Policjanci rozbili grupę oszustów. Poszkodowanych może być nawet 1800 osób

Dolnośląscy policjanci rozbili grupę przestępczą, której członkowie podejrzani są o oszustwa na dużą skalę. W wyniku przestępczego procederu pokrzywdzonych zostało blisko 1800 osób, które poprzez zawarcie umów z działająca spółką zostały wprowadzone w błąd i doprowadzone do niekorzystnego rozporządzenia mieniem o łącznej wartości blisko 13 mln złotych. Zatrzymanych w tej sprawie zostało już 17 osób, którym za popełnione przestępstwa może grozić kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

Funkcjonariusze Wydziałów do walki z Przestępczością Gospodarczą i Dochodzeniowo – Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu prowadząc śledztwo pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze rozbili grupę przestępczą dokonującą oszustw na duża skalę. Policjanci zatrzymali na terenie województwa dolnośląskiego kolejne dwie osoby pełniące funkcje kierownicze w spółce i powiązanych z nią podmiotach. Do chwili obecnej w tej sprawie zatrzymanych zostało już 17 osób.

Jak ustalili prowadzący postępowanie policjanci, członkowie grupy w latach 2016/2017 oferowali swoim klientom świadczenie różnego rodzaju usług. Były to usługi skierowane głównie do osób starszych tj. pomoc w czynnościach dnia codziennego, pośrednictwo w uzyskaniu pomocy medycznej lub usługi remontowe. Pokrzywdzeni w trakcie rozmów byli wprowadzani w błąd co do podpisywanych dokumentów i zawieranych umów. Zaciągnięte zobowiązania dotyczyły okresu kilku lat, a miesięczne kwoty za usługi wynosiły nawet kilkaset złotych. Zebrany w tej sprawie materiał dowodowy przez prowadzących postępowanie wskazuje, że poszkodowanych w wyniku oszustwa może być prawie 1800 osób z całego kraju. Jak ustalili śledczy łączna kwota zaciągniętych zobowiązań szacowana jest na kwotę blisko 13 milionów złotych.

Do chwili obecnej zarzuty popełnienia szeregu oszustw, a także udziału w grupie przestępczej usłyszało już 17 osób. Wśród nich są m. in. właściciele spółki, kurierzy, telemarketerzy i osoby oferujące klientom produkty, które to doprowadziły pokrzywdzonych do podpisanie niekorzystnych dla nich umów. Wobec 3 z zatrzymanych dotychczas osób sąd podjął decyzję o tymczasowym areszcie na okres 3 miesięcy. a za popełnione przestępstwa grozić może im kara nawet do 15 lat pozbawienia wolności.

Policjanci i prokuratorzy nie wykluczają kolejnych zatrzymań w tej sprawie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Oszuści podszywali się pod Krajowy Rejestr Sądowy. Ofiarami oszustwa padło ok. tysiąc firm

Gdańska prokuratura postawiła zarzuty oszustwa i usiłowania oszustwa czterem osobom wysyłającym do firm pisma, w których – podszywając się pod Krajowy Rejestr Sądowy – żądały opłaty za wpis do rejestru. Pokrzywdzonych mogło zostać około tysiąca firm z całego kraju.

O postawieniu zarzutów trzem mężczyznom i jednej kobiecie poinformowała w poniedziałek Grażyna Wawryniuk – rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.

Podejrzanym zarzucono, że „wspólnie i w porozumieniu” od lipca 2016 r. do 31 stycznia 2019 r. oszukali lub próbowali oszukać 238 firm. Przestępcy wzbogacili się o ponad 51 tys. zł., a próbowali wyłudzić ponad 53 tys. zł.

– Kodeks karny przewiduje za oszustwo do 8 lat więzienia – wyjaśniła Wawryniuk. – W przypadku podejrzanych kara może sięgnąć nawet 12 lat więzienia, bo uczynili sobie z przestępczego procederu stałe źródło dochodu – dodała.

