Były ordynator z zarzutami. 166 przestępstw, w tym korupcja

Krzysztof K., były ordynator Oddziału Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej szczecińskiego szpitala w Zdunowie, usłyszał zarzuty m.in. przyjmowania łapówek, prania brudnych pieniędzy i oszustw. W sumie chodzi o 166 przestępstw. Materiały tej sprawy wyłączono ze śledztwa, w którym Prokuratura Regionalna chce przedstawić zarzuty przyjmowania korzyści majątkowych od pacjentów lub ich bliskich marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu – podała prokuratura.

„Po doprowadzeniu do Prokuratury Regionalnej w Szczecinie Krzysztofowi K. przedstawiono zarzuty popełnienia 166 przestępstw, w tym przyjmowania łapówek w związku z pełnioną funkcją ordynatora szpitala w zamian za przeprowadzenie operacji, a także uzależniania ich przeprowadzenia od otrzymania korzyści majątkowej, oszustw, tzw. prania brudnych pieniędzy oraz złożenia fałszywego oświadczenia w toku procedury przetargowej” – poinformowała w czwartek Prokuratura Regionalna w Szczecinie.

W okresie objętym zarzutami korupcji i oszustw lekarz był ordynatorem Oddziału Chirurgii Ogólnej i Naczyniowej Specjalistycznego Szpitala im. prof. A. Sokołowskiego w Zdunowie. Jak podała prokuratura, zarzuty dotyczą łącznej kwoty co najmniej 1,5 mln zł.

Na NFZ za dwa lata, prywatnie za kilka dni

Krzysztof K. miał kwalifikować pacjentów do zabiegu w prywatnym gabinecie informując, że jest możliwość wykonania zabiegu na koszt NFZ – czas oczekiwania na jego wykonanie wynosić będzie jednak do dwóch lat – albo też prywatnie, nawet za kilka dni. W tym przypadku – przekazała prokuratura – niezbędna była „partycypacja” pacjenta w kosztach rzędu 10 tys. złotych.

Kwota miała być wpłacana na konto Fundacji Pomocy Transplantologii. Według śledczych, wpłaty pochodzące od pacjentów w ramach wewnętrznych rozliczeń fundacji były przyporządkowane do oddziału szpitalnego prowadzonego przez podejrzanego, a następnie m.in. w kwocie prawie 450 tys. zł trafiły na jego prywatne konto.

Prokuratura nie udziela informacji na temat wypowiedzi procesowej i złożonych wyjaśnień, tłumacząc to dobrem śledztwa.

Jak przekazało CBA, w trakcie śledztwa ustalono, że lekarz dopuścił się przestępstwa składania fałszywych oświadczeń podczas udziału w komisji przetargowej szpitala – chodzi o oświadczenie o bezstronności. „Wszystko wskazuje na to, że zatrzymany otrzymywał środki pieniężne z tytułu wynagrodzenia od jednej ze spółek farmaceutycznych, która wygrała postępowanie na dostawę sprzętu medycznego dla szpitala” – podano.

Zarzuty przedstawiono chirurgowi „w oparciu o zgromadzone w toku śledztwa dowody, w tym zeznania 250 świadków, zabezpieczoną dokumentację i historię rachunków bankowych podejrzanego”.
Źródło info i foto: interia.pl

45-latek odpowie za oszustwa i zbezczeszczenie zwłok

Płońscy policjanci zatrzymali 45-latka odpowiedzialnego za oszustwa i znieważenie zwłok. Mężczyzna pobierał wysokie zaliczki na wykonanie prac na cmentarzu, po czym nie wywiązywał się umów. W czasie remontu jednej z pieczar, wyjęte z niej szczątki ludzkie zakopał przy ogrodzeniu cmentarza. Płońszczaninowi grozi 8 lat więzienia.

Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Płońsku zatrzymali 45-latka, który od lutego do listopada ubiegłego roku oszukał co najmniej 9 osób oferując im wykonanie prac na cmentarzu. Klienci zlecali mężczyźnie między innymi wykupienie miejsca na cmentarzu, prace przy wykopaniu i budowie grobu oraz rozbiórkę, renowację lub budowę pomnika. Płońszczanin od pokrzywdzonych przyjmował zaliczki w kwotach od 1700 do nawet 6000 zł, a żadnej ze zleconych prac nie wykonał.

