Zielona Góra: Kobieta twierdziła, że w płonącym budynku nikogo nie ma. Były jej dzieci, jedno za łóżkiem, dwoje w szafie. Grozi jej 10 lat

Policjanci zatrzymali mieszkankę Zielonej Góry. W niedzielę w jej mieszkaniu wybuchł pożar. Kiedy podczas ewakuacji funkcjonariusze pytali, czy oprócz niej ktoś jeszcze przebywał w środku, twierdziła, że była tam sama. – Później mundurowi odnaleźli jedno z jej dzieci za łóżkiem, a dwójkę w szafie – relacjonuje rzeczniczka policji. We wtorek postawiono kobiecie zarzuty.

Ogień pojawił się w niedzielę, chwilę po godzinie 18 w jednym z mieszkań przy ulicy Harcerskiej. Na szczęście pożar był nieduży: palił się tylko materac. Na miejsce wezwano straż i policję. – Okazało się, że kobieta, która przebywała w tym mieszkaniu była nietrzeźwa. Miała 2,7 promila alkoholu – relacjonowała wtedy Małgorzata Stanisławska, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze.

Po tym, jak wyszła z budynku, została zapytana przez policjantów o to, czy ktoś jeszcze znajduje się w mieszkaniu. Zaprzeczyła. Funkcjonariusze i strażacy dla pewności postanowili jednak sami przeszukać wszystkie pokoje. – Odnaleźli jedno z jej dzieci za łóżkiem, a pozostałą dwójkę w szafie – informuje Stanisławska.

Grozi jej pięć lat więzienia

Kobieta opuściła osiedle w kajdankach, radiowozem przetransportowano ją do izby wytrzeźwień. Dzieci w wieku od trzech do sześciu lat, zgodnie z decyzją lekarza, zostały zabrane do szpitala. Zatrzymana od niedzieli trzeźwiała.

Małgorzata Stanisławska z zielonogórskiej komendy przekazała, że kobieta została już przesłuchana. Policja postawiła jej zarzuty z artykułu 160 Kodeksu karnego, który mówi o obowiązku opieki nad osobą narażoną na niebezpieczeństwo.

Kobiecie grozi do pięciu lat więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Policjanci z Tucholi zatrzymali mężczyznę, który chciał wysadzić kamienicę

W sobotnią noc policjanci z Tucholi zatrzymali mężczyznę, który chciał doprowadzić do wybuchu gazu w kamienicy. Podejrzany uszkodził wąż kuchenki gazowej, włączył piekarnik i zostawił nieopodal zapalony znicz. Dzięki skutecznej akcji policjantów nie doszło do tragedii. Mężczyzna trafił na 3 miesiące do aresztu.

W sobotę, 03.04.2021 r., ok. godz. 22:00 dyżurny Policji otrzymał zgłoszenie dotyczące zakłócenia porządku w kamienicy w centrum starego miasta przez nietrzeźwego mężczyznę. Skierowani na miejsce policjanci od razu zauważyli agresywnego i pobudzanego człowieka. Wyczuli też od mężczyzny silną woń alkoholu, co zapewne utrudniało komunikację. Agresor nawet w obecności mundurowych nie chciał się uspokoić. Swoim zachowaniem stwarzał zagrożenie dla mieszkańców. Podjęto decyzję o umieszczeniu mężczyzny w policyjnym areszcie w celu wytrzeźwienia.

W trakcie wykonywania przez policjantów czynności, agresor wielokrotnie powtarzał, by mundurowi sprawdzili jego mieszkanie. Okazało się, że mężczyzna uszkodził wąż doprowadzający gaz do kuchenki i odkręcił zawory palników. Policjanci natychmiast wrócili na miejsce. Przed kamienicą stało już kilka osób informujących o silnym zapachu gazu dochodzącym z mieszkania zatrzymanego. Policjanci zamknęli główny zawór doprowadzający gaz i jednocześnie ewakuowali ponad dwudziestu mieszkańców. Na miejsce przyjechała również Jednostka Państwowej Straży Pożarnej, z którą zabezpieczono mieszkanie. Czujniki obecności gazu wskazywały jego wysokie stężenie. Po wywietrzeniu lokalu okazało się, że wąż doprowadzający gaz do kuchenki został celowo uszkodzony. Ponadto włączony był również piekarnik elektryczny, a na klatce schodowej, przy licznikach gazowych znajdował się zapalony znicz.

Po ponownym sprawdzeniu przez strażaków stężenia gazu, mieszkańcy mogli wrócić do swoich domów. Dzięki skutecznej akcji nie doszło do tragedii.

