Agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymało 9 osób. Chodzi o próbę oszustwa na miliard złotych

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało 9 osób w związku z podejrzeniem oszustwa ma miliard złotych przy jednym z przetargów na budowę elementu infrastruktury kolejowej PKP – systemu kontroli bezpieczeństwa jazdy pociągów ERTMS/GSM/-R.

Zatrzymani przez CBA mieli podjąć próbę utrudnienia przeprowadzenia przetargu na zamówienie publiczne, usiłować dokonać oszustwa na szkodę PKP Polskie Linie Kolejowe na ponad miliard złotych – wynika z informacji przekazanych przez CBA. Mieli też podjąć próbę działania na szkodę konkurencyjnego oferenta w przetargu oraz przekroczyć swoje uprawnienia i obowiązki.

Naczelnik wydziału komunikacji społecznej Biura Temistokles Brodowski potwierdził we wtorek, że funkcjonariusze katowickiej delegatury CBA dokonali zatrzymań na Mazowszu i Dolnym Śląsku oraz w woj. zachodniopomorskim.

– Wśród zatrzymanych są kierownik i zastępca kierownika zakładu Instytutu Łączności we Wrocławiu, pięciu przedstawicieli spółki starającej się o kontrakt oraz radca prawny i przedsiębiorca współpracujący z tą spółką – powiedział Brodowski.

– Agenci CBA z katowickiej delegatury Biura dokonali zatrzymań w ramach prowadzonego śledztwa w sprawie próby utrudnienia publicznego przetargu dotyczącego budowy systemu kontroli bezpieczeństwa jazdy pociągów ERTMS/GSM/-R na liniach PKP ogłoszonego przez PKP PLK – wyjaśnił.

Brodowski zaznaczył, że zatrzymani przez CBA trafią do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Milionowe oszustwa na cukrze. Zatrzymany były poseł Ligi Polskich Rodzin

Grzegorz G., były poseł Ligi Polskich Rodzin, był zdaniem Prokuratury Krajowej jednym z hersztów zorganizowanej grupy przestępczą dokonującej oszustw na cukrze. Gang, w którym działał, miał się dorobić kilku milionów złotych sprzedając cukier przemysłowy jako spożywczy. Funkcjonariusze CBŚP zatrzymali 13 osób zamieszanych w przekręt, w tym trzech innych liderów bandy.

Ponad 150 funkcjonariuszy z całej Polski wzięło udział w obławie na członków gangu wyłudzającego cukier przemysłowy, który był później sprzedawany jako droższy – spożywczy. Działania prowadzono na terenie województw: zachodniopomorskiego, mazowieckiego, kujawsko-pomorskiego i pomorskiego. Na polecenie szczecińskich „pezetów” Prokuratury Krajowej, policjanci CBŚP zatrzymali 13 osób zamieszanych w przekręt.

Funkcjonariusze przeszukali 48 domów, firm, biur i posesji na terenie Polski. W Krajowej Spółce Cukrowej zabezpieczyli ponadto dokumentację z kilku ostatnich kat. To właśnie w KSC przestępcy zaopatrywali się w znacznie tańszy cukier przemysłowy.

Poszukiwany eksposeł

Z ustaleń śledczych wynika, że rozbitą grupą kierowało trzech mężczyzn. Jednym z nich miał być Grzegorz G., były poseł Ligi Polskich Rodzin. Zdaniem prokuratury był on najważniejszym z hersztów, ponieważ miał rozległe kontakty wśród producentów cukru. W czasie śledztwa okazało się, że były poseł jest poszukiwany listem gończym, wydanym przez jeden z sądów rejonowych. Funkcjonariuszom CBŚP udało się go namierzyć bez większych problemów.

Trzej liderzy gangu usłyszeli zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą. Śledczy nie ujawnili jednak treści zarzutów. Wiadomo, że pozostali zatrzymani odpowiedzą m.in. za udział w zorganizowanej grupie przestępczej, poświadczenie nieprawdy, paserstwo, pranie pieniędzy oraz składanie fałszywych zeznań.

Decyzją sądu wobec pięciu osób zastosowano areszt tymczasowy. Pozostali podejrzani będą odpowiadać z wolnej stopy.