Dodatkowo 45-latek dopuścił się znieważenia ludzkich zwłok. Wykonując prace przy odnowie jednej z mogił, podczas ekshumacji szczątek nie umieścił ich w grobie zastępczym, ani później w odnowionej mogile rodzinnej, tylko zakopał przy ogrodzeniu cmentarza.

Przez kilka miesięcy płońszczanin ukrywał się przed organami ścigania, często zmieniając miejsce zamieszkania. Zatrzymany został na terenie Płońska. Usłyszał 9 zarzutów związanych z oszustwami oraz zarzut znieważenia zwłok. Za popełnione przestępstwa grozi mu do 8 lat więzienia. Prokurator zastosował wobec 45-latka środek zapobiegawczy w postaci dozoru Policji.
Źródło info i foto: Policja.pl

Alarm policji. Nie ma dnia, aby uchodźcy z Ukrainy nie zostali okradzeni czy oszukani

„Niestety zaczynamy odnotowywać przestępstwa czy wykroczenia w stosunku do uchodźców z Ukrainy. Nie są to duże liczby, ale nie ma praktycznie dnia, aby w pojedynczych przypadkach osoby te nie zostały okradzione czy oszukane” – poinformował rzecznik Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka.

Rzecznik Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka przekazał, że policyjne spoty pokazują, jakich sytuacji osoby z Ukrainy powinny unikać i jak postępować, by czuć się bezpiecznie w Polsce. To m.in. odpowiedź na zagrożenia, które cały czas bierzemy pod uwagę związane ze zwiększeniem przestępczości kierowanej w stosunku do uchodźców z Ukrainy – podkreślił policjant.

To takie porady, aby nie przekazywać osobom obcym paszportu i innych dokumentów, aby nie wsiadać samotnie do pojazdów kierowanych przez osoby, których nie znamy. Aby zachowywać podstawowe zasady bezpieczeństwa, aby poznać polskie numery alarmowe. To również numery infolinii, które zostały utworzone, a skierowane są do obywateli Ukrainy, gdzie można zgłaszać różnego rodzaju przestępstwa i zagrożenia, które pojawiają się na terenie Polski – tłumaczył inspektor.

Wyjaśnił, że bohaterkami spotów są dwie Ukrainki, a także obywatelka Polski biegle mówiąca po ukraińsku. W swoich wystąpieniach prezentują, jak zachować się bezpiecznie w konkretnych sytuacjach. Chodzi o to, żeby te filmy dotarły do jak największej grupy uchodźców z Ukrainy, aby mogli oni je zobaczyć i aby nie dochodziło do popełniania przestępstw czy wykroczeń na ich szkodę – zaznaczył.

Niestety takie przestępstwa czy wykroczenia zaczynamy odnotowywać. To nie są duże liczby, ale nie ma praktycznie dnia, aby w pojedynczych przypadkach osoby z Ukrainy nie zostały okradzione czy oszukane – powiedział.

Najczęstsze przestępstwa wobec Ukraińców?

Przekazał, że najczęstszymi przestępstwami na szkodę obywateli Ukrainy są kradzieże dokumentów, portfeli, torebek. Ale są to także oszustwa. Najczęściej związane z wynajęciem mieszkania. Osoby z Ukrainy odpowiadają na ogłoszenia z ofertą wynajmu mieszkań, czy domów, przelewają na konto pieniądze, po czym okazuje się, że takiego mieszkania czy domu nie ma, a pieniądze zostały przelane na konto osoby, z którą nie ma już kontaktu – podkreślił.

