Seria ataków hakerskich. Tak podszywają się pod Pocztę Polską

SMS-y o rzekomej dezynfekcji paczek, fałszywe maile i podejrzane konkursy. Oszuści od początku epidemii koronawirusa podszywają się pod Pocztę Polską próbując wyłudzić dane i pieniądze Polaków.

Poczta Polska ostrzega przed plagą oszustów podszywających się pod spółkę. W komunikacie informuje, że tylko w pierwszym kwartale tego roku, od początku trwającej epidemii, Poczta Polska odnotowała wzrost informacji od klientów o cyberprzestępstwach.

Spółka przestrzega przed tzw. phishingiem, czyli podszywaniu się po dany podmiot by wyłudzić dane lub pieniądze.

Oszuści podszywają się pod Pocztę Polską na wiele sposobów. Spółka informuje m.in. o fałszywych SMS-ach, których nadawcą miałaby być Poczta Polska. Czytamy w nich o rzekomej dezynfekcji paczek. W wiadomości podany jest link, który przekierowuje do stworzonej na potrzeby przestępstwa nieprawdziwej strony internetowej, rzekomo śledzącej przesyłkę wraz zawartą w niej również nieprawdziwą informacją o wstrzymaniu przesyłki. Aby przesyłka mogła trafić do odbiorcy, ofiara ataku jest zachęcana do dopłaty.

„Po kliknięciu w przycisk PŁACĘ, system przekierowuje do sfałszowanej strony pośrednika w płatnościach, a następnie – po wyborze banku – klient jest kierowany na fałszywą stronę pozornie swojego banku. Atak przygotowany jest tak dobrze, że klient jest przekonany, że loguje się na stronę swojego banku, jednak ta strona również jest fałszywa (link w adresie jest inny niż adres banku – warto sprawdzać literówki w adresie)” – tłumaczy Poczta Polska w komunikacie.

Oszukany klient dokonuje w następnym kroku przelewu, który potwierdzany jest SMS-em. Ten jednak widoczny jest także dla oszusta, a kwota widniejąca w SMS-ie – jak tłumaczy Poczta Polska – w rzeczywistości może być znacznie wyższa. Spółka przypomina w komunikacie, że przesyłki są bezpieczne i nie wymagają dezynfekcji.

Spółka ostrzega też przed fałszywymi mailami, za którymi kryją się linki ze złośliwym oprogramowaniem. – W takiej sytuacji należy zignorować wiadomość, nie klikać w załączniki i linki oraz  powiadomić odpowiednie organy – informuje Poczta Polska.

Inną metodą działań przestępców jest zapraszanie do udziału w konkursie rzekomo organizowanym przez Pocztę Polską. „Także w takich sytuacjach należy nie reagować na podejrzane wiadomości, ignorować załączniki i linki, gdyż mogą one zawierać szkodliwe oprogramowanie” – czytamy w komunikacie.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Uwaga na oszustów. wykorzystują zainteresowanie pandemią. „Czasem od razu wyciągają rękę po pieniądze”

Aż 55 procent Polaków przyznało, że w czasie pandemii otrzymuje więcej fałszywych wiadomości, służących wyłudzeniu ich danych osobowych – wynika z najnowszego sondażu Krajowego Rejestru Długów. Eksperci podkreślają jednak, że sami niewiele robimy, aby je chronić.

Jak wynika z badania przeprowadzonego tuż przed Wielkanocą na zlecenie Krajowego Rejestru Długów przez IMAS International, co ósmy Polak otrzymał w okresie trwającej epidemii podejrzanego SMS-a lub e-maila. Najczęściej były to prośby o kliknięcie w umieszczony w wiadomości link (42 proc. badanych) lub otworzenie załącznika (44 proc. ankietowanych).

– Zastosowanie się do takiej prośby prawdopodobnie równałoby się z instalacją wirusa lub złośliwego oprogramowania, które umożliwiłoby przestępcom dostęp do naszych danych – wskazał PAP Bartłomiej Drozd z serwisu ChronPESEL.pl, partnera Krajowego Rejestru Długów.

Takie informacje, jak przyznał, mogą być wykorzystane np. do wyłudzenia kredytu albo zakupu sprzętu elektronicznego. – Czasem oszuści od razu wyciągają rękę po nasze pieniądze. 25 proc. podejrzanych wiadomości zawierała bowiem bezpośrednią prośbę o wykonanie określonej płatności – zaznaczył.

