Strzelanina w kościele w RPA. Aresztowano ponad 40 osób

Strzelanina w kościele w pobliżu Johannesburga w RPA. Pięć osób zginęło, a sześć osób zostało rannych. Policja aresztowała ponad 40 osób. Do strzelaniny doszło w siedzibie południowoafrykańskiego Międzynarodowego Zielonoświątkowego Kościoła Świętości (International Pentecostal Holiness Church, IPHC) w Zuurbekom. Jak wynika z opublikowanego oświadczenia, policja i wojsko, które odpowiedziały na zgłoszenie, znalazły cztery osoby „zastrzelone i spalone na śmierć w samochodzie”, a także zastrzelonego ochroniarza w innym samochodzie. Sześć osób zostało rannych.

Przedstawiciele policji poinformowali, że funkcjonariusze uratowali mężczyzn, kobiety i dzieci, którzy byli przetrzymywani jako zakładnicy i prawdopodobnie mieszkali w kościele. Jak podała agencja AP, nie jest jasne, ile osób zostało uratowanych.

Z oświadczenia policji wynika, że motywem ataku mógł być konflikt między członkami kościoła. IPHC jest jednym z największych i podobno najbogatszych kościołów w RPA.

Na zdjęciach opublikowanych na Twitterze przez policję widać kilkunastu mężczyzn leżących na ziemi wraz z karabinami, pistoletami, kijem bejsbolowym i opakowaniami z amunicją. Główny komendant policji Khehla John Sitole powiedział, że odpowiedź sił bezpieczeństwa „zapobiegła temu, co mogło być poważniejszą masakrą”.

Wśród aresztowanych byli funkcjonariusze policji, sił zbrojnych i służb więziennych.

Według informacji podawanych przez lokalne media, w głównej siedzibie IPHC w Zuurbekom w ostatnich latach kilka razy dochodziło do przemocy między frakcjami. Oddawano strzały, rzucano kamieniami i atakowano samochody. W 2018 r. gazeta „The Sowetan” podała, że „kłopoty w Kościele zaczęły się po śmierci jego przywódcy Glaytona Modise w lutym 2016 r.”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Strzelanina w stolicy Rosji. Ofiary to dwójka dzieci, kobieta i mężczyzna

Cztery osoby zginęły w czwartek w strzelaninie w domu mieszkalnym w Moskwie; ofiary to dwójka dzieci, kobieta i mężczyzna – poinformował Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej. Śledczy przypuszczają, że ogień otworzył mężczyzna, który potem popełnił samobójstwo.

Komitet nie podał informacji na temat motywów strzelającego. Wcześniej pojawiły się doniesienia, że mężczyzna otworzył ogień i zabarykadował się w mieszkaniu razem z kobietą i dwojgiem dzieci.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Trzy osoby nie żyją po ataku nożownika w Reading

Atak nożownika w Reading, na zachód od Londynu, jest traktowany jako zdarzenie o charakterze terrorystycznym – poinformowała w niedzielę policja. Potwierdziła też, że w ataku trzy osoby zostały zabite, trzy kolejne są ranne i znajdują się w stanie krytycznym.

W wydanym przed południem oświadczeniu policja z regionu Doliny Tamizy, poinformowała, że zdarzenie jest traktowane jako zajście o charakterze terrorystycznym i śledztwo przejmuje policja antyterrorystyczna. Jeszcze w niedzielę rano podawano, że zdarzenie nie ma podłoża terrorystycznego.

Do zdarzenia doszło w sobotę ok. 19 miejscowego czasu w parku Forbury Gardens, gdzie dwie godziny wcześniej zakończył się protest ruchu Black Lives Matter. Według relacji świadków, mężczyzna podbiegł do siedzącej na trawie grupy 8-10 osób, głównie mężczyzn w średnim wieku, i dźgnął trzy osoby nożem. Uciekając ranił kolejne. Zatrzymany został przez policjanta, który dogonił go i powalił na ziemię.

