Francja: Trwa operacja policji w walce z islamizmem po dekapitacji nauczyciela

We Francji trwają operacje policji w ramach walki z islamizmem przeciwko „kilkudziesięciu osobnikom” w związku z dekapitacją w zeszłym tygodniu nauczyciela przez podejrzanego islamistę – powiedział w poniedziałek w radiu Europe 1 szef MSW Gerald Darmanin.

W piątek 18-letni podejrzany o islamizm mężczyzna obciął głowę nauczycielowi historii Samuelowi Paty niedaleko szkoły pod Paryżem, w której Paty prowadził lekcje na temat wolności słowa i pokazywał karykatury Mahometa. Islamista został zastrzelony przez policję.

Jak powiedział Darmanin, przeciwko nauczycielowi „wydano fatwę” – edykt religijny obowiązujący muzułmanów.

Brutalne morderstwo
W piątek 18-letni imigrant pochodzenia czeczeńskiego odciął głowę nauczycieli z podparyskiej szkoły, 47-letniego Samuelowi Paty’emu. Opublikował zdjęcia w mediach społecznościowych z przesłaniem do prezydenta Francji, w którym nazwał siebie „posłańcem Allaha”. 18-latek został zastrzelony przez policję.

W sobotę prokuratura potwierdziła, że sprawca bestialskiego zabójstwa w marcu tego roku uzyskał 10-letnie pozwolenie na pobyt we Francji jako uchodźca. Czeczen nie był wcześniej znany francuskim służbom.

Paty przed tym, jak został zabity, otrzymał kilka telefonów z pogróżkami. Skarżyli się na niego też niektórzy rodzice. Podczas zajęć z wolności słowa poprosił uczniów, którzy są muzułmanami o podniesienie ręki, a następnie o opuszczenie klasy. Wyjaśnił, że będzie pokazywał pozostałym uczniom karykatury Mahometa i nie chce ich urazić. Dla muzułmanów przedstawianie wizerunku proroka jest bluźnierstwem.

Część rodziców uważała, że postępowanie nauczyciela było oznaką szacunku dla uczniów wyznających islam oraz ich wiary. Inni uznali to za obelgę i dwa dni później na ich prośbę zwołano w szkole zebranie. Po rozmowach sprawę załagodzono. Jednak, jak się okazało, ktoś z uczniów nagrał telefonem lekcję, a nagranie zostało rozpowszechnione w mediach społecznościowych z komentarzem: „Ten bandyta nie powinien być częścią systemu edukacji, nie powinien dłużej uczyć naszych dzieci. Sam powinien dostać lekcję”.

Po zabójstwie nauczyciela zatrzymano dziewięć osób, w tym rodziców, dziadków i 17-letniego brata sprawcy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wielka operacja CBA: 100 funkcjonariuszy przeszukało blisko 30 miejsc w całym kraju

Wielka operacja Centralnego Biura Antykorupcyjnego: 100 funkcjonariuszy przeszukało blisko 30 miejsc w całej Polsce w śledztwie dotyczącym m.in. oszustwa na szkodę Zakładów Chemicznych Police. Agenci weszli m.in. do firm i prywatnych mieszkań, zabezpieczyli dokumenty, faktury i twarde dyski.

Jak czytamy na stronach CBA: wielowątkowe śledztwo, prowadzone przez szczecińską delegaturę CBA pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Szczecinie, dotyczy m.in. wyrządzenia Zakładom Chemicznym Police szkody sięgającej ponad 87 mln złotych przy zawarciu i wykonywaniu umowy sprzedaży akcji senegalskiej spółki African Investment Group S.A.

W ramach przeprowadzonej w całym kraju operacji agenci CBA przeszukali kilka firm, miejsc prowadzenia i przechowywania dokumentacji księgowej oraz mieszkania osób związanych ze śledztwem.

Zakłady Chemiczne Police kupiły akcje senegalskiej spółki za niemal 29 mln dolarów. Zdaniem CBA zostały wprowadzone w błąd

Jak ustalił dziennikarz RMF FM Paweł Balinowski, sprawa sięga 2013 roku: Zakłady Chemiczne Police kupiły wówczas za prawie 29 mln dolarów większościowy pakiet akcji African Investment Group. Z kolei w 2018 roku senegalska spółka rozpoczęła procedurę upadłościową. Zdaniem CBA, w całym tym procesie polskie przedsiębiorstwo zostało wprowadzone w błąd i oszukane.