Wykorzystują zainteresowanie pandemią

Jak wynika z badania, 84 proc. Polaków jest „żywo zainteresowana” tym, co media komunikują na temat epidemii koronawirusa. 61 proc. z nich szuka informacji na własną rękę.

Oszuści, jak powiedział Drozd, chcą wykorzystać to, że jest to obecnie temat numer jeden na świecie – dlatego od momentu pojawienia się pierwszych przypadków zachorowań w Polsce jesteśmy zalewani pojawiającymi się w sieci ofertami kupna produktów, które mają nas uchronić przed COVID-19.

Najpopularniejsze są maseczki, szczepionki i suplementy rzekomo hamujące rozwój choroby. – Przestępcy liczą na to, że nieostrożni internauci ujawnią w ten sposób informacje, takie jak imię i nazwisko, numer PESEL lub adres domowy, które będzie można wykorzysta – przestrzegł ekspert.

Przypomniał, że Prokuratura Krajowa powołała grupę odpowiedzialną za monitorowanie incydentów i przestępstw gospodarczych związanych z koronawirusem w Polsce, a Ministerstwo Cyfryzacji wspólnie z NASK, UKE i największymi telekomami uruchomiło rejestr stron pishingowych.

Polacy pewni swojej wiedzy

Według badania KRD 60 proc. Polaków deklaruje, że jest świadoma tego, że w czasie epidemii są bardziej narażeni na wyłudzenie swoich danych. 88 proc. z nich twierdzi, że wie, jak rozpoznać fałszywą informację z banku, a 69 proc. jest pewna, że podczas zakupów internetowych „z łatwością unikną wszelkich pułapek zastawionych przez cyberprzestępców”.

– To deklaracje. Pytanie, czy większa świadomość oraz pewność swojej wiedzy i umiejętności przekładają się na rzeczywistość, np. na regularną zmianę haseł – powiedział Adrian Figurniak z serwisu ChronPESEL.pl.
Zwrócił uwagę, że zgodnie z badaniem, pomimo wysokiej świadomości zagrożenia, tylko 18 proc. Polaków deklaruje regularną zmianę używanych w sieci haseł, a 8 proc. przyznało, że usunęli swoje konta w serwisach, z których dawno nie korzystali.

Z kolei uruchomienie dodatkowych programów blokujących spam na urządzeniach, których używają na co dzień zadeklarowało 21 proc. – To iluzoryczna ochrona, bo większość internautów korzysta z wersji próbnych lub darmowych aplikacji – podkreślił Figurniak. Według niego ważne jest nie tylko to, by regularnie zmieniać hasła do kont, ale też ograniczać miejsca, w których udostępniliśmy nasze dane do minimum.

– Z konsekwencjami wycieku danych możemy mierzyć się nawet kilka lat po tym, jak przestępcy weszli w ich posiadanie. Stąd bardzo ważne, by zachować czujność i odpowiednio chronić dane – podsumował Drozd.

Badanie przeprowadzono 3-5 kwietnia 2020 r. na reprezentatywnej próbie 510 osób.
Źródło info i foto: tvn24bis.pl

Wrocław: Oszukali kilkadziesiąt tysięcy osób na ponad 16 milionów złotych. Dwóch zatrzymanych

Ponad dwa miliony euro, 3,5 miliona złotych i niemal kilogram złota – tyle udało odzyskać się policjantom, którzy zajmowali się sprawą dwóch mężczyzn podejrzanych o oszukanie kilkudziesięciu tysięcy osób. Zdaniem śledczych podejrzani działali za pośrednictwem aukcji internetowych. Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań.

– Śledztwo prowadzone jest w związku z doprowadzeniem kilkudziesięciu tysięcy osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem dokonanego w związku z działalnością jednego z internetowych serwisów aukcyjnych oraz prania brudnych pieniędzy pochodzących z przestępstwa – informuje Krzysztof Zaporowski, rzecznik dolnośląskiej policji.

Oszukane osoby miały brać udział w aukcjach, których i tak nie miały szans wygrać.

