USA: Nauczyciel z Portland uniemożliwił atak uzbrojonego 18-letniego licealisty

Nauczyciel wychowania fizycznego w liceum Parkrose w Portland uniemożliwił 18–letniemu uczniowi urządzenie strzelaniny w szkole, obezwładnił go i powalił na ziemię – podała policja w Portland w stanie Oregon. W komunikacie zaznaczono, że broń nie była użyta.

– Krótko przed południem uzbrojony osobnik wtargnął na teren szkoły. Personel placówki zagrodził mu drogę, a jeden z nauczycieli powalił go na ziemię – poinformował sierżant Brad Yakots z policji stanowej w Portland podczas konferencji prasowej zwołanej w piątek.

Po przybyciu na miejsce policjanci znaleźli broń w klasie, z której ewakuowano uczniów, a przybyły z bronią 18-latek był przetrzymywany na korytarzu przez trenera miejscowej drużyny futbolu amerykańskiego, który w przeszłości był gwiazdą tej dyscypliny, Keanona Lowe.

Z wypowiedzi, jakich udzielili gazecie „The Oregonian” uczniowie szkoły i koledzy napastnika, miał on przyjść do liceum w długim płaszczu, pod którym ukrył strzelbę.
Źródło info i foto: TVP.info

Poszukiwany nożownik. Zabił dwie osoby w pociągu

Policja zatrzymała mężczyznę, który ranił nożem w piątek trzech pasażerów pociągu w Portland – podały w sobotę służby stanu Oregon. Stanęli oni w obronie dwóch kobiet, które zaatakowano, bo „wyglądały jak muzułmanki”. Dwójka ugodzonych przez sprawcę nożem zmarła. Do tragedii doszło na kilka godzin przed rozpoczęciem Ramadanu, w pociągu podmiejskim w Portland.

Atak w pociągu

Napastnik, 35-letni Jeremy Joseph Christian, wykrzykując hasła religijne, rzucił się w kierunku dwóch kobiet, które „wyglądały jak wyznawczynie islamu, gdyż nosiły hidżab”. Napaści próbowali zapobiec pasażerowie. Sprawca ranił śmiertelnie 53-letniego mężczyznę, który wykrwawił się na miejscu oraz 23-latka, który zmarł potem w szpitalu.

Trzeci ranny, 21-letni mężczyzna, przebywa obecnie na oddziale intensywnej terapii. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Tożsamość Jeremiego Josepha Christiana, już wcześniej karanego za napaść, udało się ustalić jeszcze w piątek, bezpośrednio po ataku.

Akt terroru?

Mimo że strona Christiana na Facebooku świadczy o jego wyraźnych przekonaniach rasistowskich i upodobaniu do skrajnych postaw, policja nie chce na obecnym etapie rozstrzygać, czy było to przestępstwo wynikające z nienawiści czy też akt terroru. Christianowi postawiono zarzut podwójnego morderstwa. Sędzia nie przychylił się do wniosku o zwolnienie za kaucją. Pozostaje on od soboty w areszcie.
Źródło info i foto: TVP.info

USA: będzie zmiana prawa odnośnie posiadania broni?

Tragedia, jaka miała miejsce na początku października na terenie niewielkiej uczelni w Oregonie, gdzie 26-letni Christopher Harper-Mercer zastrzelił dziewięć osób, a potem siebie, przyczyniła się do wznowienia społecznej debaty na temat dostępu do broni w USA. Zaostrzyć prawo i graniczyć dostęp do broni, czy wręcz przeciwnie – to dwa ścierające się punkty widzenia.

Według danych z serwisu Mass Shooting Tracker tragedia w Oregonie była 294. masową strzelaniną w USA w tym roku, oraz 45., która wydarzyła się w szkole. Definicja masowej strzelaniny przyjęta przez Mass Shooting Tracker zakłada, że w incydencie zabitych lub rannych jest cztery albo więcej osób. Jest ona co prawda szersza, niż ta używana przez agencję FBI (masowa strzelanina to taka, w której giną co najmniej trzy osoby), ale dzięki temu wyłapuje przypadki użycia przemocy na większą skalę. Statystyki te są zatrważające: 380 ofiar śmiertelnych i ponad tysiąc rannych tylko w tym roku i tylko w wyniku masowych strzelanin.