Miliony na różnicy

Śledztwo w sprawie „słodkiego” przekrętu prowadzone jest od 2018 r. przez szczeciński zarząd CBŚP oraz Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie. Prokuratura ustaliła, że cukrowy gang działał w latach 2015-2018.

Mechanizm przekrętu był banalnie prosty. Gang kupował cukier przemysłowy i sprzedawał go jako spożywczy, ponieważ oba produkty mają te same parametry jakościowe. Różnią się jednak ceną. Tańszy cukier przemysłowy jest używany w produkcji alkoholu lub syropów. Aby dokonać nabycia cukru przemysłowego, sprawcy tworzyli podmioty będące fikcyjnymi jego przetwórcami. W rzeczywistości produkcja odbywała się tylko na papierze, a cukier był sprzedawany za pośrednictwem firm uczestniczących w przestępczym procederze.

Z ustaleń śledczych wynika, że w wyniku działalności gangu na polski rynek trafił cukier przemysłowy o wartości prawie 20 mln zł. Na różnicy w cenach przestępcy zarobili kilka milionów złotych, które inwestowali m.in. w samochody, kosztowności i nieruchomości. Śledczy zabezpieczają teraz majątki podejrzanych.
Źródło info i foto: TVP.info

„Polishbandit” zatrzymany. Chodzi o pranie pieniędzy

W śledztwie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków Nowa Huta małopolscy policjanci rozpracowali proceder internetowych oszustw oraz prania pieniędzy przy pomocy Bitcoinów.

Policjanci z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Kraków Nowa Huta prowadzą śledztwo w sprawie oszustw dokonywanych na portalach internetowych i prania pieniędzy pochodzących z przestępczego procederu przy pomocy kryptowaluty w postaci bitcoinów.

Dzięki specjalistycznej wiedzy i umiejętności policjantów pracujących w ww. wydziale możliwe stało się rozpracowanie przestępczego procederu, w którym do prania pieniędzy wykorzystywane były wirtualne płatności, kryptowaluty oraz inne zaawansowane metody transferu środków oraz maskowanie się sprawcy w sieci TOR.

28.05.br., policjanci zatrzymali 22-letniego mieszkańca Bochni, który w latach 2015-2016, będąc aktywnym uczestnikiem przestępczego forum internetowego ToRepublic o nicku „polishbandit”, prał pieniądze na zlecenie innych osób pochodzące z oszustw na jednym z portali aukcyjnych.

Sprawcy przejmowali konta użytkowników portalu, wystawiając w ich imieniu oszukańcze aukcje (głównie elektronikę) oraz podmieniając numery rachunków bankowych, na które trafiały pieniądze od osób pokrzywdzonych.

Konta bankowe, których dysponentem był zatrzymany, zakładane były na tzw. słupy. Z tych kont środki transferowane były za pośrednictwem firm pośredniczących w płatnościach na rachunki giełd kryptowalutowych z przeznaczeniem na zakup wirtualnej waluty BTC (Bitcoin). W ten sposób sprawca ukrywał źródło pochodzenia pieniędzy i dalszą drogę ich przemieszczania. W celu ukrycia swojej tożsamości logując się do kont bankowych i portfeli bitcoinowych wykorzystywał specjalne oprogramowanie do maskowania własnego adresu IP oraz sieć TOR. Za swoje „usługi” pobierał stały procent wypranej kwoty. W tej sprawie występuje ponad 100 osób pokrzywdzonych, które zostały oszukane na kwotę około 100 tys. złotych. Śledczy udowodnili „wypranie” co najmniej 150 tys. złotych.

Prokurator w prowadzonym śledztwie przedstawił podejrzanemu 68 zarzutów oszustwa (art. 286 § 1 kk.), z którego uczynił sobie stałe źródło dochodu (art. 65 § 1) oraz prania pieniędzy (art. 299 § 1 kk.). Zgromadzony materiał dowodowy, pomimo stosowania przez sprawcę zaawansowanych metod ukrywania własnej tożsamości w sieci oraz znacznego upływu czasu nie pozostawiał żadnej wątpliwości, dlatego podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia. Wobec podejrzanego prokurator zastosował policyjny dozór, zakaz opuszczania kraju i poręczenie majątkowe.
Źródło info i foto: Policja.pl

Prokurator domaga się wyroku więzienia i grzywny dla Marka M. w sprawie reprywatyzacyjnej

Półtora roku pozbawienia wolności i 50 tys. zł grzywny domaga się prokurator dla Marka M., znanego handlarza roszczeń do stołecznych nieruchomości, oskarżonego o usiłowanie oszustwa w związku z reprywatyzacją kamienicy w Warszawie.