Policjanci, między innymi z wydziału do walki z cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji, rozpracowywali sprawę przez kilka miesięcy. Efekt? Zatrzymanie dwóch podejrzanych.

Znaleźli ponad 12 milionów złotych i kilogram złota

Podczas przeszukania mieszkań podejrzanych i wynajmowanych przez nich skrytek depozytowych policjanci znaleźli gotówkę w polskiej i zagranicznej walucie. W sumie ponad dwa miliony euro i 3,5 miliona złotych. Oprócz tego znaleziono też sztabki złota. – Łączna wartość zabezpieczonego mienia to ponad 12 milionów złotych i niemal kilogram złota – przekazuje Zaporowski.

Dwóch zatrzymanych mężczyzn usłyszało zarzuty doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem szeregu pokrzywdzonych na kwotę ponad 16 milionów złotych oraz prania brudnych pieniędzy pochodzących z popełnionego przestępstwa. Sąd – na wniosek prokuratury – zdecydował o zastosowaniu wobec podejrzanych aresztu tymczasowego na okres trzech miesięcy.

– Sprawa ma charakter rozwojowy. Nie są wykluczone kolejne zatrzymania – podkreśla rzecznik dolnośląskiej policji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

28-latek oszukał w sieci 150 osób. Usłyszał wyrok 20 lat więzienia

Mateusz L. jako 24-latek zaczął oszukiwać ludzi w sieci – w jego sprawie jest łącznie 150 poszkodowanych na 250 tys. zł. Jednak kilkanaście zbiegów okoliczności doprowadziło do tego, że obecnie 28-letni mężczyzna ma do odsiedzenia 20 lat więzienia. Cytowani przez tvn24.pl eksperci nie kryją zdziwienia: Ludzie nie dostają takich wyroków za morderstwo. Przecież Marcin P. za Amber Gold, oszukanie kilku tysięcy ludzi na kilkaset milionów, dostał mniej.

Portal tvn24.pl opisał zaskakującą historię obecnie 28-letniego Mateusza L. Mężczyzna jeszcze jako 24-latek, studiując w Krakowie, wpadł w sidła hazardu i by wyrównać zobowiązania, zaczął oszukiwać w sieci. Metoda była prosta: ogłaszał, że sprzeda telefon – w tym wypadku jeden z produktów Apple – po atrakcyjnej cenie. Aparat ostatecznie do nikogo nie trafiał, a oszukanych liczono w dziesiątkach, ostatecznie z całego kraju było ich około 150, a L. miał oszukać ich na łączną kwotę 250 tys. zł.

Gdy w końcu ujęto Mateusza L., najpierw sprawę badano w Krakowie i w 2016 roku zapadł wyrok na karę dwóch lat więzienia w zawieszeniu na pięć lat. Wtedy jednak poszkodowanych było około 100, a nadal – w trakcie procesu – zgłaszali się kolejni. To doprowadziło do chaosu, ponieważ L. był już skazany w Krakowie, a poszkodowani zgłaszali się na policję w swoich miejscach zamieszkania. Zapadały więc kolejne wyroki w zasadzie w tej samej sprawie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Oszuści chcą zarobić na aferze GetBack. Policja ostrzega przed fałszywymi maklerami

Nieznane osoby zdobyły dane klientów GetBacku i próbują ich naciągnąć. Poszkodowani zawiadamiają ABW i CBA – pisze we wtorek „Rzeczpospolita”. Oszuści weszli w posiadanie bazy osobowej klientów dużego rodzimego banku, przez który chętnie kupowali obligacje GetBacku. Teraz fałszywi maklerzy proponują inwestycje, dzięki którym można się „odkuć”.

Jednak bardziej niż oszukańcze oferty niepokoi fakt, że dzwoniący znają wrażliwe dane klientów GetBacku – podaje gazeta. – Posiadając bazę danych osobowych klientów z ich imieniem i nazwiskiem, adresem, telefonem, po wybuchu afery GetBack, taki figurant może zrobić wszystko, może zaatakować, dokonać napadu, wyśledzić poszkodowanego obligatariusza – twierdzi Stowarzyszenie Poszkodowanych Obligatariuszy GetBack SA i zawiadamia służby i prokuraturę krajową.

