Aleksiej Nawalny wraca do Rosji

Rosyjski opozycjonista Aleksiej Nawalny poinformował, że wraca do Rosji. Teraz jest w Niemczech, gdzie przechodził leczenie po próbie otrucia go bojowym środkiem chemicznym. Według władz niemieckich środek ten należał do grupy tzw. nowiczoków – trucizn opracowanych przez chemików jeszcze w ZSRR. Nawalny uważa, że za próbą jego otrucia stały władze Rosji, w tym prezydent Władimir Putin.

Opozycjonista powiedział, że przyleci do Moskwy 17 stycznia rejsem linii lotniczych Pobieda.
Źródło info i foto: TVP.info

Nowe materiały śledcze ws. otrucia rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Jest reakcja FSB

Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa oświadczyła, że publikacje śledcze dotyczące próby otrucia opozycjonisty Aleksieja Nawalnego są „zaplanowaną prowokacją”, która nie mogła się odbyć bez pomocy obcych służb.

„Tak zwany ‚materiał śledczy’ opublikowany przez Nawalnego w internecie na temat działań jakoby podjętych przeciwko niemu stanowi zaplanowaną prowokację” – oświadczyły służby prasowe FSB. Celem owej prowokacji – dodały – jest „zdyskredytowanie FSB i pracowników organów Federalnej Służby Bezpieczeństwa, a jej przeprowadzenie nie byłoby możliwe bez wsparcia organizacyjnego i technicznego obcych służb specjalnych”.

Nagranie rozmowy telefonicznej Nawalnego z rozmówcą przedstawionym jako funkcjonariusz FSB jest podrobione – zapewniły służby. Oświadczyły przy tym, że użycie fałszywego numeru telefonu jest „znanym chwytem zagranicznych służb specjalnych, nieraz w przeszłości akceptowanym przy akcjach antyrosyjskich”. Według FSB metoda ta nie pozwala na ustalenie „realnych uczestników rozmowy”.

Służby zapowiedziały, że w związku z posłużeniem się przez Nawalnego podrobionym numerem telefonu organy rozpoczną postępowanie, by ocenić tego rodzaju działania pod kątem prawnym.

Dwa materiały śledcze

Komentarz FSB dotyczy dwóch materiałów śledczych. 14 grudnia dwa portale podały nazwiska funkcjonariuszy FSB, którzy – według dziennikarzy – zaangażowani byli w próbę otrucia Nawalnego w sierpniu bieżącego roku. Sam opozycjonista w poniedziałek upublicznił przeprowadzoną przed 14 grudnia swoją rozmowę telefoniczną z jednym z domniemanych funkcjonariuszy. Nawalny zadzwonił do niego, podszywając się pod współpracownika byłego szefa FSB Nikołaja Patruszewa.

Oskarżenia, że Nawalnego wspierają zagraniczne służby specjalne, padły w zeszłym tygodniu na dorocznej konferencji prasowej Władimira Putina. Rosyjski prezydent uzasadniał w ten sposób zainteresowanie rosyjskich służb opozycjonistą. Następnie rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow potwierdził, że Nawalny był inwigilowany.

„Szokująca” otwartość rozmówcy Nawalnego

W nagraniu opublikowanym przez Nawalnego jego rozmówca wyjaśnia niektóre szczegóły operacji, której celem było otrucie opozycjonisty. Człowiek ten przedstawiony został jako Konstantin Kudriawcew, specjalista z zakresu obrony chemicznej. W rozmowie wyjaśnił m.in., że dostał odzież Nawalnego, by ją oczyścić ze śladów trucizny.

Rosyjski dziennikarz Andriej Sołdatow, autor książek o służbach specjalnych, powiedział w poniedziałek BBC, że otwartość rozmówcy Nawalnego jest „szokująca”, co można wyjaśnić tym, że jest on zapewne specjalistą technicznym, a nie funkcjonariuszem zajmującym się operacjami specjalnymi.

Po sześciu godzinach od publikacji nagrania zebrało ono w serwisie YouTube blisko 5 milionów odsłon.
Źródło info i foto: interia.pl

Są wyniki dziennikarskiego śledztwa ws. otrucia Nawalnego

​Dziennikarskie śledztwo Bellingcat, The Insider, CNN i „Der Spiegel” przyniosło odwiedź na pytanie kto dokonał otrucia Aleksieja Nawalnego. Miała to być grupa ośmiu funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa z wydziału działającego wewnątrz Instytutu Kryminalistyki FSB.

Dziennikarze prowadzący śledztwo ustalili tożsamość agentów Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej zaangażowanych w zamach na Aleksieja Nawalnego. Dotarli do danych telekomunikacyjnych, adresowych i lotniczych, które są albo ogólnodostępne.