Pranie brudnych pieniędzy

Rzecznik poinformowała, że jednemu z podejrzanych prokuratura zarzucił też – zagrożone karą do 8 lat więzienia – pranie brudnych pieniędzy. – Wpłacane na rachunki bankowe przez pokrzywdzonych pieniądze były przelewane na kolejne rachunki, a następnie wypłacane – tłumaczyła.

Dwoje podejrzanych przyznało się do popełnienia zarzucacnych czynów – jeden z nich został tymczasowo aresztowny, wobec dwojga innych zastosowano dozór policji i poręczenia majątkowe.

Rzecznik powiedziała, że policja zatrzymała podejrzanych w tej sprawie w pierwszych dniach kwietnia w Poznaniu i okolicach. Przeszukano wówczas także siedem miejsc, w których znaleziono komputery, telefony i inne przedmioty.

300 spraw z całego kraju

Decyzje o zatrzymaniach i przeszukaniach gdańska prokuratura podjęła po tym, jak w ramach jednego śledztwa zgromadziła około 300 spraw prowadzonych w różnych rejonach kraju. Wszystkie postępowania dotyczyły oszustw, a analiza rachunków bankowych, na które pokrzywdzeni wpłacali pieniądze doprowadziła organa ścigania do czwórki podejrzanych.

Wawryniuk podkreśliła, że osoby te były powiązane z dwiema spółkami z ograniczoną odpowiedzialnością o nazwach Krajowy Rejestr Sądowny z siedzibą w Warszawie oraz Sunrice System z siedzibą w Poznaniu. Obie firmy założono na potrzeby przestępczego procederu.

– Jego pomysłodawcą i organizatorem był jeden z zatrzymanych mężczyzn – podała rzecznik.

Oszuści wysyłali do przedsiębiorców pisma o treści i szacie graficznej zbliżonej do tej, której używa Krajowy Rejestr Sądowy. Zawierały one nieprawdziwe informacje o obowiązku dokonania wpisu do rejestru i wniesienia w bardzo krótkim czasie opłaty w kwocie od 350 do 484 zł.

– Prokuratura dysponuje informacjami o co najmniej 700 kolejnych firmach z całego kraju, które po otrzymaniu pism z Krajowego Rejestru Sądownego, wpłaciły 400 złotych. W śledztwie mogą więc zostać postawione kolejne zarzuty, a suma szkód wyrządzonych przez podejrzanych może wzrosnąć o co najmniej około 280 tys. zł – podsumowała rzecznik.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Oszuści przebrani za policjantów wyłudzili pieniądze na fikcyjne paczki dla dzieci

Pomysłowość oszustów nie zna granic. Tym razem postanowili wykorzystać klimat zbliżających się świąt i zapukać do drzwi mieszkańców Białej Podlaskiej. Podając się za policjantów, ogłosili zbiórkę pieniędzy na paczki dla ubogich dzieci. Poruszona propozycją 58-latka oferowała im 500 złotych. Ofiar naciągaczy może być jednak więcej.

Nie wiadomo ile dokładnie domów odwiedzili oszuści, pewne jest natomiast, że ich czarowi uległa 58-letnia mieszkanka Białej Podlaskiej. Nieznajome osoby przedstawili się jako policjanci i poinformowali ją, że prowadzą charytatywną zbiórkę na rzecz dzieci z ubogich rodzin. Cel był naprawdę szczytny – pieniądze miały zostać przekazane na zakup świątecznych paczek. Wyraźnie wzruszona serdeczną akcją i przepełniona chęcią pomocy kobieta wyjęła więc z portfela ostatnie oszczędności i przekazała fałszywym funkcjonariuszom. Gdy zorientowała się, że jej 500 złotych trafiło w ręce naciągaczy, było już za późno. Zgłosiła sprawę prawdziwym mundurowym, którzy niestety potwierdzili iż żadnej zbiórki nie prowadzą.