Natomiast we wszystkich incydentach z użyciem broni – zabójstwach, samobójstwach i nieszczęśliwych wypadkach, których – według zbierającej takie danej strony The Gun Violence Archive – było w tym roku już ponad 40 tys., zginęło więcej niż 10 tys. osób, a 20 tys. zostało rannych. Co więcej, według raportu Congressional Research Service w Stanach Zjednoczonych może być więcej sztuk broni niż ludności, a Amerykanów jest już ponad 320 milionów.

Codziennie ok. 30 osób ginie od kul, a 60 za pomocą broni palnej odbiera sobie życie; bywają tygodnie, w których dochodzi do kilku masowych tragedii. O większości mówią lokalne media, te ogólnokrajowe nagłaśniają najbardziej drastyczne masakry, tak jak w Charleston, Lafayette, Wirginii czy ostatnio w Roseburg w Oregonie.

Każda taka tragedia skłania do dyskusji na temat dostępu do broni w USA. Na dodatek strzelanina w Oregonie wydarzyła się w momencie, gdy kampania prezydencka nabiera rozpędu. Kandydaci z obu partii wykorzystali więc sytuację, by wyraźniej określić swoje stanowisko w sprawie dostępu do broni.

Propozycje zaostrzenia przepisów Demokratów

– Ameryka jest jedynym rozwiniętym krajem, w którym gdy ktoś mówi o strzelaninie na uczelni, zawsze musi uściślić na której, bo było ich tak wiele. To jest absolutnie nie do przyjęcia. Coś musi się zmienić – powiedział cytowany przez „Newsweeka” Colin Goddard, który przeżył masakrę na kampusie Virginia Tech w 2007 r., gdzie zginęły 32 osoby.

Także ojciec zabójcy z Oregonu, 26-letniego Chrisa Harpera Mercera, zaapelował na konferencji prasowej do rządu i narodu amerykańskiego o reformę praw dotyczących posiadania broni. – Do tej tragedii by nie doszło, gdyby mój syn nie mógł zakupić tych wszystkich pistoletów i karabinów – powiedział Ian Mercer. – Jak to możliwe, że mógł zgromadzić taki arsenał? To musi się zmienić – dodał. Jego syn udał się tragicznego 1 października tego roku na kampus z sześcioma sztukami broni. Osiem innych razem z zapasem pełnych magazynków znaleziono w jego mieszkaniu, które dzielił z matką – miłośniczką broni. Wszystkie były zakupione legalnie.

Demokratyczna część społeczeństwa USA uważa, że jedynym zdroworozsądkowym rozwiązaniem w tej kwestii jest zaostrzenie przepisów regulujących sprzedaż i dostęp do broni tak, aby nie trafiała ona w nieodpowiedzialne ręce.

Reprezentujący tą partię kandydaci do fotela prezydenckiego ścigają się w propozycjach. Hillary Clinton, która prowadzi w sondażach, zaproponowała w poniedziałek wprowadzenie serii restrykcji dotyczących sprzedaży broni. Obiecała m.in., że gdy wygra wybory, to zaostrzy przepisy drogą legislacyjną albo – jeżeli będzie trzeba – na mocy rozporządzeń administracyjnych. Stwierdziła, że jest za tym, by zmienić obecne prawo zabraniające ofiarom masowych strzelanin składania pozwów przeciwko producentom broni. Zapowiedziała też, że użyje swego autorytetu do rozszerzenia tzw. Brawdy Law, czyli przepisów regulujących, który sprzedawca musi sprawdzić historię kryminalną swojego klienta.

