Aleksiej Nawalny wraca do Rosji

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny poinformował, że wraca do Rosji. Teraz jest w Niemczech, gdzie przechodził leczenie po próbie otrucia go bojowym środkiem chemicznym. Według władz niemieckich środek ten należał do grupy tzw. nowiczoków – trucizn opracowanych przez chemików jeszcze w ZSRR. Nawalny uważa, że za próbą jego otrucia stały władze Rosji, w tym prezydent Władimir Putin.

Opozycjonista powiedział, że przyleci do Moskwy 17 stycznia rejsem linii lotniczych Pobieda.
Źródło info i foto: TVP.info

Producent gry opartej o „Grę o Tron” zamordowany

Sławny miliarder, który produkował „Grę o Tron” w wersji gry komputerowej, został otruty! Lin Qui (+39 l.) zmarł w Szanghaju w samo Boże Narodzenie, a kulisy jego śmierci przypominają scenariusz właśnie „Gry o Tron”. Policja podejrzewa, że doszło do morderstwa i może za nim stać… rywal miliardera z firmy producenckiej!

Czy doszło do krwawej gry o tron wśród twórców „Gry o Tron”?! Tak podejrzewają media i policja. W samo Boże Narodzenie w Szanghaju niespodziewanie zmarł Lin Qui (+39 l.), odpowiedzialny za stworzenie i produkcję gry komputerowej „Gra o Tron. Nadchodzi zima” opartej o sławny serial. Miliarder źle się poczuł kilka dni wcześniej. Sekcja zwłok przyniosła wstrząsające rezultaty.

Okazało się, że Lin Qui został otruty. Policja zatrzymała już nawet podejrzanego! Oficjalnie ujawniono jedynie, iż ma on na nazwisko Xu, a to wywołało lawinę plotek, których póki co o dziwo nikt nie zdementował… Według BBC zatrzymany to szef działu produkcji filmowej w Yoozoo, tej samej firmie, w której pracował zamordowany miliarder, a truciznę podano w herbacie.
Źródło info i foto: se.pl

Nowe materiały śledcze ws. otrucia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Jest reakcja FSB

Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa oświadczyła, że publikacje śledcze dotyczące próby otrucia opozycjonisty Aleksieja Nawalnego są „zaplanowaną prowokacją”, która nie mogła się odbyć bez pomocy obcych służb.

„Tak zwany ‚materiał śledczy’ opublikowany przez Nawalnego w internecie na temat działań jakoby podjętych przeciwko niemu stanowi zaplanowaną prowokację” – oświadczyły służby prasowe FSB. Celem owej prowokacji – dodały – jest „zdyskredytowanie FSB i pracowników organów Federalnej Służby Bezpieczeństwa, a jej przeprowadzenie nie byłoby możliwe bez wsparcia organizacyjnego i technicznego obcych służb specjalnych”.

Nagranie rozmowy telefonicznej Nawalnego z rozmówcą przedstawionym jako funkcjonariusz FSB jest podrobione – zapewniły służby. Oświadczyły przy tym, że użycie fałszywego numeru telefonu jest „znanym chwytem zagranicznych służb specjalnych, nieraz w przeszłości akceptowanym przy akcjach antyrosyjskich”. Według FSB metoda ta nie pozwala na ustalenie „realnych uczestników rozmowy”.

Służby zapowiedziały, że w związku z posłużeniem się przez Nawalnego podrobionym numerem telefonu organy rozpoczną postępowanie, by ocenić tego rodzaju działania pod kątem prawnym.

Dwa materiały śledcze

Komentarz FSB dotyczy dwóch materiałów śledczych. 14 grudnia dwa portale podały nazwiska funkcjonariuszy FSB, którzy – według dziennikarzy – zaangażowani byli w próbę otrucia Nawalnego w sierpniu bieżącego roku. Sam opozycjonista w poniedziałek upublicznił przeprowadzoną przed 14 grudnia swoją rozmowę telefoniczną z jednym z domniemanych funkcjonariuszy. Nawalny zadzwonił do niego, podszywając się pod współpracownika byłego szefa FSB Nikołaja Patruszewa.

Oskarżenia, że Nawalnego wspierają zagraniczne służby specjalne, padły w zeszłym tygodniu na dorocznej konferencji prasowej Władimira Putina. Rosyjski prezydent uzasadniał w ten sposób zainteresowanie rosyjskich służb opozycjonistą. Następnie rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow potwierdził, że Nawalny był inwigilowany.