Na szczęście do chwili obecnej nie odnotowaliśmy żadnych przypadków handlu ludźmi. Natomiast cały czas, jako polska policja, to zagrożenie bierzemy bardzo mocno pod uwagę. Dlatego podejmujemy różnego rodzaju działania, takie, jak utworzenie specjalnej infolinii dotyczącej handlu ludźmi, rozdajemy ulotki, sprawdzamy osoby, które odbierają pojedynczo obywatelki Ukrainy z przejść granicznych, czy z innych miejsc, w których się znajdują. Chodzi o to, czy te odbierające osoby nie były wcześniej notowane za popełnienie różnych przestępstw, w tym również związanych z wykorzystaniem seksualnym – mówił.

Działania prewencyjne wobec podejrzanych osób

Zaznaczył, że zdarzały się już pojedyncze przypadki, gdzie policjanci legitymując osoby, które oferowały pomoc obywatelkom Ukrainy były notowane m.in. jako osoby związane z prowadzeniem domów publicznych czy prostytucją. Nie w Polsce, ale konkretnie w Berlinie, w Niemczech – dodał rzecznik KGP.

Takie osoby zostały natychmiast przez policjantów wyproszone, a osoby, którym oferowały pomoc poproszono, aby nie korzystały z tej pomocy. Oczywiście nie wiemy, czy te osoby chciały popełnić przestępstwo, ale działamy zapobiegawczo, prewencyjnie, aby do przestępstw nie dochodziło – podał.

Wskazał, że na ulotkach, które są m.in. przekazywane uchodźcom z Ukrainy, zostały podane zarówno numery telefonów, pod które można dzwonić, kiedy osoby te potrzebują pomocy, jak i podstawowe zasady bezpieczeństwa. „Jak należy się zachowywać, aby m.in. nie wsiadać do pojazdów kierowanych przez nieznane nam osoby, aby nie przekazywać swoich dokumentów nikomu, aby w sposób rozważny i czujny korzystać z ofert zatrudnienia czy noclegu” – wyliczył.

Działania profilaktyczne

Oprócz tego prowadzimy działania profilaktyczne na terenie całej Polski. Nasi policjanci spotykają się z obywatelami Ukrainy. Z pomocą tłumaczy mówią, jakie w Polsce obowiązują przepisy, jak należy się zachowywać, jakich zasad należy przestrzegać, tak, aby było bezpiecznie – podkreślił.

Mając na uwadze to, że są osoby, które mogą wykorzystywać trudną sytuację uchodźców, Komenda Główna Policji uruchomiła specjalne telefony dyżurne oraz kontakty drogą mailową dla obywateli Ukrainy. Przeprowadziliśmy ponad 700 rozmów za pomocą specjalnej infolinii, a na skrzynkę mailową przesłano ponad 80 wiadomości – podał.

Najczęściej kierowano do nas zapytania związane z legalizacją pobytu na terenie Polski, gdzie można szukać pomocy, jakie są możliwości zakwaterowania czy podjęcia pracy w Polsce – przekazał insp. Ciarka.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Została oszukana przez „amerykańskiego wdowca”

72-latka padła ofiarą oszusta podającego się za amerykańskiego wdowca pracującego na platformie wiertniczej. Poznali się na portalu społecznościowym, korespondowali ze sobą kilka miesięcy, zaprzyjaźnili się i planowali wspólną przyszłość. Oszust zdobył jej zaufanie, jak się okazało tylko po to, aby wyłudzić pieniądze. Kobieta straciła blisko 30 tys. złotych. Ostrzegamy przed działającymi w sieci oszustami.

Wszystko zaczęło się w połowie stycznia ubiegłego roku. Wówczas 72-letnia mieszkanka powiatu zamojskiego na popularnym portalu społecznościowym poznała mężczyznę. Nowy znajomy – rzekomy mieszkaniec Ameryki, przedstawił się jako 68-letni samotny wdowiec pracujący na statku wiertniczym. Utrzymywali ze sobą codzienny kontakt, korespondując za pośrednictwem portalu społecznościowego lub komunikatora. Zaczęli planować wspólną przyszłość, znajomy miał przyjechać do Polski. W jednej z wiadomości 68-latek powiedział, że na jego statku zepsuł się silnik, musiał zapłacić za jego naprawę, w przeciwnym razie trafi do więzienia.

