Posts Tagged “oskarżonych”

Sąd w Libii skazał dziś na karę śmierci 45 byłych milicjantów, oskarżonych o zabójstwo demonstrantów w stolicy kraju Trypolisie podczas powstania przeciwko reżimowi Muammara Kaddafiego w 2011 roku – poinformowało libijskie ministerstwo sprawiedliwości. W związku z demonstracjami w Trypolisie, które miały miejsce 21 sierpnia 2011 roku, osądzono 124 osoby – poinformował resort sprawiedliwości. Oprócz zasądzenia 45 kar śmierci, sąd orzekł wobec 54 osób o karach 5 lat pozbawienia wolności, a 22 zostały uniewinnione przez Sąd Apelacyjny w Trypolisie.

Sprawa dotyczy drugiej bitwy o Trypolis, czyli zbrojnego starcia toczącego się od w dniach 20 – 28 sierpnia 2011 r. między armią rządową a rebeliantami podczas libijskiej wojny domowej, zakończone zajęciem stolicy przez rebeliantów. 21 sierpnia milicja otworzyła ogień i zabiła kilkudziesięciu demonstrantów w dzielnicy Abu Slim.

Wojna domowa w Libii trwała od lutego do października 2011 roku. Zakończyła się po pojmaniu i zabiciu wieloletniego libijskiego autokraty Muammara Kaddafiego.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

​Aurelia Dunduk, matka trzech Rosjanek oskarżonych o zabicie ojca, który się nad nimi znęcał, wspomina pierwsze chwile, gdy dowiedziała się o morderstwie. Przyznaje, że nie dziwi się swoim córkom, gdyż swojego byłego partnera Michaiła Chaczaturiana uważała za tyrana.

Pod koniec lipca w bloku w Moskwie służby znalazło ciało 56-letniego mężczyzny. Zginął od ponad 30 uderzeń nożem w szyję i klatkę piersiową. Okazało się, że za zabójstwem stoją trzy jego córki w wieku 17, 18 i 19 lat.

39-letnia matka dziewczyn Aurelia Dunduk swojego byłego męża nazywa “tyranem”. Wspomina, że kiedy jeszcze z nim mieszkała z mężczyzną, była “jak zombie”. W chwili, gdy brała ślub, miała 17 lat, on – 34. Przez pierwsze pięć lat zabraniał jej wychodzenia z domu. Nie mogła bez jego zgody porozmawiać nawet przez telefon. Bił ją, gdy chciała zobaczyć się z własną matką. Nie odczuwałam radości, myślę, że to było gorsze niż piekło – przyznaje.

Wspomina, że w mieszkaniu mieli dużo broni – Chaczaturian kolekcjonował pistolety i karabiny. Często strzelał w lokalu, mieli w ścianach dziury po kulach. Groził nam, że zabije nas wszystkich. “Zabiorę cię do lasu, zabiję i nikt cię nie znajdzie” – mówi Dunduk.

Tyran zaczął działać coraz bardziej radykalnie. Najpierw wyrzucił z domu ich 16-letniego syna. Trzy lata temu wyrzucił z kolei samą Dunduk. Mężczyzna przyłożył jej pistolet do skroni. Jeśli chcesz żyć, to nie doprowadzaj mnie do grzechu. Odejdź teraz – powiedział. Najpierw wyjechała do rodzinnej Mołdawii, ale potem wróciła do Moskwy, by być bliżej córek.

Utrzymywanie kontaktu z dziewczynkami nie było najłatwiejsze. Były one śledzone przez kuzyna na polecenie Chaczaturiana. Dunduk utrzymywała z nimi kontakt za pośrednictwem szkolnych znajomych nastolatek. Mówi, że dziewczyny nigdy nie mówiły, że ojciec się nad nimi znęca.

Matka wielokrotnie zgłaszała sprawę na policję, jednak ta odmawiała przyjęcia wezwania.

Wspomina także pierwsze godziny po śmierci Chaczaturiana. Syn zadzwonił: mamo, coś jest z dziewczynami, ktoś umarł. Wezwałam taksówkę, na miejscu byli już policjanci. Wszystko było we krwi. Nic nie rozumiałam co się działo, wszystko było jak we mgle. Dziewczyny przytuliły mnie – mówi.

