Przełom w sprawie Amber Gold?

Nigdy nie udało się przesłuchać go prokuraturze, ABW, a nawet komisji śledczej. Adwokat Łukasz D. umiejętnie chował się za statusem obrońcy Marcina P., twórcy piramidy Amber Gold. Zarzuty wreszcie udało mu się postawić przez… samochód. Jak pisze „Rzeczpospolita”, 9 listopada postawiła zarzuty gdańskiemu adwokatowi Łukaszowi D, byłemu dyrektorowi zarządzającemu OLT Express Jarosławowi F., a także twórcy piramidy finansowej Finroyal Andrzejowi K.

Za przełomowe można uznać zarzuty dla prawnika, który jest najbliższym współpracownikiem Marcina P. od samego początku jego działalności. To on wyciągnął późniejszego twórcę Amber Gold z więzienia w 2006 r. przed końcem kary i umożliwił mu budowę przestępczego biznesu.

Łukasz D. pracował w spółkach grupy Amber Gold i był bezpośrednio zaangażowany we wszystkie nielegalne działania Marcina P. Mimo to nigdy nie został nawet przesłuchany przez ABW i prokuraturę. Nie poradziła sobie z nim nawet sejmowa komisja śledcza.

Prawnik skutecznie wykorzystał status obrońcy Marcina P., który umożliwiał mu odmawianie składania zeznań z uwagi na tajemnicę adwokacką.

Łódzka Prokuratura Regionalna, która bada, co się stało z milionami wyprowadzanymi z Amber Gold, znalazła jednak sposób na Łukasza D. Wykazała, że adwokat przejął od Amber Gold luksusowe BMW X5 na podstawie fikcyjnej umowy.

Auto miało być zapłatą za szkolenie zarządu Amber Gold, którego prawnik jednak w rzeczywistości nie przeprowadził. Obrończyni Łukasza D. zapewnia, że zarzuty prokuratury są absurdalne i jej klient nie przyznaje się do winy.
Źródło info i foto: Money.pl

Dlaczego ABW nie przesłuchała syna Donalda Tuska?

Czy prokuratura – dając do zrozumienia ABW, że sama zajmuje się synem Donalda Tuska – spowodowała, że ABW zaniechała wobec niego czynności? – Nie przesłuchiwaliśmy Michała Tuska, prokuratura narzuciła sposób działania… Prokuratorzy dali jasny sygnał, że jest postępowanie w sprawie, gdzie występuje syn premiera – zeznał dziś przed sejmową komisją śledczą ds. Amber Gold funkcjonariusz ABW, który pracował przy sprawie.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann pytała świadka – funkcjonariusza ABW, który zajmował się aferą Amber Gold – czy ustalał, jaka była rola Michała Tuska w sprawie Amber Gold.

Funkcjonariusz ABW zeznał, że „dosyć późno” dowiedział się, iż Michał Tusk współpracował z Amber Gold. Świadek, odpowiadając na kolejne pytania, zeznał, że nie przesłuchiwał Marcina P. ani razu.

Dopytywany, dlaczego ABW nie przesłuchała syna premiera, odpowiedział: „ponieważ prokuratura narzuciła pewien sposób działania”. Dodał, że „decyzja była podstawowa – materiały wysyłamy do prokuratury i to jest decyzja w tej sprawie”.

Jeżeli prokuratorzy dają mi jasny sygnał, że jest postępowanie w sprawie, gdzie jest Michał Tusk i w sprawie lotniska, dodatkowo wysyłam im stenogramy, co mogę jeszcze zrobić? – zwrócił się do Wassermann świadek

Jest śledztwo, w którym występuje osoba Michała Tuska, „i my to robimy” – prokurator mi mówi – wyjaśnił funkcjonariusz ABW.

