Białoruś: W razie potrzeby milicja i wojsko będą używać ostrej amunicji

Jeżeli zajdzie taka potrzeba, funkcjonariusze milicji i wojska będą używać ostrej amunicji – zapowiedział wiceszef białoruskiego ministerstwa spraw wewnętrznych Giennadij Kozakiewicz. Kozakiewicz stwierdził, że protesty na Białorusi przybrały zorganizowany charakter i stały się skrajnie radykalne. Z jego słów wynika, że na ulice Mińska i innych białoruskich miast wychodzą radykałowie, anarchiści i pseudokibice”.

– W imieniu MSW oświadczam: nie zejdziemy z ulic i zaprowadzimy porządek w kraju. Funkcjonariusze organów spraw wewnętrznych i żołnierze wojsk wewnętrznych w razie konieczności będą używać środków specjalnych i broni palnej – powiedział wiceminister spraw wewnętrznych Białorusi.

Z doniesień obrońców praw człowieka wynika, że podczas niedzielnych protestów na Białorusi zatrzymano ponad 260 osób. Ofiarami represji padli także dziennikarze – szacuje się, że zatrzymano 20-40 pracowników mediów. Milicja próbowała brutalnie rozpędzać manifestantów, używając w tym celu m.in. armatek wodnych i granatów hukowych.

Protesty na Białorusi wybuchły 9 sierpnia, po zakończeniu wyborów prezydenckich, które rzekomo wygrał Alaksandr Łukaszenka. Przeciwnicy jego władzy podnoszą, że wybory zostały sfałszowane, a kontrkandydaci urzędującego prezydenta padli ofiarą represji. Wyniku ostatnich wyborów na Białorusi nie uznała m.in. Unia Europejska. Zaprzysiężenie Alaksandra Łukaszenki odbyło się w tajemnicy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Francja: Wolontariusz oskarżony o podpalenie katedry w Nantes

Prokuratura oskarża Rwandyjczyka Emmanuela, wolontariusza diecezji w Nantes, o podłożenie ognia w trzech miejscach katedry: na dużych i małych organach oraz panelu elektrycznym. 39-latek przyznał się do podpalenia katedry i został aresztowany w nocy z soboty na niedzielę.

Emmanuel jest katolikiem. Był odpowiedzialny za zamknięcie katedry w piątek wieczorem w przeddzień pożaru. Miał wszystkie klucze do budynku. W jego zeznaniach zauważono pewne sprzeczności – stwierdził prokurator z Nantes Pierre Sennes. Praca ekspertów z centralnego laboratorium prefektury policji w Paryżu umożliwiła ustalenie obecności śladów produktu łatwopalnego” – wyjaśnił. „Zgodnie z naszymi informacjami to wysoce łatwopalny środek czyszczący. Te elementy pozwoliły nam ustalić kryminalne pochodzenie pożaru – stwierdził Sennes, cytowany przez dziennik „Le Monde”

Śledczy przesłuchali 30 osób. Na nagraniu zarejestrowanym przez miejską kamerę na 15 minut przed pierwszym wezwaniem straży pożarnej o godzinie 7.45 rano pojawia się mężczyzna. Śledczy uważają, że jest to podejrzany – pisze „Le Monde”

Według dziennika oskarżony miał opuścić Francję z powodów formalnych już 15 listopada 2019 r. Z kolei „Le Parisien” twierdzi, że Rwandyjczyk miał wyjechać w marcu.

Emmanuel przyjechał z Rwandy do Francji w 2012 r, był zaprzyjaźniony z diecezją, wielokrotnie służył do mszy. Oskarżenie o podpalenie katedry wywołują niedowierzanie wśród ludzi, którzy go znali.

Nie sądzę, żeby mógł podpalić katedrę. To miejsce, które kocha – powiedział strażnik katedry Jean-Charles Nowak. To człowiek spokojny, bardzo miły, uśmiechnięty, ale raczej milczący. Wiem, że ma wiele problemów zdrowotnych i bardzo cierpiał w Rwandzie. Oddał przysługę ojcu Champenois, który nie miał nikogo, kto mógłby służyć do mszy w sobotę wieczorem. Dlatego też regularnie służył do mszy – powiedział Nowak stacji BFM TV.

Mój klient gorzko żałuje swojego czynu. Jest teraz pochłonięty wyrzutami sumienia i przytłoczony ogromem wydarzeń. To ktoś, kto się boi – stwierdził adwokat oskarżonego, mecenas Quentin Chabert, którego cytuje dziennik „Le Figaro”.

