Szczecin: Ruszył proces ws. oszustw przy zamianie mieszkań. Notariusze wśród oskarżonych

W Sądzie Okręgowym w Szczecinie rozpoczął się w czwartek proces w sprawie wyłudzania mieszkań. Oskarżonych jest 11 osób, w tym notariusze, którzy usłyszeli zarzuty pomocnictwa.

Siedem osób zostało oskarżonych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej, która działała w Szczecinie, Policach i Warniku. Oszukanych miało być 50 osób, a wartość wyrządzonej szkody oszacowano na niemal 4 mln zł.

Grupa – według prokuratury – wyłudzała mieszkania. Oskarżeni mieli doprowadzać pokrzywdzonych do niekorzystnego rozporządzania lokalami – osoby, które oszukali, traciły tytuły prawne do zajmowanych mieszkań i nie otrzymywały w zamian ekwiwalentnych świadczeń. Zdaniem śledczych, grupa wykorzystywała niezdolność pokrzywdzonych do zrozumienia podejmowanych czynności prawnych.

Oskarżeni – według prokuratury – docierali do pokrzywdzonych posiadających mieszkania m.in. przez ich znajomych i odpowiadając na ogłoszenia o zamianie mieszkań. Oferowali zamianę mieszkania na mniejsze z jednoczesną spłatą zadłużenia i ewentualną dopłatą.

Jeżeli pokrzywdzeni nie byli właścicielami lokali, w których mieszkali, ale mieli spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu, oskarżeni mieli im przekazywać pieniądze na sfinansowanie przekształcenia tego prawa w spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu.

Po akceptacji zaproponowanych warunków zamiany oskarżeni mieli pokazywać pokrzywdzonym mieszkania, w których ci mogliby zamieszkać. Jeśli pokrzywdzeni byli zainteresowani, zawierano jedną lub kilka umów cywilnoprawnych; ich treść nie odpowiadała jednak ustaleniom.

Pokrzywdzeni byli zawożeni do współpracujących z oskarżonymi kancelarii notarialnych, gdzie podpisywano dokumenty, na których podstawie ofiary traciły tytuły prawne do dotychczas zajmowanych lokali. Mieszkania, które nabywali, nie były tymi, które im pokazywano: miały znacznie gorszy standard. Zdarzało się też, że pokrzywdzeni po zawarciu umowy byli umieszczani w lokalach, które podejrzani jedynie wynajęli albo w ogóle nie otrzymywali w zamian jakiegokolwiek lokalu, lecz byli dokwaterowywani do innych oszukanych osób.

Czworgu notariuszy (dwóch nie wykonuje już zawodu) prokuratura zarzuca pomocnictwo w oszustwie i niedopełnienie obowiązków funkcjonariuszy publicznych: nie udzielali pokrzywdzonym informacji, których powinni udzielić.

Grupą przestępczą miał kierować Robert M. Jego rola – według aktu oskarżenia – polegała m.in. na „założeniu zorganizowanej grupy przestępczej, wydawaniu poleceń pozostałym członkom grupy, koordynowaniu i nadzorowaniu ich działań, zapewnianiu środków finansowych na realizację poszczególnych czynów zabronionych”.

Robert M. miał m.in. uczestniczyć w rozmowach dotyczących zamiany mieszkań, posługując się przy tym fałszywymi danymi osobowymi. Miał też uczestniczyć w zawieraniu aktów notarialnych, nadzorować przewożenie rzeczy osób, które zamieniły mieszkania, i brać udział w sprzedaży wyłudzonych lokali osobom trzecim.