Dla mnie jest to jasny sygnał i oczywisty, że mamy 100 innych czynności, które powinniśmy wykonać– powiedział świadek.
Źródło info i foto: niezalezna.pl

Turecki trop w sprawie Amber Gold

Nowy wątek afery Amber Gold. Śledczy badają, czy spółki OLT miały być kupione przez zagraniczne spółki przewozowe, m.in. przez Turkish Airlines i Air Berlin – ujawnia „Rzeczpospolita”. Na nieznany dotąd ślad związany z lotniczymi inwestycjami spółki Amber Gold natrafiła łódzka prokuratura. – Żeby zbadać ten wątek, skierowaliśmy wnioski o pomoc prawną do Turcji oraz Niemiec – tłumaczy prok. Krzysztof Bukowiecki, rzecznik Prokuratury Regionalnej w Łodzi.

Jeden ze śledczych wskazał, że sprawdzenia wymaga podejrzenie, że spółki z grupy OLT miały być sprzedane za symboliczną złotówkę niemieckim oraz tureckim liniom lotniczym świadczącym przewozy.

Wnioski o pomoc prawną

– Ponieważ takie informacje pojawiają się w aktach śledztwa, chcemy ustalić, czy tego rodzaju zamiary w ogóle istniały – przyznaje Bukowiecki. – We wnioskach o pomoc prawną do Niemiec i Turcji pytamy więc między innymi o to, czy były prowadzone jakiekolwiek rozmowy na ten temat, a jeżeli tak, to kto je prowadził oraz jaki był ich finał – zaznacza prokurator.

O tym, że niemiecka firma interesowała się spółką OLT Express – miała rzekomo przejąć samoloty i leasingi – mówił podczas przesłuchania przed sejmową komisją śledczą były prezes Amber Gold Marcin P., jednak wątek podobnych zabiegów ze strony przewoźnika z Turcji to już nowość.

W październiku linia Air Berlin ogłosiła zakończenie działalności ze względu na bankructwo. Drugi pod względem wielkości niemiecki przewoźnik funkcjonował na rynku od 38 lat.
Źródło info i foto: TVP.info

Byli szefowie OLT Express z zarzutami

Byli szefowie OLT Express Regional Jacek Ł. i Andrzej D. usłyszeli zarzuty wyrządzenia szkody wielu wierzycielom tej spółki przez przelanie w lipcu 2012 r. 92 tys. zł spółce OLT Express Poland – podała Prokuratura Krajowa. Obie te firmy lotnicze były zależne od Amber Gold. Prokuratura ustaliła też, że od grudnia 2011 r. do końca sierpnia 2012 r. na rzecz OLT Express z kont Amber Gold przelano 5,8 mln dolarów i 43,6 mln zł.

To pierwsze prokuratorskie zarzuty związane z aferą Amber Gold od czasu oskarżenia w czerwcu 2015 r. szefów Amber Gold – małżeństwa Marcina i Katarzyny P. Ich proces o oszustwa w ramach piramidy finansowej toczy się przed sądem w Gdańsku.
Prokuratura Regionalna w Łodzi zarzuciła prezesowi zarządu OLT Express Regional Jackowi Ł. oraz członkowi zarządu tej spółki Andrzejowi D. udaremnienie lub uszczuplenie zaspokojenia wielu wierzycieli. Jak głosi komunikat PK, działając wspólnie i w porozumieniu, usunęli oni składniki majątkowe spółki OLT Express Regional w postaci 92,9 tys. zł – poprzez ich przelanie na rachunek bankowy OLT Express Poland. „Do popełnienia tego czynu doszło 27 lipca 2012 r., a więc dzień po złożeniu wniosku o ogłoszenie upadłości spółki” – podkreśliła Prokuratura Krajowa. „Jack Ł. miał zatem świadomość grożącej spółce upadłości” – dodano.

Kodeks karny przewiduje karę od 6 miesięcy do 8 lat więzienia dla tego, kto – w razie grożącej mu niewypłacalności lub upadłości – udaremnia lub uszczupla zaspokojenie wielu wierzycieli przez to, że usuwa, ukrywa, zbywa, darowuje, niszczy, rzeczywiście lub pozornie obciąża albo uszkadza składniki swojego majątku.