Szczegółów CBA na razie nie zdradza. Nikogo również nie zatrzymano dotąd w tej sprawie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Felicien Kabuga zatrzymany pod Paryżem. Jest oskarżany o udział w ludobójstwie w Rwandzie

Francuska żandarmeria zatrzymała oskarżanego o udział w ludobójstwie w Rwandzie Feliciena Kabugę. Resort sprawiedliwości poinformował, że mężczyzna został ujęty w rejonie Paryża. 84-letni Felicien Kabuga, przez 25 lat ścigany przez międzynarodowy wymiar sprawiedliwości, mieszkał pod fałszywym nazwiskiem w Asnieres-Sur-Seine niedaleko Paryża. Kabuga posługiwał się fałszywą tożsamością. Był najbardziej poszukiwanym człowiekiem w Rwandzie, wyznaczono za nim 5 mln dolarów nagrody.

Kabuga jest oskarżony o udział w ludobójstwie w Rwandzie w 1994 roku. W wyniku operacji, którą miał finansować. Po masakrze ukrywał się m.in. w Niemczech, Belgii, Niemczech, Belgii, Demokratycznej Republice Konga, Kenii i Szwajcarii.

Konflikt w Rwandzie wybuchł w kwietniu 1994 r. Został zapoczątkowany przez zestrzelenie samolotu, w którym zginął prezydent Juvenal Habyarimana. Plemię Hutu oskarżyło o to Tutsi. Następnie bojówki Hutu zamordowały premier Agathe Uwilingiyimana oraz jej męża. W kolejnych miesiącach podczas łapanek paramilitarne grupy mordowały napotkanych Tutsi. W ciągu 100 dni zginęło od 800 tys. do ponad miliona ludzi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Pacjent z podejrzeniem koronawirusa zaatakował nożem załogę karetki. Trwają poszukiwania sprawcy

Osiem ciosów nożem w klatkę piersiową zadał ratownikowi z karetki pogotowia pacjent z podejrzeniem koronawirusa. Mężczyzna odbywał kwarantannę. Z powodu problemów psychicznych pogotowie wiozło go właśnie do szpitala. Zaatakował na podlegnickim odcinku autostrady A4.

W nocy z wtorku na środę ratownicy medyczni z Kłodzka transportowali pacjenta do oddziału psychiatrycznego zakaźnego.

– Około godz. 2 w karetce znajdującej się na 73. kilometrze autostrady A4 rozegrał się dramat. Ratownik medyczny został zaatakowany nożem przez pacjenta. Karetka zatrzymała się na zjeździe z autostrady. Pacjent po zadaniu około ośmiu ciosów w klatkę piersiową zbiegł z karetki o czym powiadomiono policję – informuje Zespół Ratownictwa Medycznego w Chojnowie.

Policja musiała zamknąć autostradę. Na miejsce został wysłany śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Ranny ratownik medyczny został przewieziony do szpitala w Bolesławcu, gdzie został operowany.
– Piotrek czuje się dobrze – dodają ratownicy.

Trwają poszukiwania pacjenta.
Źródło info i foto: gazetawroclawska.pl

Irak: Polski żołnierz ranny w wyniku ostrzału rakietowego

„W wyniku ostrzału rakietowego jeden polski żołnierz został ranny. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Sytuacja monitorowana jest na bieżąco” – poinformowało na Twitterze Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Chodzi o żołnierza stacjonującego w Iraku w ramach Polskiego Kontyngentu Wojskowego.

Polski żołnierz został ranny w wyniku ostrzału rakietowego, do którego doszło w Iraku – taką informację przekazało na Twitterze Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

„Jestem w stałym kontakcie z gen. Piotrowskim, Dowódcą Operacyjnym Rodzajów Sił Zbrojnych. Polscy żołnierze są bezpieczni, a sytuacja w bazie jest na bieżąco monitorowana” – skomentował Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak.