– Przebiegłość i pomysłowość oszustów jest nieograniczona. Apelujemy o ostrożność. Zanim podejmiemy jakiekolwiek kroki upewnijmy się, że dana osoba jest rzeczywiście tym, za kogo się podaje. Nasza czujność i ograniczone zaufanie może uchronić Nas przed nieuczciwymi ludźmi, którzy próbują wyłudzić pieniądze – apelują bialscy policjanci.

Jeżeli w ostatnim czasie ciebie również odwiedzili „funkcjonariusze” oferujący udział w podobnej akcji, koniecznie zgłoś się na policję. Być może twoje zgłoszenie pomoże w namierzeniu oszustów, którzy póki co pozostają na wolności.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Odzyskano pieniądze wyłudzone przez oszusta działającego metodą „na policjanta CBŚP”

Informacja jaką zdobyli policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy okazała się „na wagę złota”. Przygotowana obserwacja i szybkie działanie pozwoliły na zatrzymanie „odbieraka” – jednego z oszustów. Szajka, do której należał, oszukiwała starsze osoby metodą „na policjanta CBŚP”. Policjanci odzyskali łącznie ponad 30 tys. złotych. Policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy pracujący nad rozpracowywaniem grup przestępczych zajmujących się oszustwami „na wnuczka” i „na policjanta CBŚ” zdobyli cenną informację.

Wynikało z niej, że dojdzie do oszustwa na terenie Szwederowa. Rola przebywającego w naszym województwie jednego ze sprawców miała polegać na odbiorze pieniędzy bezpośrednio od starszej osoby, która sądziła że zadzwonił do niej policjant CBŚP. Ta wiedza pozwoliła na przygotowanie obserwacji.

Policjanci czekali pod jednym z banków na Szwederowie. W pewnym momencie zaobserwowali starszą kobietę, która weszła do placówki. Jej zachowanie było nerwowe i nieco nienaturalne. Kobieta cały czas rozmawiała z kimś przez telefon komórkowy, jednocześnie odwracała się w różnych kierunkach, jakby chciała sprawdzić czy ktoś za nią idzie lub ją obserwuje. Zdobyte w tego typu sprawach doświadczenie pozwoliło na wytypowanie tej właśnie 85-latki jako potencjalnej pokrzywdzonej w wyniku działania oszustów.

Po pewnym czasie kobieta opuściła bank i zaczęła przemieszczać się ulicami. Na wysokości targowiska miejskiego przy ul. Konopnickiej w Bydgoszczy podszedł do niej mężczyzna, który po krótkiej rozmowie przejął pakunek i zaczął odchodzić. Kobieta cały czas prowadziła rozmowę przez telefon komórkowy z nieustaloną osobą.

W związku z zaistniałą sytuacją policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy podjęli decyzję o zatrzymaniu mężczyzny. Wymieniony zatrzymany został około 300 metrów od miejsca przekazania pakunku, w bocznej ulicy w chwili, gdy się przebierał. Pod zdjętym ubraniem miał kolejne, co wskazywało, że zdjęty wcześniej strój służył do zakamuflowania i uniemożliwienia ewentualnej identyfikacji jego osoby. W trakcie przeszukania tego mężczyzny policjanci znaleźli kopertę, w której znajdowała się gotówka. Po przeliczeniu okazało się, że było to 20 tys. złotych.

Zatrzymanym okazał się 56-latek bez stałego miejsca zameldowania na terenie kraju. Ustalono, iż Bogdan Z. wynajmował pokój w hostelu w Bydgoszczy, który policjanci przeszukali. Znaleźli tam i zabezpieczyli gotówkę: ponad 1.300 dolarów amerykańskich oraz 9.700 złotych pochodzących z niezgłoszonego wcześniej przestępstwa oszustwa.

W trakcie pracy policjanci uzyskali informację, iż do Komisariatu Policji Bydgoszcz-Szwederowo wpłynęło zawiadomienie o oszustwie metodą „na policjanta CBŚP”, gdzie straty wyniosły 20 tys. złotych.

