USA: Policjant piątą ofiarą zamieszek na Kapitolu

Trump supporters try to break through a police barrier, Wednesday, Jan. 6, 2021, at the Capitol in Washington. As Congress prepares to affirm President-elect Joe Biden’s victory, thousands of people have gathered to show their support for President Donald Trump and his claims of election fraud.(AP Photo/John Minchillo), APTOPIX

Nie żyje jeden z policjantów, którzy bronili dostępu demonstrantów na Kapitol – podała w czwartek telewizja CNN, powołując się na trzy źródła. To piąta ofiara zamieszek w siedzibie amerykańskiego Kongresu. Donald Trump zobowiązał się do płynnego przekazania władzy do 20 stycznia, a jego zastępca nie widzi potrzeby, by wcześniej – na podstawie 25 poprawki do konstytucji USA – usunąć go z urzędu. Zamieszki w Kongresie USA, do których podżegał prezydent Donald Trump, doprowadziły do śmierci pięciu osób. Ostatnia z nich zmarła minionej nocy – jak podała CNN, jest nią jeden z policjantów chroniących budynek Kapitolu przed demonstrantami.

Wcześniej potwierdzono śmierć czterech osób, w tym Ashli Babbit z San Diego, byłej pilotki sił powietrznych Stanów Zjednoczonych. Rannych zostało łącznie ok. 50 funkcjonariuszy policji.

Piąta ofiara zamieszek na Kapitolu. CNN: To policjant

Serwis telewizji CNN napisał, że zmarły tragicznie oficer zmarł w czwartek w szpitalu w wyniku obrażeń odniesionych w starciach podczas szturmu tłumu. Więcej szczegółów nie podano. Tragizm wydarzeń z Kapitolu postawił pod znakiem zapytania ostatnie dni prezydentury Donalda Trumpa. Choć główny zainteresowany potępił przemoc i zobowiązał się do płynnego przekazania władzy, pojawiają się głosy, że powinien zostać już teraz usunięty z urzędu. Natychmiastowego impeachmentu domaga się kilkudziesięciu senatorów z ramienia demokratów, również szefowa Izby Reprezentantów Nancy Pelosi.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Rodzinna tragedia w Zielonej Górze. 77-latek miał zabić żonę, później skoczył z balkonu

W jednym z bloków w Zielonej Górze znaleziono ciało kobiety, a w pobliżu tego samego budynku martwego mężczyznę. Prawdopodobnie zabił on kobietę, a potem popełnił samobójstwo – poinformował w niedzielę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Zbigniew Fąfera. Zgłoszenie o możliwości popełnienia morderstwa wpłynęło na policję w sobotę wieczorem. We wskazanym w nim mieszkaniu funkcjonariusze znaleźli ciało kobiety. Miała obrażenia wskazujące, że prawdopodobnie padła ofiarą zabójstwa.

Z kolei na dachu klatki schodowej tego samego budynku leżało ciało 77-letniego mężczyzny z obrażeniami wskazującymi na upadek z wysokości. Śledczy wstępnie ustalili, że kobieta i mężczyzna prawdopodobnie byli po rozwodzie.

– Możemy przypuszczać, że mamy do czynienia z zabójstwem i samobójstwem sprawcy. Prawdopodobnie mężczyzna po dokonaniu zbrodni wyskoczył z okna ponosząc śmierć. Oba ciała zostały zabezpieczone do sekcji zwłok – powiedział prokurator Fąfera.

Postępowanie w tej sprawie jest prowadzone pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Zielonej Górze.
Źródło info i foto: interia.pl

Wielka Brytania: Ciało kobiety znalezione w walizce. Brytyjska policja: To Polka

Kobieta, której ciało zostało zamknięte w walizce i pozostawione w pokoju hostelowym w Londynie to Polka. Kim jest ofiara i jakie są wyniki śledztwa? „Piękna Polka po czterdziestce” – tak ofiarę opisała mieszkanka hostelu Pay and Sleep w Southall, cytowana przez „The Sun”.