Jak podaje CNN, w ataku rakietowym na bazę wojskową w mieście At-Tadżi zginęło dwóch Amerykanów i Brytyjczyk, wielu zostało rannych. Na bazę spadło ponad piętnaście rakiet „Katiusza”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

27-latek miał w domu 1000 porcji narkotyków, pieniądze i broń

27-letni mężczyzna miał w mieszkaniu prawdziwą hurtownię: śródmiejscy policjanci znaleźli tam ponad 1000 porcji różnych narkotyków. Trafił do aresztu, grozi mu do 10 lat więzienia. Policjanci ze śródmiejskiego wydziału operacyjno-rozpoznawczego namierzyli mężczyznę, który mógł mieć w mieszkaniu znaczne ilości narkotyków. Kiedy zapukali do drzwi, 27-latek był mocno zaskoczony.

W jego mieszkaniu policjanci znaleźli woreczki foliowe z mefedronem, kokainą, heroiną i amfetaminą. Poza tym znaleźli reklamówkę marihuany, wagę elektroniczną służącą do porcjowania środków odurzających, pieniądze mogące pochodzić z przestępstwa oraz przedmioty przypominające broń palną oraz pneumatyczną, które zostaną poddane badaniom przez biegłego – poinformował nadkom. Robert Szumiata ze śródmiejskiej KRP.
Źródło info i foto: se.pl

„Agent Tomek” oskarża polityków PiS

Były agent CBA Tomasz Kaczmarek w reportażu „Superwizjera” oskarżył szefa MSWiA, ministra koordynatora służb specjalnych, byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego oraz byłego wiceszefa CBA Macieja Wąsika o wywieranie na niego nacisków podczas operacji dotyczącej rzekomej willi Kwaśniewskich.

skarżenia Kaczmarka skomentował na Twitterze w sobotę rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. „‚Agent Tomek’ przez lata publicznie tłumaczył, że wie do kogo należała ‚willa Kwaśniewskich’, brylował w mediach opowiadając o szczegółach akcji. Jak usłyszał zarzuty dotyczące oszustw finansowych, nagle przypomniał sobie o ‚naciskach’ M. Kamińskiego i Macieja Wąsika” – napisał Żaryn”.

„Gdy T. Kaczmarek był funkcjonariuszem CBA TVN24 kpił z niego i robił nieodpowiedzialnego, groźnego ‚karierowicza bez sumienia. Jak teraz T. K. usłyszał zarzuty dotyczące oszustw finansowych i zaczął kłamać na temat. M.Kamińskiego i M.Wąsika stał się wiarygodnym demaskatorem” – dodał.

Ustalenia z reportażu „Spowiedź agenta Tomka”

W reportażu przedstawiono wypowiedzi Kaczmarka (znanego jako „agent Tomek”), które miały pochodzić z konfrontacji z jednym ze świadków z połowy grudnia 2019 r. w siedzibie CBA. W wypowiedziach tych Kaczmarek mówi m.in. o tym, że dowody zebrane w operacji dotyczącej willi w Kazimierzu Dolnym, która miała rzekomo należeć do byłej pary prezydenckiej Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich, są wynikiem „rozkazów i poleceń od Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika”.

„Miałem wytworzyć przeświadczenie, że dom w Kazimierzu Dolnym należy do Jolanty i Aleksandra Kwaśniewskich. Ja osobiście nigdy takiego przeświadczenia nie powziąłem, a moje notatki i złożone zeznania są efektem nacisków ze strony moich byłych przełożonych” – mówił były agent CBA.

„W tamtym okresie informowałem bezpośrednio o tym Macieja Wąsika, jednakże nakazał mi on, abym w ten sposób zeznawał i sporządzał dokumenty, aby wytworzyć przeświadczenie, że dom w Kazimierzu Dolnym mógłby w jakiś sposób nielegalny należeć do małżeństwa Kwaśniewskich. Pragnę z całą stanowczością potwierdzić, że w trakcie realizacji przeze mnie zadań służbowych nigdy takiego materiału dowodowego nie powziąłem, a były to tylko i wyłącznie insynuacje ze strony Macieja Wąsika” – dodał.

Kaczmarek pytany o potwierdzenie, że jest to wypowiedź z konfrontacji z połowy grudnia 2019 r. w CBA odpowiedział, że nie może wypowiadać się na temat prowadzonego postępowania, jednak w dalszych wypowiedziach dla „Superwizjera” potwierdzał tezy zawarte w przedstawionym nagraniu.