Wiele osób siedziało pijąc z przyjaciółmi, gdy samotny mężczyzna przechodzący tamtędy nagle zaczął wykrzykiwać niezrozumiałe słowa i podbiegł do dużej grupy około 10 osób, próbując je dźgnąć nożem. Ugodził mocno trzy z nich, w szyję i pod pachy, a potem odwrócił się i zaczął biec w moją stronę, my odwróciliśmy się i zaczęliśmy biec. Kiedy zorientował się, że nie może nas złapać, usiłował dopaść kolejną grupę, dźgnął jedną osobę w szyję, a kiedy zorientował się, że wszyscy zaczynają biec w jego stronę, wybiegł z parku – mówił cytowany przez brytyjskie media świadek wydarzenia, 20-letni Laurence Wort.

25-letni sprawca jest, jak podają media powołując się na źródła w służbach bezpieczeństwa, Libijczykiem mieszkającym w Reading. W przeszłości odsiadywał wyrok za mniejsze przestępstwo, nie mające podłoża terrorystycznego. Został on aresztowany pod zarzutem morderstwa i obecnie znajduje się w policyjnym areszcie.

W nocy policja przeszukała mieszkanie, w którym mieszkał sprawca. Policja uważa, że nie ma obecnie dalszego zagrożenia dla mieszkańców. Potwierdzono również, że atak nie jest łączony z protestem Black Lives Matter, który przebiegał spokojnie. Także jego organizatorzy poinformowali, że nikt z jego uczestników nie doznał obrażeń.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Francja: 3 tys. ofiar księży pedofilów w latach 1950-70. Cząstkowy raport komisji

Komisja ds. pedofilii w Kościele zidentyfikowała na obecnym etapie prac 3 tys. ofiar. Większość przestępstw popełniono w latach 1950-70 przez 1,5 tys. księży – powiedział dziennikowi „Le Figaro” przewodniczący komisji Jean-Marc Sauve.

– Nigdy nie jest wystarczająco dużo, aby mówić o przemocy, jakiej doświadczyły dzieci w Kościele katolickim oraz we wszystkich innych kręgach francuskiego społeczeństwa; rodzinach, instytucjach publicznych i prywatnych – stwierdził Sauve na łamach czwartkowego dziennika „Le Figaro”.

Sauve przewodniczy Niezależnej Komisji ds. Seksualnego Wykorzystywania w Kościele (CIASE) od 2018 roku. Komisja rozpoczęła pracę w listopadzie 2018 roku, a zakończenie jej działania planowane jest na październik 2021 roku.

Komisja wystosowała apel o składanie zeznań ma temat przestępstw pedofilii. Od czasu powstania komisja zarejestrowała około 5,3 tys. skarg. Komisja zaprezentowała w środę w Zgromadzeniu Narodowym sprawozdanie z postępu swoich prac.

„Czas ujawnić ukrytą stronę naszego społeczeństwa ”

W sprawozdaniu zidentyfikowano 3 tys. ofiar pedofili oraz 1,5 tys. księży – pedofilów. 2/3 przestępstw popełniono w latach 1950-70. Około 5 proc. zeznań dotyczy lat 90-tych i późniejszych.

– Wykorzystywanie seksualne jest wszędzie – stwierdził Sauve, dodając, że „czas ujawnić ukrytą stronę naszego społeczeństwa i oddać sprawiedliwość cierpieniom wykorzystywanych dzieci”. Sauve opowiada się również za utworzeniem krajowej komisji ds. wykorzystywania seksualnego w rodzinach oraz w instytucjach prywatnych i publicznych.

Przewodniczący przyznał, że widział wiele rzeczy w swojej karierze, ale podczas prac nad raportem doznał „osobistego szoku” podczas słuchania bezpośrednich zeznań setek ofiar i skalą „zniszczeń spowodowanych wykorzystywaniem ofiar, w ich życiu”. Sauve uważa jednak, że „obserwujemy spadek, ale nie zanik tego zjawiska”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Władze Berlina przez 30 lat przekazywał dzieci pedofilom. Szokujące doniesienia o pewnym „eksperymencie”

Władze Berlina przez 30 lat celowo przekazywały bezdomne dzieci pod opiekę pedofilom w ramach tzw. eksperymentu Kentlera – wynika z raportu dotyczącego działalności seksuologa Helmuta Kentlera, przygotowanego przez Uniwersytet w Hildesheim.