„Szokująca” otwartość rozmówcy Nawalnego

W nagraniu opublikowanym przez Nawalnego jego rozmówca wyjaśnia niektóre szczegóły operacji, której celem było otrucie opozycjonisty. Człowiek ten przedstawiony został jako Konstantin Kudriawcew, specjalista z zakresu obrony chemicznej. W rozmowie wyjaśnił m.in., że dostał odzież Nawalnego, by ją oczyścić ze śladów trucizny.

Rosyjski dziennikarz Andriej Sołdatow, autor książek o służbach specjalnych, powiedział w poniedziałek BBC, że otwartość rozmówcy Nawalnego jest „szokująca”, co można wyjaśnić tym, że jest on zapewne specjalistą technicznym, a nie funkcjonariuszem zajmującym się operacjami specjalnymi.

Po sześciu godzinach od publikacji nagrania zebrało ono w serwisie YouTube blisko 5 milionów odsłon.
Źródło info i foto: interia.pl

Są wyniki dziennikarskiego śledztwa ws. otrucia Nawalnego

​Dziennikarskie śledztwo Bellingcat, The Insider, CNN i „Der Spiegel” przyniosło odwiedź na pytanie kto dokonał otrucia Aleksieja Nawalnego. Miała to być grupa ośmiu funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa z wydziału działającego wewnątrz Instytutu Kryminalistyki FSB.

Dziennikarze prowadzący śledztwo ustalili tożsamość agentów Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej zaangażowanych w zamach na Aleksieja Nawalnego. Dotarli do danych telekomunikacyjnych, adresowych i lotniczych, które są albo ogólnodostępne.

Po przeanalizowaniu zebranych informacji odkryto, że rosyjski opozycjonista był śledzony przez funkcjonariuszy podczas 30 podróży po Rosji w latach 2017, 2019 i 2020. W trakcie podróży Nawalnego do Tomska podążało za nim trzech mężczyzn – Aleksiej Aleksandrow, Iwan Osipow oraz Władimir Panajew. Skład grupy zmieniał się jednak na przestrzeni lat. Ustalono także, że czasami funkcjonariusze kupowali bilety na fałszywe nazwiska.

Główna działalność FSB miała miejsce w 2017 roku, gdy Nawalny ogłosił, że będzie kandydował na prezydenta. Wszyscy funkcjonariusze zaangażowani w akcję to: Stanisław Makszakow, który był jednocześnie koordynatorem grupy, Oleg Tajakin (pseud. „Tarasow”), Aleksiej Aleksandrow (ps. „Frolow”), Iwan Osipow (ps. Spirifonow), Konstantyn Kudriacew (ps. „Sokołow), Aleksiej Kriwoszczekow, Michaił Szwiec (ps. „Stiepanow”), Władimir Paniajew.

Według dziennikarzy kiedy okazało sie, że Nawalny żyje, trzech funkcjonariuszy udało się do Bijska. Znajduje się tam Instytut Problemów Energii Chemicznej, z którym współpracuje FSB. Tam funkcjonariusze mieli pozbyć się śladów Nowiczoka. Śledztwo prowadziło Bellingcat, The Insider, CNN i „Der Spiegel”.
Źródło info i foto: o2.pl

Aleksiej Nawalny oskarżył prezydenta Rosji Władimira Putina o zlecenie zamachu na jego życie

Lider opozycji antykremlowskiej Aleksiej Nawalny oskarżył w czwartkowym wywiadzie dla tygodnika „Der Spiegel” prezydenta Rosji Władimira Putina o zlecenie zamachu na jego życie. Polityk zapowiedział też, że wróci do Rosji.

Twierdzę, że to Putin stał za zbrodnią i nie mam żadnej innej wersji – oznajmił Nawalny, cytowany przez niemieckie pismo w streszczeniu wywiadu. Pełna wersja rozmowy – jego pierwszego dużego wywiadu po otruciu zakazanym bojowym środkiem chemicznym Nowiczokiem – ma ukazać się jeszcze w czwartek na stronach internetowych tygodnika. Rosyjski opozycjonista oświadczył również, że zamierza powrócić do Rosji, bo uważa swoją rolę jako „typa, który się nie boi”.