„Wąsik wymuszał na mnie to, że moja dokumentacja ma opisywać hipotetycznie, że ten dom należy do byłej pary prezydenckiej, ale utwierdzał mnie w tym, że posiada inne dowody” – mówił były agent CBA w rozmowie z dziennikarzami „Superwizjera”.

Sprawa centrum Helper

Superwizjer” przypomniał również, że Tomasz Kaczmarek ma obecnie postawione zarzuty przez prokuraturę. W listopadzie Prokuratura Regionalna w Białymstoku przedstawiła mu sześć zarzutów, w tym m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i pranie brudnych pieniędzy w kwocie 2 mln zł. Zarzuty wiążą się z jego działalnością w Europejskim Centrum Wsparcia Społecznego Helper, które w Olsztynie i kilku innych gminach regionu prowadziło środowiskowe domy pomocy. Stowarzyszenie prowadziła Katarzyna, żona „agenta Tomka”, a gdy ona wycofała się z kierowania Helperem, jej obowiązki przejął Tomasz Kaczmarek.

Były agent CBA i były poseł PiS stwierdził, że te zarzuty to „polityczna zemsta”. „Po odejściu z polityki wiem, że to z inicjatywy Macieja Wąsika zostały rozpoczęte ataki na stowarzyszenie Helper, które wraz z żoną prowadziłem. To wszystko jest wyssane z palca. Jesteśmy w stanie podczas postępowania sądowego to wszystko wyjaśnić i się obronić” – zapewniał były agent CBA w „Superwizjerze”.

O komentarz do słów byłego agenta CBA pytany był również były prezydent Aleksander Kwaśniewski, który ocenił w „Superwizjerze”, że wypowiedzi Kaczmarka potwierdzają jego przekonanie, że akcja CBA była akcją „czysto polityczną”. „Zaskoczenie to, że pan Kaczmarek zdecydował się o tym ze wszystkimi konsekwencjami powiedzieć. To jest rzeczywiście niespodzianka” – powiedział były prezydent.

W sprawie majątku Aleksandra i Jolanty Kwaśniewskich toczy się śledztwo w Prokuraturze Regionalnej w Katowicach. Postępowanie jest prowadzone „w sprawie”. Dotąd nikomu nie przedstawiono zarzutów.
Źródło info i foto: interia.pl

Wojna gangów szwedzkim Malmoe. Mobilizacja policji

Szwedzka policja ogłosiła w poniedziałek rozpoczęcie akcji „operacja szron”, mającej zatrzymać walkę gangów w Malmoe. W weekend w tym mieście doszło do śmiałej egzekucji przy użyciu broni palnej. Wcześniej miały miejsce eksplozje.

Dowodzący „operacją szron” szef policyjnej grupy szybkiego reagowania NOA Stefan Hector oświadczył, że celem akcji, która potrwa sześć miesięcy, jest „zmniejszenie liczby strzelanin i wybuchów dokonywanych w środowisku gangów oraz osłabienie tych grup”. – Chcemy skoncentrować się na przejęciu broni palnej, materiałów wybuchowych oraz części służących do konstrukcji bomb. Będziemy współpracować ze służbami celnymi, a także wspierać działania mające umożliwić młodym ludziom opuszczenie środowisk przestępczych- powiedział Hector na konferencji prasowej w Sztokholmie.

Nastolatek ranny po strzelaninie w Malmoe

W sobotę w Malmoe w strzelaninie w popularnej pizzerii śmierć poniósł 15-letni Jafar, a inny nastolatek walczy o życie w szpitalu. Dwóch nieznanych sprawców uciekło z miejsca zdarzenia rowerami. Kilka minut wcześniej doszło do eksplozji samochodu. Policja wiąże ze sobą oba wydarzenia. Dotychczas nikt nie jest podejrzany.

W poprzedni weekend w kilku miejscach w Malmoe miały miejsce silne eksplozje w budynkach wielorodzinnych. Nie było ofiar, ale wybuchy spowodowały poważne straty materialne.

Jak zapowiedziała w poniedziałek tamtejsza policja, dzięki „operacji szron” służby mundurowe mają być bardziej widoczne na ulicach. Na konferencji prasowej obiecano działania na rzecz zwalczania handlu narkotykami w miejscach publicznych. Właśnie z tą działalnością – podkreśla policja – wiąże się walka o wpływy między gangami.