W czwartek przed warszawskim sądem okręgowym odbyła się druga rozprawa w tym procesie. Marek M. jest oskarżony o usiłowanie wyłudzenia prawa do zarządzania nieruchomością przy ul. Targowej 66 i wprowadzenie w błąd sądu poprzez „zatajenie informacji o śmierci współwłaścicielki (Fanny Ajzensztadt – PAP) tej nieruchomości oraz złożenie nieprawdziwego oświadczenia o jej bezskutecznym poszukiwaniu”.

Prokurator Anna Szumowska podczas mowy końcowej złożyła wniosek o uznanie oskarżonego za winnego, skazanie go na półtora roku pozbawienia wolności i 50 tys. zł grzywny.

„Nie ma wątpliwości, że oskarżony dopuścił się zarzucanego mu czynu. Składając wnioski o rozszerzenie kurateli, celem reprezentowania nieznanej z miejscu pobytu spadkobierczyni, jako kurator miał on wiedzę i świadomość tego, że osoba ta nie żyje” – powiedziała prokurator.

Jak mówiła – Marek M., składając wniosek o ustanowienie kurateli, wprowadził organy wymiaru sprawiedliwośco w błąd poprzez zatajenie informacji o śmierci spadkobierczyni.

Przed sądem mowę końcową wygłosił również oskarżyciel posiłkowy mec. Bartosz Przeciechowski. Podkreślił, że M. był kuratorem osoby, której nie można było znaleźć, i nie podjął żadnych czynności, aby wyjaśnić, co się z tą osobą dzieje.

Mecenas dodał, że oskarżony posiadał wiedzę, iż spadkobierczyni, której był kuratorem, może nie żyć nie, i „nie uczynił nic, aby to zweryfikować”.

Obrońca oskarżonego mec. Anna Jarosz wniosła o jego uniewinnienie. Zdaniem Jarosz oskarżony nie kierował się złą wolą przy działaniach, które podejmował jako kurator.

„Tam, gdzie pojawia się temat reprywatyzacji, odzyskiwania nieruchomości i pojawia się nazwisko M., to z urzędu przypisywana jest mu zła wola i wina” – powiedziała. Dodała, że gdy M. dowiedział się, że w aktach Biura Gospodarki Nieruchomościami (BGN) „zalega akt agonu rzekomo pani Ajzensztadt, od razu przystąpił do wyjaśniania tego”.

Jarosz powiedziała, że oskarżony nie działał w celu przejęcia w zarząd i administrowania kamienicą, aby czerpać z niej zyski. „Jak słusznie wskazywał (podczas rozprawy – PAP) M., nie miał tytułu do pobierania ewentualnych zysków po Fanny Ajzensztadt” – zaznaczyła Jarosz.
Źródło info i foto: interia.pl

Zatrzymano podejrzanych o oszustwa bankowe

Stołeczni policjanci z Wydziału do spraw Odzyskiwania Mienia zatrzymali trzech mężczyzn podejrzanych o liczne oszustwa bankowe na kwotę ponad 9.930.000 złotych. W Prokuraturze Regionalnej w Warszawie, 63-letni Piotr K. 30-letni Jakub J. Oraz 55-letni Stanisław J. usłyszeli już zarzuty. Może im grozić kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Stołeczni policjanci z Wydziału do spraw Odzyskiwania Mienia od kilkunastu miesięcy pracowali nad sprawą dotyczącą działalności byłego zarządu jednego z banków na terenie powiatu piaseczyńskiego. W trakcie śledztwa prowadzonego pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Warszawie, funkcjonariusze ustalili, że osoby wchodzące w jego skład przywłaszczyły pieniądze oraz działały na szkodę banku przy udzielaniu kredytów. Jak wynikało z zebranych w tej sprawie materiałów, działanie to polegało min. na niewłaściwej ocenie zdolności kredytowej kredytobiorców oraz niedokonywaniu zabezpieczeń spłat udzielonych kredytów.

