Planowali porwanie włoskiego biznesmena dla okupu

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali sześć osób, które mają odpowiadać za przygotowywanie porwania włoskiego biznesmena. Przy podejrzanych znaleziono broń, paralizator i kajdanki.

Śledczy nie ujawniają jak wpadli na trop planów gangsterów. Według ustaleń służb, członkowie zorganizowanej grupy przestępczej mogli przygotowywać się do uprowadzenia obywatela Włoch, który prowadzi międzynarodową działalność gospodarczą. Do przestępstwa miało dojść prawdopodobnie w celu wymuszenia na nim lub członkach jego rodziny kilkuset tysięcy złotych okupu.

Policjanci zatrzymali sześć osób jednocześnie na terenie województwa zachodniopomorskiego, małopolskiego oraz lubelskiego. Cztery osoby usłyszały w Prokuraturze Okręgowej w Lublinie zarzuty dot. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a także przygotowania do uprowadzenia osoby, w tym dwóm z nich przedstawiono zarzut kierowania tą grupą.

Czterej mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani na trzy miesiące. Dwaj pozostali mężczyźni zostali przesłuchani w charakterze świadka. Śledczy podkreślają, że sprawa może mieć charakter rozwojowy i nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: wp.pl

Policjanci CBŚP udaremnili próbę porwania dla okupu

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zapobiegli porwaniu kobiety dla okupu. Zatrzymano trzech mężczyzn, którzy szykowali się do porwania i zabezpieczono przedmioty, które miały służyć do tego przestępstwa.

Policjanci ustalili, że zlecenie porwania kobiety mogło zostać złożone przez jednego z więźniów, a wykonawcami byli jego kompani, którzy opuszczali zakład karny. Mieszkańcy Dolnego Śląska planowali porwanie od sierpnia. Po uzyskaniu tych informacji śledczy musieli być wyjątkowo ostrożni, aby nie narażać potencjalnej ofiary, ale jednocześnie zebrać obciążające mężczyzn dowody.

Dolny Śląsk. Policjanci udaremnili próbę porwania

Do skoordynowanej akcji CBŚP doszło w miniony piątek na Dolnym Śląsku. Zatrzymano trzech mężczyzn w wieku od 38 do 45 lat. Zabezpieczono przy nich paralizator, pałkę teleskopową i kajdanki, które miały służyć do porwania kobiety. Jeden z zatrzymanych znany był policji z sadyzmu i wcześniejszych przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu. Podczas przeszukań zabezpieczono niebezpieczne narzędzia mające posłużyć do porwania i zastraszenia ofiary.

Według ustaleń śledczych z CBŚP i prokuratury zabezpieczone przedmioty mogły być wykorzystane do popełnienia innych przestępstw, w tym wymuszenia rozbójniczego. Okoliczności tej sprawy również szczegółowo analizują funkcjonariusze.
We wrocławskiej prokuraturze postawiono zatrzymanym zarzuty usiłowania uprowadzenia dla okupu i jednoczesnego wymuszenia rozbójniczego. Trafili do tymczasowego aresztu na trzy miesiące.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

W Nigerii porwano trzech pracowników platformy wiertniczej

Grupa uzbrojonych napastników porwała w niedzielę wieczorem w Nigerii trzech pracowników platformy wiertniczej w delcie rzeki Niger – Szkota, Kanadyjczyka i Nigeryjczyka – poinformowały miejscowe służby. Agencje podkreślają, że w tym rejonie porwania zazwyczaj odbywają się dla okupu.

Wydarzenie miało miejsce na południu Nigerii, w regionie Ogbele w stanie Rivers. AFP pisze, że sześciu napastników najpierw ostrzelało platformę, obsługiwaną przez konsorcjum Delta Petroleum Resources, a następnie trzech jej pracowników uprowadziło do pobliskiego lasu, otoczonego bagnami.

– Porwano Kanadyjczyka, Szkota oraz pracownika z Nigerii – poinformował Abdullahi Ibrahim, rzecznik rządowych sił bezpieczeństwa, członek zespołu o nazwie Operacja Bezpieczna Delta – Koncentrujemy nasze wysiłki na tym, aby ofiary takich porwań jak najszybciej ratować i przeciwstawiać się bandytom.

W delcie Nigru wydobywana jest większość ropy produkowana z Nigerii. W związku z tym dosyć często dochodzi tam do porwań dla okupu, a zakładnicy zazwyczaj zostają zwolnieni po zapłaceniu pieniędzy porywaczom. Nie zawsze jednak tego typu zdarzenia kończą się pomyślnie, bowiem cztery dni temu także doszło tam do porwania dwóch pracowników firmy Shell. Dwaj policjanci, odpowiedzialni za ich bezpieczeństwo, zostali zabici przez napastników.