Kentler w latach 70. świadomie kierował dzieci do opiekunów zastępczych ze skłonnościami pedofilskimi. Był przekonany, że kontakty seksualne między dziećmi i dorosłymi nie są szkodliwe. Dlatego dzieci odebrane patologicznym rodzinom lub żyjące na ulicach Berlina Zachodniego często trafiały pod opiekę samotnych rodziców zastępczych, mających już za sobą wyroki za przestępstwa seksualne.

Pedofile nie musieli szukać nowych ofiar

Pozornie wydawało się, że problemy dzieci zostały rozwiązane przez Urząd ds. Dzieci i Młodzieży (Jugendamt) – nie mieszkały już na ulicy, nie trafiały do domów dziecka, a pedofile nie szukali nowych ofiar, ponieważ tolerowano fakt, że mogli znęcać się nad wychowankami w obrębie własnych domów – napisała gazeta „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Dodała, że Kentler przekonał do swego projektu urzędników berlińskiego Senatu. Twierdził, że opieka pedofili nad małoletnimi „umożliwia ich społeczną integrację”.

Te tzw. domy zastępcze zostały założone pod koniec lat 60. XX wieku i funkcjonowały do ok. 2003 roku. Koncepcja Kentlera, oparta na „wspólnym mieszkaniu dziecka i pedofila”, została zatwierdzona przez urzędników Senatu i, z kilkoma wyjątkami, zaakceptowana także przez okręgowe Jugendamty. Kilka lat temu dwie ofiary zgłosiły się i opowiedziały swoją historię, od tego czasu badacze z Uniwersytetu w Hildesheim przeszukiwali akta i przeprowadzili wywiady – poinformował serwis Deutsche Welle, odnosząc się do zaprezentowanego w poniedziałek raportu.

Bezkarność twórcy patologicznego „eksperymentu”

DW dodał, że Kentler był w stałym kontakcie z dziećmi i ich przybranymi ojcami. Nigdy nie został postawiony w stan oskarżenia: zanim jego ofiary się zgłosiły, przestępstwa uległy przedawnieniu. Do tej pory ofiary nie otrzymały jakiegokolwiek odszkodowania.

Berlińska senator ds. młodzieży i dzieci Sandra Scheeres (SPD) nazwała odkrycia autorów raportu „szokującymi i przerażającymi”.

Liczba sprawców i ofiar nie została do dziś określona. Wiadomo, że jednym ze sprawców był Fritz H. Pod jego opieką w ciągu kilkunastu lat znajdowało się co najmniej dziesięcioro dzieci, w tym jedno z wieloma niepełnosprawnościami, które zmarło, przebywając pod jego pieczą. Trzy z jego ofiar złożyły później zeznania.

„FAZ”: Pedofile pod ochroną Berlina

Jak napisała „FAZ”, wcześniej przez lata urzędy do spraw młodzieży ignorowały sygnały o zagrożeniach, a ich pracownikom nawet zdarzało się bronić pedofila opiekującego się dziećmi. Także urzędy okręgowe nie reagowały na listy od ofiar, które zgłaszały przypadki nadużyć oraz pornografii dziecięcej.

Działalność Kentlera, który pracował także jako psycholog policyjny w berlińskim Senacie, nie byłaby możliwa bez współpracy władz Berlina, urzędów ds. młodzieży, ale także instytucji edukacyjnych i naukowych – wskazuje „FAZ”.
Źródło info i foto: TVP.info

Strzelanina na przedmieściach Atlanty. Są zabici

Pięć osób zostało rannych, zaś dwie zginęły – to bilans strzelaniny na przedmieściach Atlanty, stolicy amerykańskiego stanu Georgia. Sprawca zaczął strzelać do grupy ludzi z przejeżdżającego auta. Do incydentu doszło w sobotę około godziny 17.45 czasu lokalnego w Edgewood, miejscowości leżącej na północny wschód od Atlanty. Policja poinformowała, że funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce zastali pięć rannych osób będących w poważnym stanie. Trafili oni do szpitala. Dwie inne osoby zostały odwiezione do szpitala przed przyjazdem pierwszego patrolu.