Mężczyzna nie przyznał się do winy. Podczas czwartkowej rozprawy odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania. Oskarżeni odpowiadają z wolnej stopy (oprócz jednego, który odbywa karę więzienia za inną sprawę). Kolejna rozprawa ma się odbyć 10 września.
Źródło info i foto: TVP.info

7 osób z zarzutami. Chodzi o wyłudzenie 1.5 mln złotych z NFZ

Siedem osób usłyszało zarzuty w związku ze śledztwem dotyczącym wyłudzenia 1,5 mln zł z NFZ. Wśród podejrzanych jest lekarka i dwoje właścicieli aptek z powiatu przemyskiego, którzy – decyzją sądu – trafili do aresztów.

Śledztwo w sprawie oszustw na szkodę podkarpackiego NFZ nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie. Dotyczy ono doprowadzenia podkarpackiego oddziału NFZ, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości. W postępowaniu ustalono, że chodzi o około 1,5 mln zł.

Rzecznik rzeszowskiej prokuratury okręgowej prok. Artur Grabowski poinformował, że podejrzani wyłudzali refundacje z podkarpackiego NFZ na leki zawierające srebro koloidalne. Mieli w tym celu wprowadzać w błąd co do zasadności wskazanego rodzaju i sposobu leczenia i pozorować obrót tymi lekami.

Siedem osób podejrzanych
Podejrzanymi jest siedmioro mieszkańców powiatu przemyskiego: 55-letnia lekarka Ella S., właściciele aptek: 33-letni Rafał K. i 62-letnia Krystyna K., a także 63-letni Andrzej K., 32-letnia Natalia K., 36-letnia Katarzyna K. i 27-letnia Anna C.

W śledztwie ustalono, że właściciele aptek na terenie powiatu przemyskiego: Krystyna K. i Rafał K. „weszli w porozumienie z lekarzem rodzinnym Ellą S.”. Lekarka miała wypisywać recepty na farmaceutyki na schorzenia dermatologiczne dla tzw. osób zaufanych.

Prok. Grabowski dodał, że te zaufane osoby to głównie członkowie rodziny właścicieli aptek.

Na podstawie tych recept w punktach aptecznych miała być sporządzana maść, w której skład wchodziło srebro koloidalne.

„Lekarz stwarzała jedynie pozory leczenia. Recepty poświadczały nieprawdę, były wystawiane instrumentalnie, bez potrzeb medycznych. Zastosowanie składników tego leku recepturowego było bezzasadne i obecnie niestosowane w lecznictwie dermatologicznym. Leki nie były też faktycznie realizowane w aptekach, leczy tylko formalnie wprowadzane do systemu” – wyjaśnił prok. Grabowski.

Dodał, że faktury przedstawione NFZ przez prowadzących apteki, które miały potwierdzić zakup składników do wytworzenia maści wynikających z recept, zostały zakwestionowane jako sfałszowane przez przedstawiciela hurtowni farmaceutycznej wskazywanej jako sprzedawca tych maści.

Ponadto dokumentacja przekazywana przez właścicieli apteki do Funduszu zawierała nieprawdziwe dane, na których podstawie uzyskiwano refundacje.W ten sposób wyłudzono refundacje z Narodowego Funduszu Zdrowia na kwotę ponad półtora miliona złotych.

Do 15 lat pozbawienia wolności

Jak poinformowała w czwartek w komunikacie Prokuratura Krajowa pięcioro z podejrzanych zostało zatrzymanych w poniedziałek. Wszyscy podejrzani (siedmioro) usłyszeli zarzuty popełnienia oszustw dotyczących mienia wielkiej wartości, fałszowania i posługiwania się fałszywymi dokumentami.

Lekarce grozi kara pozbawienia wolności do lat 10, właścicielom aptek – do 15 lat, ponieważ – jak informuje prokuratura – z popełnienia przestępstwa uczynili sobie stałe źródło dochodów. Podejrzani prowadzili swój proceder od 2016 do 2018 r. Z podejrzanych tylko Rafał K. przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu.