Wobec obu podejrzanych prokurator zastosował po 50 tys. zł poręczenia majątkowego. Prokuratura podkreśla, że nie kończy to łódzkiego śledztwa, które ma na celu pełne wyjaśnienie ich roli w przestępczym procederze oraz dokładnego ustalenia, co stało się z majątkiem Amber Gold oraz spółek lotniczych finansowanych przez Amber Gold. „W przyszłości mogą one skutkować rozszerzeniem zarzutów stawianych Jackowi Ł. i Andrzejowi D.” – dodała prokuratura.

Przypomniała, że skierowanie do sądu aktu oskarżenia przeciw twórcom spółki Amber Gold nie oznaczało, że sprawa Amber Gold oraz spółek z grupy OLT powiązanych z nią kapitałowo jest zamknięta dla prokuratury. Od lipca 2016 r. Prokuratura Regionalna w Łodzi prowadzi śledztwo dotyczące nieprawidłowości w funkcjonowaniu Amber Gold oraz spółek lotniczych, w tym OLT Express Poland i OLT Express Regional. „Chodzi głównie o źródła ich finansowania. Badane są również wszystkie powiązania tych spółek i członków ich władz ze spółką Amber Gold, jej twórcami oraz osobami, które z nimi współpracowały i czerpały korzyści ze stworzonej piramidy finansowej” – dodano.

„Wyjaśniane są także powiązania Marcina P. i Katarzyny P. z innymi osobami, które z nimi współpracowały i czerpały korzyści ze stworzonej piramidy finansowej” – dodała prokuratura. Postępowanie wszczęto jeszcze przed rozpoczęciem prac sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold. „Działania prokuratury podejmowane są niezależnie od prac sejmowej komisji” – podkreślono. Śledztwo prowadzi zespół prokuratorów powołany 6 kwietnia 2017 r. przez Prokuratora Krajowego Bogdana Święczkowskiego.
W śledztwie dotychczas ustalono, że od 15 grudnia 2011 r. do 30 sierpnia 2012 r. na rzecz OLT Express z kont Amber Gold przelano 5,8 mln dolarów i 43,6 mln zł – podano. „Pomimo tego OLT Express nie realizowała swoich zobowiązań finansowych wynikających choćby z konieczności uregulowania rat leasingowych” – wskazała prokuratura. Przypuszcza ona, że nie były to wszystkie pieniądze klientów Amber Gold, które zostały wyprowadzone z kont spółki. „Zbadanie wszystkich takich przepływów pozwoli na szersze zaspokojenie pokrzywdzonych w sprawie Amber Gold” – dodano.

Prokuratura podkreśla, że śledztwo ma na celu wszechstronne i rzetelne wyjaśnienie wszystkich okoliczności całej sprawy, w tym także ustalenie wszystkich osób, które współdziałały z Marcinem P. i Katarzyną P. i czerpały korzyści ze stworzonej piramidy finansowej. W przyszłości mogą one skutkować ogłoszeniem zarzutów kolejnym osobom powiązanym z Amber Gold i spółkami z grupy OLT oraz rozszerzeniem zarzutów dotychczas ogłoszonych podejrzanym – dodano.

W zainteresowaniu prokuratorów jest też dokładne zbadanie funkcjonowania spółek lotniczych finansowanych przez Amber Gold, w tym OLT Express Poland i OLT Express Regional. „Chodzi głównie o źródła ich finansowania. Badane są również wszystkie powiązania tych spółek i członków ich władz ze spółką Amber Gold, jej twórcami oraz osobami, które z nimi współpracowały i czerpały korzyści ze stworzonej piramidy finansowej” – dodano.

W połowie 2011 r. spółka Amber Gold przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express, pod którą działały linie OLT Express Regional (z siedzibą w Gdańsku, wykonujące rejsowe połączenia krajowe) oraz OLT Express Poland (z siedzibą w Warszawie, które wykonywały czarterowe przewozy międzynarodowe).

Głośno o sytuacji Amber Gold zrobiło się w lipcu 2012 r., kiedy linie OLT Express zaczęły mieć kłopoty finansowe – zawieszono wówczas rejsy, a spółka wycofała się z inwestycji w linie lotnicze. OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Jak wówczas informowano wniosek o upadłość OLT Express Regional został zgłoszony o cztery dni wcześniej niż OLT Express Poland. W połowie sierpnia 2012 r. upadłość ogłosiła spółka Amber Gold.