Zatrzymany decyzją Sądu Rejonowego w Bydgoszczy został aresztowany na 3 miesiące. Z ustaleń policjantów wynika, że podejrzany, wraz z innymi osobami, mógł dopuścić się co najmniej kilku innych tego typu oszustw na terenie całego kraju, gdzie straty przekroczyć mogą kwotę 100 tys. złotych. Trwają czynności mające na celu ustalenie pozostałych członków zorganizowanej grupy. Sprawa ma charakter rozwojowy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Fałszywi policjanci CBŚP trafili do aresztu

2 sierpnia br. Sąd Rejonowy dla Krakowa-Nowej Huty w Krakowie zastosował środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania wobec dwóch mieszkańców województwa dolnośląskiego, podejrzanych o wyłudzenia pieniędzy metodą „na policjanta CBŚP”.

Dwa mężczyźni (w wieku 49 i 52 lat) oraz kobieta (w wieku 58 lat) tworząc zgrany team, od czerwca tego roku prowadzili przestępczą działalność na terenie Wrocławia oraz Krakowa. Za każdym razem postępowali wg podobnego schematu. Najpierw, podając się za funkcjonariusza CBŚP, dzwonili na telefon stacjonarny seniora, informując o prowadzeniu przez organy ścigania tajnej akcji przeciwko hakerom, którzy włamują się na prywatne konta i defraudują z nich pieniądze.

Jedyną możliwością ochrony przed utratą oszczędności zgromadzonych na rachunku bankowym miało być przekazanie środków finansowych na przechowanie stróżom prawa. Gdy ofiary były skore do współpracy, oszuści podawali dane osoby, która odbierała z placówki pocztowej przekaz pieniężny, najczęściej opiewający na kilkanaście tysięcy złotych. W ten sposób w ciągu dwóch miesięcy fałszywi policjanci wzbogacili się o kwotę 73.500 zł, a kolejne 38 tys. zł próbowali wyłudzić. Sprawcy zostali zatrzymani w wyniku zintensyfikowanych czynności operacyjnych prowadzonych przez kryminalnych z KMP w Krakowie oraz KMP we Wrocławiu.

Materiał dowodowy zebrany przez krakowskich śledczych pozwolił na przedstawienie zatrzymanym mężczyznom pięciu, a kobiecie dwóch zarzutów oszustwa (art. 286 KK). Podejrzanym grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Sąd zdecydował o zastosowaniu wobec 49 – i 52-latka tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Policjanci CBŚP rozbili grupę oszustów. Ich ofiarami byli warszawscy emeryci

​Centralne Biuro Śledcze Policji rozbiło grupę, która oszukiwała warszawskich emerytów metodą „na policjanta” oraz „na prokuratora”. Zatrzymano pięciu mężczyzn, a sąd tymczasowo ich aresztował. Kryminalni odzyskali też złoto i biżuterię o wartości kilkuset tysięcy złotych.

Pierwszy wpadł 27-letni Paweł W. Mężczyzna w dniach 13-14 czerwca, udając funkcjonariusza policji, odebrał od starszej kobiety 88 tysięcy złotych. Poszkodowano zlikwidowała na jego prośbę lokaty. Sprawca został zatrzymany w chwili przekazywania pieniędzy, a sąd tymczasowo go aresztował.

Kryminalni ustalili, że Paweł W. działał w grupie dwudziestoparolatków, którzy mieli oszukiwać starsze osoby na terenie stolicy.

25 czerwca do 80-letniego mieszkańca Warszawy zatelefonował mężczyzna, podający się za funkcjonariusza Centralnego Biura Śledczego Policji, a chwilę później fałszywy prokurator. Mężczyźni poinformowali seniora, że jego oszczędności na koncie są zagrożone, bo w banku działa szajka. Pokrzywdzony zgodził się wziąć udział w fikcyjnej akcji, mającej na celu zatrzymanie rzekomych przestępców – powiedział st. sierż. Paweł Żukiewicz z zespołu prasowego CBŚP.