Nigeria jest jednym z największych producentów ropy naftowej na świecie i największym w Afryce.
Źródło info i foto: onet.pl

Prokuratura i policjanci CBŚP badają sprawę uprowadzenia i śmierci 71-letniego biznesmena z Kobyłki

Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga potwierdziła, że od ponad miesiąca wspólnie z Centralnym Biurem Śledczym Policji prowadzi śledztwo ws. porwania i śmierci 71-letniego mieszkańca Kobyłki. Według ustaleń Polskiej Agencji Prasowej, biznesmen mógł zostać zamordowany.

Do porwania 71-latka doszło 19 grudnia: wszystko wskazywało na to, że mężczyznę uprowadzono dla okupu. W sprawę zostali zaangażowani funkcjonariusze Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji, CBŚP i Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga.

71-latek nie wrócił do domu: jego ciało zostało odnalezione pod koniec grudnia.

Wtedy też odbyła się sekcja zwłok. Śledczy nie informują, jaka była przyczyna zgonu uprowadzonego, ale według nieoficjalnych doniesień, na które powołuje się PAP, śmierć 71-latka nie była wynikiem nieszczęśliwego zbiegu okoliczności. Miał zostać zamordowany.

Prok. Marcin Saduś potwierdził jedynie, że z ustaleń śledztwa wynika, że „71-latek zmarł bezpośrednio po uprowadzeniu”.

Jak dodał, „trwają intensywne czynności operacyjne i procesowe”.

Do sprawy krótko po zdarzeniu zatrzymano kilka osób, które usłyszały zarzuty. Jedna z nich przebywa obecnie w areszcie śledczym, ale prokuratura nie informuje, jakiej treści zarzuty przedstawiono mężczyźnie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Norwegia: Porwanie żony miliardera. Nowe informacje

Anne-Elisabeth Falkevik Hagen uprowadzono w październiku 2018 r., ale policja ujawnia informację dopiero teraz z obawy o życie kobiety. Jej poszukiwania nie przyniosły rezultatów. Porywacze zażądali od jej męża, norweskiego miliardera, okupu w wysokości 9 mln euro.

Biznesmen Tom Hagen znajduje się wśród 400 najbogatszych Norwegów na liście czasopisma finansowego „Kapital”. Zajmuje na niej 172 miejsce. Jego majątek wyceniany był w 2018 r. na 1,7 miliarda koron norweskich (blisko 750 mln zł). Jego żona zaginęła w 31 października 2018 r., a w domu w Fjellhamar na przedmieściach Oslo znaleziono wiadomość napisaną łamanym norweskim. Porywacze grozili, że zabiją 68-latkę, jeśli zostanie powiadomiona policja, a sprawa trafi do mediów.

Do dziś nie są znane losy kobiety. Norweska policja właśnie zdecydowała się ujawnić dotychczas tajną operację poszukiwania jej.

– Według naszej głównej hipotezy kobieta została uprowadzona wbrew swojej woli dla okupu. Nie wiemy, gdzie przebywa od momentu zgłoszenia zaginięcia. Może być przetrzymywana w Norwegii lub za granicą – powiedział na zwołanej konferencji Tommy Broske z norweskiej policji.

Norweskie media przyznają, że posiadały wiedzę o porwaniu, ale nie publikowały żadnych informacji dla dobra sprawy. Anne-Elisabeth Falkevik Hagen i troje dzieci mają udziały w wielu firmach, które prowadzi Tom Hagen, ale są one znaczące.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Porwano żonę miliardera z Norwegii. Sprawcy żądają okupu

Anne-Elisabeth Falkevik Hage, żona norweskiego miliardera została uprowadzona 31 października 2018 roku. Policja ujawnia tę informację dopiero dziś, ponieważ życie 68-latki jest zagrożone. Jak pisze gazeta „VG”, porywacze zażądali od małżonka okupu w wysokości 9 milionów euro.

Anne-Elisabeth Falkevik Hage zniknęła bez śladu 31 października 2018 roku. Jej mąż Tom Hagen jest na liście najbogatszych Norwegów. Jego majątek szacowany jest na 1 miliard 700 milionów koron, czyli około 747 660 000 złotych.

Norweska policja zdecydowała się ujawnić tajną operację. Tamtejsze media przyznają, że miały wiedzę o porwaniu, ale dla dobra sprawy zdecydowały się o nim nie pisać.