Pożar w katedrze św. Piotra i Pawła w Nantes wybuchł w sobotę 18 lipca, przed godz. 8 rano i został opanowany około godz. 10. W akcji gaśniczej brało udział ok. 100 strażaków. W pożarze całkowicie spłonęły barokowe organy z XVII w., które uniknęły zniszczenia podczas rewolucji francuskiej i pożaru świątyni w styczniu 1972 roku. Prace rekonstrukcyjne po tamtym pożarze trwały 13 lat.

Oprócz organów 18 lipca zniszczone zostały również XVI-wieczne witraże, stalle i obrazy. Szczęśliwie nie ucierpiały zlokalizowane w pobliżu chóru nagrobki księcia Franciszka II i Małgorzaty de Foix, rodziców ostatniej księżnej niezależnej Bretanii, późniejszej królowej Francji, Anny Bretońskiej.

Rwandyjczykowi grozi kara 10 lat pozbawienia wolności i grzywna w wysokości 150 tys. euro.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

39-letni Gruzin podejrzany o zabójstwo 28-letniej Polki zostanie przekazany naszym organom

Mamuka K., 39-letni obywatel Gruzji, który podejrzewany jest o zabójstwo mieszkanki Łodzi, 28-letniej Pauliny D. w październiku 2018 roku, zostanie wydany polskim władzom. O ekstradycji mężczyzny, który zbiegł z Polski i został zatrzymany przez policję na Ukrainie, poinformowała prokuratura z Kijowa.

Wniosek o ekstradycję złożył do Prokuratury Generalnej Ukrainy wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak. 26 marca prokuratura ta uwzględniła polski wniosek, ale Sąd Rejonowy w Kijowie go uchylił. Z takim postanowieniem nie zgodził się jednak Sąd Apelacyjny, który pozytywnie rozpatrzył skargę prokuratury na decyzję sądu niższej instancji.

Obecnie trwają przygotowania do przekazania Mamuki K. do Polski.

Zabójstwo Pauliny D. Jej ciało było m.in. zawinięte w folię

28-letnia Paulina D. zaginęła w Łodzi 20 października 2018 roku. Ostatni raz była widziana tego dnia około godziny 8.00 przy skrzyżowaniu ulic Zielonej oraz Kościuszki. Jej ciało odnaleziono sześć dni później w okolicy Stawów Jana. Było zawinięte w folię i spakowane w torbę sportową. Sekcja zwłok wykazała, że śmierć spowodowały rany kłute szyi.

Oprócz Mamuki K. w związku ze śmiercią Pauliny D. zostały zatrzymane jeszcze dwie osoby: 44-letnia Białorusinka i 41-letni Gruzin.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kraków: Ustalenia prokuratury dotyczące znalezienia dwóch ciał w mieszkaniu

Ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną zgonu 26-letniej kobiety, znalezionej w niedzielę w mieszkaniu przy ul. Estery, były ciosy nożem w klatkę piersiową – poinformował we wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Krakowie prok. Janusz Hnatko.

Przyczynę zgonu znalezionego w mieszkaniu 26-letniego mężczyzny mają pomóc ustalić m.in. badania toksykologiczne. – Na podstawie wstępnych wyników sekcji zwłok możemy potwierdzić, że przyczyną zgonu kobiety było kilkanaście ciosów nożem zadanych w klatkę piersiową i uszkadzających istotne dla życia organy. Natomiast nie znamy jeszcze przyczyn zgon mężczyzny, pomogą je ustalić badania toksykologiczne i inne – powiedział prok. Hnatko.

Ciała dwojga 26-latków znaleziono w niedzielę rano w mieszkaniu przy ul. Estery na krakowskim Kazimierzu. Mieszkanie było zamknięte od wewnątrz, na ciele kobiety znajdowały się liczne rany od ciosów nożem. Leżący na podłodze mężczyzna miał ślady krwi na rękach.

W mieszkaniu znaleziono duże ilości różnych substancji. Badania wykażą, czy są to substancje psychoaktywne, czy też tzw. dopalacze. Zabezpieczono także noże, telefony i inne przedmioty. Z ustaleń prokuratury wynika, że osoby te od kilku lat wynajmowały mieszkanie, a przyjechały do Krakowa na studia.

Prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo o przestępstwo zabójstwa. W toku postępowania nie wyklucza zarówno wersji, że sprawcą zabójstwa jest jedna z osób zmarłych, jak i wersji, że dokonała tego osoba trzecia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Włochy: Imigranci płacili organami za przemyt od Europy. Rozbito szajkę przemytników

We Włoszech aresztowano w poniedziałek 38 osób z gangu przemytników migrantów. Finansowa „centrala” procederu znajdowała się w perfumerii w Rzymie. Włoskie media podały, że aresztowań w całym kraju dokonano na wniosek prokuratury z Palermo prowadzącej dochodzenie w sprawie siatki przemytników nielegalnych imigrantów. Narodowości przestępców nie podano.

Imigranci sprowadzani byli nie tylko drogą morską, ale również na podstawie fałszywych zaświadczeń, które umożliwiały tzw. łączenie rodzin. Większość z nich przypływała na Sycylię, skąd przerzucani byli następnie na północ Włoch, a potem też do innych krajów Europy.

Handel organami

Jeden z członków gangu, który zdecydował się współpracować z wymiarem sprawiedliwości, powiedział – relacjonuje Ansa – że słyszał o przypadkach, że migrantów niemających pieniędzy na to, by opłacić miejsce na łodzi czy pontonie płynącym na włoskie wybrzeża, sprzedawano grupie Egipcjan. Ci zaś zabijali ich, by pobrać od nich organy, sprzedawane potem na czarnym rynku. Opracowany mieli system transportu tych organów w torbach termicznych.

Perfumeria centralą finansową

Centralą finansowych transakcji, prowadzonych przez przemytników, była perfumeria znajdująca się w pobliżu rzymskiego dworca Termini. Policja znalazła tam ponad pół miliona euro i 25 tysięcy dolarów w gotówce, a także „książkę przychodów” z nazwiskami migrantów, którzy zapłacili za przerzut.
Żródło info i foto: interia.pl

CBA sprawdza stołeczną straż miejską

Stołeczna straż miejska pod lupą Centralnego Biuro Antykorupcyjnego. Chodzi o nieprawidłowości przy udzielaniu niektórych zamówień publicznych. Agenci zabezpieczają dokumentację i korespondencję internetową, związaną z organizacją przetargów, ich wykonaniem i rozliczeniem.

– Potwierdzam, że rzeczywiście pracownicy CBA znajdują się w siedzibie straży miejskiej. Ze swojej strony zapewniamy wszelką możliwą współpracę. Tę współpracę zapewnialiśmy też innym instytucjom. Straż miejska jest właściwie stale kontrolowana przez różne organy i instytucje – powiedziała Fakt24.pl Monika Niżniak, rzecznik stołecznej straży miejskiej.

Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego wkroczyli do siedziby straży miejskiej w Warszawie przed południem. Zabezpieczyli dokumentację dotyczącą niektórych przetargów. Ustalają czy przy udzielaniu zamówień publicznych doszło do nieprawidłowości. Funkcjonariusze działali w ramach śledztwa prowadzonego przez delegaturę CBA w Lublinie, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Na Twitterze CBA poinformowało, że trwa też śledztwo w sprawie reprywatyzacji kamienicy przy ulicy Nowogrodzkiej 18. Badana jest również sprawa działki przy Pałacu Kultury i Nauki. Wcześniej agenci pojawili się w Urzędzie Miasta Stołecznego Warszawy. – To może być związane z dzisiejszym absolutorium dla Pani prezydent. Nie mamy nic do ukrycia. Zawsze chętnie współpracujemy. Nie mamy wątpliwości, że wynik tej kontroli będzie dla nas pozytywny – powiedział nam Bartosz Milczarczyk, rzecznik Ratusza.

W środę funkcjonariusze weszli do siedziby PZU i PZU Życie. Zabezpieczyli dokumentację, dotyczącą przetargów informatycznych, które mogły narazić firmę i skarb państwa na olbrzymie straty. Jak poinformowało nas CBA w czwartek rozpoczęły się również kontrole wydatkowania środków unijnych. Agenci będą wchodzić do 16 urzędów marszałkowskich w kraju: Podlaskiego, Warmińsko-Mazurskiego, Kujawsko-Pomorskiego, Pomorskiego, Śląskiego, Świętokrzyskiego, Małopolskiego, Lubelskiego, Łódzkiego, Lubuskiego, Wielkopolskiego, Podkarpackiego, Zachodniopomorskiego, Dolnośląskiego, Opolskiego i Mazowieckiego.