Pierwsza taka akcja od dwóch lat

„Operacja szron” została rozpoczęta w oparciu o ustawę o „narodowych wydarzeniach specjalnych” i pozwala służbom w miejscu kryzysu zgromadzić jednostki z innych regionów. Wcześniej podobną akcję podjęto m.in. po ataku terrorystycznym w Sztokholmie w kwietniu 2017 roku.

W związku z falą przestępczości politycy szwedzkich ugrupowań opozycyjnych, konserwatywnej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej oraz nacjonalistycznej partii Szwedzcy Demokraci, poinformowali o złożeniu wniosku o wotum nieufności wobec socjaldemokratycznego ministra sprawiedliwości Morgana Johanssona.
Źródło info i foto: onet.pl

Kontrwywiad ABW ujawnił „hybrydowych” szpiegów

W wyniku działań pionu kontrwywiadu Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w marcu br. wydalono z Polski wicekonsula Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej w Poznaniu. Pod koniec 2017 r. ABW objęła zakazem wjazdu na teren Polski i strefy Schengen trzech „ekspertów”, którzy kierowali rosyjskimi działaniami hybrydowymi w Europie. Portal tvp.info ujawnia nieznane dotychczas operacje polskiego kontrwywiadu.

ABW w ramach działań neutralizujących zagrożenia obcego wywiadu wykorzystuje m.in. możliwości prawne dotyczące przebywania cudzoziemców na terytorium RP. W wyniku działań ABW w ostatnich latach wydalono z Polski lub odmówiono wjazdu cudzoziemcom, których obecność w Polsce wiązała się z zagrożeniami dla interesów Polski.

Jak dowiedział się portal tvp.info, w marcu 2019 r. w wyniku działań pionu kontrwywiadu ABW wydalono z Polski wicekonsula Konsulatu Generalnego Federacji Rosyjskiej w Poznaniu.

Na podstawie ustaleń agentów mężczyzna został uznany za persona non grata; otrzymał również zakaz wjazdu do Polski i na teren strefy Schengen. Rosjanin prowadził działania niezgodne ze statusem dyplomatycznym, które mogły szkodzić relacjom polsko-rosyjskim.

Kolejnym – nieujawnionym dotychczas – przypadkiem działań kontrwywiadu ABW jest sprawa z końca 2017 r., kiedy to ustalenia Agencji pozwoliły na objęcie zakazem wjazdu do państw strefy Schengen trzech rosyjskich „ekspertów”: Olega B., Dmitryja K. i Aleksieja M.

B. to zastępca dyrektora moskiewskiego think tanku i dyrektor Rosyjsko-Ukraińskiego Centrum Informacyjnego, który sam przedstawia się jako międzynarodowy doradca liderki francuskiego Frontu Narodowego Marine Le Pen.

Kolejny „ekspert” – K. – to rosyjski politolog i publicysta związany z agencją informacyjną „Regnum”, stanowiącą przykrycie dla rosyjskich służb specjalnych w aspekcie prowadzenia wojny informacyjnej w Europie Środkowo-Wschodniej.

Z kolei M. to oficer rosyjskiego wywiadu, działający jako ekspert do spraw międzynarodowych. Należał on do głównych zleceniodawców prorosyjskich projektów realizowanych w Polsce przez środowisko jednej z partii politycznych.

ABW ustaliła, że wszyscy trzej mężczyźni pełnili rolę wiodących moderatorów rosyjskich działań hybrydowych w Europie. Na wniosek szefa ABW zostali objęci zakazem wjazdu do Polski i strefy Schengen.

Przypadki ujawnione

Kolejnym – ujawnionym już wcześniej – przykładem działań tego pionu ABW jest przykład z 2018 r. ze Szwecji, gdzie skazano agenta współpracującego z chińskim wywiadem. Proces, oparty w największym stopniu na materiałach ABW, dotyczył działań szpiegowskich przeciwko diasporze tybetańskiej w Szwecji i poza nią.