Bank, w którym emeryt miał pieniądze, był już nieczynny. Przestępcy poinformowali go, że do zabezpieczenia akcji mogą posłużyć kosztowności, które miał w domu. Pokrzywdzony przekazał biżuterię oraz kolekcjonerskie monety o wartości około 600 tysięcy złotych (dokładną wartość określi powołany w sprawie biegły). Gdy zorientował się, że został oszukany, zgłosił sprawę policji – dodaje Żukiewicz.
W mieszkaniu znaleziono biżuterię

CBŚP, przy wsparciu funkcjonariuszy z Komendy Stołecznej Policji ustaliło, że w wyłudzenie biżuterii mogą być zamieszani Michał K., Tomasz O. oraz Mariusz M. Mężczyźni zostali zatrzymani dzień po dokonaniu przestępstwa.

Podczas przeszukania mieszkania Michała K. znaleźliśmy wyłudzoną złotą biżuterię, złote monety oraz złote wyroby jubilerskie należące do 80-letniego pokrzywdzonego. W mieszkaniach pozostałych zatrzymanych ujawniliśmy telefony komórkowe i liczne karty sim, a także marihuanę – poinformował Żukiewicz.

Następnego dnia policja zatrzymała Konrada B., gdy próbował wyłudzić od starszego mężczyzny 32 tysiące złotych 301 dolarów oraz 700 euro. Pokrzywdzony 79-latek wypłacił część pieniędzy z banku, pozostałe przyniósł z mieszkania i przekazał je przestępcy zgodnie z poleceniem, jakie wydano mu przez telefon – powiedział oficer prasowy CBŚP.
Zatrzymanie na gorącym uczynku

Kryminalni zatrzymali Konrada B. niemal na gorącym uczynku, udało się odzyskać całą wyłudzoną kwotę.

Skierowaliśmy do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie mężczyzny, do którego sąd się przychylił. Wcześniej taki środek izolacyjny został zastosowany wobec pozostałych czterech zatrzymanych – powiedział prok. Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.

Paweł W. odpowie za oszustwo, dokonane w warunkach recydywy, za co grozi do 12 lat pozbawienia wolności. Pozostali za przywłaszczenie mienia znacznej wartości, co zagrożone jest karą 10 lat pozbawienia wolności. Według prokuratury, wszyscy mieli działać „wspólnie i porozumieniu”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymani oszukali znajomych na 6 mln złotych

Miał być interes życia, a wyszedł szwindel! Właściciele kantorów Andrzej K. (63 l.) i Andrzej Z. (60 l.) mieli na Mazurach stawiać apartamenty na wynajem. Pieniądze na biznes pożyczali od majętnych znajomych, obiecując zyski. Oszukali 12 osób na prawie 6 mln zł.

Ten duet był bardzo wiarygodny, bo z powodzeniem prowadził kantory w Śródmieściu. Pieniądze na apartamenty na Mazurach zaczęli pożyczać w 2011 r. Przez pięć lat naciągnęli 12 osób, obiecując udziały w zyskach ze sprzedaży i najmu luksusowych mieszkań. Podpisywali umowy lub wydawali pokwitowania na zaciągnięte długi. Znajomi zaczęli się upominać o zwrot pieniędzy, gdy zorientowali się, że plany Andrzeja K. i Andrzeja Z. nie wyszły poza sferę marzeń.

– Pokrzywdzeni zawiadomili policję. Z zebranych dowodów wynika, że oszuści pożyczyli co najmniej 5 mln 845 tys. zł. Pieniądze nie zostały zainwestowane w nieruchomości. Zniknęły – mówi kom. Joanna Węgrzyniak. Prokurator wydał nakaz zatrzymania naciągaczy. Wpadli w policyjne sidła na ulicy Waryńskiego. Jeden w drodze do kantoru, którego jest właścicielem, a drugi w środku. Andrzej K. usłyszał 10 zarzutów przywłaszczenia pieniędzy, a jego wspólnik pięć zarzutów.