Wtedy padła pierwsza z próśb o pożyczkę. Takich próśb było więcej. Za każdym razem zatroskana o losy znajomego 72-latka przelewała pieniądze na wskazane przez niego rachunki bankowe. Łącznie zdecydowała się „pożyczyć” 68-latkowi blisko 30 tys. złotych. Mężczyzna prosił o kolejne wpłaty twierdząc między innymi, że pieniędzy potrzebuje na zakup biletu lotniczego do Polski. Tych próśb 72-latka już nie spełniła dzięki interwencji swojej rodziny, której opowiedziała o nowej znajomości. Bliscy wytłumaczyli pokrzywdzonej, że w perfidny sposób została zmanipulowana i oszukana. Kobieta zerwała znajomość i zgłosiła zajście policjantom.

Apelujemy o zachowanie ostrożności podczas zawierania przez Internet nowych znajomości i nie przekazywanie pieniędzy na konta osób, których nie znamy w realnym świecie. Tacy matrymonialni oszuści często podczas prowadzonej korespondencji zapewniają swoje ofiary o chęci budowania wspólnej przyszłości. Zacieśniają relacje i budują zaufanie, aby po pewnym czasie poprosić o pożyczkę z jednoczesnym zapewnieniem zwrotu pieniędzy. Tylko czujność i stosowanie zasady ograniczonego zaufania spowodują, że nie staniemy się kolejną ofiarą oszusta.
Źródło info i foto: Policja.pl

Wyłudzili ponad 600 tys. złotych. Zostali zatrzymani

Policjanci z grupy śledczej zatrzymali dwie osoby podejrzane o udział w oszustwach metodą „na policjanta”. Mężczyźni w wieku 29 i 34 lat, podszywając się pod funkcjonariuszy, wyłudzili od emerytów z Lublina łącznie ponad 600 tysięcy złotych. Seniorzy uwierzyli, że członkowie, ich rodziny mieli wypadki samochodowe. Zatrzymani usłyszeli zarzuty i na wniosek śledczych zostali tymczasowo aresztowani na okres 3 miesięcy.

Do tych przestępstw doszło w ostatnich tygodniach na terenie Lublina. Do emerytów dzwoniły osoby podające się za policjantów. Fałszywi funkcjonariusze twierdzili, że członkowie rodzin spowodowali poważne wypadki drogowe i potrzebne są pieniądze dla ofiar. Seniorzy niestety uwierzyli w zmyślone historie i przygotowali wszystkie oszczędności. 67-latka straciła 400 tysięcy złotych. Kolejna z mieszkanek miasta prawie 200 tysięcy złotych, a 76-latka ponad 25 tysięcy złotych.

Tymi sprawami zajęli się policjanci ze specjalnie powołanej grupy śledczej. Funkcjonariusze sprawdzili pozostawione przez sprawców ślady i ustalili dwóch mężczyzn, którzy brali udział w tych przestępstwach. Mieszkańcy województwa wielkopolskiego zostali zatrzymani na Kujawach. Sprawcy wpadli bezpośrednio po dokonaniu innych oszustw. Przy jednym z mężczyzn funkcjonariusze odnaleźli ponad 15 tysięcy złotych. Drugi z zatrzymanych miał przy sobie 120 tysięcy złotych i złotą biżuterię.

Zatrzymani 29 i 34-latek zostali przewiezieni do Lublina. Wczoraj, 17.03.2022 r., funkcjonariusze doprowadzili ich do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty oszustw. 29-latek odpowie za przestępstwo na blisko 200 tysięcy złotych, a starszy z mężczyzn za dwa oszustwa na kwotę ponad 400 tysięcy złotych. Na wniosek śledczych, sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu na okres 3 miesięcy.

Funkcjonariusze gromadzą teraz informacje na temat innych przestępstw, których mogli się dopuścić zatrzymani i z których pochodzą zabezpieczone pieniądze.

