Posts Tagged “oszukać”

Nieznane osoby zdobyły dane klientów GetBacku i próbują ich naciągnąć. Poszkodowani zawiadamiają ABW i CBA – pisze we wtorek “Rzeczpospolita”. Oszuści weszli w posiadanie bazy osobowej klientów dużego rodzimego banku, przez który chętnie kupowali obligacje GetBacku. Teraz fałszywi maklerzy proponują inwestycje, dzięki którym można się “odkuć”.

Jednak bardziej niż oszukańcze oferty niepokoi fakt, że dzwoniący znają wrażliwe dane klientów GetBacku – podaje gazeta. – Posiadając bazę danych osobowych klientów z ich imieniem i nazwiskiem, adresem, telefonem, po wybuchu afery GetBack, taki figurant może zrobić wszystko, może zaatakować, dokonać napadu, wyśledzić poszkodowanego obligatariusza – twierdzi Stowarzyszenie Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack SA i zawiadamia służby i prokuraturę krajową.

Obligacje GetBack nabyło około 10 tysięcy klientów za łącznie 2,5 mld zł. Dzisiaj są stratni. – Teraz ktoś do nich dzwoni, żeby wyciągnąć kolejne pieniądze, a jutro może przyjechać do domu lub dokonać porwania dla okupu – powiedział gazecie Artiom Bujan, prezes Stowarzyszenia.

Pierwsze telefony od oszustów klienci GetBack zaczęli odbierać w czerwcu, trwały do około połowy lipca. – Rzekome odkupienie miało polegać na tym, że mam odkupić gotówką dwukrotność tego, co zainwestowałem w GetBack – mówi “Rzeczpospolitej” Artiom Bujan.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Comments Brak komentarzy »

Prokuratura w Piasecznie skierowała w poniedziałek do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Konrada K. Podejrzewa 29-latka o oszukanie kobiet w całym kraju. Miał je w sobie rozkochiwać, a potem prosić o pożyczki, których nie zwracał. W sumie chodzi o ponad 1,8 mln zł.

Konrad K. został zatrzymany 5 lipca w Gdańsku przez policjantów z Piaseczna, bo tamtejsza prokuratura wydała za 29-latkiem list gończy. Na 14 dni został umieszczony w areszcie śledczym. W piątek prokurator przedstawił mu zarzuty.

- Mężczyzna podejrzany jest o 28 przestępstw popełnionych na szkodę kobiet, które weszły z nim w różnego rodzaju relacje, często towarzyskie. Kobiety ulegały prośbom Konrada K. o pożyczenie określonych sum pieniędzy, które zobowiązał się oddać, ale tego nie uczynił. Zarzuty dotyczą lat 2013-2018. Kolejny zarzut dotyczy posługiwania się podrobionym prawem jazdy i dowodem osobistym, które ujawniono przy podejrzanym podczas zatrzymania – powiedział PAP w poniedziałek prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Konrad K. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Poinformował, że nie był wcześniej karany. Prokuratura w Piasecznie zbiera informacje z całego kraju, by to zweryfikować. Poszukiwane są też kolejne pokrzywdzone.

Na razie ustalono 28 kobiet, które miały stracić na rzecz Konrada K. ponad 1,8 mln zł. Rekordową kwotę 29-latek otrzymał od mieszkanki Piaseczna, która przekazała mu 209 tys. zł.

Pochodzący z Warszawy Konrad K. ma średnie wykształcenie, z zawodu jest stolarzem. Kobiety, od których pożyczał pieniądze, miały po około 30 lat i pochodziły głównie z województwa mazowieckiego. Podejrzany poznawał je za pośrednictwem portali randkowych. Każdej miał mówić, że jest w trudnej sytuacji finansowej. Niektóre brały dla niego kredyty albo pożyczały pieniądze od bliskich. Kilka podpisało z nim umowy pożyczki, ale i tak pieniędzy nie odzyskały.