Obligacje GetBack nabyło około 10 tysięcy klientów za łącznie 2,5 mld zł. Dzisiaj są stratni. – Teraz ktoś do nich dzwoni, żeby wyciągnąć kolejne pieniądze, a jutro może przyjechać do domu lub dokonać porwania dla okupu – powiedział gazecie Artiom Bujan, prezes Stowarzyszenia.

Pierwsze telefony od oszustów klienci GetBack zaczęli odbierać w czerwcu, trwały do około połowy lipca. – Rzekome odkupienie miało polegać na tym, że mam odkupić gotówką dwukrotność tego, co zainwestowałem w GetBack – mówi „Rzeczpospolitej” Artiom Bujan.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Jest wniosek o areszt dla „Tulipana”. Rozkochiwał w sobie kobiety. Wyłudził ponad 1.8 mln złotych

Prokuratura w Piasecznie skierowała w poniedziałek do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie Konrada K. Podejrzewa 29-latka o oszukanie kobiet w całym kraju. Miał je w sobie rozkochiwać, a potem prosić o pożyczki, których nie zwracał. W sumie chodzi o ponad 1,8 mln zł.

Konrad K. został zatrzymany 5 lipca w Gdańsku przez policjantów z Piaseczna, bo tamtejsza prokuratura wydała za 29-latkiem list gończy. Na 14 dni został umieszczony w areszcie śledczym. W piątek prokurator przedstawił mu zarzuty.

– Mężczyzna podejrzany jest o 28 przestępstw popełnionych na szkodę kobiet, które weszły z nim w różnego rodzaju relacje, często towarzyskie. Kobiety ulegały prośbom Konrada K. o pożyczenie określonych sum pieniędzy, które zobowiązał się oddać, ale tego nie uczynił. Zarzuty dotyczą lat 2013-2018. Kolejny zarzut dotyczy posługiwania się podrobionym prawem jazdy i dowodem osobistym, które ujawniono przy podejrzanym podczas zatrzymania – powiedział PAP w poniedziałek prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Konrad K. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Poinformował, że nie był wcześniej karany. Prokuratura w Piasecznie zbiera informacje z całego kraju, by to zweryfikować. Poszukiwane są też kolejne pokrzywdzone.

Na razie ustalono 28 kobiet, które miały stracić na rzecz Konrada K. ponad 1,8 mln zł. Rekordową kwotę 29-latek otrzymał od mieszkanki Piaseczna, która przekazała mu 209 tys. zł.

Pochodzący z Warszawy Konrad K. ma średnie wykształcenie, z zawodu jest stolarzem. Kobiety, od których pożyczał pieniądze, miały po około 30 lat i pochodziły głównie z województwa mazowieckiego. Podejrzany poznawał je za pośrednictwem portali randkowych. Każdej miał mówić, że jest w trudnej sytuacji finansowej. Niektóre brały dla niego kredyty albo pożyczały pieniądze od bliskich. Kilka podpisało z nim umowy pożyczki, ale i tak pieniędzy nie odzyskały.

Konradowi K. grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nieudane próby oszustwa znaną metodą „na policjanta”

We wtorek (10 lipca) na terenie Gorzowa Wielkopolskiego odnotowano dwie telefoniczne próby oszustw metodą „na policjanta”. Obie jednak okazały się bezskuteczne. W pierwszym przypadku oszuści nie doszli do porozumienia z seniorką. Natomiast w drugim, 70-latka przed wypłatą dużej sumy pieniędzy ostrzegła czujna pracownica banku.

Pomimo tego, że przypadki oszustw oraz metody jakimi posługują się przestępcy często nagłaśniane są w mediach, to jednak oszuści w dalszym ciągu próbują w różny sposób wyłudzić pieniądze. Najczęściej ich działania skupione są na osobach starszych. Tak było również we wtorek (10 lipca) w Gorzowie Wielkopolskim. Oszuści starali się naciągnąć seniorów na duże sumy. Dzwoniąc do nich informowali, że są policjantami i proszą o wypłacenie pieniędzy, które następnie posłużą do zatrzymania ewentualnych przestępców. W pierwszym przypadku oszuści próbowali przekonać mieszkankę Gorzowa, aby ta udała się do banku i wypłaciła swoje oszczędności, które następnie miała im przekazać. Nie udało im się jednak dojść do porozumienia z seniorką i zaprzestali dalszych działań. O tym fakcie kobieta poinformowała swoją córkę, która następnie zgłosiła to zdarzenie policjantom. Następna sytuacja była bardzo podobna.