Za oszustwo w stosunku do mienia znacznej wartości grozi do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Jest akt oskarżenia ws. wyłudzeń metodą „na policjanta”. Jedna z oszukanych osób straciła 1,5 mln zł

Prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko pięciu osobom, które metodą „na policjanta” wyłudziły prawie 1,8 mln zł, w tym 1,5 mln zł od jednej osoby – poinformowała Prokuratura Krajowa. Oszustw dokonywano na Lubelszczyźnie i Mazowszu. Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.

Akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Lublinie skierował Lubelski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji PK. Jak przekazano w komunikacie, postępowanie było prowadzone wspólnie z Komendą Stołeczną Policji w Warszawie.

Oskarżeni to pięć osób, w szczególności mieszkańcy Płońska i Warszawy, w wieku od 25 lat do 52 lat. Prokurator zarzucił im udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz oszustwa na szkodę dwóch pokrzywdzonych co do mienia znacznej wartości w łącznej kwocie prawie 1,8 miliona złotych. Wobec oskarżonych zastosowano tymczasowy areszt.

Sprawcy mówili, że „pomagają policji”

– W toku śledztwa prokurator ustalił, że zorganizowana grupa przestępcza, która wyłudzała pieniądze tzw. metodą na policjanta, działała na terenie województwa lubelskiego i mazowieckiego, a w szczególności na obszarze Lublina – informuje prokuratura.

Celem grupy było przekonanie pokrzywdzonych o istnieniu fikcyjnej akcji policyjnej. „Sprawcy podawali się za funkcjonariuszy CBŚP informując, iż środki finansowe, jakie posiadają pokrzywdzeni, są zagrożone kradzieżą i dlatego powinni przekazać pieniądze kontaktującym się nimi ‚fikcyjnym’ funkcjonariuszom’, którzy mieli je zabezpieczyć przed rzekomą utratą” – czytamy w komunikacie PK.

Sprawcy mieli informować pokrzywdzonych, iż swoim działaniem pomogą policji w ujęciu sprawców. „W ten sposób oskarżeni oszukali dwie osoby, w tym jednego z pokrzywdzonych na kwotę 1,5 miliona złotych” – przekazała prokuratura. Część tych pieniędzy została odzyskana i zwrócona. Czyny zarzucane oskarżonym zagrożone są karą do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Oszuści działający metodą na „BLIK-a” bardzo aktywni

Mieszkaniec powiatu karkonoskiego uwierzył fałszywemu policjantowi w historię o zagrożonych środkach finansowych na jego koncie, przez co stracił ponad 10 tysięcy złotych. Policjanci apelują o ostrożność i weryfikowanie komu powierzamy często swoje oszczędności życia.

Oszuści nie próżnują i wymyślają coraz to nowsze metody na wyłudzanie pieniędzy. Ostatnio popularniejsza staje się metoda na BLIK-a, gdzie oszust, podszywając się pod policjanta, przekonuje swoje ofiary o tym, że środki na ich koncie są zagrożone i w celu ich ochrony należy je wypłacić i ulokować na innym „bezpiecznym koncie” poprzez dokonywanie wypłat przy wykorzystaniu kodów BLIK. Tym sposobem pieniądze trafiają w ręce oszustów.

Od jakiegoś czasu Policja otrzymuje sygnały o tego typu oszustwach. Tym razem ofiarą przestępstwa padł mieszkaniec powiatu karkonoskiego. Do zdarzenia doszło 25 stycznia br., kiedy to mężczyzna uwierzył w historię opowiedzianą przez fałszywego policjanta i pod pretekstem prowadzonej akcji policyjnej mającej na celu udaremnienie wypływu środków finansowych z konta pokrzywdzonego, uzyskał od niego kody BLIK za pomocą, których wypłacił ponad 10 tysięcy złotych. W tym przypadku oszust poprosił także o wybranie numeru alarmowego, aby mężczyzna upewnił się, że rozmawia z funkcjonariuszem, jednak bez rozłączania trwającego połączenia.