Dziewczynom za zabójstwo ojca grozi nawet po 20 lat więzienia. Śledztwo w tej sprawie utrudnia rodzina Michaiła Chaczaturiana. Wymienili zamki w drzwiach jego mieszkania, a także wynieśli niektóre rzeczy, m.in. istotne dla sprawy dokumenty.

Dodatkowo media informują, że nastolatkom nie udzielono pomocy psychologicznej. Dziewczęta mają oznaki depresji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Dwóch obywateli Holandii zostało w sobotę oskarżonych przez sąd w Bristolu, na południowym zachodzie Anglii, o przemyt narkotyków. Wcześniej przejęto 2 tony kokainy na jachcie na kanale La Manche. “To ogromna ilość narkotyku klasy A, jedna z największych konfiskat w historii Wielkiej Brytanii, warta kilkaset milionów funtów szterlingów” – podał w oświadczeniu Andy Quinn, kierownik dochodzenia regionalnego w National Crime Agency (NCA), brytyjskiej agencji zajmującej się zwalczaniem przestępczości.

Jacht “Marcia” pod banderą holenderską przejęto w środę u wybrzeży Kornwalii w operacji NCA, przeprowadzonej we współpracy z krajowym ośrodkiem wywiadu morskiego Zjednoczonego Królestwa (NMIC) oraz Morskim Centrum Analityczno-Operacyjnym Walki z Handlem Narkotykowym z siedzibą w Lizbonie oraz policją portugalską, francuską i holenderską.

“Znaleziono około 2 ton (narkotyku); poszukiwania nadal trwają” – podało NCA.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Mężczyźni zostali aresztowani w indyjskim Chennai. Przez siedem miesięcy mieli regularnie odurzać i gwałcić 12-letnią dziewczynkę. Oskarżeni to pracownicy bloku, w którym mieszkało dziecko. Przed rozprawą mężczyźni zostali pobici przez grupę obecnych w gmachu sądu prawników. Prześladowanie dziewczynki miał rozpocząć 66-letni operator windy. Według policji to właśnie on miał zgwałcić 12-latkę w jednym w niezamieszkałych apartamentów na początku stycznia.

Mieli ją szantażować i odurzać narkotykami

Następnie mężczyzna miał nakłonić innych pracowników bloku, by nagrali jego następny atak na dziewczynkę. Po nagraniu gwałtu, mężczyźni mieli szantażować ją opublikowaniem wideo i zmuszać ją do kolejnych aktów seksualnych.

Gdy 12-latka próbowała protestować, mężczyźni grozili jej śmiercią lub odurzali narkotykami. Dziewczynka o swoim dramacie opowiedziała starszej siostrze, która przyjechała do rodziny w odwiedziny. W ostatnią sobotę sprawa została zgłoszona na policję.

“Nie mamy zamiaru ich reprezentować”

W poniedziałek 18 mężczyzn w wieku od 23 do 66 lat zostało oskarżonych o gwałty, usiłowanie zabójstwa i zastraszanie. Kamera agencji Asian News International zarejestrowała moment, w którym oskarżeni mężczyźni zostali zaatakowani przez grupę prawników i część osób postronnych w gmachu sądu w Madrasie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Arcybiskup Adelaide (Adelajdy) i były przewodniczący Konferencji Episkopatu Australii Philip Wilson został we wtorek skazany na 12 miesięcy aresztu domowego za zatajenie w latach 70. przypadków seksualnego wykorzystywania dziecka przez innego księdza. Arcybiskup Wilson otrzymał maksymalny wymiar kary i jest najwyższym rangą hierarchą katolickim, który został skazany za to przestępstwo – zwraca uwagę portal BBC News. Ale sąd nakazał osadzenie Wilsona w “areszcie domowym”, co oznacza, że uniknie on więzienia – dodaje.

Sędzia Robert Stone z Newcastle w Nowej Południowej Walii powiedział, że hierarcha “nie okazał skruchy ani żalu”. Po sześciu miesiącach będzie mógł ubiegać się o zwolnienie warunkowe.

Zmarł w więzieniu

W maju abp Wilson został uznany za winnego zatajenia przed wielu laty przypadków seksualnego wykorzystywania dziecka przez innego księdza. 67-letni dziś hierarcha został oskarżony o ukrycie poważnego przestępstwa popełnionego przez księdza Jamesa Fletchera, o czym dowiedział się w 1976 roku, gdy był wikariuszem w jednej z parafii w stanie w Nowa Południowa Walia.