Podejrzewa się, że Anne-Elisabeth Falkevik Hage została zaatakowana i uprowadzona z łazienki w domu w Fjellhamar na przedmieściach Oslo.

Bandyci zostawili w domu list napisany łamanym norweskim, w którym zażądali okupu w wysokości 9 milionów euro w postaci kryptowaluty Monero. Zagrozili, że jeśli rodzina skontaktuje się z policją, 68-latka zginie. W rozwiązanie zagadki porwania zaangażowana jest policja, służby specjalne, Europol i Interpol. Nic nie wiadomo o losie porwanej kobiety, nawet tego czy jest w Norwegii, czy porywacze wywieźli ją za granicę.

Jak czytamy w VG, Anne-Elisabeth Falkevik Hagen wyszła za mąż za Toma Hagena jako 19-latka. Para ma trójkę dorosłych dzieci i kilkoro wnucząt.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Piraci, którzy porwali statek z Polakami na pokładzie wyznaczyli okup?

Przed kilkudziesięcioma godzinami nigeryjscy piraci wdarli się na pokład ms Pomerenia Sky, płynącego do portu Onne i uprowadzili jedenastu członków załogi, w tym ośmiu Polaków – podało Radio RMF FM. – Potwierdzam te informacje – mówi nam kpt. ż. w. Waldemar Perchel, prezes zarządu Dohle Marine Services Europe z siedzibą w Gdyni. – Rodziny marynarzy zostały powiadomione, jesteśmy z nimi w kontakcie

Kontenerowiec pod liberyjską banderą Pomerenia Sky płynął z Angoli do portu Onne w Nigerii. Jak podaje radio RMF FM około 60 mil od brzegu do kontenerowca podpłynęly dwie motorówki z uzbrojonymi piratami. Napastnicy dostali się na pokład statku i uprowadzili 11 osób, w tym ośmiu Polaków. Załoga zdążyła jeszcze nadać komunikat, w którym poinformowano o napadzie. Ze wstępnych informacji wynika, że marynarzom nic się nie stało.

– Potwierdzam informacje radia RMF FM – kpt. ż. w. Waldemar Perchel, prezes zarządu Dohle Marine Services Europe z siedzibą w Gdyni. – Nie mogę jednak podać żadnych szczegółów, ani na temat stanowisk, zajmowanych przez porwanych marynarzy, ani o tym, jak obecnie wyglada sytuacja. Powiadomiliśmy o zdarzeniu rodziny, jesteśmy z nimi w stałym kontakcie. Wybrzeże Nigerii jest dla załóg przepływających tam statków szczególnie niebezpiecznym rejonem. Tylko w tym roku doszło tam do czterdziestu napadów na statki. – Nie ma w tym żadnej polityki, żadnych innych podtekstów. Tylko pieniądze – mówi pan Wojciech, superintendent z Gdyni, który wielokrotnie nadzorował remont statków w nigeryjskich stoczniach.

– Prawdopodobnie w tej chwili już armator nawiązał kontakt z jednym z tamtejszych negocjatorów, który będzie rozmawiał z piratami. Nikomu nie zależy, by marynarzom stała się krzywda, chociaż na pewno są teraz przetrzymywani w nie najlepszych warunkach. Same negocjacje przeprowadza się bez rozgłosu, wszystkim stronom zależy, by jak najmniej o tym mówiono i pisano. Po zapłaceniu okupu marynarze powinni wrócić do domów. Statek Pomerenia Sky obecnie stoi w miejscu, gdzie doszło do porwania. Będzie mógł dopłynąć do portu po uzupełnieniu załogi.

O sprawę uprowadzenia marynarzy zapytaliśmy polski MSZ. W odpowiedzi, krótki komunikat do „Dziennika Bałtyckiego” przesłało Biuro Rzecznika Prasowego resortu: „Informujemy, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych posiada informacje o możliwym uprowadzeniu członków załogi statku Pomerenia Sky. W celu weryfikacji czy wśród załogi jednostki byli obywatele polscy MSZ nawiązało kontakt z armatorem. Niemniej, ze względu na charakter sprawy, resort nie będzie w tej chwili udzielał dalszych informacji” – czytamy.
Źródło info i foto: dziennikbaltycki.pl

Piraci porwali 12 członków załogi szwajcarskiego statku handlowego

Piraci porywali 12 z 19 członków załogi szwajcarskiego statku handlowego Glarus. Do ataku na jednostkę przewożącą pszenicę doszło na wodach nigeryjskich – podało przedsiębiorstwo żeglugowe Massoel Shipping. Do porwania 12 członków załogi doszło w sobotę, około 45 mil na południowy zachód od Bonny Island.