Przestępcy zadzwonili do 70-letniego gorzowianina i w ten sam sposób chcieli uzyskać pieniądze. To prawie im się udało. Senior udał się do banku, a w kieszeni trzymał telefon, który przez cały czas połączony był z oszustami. Ci prosili go, aby wypłacił kilkanaście tysięcy złotych. Na szczęście, w porę zareagowała pracownica banku, której nerwowe zachowanie mężczyzny wydawało się bardzo podejrzane. Razem z kierownikiem placówki ostrzegli go przed ewentualną próbą oszustwa jaką mógł paść. W tym momencie przestępcy, którzy podsłuchiwali całą rozmowę rozłączyli się. Dzięki czujności pracownicy banku nie osiągnęli oni zamierzonego celu jakim było wyłudzenie pieniędzy. O w tym zdarzeniu również została poinformowana gorzowska Policja, która prowadzi aktualnie czynności zmierzające do zatrzymania oszustów.

Policjanci cyklicznie przeprowadzają spotkania z pracownikami banków, uświadamiając ich o zagrożeniach związanych z próbami oszustw. Funkcjonariusze zwracają uwagę na to, jak zachowywać się w takich sytuacjach. W przypadku najmniejszego podejrzenia, że osoba chcąca wypłacić pieniądze może być oszukiwana, pracownicy powinni reagować i poinformować o tym Policję. Tak było w tym przypadku. Dzięki czujności pracownicy banku 70-letni mieszkaniec Gorzowa uniknął utraty swoich oszczędności.

Kolejny raz przypominamy, że policjanci nigdy nie proszą o przekazanie im jakichkolwiek pieniędzy. W przypadku gdyby doszło do takiej sytuacji należy być czujnym i ostrożnym. W pierwszej kolejności powinnyśmy zakończyć połączenie telefoniczne i następnie zadzwonić na numer alarmowy 997 lub 112, informując dyżurnego o tym, że osoba podająca się za policjanta próbowała wyłudzić od nas pieniądze.
Źródło info i foto: Policja.pl

30-latek oszukiwał hurtowników na terenie całego kraju

30-latek mógł oszukać nawet kilkudziesięciu hurtowników na terenie niemal całego kraju. Wpadł w policyjną zasadzkę w Opolu. Zatrzymany na „gorącym uczynku” mężczyzna, na podstawie sfałszowanego potwierdzenia przelewu bankowego, próbował wyłudzić towar. Straty wynikające z jego przestępczej działalności mogą sięgać nawet 100 000 złotych. Grozi mu teraz kara do 8 lat więzienia. Policjanci zabezpieczyli dodatkowo mienie mężczyzny na poczet przyszłych kar. Sprawa ta ma charakter rozwojowy.

Cyberkryminalni z Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu natrafili na trop oszusta wyłudzającego towary z hurtowni elektrycznych. Policjanci dokładnie przyjrzeli się jego działalności oraz metodzie wprowadzania innych firm w błąd. Ustalili oni, że mężczyzna ten najpierw telefonicznie sprawdza, która z hurtowni wyda towar na podstawie samego potwierdzenia przelewu. Później fałszował bankowe dokumenty, które okazywał pracownikom firm i pobierał towar.

Na podstawie zebranych informacji kryminalni wytypowali miejsce, gdzie oszust może znów spróbować wyłudzić towar. Przygotowali więc na terenie jednej z hurtowni w Opolu zasadzkę. Podejrzewany mężczyzna podjechał tam citroenem z przełożonymi, francuskimi tablicami rejestracyjnymi. Tam – zupełnie zaskoczony – został przez policjantów zatrzymany. Okazało się, że mężczyzną tym jest 30-letni mieszkaniec Małopolski.

