Sosnowiec: Oszukiwał metodą „na policjanta”. Został zatrzymany

W ręce stróżów prawa wpadł 37-letni sosnowiczanin podejrzany o udział w oszustwie „na policjanta”, do którego doszło na początku grudnia w Sławkowie. Jego zatrzymanie jest efektem współpracy policjantów z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach oraz Będzina. Ofiarami oszustów padło starsze małżeństwo, które straciło 35 tysięcy złotych.

Do przestępstwa doszło 7 grudnia bieżącego roku w Sławkowie. Oszuści, podobnie jak w innych tego typu przypadkach, zadzwonili do 79-letniej mieszkanki miasta z informacją o wypadku drogowym, którego uczestnikiem miał być jeden z członków rodziny starszej kobiety. Głos w słuchawce prosił o pilne przygotowanie gotówki, po którą po pewnym czasie miała zgłosić się „zaufana” osoba. Jak ustalili śledczy, pożyczka na załatwienie sprawy została odebrana tego samego dnia po południu przez 37-letniego mieszkańca Sosnowca. Mężczyzna dzisiaj rano został zatrzymany i usłyszał zarzut pomocy w popełnieniu przestępstwa. Grozi mu kara nawet 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Londyn: Przyczynili się do śmierci 39 wietnamskich imigrantów. Jest wyrok

Sąd w Londynie uznał za winnych dwóch mężczyzn, którzy przyczynili się do śmierci 39 imigrantów z Wietnamu. Ofiary zmarły w zamkniętym kontenerze. Do zdarzenia doszło w hrabstwie Essex w październiku 2019 roku.

Centralny Sąd Karny Anglii i Walii uznał 24-letniego Eamonna Harrisona oraz 43-letniego Gheorghe’a Nicę za winnych nieumyślnego zabójstwa 39 osób. Wraz z dwoma innymi mężczyznami mieli oni także, według sądu, uczestniczyć w procederze nielegalnego przemytu ludzi. W nocy z 22 na 23 października zeszłego roku na terenie parku przemysłowego w Grays w hrabstwie Essex w kontenerze-chłodni na naczepie ciężarówki odkryto ciała 31 mężczyzn i ośmiu kobiet. Wśród zmarłych było 10 nastolatków, w tym dwóch 15-letnich chłopców. Wszyscy zmarli byli Wietnamczykami. Kontener tej samej nocy przypłynął promem z Zeebrugge w Belgii.

Według sądu temperatura wewnątrz kontenera osiągnęła 38,5 stopnia Celsjusza, a ofiary były w nim zamknięte przez co najmniej 12 godzin. Wcześniej podawano, że prawdopodobną przyczyną śmierci było wychłodzenie i brak powietrza.

Nie wiedział, że w kontenerze są ludzie

Według brytyjskiego nadawcy BBC, Harrison, który miał dowieźć ciężarówkę do Zeebrugge, skąd następnie promem kontener popłynął do Wielkiej Brytanii, twierdził podczas procesu, że nie wiedział, iż są w nim ludzie.

W sierpniu właściciel ciężarówki, w której znaleziono ciała, 40-letni Ronan Hughes, przyznał się do nieumyślnego zabójstwa 39 Wietnamczyków, a także do zarzutu pomocy w nielegalnej imigracji do Wielkiej Brytanii w okresie między 1 maja 2018 roku a 24 października 2019 roku. W kwietniu do 39 zarzutów nieumyślnego zabójstwa przyznał się Maurice Robinson, który kierował ciężarówką w momencie, gdy znaleziono w niej ciała, a wcześniej także do pomocy w nielegalnej imigracji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Papież zabrał głos po publikacji raportu o kardynale McCarricku

Papież Franciszek zapewnił w środę o swej bliskości z ofiarami pedofilii i wszelkich nadużyć i o zaangażowaniu Kościoła, by „wykorzenić to zło”. Podczas audiencji generalnej nawiązał do watykańskiego raportu na temat byłego amerykańskiego kardynała Theodore’a McCarricka. Na zakończenie audiencji generalnej transmitowanej z biblioteki Pałacu Apostolskiego papież powiedział: – Wczoraj został opublikowany raport na temat bolesnego przypadku byłego kardynała Theodore’a McCarricka.

