Afera Huawei: Funkcjonariusz ABW podejrzany o szpiegostwo na rzecz Chin wyszedł z aresztu

Dalszy ciąg afery Huawei. W styczniu aresztowano Weijinga W., jednego z dyrektorów polskiego oddziału firmy i Piotra D., byłego oficera ABW. Polak opuścił areszt za kaucją – podaje RMF FM. Onet pisał o aferze Huawei w styczniu 2019 roku. Weijing W. i Piotr D. zostali oskarżeni o szpiegostwo na rzecz Chin.

– Nigdy świadomie nie miałem kontaktu, a już na pewno nie współpracowałem z jakimkolwiek wywiadem, w szczególności z wywiadem chińskim – podkreślał w oświadczeniu Weijing W.

Po zatrzymaniu zabezpieczono materiały dowodowe, np. telefony i komputery. Warszawski sąd uznał, że Piotr D. raczej nie będzie mataczył, ale prokuratura obawiała się utrudniania śledztwa i wniosła zażalenie. Sąd odrzucił te wnioski i w efekcie umożliwił Piotrowi D. wyjście na wolność za kaucją w wysokości 120 tys. złotych. Weijing W. pozostanie w areszcie do października.

W 2016 roku – za czasów rządu Beaty Szydło – Piotr D. miał być konsultantem w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Do sprawy odniosła się na Twitterze była premier. „Przecinam medialne sensacje – zatrzymany nie był konsultantem u Szydło! Nie doradzał Szydło i nie pracował dla Szydło. Był natomiast przedstawicielem UKE w zespole przygotowującym wizytę Papieża Franciszka podczas ŚDM” – napisała.
Źródło info i foto: onet.pl

W Polsce działała komórka ISIS?

Sprawę czterech Czeczenów, oskarżonych o wspieranie tzw. Państwa Islamskiego (ISIS), bada Sąd Okręgowy w Białymstoku. W czwartek zeznawał oficer ABW, który zbierał dowody przeciwko podejrzanym. Odpowiadał głównie na pytania o tłumaczenia nagrań z podsłuchów. Prokuratura oskarża czterech obywateli Rosji deklarujących narodowość czeczeńską, że działali w zorganizowanej grupie przestępczej w Polsce i Turcji. Mieli m.in. gromadzić pieniądze na potrzeby ISIS. W zarzutach jest mowa o blisko 9 tys. euro.

Według aktu oskarżenia grupa działała od maja do października 2014 r. w Białymstoku, Łomży, Warszawie i innych miejscach w Polsce, a także w Turcji, rekrutując bojowników na tzw. dżihad, a także zajmowała się organizowaniem i kupowaniem sprzętu paramilitarnego, który trafiał następnie do Syrii i Iraku.

W śledztwie pojawił się wątek leczenia w Polsce (w szpitalach w Łomży i Białymstoku) Czeczena rannego w walkach. Sąd bada, czy mężczyzna doznał ran w Czeczenii, czy – jak twierdzi prokuratura – w Syrii. Od czasu zatrzymania przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego na początku 2015 roku oskarżeni pozostają w areszcie. Nie przyznają się do zarzutów. Kwestionują treści z tłumaczeń podsłuchanych rozmów, które to nagrania są jednym z najważniejszych dowodów w sprawie.

Z czeczeńskiego na rosyjski

W czwartek o tłumaczenia nagrań z podsłuchów był pytany przez sąd i obrońców oficer ABW, który pracował przy tej sprawie w postępowaniu przygotowawczym, we współpracy z Prokuraturą Apelacyjną w Białymstoku (obecnie za sprawę odpowiada białostocki oddział zamiejscowy Prokuratury Krajowej).

Sąd chciał wiedzieć, jak sporządzano protokoły z odsłuchów nagrań z kontroli operacyjnej. Jak zeznał świadek, najpierw sporządzane były – tłumaczone z czeczeńskiego na rosyjski – streszczenia tych rozmów, później tłumaczono je z rosyjskiego na język polski.

Świadek był też pytany o umiejętności tłumacza języka czeczeńskiego, również o to, czy była to osoba uprawniona do udziału w czynnościach z materiałami tajnymi. Mówił, że czynności nie odbywały się w jego obecności i nie wie, czy tłumacz miał taki certyfikat.
Żródło info i foto: TVP.info