Zwłoki noworodka znalezione w kontenerze na śmieci przy polskiej granicy

Zwłoki noworodka znaleziono w kontenerze na śmieci w Karwinie na Śląsku Cieszyńskim – podaje ”Onet”. Czeska policja apeluje do Polaków o pomoc w wyjaśnieniu okoliczności śmierci dziecka.

Do makabrycznego odkrycia przy polsko-czeskiej granicy w Karwinie doszło na początku lipca. Zwłoki noworodka umieszczone w kontenerze na śmieci odnalazł bezdomny mężczyzna. Ciało było zawinięte w ubrania i pościel. Policja w Czechach nie jest w stanie ustalić tożsamości matki dziecka – podaje ”Onet”.

„Zwracamy się do opinii publicznej z prośbą o pomoc. Interesują nas informacje związane z kobietą, która była w ciąży i nie ma z nią dziecka. Zwracamy się również do lekarzy o pomoc” – GABRIELA POKORNÁ, RZECZNIK POLICJI W KARWINIE

Czeska policja opublikowała zdjęcie pościeli znalezionej przy dziecku. W wyjaśnienie okoliczności śmierci dziecka może zaangażować się polska policja. Każda osoba posiadająca informacje na temat śmierci noworodka, proszona jest o kontakt z najbliższym posterunkiem policji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Słupsk: Śmierć 31-latka. Policja nie wyklucza zabójstwa

Słupska policja zatrzymała cztery osoby mogące mieć związek ze śmiercią 31-latka. Mężczyzna zmarł w szpitalu w wyniku zdarzenia, do którego doszło w nocy z piątku na sobotę na jednej z posesji w Głobinie (Pomorskie). Prokuratura prowadzi postępowanie w kierunku zabójstwa.

– Sprawne działania funkcjonariuszy doprowadziły do wytypowania i zatrzymania czterech osób mogących mieć związek ze zdarzeniem – poinformowała w niedzielę oficer prasowa policji w Słupsku Monika Sadurska.

Zmarł w szpitalu

Dodała, że postępowanie w kierunku zabójstwa prowadzi prokuratura. Policja ze względu na dobro śledztwa nie udziela obecnie informacji dotyczących okoliczności zdarzenia i ustaleń w sprawie. 31-latek zmarł po przewiezieniu do słupskiego szpitala w wyniku zdarzenia, do którego doszło w nocy z piątku na sobotę na jednej z posesji w Głobinie (Pomorskie).

Na miejscu zdarzenia pracował prokurator, policjanci z grupy dochodzeniowo-śledczej i kryminalni.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dominikana: Seria zgonów w luksusowych hotelach. Jest śledztwo FBI

Sześcioro amerykańskich turystów zmarło w ciągu ostatniego roku w tajemniczych okolicznościach na Dominikanie – podaje „New York Post”. Śledztwo w tej sprawie wszczęło FBI – czytamy. Jak podaje portal, FBI rozpoczęło śledztwo po doniesieniach o śmierci szóstego turysty. Ostatnią ujawnioną ofiarą jest 67-letni Robert Wallace z Kalifornii. Mężczyzna przebywał w kwietniu bieżącego roku w Hard Rock Hotel & Casino w kurorcie Punta Cana na Dominikanie.

Jak twierdzi rodzina zmarłego, mężczyzna źle się poczuł po wypiciu whisky z minibaru. Trzy dni później zmarł.

Portal przypomina, że 67-latek to szósty tajemniczy zgon w luksusowych kurortach Dominikany. Wcześniej, w lipcu 2018 roku, w tym samym hotelu zmarł 45-letni Amerykanin. Rodzina ofiary nadal nie wie, co było przyczyną zgonu.

Kolejne zgony miały miejsce w hotelu Bahia Principe. 41-letnia Miranda Schaup-Werner przebywała we wspomnianym hotelu w maju. Podobnie jak Robert Wallace, wypiła drinka z minibaru i wróciła do pokoju. Niedługo później znaleziono ją nieprzytomną.

Niespełna tydzień później znaleziono kolejne ciała – Edwarda Holmesa i Cynthii Day. Śmierć pary narzeczonych także jest tajemnicza.