Policjanci przeszukali jego miejsce zamieszkania i pracy. Odzyskali część wyłudzonego sprzętu do hurtowników oraz zajęli jego mienie na poczet przyszłych kar. 30-latek do tej pory usłyszał 2 zarzuty związane z oszustwami i posłużeniem się fałszywymi dokumentami. Dotyczą one wyłącznie zdarzeń z samej Opolszczyzny. Jednak śledczy z Komendy Miejskiej Policji w Opolu podejrzewają, że mężczyzna działał na terenie kilku województw. Mógł on oszukać nawet kilkadziesiąt hurtowni na blisko 100 000 złotych. Za takie przestępstwa grozi mu kara nawet do 8 lat więzienia. Sąd może orzec również zadośćuczynienie dla pokrzywdzonych. Sprawa ta ma charakter rozwojowy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymani oszukali znajomych na 6 mln złotych

Miał być interes życia, a wyszedł szwindel! Właściciele kantorów Andrzej K. (63 l.) i Andrzej Z. (60 l.) mieli na Mazurach stawiać apartamenty na wynajem. Pieniądze na biznes pożyczali od majętnych znajomych, obiecując zyski. Oszukali 12 osób na prawie 6 mln zł.

Ten duet był bardzo wiarygodny, bo z powodzeniem prowadził kantory w Śródmieściu. Pieniądze na apartamenty na Mazurach zaczęli pożyczać w 2011 r. Przez pięć lat naciągnęli 12 osób, obiecując udziały w zyskach ze sprzedaży i najmu luksusowych mieszkań. Podpisywali umowy lub wydawali pokwitowania na zaciągnięte długi. Znajomi zaczęli się upominać o zwrot pieniędzy, gdy zorientowali się, że plany Andrzeja K. i Andrzeja Z. nie wyszły poza sferę marzeń.

– Pokrzywdzeni zawiadomili policję. Z zebranych dowodów wynika, że oszuści pożyczyli co najmniej 5 mln 845 tys. zł. Pieniądze nie zostały zainwestowane w nieruchomości. Zniknęły – mówi kom. Joanna Węgrzyniak. Prokurator wydał nakaz zatrzymania naciągaczy. Wpadli w policyjne sidła na ulicy Waryńskiego. Jeden w drodze do kantoru, którego jest właścicielem, a drugi w środku. Andrzej K. usłyszał 10 zarzutów przywłaszczenia pieniędzy, a jego wspólnik pięć zarzutów.

– Decyzją sądu podejrzani zostali tymczasowo aresztowani – mówi kom. Węgrzyniak. Śledczy podejrzewają, że oszukanych może by więcej.
Źródło info i foto: se.pl

27-latek oszukał ponad 100 osób. Oferował bilety na koncerty i mecze

Ponad sto osób z całej Polski zostało oszukanych przez 27-latka, który na portalach społecznościowych oferował fikcyjne bilety na imprezy kulturalne i sportowe. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany. „Apelujemy o zgłaszanie się pokrzywdzonych” – poinformował w poniedziałek rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń.

Pochodzący z Mazowsza Mateusz G. został zatrzymany kilkanaście dnu temu. Jak ustalili prowadzący śledztwo 27-latek rozpoczął oszukańczy proceder w 2016 r. Mężczyzna zakładał konta na portalach społecznościowych, gdzie wystawiał ogłoszenia o sprzedaży voucherów wakacyjnych oraz biletów na wydarzenia kulturalne i sportowe odbywające się w Polsce.

Ceny biletów były bardzo atrakcyjne, dlatego ich zakupem było zainteresowanych dużo osób. Zapłata następowała kodem z tzw. kart przedpłaconych – paysafecard, służących do opłat w internecie.

– Oszust nie posiadał żadnych biletów i w momencie uzyskania od klienta kodów do kart, a tym samym dostępu do pieniędzy po prostu likwidował konto i zakładał następne. Uzyskane w nielegalny sposób środki finansowe inwestował w zakłady bukmacherskie poza Polską oraz w kryptowaluty – poinformował Gleń.

Tymczasowy areszt

W postępowaniu przygotowawczym przeciwko 27-latkowi śledczy zebrali do tej pory dowody pozwalające na postawienie mu 55 zarzutów oszustwa na kwotę sięgającą kilkudziesięciu tysięcy złotych. Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanych my czynów. Sądu zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące.

– Ustalenia funkcjonariuszy wskazują na to, że pokrzywdzonych było znacznie więcej, dlatego prowadzący postępowanie proszą o zgłaszanie się osób oszukanych przez tego mężczyznę w najbliższej jednostce policji – poinformował Gleń.
Źródło info i foto: polsatnews.pl