Należy pamiętać, że jeśli ofiara wybierze podczas rozmowy jeden z numerów alarmowych, wtedy wcale nie połączy się z Policją, tylko nadal będzie kontynuować rozmowę z oszustem, który w tym czasie przekazuje słuchawkę drugiemu przestępcy podszywającemu się pod przykładowo dyżurnego Policji. Pamiętajmy, że aby połączyć się z prawdziwymi funkcjonariuszami, należy przerwać poprzednie połączenie. Jednak często ofiary są mocno zdenerwowane zaistniałą sytuacją i nie zwracają uwagi na to, kiedy i w jaki sposób wybierają numer alarmowy. Oszustom właśnie na tym zależy.

Pamiętajmy! Przestępcy wykorzystują zaufanie do instytucji państwowych, podając się za ich pracowników lub funkcjonariuszy. Wykorzystują różne metody, aby osiągnąć cel. Nie tylko dzwonią, ale również wysyłają SMS-y z linkami do podejrzanych stron. Dlatego stosujmy w codziennym życiu zasadę ograniczonego zaufania do wszelkich nieznanych nam osób. Zarówno tych, które do nas dzwonią, jak również pukających do naszych drzwi. Sprawdźmy dokładnie, czy na pewno reprezentują instytucję, za której pracowników się podają. W tym celu możemy zadzwonić do tej instytucji i opowiedzieć o całej sytuacji.

W przypadku, kiedy ktoś dzwoni na nasz numer i podaje się na przykład za policjanta i wypytuje o pieniądze lub kosztowności, wtedy trzeba PRZERWAĆ POŁĄCZENIE! Dopiero wówczas należy zadzwonić na numer 112 i przekazać informacje na temat podejrzanego połączenia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymano 24-latkę poszukiwaną listem gończym

Śląska policja przekazała, że policjanci z Będzina zatrzymali poszukiwaną listem gończym za oszustwa 24-letnią mieszkankę Dąbrowy Górniczej. Kobieta spędzi w więzieniu sześć lat. Policjanci od dłuższego czasu pracowali nad zatrzymaniem 24-letniej kobiety, która do tej pory unikała organów ścigania. Poszukiwana wielokrotnie zmieniała miejsce zamieszkania oraz swój wygląd.

Na podstawie wielu ustaleń oraz pracy operacyjnej funkcjonariusze wytypowali mieszkanie w Dąbrowie Górniczej, w którym mogła ukrywać się kobieta. Drzwi otworzył jej partner. Poszukiwana 24-latka próbowała jeszcze schować się przed nimi pod łóżkiem. Jej ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości zakończyła się jednak w areszcie. Kobieta była poszukiwana za liczne oszustwa, których się dopuściła. Wystawiono za nią list gończy oraz dziewięć nakazów doprowadzenia. W więzieniu spędzi ponad sześć lat.
Źródło info i foto: interia.pl

Zatrzymano oszustów. Wyłudzili ponad 200 tys. złotych

Katowiccy policjanci zatrzymali dwóch oszustów, którzy oszukali dwie osoby na kwotę prawie 216 tys. złotych. Pokrzywdzona kobieta została poznana przez oszusta na portalu randkowym, a mężczyzna w pracy. Na czas trwającego postępowania podejrzani zostali objęci policyjnym dozorem. Za oszustwa grozi im kara do 8 lat więzienia.

Policjanci zwalczający przestępczość przeciwko mieniu katowickiej komendy prowadzą sprawę oszusta, który na jednym z portali randkowych poznał mieszkankę Katowic. 28-letni mężczyzna kilka razy spotkał się z kobietą, utrzymywał z nią również kontakt za pośrednictwem jednego z komunikatorów. Oszust tak umiejętnie prowadził rozmowy, że po pewnym czasie poprosił 29-latkę o pożyczenie drobnych sum pieniędzy pod pretekstem inwestycji w zakup telefonów komórkowych i złota. Mężczyzna w krótkim czasie zwracał pieniądze, ale ciągle prosił o nowe pożyczki na coraz większe kwoty. Po pewnym czasie przestał oddawać pieniądze. W czasie trwania znajomości kobieta przekazywała pieniądze kodami Blik i przelewami bankowymi. Zaciągnęła również 6 kredytów i 12 pożyczek. Kiedy nie mogła już zaciągnąć kolejnego kredytu, poprosiła członków rodziny o zawarcie umów abonamentowych na zakup 4 markowych telefonów komórkowych, które przekazała jednemu ze znajomych oszusta. Kiedy mężczyzna nie oddał pieniędzy, pokrzywdzona złożyła zawiadomienie na Policji. Okazało się, że mężczyzna oszukał kobietę na kwotę prawie 120 tys. złotych. W wyniku podjętych przez katowickich policjantów działań 28-letni mieszkaniec Katowic został zatrzymany. Przedstawiono mu zarzut oszustwa.