Jak relacjonuje portal, dziwne okoliczności śmierci dotyczą również 51-letniej Yvette Monique Sport. W czerwcu ubiegłego roku przebywała ona w hotelu Bahia Principe. W tej historii również pojawia się drink z minibaru. Kobieta ostatni raz widziana była, gdy pije trunek. Później znaleziono ją nieprzytomną w pokoju.
Źródło info i foto: interia.pl

Uczeń jednej z warszawskich szkół wielokrotnie dźgnięty nożem. Mimo reanimacji, chłopiec zmarł

Tragedia w jednej ze szkół podstawowych w Warszawie. Doszło tam do kłótni pomiędzy dwoma uczniami. W pewnym momencie jeden z nich prawdopodobnie wyjął nóż i kilkakrotnie dźgnął drugiego. Mimo natychmiastowej reanimacji, chłopiec zmarł. Trwa ustalanie okoliczności i przyczyn tragedii.

Policja dostała informację o zdarzeniu dziś, około godz. 10.30. Doszło do niego na terenie jednej z placówek edukacyjnych w warszawskiej dzielnicy Wawer. Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, chodzi o Szkołę Podstawową nr 195 przy ul. Króla Maciusia.

– Pomiędzy dwoma uczniami doszło do kłótni. W pewnym momencie jeden z nich zaatakował drugiego niebezpiecznym narzędziem. Mimo natychmiastowej reanimacji nie udało się go uratować. Chłopiec zmarł – mówi Onetowi komisarz Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

Wszystko wskazuje na to, że napastnik dźgnął swoją ofiarę nożem. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zrobił to kilkukrotnie. Na miejscu funkcjonariusze ustalają okoliczności i przyczyny tej tragedii. Czynności są prowadzone pod nadzorem prokuratury.

Na razie śledczy nie udzielają więcej informacji. Do sprawy wrócimy.
Źródło info i foto: onet.pl

Ktoś namówił Leszka Millera jr do samobójstwa? Śledczy badają sprawę

Śledczy badają okoliczności śmierci Leszka Millera juniora, syna byłego premiera. Prokuratorzy sprawdzają, czy nikt nie namawiał lub nie pomógł mężczyźnie w samobójstwie. Zmarłego wspomina jego wieloletnia partnerka oraz córka. Według „Super Expressu” 48-letni Leszek Miller junior powiesił się w jednym z pomieszczeń swojego domu pod Warszawą w niedzielę, 26 sierpnia. Jak podał Łukasz Łapczyński z Prokuratury Okręgowej w Warszawie, na miejscu tragedii zostały wykonane oględziny.

Według wstępnych ustaleń mężczyzna miał popełnić samobójstwo, choć śledczy nie wykluczają innych hipotez. Nieoficjalnie badany jest wątek, czy ktoś nie przyczynił się do targnięcia się na życie syna byłego premiera. Leszek Miller junior miał zmagać się z depresją. 48-latek był absolwentem Szkoły Głównej Handlowej, a w przeszłości pracował w spółkach Skarbu Państwa.

Na łamach „Super Expressu” zmarłego wspomina córka juniora i wnuczka byłego premiera – Monika Miller. To właśnie ona jako pierwsza na Instagramie poinformowała o śmierci 48-latka.

„Jestem wdzięczna mu za to, kim dzięki niemu jestem i za wszystko, czego zdążył mnie nauczyć. Kiedy patrzę w lustro, przede wszystkim zawsze widzę w sobie jego odbicie. Był osobą, która miała na mnie zawsze największy wpływ i byłam najbardziej ciekawa jego opinii. Był wrażliwy, inteligentny i często niezrozumiany. Mam wrażenie, że połowa mnie zniknęła i nie wiem, jak mam sobie z tym poradzić” – powiedziała.

„Był najukochańszą osobą w moim życiu” – pokreśliła z kolei Katarzyna Sobkowiak, partnerka Millera Juniora.