Jak pisze Spiegel, Nawalny był w dobrym humorze i kondycji, jednak skutki ataku nadal są widoczne, bo miał trudności z nalaniem sobie wody do szklanki. Opisał też uczucie, jakie towarzyszyło mu po otruciu: „Nie czujesz bólu, ale wiesz, że umierasz”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kanclerz Niemiec odwiedziła Nawalnego w szpitalu

Kanclerz Niemiec Angela Merkel odwiedziła lidera antykremlowskiej opozycji Aleksieja Nawalnego, gdy był leczony w berlińskiej klinice po próbie zamordowania go chemicznym środkiem bojowym z grupy nowiczok – podał „Der Spiegel”. Tygodnik podkreśla, że Merkel poważnie traktuje sprawę tego zamachu.

Nie powołując się na żadne źródła, „Spiegel” poinformował, że Merkel udała się do Nawalnego do szpitala Charite, gdzie był leczony przez 32 dni. W sierpniu opozycjonista został przetransportowany z Omska na Syberii do Berlina. Nawalny zasłabł na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy. Maszyna lądowała awaryjnie w Omsku, gdzie Nawalny trafił do szpitala.

Rzecznik Merkel odmówił komentarza w sprawie doniesień „Spiegla” – podaje Agencja Reutera.

Według rządu RFN istnieją dowody na próbę zamordowania opozycjonisty środkiem bojowym z grupy Nowiczok, opracowanym jeszcze w ZSRR. Niemiecki rząd twierdzi, że wykazały to testy przeprowadzone w RFN, Francji i Szwecji. Zachód zażądał od Rosji wyjaśnień w tej sprawie. Władze Rosji twierdzą, że nie ma dowodów na próbę zamordowania Nawalnego, Kreml zaprzeczył też jakiemukolwiek swemu zaangażowaniu w sprawę.
Źródło info i foto: TVP.info

Nawalny żąda od Rosji zwrotu ubrań i wskazuje na „ważny dowód”

Aleksiej Nawalny zwrócił się do władz Rosji z żądaniem natychmiastowego zwrócenia ubrań, w których przywieziono go do szpitala w Omsku. Jak wskazuje, są one „ważnym dowodem” w sprawie, bo mogą się na nich znajdować ślady nowiczoku. Tymczasem rosyjska prokuratura generalna poinformowała, że chce przesłuchać Nawalnego.

W Rosji upłynął trzydziestodniowy termin na wszczęcie postępowania karnego w sprawie próby otrucia Aleksieja Nawalnego. Rosyjskie MSW poinformowało, że prowadzi czynności sprawdzające, a prokuratura generalna – że chce przesłuchać Nawalnego. Śledczy wskazali, że interesują ich zwłaszcza szczegóły przygotowań wyjazdu Nawalnego do Tomska i Nowosybirska. Chcą także ustalić personalia wszystkich osób, które towarzyszyły mu w podróży.

Jednocześnie strona rosyjska wciąż nie potwierdziła wersji o otruciu opozycjonisty gazem bojowym z grupy nowiczoków, choć wskazują na nie badania przeprowadzone w kilku niezależnych zagranicznych laboratoriach. Unia Europejska i Stany Zjednoczone domagają się od Rosji wszczęcia śledztwa, a Moskwa odmawia wszczęcia sprawy karnej, twierdząc, iż na razie nie ma do tego podstaw prawnych. Postępowanie przygotowawcze dotyczące możliwego otrucia Nawalnego prowadzi jedynie miejscowa policja.

Tymczasem Aleksiej Nawalny (jego stan zdrowia z każdym dniem się poprawia) napisał na swoim blogu, że organy ścigania wykorzystują czas, aby ukryć jego ubrania, które są „ważnym dowodem” w sprawie. Jak relacjonuje, ubrania ukryto po tym, jak rozebrano go do naga, gdy leżał nieprzytomny w szpitalu w Omsku. „Żądam wydania zabranej mi odzieży” – napisał, dodając, że na ubraniach mogą być ślady nowiczoku, którym próbowano go otruć.