Propozycja Clinton zawiera również zakaz wydania broni klientowi, dopóki nie zostanie sprawdzona jego przeszłość. Teraz może on otrzymać broń trzy dni po transakcji, nawet jeśli nie ma jeszcze wyników jego historii kryminalnej. To tzw. „luka Charleston”, bo w ten sposób w posiadanie broni wszedł Dylan Roof, który zastrzelił dziewięć osób w kościele w Charleston w Karolinie Południowej.

– Nie mam nic przeciwko temu, aby odpowiedzialni ludzie posiadali broń, a takich są miliony – powiedziała Clinton podczas spotkania z wyborcami w miejscowości Hollis w New Hampshire, gdzie przedstawiła swój plan. – Jednak zróbmy co w naszej mocy, aby broń nie dostawała się w ręce osób nieodpowiedzialnych – dodała.

W kwestii dostępu do broni Clinton wydaje się być nawet bardziej stanowcza niż uważany za najbardziej lewicowego kandydata senator Bernie Sanders z Vermont, który zresztą w przeszłości zmieniał zdanie w sprawie broni. W poniedziałek jednak apelował o sprawdzanie historii kryminalnej wszystkich osób nabywających broń, o zakaz sprzedaży półautomatycznej broni z karabinkiem szturmowym (assault-style semi-automatic weapons) oraz o lepszą opiekę psychiatryczną dla osób z problemami na tym tle, by nie stawały się sprawcami tragedii.

Inni, jak np. gubernator Maryland Martin O’Malley, apelują o to, aby każdy posiadacz broni zostawiał odciski palców w ogólnokrajowym rejestrze.

Luka w prawie

Według federalnego prawa nazywanego Brady Law, o którego rozszerzenie apelują kandydaci Demokratów oraz przeciwnicy łatwego dostępu do broni, tylko licencjonowani sprzedawcy broni muszą sprawdzać przeszłość potencjalnego kupca (by uniknąć sprzedaży broni klientom stanowiącym zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego, np. posiadającym przeszłość kryminalną czy sprawców przemocy domowej) oraz prowadzić rejestr transakcji. Osoby prywatne, które odsprzedają swoją broń, np. na pokazach czy w internecie, nie muszą dokonywać tzw. background checks swoich klientów. W ten sposób w nowe ręce przechodzi 40 procent broni sprzedawanej w USA, jak wynika z danych Brady Campaign to Prevent Gun Violence.

Tylko osiem stanów wyeliminowało tę dziurę w przepisach i wymaga sprawdzanie historii kryminalnej potencjalnego klienta w przypadku wszystkich transakcji. To Oregon, Colorado, Connecticut, Nowy Jork, Delaware, Waszyngton, Kalifornia i Rhode Island.

Jak wynika z danych Everytown for Gun Safety – organizacji walczącej o ustawy skierowanie na wyeliminowanie przemocy z użyciem broni – w stanach tych o 46 procent spadła liczba kobiet mordowanych przez partnerów, o 48 procent zmniejszyła się liczba samobójstw i ofiar wśród policjantów, którzy zginęli od kul.

Prezydent Obama ma związane ręce?

W trakcie swoich kampanii wyborczych prezydent Barack Obama również wyrażał poparcie dla zaostrzenia przepisów dotyczących posiadania broni. Jednak dopiero po rozpoczęciu drugiej kadencji zabrał się do realizacji wyborczych obietnic, po tym jak w grudniu 2012 r. w szkole podstawowej Sandy Hook w Newtown w Connecticut zginęło 20 dzieci oraz sześciu dorosłych. W kwietniu 2013 r. ustawa zaostrzająca kryteria dostępu do broni nie przeszła jednak w Kongresie. Grupy takie jak NRA (National Rifle Association), które przeciwne były projektowi, straszyły ustawodawców, że poparcie jej zaszkodzi ich karierze. W rezultacie wielu Demokratów ubiegających się w 2014 r. o kolejne kadencje głosowało przeciwko ustawie, dołączając do republikańskiej opozycji.

Tuż po strzelaninie w Oregonie prezydent Obama, z widocznym zdenerwowaniem, apelował o większe restrykcje i podkreślał, że Kongres musi podjąć jakieś działania w tej kwestii.