Konradowi K. grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Comments Brak komentarzy »

We wtorek (10 lipca) na terenie Gorzowa Wielkopolskiego odnotowano dwie telefoniczne próby oszustw metodą „na policjanta”. Obie jednak okazały się bezskuteczne. W pierwszym przypadku oszuści nie doszli do porozumienia z seniorką. Natomiast w drugim, 70-latka przed wypłatą dużej sumy pieniędzy ostrzegła czujna pracownica banku.

Pomimo tego, że przypadki oszustw oraz metody jakimi posługują się przestępcy często nagłaśniane są w mediach, to jednak oszuści w dalszym ciągu próbują w różny sposób wyłudzić pieniądze. Najczęściej ich działania skupione są na osobach starszych. Tak było również we wtorek (10 lipca) w Gorzowie Wielkopolskim. Oszuści starali się naciągnąć seniorów na duże sumy. Dzwoniąc do nich informowali, że są policjantami i proszą o wypłacenie pieniędzy, które następnie posłużą do zatrzymania ewentualnych przestępców. W pierwszym przypadku oszuści próbowali przekonać mieszkankę Gorzowa, aby ta udała się do banku i wypłaciła swoje oszczędności, które następnie miała im przekazać. Nie udało im się jednak dojść do porozumienia z seniorką i zaprzestali dalszych działań. O tym fakcie kobieta poinformowała swoją córkę, która następnie zgłosiła to zdarzenie policjantom. Następna sytuacja była bardzo podobna.

Przestępcy zadzwonili do 70-letniego gorzowianina i w ten sam sposób chcieli uzyskać pieniądze. To prawie im się udało. Senior udał się do banku, a w kieszeni trzymał telefon, który przez cały czas połączony był z oszustami. Ci prosili go, aby wypłacił kilkanaście tysięcy złotych. Na szczęście, w porę zareagowała pracownica banku, której nerwowe zachowanie mężczyzny wydawało się bardzo podejrzane. Razem z kierownikiem placówki ostrzegli go przed ewentualną próbą oszustwa jaką mógł paść. W tym momencie przestępcy, którzy podsłuchiwali całą rozmowę rozłączyli się. Dzięki czujności pracownicy banku nie osiągnęli oni zamierzonego celu jakim było wyłudzenie pieniędzy. O w tym zdarzeniu również została poinformowana gorzowska Policja, która prowadzi aktualnie czynności zmierzające do zatrzymania oszustów.

Policjanci cyklicznie przeprowadzają spotkania z pracownikami banków, uświadamiając ich o zagrożeniach związanych z próbami oszustw. Funkcjonariusze zwracają uwagę na to, jak zachowywać się w takich sytuacjach. W przypadku najmniejszego podejrzenia, że osoba chcąca wypłacić pieniądze może być oszukiwana, pracownicy powinni reagować i poinformować o tym Policję. Tak było w tym przypadku. Dzięki czujności pracownicy banku 70-letni mieszkaniec Gorzowa uniknął utraty swoich oszczędności.

Kolejny raz przypominamy, że policjanci nigdy nie proszą o przekazanie im jakichkolwiek pieniędzy. W przypadku gdyby doszło do takiej sytuacji należy być czujnym i ostrożnym. W pierwszej kolejności powinnyśmy zakończyć połączenie telefoniczne i następnie zadzwonić na numer alarmowy 997 lub 112, informując dyżurnego o tym, że osoba podająca się za policjanta próbowała wyłudzić od nas pieniądze.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

30-latek mógł oszukać nawet kilkudziesięciu hurtowników na terenie niemal całego kraju. Wpadł w policyjną zasadzkę w Opolu. Zatrzymany na „gorącym uczynku” mężczyzna, na podstawie sfałszowanego potwierdzenia przelewu bankowego, próbował wyłudzić towar. Straty wynikające z jego przestępczej działalności mogą sięgać nawet 100 000 złotych. Grozi mu teraz kara do 8 lat więzienia. Policjanci zabezpieczyli dodatkowo mienie mężczyzny na poczet przyszłych kar. Sprawa ta ma charakter rozwojowy.

Cyberkryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu natrafili na trop oszusta wyłudzającego towary z hurtowni elektrycznych. Policjanci dokładnie przyjrzeli się jego działalności oraz metodzie wprowadzania innych firm w błąd. Ustalili oni, że mężczyzna ten najpierw telefonicznie sprawdza, która z hurtowni wyda towar na podstawie samego potwierdzenia przelewu. Później fałszował bankowe dokumenty, które okazywał pracownikom firm i pobierał towar.

Na podstawie zebranych informacji kryminalni wytypowali miejsce, gdzie oszust może znów spróbować wyłudzić towar. Przygotowali więc na terenie jednej z hurtowni w Opolu zasadzkę. Podejrzewany mężczyzna podjechał tam citroenem z przełożonymi, francuskimi tablicami rejestracyjnymi. Tam – zupełnie zaskoczony – został przez policjantów zatrzymany. Okazało się, że mężczyzną tym jest 30-letni mieszkaniec Małopolski.

Policjanci przeszukali jego miejsce zamieszkania i pracy. Odzyskali część wyłudzonego sprzętu do hurtowników oraz zajęli jego mienie na poczet przyszłych kar. 30-latek do tej pory usłyszał 2 zarzuty związane z oszustwami i posłużeniem się fałszywymi dokumentami. Dotyczą one wyłącznie zdarzeń z samej Opolszczyzny. Jednak śledczy z Komendy Miejskiej Policji w Opolu podejrzewają, że mężczyzna działał na terenie kilku województw. Mógł on oszukać nawet kilkadziesiąt hurtowni na blisko 100 000 złotych. Za takie przestępstwa grozi mu kara nawet do 8 lat więzienia. Sąd może orzec również zadośćuczynienie dla pokrzywdzonych. Sprawa ta ma charakter rozwojowy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Comments Brak komentarzy »

Miał być interes życia, a wyszedł szwindel! Właściciele kantorów Andrzej K. (63 l.) i Andrzej Z. (60 l.) mieli na Mazurach stawiać apartamenty na wynajem. Pieniądze na biznes pożyczali od majętnych znajomych, obiecując zyski. Oszukali 12 osób na prawie 6 mln zł.

Ten duet był bardzo wiarygodny, bo z powodzeniem prowadził kantory w Śródmieściu. Pieniądze na apartamenty na Mazurach zaczęli pożyczać w 2011 r. Przez pięć lat naciągnęli 12 osób, obiecując udziały w zyskach ze sprzedaży i najmu luksusowych mieszkań. Podpisywali umowy lub wydawali pokwitowania na zaciągnięte długi. Znajomi zaczęli się upominać o zwrot pieniędzy, gdy zorientowali się, że plany Andrzeja K. i Andrzeja Z. nie wyszły poza sferę marzeń.

- Pokrzywdzeni zawiadomili policję. Z zebranych dowodów wynika, że oszuści pożyczyli co najmniej 5 mln 845 tys. zł. Pieniądze nie zostały zainwestowane w nieruchomości. Zniknęły – mówi kom. Joanna Węgrzyniak. Prokurator wydał nakaz zatrzymania naciągaczy. Wpadli w policyjne sidła na ulicy Waryńskiego. Jeden w drodze do kantoru, którego jest właścicielem, a drugi w środku. Andrzej K. usłyszał 10 zarzutów przywłaszczenia pieniędzy, a jego wspólnik pięć zarzutów.

- Decyzją sądu podejrzani zostali tymczasowo aresztowani – mówi kom. Węgrzyniak. Śledczy podejrzewają, że oszukanych może by więcej.
Źródło info i foto: se.pl

Comments Brak komentarzy »

Ponad sto osób z całej Polski zostało oszukanych przez 27-latka, który na portalach społecznościowych oferował fikcyjne bilety na imprezy kulturalne i sportowe. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany. „Apelujemy o zgłaszanie się pokrzywdzonych” – poinformował w poniedziałek rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń.