Sprawę Amber Gold od jesieni 2016 r. bada sejmowa komisja śledcza, która ostatnio zajmowała się wątkiem lotniczym sprawy, w tym funkcjonowaniem linii OLT. Komisja przesłuchała osoby zarządzające tymi liniami, w tym – na początku czerwca – Jacka Ł. i Andrzeja D. Ł. mówił, że oświadczenie Marcina P. z 18 lipca 2012 r., iż przestaje inwestować w branżę lotniczą „to było totalne zaskoczenie i wielki szok”. Zapewniał również, że nie miał świadomości, iż OLT Express było finansowane z lokat klientów Amber Gold. Również D. pytany, czy wiedział, że pieniądze inwestowane w linie lotnicze pochodzą z oszustwa, odparł: „Absolutnie nie mieliśmy takiej świadomości”.
Źródło info i foto: interia.pl

Michał Tusk zeznaje: „Razem z ojcem wiedzieliśmy, że OLT Express to była lipa (…)”

Michał Tusk przez kilka godzin odpowiadał na pytania sejmowej komisji śledczej ds. Amber Gold. Stawił się przed komisją wraz z pełnomocnikiem mecenasem Romanem Giertychem. Syn byłego premiera pytany był m.in. o pracę dla linii lotniczych OLT Express, które należały do twórców piramidy finansowej Amber Gold. Około godziny 13 ogłoszono przerwę w przesłuchaniu. Wcześniej Michał Tusk stwierdził m.in: Razem z ojcem wiedzieliśmy, że OLT Express to była lipa (…) dowodów nie było. Przed godziną 14 przesłuchanie syna byłego premiera zostało wznowione.

Michał Tusk: O umieszczeniu Amber Gold na liście KNF wiedziałem w listopadzie 2011 roku

O tym, że Amber Gold zostało umieszczone przez KNF na liście ostrzeżeń, wiedziałem na pewno już w listopadzie 2011 r., kiedy robiłem wywiad z Marcinem P. – powiedział przed komisją śledczą ds. Amber Gold Michał Tusk.

Pytanie o to, kiedy dowiedział się o umieszczeniu Amber Gold na liście ostrzeżeń zadała Joanna Kopcińska (PiS). Michał Tusk dodał, że wywiad z Marcinem P. dotyczył jego inwestycji w lotnictwo. Wtedy na pewno już wiedziałem – podkreślił.

Kopcińska spytała też Michała Tuska kiedy i w jaki sposób dowiedział się o kłopotach linii lotniczych OLT Express, których właścicielem była spółka Amber Gold.

Michał Tusk odpowiedział, że pierwsze sygnały w tej kwestii „to były anonimowe informacje na forach internetowych”. Pamiętam taką jedną szczególnie. To była informacja na forum lotnictwo.net.pl dotycząca tego, że OLT Express nie płaci na catering i to był chyba początek lipca – powiedział. Dodał, że w międzyczasie słyszał i „gdzieś na lotnisku krążyła taka informacja, że OLT Express nie płaci za opłaty lotniskowe”. W połowie lipca była taka sytuacja, że OLT Express ograniczyło mocno działalność i to już było wtedy wiadomo, że sytuacja jest słaba – tłumaczył.

Jak zaznaczył Michał Tusk, potem spotkał jeszcze przypadkowo na lotnisku w Gdańsku dyrektora zarządzającego OLT Express Jarosława Frankowskiego. Rozmowa była bardzo krótka, był zdenerwowany i było czuć, że to się wszystko sypie – powiedział. Dodał, że nie kojarzy aby o tych anonimowych wpisach w internecie z kimś rozmawiał. Nie pamiętam, abym to wyjaśniał z kimkolwiek – zeznał.

Linie lotnicze OLT Express ogłosiły upadłość pod koniec lipca 2012 r. Z kolei w połowie sierpnia 2012 r. upadłość ogłosiła spółka Amber Gold.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) dopytywała, czy świadek miał wiedzę o rozliczeniach OLT z gdańskim lotniskiem. Dostępu do dokumentów księgowych nie miałem, więc nie mogłem wiedzieć, jakie są stany rozliczeń OLT Express – odpowiedział Michał Tusk. Dodał, że nie pamięta, aby ze strony lotniska ktoś mu mówił o tej kwestii, choć nie wykluczył, że w lipcu 2012 r. mógł mu o tym wspominać prezes Portu Lotniczego w Gdańsku Tomasz Kloskowski.