Miała trochę problemów z piciem, ale była cudowną kobietą. Myśleliśmy, że po prostu wyszła – powiedziała kobieta. Mieszkańcy mieli od pewnego czasu narzekać na zapach dochodzący z jej pokoju. Dziennik „The Guardian” wskazuje z kolei, że kobiety nie można było znaleźć od dłuższego czasu, a jej chłopak zaginął kilkanaście dni wcześniej.

Rozważane są wszelkie możliwości

Brytyjska policja potwierdziła tożsamość kobiety. To 41-letna Polka Joanna B. Jej rodzina została natychmiast powiadomiona. Wieści o śmierci Joanny bez wątpienia będą szokiem dla tych, którzy ją znali, zwłaszcza biorąc pod uwagę okoliczności, w jakich znaleziono jej ciało – powiedział rzecznik policji Wayne Jolley w rozmowie z „The Sun”.

Dodał, że rozważane są wszelkie możliwości, co mogło się stać. Istnieje luka między tym, kiedy sądzimy, że Joanna była ostatnio widziana, a kiedy znaleziono jej ciało – wyjaśnia inspektor Jolley. Policja nie podała do wiadomości publicznej wyników sekcji zwłok Polki. Na razie nikt nie został aresztowany.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ofiara księdza pedofila dostała 400 tys. zł odszkodowania od kurii

Mężczyzna, który był ofiarą księdza pedofila Pawła Kani otrzymał od archidiecezji wrocławskiej i diecezji bydgoskiej około 400 tys. złotych. Suma ta – powiększona o blisko 100 tys. zł – wynika z odsetek i opłat sądowych. Paweł Kania, ksiądz pedofil, znany m.in. z filmu braci Sekielskich, w maju ubiegłego roku został usunięty ze stanu duchownego. Obecnie w więzieniu odsiaduje karę siedmiu lat. W ubiegłym tygodniu sąd gdański oddalił apelacje archidiecezji wrocławskiej i diecezji bydgoskiej, które nie zgadzały się z wyrokiem Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Nakazał on wypłacenie ofierze byłego księdza pedofila 300 tys. zł zadośćuczynienia.

Blisko 400 tys. zł dla ofiary

– Przelaliśmy około 200 tys. złotych, a archidiecezja wrocławska 200 tys. zł – poinformował „Gazetę Wrocławską ” Edmund Dobecki, adwokat reprezentujący kurię bydgoską. Zapowiedział, że w momencie otrzymania uzasadnienia z Sądu Apelacyjnego, kuria zastanowi się nad kasacją wyroku w Sądzie Najwyższym.

„Watykan został poinformowany w 2012 roku”

O sprawie byłego księdza Watykan został poinformowany w 2012 roku, kiedy Paweł Kania został aresztowany. Na – wtedy jeszcze księdza – nałożona została kara suspensy (zawieszenia w prawach osoby duchownej – red.), po czym przed sądem duchownym rozpoczął się proces kanoniczny – poinformował w 2019 roku polsatnews.pl ks. Rafał Kowalski, rzecznik archidiecezji wrocławskiej.

Sprawa przed organami kościelnymi została jednak zawieszona do 2015 roku, kiedy to toczył się proces byłego duchownego przed sądem świeckim. – Kiedy w 2015 roku wydano wyrok skazujący, wtedy archidiecezja wrocławska wystąpiła do sądu o udostępnienie akt sprawy i rozpoczęto dochodzenie na etapie diecezjalnym. Następnie dokumenty przetłumaczono na język włoski i wysłano do Watykanu – podał ks. Kowalski.

Decyzję, w której Watykan orzeka wydalenie Pawła Kani ze stanu duchownego, trafiła do archidiecezji wrocławskiej na tydzień przed ubiegłorocznymi świętami Wielkanocnymi. 