Współpracownik opozycjonisty, dyrektor Fundacji Walki z Korupcją Iwan Żdanow, podkreślił, że „w związku z upłynięciem terminu 30 dni powinna zostać wydana decyzja o wszczęciu postępowania lub odmowie wszczęcia”. Żdanow dodał, że w związku z tym, iż taka decyzja nie została podjęta, współpracownicy Aleksieja Nawalnego nie będą stawiać się na przesłuchania. Żdanow i rzeczniczka Aleksieja Nawalnego Kira Jarmysz powiedzieli dziennikarzom, że zostali już wezwani na przesłuchanie, ale się na nim nie pojawili.

Rosyjski niezależny publicysta Michaił Fiszman w rozmowie z radiem Echo Moskwy wyraził opinię, że „sprawa Nawalnego nie ruszy z miejsca, dopóki nie zechce tego Władimir Putin”. Już wcześniej współpracująca z Aleksiejem Nawalnym opozycyjna polityk Lubow Sobol oświadczyła w Radiu Swoboda, że sygnał do zamachu na Nawalnego dał prezydent Rosji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Śledczy coraz bliżej prawy ws. otrucia Nawalnego

Nowiczok był nie w herbacie, a w wodzie dostarczonej do pokoju hotelowego Aleksieja Nawalnego w Tomksu – twierdzą współpracownicy rosyjskiego opozycjonisty. Jak ujawnili, tuż po tym, jak trafił on do szpitala, udało im się zabezpieczyć znajdujące się w pokoju hotelowym rzeczy. Wyniki laboratoryjne potwierdziły, że trucizna była w butelce wody. „Teraz już wiemy: Aleksiej został otruty zanim opuścił swój pokój i udał się na lotnisko” – wskazują.

Słowa współpracowników Nawalnego, który poinformowali o nowych ustaleniach ws. otrucia rosyjskiego opozycjonisty, przytacza m.in. agencja Reutera. W czwartek 17 września zamieścili oni w mediach społecznościowych nagranie, na którym informują, że otrzymali wyniki badań laboratoryjnych rzeczy zabezpieczonych w pokoju hotelowym w Tomsku, w którym rosyjski opozycjonista przebywał przed udaniem się na lotnisko. Pokój przeszukali 20 sierpnia – godzinę po tym, gdy dowiedzieli się, że Nawalny jest w ciężkim stanie. W tym czasie z rosyjskim opozycjonistą była jego rzeczniczka.

Otrucie Nawalnego. Współpracownicy: Ślady nowiczoka znaleziono w wodzie w pokoju hotelowym

Na opublikowanym przez współpracowników Nawalnego filmie widać, jak przeszukują pokój – w rękawiczkach ochronnych zabezpieczają m.in. jedzenie znajdujące się w lodówce, a także kilka pustych butelek, w tym butelkę wody mineralnej.

Podczas lotu Aleksiej stracił przytomność i zaczął się dusić, samolot awaryjnie lądował. Niemal od razu pracownicy, którzy pozostali w Tomsku, dowiedzieli się o zdarzeniu. Zrobili wszystko, co się dało w tym momencie, czyli wezwali prawnika i weszli do pokoju, z którego właśnie wyszedł Nawalny. Zaczęli nagrywać, opisywać i pakować wszystko, co tam znaleźli. W tym butelki wody, którą widać na filmie.

„Postanowili zebrać wszystko, co hipotetycznie mogłoby się przydać i przekazać to lekarzom w Niemczech. Fakt, że sprawa nie zostanie zbadana w Rosji, był dość oczywisty. I tak też się stało, bo Rosja nadal wypiera się odpowiedzialności za otrucie” – opisali.

Jak informują – przekazali je do zbadania w niemieckim laboratorium i otrzymali potwierdzenie, że w butelce wody mineralnej odnaleziono ślady gazu bojowego typu nowiczok.

„Teraz już wiemy: Aleksiej został otruty, zanim opuścił swój pokój i udał się na lotnisko. (…) Nowiczok był w wodzie” – wskazują współpracownicy Nawalnego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Aleksiej Nawalny nie został otruty na lotnisku. Nowe ustalenia śledczych

Lider antykremlowskiej opozycji Aleksiej Nawalny został otruty za pomocą butelki z wodą w swoim pokoju hotelowym w Tomsku na Syberii, nie na lotnisku, jak wcześniej sądzono – powiadomili jego współpracownicy w nagraniu wideo, zamieszczonym w czwartek (17 września) na koncie Nawalnego na Instagramie. Lider rosyjskiej opozycji przebywa obecnie w szpitalu Charite w Berlinie. Według rządu RFN istnieją dowody na próbę zamordowania opozycjonisty środkiem bojowym z grupy nowiczok.

