnego domu, ponieważ zablokowane są wszystkie drzwi wejściowe. Zwłoki kobiety znaleziono w łóżku, zaś mężczyzny w innym pokoju. Obok niego leżała broń palna. Prokurator wszczął śledztwo, które ma wyjaśnić przyczyny tragedii.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rośnie liczba ofiar zamachów terrorystycznych. Służby przedstawiły dokładne dane

Liczba ofiar zamachów przeprowadzonych przez dżihadystów na świecie wzrosła o 85 proc. między 2017 a 2019 r. – wynika z danych hiszpańskiego Narodowego Departamentu Bezpieczeństwa (DSN). W 2019 r. w tych atakach zginęło ok. 5 tys. osób – szacują hiszpańskie służby.

Dżihadyzm stanowi wciąż bardzo duże zagrożenie zarówno dla świata, jak i państw Unii Europejskiej – wynika z wniosków wtorkowej konferencji Królewskiego Instytutu Elcano w Madrycie, dostępnych od środy na stronie internetowej tego ośrodka badawczego.

W zamachach dżihadystycznych na całym świecie w 2017 r. zginęło łącznie ok. 2,7 tys. osób, dwa lata później liczba ofiar wynosiła już ok. 5 tys. – powiedział szef wydziału analiz w DSN, płk Jesus Diez Alcalde podczas ósmej edycji Forum Elcano o Światowym Terroryzmie. Dodał, że te akty terroru doprowadziły też do kryzysów humanitarnych, które w tych latach bezpośrednio dotknęły ponad 5 mln osób.

Diez Alcalde opowiedział się za utrzymaniem w Hiszpanii czwartego w pięciostopniowej skali poziomu zagrożenia terrorystycznego, a także kontynuacją obecności międzynarodowych sił zbrojnych w regionie Sahelu w Afryce w ramach operacji takich jak Barkhane oraz EUTM Mali.

– Działalność rozmaitych grup terrorystycznych w tej części Afryki zagraża pokojowi i bezpieczeństwu międzynarodowemu, przekształcając region w jedną z najbardziej niestabilnych części tego kontynentu – dodał przedstawiciel hiszpańskich służb bezpieczeństwa.

Według uczestników madryckiej konferencji, w której wzięli udział m.in. przedstawiciele hiszpańskich MSW i MSZ, a także amerykańscy dyplomaci, duże zagrożenie dla państw UE stanowią też grupy dżihadystyczne w Libii, które próbują rozwijać komórki terrorystyczne w innych krajach Afryki Północnej, takich jak Tunezja, Algieria i Maroko.

Uczestniczący w madryckim spotkaniu sekretarz stanu ds. bezpieczeństwa Hiszpanii Rafael Perez Ruiz zapewnił, że wraz z rosnącym w ostatnich latach zagrożeniem terrorystycznym w tym kraju władze wykonały „dużą pracę, aby zwiększyć środki i umiejętności” w rozwijaniu strategii służącej walce z dżihadyzmem.
Źródło info i foto: TVP.info

15-latek z Głowaczowej planował zabić więcej osób

Dzień po tym, jak 15-latek z Głowaczowej (Podkarpackie) przyznał się do zabójstwa 17-letniej siostry, na jaw wychodzą nowe fakty. Prokurator rejonowy z Dębicy przekazał „Super Expressowi”, że nastolatek prowadził pamiętnik, w którym zapisał listę swoich ofiar. Oprócz siostry, planował skrzywdzić również inne osoby z najbliższego otoczenia.

W poniedziałek 15-latek z Głowaczowej niedaleko Dębicy zadał swojej siostrze kilkanaście ciosów drewnianą pałką i nożem w różne części ciała. Bezpośrednio po tragedii zadzwonił po pogotowie ratunkowe. Mimo reanimacji, dziewczyna zmarła.

Sprawca zabójstwa po zatrzymaniu powiedział policjantom, że słyszał głos, który kazał mu zabić starszą siostrę. Według lokalnych mediów, mieszkańcy Głowaczowej są zaskoczeni tragedią. Mówią, że była to normalna rodzina, a 15-latek dobrym i spokojnym uczniem.