Rzecznik policji przekazał, że dwie osoby zmarły, stan pozostałych jest stabilny – relacjonował dziennik „Atlanta Journal-Constitution”.

Wszczęto śledztwo w sprawie strzelaniny. Na razie nie wiadomo, jaki był motyw sprawcy i dlaczego zaatakował właśnie tę grupę osób. Policja opublikowała zdjęcie ciemnego pick-upa, z którego – jak oceniono – padły strzały.

W Atlancie doszło do nowych protestów po śmiertelnym zranieniu przez policjanta czarnoskórego mężczyzny Raysharda Brooksa podczas próby aresztowania.

Według oficjalnych doniesień 27-letni Brooks zasnął w samochodzie na podjeździe drive-in restauracji Wendy’s i jej pracownicy wezwali policję, ponieważ auto blokowało innych klientów. Mężczyzna był pod wpływem alkoholu i stawiał opór, gdy policja chciała go aresztować – podało w raporcie biuro śledcze stanu Georgia.

Materiał z monitoringu pokazuje, że „podczas szarpaniny z funkcjonariuszami Brooks wyrwał jednemu z nich paralizator i uciekł” – napisano w raporcie. „Policjanci pobiegli za Brooksem; podczas pościgu Brooks odwrócił się i skierował paralizator w stronę policjanta. Funkcjonariusz użył swojej broni, trafiając w Brooksa” – podano w dokumencie.

Mężczyzna został przetransportowany do szpitala i przeszedł operację, ale wkrótce potem zmarł. Funkcjonariusz został ranny. W związku z incydentem w sobotę ze stanowiska zrezygnowała szefowa policji w Atlancie Erika Shields.
Źródło info i foto: TVP.info

Nigeria: Islamiści z Boko Haram podpalili szpital. Nie żyje 60 osób

Terroryści z tak zwanego Państwa Islamskiego zabili w sobotę co najmniej 60 osób, w tym 20 żołnierzy i 40 cywilów oraz zranili setki ludzi podczas dwóch ataków w stanie Borno na północy Nigerii – poinformowały lokalne władze. Do ataków doszło w Monguno i Nganzai. Pierwsza z tych miejscowości, stanowiąca centrum pozarządowych organizacji humanitarnych i pomocowych, została zaatakowana w sobotę przed południem czasu lokalnego przez napastników, uzbrojonych w ciężką broń, w tym granatniki przeciwpancerne.

Tam doszło do starcia z siłami rządowymi, które zdołały odeprzeć atak, ale w wyniku walk zginęło 20 żołnierzy. Islamiści podpalili miejscowy szpital oraz zniszczyli humanitarne centrum ONZ. Mniej więcej w tym samy czasie zaatakowane zostało Nganzai, gdzie zginęło 40 cywilów.

Sobotnie ataki miały miejsce kilka dni po tym, jak dżihadyści w miejscowości Felo w tym samym stanie zabili co najmniej 69 osób. Wówczas szef lokalnych sił samoobrony Babakura Kolo powiedział, że atak był odwetem za zabicie kilku islamistów, złapanych przez mieszkańców na kradzieży bydła.

Boko Haram terroryzuje Nigerię

Nigeria od 2009 roku jest wstrząsana terrorystyczną działalnością dżihadystycznej organizacji Boko Haram, która doprowadziła do śmierci już ponad 36 tys. osób. Ponad 2 mln osób zostało zmuszonych do opuszczenia swych domostw i ucieczki.

Chociaż nigeryjski rząd twierdzi, że Boko Haram zostało w większości pokonane już przed pięciu laty, dżihadyści wciąż są w stanie atakować w mieście Maiduguri i wokół niego, a także na większości obszaru północno-wschodniej Nigerii.

