5-letni Dawid ofiarą zemsty? Zakończyła się czwarta doba poszukiwań zaginionego chłopca

„Już nigdy go nie zobaczysz” – powiedział do matki chłopca jego ojciec zanim popełnił samobójstwo rzucając się pod pociąg. Wygląda na to, że swój szaleńczy plan zrealizował w perfekcyjny sposób – mimo poświęcenia policjantów i ochotników, dotąd nie trafili na ślad pozwalający ustalić co stało się z chłopcem – pisze dziś „Rzeczpospolita”.

Poszukiwania Dawida trwają już kolejną dobę, a biorą w nich udział policjanci, wspierani przez żołnierzy WOT i strażaków, tropu szukają specjalnie wyszkolone psy – jednak nadal nie wiadomo, jaki jest los pięciolatka z Grodziska Mazowieckiego. W środę ojciec zabrał go z domu, i po kilku godzinach popełnił samobójstwo. Wcześniej zadzwonił do matki chłopca jasno dając jej do zrozumienia, że więcej syna nie zobaczy. Odtąd los Dawida jest nieznany.

Wszyscy liczą na optymistyczny wariant – że chłopiec odnajdzie się cały i zdrowy. Jednak z upływem czasu – jak twierdzą eksperci – coraz trudniej o taki scenariusz.

– Poprzez oddzielenie dziecka od matki, mężczyzna chciał się na niej zemścić za swoje porażki i nieporozumienia rodzinne. To przykre, że wybrał tak tragiczny sposób na rozwiązanie swoich problemów. Kosztem dziecka, które potraktował jako kartę przetargową – mówi prof. Brunon Hołyst, kryminolog i suicydolog.

Podobnie uważa dr Jerzy Pobocha, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej: – Mężczyzna był w konflikcie z żoną i jego zachowanie mogło być elementem zemsty na niej, myślenia w rodzaju: ja nie będę żył, ale ty też nie będziesz miała dziecka – mówi dr Pobocha.

– Niestety, istnieje ryzyko, że ojciec pozbawił chłopca życia – uważają eksperci.

Nieporozumienia rodzinne to – wśród ustalonych przyczyn – główna, jaką kierują się desperaci podejmując decyzję o odebraniu sobie życia. Statystyki wskazują, że choć samobójstw jest mniej niż kilka lat temu, to ich skala wciąż jest alarmująca.
Źródło info i foto: onet.pl

Ciężarna 26-latka zasztyletowana w Londynie. Udało się uratować dziecko

26-letnia Kelly-Mary Fauvrelle była w ósmym miesiącu ciąży. W nocy z piątku na sobotę, w Croydon (południowa część Londynu), została zaatakowana nożem. Kobieta nie przeżyła, jednak udało się uratować jej dziecko. Przebywa ono obecnie w szpitalu.

Niemowlę jest w stanie krytycznym – informuje brytyjski dziennik Daily Mirror.

26-latka została zasztyletowana około godziny 3.30 nad ranem. Na miejsce zbrodni wezwano pogotowie ratunkowe. Medycy stwierdzili zatrzymanie krążenia u ciężarnej. Kobieta zmarła z powodu bardzo licznych ran kłutych.

– Pomimo wysiłków ratowników medycznych, ofiara niestety zmarła na miejscu – przekazała policja.

W sprawie aresztowano już jedną osobę. Policja zatrzymała 37-letniego mężczyznę, który jest podejrzany o morderstwo młodej matki.