„Tylko nie mów nikomu”

Sprawa księdza Kani pojawiła się w dokumencie braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Były już ksiądz Kania pojawił się również w raporcie Fundacji „Nie lękajcie się”, który w lutym został przekazany papieżowi Franciszkowi. Wówczas rzecznik archidiecezji wrocławskiej wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że po lekturze raportu, „a szczególnie opisanej na s. 10-11 »Sprawy księdza Pawła Kani« stwierdzam, że autorzy tekstu posłużyli się daleko idącą manipulacją”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Berlin: Nauczyciel kanibal umówił się na seks z ofiarą. Odnaleziono kości

Policja w jednej z dzielnic Berlina odnalazła kolejne części ciała 44-letniego Stefana T., który miał paść ofiarą nauczyciela. W mieszkaniu domniemanego kanibala znaleziono piłę do kości i krew. 44-letni monter Stefan T. zaginął we wrześniu. Kilka tygodni później – 8 listopada – przypadkowi spacerowicze natrafili na kości, okazało się, że należą do zaginionego mężczyzny. Według niemieckich mediów psy tropiące doprowadziły policję do mieszkania 41-letniego Stefana R.

Okazało się, że R., który natychmiast został zatrzymany, to nauczyciel. To właśnie z nim Stefan T. miał umówić się na portalu randkowym dla homoseksualistów. Nauczyciel, podejrzany o Przeczytaj też o morderstwo na tle seksualnym , jest w areszcie śledczym.

Jak podaje Deutsche Welle, dwa dni temu berlińska policja natrafiła na kolejne części ciała zamordowanego mężczyzny. Śledczy potwierdzają, że mogło dojść do kanibalizmu. – Sprawca miał zamordować ofiarę i zaspokoić swój instynkt seksualny – poinformował prokurator Martin Steltner.

Sprawca szukał informacji o kanibalizmie

Według ustaleń policji sprawca szukał w internecie informacji na temat kanibalizmu i wchodził na platformy randkowe, na których miał kontakt także z ofiarą. W mieszkaniu R. znaleziono noże i piłę do kości, a także ślady krwi. – Śledczy nie zakładają, że ofiara wyraziła zgodę na śmierć. Nic na to nie wskazuje – podkreślił prokurator Steltner.
Źródło info i foto: TVP.info

Knurów: Zatrzymano sprawców usiłowania zabójstwa

Funkcjonariusze CBŚP zatrzymali 5 osób podejrzanych m.in. o udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym. Dwie z nich mogą odpowiadać za usiłowanie zabójstwa, do którego doszło w 2005 roku w Knurowie. Sprawcy siekierami i kijami bejsbolowymi zaatakowali wtedy mężczyznę. Ich ofiara w ciężkim stanie trafiła do szpitala.

Jeden z podejrzanych usłyszał dodatkowo zarzut dotyczący próby zdyskredytowania wiarygodności obciążającego go świadka koronnego. Grupa handlowała również środkami odurzającymi i substancjami psychotropowymi. W 2005 roku w Knurowie zaatakowany został mężczyzna. Sprawcy zadawali mu ciosy siekierami i kijami bejsbolowymi – informują funkcjonariusze. Napastnicy uderzali między innymi w głowę oraz klatkę piersiową, czym spowodowali rozległe obrażenia ciała. Dzięki interwencji sąsiadów, którzy zmusili sprawców do ucieczki i udzieleniu szybkiej pomocy lekarskiej, nie doszło do śmierci pokrzywdzonego – zaznaczają policjanci.

Sprawa była bardzo trudna do wyjaśnienia, ponieważ osoby mające wiedzę na temat zajścia, nie chciały współpracować z organami ścigania – dodają funkcjonariusze. Jak ustalono, w sprawę może być zamieszanych 6 osób, z czego jedna z nich przebywa w więzieniu m.in. za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą.

Prokurator Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach przedstawił dwóm kolejnym osobom zarzuty usiłowania zabójstwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

USA: Egzekucja Lisy Montgomery. Pierwsza egzekucja kobiety od 70 lat

16 lat minęło od przerażającej zbrodni w Missouri. Lisa Montgomery najpierw udusiła swoją ofiarę, a potem wycięła z jej brzucha dziecko. Prokurator generalny USA wyznaczył datę egzekucji. Będzie to pierwsza kobieta od blisko 70 lat stracona w więzieniu federalnym. Egzekucja 52-letniej Montgomery budzi emocje; jest ona jedyną kobietą z 55 skazańców czekających na egzekucję w więzieniach federalnych.