Na poczet obowiązku naprawienia szkody i kary grzywny prokurator zabezpieczył mienie należące do podejrzanych na kwotę około 1,3 mln zł. Na wniosek prokuratury sąd zastosował wobec lekarki Elli S. i dwojga właścicieli aptek: Krystyny K. i Rafała K. areszty na trzy miesiące.
Źródło info i foto: interia.pl

„Polishbandit” zatrzymany. Chodzi o pranie pieniędzy

W śledztwie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków Nowa Huta małopolscy policjanci rozpracowali proceder internetowych oszustw oraz prania pieniędzy przy pomocy Bitcoinów.

Policjanci z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków Nowa Huta prowadzą śledztwo w sprawie oszustw dokonywanych na portalach internetowych i prania pieniędzy pochodzących z przestępczego procederu przy pomocy kryptowaluty w postaci bitcoinów.

Dzięki specjalistycznej wiedzy i umiejętności policjantów pracujących w ww. wydziale możliwe stało się rozpracowanie przestępczego procederu, w którym do prania pieniędzy wykorzystywane były wirtualne płatności, kryptowaluty oraz inne zaawansowane metody transferu środków oraz maskowanie się sprawcy w sieci TOR.

28.05.br., policjanci zatrzymali 22-letniego mieszkańca Bochni, który w latach 2015-2016, będąc aktywnym uczestnikiem przestępczego forum internetowego ToRepublic o nicku „polishbandit”, prał pieniądze na zlecenie innych osób pochodzące z oszustw na jednym z portali aukcyjnych.

Sprawcy przejmowali konta użytkowników portalu, wystawiając w ich imieniu oszukańcze aukcje (głównie elektronikę) oraz podmieniając numery rachunków bankowych, na które trafiały pieniądze od osób pokrzywdzonych.

Konta bankowe, których dysponentem był zatrzymany, zakładane były na tzw. słupy. Z tych kont środki transferowane były za pośrednictwem firm pośredniczących w płatnościach na rachunki giełd kryptowalutowych z przeznaczeniem na zakup wirtualnej waluty BTC (Bitcoin). W ten sposób sprawca ukrywał źródło pochodzenia pieniędzy i dalszą drogę ich przemieszczania. W celu ukrycia swojej tożsamości logując się do kont bankowych i portfeli bitcoinowych wykorzystywał specjalne oprogramowanie do maskowania własnego adresu IP oraz sieć TOR. Za swoje „usługi” pobierał stały procent wypranej kwoty. W tej sprawie występuje ponad 100 osób pokrzywdzonych, które zostały oszukane na kwotę około 100 tys. złotych. Śledczy udowodnili „wypranie” co najmniej 150 tys. złotych.

Prokurator w prowadzonym śledztwie przedstawił podejrzanemu 68 zarzutów oszustwa (art. 286 § 1 kk.), z którego uczynił sobie stałe źródło dochodu (art. 65 § 1) oraz prania pieniędzy (art. 299 § 1 kk.). Zgromadzony materiał dowodowy, pomimo stosowania przez sprawcę zaawansowanych metod ukrywania własnej tożsamości w sieci oraz znacznego upływu czasu nie pozostawiał żadnej wątpliwości, dlatego podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia. Wobec podejrzanego prokurator zastosował policyjny dozór, zakaz opuszczania kraju i poręczenie majątkowe.
Źródło info i foto: Policja.pl

Bliscy współpracownicy prezydenta USA skazani za oszustwa

Były szef sztabu Trumpa i jego prawnik winni oszustw finansowych

Były szef sztabu wyborczego prezydenta Donalda Trumpa uznany za winnego oszustw finansowych. Paul Manafort odpowiada przed sądem m.in. za ukrywanie pieniędzy za granicą oraz malwersacje bankowo-podatkowe. Także Michael Cohen, były prawnik Donalda Trumpa, przyznał się do oszustw finansowych. Zawarł w tej sprawie ugodę z prokuraturą federalną. Jego zeznania obciążają prezydenta Stanów Zjednoczonych.