Obrońcy Wilsona argumentowali, że nie wiedział on, iż ksiądz Fletcher wykorzystywał seksualnie chłopca. W grudniu 2017 r. wyszło na jaw, że abp Wilson ma wczesne stadium choroby Alzheimera. W 2004 roku Fletcher został uznany za winnego dziewięciu przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci i w 2006 roku zmarł w więzieniu.

Wilson nie zrezygnował z funkcji arcybiskupa mimo rezygnacji z obowiązków, gdy sąd uznał go za winnego.

Byli przenoszeni z parafii do parafii

W ubiegłym roku w Australii dobiegło końca pięcioletnie śledztwo w sprawie wykorzystywania seksualnego dzieci m.in. przez duchownych różnych wyznań. Rząd nakazał przeprowadzenie dochodzenia w związku z pojawiającymi się zarzutami, że księża pedofile byli chronieni przez swych zwierzchników, którzy przenosili ich z parafii do parafii.

Podczas śledztwa ustalono, że 7 proc. katolickich księży pracujących w Australii od 1950 do 2010 roku było oskarżanych o przestępstwa seksualne na dzieciach i że w ciągu 35 lat prawie 1100 osób złożyło skargi dotyczące molestowania seksualnego dzieci przeciwko Kościołowi anglikańskiemu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Czterech mężczyzn zostało w czwartek skazanych przez sąd w Kecskemecie w środkowych Węgrzech na kary 25 lat więzienia za spowodowanie śmierci 71 migrantów, którzy latem 2015 roku udusili się w zamkniętej ciężarówce. 10 innych oskarżonych otrzymało niższe kary.

Głównym oskarżonym był kierujący grupą przemytników 31-letni Afgańczyk, który został uznany za „winnego zabójstwa jako współsprawca” – powiedział sędzia Janos Jadi. Afgańczyka oraz trzech Bułgarów należących do siatki skazano na 25 lat więzienia jako członków organizacji przestępczej. Sąd nakazał również wobec nich konfiskatę mienia.

Dziesięciu innych członków grupy – Bułgarzy i Afgańczyk – zostało uznanych za winnych przemytu ludzi przez granicę i skazanych na kary od 3 do 12 lat więzienia. Trzech z nich jest poszukiwanych listami gończymi. Wyroki są nieprawomocne.

“Niech raczej umrą. To rozkaz”

Rankiem 26 sierpnia 2015 roku przemytnicy zamknęli w ciężarówce chłodni bez dopływu świeżego powietrza 71 osób, w tym czworo dzieci, i ruszyli z węgierskiej miejscowości Morahalom przy granicy z Serbią na zachód.

Wszyscy imigranci udusili się jeszcze na terytorium Węgier. Porzuconą ciężarówkę znaleziono następnego dnia na terytorium Austrii. Ofiary pochodziły z Syrii, Iraku i Afganistanu.

W drodze do Austrii przemytnicy ignorowali krzyki stłoczonych na 14 m kw. migrantów, którzy uderzali również w ściany ciężarówki. Z odsłuchanych połączeń telefonicznych wynika, że szef siatki, poinformowany, że migranci krzyczą, domagając się powietrza, zabronił otwierania pojazdu. “Niech raczej umrą. To rozkaz” – powiedział.

Prokuratura wniosła o kary dożywocia dla czterech oskarżonych. Według niej działali oni w zorganizowanej grupie przestępczej, która od lutego do sierpnia 2015 roku ponad 30 razy przemyciła do Europy Zachodniej w sumie 1200 osób, stłoczonych w pozbawionych wentylacji furgonetkach. Afgańczyk regularnie organizował za pieniądze przemyt ludzi z Serbii na Węgry, a następnie ich transport w okolice granicy Niemiec i Austrii. W ten sposób uzyskał co najmniej 300 tysięcy euro – twierdzi prokuratura.
Źródło info i foto: PolskieRadio.pl

Comments Brak komentarzy »

Przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie ruszył proces w sprawie głośnego zabójstwa sprzed prawie 20 lat 17-letniej Iwony Cygan. Na ławie oskarżonych zasiądzie 17 osób, w tym 14 byłych i obecnych funkcjonariuszy policji. Ze względu na dużą liczbę oskarżonych – 17, z których 16 jest aresztowanych – rozprawy toczą się w sali Sądu Rejonowego, która może pomieścić więcej osób, ale proces prowadzi Sąd Okręgowy w pięcioosobowym składzie: dwóch sędziów zawodowych i trzech ławników.