Jakie są szanse na zmiany? Zapytany o to rzecznik Białego Domu Josh Earnest stwierdził, na jednej z konferencji prasowych, że mimo iż dla obecnej administracji sprawa ograniczenia dostępu do broni jest priorytetowa, to „patrząc realistycznie, zanim coś się zmieni w prawie regulującym dostęp do broni, musi dojść do fundamentalnej zmiany w sposobie, w jaki naród komunikuje się w tej kwestii w Kongresem”. – Jak dotąd nie widać, żeby nacisk na Kongres ze strony wyborców był wystarczający do tego, aby nakłonić go do zatwierdzenia prawa opartego na zdrowym rozsądku, czyli ograniczającego dostęp do broni – powiedział Josh Earnest.

Obawy o ograniczanie praw obywatelskich Republikanów

NRA i większość Republikanów uważa, że sprawdzanie historii kryminalnej we wszystkich przypadkach oraz inne pomysły na zaostrzania prawa dotyczącego sprzedaży i posiadania broni nie zapobiegną masowym strzelaninom, takim jak ta w Newtown, CT czy Oregonie, bo ci, którzy chcą i tak znajdą sposoby na zdobycie broni. Surowsze przepisy ograniczą za to prawa obywatelskie gwarantowane w Drugiej Poprawce do Konstytucji.

– Druga Poprawka gwarantuje nam i naszym rodzinom prawo do obrony. Potrzebujemy tego – powiedział czołowy kandydat Republikanów na prezydenta, miliarder Donald Trump i zapowiedział, że po wejściu do Białego Domu planuje wprowadzić w całym kraju prawo do noszenia broni przy sobie. – Prawo do samoobrony nie kończy się za progiem twojego domu. Dlatego ja posiadam pozwolenie na noszenie broni przy sobie w Nowym Jorku, tak jak dziesiątki innych Amerykanów. To pozwolenie powinni mieć mieszkańcy wszystkich stanów – powiedział.

Krytycy z republikańskiej strony barykady uważają, że im więcej osób mogłoby posiadać broń, tym społeczeństwo byłoby bezpieczniejsze. Ich zdaniem to zakazy stwarzają sytuacje, w których ludzie stają się bezbronni, a uzbrojeni napastnicy to wykorzystują. – Gdyby w tej szkole – strefie, gdzie teraz panuje zakaz posiadania broni – kilkoro nauczycieli albo ktoś w klasie miał przy sobie broń, to sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej – dodał Trump.

Jego stanowisko podziela wielu innych kandydatów republikańskich. – Nie ma dowodów na to, że surowym prawem zapobiegniemy strzelaninom – uważa senator Marco Rubio. Z kolei ubiegający się o fotel prezydencki gubernator New Jersey Chris Christie stwierdził nawet w wywiadzie dla stacji ABC, że to czysty przypadek, iż w jego stanie, który ma jedne z najsurowszych przepisów dotyczących broni, odnotowywana jest najniższa liczba morderstw w kraju. – W wielu innych miejscach w naszym kraju, gdzie obowiązują surowe przepisy dotyczące broni liczba zabójstw rośnie – weźmy na przykład Chicago -19 procent więcej morderstw, czy Nowy Jork – 11 proc. – tłumaczył Christie.

Polityk, podobnie jak większość jego republikańskich kolegów, zamiast restrykcji w dostępie do broni proponuje skupienie się na leczeniu problemów psychicznych obywateli. W większości przypadków masakr z użyciem broni dokonują osoby z tego rodzaju problemami. Tak było również w Oregonie. Matka Chrisa Mercera przyznała, że nie radziła sobie z synem, który cierpiał na syndrom Aspergera (rodzaj autyzmu).