To element śledztwa, które specjalny prokurator prowadzi w sprawie domniemanej rosyjskiej ingerencji w amerykańskie wybory. Donald Trump wielokrotnie krytykował działania śledczego. Nazwał je „polowaniem na czarownice”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymany oszust działał metodą „na policjanta”

Ostrowieccy policjanci zatrzymali 45-latka podejrzewanego o dokonanie oszustwa metodą „na policjanta” na szkodę 87 -letniej kobiety. Mężczyzna został zatrzymany przez funkcjonariuszy bezpośrednio po dokonaniu przestępstwa, dzięki czujności świadka, który widział jak starsza kobieta przekazuje kopertę z pieniędzmi oszustowi. Mężczyzna usłyszał już zarzuty dokonania przestępstw, za które grozi mu teraz kara do 8 lat pozbawienia wolności. Sprawa ma charakter rozwojowy i śledczy nie wykluczają dalszych zatrzymań.

W miniony czwartek około 16.30 do Komendy Powiatowej Policji w Ostrowcu Świętokrzyskim przyszedł mężczyzna i poinformował policjantów, iż widział jak chwilę wcześniej przed jedną z restauracji w pobliżu budynku komendy starsza kobieta przekazywała kopertę, prawdopodobnie z pieniędzmi obcemu mężczyźnie i według niego mogło dojść do oszustwa. Będący w tym czasie w poczekalni policjant z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu i Przestępczości Nieletnich wraz z funkcjonariuszem ze stanowiska kierowania natychmiast pobiegli w rejon restauracji, gdzie miało dojść do przestępstwa, lecz nie zastali tam podejrzewanego mężczyzny. Z relacji świadka wynikało, iż sprawca mógł wsiąść do miejskiego autobusu. Policjanci natychmiast zatrzymali autobus, który chwilę wcześniej odjechał z przystanku niedaleko restauracji. W autobusie od razu zauważyli mężczyznę, który odpowiadał rysopisowi sprawcy. Został on zatrzymany i doprowadzony do policyjnej jednostki, gdzie podczas wykonanych czynności funkcjonariusze ujawnili przy nim pieniądze w kwocie 16 000 złotych, pochodzące z oszustwa, którego dopuścił się chwilę wcześniej.

Kolejno policjanci ustalili, że pokrzywdzoną tym przestępstwem była 87-letnia kobieta. Pokrzywdzona w rozmowie z funkcjonariuszami przekazała, iż w miniony czwartek w godzinach południowych skontaktowała się z nią na telefon stacjonarny kobieta podająca się za policjantkę. Poinformowała seniorkę, że jej wnuczek miał wypadek i potrzebne są pieniądze na tzw. załatwienie sprawy. Kobieta uwierzyła oszustce i zgodziła się przekazać pieniądze. Po wypłaceniu gotówki z banku, spotkała się z nieznanym jej mężczyzną pod jedną z restauracji w mieście i przekazała mu 16 000 złotych. On miał przekazać pieniądze wnuczkowi. O tym, że padła ofiarą przestępstwa dowiedziała się od policjantów po zatrzymaniu sprawcy.

Policjanci ustalili, że zatrzymany 45 -letni ostrowczanin dodatkowo jedenastokrotnie brał udział w oszustwach na szkodę starszych osób z Ostrowca Świętokrzyskiego. Łupem oszustów padały wówczas pieniądze w kwotach od około 3 000 do 30 000 złotych. Śledczy przedstawili mężczyźnie zarzuty, do których się przyznał. Dzisiaj zostanie on doprowadzony do prokuratury z wnioskiem o zastosowanie wobec niego środków zapobiegawczych. Sprawa ma charakter rozwojowy, a śledczy nie wykluczają dalszych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

Silvio Berlusconi uniewinniony

Sąd w Mediolanie uniewinnił Silvio Berlusconiego od ciążących na nim zarzutów korupcyjnych. Były premier Włoch w 2013 roku został skazany na cztery lata więzienia i zakaz pełnienia funkcji publicznych przez pięć lat. Dochodzenie dotyczące oszustw w, należącej do niego, telewizji Mediaset przy zakupie praw do emisji filmów zostało wszczęte jeszcze w 2003 roku. Silvio Berlusconi bronił się twierdząc, że pełnił wówczas funkcję premiera, nie mógł więc kontrolować polityki inwestycyjnej spółki.
Źródło info i foto: interia.pl

Były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL Michał K. zatrzymany

Michał K., były wiceminister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL, został zatrzymany na polecenie białostockiej prokuratury. Michał K. w resorcie sprawiedliwości był zastępcą Jarosława Gowina. Ostatnio zrobiło się o nim głośno, gdy doradzał prezydentowi Andrzejowi Dudzie podczas prac nad ustawami o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

Informację o zatrzymaniu adwokata podał rzecznik Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Paweł Sawoń. Śledczy zamierzają mu postawić zarzuty w śledztwie dotyczącym oszustw w podatku VAT na wielką skalę. Michał K., w przeszłości m.in. wiceminister sprawiedliwości, obecnie prowadzi praktykę adwokacką.

Prokuratura nie ujawnia na razie, o jakie zarzuty chodzi, ale w związku z tym, iż zarzuty formalnie zostały sporządzone i mają być ogłoszone po doprowadzeniu zatrzymanego do białostockiej prokuratury, w swoim komunikacie nie używa już ona pełnych danych osobowych.

Rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Białymstoku prokurator Paweł Sawoń powiedział PAP, że do zatrzymania przez funkcjonariuszy CBŚP doszło w Szczecinie.

Bezpośrednio po zatrzymaniu rozpoczęto przeszukania pomieszczeń. Celem tych czynności jest zabezpieczenie dokumentacji mogącej mieć związek z postępowaniem prowadzonym od 2015 roku przez Prokuraturę Regionalną w Białymstoku – poinformowano w komunikacie.

Śledztwo, dla potrzeb którego doszło do zatrzymania, prowadzone jest od 2015 roku przez Prokuraturę Regionalną w Białymstoku, we współpracy z urzędami skarbowymi i UKS w całej Polsce oraz z Generalnym Inspektorem Informacji Finansowej.

Dotyczy zorganizowanej grupy przestępczej działającej nie tylko w kraju, ale także na Słowacji, w Chorwacji i Wielkiej Brytanii, podejrzanej o oszustwa w obrocie paliwami szacowane na blisko 700 mln zł. Grupa miała wprowadzać do obrotu w naszym kraju paliwa bez płacenia za to podatku VAT, zarzuca się jej również tzw. pranie brudnych pieniędzy.

Według informacji podawanych wcześniej przez prokuraturę, przestępcza działalność odbywała się w ramach procedury wewnątrzwspólnotowego nabycia towarów, bez uiszczenia należnego podatku od towarów i usług. Firmy działały po kilka miesięcy jako tzw. znikający podatnicy, w tym czasie nie składały deklaracji podatkowych lub w składanych deklaracjach wskazywały nieprawdziwe informacje.

Między „znikającymi podatnikami” a kolejnymi firmami buforowymi, dochodziło do fikcyjnego obrotu paliwami płynnymi. Według śledczych, w rzeczywistości były one transportowane bezpośrednio od dostawcy do ostatecznego odbiorcy. Dzięki tej działalności ostateczny odbiorca paliwa wykazywał w swoich deklaracjach nieprawdziwe dane dotyczące wysokości podatku.

Główne osoby podejrzane zostały zatrzymane ponad rok temu. Sąd zdecydował o ich aresztowaniu.

Jak podała w środowym komunikacie Prokuratura Regionalna w Białymstoku, do tej pory w sprawie zarzuty postawiono 18 osobom, w tym podejrzanym o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz dwóm adwokatom, którzy dotąd występowali jako obrońcy.

„Jednemu z adwokatów prokurator przedstawił zarzuty dotyczące między innymi udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i tzw. prania brudnych pieniędzy. Drugiemu przedstawiono zarzuty związane z tzw. praniem brudnych pieniędzy” – podała prokuratura.

Milion na koncie
Nazwisko mecenasa Michała K. pojawiło się w kontekście tej sprawy jesienią ub. roku. Prokuratura Krajowa zastrzegała wówczas, że śledztwo w sprawie wyłudzeń (poprzez niezapłacenie) podatku VAT nie ma żadnego powiązania z doradczą działalnością tego prawnika dla prezydenta, związaną z pracami nad projektami ustaw o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa.

We wrześniu ub. roku prokurator krajowy Bogdan Święczkowski informował, że w prowadzonym w Białymstoku śledztwie ustalono, że na rachunki kilku adwokatów przelano środki pochodzące z działań przestępczych. Dodał, że prokuratorzy Prokuratury Regionalnej w Białymstoku i CBŚ podjęli działania, by je zabezpieczyć; zablokowano wtedy kilkaset tys. euro na kontach bankowych.

Mówił też wówczas dziennikarzom, że w lipcu do CBŚP zadzwonił mecenas Michał K., który „dotychczas nie przewijał się w tym śledztwie”. Święczkowski informował, że adwokat podał, iż na jego konto „jeden z uczestników grupy przestępczej” przelał ok. 1 mln zł. Prokurator wystąpił wtedy o wskazanie tego konta, podstaw przelewu i przepływu.

„Niestety, 17 lipca pan mecenas odmówił przekazania tych danych, uniemożliwiając tym samym prokuratorowi zabezpieczenie tej kwoty” – mówił Święczkowski. Według niego, „prokurator został zmuszony do podjęcia innych działań, które w konsekwencji doprowadziły do zabezpieczenia części tych środków”.

Po informacjach w mediach, że „znalazł się na celowniku prokuratury”, mecenas K. mówił wtedy, że nie on jest celem. „Chodzi o zdyskredytowanie prezydenta, jako osoby, która przedstawi wiarygodną reformę sądownictwa”. „Bardzo prawdopodobne, że prokurator generalny idzie na wojnę z prezydentem” – mówił wtedy w RMF FM.

W oficjalnym komunikacie z września 2017 roku Prokuratura Krajowa informowała, że w ramach śledztwa prowadzonego w Białymstoku badana jest sprawa „wykorzystywania rachunków kancelarii adwokackich do ukrywania na nich pieniędzy pochodzących z przestępstwa”. „Głównym celem podejmowanych działań jest odzyskanie tych kwot” – podawali śledczy.
Źródło info i foto: interia.pl

4 osoby zatrzymane ws. oszustw i płatnej protekcji usłyszały prokuratorskie zarzuty

Cztery osoby, zatrzymane przez CBA w śledztwie dotyczącym oszustw, płatnej protekcji i przywłaszczenia sobie funkcji publicznej, usłyszały w katowickiej Prokuraturze Regionalnej zarzuty. Późnym wieczorem nadal trwały przesłuchania dwóch z czterech podejrzanych. Wśród podejrzanych jest Andrzej K., minister w rządzie Marka Belki.

Podejrzani to b. minister sprawiedliwości w latach 2004-2005, obecnie radca prawny, Andrzej K., jego współpracownik z kancelarii Piotr K., gdański biznesmen Marek S. i b. funkcjonariusz Wojskowych Służb Informacyjnych Jerzy K. Jak poinformował rzecznik Prokuratury Regionalnej w Katowicach prok. Waldemar Łubniewski, do środowego wieczoru zakończyły się czynności prokuratorskie z udziałem Jerzego K. i Marka S. Obaj złożyli wyjaśnienia.

– Wobec obu podejrzanych prokurator zastosował wolnościowe środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 10 tys. zł, dozoru policji oraz zakazu opuszczania kraju – powiedział rzecznik.

Późnym wieczorem wciąż trwały przesłuchania Andrzeja K. i jego współpracownika Piotra K. Obaj usłyszeli już zarzuty. O zastosowanych wobec nich środkach zapobiegawczych prokuratora ma poinformować w czwartek rano.

Jak podała wcześniej Prokuratura Krajowa, stawiane zatrzymanym zarzuty dotyczą m.in. usiłowania dokonania oszustw (art. 13 par. 1 kodeksu karnego w związku z art. 286 par. 1 kk), płatnej protekcji (art. 230 par. 1 kk) i przywłaszczenia sobie funkcji publicznej (art. 227 kk).

Ostatnie zatrzymania przeprowadzono w ramach śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Regionalną w Katowicach, w którym już w styczniu br. zarzuty przedstawiono ośmiu osobom.

Jak podała prokuratura, z ustaleń śledztwa wynika, że osoby podejrzane oraz inne biorące udział w tej grupie przestępczej, kontaktowały się z wybranymi przez siebie przedstawicielami instytucji państwowych oraz firm działających przeważnie w branży paliwowej i farmaceutycznej, podając się za agentów służb specjalnych: SKW, ABW i CBA.

Członkowie grupy m.in. deklarowali, że w zamian za korzyści majątkowe lub ich obietnicę, podejmą się załatwiania spraw i roztoczą nad takimi firmami swoisty „parasol ochronny”. W ramach tej ochrony zapewniali, że względem współpracującego z nimi podmiotu nie zostaną wszczęte przez organy skarbowe i policję postępowania kontrolne i karne.

Według informacji PK do popełnienia tych przestępstw doszło od lipca 2015 r. do grudnia 2017 r. w Warszawie i kilku innych miejscowościach.

Zatrzymanym w tej sprawie pod koniec stycznia br. prokurator zarzucił udział w zorganizowanej grupie przestępczej (art. 258 par. 1 kk) i popełnienie innych przestępstw, w tym o charakterze korupcyjnym. Na wniosek prokuratora sąd tymczasowo aresztował pięciu zatrzymanych. Wobec pozostałych trzech podejrzanych zastosowano poręczenia majątkowe, dozór policji i zakaz opuszczania kraju.
Źródło info i foto: onet.pl

Michał S., który wyłudził ponad pół mln złotych na fałszywą zbiórkę dla „Antosia Rudzkiego” spędzi 6 lat w więzieniu

Jak informuje Super Express, Michał S., który dopuścił się oszustwa i wyłudził ponad pół miliona złotych, został skazany przez wrocławski sąd. W fałszywą zbiórkę zostali zaangażowani Robert i Ania Lewandowscy, którzy wpłacili 100 tysięcy złotych. W 2017 roku Robert i Ania Lewandowscy przelali 100 tysięcy złotych na zbiórkę dla „Antosia Rudzkiego”. Chłopiec miał chorować na złośliwy nowotwór oka, a na leczenie potrzebne było pół miliona złotych. Jak się później okazało, chłopiec wcale nie istniał, a za fałszywą zbiórką stał Michał S.

Gdy sprawa wyszła na jaw Michał S. przyznał się do winy i przeprosił Roberta Lewandowskiego. Zapewnił także, że wszystkie wpłacone pieniądze zostaną zwrócone.

Skrucha nie wystarczyła jednak prokuraturze, która wnioskowała aż o siedem lat pozbawienia wolności. Wrocławski sąd potraktował oszusta nieco łagodniej i wymierzył mu karę sześciu lat pozbawienia wolności. Wyrok nie jest prawomocny.
Źródło info i foto: Sport.pl

Oszust Rafał K. zatrzymany. Milionowy przekręt na lewych inwestycjach

Dwudniowe „seminaria” w luksusowym hotelu na Mazurach czy spotkania biznesowe w popularnych lokalach – tak Rafał K. wabił klientów, aby powierzyli mu swoje oszczędności celem „inwestycji” na rynku FOREX. Udało mu się omamić żądzą zysków 54 osoby, które łącznie powierzyły mu prawie 5 mln zł. Prokuratura uważa, że doszło do oszustwa; inwestor brak wypłat dla klientów tłumaczy „niepowodzeniem w interesach”.

Do sądu trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko Rafałowi K., któremu zarzuca się dokonanie kilkudziesięciu oszustw na łączną kwotę prawie 5 mln zł.

– Mężczyzna odpowie m.in. za prowadzenie bez wymaganego zezwolenia KNF od 14 listopada 2012 r. do 19 grudnia 2013 r. działalności w zakresie obrotu instrumentami finansowymi na rynku FOREX; oszustwa na łączną kwotę prawie 5 mln zł na szkodę 54 osób oraz wyrządzenie szkody wierzycielom i uszczuplenie zaspokojenia ich roszczeń przez zbycie zagrożonych zajęciem składników majątkowych o wartości ponad 1,9 mln zł – wylicza prokurator Łukasz Łapczyński, rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej.

Prosty pomysł na przekręt

Z ustaleń śledczych wynika, że Rafał K. pracował przed kilku laty w jednej z firm zajmujących się pośrednictwem finansowym. To właśnie wtedy wpadł na pomysł, że namówi klientów, którymi się „opiekował”, aby zainwestowali na rynku FOREX. Od listopada 2012 r. zaczął werbować kolejnych „inwestorów”.

– Mechanizm przestępstwa polegał na otwarciu przez pokrzywdzonych rachunków inwestycyjnych w domach maklerskich i wpłatę na nie środków finansowych jako tzw. depozytu, a następnie udzieleniu pełnomocnictwa do tych rachunków Rafałowi K. i przekazaniu mu loginów i haseł do rachunków oraz zobowiązaniu do zaniechania samodzielnego wykonywania jakichkolwiek transakcji inwestycyjnych i pieniężnych na rachunkach – mówi portalowi tvp.info prok. Łapczyński.

Rafał K. przekonywał klientów, że zarobił na rynku FOREX sumę pozwalającą kupić mu sześć nieruchomości. Wmawiał im, że będą one odpowiednim zabezpieczeniem dla osób, którzy powierzą mu pieniądze. K. zapewniał także, że ma polisę OC gwarantującą bezpieczeństwo inwestycji. W rzeczywistości klienci byli pozbawieni jakiejkolwiek szansy na dochodzenie swoich racji.

Dziesiątki oszukanych

Rafał K. miał od listopada 2012 do października 2013 r. naciągnąć 54 osoby do powierzenia mu pieniędzy na inwestycje. Klienci wpłacali od 14 tys. zł do nawet 340 tys. zł. Mężczyzna intensywnie zabiegał o inwestorów. Zorganizował i opłacił specjalne dwudniowe seminarium w renomowanym hotelu w Mikołajkach, podczas którego przekonywał zaproszonych ludzi o wielkich zyskach, jakie można osiągnąć na rynku FOREX.

K. twierdził w prokuraturze, że przez kilka miesięcy inwestycje przynosiły zysk. – Później straty na rachunkach Rafał K. tłumaczył przyjętą strategią inwestycyjną, polegającą na zarządzaniu kilkoma kluczowymi rachunkami, na które zostały przekazane środki, w celu zwiększenia zysków w dłuższym czasie, a potem przejściowymi trudnościami związanymi z sytuacją ekonomiczną i polityczną. Od września 2013 r. Rafał K. unikał stopniowo kontaktu z pokrzywdzonymi, po czym przestał odpowiadać na wiadomości i telefony pokrzywdzonych – dodaje prok. Łapczyński.

Rafał K. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśniania. Kara łączna, jaka grozi oskarżonemu, to 15 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: TVP.info