Prokurator rejonowy z Dębicy Jacek Żak w środę przekazał, że nastolatkowi został postawiony zarzut zabójstwa. Chłopiec przyznał się do winy.

„Pisał jak osoba w depresji”

Jak dowiedział się „Super Express”, 15-latek od dłuższego czasu prowadził odręcznie zapisany pamiętnik. Zamieścił w nim listę nazwisk osób z najbliższej rodziny, którym „chciał zrobić krzywdę”.

– Jego stan psychiczny pogarszał się w ostatnich dniach. Jak wynika z zapisków, ostatnich kilkanaście kartek jest bardzo niepokojących. Nastolatek pisał jak osoba w depresji. Podkreślał, że musi zrobić krzywdę członkom rodziny. Na szczycie listy była jego siostra – przekazał prokurator Żak.

Przyszły zabójca w drastycznych szczegółach miał opisywać jaki los spotka jego najbliższych. Aktualnie nastolatek przebywa w schronisku dla nieletnich. Niewykluczone, że będzie sądzony jako osoba dorosła.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Bił kijem przechodniów za noszenie maseczki

Funkcjonariusze straży miejskiej z Łodzi zatrzymali agresywnego mężczyznę zrywającego przechodnim maseczki z twarzy. Napastnik dodatkowo uderzał ofiary drewnianym kijem. W łódzkiej dzielnicy Arturówek mężczyzna, najpewniej przeciwnik obostrzeń wprowadzonych w związku z epidemią koronawirusa, zdejmował przechodniom wbrew ich woli maseczki z twarzy. Jak relacjonuj straż miejska, „jednocześnie używał drewnianego kija, jako środka kary za to, że ktoś taką maseczkę nosi”.

W sumie ofiarami mężczyzny padły cztery osoby. Jedna z nich została uderzona kijem w klatkę piersiową. Wśród spacerowiczów był także strażnik miejski po służbie, który szybko obezwładnił agresywnego mężczyznę. Na miejsce wezwany został patrol konny straży miejskiej, który założył kajdanki agresorowi. Napastnik został następnie przekazany policji.
Źródło info i foto: interia.pl

Wychowawca grozy z Opatowa. Miał robić niepełnosprawnym dzieciom straszne rzeczy

Jego spojrzenie budziło grozę. Dzieci drżały na samą myśl, jaką nową karę wymyśli dziś „wujek” Marcin. Niepełnosprawne ofiary – zamknięte w internacie – nie miały nawet komu się poskarżyć. Nie sądziły, że ktokolwiek uwierzy, jak okrutny los zgotował im ten wychowawca bez serca. Piekło dzieci ze specjalnego ośrodka szkolono-wychowawczego w Opatowie w woj. świętokrzyskim trwało trzy lata. Jak twierdzi prokuratura, zgotował je Marcin B. (38 l.).
Źródło info i foto: Fakt.pl

Kamerun: Rośnie bilans ofiar ataku terrorystycznego na szkołę

Co najmniej ośmioro dzieci zginęło w wyniku ataku terrorystycznym na szkołę w Kumba, na zachodzie Kamerunu – podały lokalne władze w nocy polskiego czasu. Kolejne 12 dzieci zostało rannych. Atak terrorystyczny na szkołę w Kamerunie. Lokalna policja ustaliła, że ok. godz. 11 czasu lokalnego „grupa dziewięciu terrorystów” wdarła się do Kolegium Międzynarodowej Akademii Dwujęzycznej im. Matki Franciszki w 180-tysięcznej Kumbie, by następnie otworzyć ogień do uczniów w wieku od 9 do 12 lat.

Wzrósł bilans ofiar ataku, nie żyje co najmniej ośmioro dzieci, a kolejne 12 jest rannych. – Nie ma słów żalu czy potępienia na tyle mocnych, by wyrazić całe moje przerażenie z powodu brutalnego ataku, wymierzonego w dzieci ze szkoły podstawowej (…), które były tam po to, aby się uczyć – przekazał na Twitterze Moussa Faki Mahamat, prezydent Unii Afrykańskiej (odpowiednik UE w Europie, przyp.).

