Prymas Archidiecezji Gnieźnieńskiej przeprosił ofiary księży pedofilów

– Nie dość mówienia o ich krzywdzie, o krzywdzie wyrządzonym im samym, ich rodzinom, a także wspólnocie Kościoła – tak o ofiarach księży pedofilów mówił podczas konferencji prasowej prymas Polski arcybiskup Wojciech Polak. Jak stwierdził, wie o pięciu osobach, które w latach 1990-2018 miały być ofiarami księży Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Ujawnił też wytyczne, które dotyczą ochrony dzieci i młodzieży.

– Chciałbym publicznie przeprosić wszystkie osoby wykorzystane seksualnie przez księży naszej archidiecezji [Archidiecezji Gnieźnieńskiej – red.] – mówił na konferencji prasowej w Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie prymas Polski abp Wojciech Polak.

„Nie dość mówienia o ich krzywdzie, o krzywdzie wyrządzonym im samym, ich rodzinom, a także wspólnocie Kościoła. Osoby te zostały przyjęte i wysłuchane, a tym, którzy tego potrzebowali, została też udzielona pomoc materialna” – dodał duchowny.

W marcu Konferencja Episkopatu Polski poinformowała, że od 1 stycznia 1990 roku do 30 czerwca 2018 roku zgłoszono łącznie 382 przypadki duchownych sprawców wykorzystywania seksualnego nieletnich. Z raportu przygotowanego przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że łączna liczba ofiar wykorzystania seksualnego we wszystkich (również niepotwierdzonych) przypadkach wyniosła 625.

Ofiary księży w Archidiecezji Gnieźnieńskiej

Arcybiskup Wojciech Polak stwierdził na konferencji, że w przypadku Archidiecezji Gnieźnieńskiej duchowni wiedzą o czterech księżach pedofilach i ich pięciu ofiarach. Podkreślił, że wszystkie sytuacje „zostały zgłoszone do Kongregacji Nauki Wiary i miały swój finał także przed organami państwa”.

– Jedna z nich skończyła się wydaleniem ze stanu duchownego, tutaj była mowa o trzech osobach wykorzystanych. Druga zakończyła się natomiast czasową karą zakazu kontaktu i pracy z małoletnimi na okres 5 lat, tu była jedna osoba wykorzystana. Organy ścigania umorzyły tę sprawę – wyjaśnił prymas.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Oszuści podszywali się pod Krajowy Rejestr Sądowy. Ofiarami oszustwa padło ok. tysiąc firm

Gdańska prokuratura postawiła zarzuty oszustwa i usiłowania oszustwa czterem osobom wysyłającym do firm pisma, w których – podszywając się pod Krajowy Rejestr Sądowy – żądały opłaty za wpis do rejestru. Pokrzywdzonych mogło zostać około tysiąca firm z całego kraju.

O postawieniu zarzutów trzem mężczyznom i jednej kobiecie poinformowała w poniedziałek Grażyna Wawryniuk – rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Podejrzanym zarzucono, że „wspólnie i w porozumieniu” od lipca 2016 r. do 31 stycznia 2019 r. oszukali lub próbowali oszukać 238 firm. Przestępcy wzbogacili się o ponad 51 tys. zł., a próbowali wyłudzić ponad 53 tys. zł.

– Kodeks karny przewiduje za oszustwo do 8 lat więzienia – wyjaśniła Wawryniuk. – W przypadku podejrzanych kara może sięgnąć nawet 12 lat więzienia, bo uczynili sobie z przestępczego procederu stałe źródło dochodu – dodała.

Pranie brudnych pieniędzy

Rzecznik poinformowała, że jednemu z podejrzanych prokuratura zarzucił też – zagrożone karą do 8 lat więzienia – pranie brudnych pieniędzy. – Wpłacane na rachunki bankowe przez pokrzywdzonych pieniądze były przelewane na kolejne rachunki, a następnie wypłacane – tłumaczyła.

Dwoje podejrzanych przyznało się do popełnienia zarzucacnych czynów – jeden z nich został tymczasowo aresztowny, wobec dwojga innych zastosowano dozór policji i poręczenia majątkowe.

Rzecznik powiedziała, że policja zatrzymała podejrzanych w tej sprawie w pierwszych dniach kwietnia w Poznaniu i okolicach. Przeszukano wówczas także siedem miejsc, w których znaleziono komputery, telefony i inne przedmioty.