– Decyzją sądu podejrzani zostali tymczasowo aresztowani – mówi kom. Węgrzyniak. Śledczy podejrzewają, że oszukanych może by więcej.
Źródło info i foto: se.pl

Grupa oszustów sprzedawała ludziom nieistniejące zabytkowe samochody

Policjanci z CBŚP pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu zatrzymali sześć osób, w tym pięć osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i jednego podejrzanego o kierowanie nią. Śledztwo dotyczy oszustw przy zakupie i renowacji oraz sprzedaży zabytkowych samochodów, a także ich przywłaszczanie — podało CBŚP.

Oferowane samochody-widma nie były tanie. Cena większości aut przekraczała 150 tys. zł. Wśród poszkodowanych są zarówno Polacy, jak i obywatele innych krajów Unii Europejskiej. Na naiwności zamożnych miłośników pięknych samochodów przestępcy wzbogacili się o ok. 3,5 mln zł.

„Biznes” trwał od 2015 do 2018 roku w województwach podkarpackim, świętokrzyskim i mazowieckim. Schemat działania był podobny — zawierano umowę na renowację zabytkowych samochodów znanych marek, nie mając zamiaru wywiązania się z ustaleń.

— Właścicieli aut wprowadzano w błąd co do postępów prac renowacyjnych, prezentując fałszywą dokumentację zdjęciową. Przywłaszczane w ten sposób samochody były sprzedawane. Oferowano także do sprzedaży zabytkowe samochody, które w rzeczywistości nie istniały. Wszystko wskazuje na to, że pokrzywdzonymi były osoby z terenu Polski, a także innych krajów Unii Europejskiej. W większości przypadków wartość jednego auta przekraczała ponad 150 tys. zł — dowiedzieliśmy się od CBŚP.

Policjanci odzyskali mienie w postaci m.in. zabytkowych samochodów i części do ich renowacji na łączną kwotę około 627 tys. zł. Zatrzymano sześć osób, w tym prawdopodobnego szefa gangu.

Dwóch podejrzanych – na wniosek prokuratora – sąd tymczasowo aresztował na trzy miesiące, wobec pozostałych podejrzanych prokurator zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze: poręczenia majątkowe i zakazy opuszczania kraju. Zastosowano również zabezpieczenie majątkowe na rzeczach ruchomych i nieruchomościach należących do podejrzanych, na łączną kwotę ponad miliona złotych.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policjanci w mieszkaniu dziennikarki Trójki. Pomylili ją z poszukiwaną kobietą

Wielka pomyłka policji. Poszukiwali osoby, podejrzewanej o wyłudzenia kredytów. Tymczasem funkcjonariusze weszli do domu dziennikarki Trójki, która miała pecha mieć to samo imię i mieszkać w tym samym mieście, co poszukiwana kobieta.

Relaksowałam się po pracy, gdy nagle wpadło do domu czterech panów i dwie panie. Nie przedstawili się i dopiero później, zwracając się do mnie po imieniu, powiedzieli, że są z policji. Zakuli mnie w kajdanki i zażądali ode mnie dowodu osobistego. Następnie przeszukano mój plecak, w którym znajdowały się m.in. Trójkowy mikrofon i moja legitymacja prasowa – opowiada Polskiemu Radiu dziennikarka Trójki. Zaczęło się przeszukanie: wyrzucono wszystkie rzeczy z szaf, zabrano komórki, pendrive’y. Wszystko trwało trzy godziny, po czym pojawił się człowiek, który powiedział, że to pomyłka – dodaje kobieta. Okazało się bowiem, że funkcjonariusze poszukiwali kobiety o tym samym imieniu, mieszkającej w tej samej miejscowości.

Jej zdaniem, policjanci zachowywali się podczas kontroli niekulturalnie, mieli też ją szantażować. Dziennikarka twierdzi, że straszono ją zatrzymaniem męża i zabraniem dzieci do policyjnej izby dziecka.