– Szczególnemu badaniu CBA będą podlegać programy, w których beneficjentami są same urzędy marszałkowskie. Konkretnie CBA chodzi o te wielkie pieniądze z programów unijnych, które urząd marszałkowski przyznawał sam sobie, sam je realizował i później sam rozliczał. Kontrole CBA obejmują m.in. przestrzeganie prawa zamówień publicznych, zasad konkurencyjności, dotrzymywanie harmonogramu realizacji projektu, weryfikację zmian w projekcie, poprawność dokonywania płatności, osiąganie wskaźników (czyli rezultatu i produktu) zadeklarowanych we wniosku o dofinansowanie czy weryfikację przedstawianych do refundacji kosztów kwalifikujących się do objęcia wsparciem unijnym – poinformował Wydział Komunikacji Społecznej CBA.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Daniel Lee Lopez chciał przyspieszenia egzekucji

W więzieniu w Huntsville, w stanie Teksas, dokonano egzekucji 27-letniego Daniela Lee Lopeza, skazanego na karę śmierci za śmiertelne potrącenie policjanta w 2009 r. podczas ucieczki przed policją. Mężczyzna od lat domagał się przyśpieszenia egzekucji i w efekcie czekał na nią o połowę krócej niż inni skazańcy – pięć zamiast dziesięciu lat. Nie spełniono jego ostatniego życzenia.

Lopez zrezygnował z przysługującemu mu prawa do odwołania się od wyroku, jednak jego obrońcy wykorzystali wszelkie prawne możliwości uchylenia wykonania kary. W środę wypowiedział się w tej sprawie Sąd Najwyższy, który ostatecznie podtrzymał wyrok. Wobec decyzji sędziów, egzekucję wykonano. Lopez zmarł w środę wieczorem czasu miejscowego po śmiertelnym zastrzyku trucizny. Jego ostatnim życzeniem było, aby użyć jego organów do pomocy innym. Jednak jego spełnienie nie było możliwe. Trucizna uczyniła je nieprzydatnymi do przeszczepów i badań.

„W sposób oczywisty jest chory psychicznie”

Adwokaci Lopeza przekonywali, że jest on „w sposób oczywisty jest chory psychicznie”, postępuje irracjonalnie i ma skłonności samobójcze. Według jednego z nich, Davida Dow, spowodowały one, że Lopez „chciał wykorzystać system wymiaru sprawiedliwości do popełnienia samobójstwa”. Prawnicy argumentowali, że Lopez nie zabił policjanta rozmyślnie, ale raczej przypadkiem. Mężczyzna rozjechał funkcjonariusza w 2009 roku podczas ucieczki samochodem przed policyjnym pościgiem. Sąd uznał jednak, że nie był to przypadek.

Lopez osierocił „co najmniej” szóstkę dzieci, które miał z kilkoma różnymi kobietami. Jedna z nich powiedziała mediom, że mężczyzna tłumaczył, iż przez swoją jak najszybszą egzekucję chce im pomóc. Dzięki temu będą miały zapewnione zasiłki do momentu, gdy osiągną dojrzałość. Była to już 528 egzekucja w Teksasie od czasu przywrócenia w 1976 r. przez Sąd Najwyższy USA kary śmierci a dziesiąta w tym roku. Teksas przoduje wśród wszystkich stanów USA w wykonywaniu tej kary
Żródło info i foto: tvn24.pl

Mniej korupcji w Polsce?

Według raportu Transparency International korupcja w Polsce jest coraz mniejszym problemem, a przynajmniej tak nam się wydaje. Ale czy na pewno tak jest? Zdaniem byłego oficera organów ścigania, który dziś na zlecenia biznesmenów przeprowadza śledztwa w firmach, zamieniliśmy tylko białe koperty na białe rękawiczki i zamiast wręczać gotówkę, fundujemy drogie wycieczki albo płacimy za fikcyjne usługi doradcze.

Według najnowszego raportu międzynarodowej organizacji pozarządowej Transparency Internatonal „Globalny Indeks Percepcji Korupcji”, poziom korupcji w Polsce spada. Nasz kraj awansował o trzy pozycje względem zeszłego roku. Zajmuje obecnie 35. miejsce na 175 państw na całym świecie. Awans z 38. miejsca, jakie zajmowaliśmy rok temu, potwierdza tendencję wzrostową Polski w tym rankingu, która utrzymuje się od lat.