300 spraw z całego kraju

Decyzje o zatrzymaniach i przeszukaniach gdańska prokuratura podjęła po tym, jak w ramach jednego śledztwa zgromadziła około 300 spraw prowadzonych w różnych rejonach kraju. Wszystkie postępowania dotyczyły oszustw, a analiza rachunków bankowych, na które pokrzywdzeni wpłacali pieniądze doprowadziła organa ścigania do czwórki podejrzanych.

Wawryniuk podkreśliła, że osoby te były powiązane z dwiema spółkami z ograniczoną odpowiedzialnością o nazwach Krajowy Rejestr Sądowny z siedzibą w Warszawie oraz Sunrice System z siedzibą w Poznaniu. Obie firmy założono na potrzeby przestępczego procederu.

– Jego pomysłodawcą i organizatorem był jeden z zatrzymanych mężczyzn – podała rzecznik.

Oszuści wysyłali do przedsiębiorców pisma o treści i szacie graficznej zbliżonej do tej, której używa Krajowy Rejestr Sądowy. Zawierały one nieprawdziwe informacje o obowiązku dokonania wpisu do rejestru i wniesienia w bardzo krótkim czasie opłaty w kwocie od 350 do 484 zł.

– Prokuratura dysponuje informacjami o co najmniej 700 kolejnych firmach z całego kraju, które po otrzymaniu pism z Krajowego Rejestru Sądownego, wpłaciły 400 złotych. W śledztwie mogą więc zostać postawione kolejne zarzuty, a suma szkód wyrządzonych przez podejrzanych może wzrosnąć o co najmniej około 280 tys. zł – podsumowała rzecznik.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Śląsk: Gang porywał przypadkowych ludzi i przetrzymywali dla okupu

Czterej bandyci ze Środy Śląskiej porywali przypadkowych ludzi i przetrzymywali ich dla okupu. „Zarobili” w ten sposób 2500 zł – informuje „Gazeta Wrocławska”. Bandyci brutalne traktowali swoje ofiary. Bili je, grozili nożem, strzelali z broni pneumatycznej z bliskiej odległości. Jednego z porwanych zmusili siłą do zażycia narkotyków.

Ofiarami były przypadkowe osoby, m.in. ochroniarz w jednym ze sklepów znanej sieci. Mężczyzna został napadnięty na drodze. Porywacze zmusili go do zjechania na parking i odebrali mu kluczyki. Bandyci zabrali ofiarę do jednego z kantorów gdzie kazali mu zostawić telefon. W ten sposób „zarobili” 300 zł. Następnie wymusili na mężczyźnie podpisanie fikcyjnej umowy pożyczki na 2800 zł, po czym wywieźli go do lasu, gdzie został brutalnie pobity.

„Przez kolejnych dziewięć dni bandyci pilnowali, by spłacał „pożyczkę” w ratach” – relacjonuje „Gazeta Wrocławska”.

Porywaczom grozi od 5,5 do 7 lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Organizacja UISG wzywa zakonnice do zgłaszania przypadków wykorzystywania seksualnego w Kościele

Globalna organizacja zakonnic potępiła „kulturę ciszy i tajemnicy” wokół wykorzystywania seksualnego w Kościele i wzywa siostry, które były ofiarami nadużyć do zgłaszania zbrodni policji i przełożonym.

Organizacja The International Union of Superiors General, która reprezentuje ponad 500 tysięcy sióstr zakonnych na całym świecie, obiecuje pomóc zakonnicom, które padły ofiarom nadużyć. Zachęca do zgłaszania tych przestępstw i szukania sprawiedliwości.

Oświadczenie w tej sprawie wydane zostało w przeddzień Międzynarodowego Dnia Walki z Przemocą wobec Kobiet. To pierwszy komunikat organizacji z siedzibą w Rzymie od czasu ujawnienia seksualnego skandalu na początku tego roku. Agencja Associated Press donosiła wówczas, że Watykan zna problem wykorzystywania seksualnego zakonnic przez księży i biskupów od dziesięcioleci, jednak nie zrobił niemal nic, aby temu zapobiec. Dochodzenie AP wykazało, że przypadki wykorzystywania zakonnic przez księży zdarzały się w Europie, Afryce, Ameryce Południowej i Azji.