– Ponawiam moją bliskość z ofiarami wszelkich nadużyć i zaangażowanie Kościoła, by wykorzenić to zło – oświadczył Franciszek.

Watykański raport na temat McCarricka

Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej na polecenie papieża Franciszka sporządził i opublikował przeszło 400-stronicowy raport na temat wiedzy, jaką miał Watykan w sprawie oskarżanego o molestowanie nieletnich i dorosłych 90-letniego obecnie Theodore’a McCarricka, a także procesów decyzyjnych, jakie podejmowano w jego sprawie. Dokument powstał w ciągu dwóch lat na podstawie zeznań 90 świadków i dziesiątków dokumentów, listów i transkrypcji z kościelnych archiwów z Watykanu i USA. Obejmuje kilka pontyfikatów.

Zebrano w nim świadectwa dostojników kościelnych, a także ofiar, które opowiedziały o agresji seksualnej, wymuszonych intymnych kontaktach oraz o „dzieleniu łóżka” z McCarrickiem.

W raporcie podkreślono, że amerykański dostojnik był promowany na kolejne urzędy począwszy od 1977 roku, czyli za czasów Pawła VI, ponieważ Stolica Apostolska nie wiedziała o popełnianych przez niego nadużyciach, a przed jego kluczową nominacją na arcybiskupa Waszyngtonu postępowała na podstawie częściowych i niekompletnych informacji. Dokument ukazuje przypadki zaniedbań i lekceważenia w Watykanie sygnałów, jakie napływały z USA o zarzutach stawianych McCarrickowi, który przekonał o swej niewinności Jana Pawła II, przysięgając, że oskarżenia nie mają podstaw.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Kamerun: Rośnie bilans ofiar ataku terrorystycznego na szkołę

Co najmniej ośmioro dzieci zginęło w wyniku ataku terrorystycznym na szkołę w Kumba, na zachodzie Kamerunu – podały lokalne władze w nocy polskiego czasu. Kolejne 12 dzieci zostało rannych. Atak terrorystyczny na szkołę w Kamerunie. Lokalna policja ustaliła, że ok. godz. 11 czasu lokalnego „grupa dziewięciu terrorystów” wdarła się do Kolegium Międzynarodowej Akademii Dwujęzycznej im. Matki Franciszki w 180-tysięcznej Kumbie, by następnie otworzyć ogień do uczniów w wieku od 9 do 12 lat.

Wzrósł bilans ofiar ataku, nie żyje co najmniej ośmioro dzieci, a kolejne 12 jest rannych. – Nie ma słów żalu czy potępienia na tyle mocnych, by wyrazić całe moje przerażenie z powodu brutalnego ataku, wymierzonego w dzieci ze szkoły podstawowej (…), które były tam po to, aby się uczyć – przekazał na Twitterze Moussa Faki Mahamat, prezydent Unii Afrykańskiej (odpowiednik UE w Europie, przyp.).

Atak terrorystyczny w szkole w Kamerunie. Co najmniej 8 ofiar

Władze afrykańskiego kraju obwiniły o atak separatystów, którzy na zachodzie tego kraju dążą do utworzenia odrębnego państwa. Agencja Reutera nie była jednak w stanie potwierdzić tych informacji.

– Ile śmierci potrzeba, aby znaleźć rozwiązanie polityczne, które przyniesie pokój w NOSO (północno-zachodni i południowy zachód, dwa regiony anglojęzyczne)” – pytał Maurice Kamto, lider opozycji, który wydarzenie z Kumby nazwał „absolutnym horrorem”.