Ponadto, ze względów organizacyjnych i technicznych, także wynikających z dużej liczby osób, sąd wprowadził dla publiczności i dziennikarzy karty wstępu na dwa pierwsze dni procesu – po 20 kart dla każdej z tych grup. Na posiedzeniu organizacyjnym, które odbyło się w maju, sąd wyznaczył 16 terminów rozpraw – aż do września, w tym sześć w czerwcu.

Kto jest wśród oskarżonych?

Zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem prokuratura postawiła Pawłowi K., a o współsprawstwo oskarżony został jego ojciec – Józef K. Wśród oskarżonych jest także koleżanka zamordowanej – Renata G.D. Jej zarzuca się utrudnianie postępowania karnego i składanie fałszywych zeznań.

Proces nie mógł się rozpocząć od kilku miesięcy.

Najpierw akt oskarżenia w sprawie zabójstwa Iwony Cygan trafił w grudniu 2017 r. do Sądu Okręgowego w Tarnowie. Jednak wszyscy sędziowie tamtejszego wydziału karnego złożyli – “dla dobra wymiaru sprawiedliwości” – wnioski o wyłączenie z udziału w tej sprawie. Jak informował wówczas rzecznik SO w Tarnowie sędzia Tomasz Kozioł, jeden z oskarżonych byłych policjantów jest powiązany rodzinnie z dwójką sędziów tarnowskich sądów – okręgowego i rejonowego. Zastrzeżenia wobec prowadzenia sprawy w Tarnowie wyrażała także rodzina ofiary.

Sprawa trafiła – postanowieniem Sądu Apelacyjnego w Krakowie – do rzeszowskiego sądu okręgowego, który jednak zwrócił akt oskarżenia prokuraturze w celu uzupełnienia śledztwa. Chodziło o takie sformułowanie niejawnej części zarzutów wobec 14 oskarżonych policjantów (byłych i obecnych), aby były one jawne w całości.

Na początku lutego 2018 Sąd Apelacyjny w Rzeszowie uchylił jednak to postanowienie. Podzielił argumentację prokuratury i uznał, że nie ma przeszkód, aby sąd okręgowy rozpoznał sprawę zabójstwa.

W związku ze zwrotem akt prokuraturze pełnomocnik rodziny Iwony Cygan złożył jednak wniosek o przekazanie sprawy do innego, równorzędnego sądu. Chcieli tego bliscy zamordowanej, ponieważ – jak argumentowali – stracili zaufanie do rzeszowskiego sądu okręgowego. Ich zdaniem zniesienie klauzuli tajności z części dokumentów mogłoby doprowadzić do ujawnienia tajnych zasad pracy operacyjnej i rozpoznawczej policji.

Sprawa pozostała jednak do rozpoznania przez rzeszowski sąd okręgowy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Comments Brak komentarzy »

Do warszawskiego sądu rejonowego wpłynął akt oskarżenia przeciwko 11 osobom, które nielegalnie pozyskiwały i wykorzystywały dane z systemów informatycznych policji – poinformował w środę PAP rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński.

Jak zaznaczył prokurator, od stycznia 2012 r. do czerwca 2015 r. firma detektywistyczna z Torunia pozyskiwała, a następnie przekazywała informacje z systemów policyjnych innym przedsiębiorstwom detektywistycznym i windykacyjnym. Dane udostępniał Krzysztof M. z Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy. W zamian za informacje dot. prawie 400 osób uzyskał łącznie 55 tys. zł.

Prokuratura zaznaczyła, że Krzysztof M. przekazywał firmie prowadzonej przez Justynę Z.-K. i Piotra K. m.in. KSIP, PESEL, CEPiK, REGON osób i podmiotów znajdujących się w systemach informatycznych będących w dyspozycji policji. Następnie informacje te trafiały do prywatnych detektywów, pracowników firm detektywistycznych i windykacyjnych z Warszawy i okolic, Łodzi oraz Lublina.