– Zaostrzaniem prawa nie wyeliminujemy tragedii. Prawo działa tylko na obywateli, którzy go przestrzegają. Nie działa na szaleńców – powiedział Ben Carson, kandydat na prezydenta i emerytowany neurochirurg.
Żródło info i foto: wp.pl

Napastnik z uniwersytetu pytał o religię i strzelał

26-letni napastnik zastrzelił w czwartek dziewięć osób, a ranił siedem w college’u w Roseburgu w stanie Oregon w północno-zachodniej części USA – poinformowały władze w piątek polskiego czasu. Sprawca zginął podczas wymiany ognia z policją.

Trzy pistolety i karabin

Wcześniej informowano o 10 ofiarach śmiertelnych strzelaniny. Rzeczniczka FBI powiedziała następnie, że w ten bilans wliczany jest także napastnik. Według CNN na miejscu strzelaniny znaleziono trzy pistolety i karabin. Lokalne władze nie podały do wiadomości publicznej tożsamości napastnika, ale media, cytując anonimowe źródła w siłach bezpieczeństwa, donoszą, że do studentów strzelał 26-letni Chris Harper-Mercer. Nie uczęszczał on do tego college’u.

Wcześniej gubernator stanu Oregon Kate Brown poinformowała, że napastnikiem był 20-letni mężczyzna. Na razie nie wiadomo, jaki mógł być motyw jego działania. W lokalnych mediach pojawiła się informacja, że religijny. Według dziennika „News-Review”, powołującego się na świadków, napastnik kazał najpierw swym ofiarom położyć się na podłodze, a następnie podnieść się. Gdy to uczynili, zapytał się o ich religie i zaczął strzelać na oślep.

Obama: Jesteśmy jedynym krajem na świecie, gdzie co kilka miesięcy zdarza się coś takiego

Prezydent Barack Obama był głęboko wstrząśnięty kolejną strzelaniną w amerykańskiej szkole. Po raz kolejny też powtórzył, że w USA konieczne jest zaostrzenie prawa do broni, o co bezskutecznie zabiega od kilku lat. „Jesteśmy jedynym rozwiniętym krajem na świecie, w którym co kilka miesięcy dochodzi do tego rodzaju zdarzeń” – powiedział Obama, przypominając m.in. strzelaninę w szkole w Newtown w grudniu 2012 roku, gdzie napastnik zabił 26 osób, w tym 20 dzieci.

„To się staje rutyną” – powiedział prezydent. „Rutynowe jest informowanie o tym przez media. Moje wypowiedzi na tym podium też stają się rutynowe. Jesteśmy zobojętnieni”, gdy coś takiego się wydarzy – oświadczył.

Barack Obama podkreślił, że podejmowane przez niego próby zaostrzenia prawa do posiadania broni blokuje zdominowany przez Republikanów Kongres, w którym silne wpływy ma lobby strzeleckie. Od stycznia 2015 roku w USA doszło do 293 masowych strzelanin, a ta czwartkowa była najkrwawsza w ostatnich 12 miesiącach. College, w którym w tym tygodniu rozpoczął się semestr, ma być zamknięty co najmniej do poniedziałku. Po strzelaninie setki ludzi wzięły udział w wieczornym czuwaniu przy świecach w Roseburgu, miejscowości liczącej ok. 20 000 mieszkańców.
Żródło info i foto: Newsweek.pl

Strzelanina na uczelni w USA

Strzelanina na uczelni Umpqua Community College w mieście Roseburg w stanie Oregon. Jest co najmniej 13 ofiar i około 20 rannych. Napastnik został zastrzelony – podaje miejscowa policja. „O mój Boże, ktoś strzela na kampusie!” – tak Kayla Marie, studentka Umpqua Community College w Roseburgu, relacjonowała na Twitterze rozgrywającą się na jej uczelni tragedię.

Zmieniające się z minuty na minutę dane CNN mówiły wstępnie nawet o 15 ofiarach. Później lokalna telewizja oraz agencja Associated Press informowały, że w strzelaninie zginęło od 7 do 10 osób. Według informacji z ostatniej chwili, podanych przez prokuratora generalnego stanu Oregon, liczba ofiar to 13 osób. Rannych jest około 20. Sprawca strzelaniny – wiadomo tylko tyle, że był to 20-letni mężczyzna – został zabity. Z początku jednak policja mówiła tylko, że został „zneutralizowany”, a cytowane przez CBS biuro szeryfa informowało, że „zagrożenia już nie ma”.