Michał Tusk: Wiedziałem, że Amber Gold budzi wiele wątpliwości

Wiedziałem, że Amber Gold, która inwestowała w linie lotnicze OLT Express jest firmą, która budzi wiele wątpliwości; wokół tej firmy była podejrzana otoczka – powiedział przed komisją śledczą syn byłego premiera.

Jarosław Krajewski (PiS) pytał świadka kiedy dowiedział się, że szef Amber Gold Marcin P. jest osobą prawomocnie skazaną za przestępstwa gospodarcze.

Dokładnej daty oczywiście nie jestem w stanie powiedzieć (…) nie pamiętam czy wiedziałem o konkretnym wyroku. Powiedziałbym tak, że taka podejrzana otoczka wokół Amber Gold była mi znana – odpowiedział. Zaznaczył, że nie pamięta od kiedy było mu to wiadome. Na pewno w listopadzie 2011 r. tak – dodał.

Czyli rozumiem, że przed podjęciem formalnej współpracy z OLT Express miał pan wiedzę na temat przestępczej działalności pana Marcina P. – dopytywał Krajewski.

To pan powiedział. Nie miałem wiedzy o przestępczej działalności dlatego, że poruszamy się w sferze pewnych niuansów. Nikt nie napisał wprost w 2011 czy 2010 roku, że Marcin P. to przestępca, a Amber Gold to piramida finansowa. To były różnego rodzaju sugestie, opinie – odpowiedział Michał Tusk.

Na pewno wiedziałem o tym, że Amber Gold, który jest inwestorem w OLT Express jest firmą, która budzi wiele wątpliwości – dodał świadek. Jak mówił, jest też możliwe, że wiedział, iż Marcin P. miał w przeszłości jeden wyrok.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Komisja śledcza ds. Amber Gold. Dziś przesłuchanie Michała Tuska

Syn byłego premiera Michał Tusk nie jest kluczem do całej sprawy Amber Gold, ale jego rola zasługuje na wyjaśnienie – zaznaczył Marcin Horała (PiS). Trzeba określić, jakie informacje Donald Tusk przekazywał swojemu synowi i czemu ten nie zrezygnował ze współpracy ze spółką OLT Express – dodał poseł.

Dziś sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold przesłucha Michała Tuska, syna b. premiera, szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. Po upadku OLT Express pod koniec lipca 2012 r. okazało się, że ze spółką współpracował pracujący w Porcie Lotniczym w Gdańsku Michał Tusk, który miał się zajmować obsługą prasową linii OLT Express i analizą ruchu lotniczego z Gdańska.

Poseł PiS Marcin Horała pytany w TVP Info o to, czy przesłuchanie Michała Tuska będzie kluczowe dla śledztwa, Horała odparł, że jest to jeden z istotnych elementów, które trzeba wyjaśnić. „Nie jest tu tak, żeby pan Michał Tusk był kluczem do całej zagadki” – przyznał poseł, dodał jednak, że rola syna b. premiera w tej sprawie „zasługuje na wyjaśnienie”. „Chociażby to powiązanie pomiędzy rodziną premiera państwa, który nadzorował wszystkie służby, które powinny to Amber Gold zawczasu wykryć i zdusić w zarodku to dziejące się oszustwo, a tego nie zrobiły, nie dopełniły swoich obowiązków, a jednocześnie członek najbliższej rodziny ich zwierzchnika pracuje dla owego znanego aferzysty” – powiedział.