We wtorek, 06.04.2021 r., w miejscowej prokuraturze mężczyzna usłyszał zarzut sprowadzenia bezpośredniego zagrożenia utraty życia i zdrowia mieszkańców oraz zniszczenia mienia w znacznych rozmiarach. Na wniosek prokuratora sąd zastosował wobec podejrzanego, 55-letniego mieszkańca Tucholi, trzymiesięczny areszt. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Najkrwawszy dzień od początku protestów w Mjanmie. Nie żyje 40 osób

Z ostatnich doniesień wynika, że w niedzielę w Mjanmie zginęło 39 osób. To najkrwawszy dzień w tym kraju od początku protestów. Na przedmieściach Rangunu podpalono chińskie zakłady przemysłowe.

Tragiczny bilans protestów w Mjanmie. Według najnowszych informacji, policjanci zastrzelili co najmniej 38 osób. 22 demonstrantów zginęło na przedmieściu Rangunu, gdzie podpalano należące do chińskich właścicieli zakłady przemysłowe. Jak poinformowała chińska ambasada w Rangunie, wielu pracowników zaatakowanych zakładów zostało rannych. Zaapelowała do władz Mjanmy o zapewnienie bezpieczeństwa chińskim obywatelom. Chiny postrzegane są jako kraj udzielający poparcia wojskowym, którzy 1 lutego obalili demokratycznie wybrane władze.

Reuters relacjonuje, że gdy fabryka stanęła w ogniu, wojsko otworzyło ogień w kierunku protestujących. – To było okropne. Na moich oczach strzelano do ludzi, to na zawsze pozostanie w mojej pamięci – powiedział cytowany przez agencję jeden z fotoreporterów. Dotychczas nikt nie przyznał się do podpalenia zakładów. Jak podaje Reuters, zamach stanu w Mjanmie, do którego doszło 1 lutego, wywołał antychińskie nastroje.

Również w drugim co do wielkości mieście kraju – Mandalaj, a także między innymi w miejscowościach Bago i Hpakant w czasie protestów były ofiary śmiertelne. Zginął też jeden policjant. To najkrwawszy dzień od czasu rozpoczęcia na początku lutego masowych demonstracji przeciwko wojskowemu zamachowi stanu.

Jak podaje „The Guardian”, eskalacja przemocy w niedzielę nastąpiła dzień po tym, gdy jeden z polityków opozycyjnych wobec junty wezwał obywateli Mjanmy do dalszych protestów przeciw „niesprawiedliwej dyktaturze”. – To najciemniejszy moment dla narodu, światło przed świtem jest blisko – stwierdził Mahn Win Khaing Than.

Działania armii wywołały masowe protesty w całej Mjanmie, które są brutalnie pacyfikowane przez siły porządkowe. Liczba ofiar śmiertelnych przekroczyła 120. Aresztowano ponad 2000 osób.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Starcia z policją w dwóch holenderskich miastach. Spalono punkt testowania na COVID

Z jednej strony ogień i kamienie, z drugiej – gaz i armatki wodne. Holenderska policja starła się w Amsterdamie i Eindhoven z protestującymi przeciwko lockdownowi. Jest wielu zatrzymanych.

W Eindhoven protestujący przeciwko obostrzeniom obrzucili policję kamieniami. Na nagraniach i zdjęciach w mediach społecznościowych widać też prowizoryczne barykady, budowane m.in. z rowerów, oraz ogień. Niespokojnie było też w Amsterdamie, gdzie do starcia z funkcjonariuszami doszło na centralnym placu otoczonym przez muzea.

W obu miejscach, jak podaje agencja AP, policja użyła gazu i armatek wodnych do tłumienia zamieszek. Łącznie zatrzymano co najmniej 55 osób w Eindhoven i ponad 100 w Amsterdamie – przekazała AP (lokalne media mówią już nawet o 190 osobach). W mieście Urk (80 km od Amsterdamu) w sobotę spalono laboratorium przeprowadzające testy na koronawirusa.

To drugi weekend z rzędu, kiedy w Holandii dochodzi do protestów przeciw obostrzeniom. Holandia wprowadziła lockdown w połowie grudnia i ma on potrwać co najmniej do 9 lutego. Od 21:00 do 4.30 rano obowiązuje godzina policyjna – przypomina AP.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Strzelanina we Francji. Desperat zastrzelił trzech policjantów w trakcie interwencji

48-letni mężczyzna zastrzelił trzech policjantów w centralnej Francji, czwarty jest ranny – poinformowała agencja AFP. Do zdarzenia doszło w nocy z wtorku na środę w wiosce w departamencie Puy-de-Dome, w pobliżu gminy Saint-Just. Z doniesień BFMTV wynika, że do zdarzenia doszło, gdy funkcjonariusze próbowali ratować kobietę podczas incydentu związanego z przemocą domową. Kobieta, według relacji mediów, miała schronić się na dachu budynku. Kiedy przybyli na miejsce, 48-letni napastnik otworzył do nich ogień. Zabił trzech funkcjonariuszy, czwartego postrzelił w nogę. Policjant trafił do szpitala.