Do zbrodni doszło w grudniu 2004 r. Pod pretekstem zainteresowania ogłoszeniem Lisa Montgomery pojechała do domu 23-letniej Bobbie Jo Stinnett, która była w ósmym miesiącu ciąży. Najpierw udusiła kobietę, a potem wycięła dziecko z jej brzucha.

Po morderstwie wróciła do domu i udawała, że jest jego matką. Mąż skazanej twierdzi, że niczego nie podejrzewał. – Nie miałem pojęcia – powiedział Kevin Montgomery, cytowany przez theguardian.com. Dziecko cudem przeżyło. Victoria Jo Stinnett ma 16 lat i wychowywana jest przez swojego ojca.

Prawnicy Montgomery od dawna twierdzą, że kobieta ma uszkodzenia mózgu spowodowane biciem w dzieciństwie, cierpi na psychozę i inne choroby psychiczne.

Zabójczyni zostanie stracona 8 grudnia – postanowił prokurator generalny William Barr. Jak ocenił, było to „szczególnie ohydne morderstwo”. Jednocześnie wyznaczył na 10 grudnia datę egzekucji Brandona Bernarda, który w Teksasie w 1999 r. zamordował dwóch ministrantów.

Media przypominają, że wykonanie wyroku na Montgomery będzie pierwszą egzekucją kobiety w więzieniu federalnym od 1953 r., gdy w komorze gazowej stracono Bonny Brown Heady, skazaną za porwanie i zabójstwo sześcioletniego syna potentata samochodowego.
Źródło info i foto: TVP.info

Teksas: 27-latka brutalnie zamordowała ciężarną przyjaciółkę

27-letnia mieszkanka Teksasu w USA została oskarżona o brutalne zamordowanie swojej ciężarnej przyjaciółki. Taylor Parker z łona martwej kobiety wycięła nożem nienarodzone dziecko. Kiedy zatrzymała ją policja, twierdziła, że niedawno sama je urodziła. Do tego dramatycznego zdarzenia doszło w miniony weekend w mieście New Boston. Taylor Parker zbrodni dokonała w domu swojej ofiary – 22-letniej Reagan Hancock. Kobieta była w siódmym miesiącu ciąży.

Po odebraniu życia przyjaciółce 27-latka rozcięła jej łono i wyjęła nienarodzoną córeczkę. Wskutek ataku zmarło również dziecko. Agresorka zabrała ze sobą ciało niemowlęcia. Została zatrzymana przez policję kilka godzin później.

Policjantom tłumaczyła, że dziecko jest jej i właśnie je urodziła. Po tym, jak śledczy dowiedzieli się, że doszło do morderstwa Hancock, Parker została aresztowana. Nie wiadomo, jakimi motywami kierowała się 27-latka.

Według mediów Parker ma własne dzieci.
Źródło info i foto: TVP.info

Aleksiej Nawalny o otruciu. „Nie czujesz żadnego bólu, ale wiesz, że umierasz”

Aleksiej Nawalny jest przekonany, że za jego otruciem stoi prezydent Rosji Władimir Putin. W wywiadzie dla „Der Spiegel” zapowiedział także, że wróci do ojczyzny i że się nie boi. Fragment wywiadu z Aleksiejem Nawalnym dla „Der Spiegel” został opublikowany przez agencję prasową Reuters. Rosyjski opozycjonista opowiedział niemieckiemu dziennikowi o swoich podejrzeniach dotyczących otrucia, którego padł ofiarą.

„Uważam, że za tą zbrodnią stoi Putin. Nie mam innego wytłumaczenia dla tego, co się stało” – powiedział krytyk Kremla.

Nawalny mówił także o odczuciach, które towarzyszyły mu po otruciu nowiczokiem. Stwierdził, że po przyjęciu tej trucizny „nie czujesz żadnego bólu, ale wiesz, że umierasz”. Rosyjski opozycjonista zapowiedział również, że wróci do ojczyzny, a jego zadaniem jest pozostanie nieustraszonym.