„Był ciepłym człowiekiem i bardzo mądrym. Miał wrażliwy i delikatny charakter mimo szaty przybranej na zewnątrz twardziela Lesia. Bardzo się o mnie troszczył i był smutny, jak ja byłam smutna. Wspierał mnie zawsze. Cóż mogę powiedzieć. Bardzo duża strata dla wszystkich, którzy go znali” – dodała.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Belgia: Atak nożownika w restauracji. 3 osoby nie żyją

Wstrząsające doniesienia napłynęły z Belgii. Zagraniczne media donoszą, że w restauracji w Moresnet-Chapelle doszło do ataku nożownika. Najprawdopodobniej trzy osoby nie żyją, w tym dwie kobiety, a kilka osób zostało rannych. Na miejscu pracują policjanci. Ściągnięto też karetki i helikoptery. Okoliczności tragedii nie są jasne.

Dantejskie sceny rozegrały się w środę, 22 sierpnia około godziny 17. Nożownik wtargnął do restauracji w Moresnet-Chapelle w Belgii i zaatakował znajdujących się w niej gości. – Jakaś kobieta została dźgnięta – powiedział świadek tragedii. Jak podał portal rtbf.be, ofiary śmiertelne to dwie kobiety i najprawdopodobniej sam napastnik.

Media belgijskie sugerują, że mężczyzna, który wtargnął do lokalu, był jeszcze do niedawna związany z córką właścicieli lokalu. Zaatakował, bo być może w ten sposób chciał się rozprawić z byłą kochanką? Zagadką pozostaje, dlaczego napastnik ranił śmiertelnie też inne osoby, które ok. godz. 17. przebywały w restauracji w Moresnet-Chapelle?
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zabójstwo 9-latka w Warszawie. Obok niego znaleziono ranną matkę

Tragiczne wydarzenia w warszawskiej dzielnicy Praga-Południe. W jednym z mieszkań policjanci odnaleźli martwego 9-latka. Obok niego znajdowała się jego matka z ciężkimi obrażeniami. Według nieoficjalnych informacji kobieta najpierw zabiła syna, a później próbowała targnąć się na swoje życie.

Według informacji „Super Expressu”, do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 16 przy ulicy Frycza-Modrzewskiego. Po wejściu do mieszkania ojciec dziecka odkrył martwego syna oraz okaleczoną żonę.

– Przesłuchujemy świadków. Ze względu na dobro śledztwa, na tę chwilę nie mogę udzielić żadnych informacji. W tym tego, czy udział w zdarzeniu brały osoby trzecie – informowała w weekend Małgorzata Mazur z prokuratury okręgowej Warszawa-Praga.

Według nieoficjalnych informacji 44-letnia kobieta najpierw podcięła gardło swojemu 9-letniemu synowi, a następnie sama próbowała popełnić samobójstwo.

Ranna 44-latka trafiła do szpitala.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zwłoki noworodka wyłowione z Odry. Policja prosi o pomoc w odnalezieniu matki

Prokuratura Rejonowa w Nowej Soli (Lubuskie) liczy na sygnały mogące pomóc w ustaleniu okoliczności śmierci noworodka, którego zwłoki zostały w poniedziałek znalezione w Odrze w tym mieście. Wydała w tej sprawie komunikat – poinformował w piątek Grzegorz Jaroszewicz z zespołu prasowego lubuskiej policji.

W komunikacie napisano, że „każdy sygnał w tej sprawie może przyczynić się do wyjaśnienia przyczyn zdarzenia oraz dotarciu do osób mogących mieć z nim związek”. Jak przekazała prokuratura, 18 czerwca około godz. 19, wędkujący nad Odrą mieszkaniec Nowej Soli w nurcie rzeki zauważył dryfujący pakunek. Przy użyciu wędki wyciągnął go z wody. W jego wnętrzu znajdowały się zwłoki noworodka. Mężczyzna powiadomił policję. Na miejsce przybyła grupa dochodzeniowo-śledcza, realizując pod nadzorem prokuratora czynności procesowe.

W torbie znajdowały się zwłoki chłopczyka wraz z pępowiną i łożyskiem, urodzonego w 8. miesiącu ciąży. Wstępnie ustalono, że zwłoki mogły zostać wrzucone do rzeki kilka-kilkanaście dni przed ich znalezieniem. Zwłoki dziecka były owinięte w ręcznik i reklamówkę, następnie zostały włożone do zasuwanej na zamek torby (marki Carmela), stanowiącej najprawdopodobniej element wyposażenia wózka dziecięcego oraz elementy zaczepów z wózka (marki Limak).