Francja: Trzech policjantów zginęło w strzelaninie

48-letni sprawca podpalił też dom. Na miejscu nad ranem wciąż trwały czynności policji i straży pożarnej. „Le Figaro” podaje, że kobieta została przetransportowana w bezpieczne miejsce. Agencja AFP podaje, że mężczyzna był już znany policji i miał postawione zarzuty związane z opieką nad dzieckiem. Na razie nie wiadomo, czy doszło do zatrzymania sprawcy strzelaniny. BFMTV podaje, że mężczyzna mógł zginąć z pożarze domu lub uciec z budynku.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rosja: Atak żołnierza na lotnisku wojskowym

Żołnierz służby poborowej rosyjskich sił zbrojnych zaatakował ludzi w jednostce wojskowej w Woroneżu. Według wstępnych danych zginęły trzy osoby – podaje niezależny portal Meduza, powołując się na media lokalne. Żołnierz zdołał uciec, trwają jego poszukiwania. Rekrut początkowo miał ze sobą jedynie siekierę, ale potem zdołał przechwycić broń i otworzył ogień. Do tragedii doszło w poniedziałek rano na lotnisku wojskowym w Woroneżu, blisko 500 km na południe od Moskwy.
Źródło info i foto: TVP.info

Czechy: W wyniku podpalenia jednego z bloków w Bohuminie zginęło 11 osób. Zatrzymano podejrzaną osobę

Pożar w czeskim Bohuminie, w którym zginęło 11 osób, został spowodowany prawdopodobnie przez podpalenie – informuje miejscowa policja. Jedna osoba została zatrzymana. Sześć osób- troje dorosłych i troje dzieci spłonęło w swoim lokalu. Pięć osób zginęło wyskakując przez okna uciekając przed ogniem. Kolejnych 13 osób zostało rannych, w tym dwóch strażaków i policjant.

Do zdarzenia doszło w bloku z wielkiej płyty przy ulicy Nerudova w czeskim Boguminie przy granicy z Polską. Późnym popołudniem miejscowi strażacy otrzymali zgłoszenie, że mieszkanie na 11. piętrze w trzynastokondygnacyjnym budynku stanęło w ogniu.

„Trwa intensywne dochodzenie w sprawie okoliczności i przyczyn tego tragicznego wydarzenia” – napisali funkcjonariusze policji w mediach społecznościowych. Według lokalnych mediów mieszkańcy bloku próbowali ratować się przed pożarem wyskakując przez okna.

Czechy. Najtragiczniejszy pożar od 30 lat

Szef regionalnej straży pożarnej Vladimir Vlcek powiedział, że to, jak szybko pożar rozprzestrzenił się po mieszkaniu, było zaskakujące. Budynek, w którym doszło do tragedii, należy do miasta.

„Pożar w Bohuminie jest najtragiczniejszy w skutkach od 1990 roku” – podaje portal irozhlas.cz. Do tej pory najwięcej ofiar straciło życie w październiku 2010 roku, kiedy w Pradze zginęło dziewięciu bezdomnych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Samochód spłonął na węźle Konotopa. Z auta wyciągnięto ciało kobiety

We wtorek 28 lipca na węźle Konotopa w Warszawie zapalił się samochód. Na miejsce przyjechała straż pożarna, która ugasiła pojazd. W aucie nikogo nie było. Potem strażacy na jezdni estakady znajdującej się poniżej znaleźli ciało kobiety. Niestety, nie przeżyła – poinformował Kazimierz Jaworski ze straży pożarnej dla powiatu warszawskiego-zachodniego. Jak przekazał strażak, do wypadku doszło około godz. 4.10.

„Dyżurny stanowiska kierowania komendanta Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Błoniu otrzymał zgłoszenie o pożarze samochodu osobowego na węźle Konotopa” – powiedział Kazimierz Jaworski ze straży pożarnej dla powiatu warszawskiego-zachodniego.

Dodał, że po dojeździe na miejsce strażacy zastali palący się pojazd. W środku nie było kierowcy. „Przystąpiono do działań gaśniczych. W ich trakcie odnaleziono na jezdni estakady znajdującej się poniżej ciało. Okazało się, że jest to kobieta z tego samochodu. Była poparzona” – przekazał Jaworski.

Na miejsce przyjechało pogotowie ratunkowe. „Niestety, lekarz stwierdził zgon” – podał strażak.