W czasie policyjnych czynności okazało się, że mężczyzna ma na swoim koncie już wiele tego typu przestępstw. Na terenie całej Polski toczą się podobne postępowania. Okazało się również, że jego 21-letni kolega, który od pokrzywdzonej odebrał telefony, wcześniej wspólnie z podejrzanym dopuścił się oszustwa na terenie Krakowa. 21-latek pożyczył od znajomego z pracy prawie 58 tys. złotych. Zwlekał jednak ze spłatą pożyczki. Wtedy do pokrzywdzonego zgłosił się 28-latek i poinformował go, że również padł ofiara oszusta. Zaproponował, że razem złożą pozew do sądu w sprawie odzyskania pożyczonych pieniędzy. Twierdził jednak, że potrzebuje pieniędzy na opłacenie adwokata. W ten sposób wyłudził od 21-latka prawie 38 tys. złotych. Tą sprawą również zajmują się policjanci katowickiej komendy. Mężczyzna również został zatrzymany.

Na czas trwania postępowania podejrzani zostali objęci policyjnym dozorem. Dwa razy w tygodniu muszą się zgłaszać w policyjnym komisariacie. Za oszustwa grozi im kara do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

W Niemczech ujawniono 11 tys. przypadków sfałszowanych paszportów covidowych

Policja w Niemczech wykryła do tej pory ponad 11 tys. przypadków sfałszowanych paszportów szczepień przeciw Covid-19; liczba oszustw w tej dziedzinie zauważalnie wzrosła od listopada – informuje „Tageszeitung”, który zebrał dane z Państwowych Urzędów Kryminalnych (LKA) wszystkich krajów związkowych.

Według zestawienia „Tageszeitung”, tylko LKA w Bawarii od początku roku ujawnił 3070 przypadków oszustw, przy czym na początku września było ich tylko 110. W Nadrenii Północnej-Westfalii naliczono 2495 przypadków, z czego blisko połowa została wykryta w ciągu ostatniego miesiąca. W Berlinie zarejestrowano 1028 przypadków, w Hesji i Badenii-Wirtembergii są to „liczby czterocyfrowe”, w Nadrenii-Palatynacie – 727, a w Hamburgu – 720 przypadków. Nawet w słabo zaludnionym Szlezwiku-Holsztynie ujawniono 550 przypadków, z czego dwie trzecie miało miejsce w ciągu ostatnich czterech tygodni. Saksoński Państwowy Urząd Kryminalny potwierdził natomiast, że „istnieje duża liczba niezgłoszonych przypadków”.

Gazeta podaje, że raport federalnego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych zakłada, że wkrótce popyt na fałszywe paszporty szczepień „ustabilizuje się” z powodu zaostrzonych środków pandemicznych.

Za sprzedaż fałszywych certyfikatów kara do pięciu lat więzienia

„Paszporty są łatwe do podrobienia, ponieważ nie zawierają zabezpieczeń. Dodatkowo dopiero od około tygodnia apteki są w stanie za pomocą serwera sprawdzić, czy numer partii podany w świadectwie szczepienia jest zgodny z rzeczywiście wydanymi i wykonanymi szczepionkami” – dodaje „Tageszeitung”.

Policja może sprawdzać autentyczność numerów partii dzięki wewnętrznej platformie Extrapol. „Siły policyjne są specjalnie szkolone w wykrywaniu fałszerstw tego typu” – wyjaśnia bawarski LKA.
Źródło info i foto: Gazeta.pl