Otrucie Aleksieja Nawalnego

Aleksiej Nawalny stracił przytomność 20 sierpnia podczas podróży na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy. Kiedy zasłabł, maszyna wylądowała w Omsku, a opozycjonista został przewieziony do miejscowego szpitala. Dwa dni później na żądanie rodziny został przetransportowany do szpitala w Berlinie. 7 września wybudzono go ze śpiączki farmakologicznej, a 22 września wyszedł ze szpitala. Według Niemiec istnieją dowody na próbę zabójstwa Nawalnego za pomocą zakazanego środka bojowego z grupy nowiczoków, który opracowano w Rosji. Strona rosyjska nie zgadza się z tym twierdzeniem. W czasie rozmowy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem Władimir Putin miał powiedzieć, że Aleksiej Nawalny mógł otruć się sam.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ksiądz Jan A. z filmu braci Sekielskich przyznał się do molestowania nieletnich. Prokuratura umorzyła śledztwo

Ksiądz Jan A. to jeden z niechlubnych bohaterów filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Jego ofiara, 39-letnia Anna Misiewicz, odwiedziła go w Domu Księży Emerytów w Kielcach. Podczas rozmowy duchowny przyznał, że wykorzystywał ją seksualnie, gdy była dzieckiem. Potwierdził też, że skrzywdzonych przez niego dziewczynek było więcej. Sprawą zajęła się prokuratura., jednak – jak informuje „Gazeta Wyborcza” – postępowanie zostało umorzone.

Molestowana na plebanii

Anna Misiewicz (39 l.) pojawiła się już w pierwszych kadrach filmu braci Sekielskich. Kobieta po latach traumy spotkała się oko w oko ze swoim oprawcą. Był nim ksiądz kanonik Jan A.

Kobieta ze ściśniętym gardłem odwiedziła go w Domu Księży Emerytów w Kielcach. Kiedy skrzywdził Annę był proboszczem parafii w Topoli w Świętokrzyskiem. Dziewczynka miała zaledwie 7 lat. Kobieta chciała się dowiedzieć, dlaczego ksiądz molestował właśnie ją. Duchowny próbował ją przepraszać. Wyznał, że odezwały się w nim ojcowskie instynkty, a potem… namiętność. Nie mając świadomości, że jest nagrywany – potwierdził, że wykorzystywanych dziewczynek było więcej.

Prokuratura umorzyła śledztwo

Sprawą ks. Jana zajęła się kielecka prokuratura, jednak – jak podaje „Gazeta Wyborcza” – postępowanie zostało umorzone.

– W zakresie, w którym mieliśmy ujawnioną pokrzywdzoną śledztwo zakończyło się umorzeniem z powodu przedawnienia. Co do czynów pozostałych, czyli podejrzenia, że były jeszcze inne ofiary, zostało umorzone z powodu braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie przestępstwa. Nie zdołaliśmy ujawnić żadnej osoby, która byłaby takimi czynami pokrzywdzona – powiedział „Gazecie Wyborczej” Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Śmierć księdza Jana

Ksiądz Jan A. zmarł w marcu w wieku 85 lat. Według „Gazety Wyborczej”, po śmierci duchownego kuria nie wydała w tej sprawie specjalnego komunikatu, jak robi to zazwyczaj, gdy umierają duchowni z diecezji. Informacja znalazła się tylko w aktualizowanym wykazie zmarłych księży.

– Na pewno postać księdza stała się znana przez film z ubiegłego roku i być może to powodowało, że nie było informacji i rozgłosu na ten temat – powiedział „Wyborczej” rzecznik kieleckiej kurii ks. Mirosław Cisowski.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w kaplicy pogrzebowej Domu Księży Emerytów w Kielcach. Odprawił je biskup Jan Piotrowski.

– Biskup Jan Piotrowski, jeśli to możliwe, uczestniczy w uroczystościach pogrzebowych każdego księdza. A jeśli ma inne obowiązki, zastępuje go inny biskup. Trudno byłoby robić w tym przypadku jakiś wyjątek. Taki jest zwyczaj – mówi rzecznik kurii „Wyborczej”. – Być może w tym przypadku biskup brał pod uwagę także to, że każdy jest grzesznikiem, może być nawet wielkim grzesznikiem, ale jest też prawo miłosierdzia, które przeważa – dodaje.
Źródło info i foto: Fakt.pl