Efektem współpracy stołecznych policjantów i Prokuratury Regionalnej w Warszawie było zatrzymanie trzech mężczyzn mających związek z tą sprawą: 63-letniego Piotra K., 30-letniego Jakuba J. oraz 55-letniego Stanisława J. Jak ustalili policjanci, mężczyźni w latach 2010-2014, pełniąc funkcje członków i prezesów zarządu Spółek, wyłudzili kilka wielomilionowych kredytów. Organizatorem tego procederu był Stanisław J. To on na podstawie pełnomocnictw wystawionych przez syna, 30-letniego Jakuba J. i jego znajomego, 63-letniego Piotra K. zarządzał finansami założonych przez nich spółek. Zaciągnięte pożyczki miały być przeznaczone m.in. na inwestycje związane z zakupem nieruchomości, akcji, maszyn, urządzeń i ich modernizację, a nawet uruchomienie domu spokojnej starości.

Mężczyźni zostali już doprowadzeni do prokuratury. Przedstawiono im łącznie 13 zarzutów, m.in.: doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem banku w łącznej kwocie ponad 9.930.000 złotych oraz pomocnictwa w przywłaszczeniu mienia znacznej wartości w kwocie ponad 1.360.00 złotych. Jakub J. oraz Stanisław J. zostali tymczasowo aresztowani, a Piotra K. objęto policyjnym dozorem. Mężczyzna ma również orzeczony zakaz opuszczania kraju. Za te przestępstwa może im grozić kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Policjanci na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczyli 89.900 złotych. Sprawa ma charakter rozwojowy, a funkcjonariusze nie wykluczają dalszych zatrzymań. Policjanci również intensywnie pracują nad zabezpieczeniem interesów ekonomicznych strony pokrzywdzonej.
Źródło info i foto: Policja.pl

Poszukiwany ENA wpadł na francuskiej granicy

Był poszukiwany 5 listami gończymi i Europejskim Nakazem Aresztowania za oszustwa i kradzieże. By uniknąć kary ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości za granicą. Nikt jednak nie może czuć się bezkarny. Mieszkaniec powiatu nowomiejskiego został zatrzymany, gdy próbował przekroczyć granicę we Francji. Na jego rękach zatrzasnęły się kajdanki, a on sam został już przetransportowany do Polski. Najbliższe miesiące spędzi za kratkami.

Zatrzymany za granicą 28-letni mieszkaniec powiatu nowomiejskiego ma na swoim koncie przestępstwa oszustw i kradzieży. Mężczyzna poszukiwany był od maja 2016 r., po tym jak Sąd Rejonowy w Nowym Mieście Lubawskim wystawił za nim 5 listów gończych w celu osadzenia i odbycia przez niego zasądzonej kary. Okazało się jednak, że mężczyzna chcąc uniknąć więzienia ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości za granicą. W związku z tym wystawiono za nim Europejski Nakaz Aresztowania.

Dzięki międzynarodowej współpracy organów ścigania poszukiwany został zatrzymany we Francji podczas odprawy granicznej. Wówczas wszczęto procedurę ekstradycji do Polski. Kilka dni temu policjanci francuscy przekazali skazanego polskim policjantom, którzy przetransportowali go samolotem do kraju.

Mężczyzna trafił do więzienia, gdzie spędzi najbliższe miesiące.
Źródło info i foto: Policja.pl

Oszust w rękach policji

Policjanci Wydziału Kryminalnego zatrzymali oszusta. 19-latek miał odebrać pieniądze od 62-letniej mieszkanki powiatu przeworskiego, która swoje oszczędności przechowywała w banku. Kobieta nie dała się oszukać i o zdarzeniu poinformowała policję. Mężczyzna został zatrzymany na gorącym uczynku. Decyzją sądu najbliższe trzy miesiące spędzi w zakładzie karnym.

Dyżurny przeworskiej komendy, w ubiegły wtorek, otrzymał sygnał o działaniu oszusta metodą „na policjanta”. Do akcji natychmiast wkroczyli przeworscy policjanci. Funkcjonariusze ustalili, że do 62-letniej mieszkanki powiatu przeworskiego zadzwonił mężczyzna podając się za policjanta CBŚ. Rzekomy policjant poinformował, że jej pieniądze, które przechowuje w banku, są zagrożone. Nakłaniał kobietę, aby wybrała środki z konta w kwocie 18 tys. złotych. Co do dalszego postępowania celem zabezpieczenia gotówki miała być informowana telefonicznie.