Policjanci z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą realizują czynności w związku z toczącym się dochodzeniem w sprawie wyłudzeń kredytów na wielka skalę. Wytypowany został adres, gdzie miały znajdować się urządzenia mające służyć do popełniania tych przestępstw. Dlatego wczoraj w godzinach wieczornych weszli oni pod ten adres w celu ujawnienia tych właśnie urządzeń – tłumaczy akcję policjantów Katarzyna Kucharska, rzecznik Komendy Wojewódzkiej w Radomiu.

Zapewnia ona, że funkcjonariusze weszli do mieszkania bez nakazu prokuratora czy sędziego bo okoliczności wskazywały na to, że jest pilna potrzeba wykonania takich czynności. Rzeczniczka wyjaśnia, że nie można jeszcze mówić o błędzie funkcjonariuszy, bo trwa wyjaśnianie sprawy. Tymczasem sami policjanci, jak i ich bezpośredni przełożony już przeprosili dziennikarkę.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Grupa oszustów wyłudziła 15 mln zł na „bezpieczne i pewne inwestycje”

Co najmniej 15 mln zł zarobiła grupa oszustów, która naciągnęła ponad 300 osób na inwestowanie w tzw. nowoczesne instrumenty finansowe. Klienci byli mamieni obietnicą pewnych zysków, a w rzeczywistości inwestycje nie odbywały się na prawdziwym rynku inwestycyjnym, ale wirtualnie na prywatnym serwerze, kontrolowanym przez naciągaczy. W ostatnich dniach zatrzymano do sprawy 13 osób, w tym obywatela Izraela Reuvena H., znanego stołecznego dewelopera.

W ostatnich dniach funkcjonariusze Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą KDP pod nadzorem stołecznej Prokuratury Okręgowej zatrzymali 13 osób związanych z działalnością firmy Alpha Finex i powiązanych z nią spółek. Z ustaleń portalu tvp.info wynika, że jednym z podejrzewanych mężczyzn jest Reuven H. (posiada obywatelstwo Izraela i Rumunii), który do 13 lutego pełnił funkcję dyrektora znaczącego konsorcjum działającego na rynkach deweloperskich. Poza H. zatrzymano także Dora L. (z Izraela), Gruzina – Agiti K., Rosjanina – Ibrahima E. i dziewięciu Polaków.

Wirtualny przekręt

– Prokurator przedstawił podejrzanym zarzuty: udziału w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu popełnianie przestępstw na rynku finansowym; prowadzenia działalności maklerskiej w zakresie obrotu instrumentami finansowymi bez wymaganego zezwolenia oraz oszustw – powiedział portalowi tvp.info prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej.

– Ustalono, iż podejrzani działając w ramach podmiotów o nazwach Alpha Finex Ltd, U Trade, Labor Poland, Bloom FX oraz Trade Marker Cyprus występującej pod marką handlową Sky Fx, doprowadzili do niekorzystnego rozporządzenia mieniem 326 pokrzywdzonych na łączną kwotę ponad 15 mln zł. Klientom oferowali m.in. inwestowanie ich pieniędzy w instrumenty finansowe, kruszce i waluty na rynku FOREX, zapewniając o opłacalności inwestycji, bezpieczeństwie zainwestowanych środków czy gwarancji ich wypłaty – dodaje prok. Łapczyński.

W rzeczywistości inwestycje odbywały się na prawdziwym rynku inwestycyjnym, ale na prywatnych serwerach zlokalizowanych poza Polską, m.in. na terenie Izraela oraz najprawdopodobniej USA. Rachunki inwestycyjne miały w rzeczywistości wartości wirtualne, łącznie z opłatami od „transakcji” oraz zyskami.