Prowadzący zwrócił uwagę na to, że zgodnie ze słowami Tuska ten ostrzegał syna przed współpracą z Marcinem P. Według łódzkich śledczych Marcin P. i jego żona oszukali w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. „Pytanie, jakie informacje Donald Tusk przekazywał swojemu synowi, skąd je miał, czy to były informacje tajne” – mówił poseł. „Po drugie, czemu mając taką wiedzę nie ostrzegł tysięcy Polaków, którzy wówczas byli właśnie oszukiwani” – zaznaczył. „Po trzecie, skoro syn mając taką wiedzę jednak zdecydował się pracować, to jakie motywy za tym stały. W jednym z wywiadów, o ile pamiętam, pan Michał Tusk powiedział dziennikarzom, kiedy go dociskali, jak to się stało, że mając taką wiedzę podjął tę pracę, to powiedział: Napiszcie, że jestem debilem. Ja myślę, że jednak jest osobą inteligentną, więc te motywacje i te powiązania należy zbadać, bo coś tam faktycznie jest mocno na rzeczy” – powiedział.

O sytuacji spółki Amber Gold zrobiło się głośno w lipcu 2012 r., kiedy linie OLT Express zaczęły mieć kłopoty finansowe – zawieszono wówczas wszystkie rejsy regularne przewoźnika, a następnie spółka poinformowała, że wycofuje się z inwestycji w linie lotnicze. Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. Z kolei w połowie sierpnia 2012 r. upadłość ogłosiła spółka Amber Gold.

Amber Gold powstała na początku 2009 r. i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. 13 sierpnia 2012 r. ogłosiła likwidację; tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tys. swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł.
Źródło info i foto: interia.pl

Byli prezesi Urzędu Lotnictwa Cywilnego przed komisją ds. Amber Gold

Sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold będzie dziś kontynuować przesłuchania świadków związanych z tzw. wątkiem lotniczym w działalności tej spółki. Przesłuchanych zostanie dwóch byłych prezesów Urzędu Lotnictwa Cywilnego. O godz. 11 zeznawać będzie Grzegorz Kruszyński, a po południu Tomasz Kądziołka.

W połowie 2011 r. Amber Gold przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, a pod koniec 2011 r. w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express, pod którą działały linie OLT Expres Regional (z siedzibą w Gdańsku, wykonujące rejsowe połączenia krajowe) oraz OLT Express Poland (z siedzibą w Warszawie, które wykonywały czarterowe przewozy międzynarodowe). Linie OLT Express rozpoczęły działalność 1 kwietnia 2012 r.

Głośno o sytuacji spółki Amber Gold zrobiło się w lipcu 2012 r., kiedy linie OLT Express zaczęły mieć kłopoty finansowe – zawieszono wówczas wszystkie rejsy regularne przewoźnika, a następnie spółka poinformowała, że wycofuje się z inwestycji w linie lotnicze. Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 r. W połowie sierpnia 2012 r. upadłość ogłosiła spółka Amber Gold.

Z materiału zebranego do tej pory przez Prokuraturę Regionalną w Łodzi – która prowadzi śledztwo mające ustalić, gdzie trafiły pieniądze wyprowadzone z Amber Gold – wynika m.in., że od 15 grudnia 2011 r. do 30 sierpnia 2012 r. na rzecz OLT Express przelano z kont Amber Gold 5 mln 800 tys. dolarów i 43 mln 600 tys. zł. Jak ustalono, mimo tego OLT Express nie realizowała swoich zobowiązań finansowych wynikających choćby z konieczności uregulowania rat leasingowych za samoloty.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Działacz PiS związany z Amber Gold?

PiS twierdzi, że praca Michała Tuska (35 l.) dla firmy OLT Express należącej do Marcina P. (33 l.) jest kompromitująca. Ale fakt pracy dla Amber Gold działacza tej partii to już żaden powód do wstydu!

Andrzej Michał Kwiatkowski (42 l.) z zawodu jest doradcą kredytowym. Od 2007 r. należy do PiS. – Zawsze optymistycznie dąży do osiągnięcia założonego celu – tak w październiku 2010 r. partia zachwalała jego kandydaturę na radnego Płocka. Wyborców przy urnach Kwiatkowski nie uwiódł. Ale potem uwodził Polaków w biurze Amber Gold, bo zaczął pracę w firmie Marcina P.!