W torbie ujawniono również damską bawełnianą koszulkę nocną (rozm. S, marki Dehai), podkoszulek na ramiączkach (z napisem Follow Filippi z emblematem słonia), damskie majtki, podpaski higieniczne, pieluchę tetrową – zabrudzone treścią w kolorze brunatnym – informuje w komunikacie prokuratura. Śledczy na obecnym etapie śledztwa nie przesądzają, że matka dziecka jest mieszkanką pow. nowosolskiego, gdyż zwłoki dryfowały z głównym nurtem rzeki, nie ustalono jak długo, i w którym miejscu wrzucono je do rzeki. Na stronie lubuskiej policji wraz z komunikatem prokuratury opublikowano fotografie rzeczy znalezionych przy zwłokach dziecka.

Wszystkie osoby, które mogą pomóc w ustaleniach dotyczących tożsamości właścicieli tych przedmiotów, są proszone o kontakt z Komendą Wojewódzką Policji w Gorzowie Wielkopolskim lub najbliższą jednostką policji pod nr tel. 112.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Z Wisłoka wyłowiono ciało mężczyzny

Rzeszowska prokuratura bada okoliczności śmierci mężczyzny, którego zwłoki wyłowiono kilka dni temu z rzeki Wisłok. Jego tożsamość nie jest na razie znana. Uwagę śledczych zwrócił jeden szczegół. Rzeszowska policja próbuje ustalić tożsamość mężczyzny, którego ciało odnaleziono w rzece Wisłok 8 kwietnia. Zwłoki były zaczepione o wystające z wody konary. Odnalazła je przypadkowa osoba pływająca po Wisłoku łódką.

Ciało było w stanie zaawansowanego rozkładu, co utrudnia identyfikację. Przy zwłokach nie znaleziono żadnych dokumentów, które by w tym pomogły. Miał ok. 30-40 lat. Sekcja zwłok wykluczyła wstępnie, by przyczyną zgonu mężczyzny był uraz mechaniczny.

Rozkład czy celowe działanie?

Lekarz patomorfolog zwrócił jednak uwagę na brak końcówek palców. Dłoń mężczyzny zabezpieczono do badań, by sprawdzić, czy był to wynik rozkładu, a może raczej czyjegoś celowego działania.

Mężczyzna miał w okolicy kostki na prawej nodze drut stabilizacyjny, założony podczas zabiegu chirurgicznego. Na lewej piersi znaleziono fragment tatuażu – napisu zaczynającego się od liter BE. Według biegłych ciało przebywało w wodzie od wielu tygodni. Letnia odzież, w którą ubrany był mężczyzna, wskazuje, że mógł umrzeć latem lub wczesną jesienią. Policja prosi wszystkie osoby, które mogą pomóc w identyfikacji zmarłego, o kontakt z Wydziałem Dochodzeniowo-Śledczy KMP w Rzeszowie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Prokuratura w Niemczech bada zgony kolejnych podopiecznych polskiego pielęgniarza

W ramach śledztwa przeciwko polskiemu pielęgniarzowi, który przebywa w areszcie w Monachium jako podejrzany o zabójstwo przy użyciu insuliny, prokuratura bada okoliczności zgonów dalszych dziesięciu jego podopiecznych – poinformowano w czwartek.

– W kilku przypadkach mamy już podejrzenia, którymi się zajmujemy – powiedziała rzeczniczka monachijskiej prokuratury, dodając, że dokonano już ekshumacji dwóch ciał.

Śledztwo wszczęto, gdy przy sądowo-lekarskim badaniu zwłok zmarłego w lutym w swym mieszkaniu w Ottobrunn pod Monachium 87-letniego mężczyzny, którym od trzech dni Polak się opiekował, wykryto ślady zastrzyków i bardzo niski poziom cukru we krwi – choć nie cierpiał on na cukrzycę. Dlatego pielęgniarza aresztowano, znajdując wśród jego rzeczy dwie karty debetowe zmarłego wraz z kodami PIN i 1210 euro w gotówce.

36-letni Grzegorz Stanisław W. przyznał się później do wstrzyknięcia insuliny. Postawiono mu zarzut popełnienia z chciwości zabójstwa z premedytacją.
Źródło info i foto: TVP.info