Separatyści w niespokojnych anglojęzycznych Regionach Południowo-Zachodnim i Północno-Zachodnim walczą o stworzenie odrębnego państwa. W przeszłości zamykali szkoły i wprowadzali godziny policyjne w ramach protestu wobec francuskojęzycznego rządu i jego – jak twierdzą secesjoniści – polityki marginalizacji anglojęzycznej mniejszości.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Białoruś: W razie potrzeby milicja i wojsko będą używać ostrej amunicji

Jeżeli zajdzie taka potrzeba, funkcjonariusze milicji i wojska będą używać ostrej amunicji – zapowiedział wiceszef białoruskiego ministerstwa spraw wewnętrznych Giennadij Kozakiewicz. Kozakiewicz stwierdził, że protesty na Białorusi przybrały zorganizowany charakter i stały się skrajnie radykalne. Z jego słów wynika, że na ulice Mińska i innych białoruskich miast wychodzą radykałowie, anarchiści i pseudokibice”.

– W imieniu MSW oświadczam: nie zejdziemy z ulic i zaprowadzimy porządek w kraju. Funkcjonariusze organów spraw wewnętrznych i żołnierze wojsk wewnętrznych w razie konieczności będą używać środków specjalnych i broni palnej – powiedział wiceminister spraw wewnętrznych Białorusi.

Z doniesień obrońców praw człowieka wynika, że podczas niedzielnych protestów na Białorusi zatrzymano ponad 260 osób. Ofiarami represji padli także dziennikarze – szacuje się, że zatrzymano 20-40 pracowników mediów. Milicja próbowała brutalnie rozpędzać manifestantów, używając w tym celu m.in. armatek wodnych i granatów hukowych.

Protesty na Białorusi wybuchły 9 sierpnia, po zakończeniu wyborów prezydenckich, które rzekomo wygrał Alaksandr Łukaszenka. Przeciwnicy jego władzy podnoszą, że wybory zostały sfałszowane, a kontrkandydaci urzędującego prezydenta padli ofiarą represji. Wyniku ostatnich wyborów na Białorusi nie uznała m.in. Unia Europejska. Zaprzysiężenie Alaksandra Łukaszenki odbyło się w tajemnicy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Białoruś: Już 500 ofiar tortur w aresztach?

W ciągu dwóch miesięcy centrum obrony praw człowieka Wiasna zebrało informacje o ponad 500 ofiarach tortur, do jakich dochodziło w białoruskich aresztach – powiedział portalowi Tut.by Walancin Stefanowicz, prawnik działający w tej organizacji.

Jak zaznaczył, Wiasna nie wie o ani jednym przypadku wszczęcia postępowania wobec osób odpowiedzialnych za przemoc. Prawnik podkreślił, że organizacja zaczęła rejestrować przypadki znęcania się nad zatrzymanymi zaraz po wypuszczeniu ich z aresztów.

– Opracowaliśmy ankietę, którą dana osoba mogła wypełnić sama, dołączyć zdjęcie i nagranie śladów pobicia. Jednocześnie z pomocą wolontariuszy nagrywaliśmy wywiady z ofiarami. W ten sposób udało nam się zebrać informacje o ponad 500 ofiarach tortur – oznajmił Stefanowicz.

Zwrócił uwagę, że do Komitetu Śledczego wpłynęło ok. 1,8 tys. zgłoszeń dotyczących uszkodzenia ciała.

Prawnik Wiasny poinformował, że według niepełnych informacji centrum od maja w kraju wszczęto 240 postępowań karnych na podstawie takich artykułów, jak masowe zamieszki, sprzeciw wobec poleceń milicjanta czy fałszywe oskarżenie.

Stefanowicz był pytany, czy według niego przemoc wobec protestujących już się zakończyła. Wskazał, że kilka dni temu do organizacji zwróciła się kobieta, której niepełnoletni syn był pobity podczas zatrzymania, a następnie w więźniarce. – Tak, takie fakty nie są masowe, ale przemoc całkowicie nie zniknęła – ocenił.