Co ciekawe, działacz partii Jarosława Kaczyńskiego (68 l.) wcale nie wstydzi się pracy w Amber Gold. Na jednym z jego profili w portalu społecznościowym bez trudu można się dowiedzieć, że w firmie, która oszukała 10 tys. Polaków, pracował od czerwca 2011 do września 2012 r. Zajmował się sprzedażą i obsługą klienta, zakładaniem „lokat” i udzielaniem pożyczek.

Kwiatkowski nadal działa w PiS, nie chciał z nami jednak rozmawiać. Zwróciliśmy się do Marka Martynowskiego (47 l.), wiceprezesa zarządu okręgowego PiS w Płocku. Senator nie ukrywał, że Kwiatkowski jest działaczem, ale zarzekał się, że nic nie wie, o jego powiązaniach z Amber Gold. Czy Kwiatkowskiego teraz czeka kara? – Za samą pracę w Amber Gold konsekwencji nie będzie. No chyba, że coś mieszał – usłyszeliśmy od Martynowskiego.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Amber Gold: Na konta OLT Express przelano prawie 6 mln USD i ponad 43 mln zł

Z kont Amber Gold przekazano na rzecz linii lotniczych OLT Express blisko 6 mln dolarów i ponad 43 mln zł – ustalili łódzcy śledczy badający w odrębnym śledztwie funkcjonowanie obu spółek. Sprawdzają oni m.in., co stało się z majątkiem Amber Gold oraz powiązania właścicieli spółki.

Śledztwo – jak dowiedziała się nieoficjalnie PAP ze źródeł zbliżonych do prokuratury – prowadzone jest od 7 lipca br. przez Prokuraturę Regionalną w Łodzi.

Amber Gold to firma, która powstała na początku 2009 r. Miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji – od 6 do nawet 16,5 proc. w skali roku – które znacznie przewyższało oprocentowanie lokat bankowych. 13 sierpnia 2012 r. ogłosiła likwidację, a tysiącom klientów nie wypłaciła pieniędzy i odsetek od nich. Prokuratura Okręgowa w Łodzi, w czerwcu 2015 r. sporządziła akt oskarżenia wobec szefa spółki Marcina P. i jego żony Katarzyny P.; którzy mieli oszukać w latach 2009-2012, w ramach tzw. piramidy finansowej, w sumie niemal 19 tys. klientów spółki. Ich proces trwa od 21 marca przed gdańskim sądem okręgowym.

Według informatorów PAP w śledztwie prowadzonym przez łódzką prokuraturę regionalną śledczy badają powiązania małżeństwa P. – ustalają osoby, które współpracowały z nimi przy tworzeniu piramidy finansowej oraz razem z nimi czerpały zyski z oszustw. Sprawdzają też, co się stało z majątkiem Amber Gold i należących do właściciela spółki linii lotniczych OLT Express.

Z zebranego materiału wynika m.in., że od 15 grudnia 2011 r. do 30 sierpnia 2012 r. OLT Express otrzymywała znaczne przelewy z kont Amber Gold. Przelano 5 mln 800 tys. dolarów i 43 mln 600 tys. zł. Mimo tego OLT Express nie realizowała swoich zobowiązań finansowych wynikających choćby z konieczności uregulowania rat leasingowych – mówi informator PAP.

Prokuratorzy przypuszczają, że nie były to wszystkie pieniądze klientów Amber Gold wyprowadzone z kont spółki. Badają też – według nieoficjalnych informacji PAP – zarówno funkcjonowanie, jak i źródła finansowania OLT Express.

To właśnie w związku z kłopotami finansowymi OLT Express w lipcu 2012 r. zrobiło się głośno o ich właścicielu – Amber Gold. Zawieszono wówczas wszystkie rejsy regularne przewoźnika, a po jakimś czasie spółka poinformowała, że wycofuje się z inwestycji w linie lotnicze.

13 sierpnia 2012 r. Amber Gold ogłosiła likwidację, tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa Amber Gold Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia 2012 r. Jesienią 2012 r. śledztwo przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która w czerwcu 2015 r. sporządziła akt oskarżenia ws. Amber Gold.