Po przeanalizowaniu zebranych informacji odkryto, że rosyjski opozycjonista był śledzony przez funkcjonariuszy podczas 30 podróży po Rosji w latach 2017, 2019 i 2020. W trakcie podróży Nawalnego do Tomska podążało za nim trzech mężczyzn – Aleksiej Aleksandrow, Iwan Osipow oraz Władimir Panajew. Skład grupy zmieniał się jednak na przestrzeni lat. Ustalono także, że czasami funkcjonariusze kupowali bilety na fałszywe nazwiska.

Główna działalność FSB miała miejsce w 2017 roku, gdy Nawalny ogłosił, że będzie kandydował na prezydenta. Wszyscy funkcjonariusze zaangażowani w akcję to: Stanisław Makszakow, który był jednocześnie koordynatorem grupy, Oleg Tajakin (pseud. „Tarasow”), Aleksiej Aleksandrow (ps. „Frolow”), Iwan Osipow (ps. Spirifonow), Konstantyn Kudriacew (ps. „Sokołow), Aleksiej Kriwoszczekow, Michaił Szwiec (ps. „Stiepanow”), Władimir Paniajew.

Według dziennikarzy kiedy okazało sie, że Nawalny żyje, trzech funkcjonariuszy udało się do Bijska. Znajduje się tam Instytut Problemów Energii Chemicznej, z którym współpracuje FSB. Tam funkcjonariusze mieli pozbyć się śladów Nowiczoka. Śledztwo prowadziło Bellingcat, The Insider, CNN i „Der Spiegel”.
Źródło info i foto: o2.pl

Rosja: Zamrożone rachunki bankowe i zajęte mieszkanie Nawalnego

Komornicy sądowi nałożyli „areszt” na moskiewskie mieszkanie Aleksieja Nawalnego i jego rachunki bankowe – poinformowała w czwartek rzeczniczka opozycjonisty Kira Jarmysz. Działania te związane są z pozwem firmy, łączonej z biznesmenem Jewgienijem Prigożynem.

Jarmysz powiedziała, że komornicy wszczęli postępowanie „27 sierpnia, to znaczy tydzień po otruciu Nawalnego”. W związku z tym mieszkania, znajdującego się w moskiewskiej dzielnicy Marjino nie można sprzedać, zastawić ani podarować. Tego samego dnia został nałożony „areszt” na rachunki bankowe Nawalnego – dodała rzeczniczka.

Jesienią zeszłego roku sąd uznał, że założona przez Nawalnego Fundacja Walki z Korupcją (FBK) dopuściła się zniesławienia firmy Moskiewski Uczeń, dostarczającej jedzenie do stołówek szkolnych. Sąd nakazał wypłacenie Moskiewskiemu Uczniowi blisko 88 mln rubli (wówczas – ponad 1,2 mln USD). Do uiszczenia tej kwoty, w proporcjach po jednej trzeciej, sąd zobowiązał FBK, samego Nawalnego i prawniczkę FBK Lubow Sobol.

Usługi cateringowe dla Kremla

Media wiążą Moskiewskiego Ucznia z Prigożynem, przedsiębiorcą nazywanym „kucharzem Putina”, ponieważ jego firmy świadczyły usługi cateringowe dla Kremla. FBK w materiałach na temat Moskiewskiego Ucznia utrzymywała, że firma nie przestrzega wymogów sanitarnych, fałszuje dokumenty i dostarcza złej jakości żywność do szkół i przedszkoli.

20 lipca br. Nawalny zapowiedział, że z powodu wysokości orzeczonej grzywny zlikwiduje Fundację Walki z Korupcją. Pod koniec sierpnia br. Prigożyn wykupił od Moskiewskiego Ucznia prawo do żądania od Nawalnego i FBK spłacenia zasądzonej kwoty.

W środę opuścił szpital

Nawalny przebywa w Niemczech. W środę opuścił berliński szpital Charite, w którym był leczony po prawdopodobnej próbie otrucia bojowym środkiem typu Nowiczok. W czasie, gdy jeszcze znajdował się w klinice, Prigożyn przesłał jej pieniądze na leczenie opozycjonisty. Szpital Charite zwrócił pieniądze, jak się uważa – dlatego, że Prigożyn jest na liście przedstawicieli Rosji objętych sankcjami USA.