62-latka udała się do banku po pieniądze, a następnie zgodnie z poleceniami telefonicznymi zostawiła gotówkę w miejscu wskazanym przez oszusta. 19-latek wpadł podczas akcji. Policjanci zatrzymali mieszkańca powiatu przemyskiego i osadzili w policyjnym areszcie. Mężczyzna usłyszał zarzut usiłowania doprowadzenia do niekorzystnego rozporządzenia mieniem poprzez wprowadzenie w błąd.

19-letni mieszkaniec powiatu przemyskiego stanął przed Sądem Rejonowy w Przeworsku, który zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu. Przestępstwo, którego dopuścił się 19-latek, zagrożone jest karą do 8 lat pozbawienia wolności.

Tym razem oszuści nie osiągnęli swojego celu. 62-letnia kobieta wykazała się ogromną czujnością i rozwagą, a przede wszystkim odwagą. Nie dała się zwieść, a o działaniu oszustów natychmiast powiadomiła policję.

Pamiętaj – policja nigdy nie prosi o przekazanie pieniędzy!

Oszuści, którzy podają się za członków rodziny lub policjantów, najczęściej telefonicznie, wyłudzają znaczne sumy pieniędzy. Pod pozorem rzekomego wypadku, napadu na bank, kradzieży danych osobowych, czy innego nieszczęśliwego zdarzenia, proszą o przekazanie pieniędzy. Nie daj się oszukać!

Jeśli ktoś podając się przez telefon za policjanta, żąda przekazania pieniędzy, zaciągnięcia kredytu, czy też wybrania gotówki z banku – zakończ rozmowę telefoniczną! Poinformuj o podejrzanym telefonie kogoś bliskiego oraz Policję.
Źródło info i foto: Policja.pl

Były buddyjski mnich Wirapol Sukhpol skazany na 114 lat więzienia za oszustwa

Były buddyjski mnich Wirapol Sukhpol, znany z posiadania prywatnego odrzutowca i innych dóbr luksusowych, został w czwartek w Tajlandii skazany na 114 lat więzienia za oszustwa, opiewające na kwotę ponad 28 mln bahtów (3,1 mln zł) – podały lokalne media. Sąd karny w Bangkoku uznał byłego mnicha za winnego 42 oszustw, przypadków prania pieniędzy i przestępstw komputerowych. Oprócz kary ponad stu lat pozbawienia wolności nakazał mu oddać 29 osobom wyłudzone od nich pieniądze – przekazał tajlandzki portal Khaosod.

Według sądu, 39-letni obecnie Wirapol wykorzystywał w latach 2009-2013 piastowaną przez siebie pozycję opata buddyjskiego klasztoru, by wyłudzać od wiernych dotacje na fikcyjne projekty w czterech prowincjach Tajlandii.

Wśród tych fałszywych inicjatyw był m.in. największy na świecie jadeitowy posąg Buddy oraz figura Buddy zrobiona w całości ze złota. W rzeczywistości za zebrane od wiernych pieniądze Wirapol kupował sobie luksusowe dobra, w tym 10 samochodów – uznał sąd.

Choć skazano go łącznie na 114 lat pozbawienia wolności, zgodnie z przepisami były mnich trafi do więzienia na maksymalnie 20 lat – podał Khaosod.

Wirapol, który jako mnich występował pod nazwiskiem Luang Pu Nenkham, popadł w niesławę w 2013 roku, gdy w serwisie Youtube ukazał się film przedstawiający go z plikami gotówki i drogą markową torbą na pokładzie prywatnego odrzutowca. Po publikacji nagrania został wydalony ze stanu duchownego.

Zarzucono mu w tym czasie również stosunki seksualne z nieletnią dziewczyną, co jest wśród mnichów uznawane za bardzo ciężkie przewinienie. Wirapol zbiegł wówczas do USA, gdzie mimo wydalenia ze stanu duchownego nadal ubierał się w szaty mnicha i założył klasztor w Kalifornii – podał Khaosod. Latem 2017 roku były mnich został jednak odesłany z powrotem do Tajlandii w ramach ekstradycji.

Wirapol będzie osobno sądzony w związku z oskarżeniami o molestowanie seksualne nieletnich i uprowadzenie dziecka. Wyrok w tej sprawie spodziewany jest w październiku.
Źródło info i foto: interia.pl

Kolejna udana akcja CBŚP. Fałszywe artefakty nie trafią na rynek

CBŚP zatrzymało osoby, które są podejrzane o próbę oszustwa oraz oszustwo przy sprzedaży artefaktów. Centralne Biuro Śledcze Policji zabezpieczyło blisko 400 sztuk falsyfikatów przedmiotów zabytkowych w tym biżuterię i kamienie szlachetne. Zatrzymano 4 osoby i udaremniono oszustwo na 220 000 zł. Śledztwo jest nadzorowane przez wrocławską Prokuraturę Krajową.

Policjanci Zarządu we Wrocławiu Centralnego Biura Śledczego Policji w kwietniu tego roku uzyskali informację, że na terenie województwa dolnośląskiego działa grupa, która zajmuje się wytwarzaniem „falsyfikatów” przedmiotów zabytkowych. Funkcjonariusze CBŚP bezzwłocznie podjęli działania w sprawie, celem weryfikacji uzyskanej informacji.

Pod koniec kwietnia policjanci CBŚP zatrzymali w Jaworze na Dolnym Śląsku, trzech mężczyzn w wieku 42 lata, 45 lat i 53 lat, wszystkie osoby są mieszkańcami województwa dolnośląskiego. Mężczyźni byli zaskoczeni działaniami policjantów Centralnego Biura Śledczego Policji i nie spodziewali się zatrzymania.

W trakcie działań, funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, przy mężczyznach ujawnili przedmioty zabytkowe, między innymi: biżuterię koloru srebrnego, złotego i brązu oraz znaczne ilości przedmiotów przypominających kamienie szlachetne a także miecz i dwa sztylety, kielich koloru srebrnego z uchwytami wysadzanymi kamieniami koloru różowego, płaskorzeźbę z wizerunkiem dwóch aniołów i krzyża ze zdobieniami, szkatułę metalową sześciokątną z wieczkiem z wizerunkami świętych, szkatułkę w kształcie krzyża koloru srebrnego, krzyża metalowego z wizerunkiem religijnym, płaskorzeźbę z wizerunkiem religijnym koloru srebrnego wysadzaną kamieniami, ok 160 sztuk wyrobów jubilerskich w kolorze złotym i srebrnym w postaci łańcuszków, zawieszek i kolczyków oraz dużą liczbę kamieni w odcieniach zieleni i czerwieni oraz koloru pomarańczowego.

W ramach wykonywanych czynności przez policjantów Centralnego Biura Śledczego Policji, przeszukano miejsca pobytu i zamieszkania zatrzymanych. Zabezpieczono telefony, laptopy oraz nośniki pamięci cyfrowych. Jednocześnie przeszukano pomieszczenia wynajmowane przez jednego z mężczyzn. Funkcjonariusze CBŚP m. in. ujawnili „warsztat”, w którym zabezpieczono szereg przedmiotów, w tym kilkaset form odlewniczych z silikonu i wosku oraz mosiężnych wzorców pasujących do niektórych przedmiotów. Zabezpieczono też dokumentację związaną z „produkcją” falsyfikatów oraz „przedmioty antyczne” w różnych etapach produkcji.

Wszystkie zabezpieczone rzeczy zostały poddane badaniom przez biegłego. Z dotychczasowych ustaleń wynika, że część przedmiotów została zaopiniowana przez eksperta jako falsyfikaty natomiast reszta wymaga dodatkowych szczegółowych badań specjalistycznych, które dokładnie określą klasę fałszerstw. Zabezpieczone falsyfikaty są bardzo wysokiej jakości fałszerskiej, niespotykanej dotychczas w Polsce. Całość materiałów jest obecnie analizowana.

W ostatnim tygodniu czerwca, na terenie powiatu Kłodzkiego, w województwie dolnośląskim, policjanci CBŚP zatrzymali kolejną osobę, tym razem mężczyznę w wieku 62 lat. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń jest on związany z poprzednio zatrzymanymi osobami. Mężczyźni są podejrzani o to, że usiłowali doprowadzić do niekorzystnego rozporządzania mieniem inną osobę, w ten sposób, iż oferując posiadane falsyfikaty jako autentyczne przedmioty zabytkowe, chcieli sprzedać je za kwotę 270 000 złotych. Oszukali oni pokrzywdzonego na 50 000 zł, które zostały wpłacone w formie zaliczki. Dzięki działaniom funkcjonariuszy CBŚP udało się zapobiec oszustwu na kolejne 220 000 zł.