Atak terrorystyczny w szkole w Kamerunie. Co najmniej 8 ofiar

Władze afrykańskiego kraju obwiniły o atak separatystów, którzy na zachodzie tego kraju dążą do utworzenia odrębnego państwa. Agencja Reutera nie była jednak w stanie potwierdzić tych informacji.

– Ile śmierci potrzeba, aby znaleźć rozwiązanie polityczne, które przyniesie pokój w NOSO (północno-zachodni i południowy zachód, dwa regiony anglojęzyczne)” – pytał Maurice Kamto, lider opozycji, który wydarzenie z Kumby nazwał „absolutnym horrorem”.

Separatyści w niespokojnych anglojęzycznych Regionach Południowo-Zachodnim i Północno-Zachodnim walczą o stworzenie odrębnego państwa. W przeszłości zamykali szkoły i wprowadzali godziny policyjne w ramach protestu wobec francuskojęzycznego rządu i jego – jak twierdzą secesjoniści – polityki marginalizacji anglojęzycznej mniejszości.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kardynał Stanisław Dziwisz o największym skandalu pedofilskim w historii Kościoła

Kardynał Stanisław Dziwisz twierdzi, że nie słyszał o liczbie ofiar Marciala Maciela Degollado, którego sprawę przez dekady tuszowano w Watykanie. Zapewnia, że nie wiedział też o zawieszeniu dochodzenia ws. Degollado w czasie pontyfikatu Jana Pawła II. – Pierwsze słyszę. Nie wiem, kto by mógł [dochodzenie] wstrzymać. Na pewno nie papież – powiedział w TVN24.

Kardynał Stanisław Dziwisz rozmawiał z Piotrem Kraśką w „Faktach po Faktach”. Pierwsza część rozmowy dotyczyła księdza Jana Wodniaka, który molestował ministranta. Dziwisz miał otrzymać list w tej sprawie wiele lat temu, jednak zapiera się, że tak się nie stało. – Chcą przerzucić na mnie odpowiedzialność. Ja tej odpowiedzialności nie miałem. Nie miałem wiedzy. To jest inna diecezja – powiedział hierarcha.

Jan Paweł II „nigdy niczego nie ukrywał”

W drugiej części dziennikarz pytał o Jana Pawła II w kontekście ukrywania pedofilii w kościele katolickim. Dziwisz, który przez lata był osobistym sekretarzem Wojtyły, przekonywał, że ten „nigdy niczego nie ukrywał i nie chował”.

Kraśko przytoczył w rozmowie anegdotę, którą opowiedział papież Franciszek dziennikarzom. „Daj to do archiwum, wygrała druga partia” – miał powiedzieć Jan Paweł II do swojego ówczesnego sekretarza Josepha Ratzingera, kiedy ten przedstawił mu dokumentację dotyczącą skandalu z molestowaniem. – To papież powiedział? Myślę, że tak to nie było – odparł Dziwisz.

175 ofiar Legionu Chrystusa

Jako przykład tuszowania skandali pedofilskich prowadzący podał Marciala Maciela Degollado – księdza, który w 1941 roku założył w Meksyku Legion Chrystusa. Już w latach 40. do Watykanu docierały informacje o tym, że Degollado jest uzależniony od narkotyków i dopuszcza się czynów pedofilskich.

Dopiero w 2006 roku, w czasie pontyfikatu Benedykta XVI, Kongregacja Nauki Wiary usunęła duchownego ze służby publicznej i nakazała mu spędzić resztę życia na modlitwie i pokucie. To jedyna kara, jaką poniósł. Degollado zmarł w 2008 roku.

Osobą, która przez lata blokowała dochodzenie w sprawie zarzutów o wykorzystywanie seksualne stawianych Degollado, był sekretarz stanu z czasów pontyfikatu św. Jana Pawła II, kardynał Angelo Sodano. Pod koniec grudnia ubiegłego roku, Legion Chrystusa opublikował raport, w którym podano, że w latach 1941-2019 czynów pedofilskich dopuściło się co najmniej 33 księży i 71 seminarzystów zgromadzenia. Skrzywdzili oni co najmniej 175 osób, a 60 z nich padło ofiarą samego Marciela Maciela Degollado. Wiadomo też, że założyciel Legionu miał szóstkę własnych dzieci, które również molestował. W dniu publikacji raportu papież Franciszek przyjął rezygnację Sodano z funkcji dziekana Kolegium Kardynalskiego.