Oskarżona Justyna Z.-K. przyznała się do winy i złożyła wyjaśnienia. Jej mąż Piotr K. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i odmówił złożenia wyjaśnień. Z kolei b. funkcjonariusz policji Krzysztof M. przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia. Natomiast pozostali oskarżeni nie przyznali się.
Źródło info i foto: Bankier.pl

Comments Brak komentarzy »

Przed Sądem Okręgowym w Gdańsku rozpoczął się w piątek proces dwóch mężczyzn, oskarżonych o wielokrotny gwałt na obywatelce Mołdawii. W 2017 r. kobieta została uwięziona w mieszkaniu, gdzie ją gwałcono. W końcu wyskoczyła z czwartego piętra przez okno, doznając bardzo poważnych obrażeń. Sąd, powołując się na ochronę dóbr osobistych pokrzywdzonej, wyłączył jawność procesu.

Andrzej S. i Kamil G. są oskarżeni o zbiorowy wielokrotny gwałt na obywatelce Mołdawii, za co grozi nie mniej niż 3 lata więzienia. Jeden z mężczyzn został też oskarżony o uwięzienie kobiety, co jest zagrożone karą do 12 lat więzienia. Mężczyźni są w areszcie.

Pokrzywdzoną jest 35-letnia obywatelka Mołdawii Svietlana I. Pod koniec maja 2017 r. przyjechała na Pomorze, gdzie miała dostać pracę przy zbiorze owoców. Kiedy się to nie udało, przyjęła ofertę poznanego w Gdyni taksówkarza, który zaproponował jej pokój w zamian za sprzątanie mieszkania.

Według prokuratury, na miejscu mężczyzna zamknął drzwi na klucz, który ukrył. Mołdawianka zaczęła sprzątanie. Mężczyzna zaproponował jej współżycie, na co się nie zgodziła. Wykorzystując przewagę fizyczną i stosując przemoc, Andrzej S. wielokrotnie zgwałcił kobietę. W nocy przyszedł do niego znajomy, Kamil G., i obaj, stosując przemoc, zgwałcili pokrzywdzoną. Nagrali to telefonem komórkowym. Po opuszczeniu mieszkania przez Kamila G. Andrzej S. ponownie dopuścił się gwałtu.

Z ustaleń śledztwa wynika, że ratując się przed przemocą, kobieta wyskoczyła przez okno z mieszkania na 4. piętrze. Doznała przy tym licznych obrażeń, w tym obrzęku mózgu, pęknięć kości miednicy, złamania nogi i obrażeń wewnętrznych. Trafiła do gdańskiego Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. Przez miesiąc była nieprzytomna. Gdy odzyskała świadomość, złożyła zeznania.

Historię Svietlany opisała w lipcu ub. r. “Gazeta Wyborcza”. Według tej relacji, kobieta przyjechała do Polski, by zarobić na remont domu, w którym mieszka z trojgiem wychowywanych samotnie dzieci. Na propozycję gdyńskiego taksówkarza, oferującego pokój za sprzątanie, miała się zgodzić po tym, jak bezskutecznie szukała pracy, a noce spędzała w parku. Po tym reportażu Fundacja Gdańska zaczęła zbiórkę pieniędzy na leczenie Mołdawianki. Przez kilkadziesiąt godzin zebrano ponad 253 tys. zł.

Kobieta przeszła w gdańskim szpitalu kilka operacji. Nadal przebywa w Polsce i przechodzi kolejne zabiegi rehabilitacyjne.
Źródło info i foto: interia.pl

Comments Brak komentarzy »

Ordynariusz brazylijskiej diecezji Formosa bp José Ronaldo Ribeiro, jego wikariusz generalny i czterej inni księża zostali aresztowani. Wszyscy zostali oskarżeni o defraudację i członkostwo w grupie przestępczej. Mieli oni dopuścić się sprzeniewierzenia dwóch milionów reali w celach pozareligijnych. Pieniądze pochodziły z ofiar wiernych.

W sumie aresztowano w tej sprawie 13 osób w miejscowościach: Formosa, Posse i Planaltina w stanie Goiás. Wszyscy zatrzymani byli pracownikami diecezji. Część ukradzionych pieniędzy – według śledczych – została wykorzystana do zakupu rancza ze stadami bydła oraz loterii w Posse.

Dochodzenie wszczęto w 2015 r. po tym, jak 30 katolików świeckich zgłosiło nieprawidłowości w zarządzaniu dobrami diecezji przez kierownictwo kurii biskupiej w Formosie.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »