Działania Prokuratury Krajowej ws. oszustw związanych z koronawirusem

Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie oszustw dotyczących fałszywych smsów, związanych z przekazaniem środków pieniężnych, pod pozorem ich chronienia przed utratą w warunkach zagrożenia epidemicznego, na rzecz rezerwy NBP – podała w poniedziałek Prokuratura Krajowa. Dodała, że prowadzone są także inne postępowania związane z oszustwami w zw. z koronawirusem.

Jak przekazała w poniedziałek PK, wszczęte 18 marca 2020 r. w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie śledztwo toczy się w sprawie mających miejsce w marcu 2020 roku oszustw i usiłowania oszustw przy wykorzystaniu wiadomości SMS i fałszywych stron logowania do bankowości elektronicznej, podjętych pod pozorem chronienia – w warunkach zagrożenia epidemicznego – środków pieniężnych przed ich utratą, na rzecz rezerwy Narodowego Banku Polskiego.

PK poinformowała też, że prowadzone są dwa postępowania pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, dotyczące oszustw przy oferowaniu sprzedaży maseczek ochronnych za pośrednictwem internetu.

Dzięki współpracy Prokuratury Krajowej z Rzecznikiem Praw Pacjenta ujawniono również przypadki reklamowania i oferowania za pośrednictwem internetu usług oraz towarów „mających wytworzyć odporność na koronawirusa”, „skutecznie przeciwdziałać koronawirusowi” czy „likwidować zakażenia koronawirusem”.

„Działania te podejmują podmioty gospodarcze nieuprawnione do wykonywania działalności leczniczej i udzielania świadczeń zdrowotnych” – podała PK w komunikacie.

Kolejne postępowania

Jak przekazała PK, zespół prokuratorów do koordynacji walki z przestępczością gospodarczą, w związku ze stanem zagrożenia epidemicznego, we współpracy z Biurem do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji podjął także czynności w kolejnych postępowaniach, dotyczących: organizowanej na portalu internetowym fałszywej zbiórki pieniężnej pod hasłem „Wsparcie dla Szpitala Zakaźnego w Warszawie w walce z koronawirusem SARS-CoV-2 i chorobą COVID-19”, oszustw na szkodę wielu pokrzywdzonych przy sprzedaży za pośrednictwem platformy aukcyjnej środków dezynfekujących i środków ochrony osobistej, oszustw przy zakupie masek ochronnych na szkodę zamawiającego, który przekazał na rachunki w czterech bankach wskazanych przez sprawców wyłudzone środki w kwocie ponad 1 miliona 500 tys. zł, czy też oferty zgłoszonej za pośrednictwem portalu aukcyjnego określonej jako „terapia na koronawirusa”.

Zespół prokuratorów do koordynacji walki z przestępczością gospodarczą

PK poinformowała wcześniej, że zespół prokuratorów do koordynacji walki z przestępczością gospodarczą, w związku ze stanem zagrożenia epidemicznego, został powołany zarządzeniem Prokuratora Krajowego w dniu 16 marca 2020 roku.

Do jego zadań należy zbieranie i analizowanie informacji dotyczących przestępczości gospodarczej związanej z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS Co V-2, ocena zasadności podejmowanych czynności procesowych i przyjmowanych kwalifikacji prawnych czynów, celem ujednolicenia praktyki postępowań i podwyższenia ich skuteczności, a także sprawdzanie, czy w różnych jednostkach Prokuratury nie toczą się postępowania w tym samym przedmiocie.

Ponadto wystąpiono do podległych jednostek organizacyjnych prokuratury o bieżące analizowanie doniesień medialnych, pism anonimowych i wszelkich innych dostępnych źródeł informacji w celu wszczynania postępowań karnych oraz o niezwłoczne informowanie o takich faktach.
Źródło info i foto: interia.pl

39-letnia kobieta planowała sprzedawać „domowe testy na koronawirusa”

39-letnia mieszkanka Trzebini (Małopolskie) planowała handel „domowymi testami na koronawirusa”. Sprawę wykrył policjant podczas przeglądania stron internetowych. Za usiłowanie oszustwa kobiecie może grozić do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Sprawa jest przekazana do prokuratury – powiedziała w czwartek Iwona Szelichiewicz, rzeczniczka prasowa Komendanta Powiatowego Policji w Chrzanowie.

Zgodnie z przekazanymi przez nią informacjami, na ofertę sprzedaży testu na COVID-19 natknął się policjant, który przeglądał strony internetowe. Zgodnie z ogłoszeniem, jakie 39-letnia mieszkanka Trzebini zamieściła na Facebooku, test można było przeprowadzić samodzielnie w domu, miał być dostępny od poniedziałku w cenie od 35 do 50 zł. Kobieta oferowała wysyłkę pocztową, w związku z czym prosiła o kontakt za pośrednictwem podanego przez nią numeru telefonu.

Policja ustaliła, że 39-latka nie miała możliwości dysponowania takimi testami. Jeśli usłyszy zarzut usiłowania oszustwa, to grozić jej będzie do ośmiu lat pozbawienia wolności.

W czasie walki z koronawirusem policja apeluje o rozwagę i zdrowy rozsądek przy zakupie asortymentu mającego chronić przed chorobą. „Mogą pojawić się osoby, które żerując na ludzkiej obawie przed chorobą, próbują czerpać z korzyści z obecnej sytuacji” – czytamy w komunikacie policji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

CBŚP zatrzymało 9 osób oszukujących na platformach inwestycyjnych

Na polecenie prokuratora 12 marca 2020 r. funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali kolejnych 9 osób w toku śledztwa, prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie dotyczącego oszustw za pośrednictwem platform inwestycyjnych.

Jak poinformowała prokuratura, zatrzymani działali w ramach wielu podmiotów, w tym zarejestrowanych na Cyprze, Grecji oraz Wielkiej Brytanii – posiadających oddziały z siedzibą w Warszawie i powiązanych z nią spółek.

Zatrzymane osoby wykonywały funkcje pracowników tzw. działów retencji, którzy kontaktowali się z pokrzywdzonymi. To bezpośrednio ich działania doprowadzały klientów do powstania strat z tytułu inwestycji.

Sposób przestępczego działania grupy polegał na tym, że przedstawiciele firmy kontaktowali się z potencjalnymi inwestorami, oferując produkty finansowe, które miały przynieść nawet kilkudziesięcioprocentowy zysk (20-30 %). Początkowo osiągane sukcesy zachęcały klientów do kolejnych inwestycji finansowych. Następnie członkowie grupy proponowali klientom nietrafione inwestycje, które powodowały wyzerowanie kont pokrzywdzonych.

Po pewnym czasie inwestorzy tracili kontakt z przedstawicielami firmy, tracąc także wcześniej zainwestowane pieniądze. Ustalono, że poszczególni inwestorzy na nietrafionych inwestycjach ponosili straty od 3 tys. zł do nawet ponad 2 mln zł.

Prokurator ogłosił podejrzanym zarzuty działania w zorganizowanej grupie przestępczej mającej na celu prowadzenie działalności w zakresie obrotu instrumentami finansowymi bez wymaganego zezwolenia Komisji Nadzoru Finansowego. Zarzucono też im działanie na szkodę osób dokonujących inwestycji środków pieniężnych na platformach inwestycyjnych oraz doprowadzenia kilkudziesięciu osób – inwestorów do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w łącznej kwocie ponad 25 mln zł, poprzez wprowadzenie ich w błąd co do funkcjonowania platform inwestycyjnych, tożsamości osób prowadzących doradztwo inwestycyjne, zasad dotyczących inwestowania środków oraz ryzyka inwestycyjnego.

Prokurator zastosował wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci poręczeń majątkowych, dozorów Policji oraz zakazów opuszczania kraju.

Poprzednie działania przeprowadzono w listopadzie 2018 r., marcu 2019 r. oraz czerwcu 2019 r. Łącznie w sprawie zarzuty przedstawiono 96 podejrzanym.

Na poczet przyszłych kar na mieniu podejrzanych dokonano zabezpieczeń majątkowych rzędu kilkunastu milionów złotych. Trwają czynności mające na celu ustalenie kolejnych składników majątku sprawców w celu zabezpieczenia na poczet przyszłych obowiązków naprawienia szkody na rzecz pokrzywdzonych.
Źródło info i foto: pb.pl

W Finlandii rośnie liczba oszustw „na koronawirusa”

Trzej mężczyźni, którzy przedstawiali się jako „inspektorzy do spraw koronawirusa”, pod pretekstem epidemii odwiedzili prywatny dom niedaleko Helsinek. Właściciel zgłosił, że w trakcie „inspekcji” skradziono mu gotówkę oraz kosztowności – poinformowała komenda policji.

Jak podano w komunikacie, zdarzenie miało miejsce w miejscowości Vihti (ok. 50 km na północny zachód od Helsinek), a „podejrzani mówiący po fińsku zapukali do okna mieszkania i poinformowali, że przystępują do inspekcji w związku z koronawirusem”. Jeden z „kontrolerów” rozmową „odwracał uwagę” właściciela, a dwaj pozostali w tym czasie „krążyli po mieszkaniu”.

Następnie – opisuje policja – po rzekomo przeprowadzonej inspekcji, właściciel został poproszony o uiszczenie 10 euro opłaty przez urządzenie przypominające terminal płatniczy. Po tym, gdy mężczyźni wyszli z domu, właściciel zauważył, że skradziono mu m.in. dwa tys. euro w gotówce oraz wiele cennych przedmiotów.

To pierwszy taki zgłoszony na policję przypadek oszustwa dokonanego „na koronawirusa” – podkreśla policja, przestrzegając jednocześnie, aby w obecnej, nadzwyczajnej sytuacji obywatele – a szczególnie osoby samotne i starsze – zachowali czujność i szczególną ostrożność.
Źródło info i foto: interia.pl

Kolejne zatrzymania ws. działania piramidy finansowej

Agenci CBA zatrzymali trzy kolejne osoby w śledztwie dotyczącym działania piramidy finansowej, w której ponad 2 tys. osób miało stracić co najmniej 600 mln zł – poinformowało CBA we wtorek. Wcześniej zarzuty w sprawie postawiono 30 osobom. Grupa stworzyła cztery fundusze inwestycyjne zamkniętych aktywów niepublicznych i zarządzała nimi w latach 2012-17.

Trzy osoby zostały zatrzymane na terenie woj. mazowieckiego przez funkcjonariuszy poznańskiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Zatrzymani są według CBA zamieszani w działanie zorganizowanej grupy przestępczej, która stworzyła i zarządzała piramidą finansową. „Zatrzymane dzisiaj osoby stanowią kolejny element łańcuszka w ramach działającej piramidy” – napisał wydział komunikacji społecznej CBA. Według Biura dowody wskazują, że funkcjonując w podmiotach gospodarczych działających na terenie Mazowsza, brały one udział w procederze prania pieniędzy.

Grupa w latach 2012-2017 zarządzała na polskim rynku finansowym czterema funduszami inwestycyjnymi zamkniętych aktywów niepublicznych. Certyfikaty wskazanych funduszy były oferowane za pośrednictwem banków. „Pracownicy banków działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowych świadomie wprowadzali nabywców w błąd – przekonywali ich, że oferowane produkty są zabezpieczone gwarancjami bankowymi lub są po prostu zwykłymi lokatami bankowymi” – opisało CBA schemat działania piramidy.

Według dotychczasowych ustaleń przestępcze działanie grupy doprowadziło do straty co najmniej 600 mln zł przez ponad 2000 osób. Szkody w mieniu funduszy oszacowano na ponad 90 milionów złotych. Zarzuty przedstawi zatrzymanym przez CBA Prokuratura Regionalna w Łodzi. Wcześniej w tej sprawie zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, oszustwa i działania na szkodę funduszy usłyszało 30 osób, z czego wobec sześciu jest stosowany areszt.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Oszukiwali na pakiety medyczne. Zatrzymano 7 osób

Mieli wyłudzić prawie 2,2 mln zł, oszukiwać osoby starsze i schorowane. Na polecenie warszawskiej prokuratury zatrzymano siedem osób związanych z działalnością spółki. Usłyszeli m.in. zarzut działania w grupie przestępczej. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wspólnie z KRP Warszawa I prowadzi śledztwo dotyczące doprowadzenia kilkuset osób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez zawieranie z nimi umów o świadczenie usług medycznych, tzw. „pakietów medycznych”, a także sprzedaży przedmiotów, które miały posiadać właściwości zdrowotne.

Osoby, które usłyszały zarzuty, miały wprowadzać w błąd pokrzywdzonych co do właściwości zdrowotnych oferowanych przedmiotów oraz faktycznej możliwości i zamiaru wywiązywania się ze zobowiązania do zapewnienia świadczenia usług medycznych w ramach oferowanych pakietów.

Przedstawiono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej

W środę na polecenie prokuratora doszło do zatrzymania 7 osób związanych z działalnością spółki, w tym jej prezesów, członków zarządu oraz inne osoby działające w imieniu spółek. Osoby te zostały doprowadzone do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdzie przedstawiono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Mieli działać głównie na szkodę osób starszych.

Dodatkowo, usłyszeli po kilkaset zarzutów dotyczących doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem kilkuset pokrzywdzonych poprzez zawieranie z pokrzywdzonymi umów o świadczenie usług medycznych, tzw. „pakietów medycznych” oraz umów na zakup przedmiotów mających mieć właściwości lecznicze, poprzez wprowadzenie pokrzywdzonych w błąd co do zamiaru i możliwości wywiązania się z tych umów.

A także ich warunków, zakresu dostępności usług medycznych, faktycznej wartości przydatności sprzedawanych produktów oraz stosowanie przy zawieraniu umów. Zatrzymani mieli także manipulować swoimi ofiarami, co w znacznym stopniu utrudniało lub uniemożliwiało pokrzywdzonym będącym w podeszłym wieku świadome podjęcie decyzji co do zawieranych umów.

Wyłudzili prawie 2,2 mln zł

Głównemu podejrzanemu Marcinowi K. prokurator przedstawił zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz oszustw na szkodę ponad 300 pokrzywdzonych.

Działając w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, podejrzani wyłudzili od pokrzywdzonych prawie 2,2 mln zł oraz usiłowali wyłudzić prawie 300 tysięcy złotych. Kwoty jakie pokrzywdzeni przeznaczali na zakup świadczeń wahały się od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Prokurator skierował do sądu wnioski o tymczasowy areszt dla zatrzymanych.

W toku czynności procesowych zabezpieczono luksusowe auta, m.in. Tesla, Porsche, oraz luksusowe zegarki, m.in. marek: Patek, Vacheron Constantin, Omega, Rolex i Breitling.

Gadżety zawierające srebro koloidalne i pakiety medyczne

Pierwsza ze spółek rozpoczęła działalność w 2015 r. Zajmowała się sprzedażą kompletów pościeli, wody butelkowej, ziół oraz innych gadżetów mających zawierać srebro koloidalne, które zgodnie z prowadzonymi prezentacjami, miało pozytywnie wpływać na stan zdrowia.

Po wielu skargach klientów oraz interwencjach Rzecznika Praw Konsumenta, właściciele spółki zaprzestali prowadzenia działalności w tym zakresie i przenieśli się na ul. Kijowską w Warszawie, gdzie w ramach innej spółki otworzyli klinikę tzw. klinikę medyczną.

Firma posiadała w swojej ofercie zakup pakietów medycznych z nielimitowanym dostępem do lekarzy specjalistów. Przedstawiciele spółki począwszy od końca czerwca 2016 r. zawierali umowy o świadczenie usług medycznych z renomowanymi placówkami na terenie Warszawy, które miały realizować opiekę medyczna na rzecz klientów spółki, którzy wykupili pakiety medyczne.

Kierowali do znanych placówek medycznych

Jak się później okazało, celem przedstawicieli spółki było upozorowanie legalności działalności poprzez kierowanie swoich pacjentów na wizyty do znanych placówek medycznych.

Z uwagi na oferowanie tego typu usług, liczba klientów spółki znacząco wzrosła. W tym też okresie jej przedstawiciele zaprzestali regulowania zobowiązań wobec placówek medycznych z którymi podpisali umowy, w związku czym do końca kwietnia 2017 r. wszystkie podmioty współpracujące z tą spółką rozwiązały umowy o świadczenie usług medycznych.

Ponadto zaczęli we własnym zakresie zatrudniać lekarzy specjalistów, przy czym liczba zatrudnionych lekarzy, zakres ich specjalności oraz faktycznie realizowane usługi, nie odpowiadały tym określonym w pakietach.

Zapraszali seniorów na spotkania

W celu zdobycia jak największej ilości klientów, przedstawiciele spółki, m.in. na salach konferencyjnych oraz klubach seniora na terenie całej Warszawy, pod pretekstem bezpłatnych badań, zapraszali seniorów na spotkania, których głównym celem było zawarcie umów o usługi medyczne.

Innym sposobem pozyskiwania klientów było roznoszenie ulotek z zaproszeniem na bezpłatne badanie oraz uruchomienie call – center.

Pozyskanemu w ten sposób klientowi wykonywano powierzchowne badanie diagnostyczne, po czym pacjent był informowany o poważnym stanie zdrowia i konieczności natychmiastowego podjęcia leczenia, którego brak może być groźny dla życia i zdrowia pacjenta.

Wykorzystując zdenerwowanie klientów, przedstawiciele spółki podsuwali do podpisu umowę o pakiety medyczne, po czym często udawali się z nimi do pobliskiego banku, którego pracownicy „od ręki” udzielali wysokoprocentowych kredytów na pokrycie kosztów pakietu. Koszty poszczególnych pakietów medycznych wynosiły od kilku do kilkunastu tysięcy złotych.

Pakiet bez pokrycia

Klienci dopiero w domu orientowali się co do tego jakiego rodzaju umowy zawarli, w związku z czym większość z nich podjęła próbę odstąpienia od nich. Oświadczenia o odstąpieniu od umowy nie były uznawane, a klienci byli zbywani lub ich wniosku były odrzucane w oparciu o opracowany wcześniej szablon.

Pomimo tego, że operowany pakiet medyczny zawierał nielimitowane wizyty lekarskie, przedstawiciele spółki nie dysponowali możliwością zapewnienia takiej opieki, a tym samym wywiązania się z tego rodzaju zobowiązań.

W związku z pojawiającymi się zaległościami w płatnościach wynagrodzeń dla pracowników do połowy 2017 r. z kliniki odszedł cały personel medyczny.

Właściciele tej spółki powołali kolejną spółkę – której profil obejmował rehabilitację i fizjoterapię, a sama działalność została rozszerzona na inne miasta w Polsce, m.in. Łódź, Szczecin i Wrocław.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Marek L., założyciel fundacji z zarzutami. Oszukał ofiarę księdza pedofila

Zarzut oszustwa postawiono założycielowi fundacji „Nie lękajcie się” Markowi L. – pisze piątkowa „Rzeczpospolita”. Niedawny prezes Marek L. miał wyłudzić od podopiecznej fundacji „Nie lękajcie się” 30 tys. zł.

Jak podaje piątkowa gazeta, szczecińska prokuratura postawiła Markowi L. zarzut z art. 286 par. 1 tuż przed świętami. Przepis ten mówi, że przestępstwo popełnia ten, kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd – za co grozi do ośmiu lat więzienia. Marek L. formalnie nie przyznał się do stawianego mu zarzutu, jednak złożył zeznania, w których potwierdził, że faktycznie wprowadził pokrzywdzoną w błąd, twierdząc, że jest chory” – powiedział „Rzeczpospolitej” – prok. Maciej Jóźwiak z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Śledztwo to pokłosie głośnej publikacji „Gazety Wyborczej” z maja 2019 r., w której Katarzyna, ofiara księdza pedofila, opowiedziała, że Marek L., znany orędownik walki z pedofilią w Kościele, wyłudził od niej 30 tys. zł. Pod pretekstem rzekomej choroby (raka trzustki) i potrzeby nowatorskiej operacji L. zwrócił się do kobiety o pożyczkę zaraz po tym, jak wygrała ona sądownie milion złotych zadośćuczynienia od Towarzystwa Chrystusowego. L. miał pojechać do kobiety, a ta dała mu 20 tys. zł do ręki jako pożyczkę, a 10 tys. w prezencie.

Kobieta wkrótce się zorientowała, że Marek L. ją oszukał – nie chciał jej przedstawić żadnej dokumentacji medycznej, nie przeszedł też operacji. Sprawa wywołała burzę, która stała się początkiem końca kariery Marka L. oraz założonej przez niego fundacji. Pod koniec maja L. zrezygnował z funkcji prezesa, a fundacja (działała od 2013 r., dokumentowała przypadki molestowania dzieci przez księży, udzielała ofiarom pomocy prawnej i psychologicznej, pozyskiwała odszkodowania od Kościoła) zleciła audyt kontroli wydatków. O podejrzeniu wyłudzenia pieniędzy od kobiety zawiadomiono prokuraturę.

Jak informuje dziennik, na razie – oprócz Katarzyny – nie ma innych pokrzywdzonych działaniami L. Jednak postawienie mu zarzutu nie kończy sprawy. „Przesłuchujemy inne osoby w ramach pomocy prawnej” – dodaje w rozmowie z gazetą prok. Marek Jóźwiak.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zbigniew Stonoga nie trafi do aresztu. Ma wpłacić pół mln kaucji

Podejrzany o oszustwa i pranie brudnych pieniędzy Zbigniew Stonoga nie zostanie aresztowany – zdecydował Sąd Rejonowy w Lublinie. Zamiast tego przedsiębiorca wpłacić ma kaucję w wysokości pół miliona złotych. Prokuratura zapowiedziała zażalenie. W poniedziałek Zbigniew Stonoga został zatrzymany przez policję. Lubelska prokuratura postawiła mu siedem zarzutów, m.in. przywłaszczenie 900 tysięcy złotych, pranie brudnych pieniędzy i organizowanie nielegalnej loterii. Grozi mu do 15 lat więzienia.

Stonoga wraca na wolność

Wszystko wskazywało na to, że wigilię Stonoga spędzi w celi. Jednak w środę Sąd Okręgowy w Lublinie uznał, że biznesmen nie będzie utrudniał postępowania i dlatego może wyjść na wolność. – Sąd zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 500 tysięcy złotych, dozór policji z obowiązkiem stawiennictwa dwa razy w tygodniu oraz zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu – poinformowała rzeczniczka prasowy Sądu Okręgowego w Lublinie sędzia Barbara Markowska.

Prokuratura Regionalna w Lublinie poinformowała, że nie zgadza się z decyzją sądu. – Prokuratura, uznając orzeczenie za błędne, skieruje zażalenie do Sądu Okręgowego w Lublinie – przekazał rzecznik prasowy prokuratury Piotr Marko. Prokuratura domaga się tymczasowego aresztowania Stonogi na trzy miesiące.

Stonoga twierdzi, że jest niewinny, a „to, co się stało, to polityczna zemsta”. Biznesmen zgodził się na podawanie nazwiska i ujawnianie swojego wizerunku w mediach. W mediach społecznościowych informuje o tym, że jest już na wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Szczecin: Ruszył proces ws. oszustw przy zamianie mieszkań. Notariusze wśród oskarżonych

W Sądzie Okręgowym w Szczecinie rozpoczął się w czwartek proces w sprawie wyłudzania mieszkań. Oskarżonych jest 11 osób, w tym notariusze, którzy usłyszeli zarzuty pomocnictwa.

Siedem osób zostało oskarżonych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która działała w Szczecinie, Policach i Warniku. Oszukanych miało być 50 osób, a wartość wyrządzonej szkody oszacowano na niemal 4 mln zł.

Grupa – według prokuratury – wyłudzała mieszkania. Oskarżeni mieli doprowadzać pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzania lokalami – osoby, które oszukali, traciły tytuły prawne do zajmowanych mieszkań i nie otrzymywały w zamian ekwiwalentnych świadczeń. Zdaniem śledczych, grupa wykorzystywała niezdolność pokrzywdzonych do zrozumienia podejmowanych czynności prawnych.

Oskarżeni – według prokuratury – docierali do pokrzywdzonych posiadających mieszkania m.in. przez ich znajomych i odpowiadając na ogłoszenia o zamianie mieszkań. Oferowali zamianę mieszkania na mniejsze z jednoczesną spłatą zadłużenia i ewentualną dopłatą.

Jeżeli pokrzywdzeni nie byli właścicielami lokali, w których mieszkali, ale mieli spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu, oskarżeni mieli im przekazywać pieniądze na sfinansowanie przekształcenia tego prawa w spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu.

Po akceptacji zaproponowanych warunków zamiany oskarżeni mieli pokazywać pokrzywdzonym mieszkania, w których ci mogliby zamieszkać. Jeśli pokrzywdzeni byli zainteresowani, zawierano jedną lub kilka umów cywilnoprawnych; ich treść nie odpowiadała jednak ustaleniom.

Pokrzywdzeni byli zawożeni do współpracujących z oskarżonymi kancelarii notarialnych, gdzie podpisywano dokumenty, na których podstawie ofiary traciły tytuły prawne do dotychczas zajmowanych lokali. Mieszkania, które nabywali, nie były tymi, które im pokazywano: miały znacznie gorszy standard. Zdarzało się też, że pokrzywdzeni po zawarciu umowy byli umieszczani w lokalach, które podejrzani jedynie wynajęli albo w ogóle nie otrzymywali w zamian jakiegokolwiek lokalu, lecz byli dokwaterowywani do innych oszukanych osób.

Czworgu notariuszy (dwóch nie wykonuje już zawodu) prokuratura zarzuca pomocnictwo w oszustwie i niedopełnienie obowiązków funkcjonariuszy publicznych: nie udzielali pokrzywdzonym informacji, których powinni udzielić.

Grupą przestępczą miał kierować Robert M. Jego rola – według aktu oskarżenia – polegała m.in. na „założeniu zorganizowanej grupy przestępczej, wydawaniu poleceń pozostałym członkom grupy, koordynowaniu i nadzorowaniu ich działań, zapewnianiu środków finansowych na realizację poszczególnych czynów zabronionych”.

Robert M. miał m.in. uczestniczyć w rozmowach dotyczących zamiany mieszkań, posługując się przy tym fałszywymi danymi osobowymi. Miał też uczestniczyć w zawieraniu aktów notarialnych, nadzorować przewożenie rzeczy osób, które zamieniły mieszkania, i brać udział w sprzedaży wyłudzonych lokali osobom trzecim.

Mężczyzna nie przyznał się do winy. Podczas czwartkowej rozprawy odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Oskarżeni odpowiadają z wolnej stopy (oprócz jednego, który odbywa karę więzienia za inną sprawę). Kolejna rozprawa ma się odbyć 10 września.
Źródło info i foto: TVP.info

7 osób z zarzutami. Chodzi o wyłudzenie 1.5 mln złotych z NFZ

Siedem osób usłyszało zarzuty w związku ze śledztwem dotyczącym wyłudzenia 1,5 mln zł z NFZ. Wśród podejrzanych jest lekarka i dwoje właścicieli aptek z powiatu przemyskiego, którzy – decyzją sądu – trafili do aresztów.

Śledztwo w sprawie oszustw na szkodę podkarpackiego NFZ nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie. Dotyczy ono doprowadzenia podkarpackiego oddziału NFZ, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości. W postępowaniu ustalono, że chodzi o około 1,5 mln zł.

Rzecznik rzeszowskiej prokuratury okręgowej prok. Artur Grabowski poinformował, że podejrzani wyłudzali refundacje z podkarpackiego NFZ na leki zawierające srebro koloidalne. Mieli w tym celu wprowadzać w błąd co do zasadności wskazanego rodzaju i sposobu leczenia i pozorować obrót tymi lekami.

Siedem osób podejrzanych
Podejrzanymi jest siedmioro mieszkańców powiatu przemyskiego: 55-letnia lekarka Ella S., właściciele aptek: 33-letni Rafał K. i 62-letnia Krystyna K., a także 63-letni Andrzej K., 32-letnia Natalia K., 36-letnia Katarzyna K. i 27-letnia Anna C.

W śledztwie ustalono, że właściciele aptek na terenie powiatu przemyskiego: Krystyna K. i Rafał K. „weszli w porozumienie z lekarzem rodzinnym Ellą S.”. Lekarka miała wypisywać recepty na farmaceutyki na schorzenia dermatologiczne dla tzw. osób zaufanych.

Prok. Grabowski dodał, że te zaufane osoby to głównie członkowie rodziny właścicieli aptek.

Na podstawie tych recept w punktach aptecznych miała być sporządzana maść, w której skład wchodziło srebro koloidalne.

„Lekarz stwarzała jedynie pozory leczenia. Recepty poświadczały nieprawdę, były wystawiane instrumentalnie, bez potrzeb medycznych. Zastosowanie składników tego leku recepturowego było bezzasadne i obecnie niestosowane w lecznictwie dermatologicznym. Leki nie były też faktycznie realizowane w aptekach, leczy tylko formalnie wprowadzane do systemu” – wyjaśnił prok. Grabowski.

Dodał, że faktury przedstawione NFZ przez prowadzących apteki, które miały potwierdzić zakup składników do wytworzenia maści wynikających z recept, zostały zakwestionowane jako sfałszowane przez przedstawiciela hurtowni farmaceutycznej wskazywanej jako sprzedawca tych maści.

Ponadto dokumentacja przekazywana przez właścicieli apteki do Funduszu zawierała nieprawdziwe dane, na których podstawie uzyskiwano refundacje.W ten sposób wyłudzono refundacje z Narodowego Funduszu Zdrowia na kwotę ponad półtora miliona złotych.

Do 15 lat pozbawienia wolności

Jak poinformowała w czwartek w komunikacie Prokuratura Krajowa pięcioro z podejrzanych zostało zatrzymanych w poniedziałek. Wszyscy podejrzani (siedmioro) usłyszeli zarzuty popełnienia oszustw dotyczących mienia wielkiej wartości, fałszowania i posługiwania się fałszywymi dokumentami.

Lekarce grozi kara pozbawienia wolności do lat 10, właścicielom aptek – do 15 lat, ponieważ – jak informuje prokuratura – z popełnienia przestępstwa uczynili sobie stałe źródło dochodów. Podejrzani prowadzili swój proceder od 2016 do 2018 r. Z podejrzanych tylko Rafał K. przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu.

Na poczet obowiązku naprawienia szkody i kary grzywny prokurator zabezpieczył mienie należące do podejrzanych na kwotę około 1,3 mln zł. Na wniosek prokuratury sąd zastosował wobec lekarki Elli S. i dwojga właścicieli aptek: Krystyny K. i Rafała K. areszty na trzy miesiące.
Źródło info i foto: interia.pl