Agencja Reutersa przypomina, że porwania dla okupu są częstym zjawiskiem w niektórych częściach Nigerii. Wielu obcokrajowców zostało porwanych w ciągu ostatnich kilku lat w regionie południowej delty Nigru, gdzie wydobywa się większości ropy naftowej, która jest ostoją największej gospodarki zachodniej Afryki.

Massoel Shipping, armator jednostki MV Glarus podał w komunikacie, że statek przewożący pszenicę płyną z Lagos do Port Harcourt, kiedy doszło do ataku piratów. Kierownictwo Massoel Shipping zapewniło, że współpracują z władzami i specjalistami, aby jak najszybciej uwolnić 12 porwanych członków załogi.

W oświadczeniu nie podano narodowości uprowadzonych. Według szwajcarskiego MSZ, żaden z członków załogi nie pochodzi ze Szwajcarii.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nigeria: Kara śmierci dla dwóch morderców księdza

Wyrok kary śmierci usłyszeli dwaj mężczyźni, którzy dwa lata temu zabili katolickiego księdza w Nigerii. Porywacze zażądali okupu, a kiedy otrzymali trzy czwarte sumy, zamordowali duchownego. Sąd w Makurdi w stanie Benue na wschodzie kraju stwierdził, że w 2016 roku to właśnie oni porwali, a następnie zabili proboszcza parafii w Okpoga i wikariusza generalnego diecezji Otukpo – Johna Alexandra Adeyi.

W wyniku śledztwa ustalono, że ks. Adeyi wpadł 24 kwietnia 2016 w ręce porywaczy, którzy zażądali za niego okupu w wysokości dwóch milionów nair (ok. 4700 euro). Kiedy otrzymali trzy czwarte tej sumy, zamordowali duchownego. Jego ciało znaleziono 22 czerwca tegoż roku koło siedziby lokalnych władz oświatowych w Otukpa – jego miasta rodzinnego.

Na wieść o wyroku rodzina zabitego kapłana wyraziła zadowolenie, że sprawiedliwości wreszcie stało się zadość. „Wyrażając uznanie sądowi oraz dziękując Bogu i tym wszystkim, którzy przyczynili się do wyjaśnienia prawdy, musimy powiedzieć, że dziś jest smutny dzień pamięci o brutalnej śmierci naszego drogiego i bardzo czcigodnego księdza Johna Adeyi. Pocieszająca jest jednak wiadomość, że sprawcy nie pozostali bezkarni. Niech dusza o. Adeyi pozostaje nadal w doskonałym pokoju z jego Stwórcą” – napisali bliscy kapłana w liście przesłanym do miejscowej gazety „Daily Post”.

Eksperci podkreślają, że choć wiele krajów ościennych zniosło karę śmierci, w Nigerii jest ona nadal orzekana. Tylko w ubiegłym roku wydano takie wyroki dla 621 osób – podała Amnesty International. Według tej organizacji w więzieniach nigeryjskich przebywa 2285 skazanych na najwyższy wymiar kary, ale w 2017 roku nie wykonano żadnego wyroku.
Źródło info i foto: TVP.info

Zatrzymano 4 osoby w sprawie porwania właściciela kantoru

Stołeczna policja zatrzymała czterech mężczyzn, którzy są podejrzani o porwanie dla okupu właściciela kantoru, znęcanie się nad nim i grożenie mu śmiercią – poinformowała Komenda Stołeczna Policji. Wszyscy zatrzymani zostali aresztowani na trzy miesiące. 37-letni Adrian K., 36-letni Sebastian B., 27-letni Patryk S. i 42-letni Michał S. usłyszeli zarzuty uprowadzenia dla okupu, za co może im grozić kara nie mniejsza niż 3 lata pozbawienia wolności. Sąd całą czwórkę aresztował na trzy miesiące.

Policjanci stołecznego wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw wspólnie z Prokuraturą Okręgową Warszawa-Praga od marca 2018 roku prowadzili sprawę uprowadzenia biznesmena, na konto którego zostały przelane pieniądze pochodzące z przestępstwa.

Nie chciał wypłacić pieniędzy

Śledczy ustalili, że między mężczyznami doszło do konfliktu dotyczącego wyłudzonych 100 tys. zł z konta klienta jednego z banków. Pieniądze miały trafić do kantoru, a następnie zostać wypłacone. Jednak właściciel kantoru nie chciał wypłacić tych środków.

Zatrzymani porwali go i grozili mu śmiercią. Wówczas porwany przekazał im 100 tys. zł.
Źródło info i foto: polsatnews.pl