W wydanym oświadczeniu grupa nie określiła kleru jako agresora. Potępiono to, co nazwano „wzorcem nadużyć, który obecnie panuje w Kościele i społeczeństwie”, pisząc o nadużyciach seksualnych, werbalnym i emocjonalnym znęcaniu się, nierównym traktowaniu i poniżaniu ofiar. „Potępiamy tych, którzy popierają kulturę ciszy i tajemnicy, często pod przykrywką ochrony reputacji instytucji” – czytamy. „Opowiadamy się za notyfikacją nadużyć zarówno w zborze, na szczeblu parafialnym, diecezjalnym, jak i na każdej publicznej arenie” – podkreślono w oświadczeniu.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Kolejna strzelanina w USA. Napastnik zaatakował w centrum Denver

W szpitalu w Chicago i na jednej z ulic w centrum Denver w stanie Kolorado doszło dziś do dwóch strzelanin. Są ofiary. Mężczyzna śmiertelnie postrzelił w szpitalu w Chicago policjanta i dwie inne osoby, po czym poniósł śmierć podczas strzelaniny z policją. Lekarze i pacjenci uciekali z budynku.

Według świadków mężczyzna szedł z kobietą, w pobliżu parkingu przed szpitalem Mercy Hospital and Medical Center, kiedy nagle postrzelił ją kilkakrotnie w klatkę piersiową. Strzelał do niej nawet kiedy upadła na chodnik. Jeden ze świadków, James Gray powiedział telewizji KABC-TV, że napastnik wszedł następnie do hallu szpitala „i po prostu zaczął strzelać” do znajdujących się tam osób. Później stwierdzono, że dwie z nich poniosły śmierć.

Przybyła policja otoczyła szpital i opanowała szybko sytuację. Mężczyzna został zabity podczas wymiany ognia z funkcjonariuszami. Śmierć poniósł również jeden z policjantów, Samuel Jimenez.

Policja nie ujawniła personaliów napastnika. Nie wiadomo też jakie były motywy jego działania. Szpital znajduje się w dzielnicy South Side, znanej z wysokiej przestępczości.

Strzały w Denver

Do drugiej strzelaniny doszło na jednej z ulic w centrum Denver w stanie Kolorado w środkowej części USA – poinformowała lokalna policja. Pięć osób zostało postrzelonych, w tym jedna śmiertelnie. Co najmniej jeden podejrzany o dokonanie strzelaniny jest na wolności. Cała czwórka jest hospitalizowana w związku z odniesionymi ranami postrzałowymi.

Najpierw policja informowała, że ranni są w stanie krytycznym, ale później w wiadomości przekazanej na Twitterze zapewniła, że obrażenia „najpewniej nie zagrażają ich życiu” oraz, że osoby te są w stabilnym stanie.

Na razie nie ma więcej informacji na temat okoliczności strzelaniny, która wywiązała się około godziny 16 czasu lokalnego (ok. północy w Polsce) w dzielnicy miasta znanej jako LoDo, gdzie znajdują się hotele, restauracje i wysokie budynki mieszkalne.

Gazeta „Denver Post” cytuje świadka, który powiedział, że zobaczył jednego uzbrojonego mężczyznę, który strzelał z pistoletu do grupy ludzi, po czym wsiadł do samochodu i odjechał.

Na razie nikt nie został zatrzymany. Nie wiadomo, jakie były motywy działania sprawcy napaści.
Źródło info i foto: onet.pl

To największy seryjny morderca w Stanach? Przyznał się do 90 zabójstw

Samuel Little przyznał się do popełnienia 90 morderstw. 78-letni dziś mężczyzna odsiaduje wyrok dożywotniego więzienia w Kalifornii. Został skazany za zabójstwo trzech kobiet. Samuel Little zeznał śledczym, że w przeciągu 35 lat, podróżując po Ameryce w latach 1970-2005, zabił na terenie kilku stanów 90 osób. Jego ofiarami miały być kobiety, które były bokser obezwładniał jednym ciosem, potem gwałcił i dusił.

Według śledczych jego zeznania są wiarygodne, ponieważ podał szczegóły dwóch zabójstw, które znałby tylko morderca.

Jego wyznanie jest szokujące. Będzie teraz weryfikowane, między innymi przy pomocy badań DNA.