„Ja pierwszy raz słyszę o tym od pana”

Kraśko mówił Dziwiszowi m.in. o liczbie nieletnich wykorzystanych przez Degollado czy tym, że miał on dzieci. – Jak to możliwe, że taki człowiek miał takie wpływy w Watykanie. Spotykaliście go. Nic nie sprawiło, że czerwona lampka się zapalała? – pytał dziennikarz.

Ja pierwszy raz słyszę o tym od pana. Jak te sprawy zaczęły wychodzić, pytałem jednego współpracownika [Maciela], czy on wiedział o tych sprawach. On mi powiedział szczerze: „Wierz mi, że myśmy w zakonie nie wiedzieli, potrafił się po prostu ukryć”. Oni się dopiero dowiedzieli od legionistów z Ameryki. I wtedy się okazało, że prowadził podwójne życie, ale bardzo się z tym ukrywał. Bardzo boleję nad tym.
Gdy dziennikarz powiedział z kolei o kwotach, które ksiądz miał płacić za milczenie, hierarcha powiedział, że „w życiu takich pieniędzy nie widział”, a Jan Paweł II „nigdy na siebie nic nie przyjmował” i „nie znał się na pieniądzach”.

Dziwisz o zawieszeniu śledztwa: „Pierwsze słyszę”

Kraśko przypomniał, że w 1998 roku do Watykanu przybyła delegacja pokrzywdzonych przez Degollado. W 1999 roku ruszyło dochodzenie w tej sprawie, jednak zostało zawieszone w grudniu. – Pierwsze słyszę. Nie wiem, kto by mógł [dochodzenie] wstrzymać. Na pewno nie papież – stwierdził Dziwisz i dodał, że to Jan Paweł II „spowodował rozeznanie tej sprawy i potem ustanowił delegatów, którzy mieli zbadać tę sprawę na miejscu”.

Kardynał mówił również, że „te sprawy nie przechodziły przez sekretariat prywatny papieża”, a rozmowy prowadzili kardynał Ratzinger, ówczesny szef Kongregacji Nauki Wiary i Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej (a więc wspomniany wcześniej Angelo Sodano).

Pytany, czy przypomina sobie rozmowy na ten temat w otoczeniu Wojtyły, stwierdził, że „z przyjaciółmi papież nie rozmawiał na te tematy, powiedzmy, służbowe”.

„Urzędy, jak urzędy, jedne działają sprawnie…”

Dziwisz w rozmowie podkreślał, że Jan Paweł II „sam nie mógł wszystkiego robić, bo od tego są urzędy watykańskie”.

Więc od razu wskazywał i przesyłał do urzędów, żeby tymi sprawami się zajmowali. A urzędy, jak urzędy, jedne działają sprawnie, drugie powoli. W każdym razie ta sprawa szła, nie została odłożona – mówił arcybiskup senior archidiecezji krakowskiej.

Kardynał kilkakrotnie mówił również, że Jan Paweł II „nie bał się takich spraw” i „nie uciekał od tych tematów”. – Bolał [nad tym]. Dlatego te rozmaite dokumenty [słał] do biskupów amerykańskich, do Irlandii, a potem całego Kościoła. [One] przecież wypływały z jego troski. Troski o czystość Kościoła, a także troski o tych ludzi pokrzywdzonych – zapewniał.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

USA: Strzelanina w Rochester. Są ofiary

Policja w amerykańskim mieście Rochester (stan Nowy Jork), gdzie odbywają się protesty, poinformowała o śmiertelnym postrzeleniu kilku osób.

„Dokładniej mówiąc, mamy 16 potwierdzonych ofiar strzelaniny i z przykrością informuję, że dwóch z tych 16 zostało śmiertelnie rannych” – powiedział szef policji miejskiej Mark Simmons na konferencji prasowej, którą transmitował lokalny kanał telewizyjny 13 WHAM.

Według telewizji 13 WHAM na miejscu zdarzenia jest wielu policjantów, kilka ulic zostało zamkniętych.