Dzięki ustaleniom polskiego kontrwywiadu udało się udokumentować pobyty oskarżonego w Polsce, a także ustalić dane jego oficera prowadzącego. W związku z tym, iż działał on pod przykrywką dyplomatyczną w Polsce, mężczyzna został wydalony i otrzymał zakaz wjazdu do Polski i UE.

W październiku 2017 r. na wniosek szefa ABW wydalono z terytorium RP Dmitryia K., który był przedstawicielem Rosyjskiego Instytutu Studiów Strategicznych w Moskwie (RISS), czyli ośrodka uznawanego za zaplecze analityczne rosyjskiego wywiadu.

Dmitryi K. pracujący w Polsce jako naukowiec, tak naprawdę inicjował elementy wojny hybrydowej przeciwko RP, a także utrzymywał kontakty z rosyjskimi służbami specjalnymi. Do jego „naukowych” zadań należało m.in. wyszukiwanie w środowisku naukowym osób o prorosyjskim światopoglądzie, wciąganie ich do współpracy, a także instruowanie w kwestii szerzenia prorosyjskiej propagandy.

W 2018 roku działania ABW pozwoliły na zneutralizowanie aktywności dwóch struktur sieciowych biorących udział w rosyjskiej wojnie hybrydowej i informacyjnej prowadzonej przeciwko RP.

W związku z materiałami zgromadzonymi w tej sprawie ABW ustaliła personalia osób angażujących się w aktywność wymierzoną w bezpieczeństwo RP. W związku z tym pięć osób zostało objętych zakazem wjazdu do Polski, na wniosek szefa ABW. Jekaterina C. i Anastazja Z., zostały zatrzymywane w Polsce w celu wydalenia.

Szef ABW w ostatnich latach korzystał również z prawa negatywnego zaopiniowania wniosków o wydanie polskiego obywatelstwa. Wydał w tej sprawie 19 negatywnych opinii.
Źródło info i foto: TVP.info

USA: Jest nagranie z operacji zabicia przywódcy ISIS

Szczątki przywódcy tak zwanego Państwa Islamskiego Abu Bakra al-Bagdadiego zostały pochowane w morzu. Tę informację potwierdziło dwóch wysokich rangą urzędników amerykańskiego resortu obrony. Na konferencji prasowej pokazano także odtajnione fragmenty nagrań z operacji w północnej Syrii.

Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, szczątki Abu Bakra al-Bagdadiego zostały pochowane w taki sam sposób jak ciało Osamy bin Ladena.

Przywódcy Al-Kaidy, który zginął w wyniku operacji amerykańskich sił specjalnych w Pakistanie w 2011 roku, zostały pochowane właśnie w morzu. Tak samo postąpiono w przypadków założyciela ISIS. Pochówku dokonano w ciągu doby od jego śmierci. Amerykanie zapewnili, że dopuszczono do odprawienia obrządku religijnego zgodnego z zasadami islamu, a pozbycie się w taki sposób szczątków było zgodne z prawem konfliktów zbrojnych. Pochówek na morzu ma m.in. nie dopuścić do sytuacji, w której grób terrorysty stałby się uświęconym miejscem dla innych ekstremistów.

Tak wyglądał atak na Bagdadiego

Na specjalnej konferencji prasowej przedstawiciele amerykańskiej armii pokazali fragmenty nagrań, wykonanych w trakcie operacji, która zakończyła się śmiercią przywódcy ISIS. Generał Frank McKenzie opisywał, że misja opierała się na ataku jednostki specjalnej ze śmigłowców. – Mogę was zapewnić, że planowanie było dużo bardziej złożone i opracowane w taki sposób, by uniknąć wykrycia przez ISIS oraz uniknąć ofiar cywilnych – powiedział wojskowy.

– Chcę podkreślić, że pomimo wysokiej presji i dużego znaczenia operacji, dokonano wszelkich starań, by uniknąć strat wśród cywilów i ochronić dzieci i kobiety, które – jak sądziliśmy – będą w kompleksie budynków – stwierdził. Sprecyzował, że dwoje dzieci – a nie troje, jak wcześniej informowano – zginęło po tym, jak Bagdadi zdetonował swoją kamizelkę z ładunkami wybuchowymi. Zginęło też czterech mężczyzn i jedna kobieta, którzy nie chcieli się poddać. Dwóch mężczyzn schwytano.
Źródło info i foto: Gazeta.pl