Jeśli słowa Samuela Little’a się potwierdzą, byłby on najgorszym seryjnym mordercą w historii Stanów Zjednoczonych. Ted Bundy przyznał się do popełnienia 30 zabójstw między 1974 a 1978 rokiem. John Wayne Gacy zabił co najmniej 33 chłopców i młodych mężczyzn w latach 70. ubiegłego orku.

Za największego seryjnego zabójcę na świecie uznaje się Brytyjczyka Harolda Shipmana. Przypisuje mu się śmierć 250 osób. W 2000 został skazany na zabójstwo 15 osób.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Australia: Scott Morrison oficjalnie przeprosił ofiary pedofilii

Szef australijskiego rządu Scott Morrison oficjalnie przeprosił w imieniu narodu osoby, które jako dzieci stały się ofiarami przestępstw seksualnych. W przemówieniu w siedzibie parlamentu w Canberze Morrison podkreślił, że cały naród musi zdać sobie sprawę z ich cierpień i powiedzieć „przepraszam”. Morrison przemawiał po zakończeniu długotrwałego śledztwa specjalnej komisji, która badała zakres tego zjawiska i reakcje na nie odpowiednich instytucji państwa. Jak wskazał szef rządu, „nadszedł czas aby Australia, jako naród, zdała sobie sprawę z tego, że nie słuchaliśmy, nie wierzyliśmy i nie wymierzaliśmy sprawiedliwości (sprawcom – red.)”. – Mówimy: przepraszam – dodał.

„Australia mierzy się dziś z traumą”

– Wasza podróż do miejsca, w którym dziś jesteście była długa i bolesna, niezależnie od tego, czy siedzicie tutaj z nami w tej sali, w innym miejscu w stolicy kraju, w swoim salonie, w swoim łóżku, nie mogąc dziś wstać i odezwać się do innej osoby – mówił Morrison do zgromadzonych. – Zdajemy sobie z tego sprawę i witamy was dziś, gdziekolwiek jesteście – dodał.

Morrison mówił, że „Australia mierzy się dziś z traumą i wstrętem, ukrywając się na widoku za długo, o wiele za długo”. Deputowani do parlamentu po przemówieniu wstali i uczcili ofiary minutą ciszy. Jak informuje agencja Associated Press, wygłoszonej w poniedziałek mowie premiera przysłuchiwały się setki ofiar. Rząd australijski ogłosił plany powołania muzeum i ośrodka badawczego, które będą poświęcone podnoszeniu świadomości i znaczenia problemu przestępstw seksualnych wobec dzieci.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Lubuskie: Mąż zabił nożem żonę. „Siedział w mieszkaniu ze zwłokami”

Gdy do mieszkania weszli policjanci, zauważyli leżące na podłodze zakrwawione ciało 65-letniej kobiety. Funkcjonariusze zatrzymali 60-letniego męża ofiary. Mężczyzna miał 2,3 promila alkoholu we krwi – informuje „Gazeta Lubuska”.

Do zdarzenia miało dojść w piątek w jednym z mieszkań na os. Przyjaźni w Sulechowie (Lubuskie). Jak ustaliła „Gazeta Lubuska”, dzieci próbowały się wówczas skontaktować ze swoimi rodzicami. Telefonu nie odbierała jednak ani 65-letnia matka, ani 60-letni ojciec. Zaniepokojony syn skontaktował się więc z policją.

Jak opisuje gazeta, w mieszkaniu małżeństwa były odsłonięte rolety, słychać było dźwięk dzwonka telefonu. Nikt nie otwierał, więc na miejsce została wezwana straż pożarna. Około godz. 22:30 strażacy mieli wyważyć drzwi i razem z policjantami wejść do mieszkania, gdzie na podłodze znaleźli zakrwawione ciało 65-latki. W mieszkaniu siedział także jej 60-letni mąż – informuje gazeta.

– Mężczyzna został zatrzymany – powiedział cytowany przez „Gazetę Lubuską” prokurator Zbigniew Fąfera, rzecznik zielonogórskiej prokuratury okręgowej.

Miał dręczyć żonę od lat

60-latek miał trafić na zielonogórską komendę. – Badanie alkomatem wykazało 2,3 promila alkoholu u mężczyzny – powiedziała podinsp. Małgorzata Stanisławska, rzeczniczka zielonogórskiej policji. Przesłuchanie mężczyzny miało się odbyć po jego wytrzeźwieniu.