20 sierpnia Nawalny poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Samolot lądował w Omsku na Syberii, gdzie opozycjonista został hospitalizowany. Na żądanie rodziny dwa dni później został przetransportowany lotniczym ambulansem do kliniki Charite w Berlinie, gdzie został poddany szczegółowym badaniom i intensywnemu leczeniu. Władze Niemiec uznały, że próbowano go otruć środkiem typu Nowiczok, opracowanym jeszcze w czasach ZSRR.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Aleksiej Nawalny wyszedł ze szpitala

Aleksiej Nawalny opuścił w środę klinikę Charité w Berlinie. Spędził w szpitalu 32 dni, a przez 24 był na intensywnej terapii, podłączony do respiratora – informuje korespondent Polsat News w Berlinie Tomasz Lejman. Lider antykremlowskiej opozycji Aleksiej Nawalny przebywał na leczeniu w Charite po próbie zamordowania go chemicznym środkiem bojowym z grupy Nowiczok.

„Stan pacjenta poprawił się na tyle, że został on wypisany ze stacjonarnej opieki szpitalnej” – napisano w oświadczeniu Charite.

„Na podstawie tego, że pacjent poczuł się lepiej oraz (na podstawie) jego obecnego stanu lekarze uważają, że całkowite wyzdrowienie jest możliwe. Jednak jest jeszcze zbyt wcześnie, by ocenić potencjalne długoterminowe skutki jego ciężkiego zatrucia” – wskazano.

Tomasz Lejman, korespondent Polsat News w Berlinie, przypomina, że Nawalny przebywał w szpitalu 32 dni, natomiast przez 24 dni był na oddziale intensywnej terapii.

Rosja: nie ma dowodów

O tym, że polityk trafił do szpitala w Rosji, informowała 20 sierpnia w mediach społecznościowych jego rzeczniczka Kira Jarmysz. „Dziś rano Nawalny wracał do Moskwy z Tomska. W trakcie lotu poczuł się źle. Samolot wylądował awaryjnie w Omsku. Aleksiej doznał zatrucia toksynami” – przekazała Jarmysz.

Bliscy i współpracownicy Nawalnego po kilku dniach podjęli decyzję o transporcie mężczyzny do szpitala w Berlinie. Jego stan został ustabilizowany. Opozycjonista został wybudzony ze śpiączki 7 września.

W ubiegły czwartek zespół Nawalnego poinformował, że opozycjonista został otruty prawdopodobnie nie na lotnisku, ale w pokoju hotelu Xander w Tomsku tego samego dnia. Niemieckie laboratorium miało znaleźć ślady środka bojowego Nowiczok w pustej butelce po wodzie mineralnej, którą współpracownicy mężczyzny zabrali z hotelu.

Rosja twierdzi, że nie ma dowodów na otrucie Nawalnego. Władze przeprowadziły postępowanie przygotowawcze, ale stwierdziły, że potrzebują więcej analiz medycznych, zanim będzie można wszcząć formalne śledztwo. Rosja zapewniła, że bez materiałów z Niemiec – m.in. wszystkich wyników badań Nawalnego – nie może wszcząć sprawy karnej.

„Środek bojowy silniejszy niż jego wcześniejsze formy”

„Środek bojowy z grupy Nowiczok, użyty do otrucia Nawalnego, był silniejszy niż jego wcześniejsze formy” – miał wyjawić półtora tygodnia temu szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) Bruno Kahl, a poinformował o tym tygodnik „Der Spiegel”.

O tym, jak silne działanie miała trucizna, Kahl poinformował podczas „tajnego spotkania” – napisał „Der Spiegel”, nie podając szczegółów dotyczących tych rozmów. Tygodnik dodał, że delegacja Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) podobno odwiedziła berliński szpital, w którym przebywa Nawalny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Aleksiej Nawalny nie został otruty na lotnisku. Nowe ustalenia śledczych

Lider antykremlowskiej opozycji Aleksiej Nawalny został otruty za pomocą butelki z wodą w swoim pokoju hotelowym w Tomsku na Syberii, nie na lotnisku, jak wcześniej sądzono – powiadomili jego współpracownicy w nagraniu wideo, zamieszczonym w czwartek (17 września) na koncie Nawalnego na Instagramie. Lider rosyjskiej opozycji przebywa obecnie w szpitalu Charite w Berlinie. Według rządu RFN istnieją dowody na próbę zamordowania opozycjonisty środkiem bojowym z grupy nowiczok.

Rosja twierdzi, że nie ma dowodów na otrucie Nawalnego.
Źródło info i foto: interia.pl

Stan zdrowia Nawalnego poprawia się

Aleksiej Nawalny został odłączony od respiratora i jest w stanie oddychać samodzielnie, a także samodzielnie wstawać – przekazała klinika Charite w Berlinie, do której trafił rosyjski opozycjonista. Jednocześnie kolejne badania potwierdzają, że Nawalny został otruty nowiczokiem.