– Na pewno zauważamy ciągły wzrost pozycji Polski w rankingu, korupcja jest coraz mnie odczuwalna w Polsce. Awans Polski obserwujemy przynajmniej od 2005 roku, kiedy z 75. miejsca Polska rok po roku pnie się w górę. Ale nie powinno nas to usypiać. Choć jesteśmy liderem w naszym regionie, bardzo dużo wciąż nam brakuje do krajów skandynawskich – tłumaczy Marcin Klimczak, szef kilkunastoosobowego zespołu konsultingu śledczego Forensic w PwC, który wcześniej, zanim przeszedł do biznesu, pracował w organach ścigania. – Wyprzedza nas tylko Estonia – pozostali nasi sąsiedzi, Czechy, Litwa, Łotwa, są daleko za nami w tyle. Zaczynamy w naszej percepcji wyprzedzać kraje tej tradycyjnej zachodniej Europy, południowa Europa jest właściwie za nami, chodzi o taki kraje jak Włochy czy Hiszpania – dodaje ekspert.

Raport pokazuje, że w Polsce nie jest źle z korupcją. Patrząc jednak na praktykę – wygląda to nie do końca tak kolorowo. Na co dzień Marcin Klimczak kieruje zespołem konsultingu śledczego Forensic. Składa się on z specjalistów z doświadczeniem w różnych dziedzinach: byłych funkcjonariuszy organów ścigania, prawników, osób, które zajmowały się cyberprzestępczością, osób, które są w stanie wydobyć z komputera wszystkie informacje, nawet te, które były specjalne usuwane i ukrywane.

– Jest to ranking, który wskazuje percepcję korupcji w sektorze publicznym. Ja odczytuję te wyniki bardziej tak, że Polacy coraz rzadziej spotykają się z korupcją codzienną, ale tak naprawdę te duże działania biznesowe, duże kontrakty w dalszym ciągu są mocno obarczone pierwiastkiem korupcyjnym – opowiada Klimczak. – Mówię to z doświadczenia, bo nasi klienci wciąż na co dzień borykają się z tym problemem i to wcale nie są wyjątkowe sytuacje. W tych aspektach, w których mamy do czynienia z dużymi pieniędzmi, korupcja jest i będzie – dodaje.

Problemem Polski zatem, zdaniem eksperta, nie jest korupcja na linii obywatel-urzędnik, a korupcja biznesowa, która pojawia się w firmach prywatnych pomiędzy jednym przedsiębiorcą a drugim.
Żródło info i foto: onet.pl

Brunonowi K. grozi 15 lat więzienia

Odpowie za przygotowywanie ataku terrorystycznego na konstytucyjne organy Rzeczpospolitej Polski. Krakowska Prokuratura Apelacyjna oskarżyła Brunona K. o przygotowywanie ataku terrorystycznego, nakłanianie dwóch studentów do przeprowadzenia zamachu oraz nielegalne posiadanie broni i handel bronią. Jak mówi rzecznik prokuratury Piotr Kosmaty, akt oskarżenia w tej sprawie przekazano w czwartek do Sądu Okręgowego w Krakowie. 46-letni obecnie Brunon K. przyznał się do tego, że przygotowywał i opracowywał zamach na Sejm, natomiast nie poczuwa się do winy. Twierdzi, że inspirowała go inna osoba – co wykluczyła prokuratura, uznając to za linię obrony oskarżonego. Brunon K. nie przyznał się do zarzutów dotyczących handlu bronią i posiadania broni. Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Bydgoszcz: poszukiwany pedofil

W Bydgoszczy trwają poszukiwania pedofila, który pobił i zgwałcił 10-letniego chłopca. Do ataku doszło w biały dzień. Policja sprawdza wszystkie sygnały, które mogą pomóc w schwytaniu przestępcy. 10-letni chłopiec złożył już zeznania w obecności psychologa. Do tej pory dziecko było w bardzo złym stanie psychicznym i emocjonalnym, dlatego przesłuchano je dopiero kilka dni po napaści. – „Dążymy do tego, żeby pokrzywdzony nie doznał więcej uszczerbku, niż jest to konieczne. Taki kontakt z organami ścigania sam w sobie może być dla niego bardzo dokuczliwy i bardzo bolesny” – podkreśla prokurator Włodzimierz Marszałek z Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe. Żródło info i foto: TVP.info