Policja prowadzi śledztwo

– To straszny incydent, w którym młoda matka straciła życie, a jej dziecko jest w ciężkim stanie –  powiedział główny inspektor policji prowadzący dochodzenie w tej sprawie, Mick Norman. Funkcjonariusz zapewnił, że rodzina zabitej kobiety otrzymuje specjalistyczne wsparcie i jest pod opieką profesjonalistów. Na razie, służby nie podają do wiadomości publicznej płci dziecka.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

16-latka uciekła z ośrodka wychowawczego w Szczecinie

Z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego im. Janusza Korczaka w Szczecinie uciekła 16-letnia Maria Gawenda. Nastolatka prawdopodobnie padła ofiarą znęcania się ze strony innych podopiecznych ośrodka. O sprawie informuje m.in. „Głos Szczeciński”. Maria Gawenda przebywała w ośrodku w Szczecinie od 31 maja. Jak czytamy, uciekła z niego trzy dni temu – w niedzielę 23 czerwca. Ostatni raz widziano ją tego dnia około godziny 19.00.

Początkowo zakładano, że powodem jej ucieczki był młodzieńczy bunt. Jednak, jak wynika z najnowszych informacji, nastolatka mogła paść ofiarą znęcania się ze strony innych podopiecznych ośrodka. Prawdopodobnie chodzi o dwie wychowanki.

W sieci masowo udostępniany jest dramatyczny list matki 16-latki.

„Marysia od tygodnia była katowana przez dwie inne wychowanki… Nie pobita raz, czy dwa, ale maltretowana nocami, o czym wychowawcy rzekomo nie mieli pojęcia… Biły i kopały ją w brzuch, głowę i po plecach… Dusiły poduszkami żeby nie krzyczała… Koleżanki z pokoju zastraszone milczały, aż do dziś” – czytamy.

Jak poinformowała mama 16-latki, ofiarą agresorek jest nie tylko jej córka.

„Jeśli ktokolwiek widział młodą, zagubioną dziewczynę ze zdjęcia, proszony jest o kontakt z mamą Marii” – zaapelowała.

„W związku z powyższym wszczęto poszukiwania opiekuńcze. W tym samym czasie przyjęliśmy również drugie zgłoszenie od pracownika placówki, o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na szkodę dwóch nieletnich wychowanek, w tym osoby, wobec której wszczęte są poszukiwania. W powyższej sprawie prowadzimy postępowanie. Na tę chwilę jest zbyt wcześnie, by mówić o jakichkolwiek szczegółach” – powiedział w rozmowie z „Głosem Szczecińskim” sierżant Paweł Pankau ze szczecińskiej policji.
Źródło info i foto: interia.pl

Ciało 60-latka znalezione w jednym z mieszkań w Zielonej Górze. Miał rany kłute i tłuczone

Fot. Stanislaw Kowalczuk/East News. Warszawa 01.05.2015. n/z: policja radiowoz

Ciało pełne ran kłutych i tłuczonych znalazła dziś w jednym z mieszkań Zielonej Góry tamtejsza policja. Służby wyjaśniają okoliczności śmierci 60-letniego mężczyzny. Policja otrzymała zgłoszenie o makabrycznym odkryciu po interwencji na numer 112 w sobotę przed południem. Na miejsce udała się grupa dochodzeniowo-śledcza.

„Ciało 60-latka z ranami kłutymi i tłuczonymi znaleziono w jego mieszkaniu po sygnale na numer alarmowy 112”

O udział w zbrodni posądza się dwie osoby. To syn i żona ofiary. Na ten moment służby nie ustaliły ich związku ze śmiercią 60-latka.

– Prokurator zarządził sekcję zwłok mającą ustalić przyczynę zgonu 60-latka. Na jego ciele znajduje się wiele ran kłutych i tłuczonych, co wskazuje, że prawdopodobnie mamy do czynienia z zabójstwem – dodała rzeczniczka.

O sprawie jako pierwsza informowała dziś rano „Gazeta Lubuska”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

USA: Strzelanina na przyjęciu z okazji ukończenia szkoły

Do tragedii doszło w sobotę wieczorem, w Filadelfii (USA). Napastnik wtargnął na przyjęcie absolwenckie z okazji ukończenia szkoły i postrzelił co najmniej 8 osób. Jedna osoba została zastrzelona – informuje w poniedziałek Daily Mirror.