Pochodzący z Mazowsza Mateusz G. został zatrzymany kilkanaście dnu temu. Jak ustalili prowadzący śledztwo 27-latek rozpoczął oszukańczy proceder w 2016 r. Mężczyzna zakładał konta na portalach społecznościowych, gdzie wystawiał ogłoszenia o sprzedaży voucherów wakacyjnych oraz biletów na wydarzenia kulturalne i sportowe odbywające się w Polsce.

Ceny biletów były bardzo atrakcyjne, dlatego ich zakupem było zainteresowanych dużo osób. Zapłata następowała kodem z tzw. kart przedpłaconych – paysafecard, służących do opłat w internecie.

- Oszust nie posiadał żadnych biletów i w momencie uzyskania od klienta kodów do kart, a tym samym dostępu do pieniędzy po prostu likwidował konto i zakładał następne. Uzyskane w nielegalny sposób środki finansowe inwestował w zakłady bukmacherskie poza Polską oraz w kryptowaluty – poinformował Gleń.

Tymczasowy areszt

W postępowaniu przygotowawczym przeciwko 27-latkowi śledczy zebrali do tej pory dowody pozwalające na postawienie mu 55 zarzutów oszustwa na kwotę sięgającą kilkudziesięciu tysięcy złotych. Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanych my czynów. Sądu zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.

- Ustalenia funkcjonariuszy wskazują na to, że pokrzywdzonych było znacznie więcej, dlatego prowadzący postępowanie proszą o zgłaszanie się osób oszukanych przez tego mężczyznę w najbliższej jednostce policji – poinformował Gleń.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Comments Brak komentarzy »

Centralne Biuro Śledcze Policji rozbiło zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie podejrzani są o wielomilionowe wyłudzenia podatku VAT przy międzynarodowym handlu folią i blachą. Funkcjonariusze zatrzymali 10 osób. Według ustaleń funkcjonariuszy rzeszowskiego CBŚP i śledczych z Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie, w wyniku przestępczej działalności grupy Skarb Państwa mógł stracić ok. 7 mln zł. Przestępcy wyłudzali zwrot podatku VAT z tytułu eksportu towaru na Ukrainę i dostawy towarów na rzecz czeskiego kontrahenta.

– Nielegalny mechanizm opierał się na „karuzelowym” obrocie folią i blachą między tymi samymi firmami, tworzącymi łańcuchy pozorowanego przepływu towarów i transferowania środków pieniężnych. Wartość obrotu to ok. 35 mln zł – powiedziała rzeczniczka CBŚP kom. Iwona Jurkiewicz.

Jak poinformowała, spośród 10 zatrzymanych osób, trzy są podejrzane o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, a cztery – o udział w niej.

– Dodatkowo osoby podejrzane o kierowanie grupą przestępczą i członkowie tej grupy usłyszeli zarzuty prania pieniędzy w łącznej kwocie 6 mln zł – powiedziała Jurkiewicz.

Decyzją sądu trzy osoby zostały aresztowane. Na poczet przyszłych kar śledczy przejęli nieruchomości warte ponad 4 mln zł.
Źródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Sąd w Saarbruecken w Kraju Saary skazał na dwa lata więzienia Syryjczyka, który udając terrorystę, chciał oszukać na 180 tys. euro Państwo Islamskie (ISIS). Sędziowie uznali 39-letniego mężczyznę za winnego oszustwa – informuje “Bild”.

Pochodzący z Damaszku fryzjer Hasan A. przyjechał do Niemiec w grudniu 2014 roku. Pół roku później władze niemieckie przyznały mu status uchodźcy. Chcąc poprawić swoją sytuację materialną, uciekinier z Syrii nawiązał za pomocą internetu kontakt z dżihadystami z ISIS.