Rosja twierdzi, że nie ma dowodów na otrucie Nawalnego.
Źródło info i foto: interia.pl

Aleksiej Nawalny chce wrócić do Rosji

Aleksiej Nawalny, który w berlińskim szpitalu wraca do zdrowia po ataku z użyciem nowiczoka, rozmawiał z niemieckim prokuratorem i przyznał, że chciałby wrócić do Rosji od razu, gdy tylko pozwoli mu na to jego stan zdrowia – przekazał „New York Times”. Amerykański dziennik powołał się na informacje od jednego z ochroniarzy opozycjonisty.

Aleksiej Nawalny został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Na żądanie rodziny dwa dni później został przetransportowany lotniczym ambulansem do kliniki Charite w Berlinie, gdzie poddano go szczegółowym badaniom i intensywnemu leczeniu. W zeszłym tygodniu został wybudzony ze śpiączki farmakologicznej.

Na początku września kanclerz Niemiec Angela Merkel poinformowała, że laboratorium Bundeswehry badające pobrane próbki od Nawalnego wykryło, że otruto go bojowym środkiem chemicznym z grupy nowiczoków. Niemcy i Francja zażądały od Moskwy śledztwa w tej sprawie i postawienia przed sądem osób odpowiedzialnych za atak.

„NYT”: Nawalny chce wrócić do Rosji, gdy tylko pozwoli na to jego stan zdrowia

Aleksiej Nawalny był przez kilka tygodni utrzymywany w śpiączce farmakologicznej i nie było jasne, w jakim będzie stanie, gdy zostanie z niej wybudzony. Jak przekazał „New York Times” powołując się na informacje przekazane przez chcącego zachować anonimowość pracownika ochrony w klinice Charite, opozycjonista wydaje się „zachowywać bystrość umysłową”.

„Jest w pełni świadomy swojego stanu zdrowia, doskonale rozumie, co się stało i gdzie teraz przebywa” – mówił informator cytowany przez nowojorski dziennik. Jak dodał, opozycjonista w poniedziałek w rozmowie z niemieckim prokuratorem miał przekazać, że gdy tylko pozwoli mu na to stan zdrowia, zamierza wrócić do Rosji.

„Nie planuje pozostać na wygnaniu w Niemczech” – mówiło źródło „NYT”. „Nawalny planuje wrócić do domu do Rosji, by kontynuować swoją misję” – dodał pracownik ochrony, który pilnuje dostępu do opozycjonisty w niemieckim szpitalu.

Nawalny miał również odmówić współpracy z rosyjskimi organami śledczymi, które chcą dołączyć do dochodzenia w sprawie otrucia opozycjonisty prowadzonego przez stronę niemiecką.

Jak przekazali w poniedziałek berlińscy lekarze, Aleksiej Nawalny jest w stanie opuszczać łóżko i nie jest już podłączony do respiratora. W oświadczeniu nie poinformowano o długoterminowych perspektywach na temat zdrowia opozycjonisty. Zdaniem lekarzy mimo że dotychczasowe leczenie przebiega dobrze, nie można wykluczyć długotrwałych problemów zdrowotnych wynikających z otrucia.

Kolejne laboratoria potwierdzają obecność nowiczoka

Wcześniej w poniedziałek rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert poinformował, że dwa kolejne laboratoria – we Francji i w Szwecji – potwierdziły wstępne wyniki badań Nawalnego z Niemiec, zgodnie z którymi w organizmie opozycjonisty stwierdzono występowanie środka bojowego z grupy nowiczoków.

Jak dodał, próbki pobrane od Nawalnego zostały również wysłane do laboratoriów Organizacji do spraw Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) z siedzibą w Hadze. – Niezależnie od badań OPCW, trzy laboratoria niezależnie zidentyfikowały wojskowy środek paraliżujący jako przyczynę otrucia Nawalnego – powiedział Seibert.

Rzecznik rządu wezwał Rosję do współpracy. – Ponawiamy apel do Rosji, aby złożyła wyjaśnienia na temat tych wydarzeń. Jesteśmy w bliskim kontakcie z naszymi europejskimi partnerami w sprawie podjęcia dalszych kroków – dodał.
Źródło info i foto: tvn24.pl