Walka policji z napastnikiem. Został zastrzelony

Teraz wiadomo już więcej. Przybyli na miejsce strzelaniny policjanci wdali się w wymianę ognia z napastnikiem. Mężczyzna został zastrzelony. Wciąż nie podano jego tożsamości. W sieci pojawiły się doniesienia o namierzeniu wiadomości rzekomego sprawcy na internetowym forum – miał on jakoby przestrzegać ludzi przed przychodzeniem następnego dnia na uczelnię. Na chwilę obecną informacje te nie zostały jednak zweryfikowane.

Miejscowy dziennik „News Review” cytuje relację jednej z uczennic. 18-letnia Kortney Moore była w klasie, gdy przez okno padł strzał. Zobaczyła, jak jej nauczycielka dostaje w głowę. W tym momencie napastnik wpadł do klasy i kazał studentom położyć się na podłodze. Potem pojedynczo kazał wstawać i podawać, jaką religię wyznają. A potem zaczął strzelać – relacjonowała dla „NR Today” dziewczyna. Ona sama przeżyła, leżała na podłodze, obok postrzelonych ludzi.

Szpitale w całym regionie przyjęły rannych ze strzelaniny. Policja przeszukała kampus, budynek po budynku. Wszystkie drogi prowadzące do college’u – jak donosił reporter „The Oregonian” – były zamknięte. Autobusy szkolne, którymi ewakuowano uczelnię, oraz karetki pogotowia odjechały z miejsca tragedii. Publikowane na Twitterze zdjęcia z miejsca akcji pokazują ewakuację studentów z kampusu uczelni.

Około 22-tysięczny Roseburg leży ok. 290 km na południe od Portland w amerykańskim stanie Oregon. Na uczelni Umpqua Community College studiuje około 3000 osób.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

David Michael Kalac zabił dziewczynę. Zdjęcia zwłok zamieścił w Internecie

33-letni mieszkaniec stanu Oregon w USA został aresztowany w związku ze sprawą zabójstwa młodej kobiety. Mężczyzna jest podejrzany o to, że udusił swoją dziewczynę, a zdjęcie jej zwłok zamieścił w internecie. David Michael Kalac został zatrzymany w środę, w pobliżu Portland – podała policja. Mężczyzna był poszukiwany w związku z podejrzeniem o popełnienie morderstwa drugiego stopnia. Organy ścigania zostały zaalarmowane we wtorek. Dyżurny otrzymał telefon z informacją o śmierci młodej kobiety. Ciało 30-letniej Amber Lynn Coplin znaleziono w mieszkaniu w Port Orchard, w Waszyngtonie.

Niedługo później śledczy dostali wiadomość o tym, że w internecie zostało zamieszczone makabryczne zdjęcie zwłok. Szybko okazało się, że fotografię udostępnił chłopak zamordowanej dziewczyny, 33-letni David Michael Kalac. Mężczyzna dodawał także komentarze, w których pisał, że zbrodnia pewnie niedługo wyjdzie na jaw i informował, co zamierza w związku z tym zrobić. Później zamieścił kolejny wpis w którym stwierdził, że „oglądając filmy wydaje się, że łatwo jest kogoś udusić, a w rzeczywistości jest to bardzo trudne”. Kalac został aresztowany. Trwa postępowanie, które ma wyjaśnić wszystkie okoliczności tragedii. O sprawie pisze CNN.
Żródło info i foto: interia.pl