Hasan A. zapowiadał, że jest w stanie dokonać zamachów w ośmiu niemieckich miastach, w których zginie 1000 “niewiernych”. Za przeprowadzenie ataków przy użyciu samochodów wypełnionych materiałem wybuchowym zażądał od ISIS 180 tys. euro – pisze “Bild”.

Jedną z osób, z którymi na czacie kontaktował się Syryjczyk, był współpracownik niemieckiej policji. Hasan A. został aresztowany w grudniu 2016 roku pod zarzutem przygotowywania zamachu terrorystycznego.

Uzasadniając wyrok, sędzia Bernd Weber powiedział: “Oskarżony nie był w stanie i nie miał zamiaru dokonać zamachów. Nie jest terrorystą, lecz oszustem. Chciał zatrzymać większość pieniędzy dla siebie”.

Po odbyciu wyroku uchodźcy udającemu terrorystę grozi deportacja do kraju pochodzenia.

Redakcja “Bilda” wyraziła zdziwienie, że osoba, która chciała zaszkodzić terrorystom, otrzymała wyrok skazujący. “Zaskakującym” nazwała orzeczenie także agencja dpa. Sędzia Weber tłumaczył, że zdaniem niemieckiego wymiaru sprawiedliwości prawo do ochrony przed oszustwem dotyczy wszystkich.
Źródło info i foto: onet.pl

Comments Brak komentarzy »

– Nie wierzę, że osoba, która skończyła technikum ekonomiczne jest w stanie oszukać instytucje państwa polskiego: i prokuraturę, i sądy, i Komisję Nadzoru Finansowego. Jestem przekonany, że Marcin P. był słupem – mówił w programie „Minęła dwudziesta” Tomasz Rzymkowski z Kukiz’15, jeden z członków sejmowej komisji wyjaśniającej tzw. aferę Amber Gold. Goście programu byli również pytani o opinię na temat doniesień medialnych o tym, że P. proponował śledczym zeznania w zamian za status świadka koronnego i związaną z nim ochronę. – Gdyby było to prawdą, to byłby to skandal – ocenił Rzymkowski.

Rzymkowski zaznaczył, że informacja o świadku koronnym, to informacja medialna. – Ja do dokumentów, które by o tym mówiły nie dotarłem. Będziemy to badać – zastrzegł. – Jeśli to prawda, to jest to sytuacja gigantycznego skandalu – znowu w związku z funkcjonowaniem prokuratury – ocenił.

– Idzie na współpracę, zaczyna sypać, tylko prosi o jedno – wystąpcie z wnioskiem o objęcie mnie statusem świadka koronnego. O tym decyduje sąd, na wniosek prokuratury. Prokuratura, jak twierdzą media, odmówiła mu tego. To byłby skandal – powtórzył.

Goście TVP Info byli również pytani m.in. o to, czy Marcin P., który ma stanąć przed komisją 28 bądź 29 marca, był jedynie słupem.

– Jestem przekonany, że był słupem – odparł przedstawiciel Kukiz’15. – Nie wierzę, że osoba, która skończyła technikum ekonomiczne, z całym szacunkiem dla osób, które je ukończyły, jest w stanie oszukać instytucje państwa polskiego: i prokuraturę, i sądy, i Komisję Nadzoru Finansowego – dodał.

– Nie jestem członkiem komisji, ale to wydaje się niewiarygodne, żeby pan Marcin P. działał samodzielnie – zgodził się Konrad Głębocki z PiS. – Za nim stali protektorzy i komisja musi to bardzo dokładnie wyjaśnić. Obojętnie, co by to byli za protektorzy – podkreślił.

Marcin Święcicki z PO był pytany o to, czy poszedłby na rękę P., gdyby ten zwrócił się do niego z propozycją zeznań za status świadka koronnego i ochronę. – Jeśli to by pomogło w wyjaśnieniu sprawy, to raczej bym poszedł. Wszystkim jednak zależy na tym, żeby wyjaśnić, dlaczego tak długo mógł działać – skazany raz, drugi, trzeci i ciągle z zawieszeniem. Chociaż jest wielokrotnym recydywistą. Prokuratura przewleka te sprawy, odkłada, nie drąży, chociaż widzi, co się dzieje. Mam nadzieję, że komisja pociągnie do końca tę sprawę – odpowiedział Święcicki.