Jak z kolei podaje amerykańska policja, ranne są dzieci w wieku od 15 do 17 lat. Pozostałe cztery ofiary to dorośli – przekazuje CBS Philly.

Według relacji Richarda Rossa z policji w Filadelfii, rewolwerowiec zaczął strzelać w tłumie około 60 osób. Zagraniczne media informują, że w strzelaninie zginął 20-letni mężczyzna.

– Pojawił się przynajmniej jeden osobnik – nie wiemy, czy przyjechał samochodem, czy przyszedł pieszo – i oddał wiele strzałów – relacjonował Ross.

Wtargnął na przyjęcie i zaczął strzelać

Rany, które odniosły nastolatki, na szczęście nie zagrażają ich życiu. Przyjęcie z okazji ukończenia szkoły odbywało się w jednym z parków na terenie Filadelfii. Napastnik wtargnął na nie około godziny 22.00 czasu lokalnego i zaczął strzelać do świętujących ludzi. Według policji, oddał łącznie osiem lub dziewięć strzałów.

Na razie nikogo jeszcze nie aresztowano w związku ze sprawą . Funkcjonariusze poszukują świadków zdarzenia i zabezpieczają zapisy z kamer monitoringu miejskiego.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Prokuratura bada sprawę zabójstwa na prywatnej strzelnicy

Prokuratura i policja wyjaśniają okoliczności zabójstwa 42-latki, która z mężem prowadziła prywatną strzelnicę w Nietoperku niedaleko Międzyrzecza (woj. lubuskie). Podejrzewany 23-latek jest w rękach policji – poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim Roman Witkowski. Do tragedii doszło w piątek przed południem na prywatnej strzelnicy.

Kiedy policja przyjechała na miejsce, sprawca był już zatrzymany, najprawdopodobniej przez męża ofiary. Postrzeloną 42-latkę reanimowali ratownicy z pogotowia, ale jej życia nie udało się uratować.

„Na miejscu pracują prokuratorzy i policjanci. Sprawa jest prowadzona pod kątem zabójstwa i usiłowania zabójstwa. Sprawca prawdopodobnie usiłował również oddać strzał w kierunku męża ofiary. Prawdopodobnie posługiwał się bronią wypożyczoną na tej strzelnicy” – powiedział Witkowski.
Źródło info i foto: interia.pl

Znana jest przyczyna śmierci 10-letniej Kristiny

Przyczyną śmierci 10-letniej dziewczynki, której ciało znaleziono w czwartek w lesie sześć kilometrów od miejscowości Mrowiny (Dolnośląskie), były rany kłute klatki piersiowej i szyi; zbrodnia miała podłoże seksualne – poinformował w piątek wieczorem Prokurator Rejonowy w Świdnicy Marek Rusin.

W piątek wieczorem zakończyła się sekcja zwłok 10-latki. Sekcja trwała 12 godzin. Prokurator Rusin potwierdził, że ofiara to mieszkanka Mrowin, której poszukiwania były prowadzone w czwartek.

– Przyczyną śmierci 10-letniej dziewczynki były rany kłute klatki piersiowej i szyi. Tych ran było wiele; zbrodnia miała podłoże seksualne – powiedział prokurator Rusin.

Dodał, że nie może mówić o szczegółach ustaleń sekcji, gdyż może to zaszkodzić prowadzonemu śledztwu. Prokurator podkreślił, że autopsja była prowadzona bardzo skrupulatnie. – Biegli zebrali i zabezpieczyli wiele śladów – powiedział.

Dodał, że po ustaleniach sekcyjnych śledztwo prowadzone jest w sprawie zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem o podłożu seksualnym. – Zebraliśmy dowody, które świadczą o tym, że śledztwo ma charakter bardzo poważny. Z uwagi na wagę i zawiłość tej sprawy, śledztwo będzie kontynuowane w Prokuraturze Okręgowej w Świdnicy – powiedział prokurator.

Prok. Rusin na pytanie dziennikarzy, czy udało się już wytypować sprawcę lub sprawców tej zbrodni, powiedział, że nie może ujawniać takich informacji, bo może to zaszkodzić śledztwu.