W wywiadzie dla Tut.by zaznaczono, że sądy i zatrzymania dotknęły latem i jesienią już ok. 12 tys. osób.

– Skala represji tego roku jest bezprecedensowa, a działania służb specjalnych mają bezczelny charakter. Mogą człowieka porwać, założyć na głowę worek, zastraszać i wyrzucić z kraju. To powrót do starej sowieckiej praktyki, kiedy tak pozbywano się dysydentów w latach 70. i 80. – podkreślił prawnik.
Źródło info i foto: TVP.info

Rośnie sprzedaż aplikacji wykorzystywanych do szpiegowania kobiet

We Francji obserwuje się ogromny wzrost sprzedaży aplikacji pozwalających szpiegować smartfony bez wiedzy ich właścicieli. Ofiarami są przede wszystkim kobiety, co sprawiło, że proceder uznany został za narzędzie przemocy wobec nich.

Czeski producent programów antywirusowych Avast poinformował, że między marcem a czerwcem zainstalowano o ponad 50 proc. więcej złośliwych aplikacji typu spyware i stalkerware. Od marca firma chroni też co miesiąc o 50 proc. więcej użytkowników niż w styczniu i lutym.

Te programy pozwalają całkowicie opanować smartfon osoby szpiegowanej – od maili poprzez mikrofon do lokalizacji GPS. By je zainstalować, wystarczy na ogół kilkuminutowy dostęp do telefonu. Przy programach stalkerware, które są nielegalne, jest to bardziej skomplikowane. Chodzi o mSpy, Cerberus, czy też FlexiSpy. Według radia France Info tego ostatniego używał szef meksykańskiego kartelu narkotyków El Chapo do szpiegowania swej żony i kochanek.

Jak czytamy w poniedziałkowym „Le Figaro”, problem w tym, że w celu szpiegowania i prześladowania obecnych lub byłych partnerek życiowych, używa się programów przeznaczonych do kontroli rodzicielskiej. Firma mSpy przyznała kilka lat temu, że „około połowy jej klientów używa tego programu nie do pilnowania dzieci, ale do śledzenia partnerek czy partnerów życiowych”.

Jak twierdzą francuskie stowarzyszenia obrony kobiet, chodzi przede wszystkim o śledzenie partnerek. Według badania ośrodka im. Hubertine Auclert, cytowanego na łamach „Le Figaro”, 21 proc. kobiet będących ofiarami przemocy małżeńskiej informowało, że wbrew swej woli było śledzone na odległość przy pomocy szpiegowskiej aplikacji.

Cytowana w dzienniku prezes ośrodka Marie-Pierre Badre zwróciła uwagę na niebezpieczeństwo, jakie stanowią programy szpiegowania, dla życia kobiet, które opuszczają prześladujących je partnerów, gdyż „to w takich sytuacjach dochodzi do największej liczby zabójstw kobiet”.
Źródło info i foto: onet.pl

Augustów: Zaskakująca zbrodnia. Nie żyje teściowa funkcjonariusza policji

W ostatnich dniach mieszkańcami spokojnego zazwyczaj Augustowa wstrząsnęły dwa, zupełnie nieuzasadnione, ataki nożowników. Ich ofiarami padły przypadkowe starsze osoby. Teraz oba zajścia ujawniła oficjalnie tamtejsza policja. W zeszły czwartek, w biały dzień, na augustowskim deptaku, zadźgana została 80-letnia kuracjuszka przebywająca w sanatorium „Pałac na wodzie”. Pani Irena miała spacerować po mieście, korzystając z pięknej pogody. W pewnym momencie podbiegł do niej mężczyzna, który zadał jej 6 ciosów nożem i uciec z miejsca zdarzenia.

Po kilku minutach 34-letni Artur B., który wskoczył do kanału, był już w rękach augustowskich wodniaków, którzy skorzystali z opisu podanego przez świadków ataku.