Obok oszustwa znacznej wartości oskarżonym zarzucono także pranie pieniędzy wyłudzonych od klientów. Oskarżeni wielokrotnie – według śledczych – przelewali je na różne konta bankowe m.in. spółek grupy Amber Gold oraz innych podmiotów i osób. Jak ustalono, ostatecznie zainwestowane pieniądze przed upadkiem spółki odzyskało zaledwie ok. 3 tys. z prawie 19 tys. jej klientów – w sumie było to niemal 291 mln zł.

Katarzyna i Marcin P. pieniądze pozyskane z lokat wydawali na rozmaite cele – m.in. na finansowanie linii lotniczych OLT Express. Część dochodów szła też na wynagrodzenia. Ustalono, że z tego tytułu oskarżeni wypłacili sobie 18,8 mln zł.

Śledczy z Łodzi uznali, że Katarzyna i Marcin P. działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i uczynili sobie z tej działalności stałe źródło dochodu. W sumie Marcin P. został oskarżony o cztery przestępstwa, a Katarzyna P. o 10. Grożą im kary do 15 lat więzienia. Proces w tej sprawie toczy się od 21 marca przed gdańskim sądem. Zgodnie z postanowieniem sądu, dziennikarze mogą uczestniczyć w procesie, nie mogą jednak upubliczniać składanych w jego ramach zeznań.

Pod koniec lipca powstała sejmowa komisja śledcza, która ma bada i oceni m.in. prawidłowość i legalność działań podejmowanych wobec Amber Gold przez: rząd, w szczególności ministrów finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych. Komisja ma też sprawdzić działania, jakie podejmowali w sprawie spółki m.in. prezes UOKiK, Generalny Inspektor Informacji Finansowej, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a także prokuratura oraz organy powołane do ścigania przestępstw.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Co Marcin i Katarzyna P. zrobili z pieniędzmi?

Szefowie Amber Gold Marcin i Katarzyna P. naciągnęli 19 tysięcy ludzi na ponad 850 mln zł. 300 milionów z tej kwoty pochłonęły prywatne linie lotnicze OLT Express, które w końcu zbankrutowały. 212 mln zł kosztował luksusowe auta i bieżąca działalność firmy. A co się stało z resztą pieniędzy? To próbuje ustalić sąd.

Amber Gold – parabank kuszący ludzi bardzo korzystnymi lokatami w złoto – działał w latach 2009-2012. Po jego zamknięciu i ogłoszeniu przezeń upadłości pieniądze ofiar usiłuje odzyskać syndyk. Z marnym jednak skutkiem: dotąd udało mu się zebrać raptem 43 mln zł. Reszta poszła na prywatne rozrywki małżeństwa P.

Chociaż na ich umowach o pracę widniały najniższe pensje krajowe, czyli kwoty rzędu 1850 zł brutto, wiadomo, że już w pierwszych miesiącach działania Amber Gold Marcin i Katarzyna P. wypłacali sobie sowite pensje. Marcin P. przyznał przed sądem, że jego zarobki wynosiły 200 tys. zł miesięcznie. Jego żona idzie w zaparte – twierdzi, że nie pamięta, ile zarabiała. Dobrze wiedzą za to śledczy.

– Podejrzani tytułem wynagrodzenia i zleceń wypłacili sobie niemal 19 mln zł – mówi Krzysztof Kopania z Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Za tę kwotę małżeństwo P. kupiło m.in. 90-metrowe mieszkanie na gdańskiej Szafarni nad Motławą z widokiem na słynny gdański Żuraw. Ceny dochodziły tu wtedy nawet do 13 tys. zł za mkw! Oprócz tego P. mają jeszcze dwa mieszkania kupione prawdopodobnie także za pieniądze z Amber Gold. W 2012 r. para odkupiła też od gminy Pruszcz Gdański zrujnowany zabytkowy dworek w Rusocinie, a ziemię dostała w użytkowanie wieczyste. Wydali na to prawie 1,5 mln zł i przez 99 lat mieli płacić gminie 80 tys. zł rocznie. Aby doprowadzić to miejsce do dawnej świetności, potrzeba ok. 100 mln zł. Małżeństwo P. zaczęło tam już solidny remont.
Żródło info i foto: Fakt.pl