Założone w 2002 roku ugrupowanie Boko Haram początkowo stawiało sobie za cel walkę z zachodnią edukacją i europejskim stylem życia. W 2009 roku organizacja rozpoczęła akcję zbrojną na rzecz przekształcenia Nigerii – lub przynajmniej jej części – w muzułmańskie państwo wyznaniowe, w którym obowiązywałoby prawo szariatu.

W 2016 r. w nigeryjskim Boko Haram doszło do rozłamu. Z jego struktur wyłoniła się grupa Państwa Islamskiego w Afryce Zachodniej (ISWAP)- pisze AFP. Dla mieszkańców stanu Borno oznacza to zwiększenie częstotliwości ataków i rekwizycji – dodaje.
Źródło info i foto: interia.pl

Problem przemocy domowej w czasie kwarantanny

Dla ofiar przemocy i wykorzystywania seksualnego kwarantanna i społeczna izolacja stają się wyjątkowo trudne. Liczba przypadków przemocy domowej w czasie epidemii koronawirusa rośnie w gwałtownym tempie. Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę rozpoczęła kampanię „Za drzwiami”, w której apeluje o reagowanie w sytuacjach krzywdzenia dzieci.

Epidemia koronawirusa niesie tragiczne skutki w wielu wymiarach. Gwałtownie wzrosła liczba przypadków przemocy domowej. Strach, niepewność, brak poczucia kontroli, atmosfera napięcia i zagrożenia towarzyszące codziennym przekazom medialnym to impulsy eskalujące agresję u dorosłych.

Dodatkowymi czynnikami ryzyka wystąpienia przemocy lub jej nasilenia w przypadku, gdy ta miała miejsce już wcześniej są restrykcyjne ograniczenia, mające minimalizować ryzyko rozprzestrzeniania się koronawirusa i związana z tym przymusowa izolacja. Osoby doświadczające przemocy bywają tygodniami uwięzione w jednym domu ze sprawcą. Te fakty potwierdzają także obserwacje bieżącej pracy Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

– W prowadzonym przez nas od 11 lat Telefonie Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111 to właśnie tegoroczny marzec był rekordowy pod kątem liczby odebranych wiadomości i podejmowanych przez konsultantów interwencji chroniących zdrowie lub życie dzieci – mówi dr Monika Sajkowska, Prezeska Zarządu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Zadzwoń pod 112

W odpowiedzi na ten stan, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę rozpoczęła kampanię społeczną „Za drzwiami”. Jej celem jest zachęcenie społeczeństwa do zgłaszania policji zdarzeń związanych z krzywdzeniem dzieci. W sytuacjach zagrożenia zdrowia lub życia dziecka, odpowiednim kontaktem w takich sprawach jest numer alarmowy 112.

– Często nie reagujemy, bo obawiamy się, że możemy kogoś niesłusznie oskarżyć albo, że podjęte działanie nie będzie skuteczne. Tymczasem w wielu sytuacjach dziecko może uratować właśnie ta chwila czyjejś odwagi i odpowiedzialności, by sięgnąć po telefon i zawiadomić odpowiednie służby. Można to zrobić nawet anonimowo – dodaje Sajkowska.

Kampania „Za drzwiami” jest polską wersją kampanii „Behind the door” przygotowanej przez chorwacką agencję Degordian we współpracy z zagrzebiańskim Centrum Ochrony Dzieci i Młodzieży (Poliklinika za zaštitu djece i mladih Grada Zagreba) oraz Ministerstwem Spraw Wewnętrznych Chorwacji. Ze względu na uniwersalny wymiar przekazu, organizatorzy zdecydowali się udostępnić kampanię partnerom ze wszystkich krajów, w których trwa izolacja z powodu pandemii COVID-19. Za realizację akcji w Polsce odpowiada Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.
Źródło info i foto: interia.pl

Rośnie liczba ofiar masakry w Kanadzie

Kanadyjska policja poinformowała we wtorek, że liczba ofiar strzelaniny w prowincji Nowa Szkocja, do której doszło w nocy z soboty na niedzielę, wzrosła do 23 i nadal może się zmienić. Wśród ofiar jest 17-latka, pozostałe to osoby dorosłe.