80-letniej pani Irenie zadano sześć ciosów – z czego dwa w tętnice szyjną, które okazały się śmiertelne. Artur B. już wcześniej skazany był m.in za posiadanie narkotyków oraz bójki. Jak ustalił „Fakt”, Irena Ł. była teściową policjanta, jednak prokuratura obecnie wyklucza, aby miał to być motyw zabójstwa.
Źródło info i foto: o2.pl

Rośnie liczba ofiar masakry w Kanadzie

Kanadyjska policja poinformowała we wtorek, że liczba ofiar strzelaniny w prowincji Nowa Szkocja, do której doszło w nocy z soboty na niedzielę, wzrosła do 23 i nadal może się zmienić. Wśród ofiar jest 17-latka, pozostałe to osoby dorosłe.

Kanadyjska Królewska Policja Konna (RCMP) w Nowej Szkocji bada 16 miejsc zbrodni w miejscowościach Portapique, Wentworth, Debert, Shubenacadie/Milford oraz w Enfield – czytamy w komunikacie RCMP. Mowa jest też o więcej niż pięciu spalonych budynkach oraz o spalonych pojazdach.

We wtorek potwierdzono również, że sprawca strzelaniny zmarł w wyniku postrzału przez policję po tym, gdy został zlokalizowany na stacji benzynowej w Enfield, po ponad 12-godzinnym pościgu. Kanadyjska Królewska Policja Konna ujawniła również, że mężczyzna przemieszczał się samochodem podobnym do jej radiowozów. Śledczy nadal próbują ustalić motywy jego działania oraz czy strzelanina była przez podejrzanego zaplanowana.

Zostawiał za sobą płonące budynki, pojazdy i kolejne ofiary

Tragiczne wydarzenia rozpoczęły się od strzelaniny w Portapique w sobotę przed północą. Później napastnik przemieszczał się na terenie prowincji, pozostawiając za sobą płonące budynki i kolejne ofiary. Po ponad 12-godzinnym pościgu policyjnym został unieszkodliwiony w niedzielę przed południem w Enfield, ok. 90 km na południe od Portapique.

Nowa Szkocja to prowincja na atlantyckim wybrzeżu Kanady, którą zamieszkuje 923,5 tysiąca osób – jej stolicą jest Halifax. Miejscowość, w której rozpoczął się dramat – Portapique – zamieszkuje mniej niż 100 osób, położona jest około 130 kilometrów na północ od Halifax.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Uchylono wyrok skazujący kardynała George’a Pella za pedofilię. „Cierpiałem z powodu niesprawiedliwości”

Sąd Najwyższy Australii uchylił we wtorek wyrok skazujący kardynała George’a Pella na 6 lat więzienia za czyny pedofilii. Tym samym Sąd przyjął odwołanie złożone przez 78-latka. Po ponad roku w więzieniu ma wyjść na wolność.

Były doradca papieża Franciszka i były watykański „minister finansów” został skazany przez sądy dwóch instancji w swoim kraju za czyny pedofilskie , do jakich miało dojść w 1996 roku, gdy był metropolitą Melbourne. Skazano go na 6 lat więzienia za napaść na dwóch 13-letnich chórzystów w zakrystii w katedrze. Akt oskarżenia sporządzony został na podstawie zeznań jednego z mężczyzn. Drugi z nich zmarł w 2014 roku z przedawkowania narkotyków.

Od początku swojego procesu kardynał Pell powtarzał, że jest niewinny. Był najwyższym dostojnikiem Kościoła, skazanym w sprawie dotyczącej pedofilii. W więzieniu spędził ponad 400 dni. Wkrótce ma zostać zwolniony z zakładu karnego koło miasta Geelong, niedaleko Melbourne.