Dodał, że zablokowany jest ruch z Bemowa w stronę lotniska, a jadąc od strony Łodzi w kierunku Bemowa odbywa się jednym pasem. Jak podała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad utrudnienia mogą potrwać do godz. 9.
Źródło info i foto: raportdrogowy.interia.pl

Francja: Wolontariusz oskarżony o podpalenie katedry w Nantes

Prokuratura oskarża Rwandyjczyka Emmanuela, wolontariusza diecezji w Nantes, o podłożenie ognia w trzech miejscach katedry: na dużych i małych organach oraz panelu elektrycznym. 39-latek przyznał się do podpalenia katedry i został aresztowany w nocy z soboty na niedzielę.

Emmanuel jest katolikiem. Był odpowiedzialny za zamknięcie katedry w piątek wieczorem w przeddzień pożaru. Miał wszystkie klucze do budynku. W jego zeznaniach zauważono pewne sprzeczności – stwierdził prokurator z Nantes Pierre Sennes. Praca ekspertów z centralnego laboratorium prefektury policji w Paryżu umożliwiła ustalenie obecności śladów produktu łatwopalnego” – wyjaśnił. „Zgodnie z naszymi informacjami to wysoce łatwopalny środek czyszczący. Te elementy pozwoliły nam ustalić kryminalne pochodzenie pożaru – stwierdził Sennes, cytowany przez dziennik „Le Monde”

Śledczy przesłuchali 30 osób. Na nagraniu zarejestrowanym przez miejską kamerę na 15 minut przed pierwszym wezwaniem straży pożarnej o godzinie 7.45 rano pojawia się mężczyzna. Śledczy uważają, że jest to podejrzany – pisze „Le Monde”

Według dziennika oskarżony miał opuścić Francję z powodów formalnych już 15 listopada 2019 r. Z kolei „Le Parisien” twierdzi, że Rwandyjczyk miał wyjechać w marcu.

Emmanuel przyjechał z Rwandy do Francji w 2012 r, był zaprzyjaźniony z diecezją, wielokrotnie służył do mszy. Oskarżenie o podpalenie katedry wywołują niedowierzanie wśród ludzi, którzy go znali.

Nie sądzę, żeby mógł podpalić katedrę. To miejsce, które kocha – powiedział strażnik katedry Jean-Charles Nowak. To człowiek spokojny, bardzo miły, uśmiechnięty, ale raczej milczący. Wiem, że ma wiele problemów zdrowotnych i bardzo cierpiał w Rwandzie. Oddał przysługę ojcu Champenois, który nie miał nikogo, kto mógłby służyć do mszy w sobotę wieczorem. Dlatego też regularnie służył do mszy – powiedział Nowak stacji BFM TV.

Mój klient gorzko żałuje swojego czynu. Jest teraz pochłonięty wyrzutami sumienia i przytłoczony ogromem wydarzeń. To ktoś, kto się boi – stwierdził adwokat oskarżonego, mecenas Quentin Chabert, którego cytuje dziennik „Le Figaro”.

Pożar w katedrze św. Piotra i Pawła w Nantes wybuchł w sobotę 18 lipca, przed godz. 8 rano i został opanowany około godz. 10. W akcji gaśniczej brało udział ok. 100 strażaków. W pożarze całkowicie spłonęły barokowe organy z XVII w., które uniknęły zniszczenia podczas rewolucji francuskiej i pożaru świątyni w styczniu 1972 roku. Prace rekonstrukcyjne po tamtym pożarze trwały 13 lat.

Oprócz organów 18 lipca zniszczone zostały również XVI-wieczne witraże, stalle i obrazy. Szczęśliwie nie ucierpiały zlokalizowane w pobliżu chóru nagrobki księcia Franciszka II i Małgorzaty de Foix, rodziców ostatniej księżnej niezależnej Bretanii, późniejszej królowej Francji, Anny Bretońskiej.

Rwandyjczykowi grozi kara 10 lat pozbawienia wolności i grzywna w wysokości 150 tys. euro.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Syn sędzi, która prowadziła sprawę Epsteina śmietelnie postrzelony. Mąż kobiety ciężko ranny

Syn Esther Salas – sędzi federalnej w amerykańskim stanie New Jersey – został śmiertelnie postrzelony, a mąż ciężko ranny po tym, jak strzelec otworzył ogień w ich domu w North Brunswick. Sędzia nie ucierpiała. W sprawie trwa dochodzenie. Według źródeł organów ścigania, syn Esther Salas – Daniel Anderl – otworzył drzwi do domu i został wielokrotnie postrzelony. Jego tata stał tuż za nim i również ucierpiał. Podejrzany uciekł.

Jak przekazał CNN jeden z funkcjonariuszy, napastnik przebrany był za kierowcę firmy kurierskiej. W tej chwili śledczy nie znają motywu. – Sędzia Salas i jej rodzina są w naszych myślach – powiedział w oświadczeniu gubernator stanu New Jersey, Phil Murphy.
Źródło info i foto: TVP.info