Jak ustaliła „Gazeta Lubuska”, zatrzymany miał od lat stosować przemoc wobec swojej żony.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policja poszukuje sprawców napadu w podwarszawskich Jankach. Napastnicy ukradli osoby niosące pieniądze do banku

W podwarszawskich Jankach doszło do napadu na osoby niosące pieniądze do banku. Złodzieje mogli ukraść dużą sumę pieniędzy. Ofiarami napadu zostały osoby niosące pieniądze do banku. Do napadu doszło koło południa w Jankach w powiecie pruszkowskim.

Według naszych niepotwierdzonych informacji, napadu dokonały 3 osoby w kominiarkach. Ofiara to obywatel Chin, a napastnicy ukradli mu około 1,5 miliona złotych. Podczas zdarzenia miały paść strzały.

Po napadzie sprawcy uciekli samochodem w stronę Krakowa. Najprawdopodobniej nikomu nic się nie stało. Na miejscu jest policja, która szuka sprawców.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szkocja: Zatrzymano zakonnice ws. znęcania nad dziećmi. Jedno dziecko nie żyje

11 kobiet i jeden mężczyzna zostali zatrzymani w związku ze śledztwem w sprawie katolickiego sierocińca w szkockim Lanark, gdzie wychowywało się niemal 12 tysięcy dzieci. Wiele z nich było ofiarami przemocy.

Wśród zatrzymanych są zakonnice. Wiadomo, że te 12 osób, i cztery kolejne, które miały zostać doprowadzone jeszcze w czwartek, przez dekady dopuszczały się znęcania i molestowania seksualnego dzieci. Zatrzymani mają od 62 do 85 lat.

Masowy grób dzieci

Sierociniec Smyllum Park w Lanark został otwarty w 1864 roku i był prowadzony przez Zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia św. Wincentego à Paulo. Przez lata w domu wychowywało się niemal 12 tysięcy dzieci w wieku 1-14 lat. Wśród nich były dzieci niewidome i głuchonieme. Ośrodek zamknięto w 1981 roku.

W 2003 roku ciała 400 dzieci zostały odnalezione w masowym grobie, 3 minuty drogi od sierocińca. Cmentarz odkryli byli wychowankowie, którzy chcieli nagłośnić sprawę znęcania się nad dziećmi. Jedna trzecia zmarłych dzieci miała nie więcej niż 4 lata. Umierały głównie z powodu zapalenia płuc czy gruźlicy. Ale nie wszystkie zgony zostały udokumentowane. Dzięki odkryciu grobu dowiedzono, że co najmniej jedno dziecko, sześcioletni chłopiec, zmarło w wyniku pobicia przez wychowawców.

Tragedia wychowanków Smyllum Park

Byli wychowankowie zeznali w śledztwie, że byli wielokrotnie bici, znęcano się nad nimi psychicznie, upokarzano, nie podawano jedzenia, a także molestowano seksualnie. Theresa Tolmie-McGrane, która w ośrodku była pod koniec lat 60., tak opisywała swoje tragiczne przejścia: – Każde dziecko było bite, karane, zamykane w ciemnym pokoju, kazano nam zjadać wymiociny, większości z nas płukano usta mydłem karbolowym. Kobieta była też, jako ośmiolatka, molestowana przez księdza.

Prawnik reprezentujący zakonnice poinformował, że jeden z mężczyzn pracujących w domu miał zabierać dzieci na wakacje i tam je molestować. Zakonnice wiedziały o tym, ale nie poinformowały policji. „Nasze wartości, jako Sióstr Miłosierdzia są przeciwko jakiejkolwiek formie znęcania się, dlatego składamy najszczersze przeprosiny każdemu, kto doznał krzywdy pod naszą opieką” – podano w oświadczeniu.

Śledztwa ws. maltretowania dzieci

W najbliższych tygodniach raport ze śledztwa ws. Smyllum Park zostanie opublikowany przez Scottish Child Abuse Inquiry, organu zajmującego się nadużyciami wobec dzieci. Jak podaje „Scottish Daily Mail”, SCAI prowadzi osobne śledztwo ws. Nazaretanek, zakonu również prowadzącego sierocińce, w których mogło dochodzić do przestępstw wobec dzieci.
Źródło info i foto: Gazeta.pl