19 tys. oszukanych klientów

Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 r. Pierwszy zarzut oszustwa znacznej wartości wraz z wnioskiem o areszt wobec szefa spółki Marcina P. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku postawiła pod koniec sierpnia. Jesienią śledztwo przeniesiono do Prokuratury Okręgowej w Łodzi, która w czerwcu 2015 r. sporządziła akt oskarżenia.

W śledztwie, prowadzonym przez prokuraturę wspólnie z ABW, przesłuchano prawie 20 tys. świadków, a akta sprawy liczą ponad 16 tys. tomów. Według łódzkich śledczych, Marcin P. i jego żona oszukali w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej w sumie niemal 19 tys. klientów. P. został oskarżony o cztery przestępstwa, a Katarzyna P. o 10. Grożą im kary do 15 lat więzienia. Proces obojga toczy się od 21 marca 2016 r. przed gdańskim sądem okręgowym.
Żródło info i foto: TVP.info

Comments Brak komentarzy »

Adwokat z Poznania J. B. i jego żona zostali zawieszeni w wykonywaniu zawodu. Małżeństwo prawników miało oszukać pewnego biznesmena na ponad 3 mln złotych. Oprócz tego prawnik jest podejrzany o 11 innych przestępstw, m.in. o wyłudzenia pieniędzy oraz przemoc domową. Śledztwo w tej sprawie prowadzi zielonogórska prokuratura.

W marcu ub.r. poznański biznesmen miał zrobić jeden z lepszych interesów swojego życia – sprzedać cenną działkę w mieście pod supermarket za kwotę 5,5 mln złotych. W transakcji pomagał mu adwokat J.B. Zaproponował swojemu klientowi, by ten, z powodów podatkowych, sprzedał grunt najpierw spółce Onliner, która następnie sprzeda ziemię inwestorowi. Spółka należała wówczas do żony J.B., zaś adwokat był jej prezesem.

Biznesmen zaufał prawnikowi i tak też zrobił. Spisano akt notarialny, w którym zawarto warunki spłaty. Część pieniędzy z umówionych 5,5 mln zł biznesmen faktycznie otrzymał. Do końca kwietnia 2015 J.B. miał mu jeszcze przelać ponad 3 mln złotych. Tych pieniędzy ofiara nigdy nie zobaczyła. Małżeństwo prawników tłumaczyło, że spółka Onliner została sprzedana pewnemu Ukraińcowi, z którym kontakt się urwał.

Wielkopolska Izba Adwokacka uznała, że J.B. i jego żona doprowadzili klienta do niekorzystnego rozporządzenia mieniem i tym samym zawieszono ich w wykonywanych czynnościach. Osobne śledztwo w tej sprawie prowadzi także Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze. Jak się okazuje, J.B. jest podejrzany także o popełnienie 11 innych przestępstw, m.in. o próbę wyłudzenia pieniędzy oraz przemoc domową.

Według śledczych w 2012 roku prawnik chciał wyłudzić od firmy ubezpieczeniowej blisko 47 tys. zł odszkodowania za kolizję drogową. W 2013 roku natomiast poznański adwokat miał grozić swojej partnerce pobiciem, a w lutym 2014 miał wprowadzić słowa w czyny. Inne podejrzenia dotyczą przywłaszczeń niewielkich kwot pieniędzy.

Śledztwo w sprawie J.B. stoi jednak w miejscu. Mężczyzna nie stawia się na przesłuchaniach, przedstawiając zwolnienia lekarskie. Część postępowań trafiło już jednak do sądu dyscyplinarnego. J.B. grozi wykreślenie z listy adwokatów.
Żródło info i foto: ZEBERKA.pl

Comments Brak komentarzy »