Polowanie na jelenie

Z ustaleń śledztwa wynika, że mechanizm oszustwa był bardzo prosty. Przedstawiciele Alpha Finex lub powiązanych z nią firm dzwonili do różnych osób i namawiali do „prawdziwych okazji” w związku z zainwestowaniem w akcje na giełdzie, waluty na rynku FOREX oraz kruszce. Klienta przekonywano, że cała operacja jest bezpieczna i obarczona minimalnym ryzykiem poniesienia strat. Ponadto klienci byli zapewniani, że w każdym momencie mogą wycofać zainwestowane pieniądze.

– Po dokonaniu wpłaty na rachunek spółki klient był instruowany telefonicznie przez pracownika spółki w zakresie założenia konta inwestycyjnego, po czym otrzymywał login i hasło do platformy inwestycyjnej Meta Trader 4, na której mógł dokonywać transakcji oraz śledzić stan zainwestowanych środków. Przydzielano mu również opiekuna inwestycyjnego, zapewniając, że jest to profesjonalista w zakresie obrotu na rynku finansowym. Opiekun telefonował do klienta, informował, w co ma inwestować, doradzał, jakich ma dokonać transakcji, a jakich transakcji unikać – wyjaśnia prok. Łapczyński.

Początkowo klienci oszustów osiągali niewielki zysk. Jednak bardzo szybko porady opiekunów oraz transakcje przez nich doradzane przynosiły wyłącznie straty. Po każdej poniesionej przez klientów stracie osoby będące ich opiekunami stawały się nieuchwytne – nie odbierały telefonów i nie odpowiadały na maile. Niektórzy klienci, chcąc odrobić poniesione straty, ulegali presji doradców i dokonywali dodatkowych wpłat, zaciągając niejednokrotnie pożyczki w bankach bądź zadłużając się u rodziny.

Klienci wpłacali od tysiąca do nawet 600 tys. zł. Pieniądze klientów w ogóle nie były inwestowane, ale wykorzystywano je do wynagrodzenia pracowników oszukańczych firm, a przede wszystkim na prywatne cele osób kierujących przekrętem.

Z ustaleń śledztwa wynika, iż średnie zarobki osób, które kontaktowały się z klientami, wynosiły ok. 1800 zł i były powiększane o premie, uzależnione od dokonywanych przez inwestorów wpłat. Niektórzy pracownicy z tytułu skutecznej „sprzedaży” osiągali miesięczne dochody rzędu 15 tys. zł. Ponadto z tytułu jednorazowych premii, stanowiących od 3-7 proc. wpłaty klienta, byli w stanie uzyskać 20-30 tys. zł.

Zarabiali na stratach klientów

Jak ustalono, właścicielem oraz przedstawicielem spółki Alpha Finex, z którą powiązane były kolejne działające m.in. na terenie Polski i świadczące na jej rzecz usługi pośrednictwa, był Eyal P. Mężczyzna został zatrzymany w 2017 r. W czasie śledztwa okazało się, że nie jest on jedyną ważną osobą w grupie oszustów.

Zatrzymany przed kilkoma dniami Rauven H. miał, według śledczych, być osobą upoważnioną do dysponowania kilkoma rachunkami spółek objętych śledztwem, na które przelewane były środki pochodzące z wpłat klientów. Nasi rozmówcy twierdzą, że H. mógł nadzorować pieniądze przepływające przez spółki wykorzystywane do przekrętów.

Prokuratura uważa, że „celem działających na terenie Polski przedstawicielstw Alpha Finex było pozyskanie jak największej ilości klientów, którzy zainwestują jak największe kwoty, oraz prowadzenie działalności na zasadzie „market maker”, gdzie poniesiona przez klienta strata na inwestycjach oznacza zysk dla prowadzącego brokera, zaś zysk odnoszony przez klienta stratę dla brokera.

Prokuratura zdecydowała o zajęciu mienia zatrzymanych osób. W sumie zajęto już majątki oszustów na łączną kwotę 5,2 mln zł. To przede wszystkim gotówka, kosztowności oraz akty własności nieruchomości.
Źródło info i foto: TVP.info