Podkreślił, że nad sprawą pracuje zespół prokuratorów oraz wielu policjantów różnych szczebli od Komendy Powiatowej po Komendę Główną. – Chcemy jak najszybciej ustalić sprawcę tej zbrodni – powiedział prok. Rusin. Ciało dziewczynki znaleziono w czwartek około godziny 17 w lesie sześć kilometrów od miejscowości Mrowiny, gdzie mieszkała. Zwłoki znalazła kobieta, która była w lesie na spacerze.

Dziewczynka w czwartek około godziny 13 wyszła ze szkoły położonej w centrum wsi Mrowiny. Od domu dzielił ją kilometr. Ostatni raz była widziana 200 metrów od miejsca, w którym mieszkała.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja prosi o pomoc w sprawie brutalnego zabójstwa 10-latki

10-letnia Kristina z Mrowin na Dolnym Śląsku została zamordowana – dowiedziała się Wirtualna Polska. Prokurator rejonowy w Świdnicy Marek Rusin przyznaje, że na ciele dziewczynki znaleziono obrażenia wskazujące na udział osób trzecich.

Jak udało nam się dowiedzieć, dziewczynka została najprawdopodobniej uprowadzona. – Jej ciało znaleziono kilka kilometrów od miejsca zamieszkania – przyznaje prokurator. – Na ciele dziecka są obrażenia mogące świadczyć o zabójstwie – dodaje. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zwłoki były częściowo rozebrane, ale prokurator nie chce tego komentować. Jak ustaliło radio RMF FM, dziecko zginęło od ciosu ostrym narzędziem, najpewniej nożem.

Dzisiaj zostanie przeprowadzona sekcja zwłok dziewczynki oraz okazanie ciała rodzinie. – Wszystko wskazuje na to, że to poszukiwana – mówi prokurator. Na miejscu, w lesie w okolicy Imbramowic, cały czas pracują policyjni śledczy i prokurator. Zabezpieczanie dowodów trwało całą noc. Przesłuchiwani są kolejni świadkowie. W czwartek w okolicy policja zablokowała drogi dojazdowe.

Śledczy cały czas szukają sprawcy zabójstwa. – Trwają czynności operacyjne. Ich celem jest ustalenie sprawcy przestępstwa – mówi prokurator Rusin. Kristinę ostatni raz widziała nauczycielka około 200 metrów od domu. Dziewczynka wyszła ze szkoły o godz. 13:00 i skierowała się do domu. Już tam jednak nie dotarła.

Dolnośląska policja zwraca się z prośbą o pomoc do wszystkich osób mogących posiadać jakiekolwiek informacje w tej sprawie. Apel skierowany jest szczególnie do kierowców posiadających kamerki samochodowe, którzy w czwartek, w godzinach 8-18 poruszali się na odcinkach: Imbramowice- Pożarzysko Pożarzysko – Siedlimowice Imbramowice – Domanice Mrowiny – Pożarzysko. Dzwonić można pod numery telefonów 71 340-36-50, 71 782 41 08, 693-933-640, 605-535-833, 886-690-991 lub pod numer 112. Policja zapewnia anonimowość.
Źródło info i foto: wp.pl

Odnaleziono ciało zaginionej 10-latki. Padła ofiarą pedofila?

Poszukiwania 10-letniej Kristiny z Mrowin zakończyły się tragicznie. W lesie pod Żarowem odnaleziono zwłoki dziewczynki – wszystko wskazuje na to, że należą do Kristiny. Jak dowiedział się Fakt24, na zwłokach są ślady wskazujące, iż doszło do morderstwa. To jednak nie wszystko. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zbrodnia mogła mieć podtekst seksualny. Czy dziewczynka padła ofiarą pedofila?

13 czerwca zaginęła 10-letnia Kristina z Mrowin (woj. dolnośląskie). Jeszcze tego samego dnia, w nieodległym lesie odnaleziono zwłoki dziewczynki – wszystko wskazywało na to, iż należą one do zaginionej 10-latka. Do mediów błyskawicznie trafiła informacja, iż ciało było częściowo roznegliżowane. Z nieoficjalnych informacji Fakt24 wynika, iż w sprawie brany jest pod uwagę wątek seksualny zabójstwa. Wiemy za to z całą pewnością, iż doszło do morderstwa.

– Obrażenia na ciele odnalezionej dziewczyny wskazują na to, iż została zamordowana – powiedział w rozmowie z Fakt24 Marek Rusin z prokuratory w Świdnicy. Rusin nie chciał wypowiadać się na temat przypuszczalnej przyczyny śmierci, ani potwierdzić hipotezy o ewentualnym seksualnym podtekście tego przestępstwa. Więcej szczegółów dotyczących śmierci dostarczy zaplanowana na dzisiaj sekcja zwłok. Również niedługo zostanie przeprowadzone okazanie, które potwierdzi tożsamość dziewczynki.

Jeśli w sprawie faktycznie dominował seksualny wątek przestępstwa, to prawdopodobnym jest, iż dowiemy się o tym już po sekcji zwłok. Na miejscu zbrodni wciąż pracuje ekipa dochodzeniowa.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Ciało bez głowy znalezione w miejscowości pod Dębicą

Na mieszkańców Brzeźnicy na Podkarpaciu padł blady strach. Po miejscowości krążą plotki o grasującym w okolicy krwawym rzeźniku. A wszystko za sprawą makabrycznego odkrycia. W krzakach przy drodze znaleziono okaleczone ciało, pozbawione głowy. Okazało się, że ofiarą jest zaginiony kilka tygodni temu Adam Z. (62 l.). Choć sprawa nadal jest bardzo tajemnicza, śledczy są coraz bliżej jej rozwikłania.

– Adaś był moim najlepszym kolegą. Człowiek-dusza. Nie miał żadnych wrogów. Nikt nie miał powodów, aby go skrzywdzić. A dlaczego zginął? To pytanie wszystkim nie daje spokoju – opowiada poruszony tragedią znajomy ofiary.

62-latek pochodził z Osiedla Pustków pod Dębicą. Mieszkał w bloku z 80-letnią matką, którą się opiekował. Zaginął 11 maja. Wyszedł do sklepu i przepadł. Minęło ponad dwa tygodnie, kiedy zorganizowano większe poszukiwania. To wtedy w lasku przy drodze prowadzącej do pobliskiej Brzeźnicy strażacy OSP natrafili na zmasakrowane zwłoki. Były pozbawione głowy. Nie udało się jej odnaleźć, choć przez kilka następnych dni przeczesano dokładnie całą okolicę, a z Lublina ściągnięto jednego z najlepszych w Polsce psów tropiących.

Mimo drastycznych okoliczności, zwłoki zostały rozpoznane przez rodzinę po znakach szczególnych. Przy ofierze odnaleziono także legitymację. Ciało przekazano bliskim, którzy w sobotę pożegnali Adama i pochowali go w rodzinnym grobie.

Prokuratura od początku bierze pod uwagę wszystkie możliwe hipotezy, łącznie z okrutnym zabójstwem i wypadkiem drogowym. Ale teraz śledczy skłaniają się ku wersji, że mężczyzna zmarł z powodów zdrowotnych. 62-latek cierpiał na padaczkę. Mógł dostać ataku. Natomiast jego ciało potem rozszarpały dzikie zwierzęta, których znaleziono ślady. – Czekamy jeszcze na ostateczne wyniki badań – mówi Mirosław Michno, zastępca prokuratora rejonowego w Dębicy.

Matka Adama Z. jest załamana. – To nie mógł być nieszczęśliwy przypadek. Nie wiem co robił syn w tym miejscu. Ktoś musiał go tam porzucić… – mówi zapłakana.
Źródło info i foto: Fakt.pl