Zatrzymani mężczyźni byli wcześniej notowani za oszustwa oraz inne przestępstwa przeciwko mieniu a także za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu.

Łącznie zatrzymano 4 osoby. Śledztwo jest nadzorowane przez Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. Na podstawie zebranego materiału dowodowego prokurator przedstawił podejrzanym zarzuty oszustwa w stosunku do mienia znacznej wartości oraz zbycia zabytków wiedząc, że są one podrobione lub przerobione. Na wniosek prokuratora Sąd Rejonowy we Wrocławiu zastosował wobec trzech podejrzanych środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy, a wobec jednego środki wolnościowe.
Źródło info i foto: Policja.pl

Nieudane próby oszustwa znaną metodą „na policjanta”

We wtorek (10 lipca) na terenie Gorzowa Wielkopolskiego odnotowano dwie telefoniczne próby oszustw metodą „na policjanta”. Obie jednak okazały się bezskuteczne. W pierwszym przypadku oszuści nie doszli do porozumienia z seniorką. Natomiast w drugim, 70-latka przed wypłatą dużej sumy pieniędzy ostrzegła czujna pracownica banku.

Pomimo tego, że przypadki oszustw oraz metody jakimi posługują się przestępcy często nagłaśniane są w mediach, to jednak oszuści w dalszym ciągu próbują w różny sposób wyłudzić pieniądze. Najczęściej ich działania skupione są na osobach starszych. Tak było również we wtorek (10 lipca) w Gorzowie Wielkopolskim. Oszuści starali się naciągnąć seniorów na duże sumy. Dzwoniąc do nich informowali, że są policjantami i proszą o wypłacenie pieniędzy, które następnie posłużą do zatrzymania ewentualnych przestępców. W pierwszym przypadku oszuści próbowali przekonać mieszkankę Gorzowa, aby ta udała się do banku i wypłaciła swoje oszczędności, które następnie miała im przekazać. Nie udało im się jednak dojść do porozumienia z seniorką i zaprzestali dalszych działań. O tym fakcie kobieta poinformowała swoją córkę, która następnie zgłosiła to zdarzenie policjantom. Następna sytuacja była bardzo podobna.

Przestępcy zadzwonili do 70-letniego gorzowianina i w ten sam sposób chcieli uzyskać pieniądze. To prawie im się udało. Senior udał się do banku, a w kieszeni trzymał telefon, który przez cały czas połączony był z oszustami. Ci prosili go, aby wypłacił kilkanaście tysięcy złotych. Na szczęście, w porę zareagowała pracownica banku, której nerwowe zachowanie mężczyzny wydawało się bardzo podejrzane. Razem z kierownikiem placówki ostrzegli go przed ewentualną próbą oszustwa jaką mógł paść. W tym momencie przestępcy, którzy podsłuchiwali całą rozmowę rozłączyli się. Dzięki czujności pracownicy banku nie osiągnęli oni zamierzonego celu jakim było wyłudzenie pieniędzy. O w tym zdarzeniu również została poinformowana gorzowska Policja, która prowadzi aktualnie czynności zmierzające do zatrzymania oszustów.

Policjanci cyklicznie przeprowadzają spotkania z pracownikami banków, uświadamiając ich o zagrożeniach związanych z próbami oszustw. Funkcjonariusze zwracają uwagę na to, jak zachowywać się w takich sytuacjach. W przypadku najmniejszego podejrzenia, że osoba chcąca wypłacić pieniądze może być oszukiwana, pracownicy powinni reagować i poinformować o tym Policję. Tak było w tym przypadku. Dzięki czujności pracownicy banku 70-letni mieszkaniec Gorzowa uniknął utraty swoich oszczędności.

Kolejny raz przypominamy, że policjanci nigdy nie proszą o przekazanie im jakichkolwiek pieniędzy. W przypadku gdyby doszło do takiej sytuacji należy być czujnym i ostrożnym. W pierwszej kolejności powinnyśmy zakończyć połączenie telefoniczne i następnie zadzwonić na numer alarmowy 997 lub 112, informując dyżurnego o tym, że osoba podająca się za policjanta próbowała wyłudzić od nas pieniądze.
Źródło info i foto: Policja.pl