„Funkcjonariusze z Wydziału ds. Zwalczania Ciężkich Przestępstw przybyli na miejsce, gdzie doszło do masowej strzelaniny (…). Są ofiary śmiertelne” – wcześniej poinformowała na Twitterze policja.

Dzień wcześniej w Rochester odbyła się kolejna akcja zwolenników ruchu Black Lives Matter. Protesty w mieście rozpoczęły się po śmierci Afroamerykanina Daniel Prude. Mężczyzna przestał oddychać podczas zatrzymania przez policjantów. Został przewieziony do szpitala, gdzie po tygodniu zmarł. Na nagraniu z kamerki przyczepionej do policyjnego munduru widać, jak funkcjonariusze zarzucili Prude’owi na głowę worek, powalili na ziemię i przyciskali przez 2 minuty.
Źródło info i foto: pl.sputniknews.com

Nowe informacje o sprawcy wybuchu w Białymstoku

Mężczyzna, który prawdopodobnie dokonał tzw. rozszerzonego samobójstwa w Białymstoku, miał w związku z zarzutami znęcania się nad bliskimi m.in. czasowy nakaz opuszczenia domu. W białostockim sądzie jest akt oskarżenia; proces miał rozpocząć się pod koniec listopada.

Prokuratura Okręgowa w Białymstoku będzie prowadziła śledztwo dotyczące okoliczności śmierci czterech osób i eksplozji, do której doszło w poniedziałek w jednym z domów jednorodzinnych w mieście. Ofiary, to 10-letnia dziewczynka, jej rodzice w wieku 40 lat (matka) i 47 lat (ojciec) oraz 72-letnia babcia, matka mężczyzny. Pierwsze informacje wskazywały na to, że są to ofiary eksplozji, najprawdopodobniej gazu. Po wstępnych oględzinach zwłok okazało się jednak, że dziewczynka i dwie kobiety mają na ciele rany zadane ostrym narzędziem i ślady wskazujące na to, że się broniły przed atakiem; mężczyzna zaś miał na szyi pętlę.

Stąd wstępna ocena śledczych, że doszło do tzw. rozszerzonego samobójstwa, czyli sytuacji, gdy najpierw dochodzi do zabójstwa (lub zabójstw), a potem ich sprawca sam odbiera sobie życie.

Rodzina miała założoną w maju tzw. niebieską kartę (związaną z przypadkami przemocy domowej). Funkcjonariusze zostali wtedy raz wezwani do przypadku przemocy mężczyzny wobec rodziny, napastnik został zatrzymany; sprawa zakończyła się zarzutami i aktem oskarżenia.

Jak poinformowało biuro prasowe Sądu Rejonowego w Białymstoku, mężczyzna został oskarżony o dwa przestępstwa: znęcanie się psychiczne i fizyczne nad żoną i znęcanie się psychiczne nad małoletnią córką oraz kierowanie gróźb karalnych wobec matki. Sprawa miała być rozpoznana przez sąd 24 listopada.

W ramach postępowania przygotowawczego Prokuratura Rejonowa Białystok-Południe stosowała wobec niego środki zapobiegawcze: dozór policji połączony z obowiązkiem stawiennictwa na komisariacie raz w tygodniu (według policji, mężczyzna bez zarzutu wywiązywał się z tego nakazu), ale też zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi i zbliżania się do nich na odległość 3 metrów oraz nakaz opuszczenia lokalu mieszkalnego, zajmowanego wspólnie z pokrzywdzonymi.

Jak powiedział zastępca szefa Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Paweł Sawoń (prokuratura ta kontroluje akta tej sprawy), nakaz opuszczenia lokalu miał obowiązywać w okresie od 1 czerwca do 1 września 2020 roku.

25 sierpnia Sąd Rejonowy w Białymstoku stwierdził brak podstaw do przedłużenia środka zapobiegawczego w postaci nakazu opuszczenia lokalu. Spotkało się to z reakcją prokuratury w postaci zażalenia na to postanowienie. Naszym zdaniem, sąd zupełnie bezpodstawnie stwierdził, że nie zachodzą podstawy do przedłużenia tego środka zapobiegawczego – dodał prok. Sawoń. Zażalenie nie było jeszcze rozpoznane.
Źródło info i foto: Dziennik.pl