Australijski Sąd Najwyższy rozpoczął 11 marca rozpatrywanie złożonego przez niego odwołania. W trakcie tego wysłuchania obrona kardynała argumentowała między innymi, że nie mogło dojść do napaści seksualnej na chłopców po niedzielnej mszy w zawsze pełnej innych osób zakrystii katedry świętego Patryka.

Sąd pierwszej instancji skazując go w marcu ub. roku na 6 lat orzekł, że będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie w październiku 2022 r. W sierpniu 2019 roku wyrok ten utrzymał sąd apelacyjny.

George Pell, urodzony w 1941 r. w australijskim Ballarat, był biskupem pomocniczym Melbourne w latach 1987-1996, a następnie do 2001 r. metropolitą tego miasta. W latach 2001-2014 był arcybiskupem metropolitą Sydney, mianowanym kardynałem przez Jana Pawła II.

Franciszek mianował go w 2013 roku członkiem Rady Kardynałów, a rok później prefektem Sekretariatu ds. Ekonomii Stolicy Apostolskiej.

Początkowo australijski wymiar sprawiedliwości prowadził śledztwo w jego sprawie w związku z zarzutami tuszowania czynów wykorzystywania i wysłuchał jego zeznań, w których zapewniał, że nie wiedział o takich zdarzeniach w swojej diecezji. W 2017 roku kardynał Pell został formalnie oskarżony o czyny seksualnego wykorzystania nieletnich. Papież urlopował go na czas procesu, a później zdymisjonował.

Gdy na początku 2019 roku kard. Pell został uznany jednomyślnie winnym pedofilii przez ławę przysięgłych sądu pierwszej instancji, otrzymał od Franciszka zakaz publicznego pełnienia posługi i kontaktów z nieletnimi. Jak tłumaczył wtedy Watykan, są to „środki zapobiegawcze”, zastosowane w oczekiwaniu na definitywne potwierdzenie faktów. Wyjaśniono, że Stolica Apostolska przyjmuje do wiadomości wyrok pierwszej instancji.

Po tym, kiedy następnie odrzucono apelację kardynała Pella, Watykan oświadczył, że z decyzją w jego sprawie czeka na zakończenie całego postępowania sądowego.

„Stolica Apostolska wraz z Kościołem w Australii potwierdza swoją bliskość z ofiarami wykorzystywania seksualnego i zaangażowanie na rzecz tego, by za pośrednictwem właściwych władz kościelnych ścigać członków duchowieństwa, którzy są za nie odpowiedzialni” – oświadczył wtedy rzecznik Watykanu Matteo Bruni.

We wtorek rano należy oczekiwać oświadczenia Watykanu w tej sprawie.

Kardynał Pell: Cierpiałem z powodu niesprawiedliwości

Stale utrzymywałem swoją niewinność, gdy cierpiałem z powodu poważnej niesprawiedliwości – oświadczył kardynał George Pell po tym, gdy Sąd Najwyższy Australii przyjął jego odwołanie od wyroku 6 lat więzienia za czyny pedofilii. W więzieniu spędził ponad rok.

Podkreślił w nim, że wielka niesprawiedliwość „została naprawiona wraz z jednomyślną decyzją sądu”.

Nie żywię złych uczuć wobec mojego oskarżyciela. Nie chcę aby mojego uniewinnienia dodawać do cierpienia i goryczy, jakie wielu odczuwa. Jest ich wystarczająco dużo – napisał były doradca papieża Franciszka i były watykański minister finansów, który trafił do więzienia ponad rok temu.

Następnie oświadczył: Mój proces nie był referendum w sprawie Kościoła katolickiego, ani w kwestii tego, jak władze kościelne w Australii podeszły do przestępstwa pedofilii.

Chodziło o to, czy ja popełniłem te okropne przestępstwa, czy nie. A ja ich nie popełniłem – dodał.

Kardynał George Pell podziękował za modlitwy i „tysiące listów z wyrazami wsparcia”.
Źródło info i foto: RMF24.pl