Oregon: zaginiony żołnierz nie żyje

Zaginiony w stanie Oregon polski żołnierz nie żyje. Ratownicy znaleźli ciało 32-letniego Sebastiana Kinasiewicza w pobliżu szczytu Mount Hood – podała telewizja Fox12. Stacja powołała się na przedstawicieli hrabstwa Hood River. Informację potwierdził wieczorem we wtorek przedstawiciel biura szeryfa hrabstwa Hood River, Pete Hughes. Dodał, że zabranie ciała jest obecnie zbyt niebezpieczne z powodu spadających głazów. – „O tej porze roku wspinaczka jest wyjątkowo niebezpieczna” – podkreślił. Żródło info i foto: TVP.info

Trwają poszukiwania chor. Sebastiana Kinasiewicza

Polski żołnierz i fotograf chor. Sebastian Kinasiewicz zginął w wypadku w górach w amerykańskim stanie Oregon. Jego ciało zauważono z powietrza na zboczu góry Mount Hood – poinformował przedstawiciel biura szeryfa hrabstwa Hood River Pete Hughes. W USA odbywał szkolenie w firmie zajmującej się tworzeniem systemów dla dronów. Hughes powiedział, że zabranie ciała jest obecnie zbyt niebezpieczne z powodu spadających głazów. – „O tej porze roku wspinaczka jest wyjątkowo niebezpieczna” – dodał. Według biura szeryfa Kinasiewicz był wyposażony w raki, czekan i plecak z ciepłą odzieżą i wodą. Rzecznik ratowników górskich z okręgu Portland (Portland Mountain Rescue) Mark Morford powiedział, że świadkowie widzieli samotnego wspinacza na drodze nazywanej Cooper Spur, na północnej ścianie masywu Mount Hood, który ma wysokość 3425 m n.p.m. – „To jest popularny szlak wiodący na szczyt” – powiedział Morford. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Polski żołnierz zaginął w stanie Oregon

Policja hrabstwa Hood River w stanie Oregon wznowiła poszukiwania polskiego żołnierza Sebastiana Kinasiewicza. 32-latek wyruszył w niedzielę na szczyt Mount Hood. Do tej pory nie wrócił. Polak służył ostatnio w jednostce wojskowej Nil, która zajmuje się wsparciem dowodzenia i zabezpieczenia Wojsk Specjalnych. Polak przyleciał do USA na szkolenie do firmy Insitu, która zajmuje się budową dronów. Choć jej siedziba mieści się w miejscowości Bingen w stanie Waszyngton, to 32-latek zatrzymał się w osadzie Mount Hood w sąsiednim stanie Oregon. Tę informację potwierdził mjr Krzysztof Plażuk z Wydziału Prasowego Dowództwa Wojsk Specjalnych. – „Sebastian przebywa w USA na specjalistycznym szkoleniu. Po prostu wybrał się w góry, w okolice Mount Hood i nie powrócił do ośrodka szkoleniowego. Była to prywatna wyprawa w góry w niedzielę, w czasie przerwy w szkoleniu” – powiedział Plażuk. Żródło info i foto: tvn24.pl

Oregon: strzelanina w centrum handlowym

Uzbrojony osobnik otworzył we wtorek wieczorem ogień do osób robiących przedświąteczne zakupy w centrum handlowym na przedmieściach Portland, w amerykańskim stanie Oregon. Zabił co najmniej 2 osoby i ranił kilka innych, zanim popełnił samobójstwo. Do tragedii doszło w centrum handlowym w Happy Valley, jednym z przedmieść Portland. Według świadków zamaskowany mężczyzna, ubrany w wojskowy strój kamuflujący, wszedł do pełnego klientów centrum handlowego i krzycząc: „Ja strzelam !”, otworzył ogień do przypadkowych ludzi. Wśród klientów wybuchła panika. Ludzie padali na podłogę i kryli się w zakamarkach, za wszelkimi większymi przedmiotami. Część osób znajdujących się w pobliżu drzwi ratowała się ucieczką. – „Gdybym się obejrzał, prawdopodobnie bym tu nie stał. Mógłbym być jednym z tych, których dosięgły kule” – powiedział 20-letni Shaun Wik, który zdołał uciec. Żródło info i foto: Gazeta.pl