Kanadyjska Królewska Policja Konna (RCMP) w Nowej Szkocji bada 16 miejsc zbrodni w miejscowościach Portapique, Wentworth, Debert, Shubenacadie/Milford oraz w Enfield – czytamy w komunikacie RCMP. Mowa jest też o więcej niż pięciu spalonych budynkach oraz o spalonych pojazdach.

We wtorek potwierdzono również, że sprawca strzelaniny zmarł w wyniku postrzału przez policję po tym, gdy został zlokalizowany na stacji benzynowej w Enfield, po ponad 12-godzinnym pościgu. Kanadyjska Królewska Policja Konna ujawniła również, że mężczyzna przemieszczał się samochodem podobnym do jej radiowozów. Śledczy nadal próbują ustalić motywy jego działania oraz czy strzelanina była przez podejrzanego zaplanowana.

Zostawiał za sobą płonące budynki, pojazdy i kolejne ofiary

Tragiczne wydarzenia rozpoczęły się od strzelaniny w Portapique w sobotę przed północą. Później napastnik przemieszczał się na terenie prowincji, pozostawiając za sobą płonące budynki i kolejne ofiary. Po ponad 12-godzinnym pościgu policyjnym został unieszkodliwiony w niedzielę przed południem w Enfield, ok. 90 km na południe od Portapique.

Nowa Szkocja to prowincja na atlantyckim wybrzeżu Kanady, którą zamieszkuje 923,5 tysiąca osób – jej stolicą jest Halifax. Miejscowość, w której rozpoczął się dramat – Portapique – zamieszkuje mniej niż 100 osób, położona jest około 130 kilometrów na północ od Halifax.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Masakra w Nowej Szkocji. To najtragiczniejsza seria ataków w historii Kanady

W kanadyjskiej prowincji Nowa Szkocja doszło do kilku podpaleń i strzelaniny, podczas których zginęło co najmniej 16 osób. Jest to najtragiczniejsza seria ataków w historii Kanady od 1989 roku. Napastnikiem był znany i szanowany obywatel. Jak podaje „The Guardian” była to najtragiczniejsza w skutkach seria ataków w historii Kanady. Royal Canadian Mounted Police poinformowało, że 51-letni napastnik został aresztowany, jednak zmarł w drodze na komisariat.

51-letni napastnik zabił 16 osób. To najtragiczniejsza seria ataków w historii Kanady

Do serii ataków doszło w sobotę 18 kwietnia przed północą. Zaalarmowani mieszkańcy zgłaszali na policję odgłosy strzelaniny, które słyszane były w miejscowości Portapique w Nowej Szkocji. Napastnik był ubrany w część munduru policyjnego i poruszał się samochodem, który wyglądał jak radiowóz.

Po przyjeździe na miejsce policjanci odkryli ciała kilku ofiar na terenie i w otoczeniu domu zamieszkiwanego przez napastnika. Funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania podejrzanego. Na początku ruszono tropem płonących budynków, które zostały podpalone w wielu lokalizacjach. W ich okolicach odkrywane były ciała kolejnych ofiar. Pościg za mężczyzną trwał aż do rana, a miejsca zbrodni oddalone było od siebie o 50 kilometrów. Napastnik został zatrzymany przez policję prawie 12 godzin po tym, jak wpłynęło pierwsze zgłoszenie.

Okazało się, że ataków dopuścił się 51-letni mężczyzna, który pracował jako technik dentystyczny i był właścicielem kilku nieruchomości w Nowej Szkocji. Kilka lat temu pojawił się w lokalnych mediach po tym, jak za darmo skonstruował protezę dla pacjenta, który wygrał walkę z nowotworem. – Jesteśmy zszokowani, że ktoś, kogo znamy od tak dawna, dobry, pomocny i bardzo miły sąsiad, mógł nawet pomyśleć o popełnieniu takiej zbrodni – mówiła w rozmowie z CTV News jedna z sąsiadek napastnika.
Źródło info i foto: Gazeta.pl