„Stan Aleksieja Nawalnego poprawia się – został pomyślnie odłączony od respiratora i jest w trakcie rehabilitacji. Jest już w stanie wstać w łóżka” – czytamy w komunikacie przekazanym przez berlińską klinikę Charite, do której trafił Nawalny po tym, jak zezwolono na jego transport z Rosji.

Lekarze podkreślają, że decyzja o podaniu szczegółów stanu zdrowia Nawalnego została podjęta po konsultacji z nim i z jego żoną. Już w ubiegłym tygodniu pojawiały się doniesienia, że stan rosyjskiego opozycjonisty poprawia się, a – zdaniem niektórych mediów – pamięta on „wszystko sprzed momentu otrucia”. Według portali śledczych The Insider i Bellingcat klinika Charite wzmocniła ochronę, by zapobiec ewentualnym, kolejnym zamachom na życie opozycjonisty. Tymczasem dwa kolejne laboratoria – z Francji i Szwecji – potwierdziły wstępne wyniki niemieckich toksykologów, które wskazywały, że Nawalny został otruty przy użyciu środka bojowego typu nowiczok.

Rzecznik niemieckiego rządu federalnego poinformował, że Berlin pozostaje w kontakcie ze swoimi europejskimi partnerami w sprawie podjęcia dalszych kroków w tej sprawie. Jak dodał, próbki pobrane od Aleksieja Nawalnego trafiły też do Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej, która prowadzi niezależne śledztwo w sprawie otrucia. Niemcy wezwały powtórnie Rosję do wyjaśnienia okoliczności tej sprawy.

Tymczasem coraz więcej polityków w Unii w związku z sytuacją domaga się zawieszenia projektu Nord Stream 2. – Co jeszcze musi się wydarzyć, by wreszcie dostrzec, że dzisiejsza Rosja zagraża Europie i jej wartościom? – pytał premier Łotwy Krisjanis Karins w rozmowie z telewizją ARD. Wcześniej podobne zdanie wyraził w niemieckich mediach między innymi szef polskiego rządu Mateusz Morawiecki. „Sytuacja na Białorusi i zamach na Nawalnego to być może ostatnie przestrogi dla Zachodu” – pisał premier na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nawalny pamięta wydarzenia sprzed otrucia

Rosyjski portal Insider, grupa śledcza Bellingcat i niemiecki tygodnik „Spiegel” podały w czwartek, że Aleksiej Nawalny całkowicie odzyskał przytomność po wyprowadzeniu ze śpiączki i zdołał przypomnieć sobie wydarzenia sprzed swego otrucia.

Jego stan „jest lepszy, niż można było oczekiwać w takiej sytuacji” – przekazuje Insider. Według tych doniesień Nawalny w ocenie lekarzy psychicznie doszedł do siebie niemal zupełnie, a fizycznie będzie w stanie odzyskać siły w około 90 procentach. Tygodnik „Spiegel” poinformował, że Nawalny może mówić.

Wzmocniono ochronę szpitala, w którym leży Nawalny

Insider relacjonuje, że w berlińskiej klinice Charite wzmocniono ochronę po tym, gdy stało się jasne, że pamięć Nawalnego funkcjonuje, bo z tego powodu opozycjonista jest bardziej zagrożony. Lekarze pozwolili na odwiedziny, ale goście muszą przejść przez trzy kordony ochroniarzy. Do tej pory do sali Nawalnego mogła wejść tylko jego żona i lekarze.

Powołując się na źródła, Insider podał, że niemieckie służby specjalne przygotowują się nie tylko na fizyczne zagrożenie dla Nawalnego, ale i do „burzy dezinformacji”, w tym do prób zdyskredytowania szpitala Charite.

Nawalny otruty „nową i udoskonaloną” wersją Nowiczoka

Wcześniej, w środę wieczorem, niemiecki tygodnik „Zeit” ogłosił, powołując się na źródła, że Nawalny został otruty „nową i udoskonaloną” wersją bojowego środka trującego z grupy tzw. Nowiczoków. Ślady tej substancji znaleziono na rękach opozycjonisty i na butelce z wodą, z której pił. Tygodnik utrzymuje, że ten wariant trucizny działa wolniej niż substancje znane wcześniej, a zarazem jest bardziej szkodliwy.

Według tych doniesień strona niemiecka przypuszcza, że celem użycia takiej trucizny było to, by Nawalny zmarł na pokładzie samolotu lecącego do Moskwy. Opozycjonista przeżył dzięki szczęśliwym zbiegom okoliczności. To m.in. szybka reakcja pilota, który wykonał przymusowe lądowanie w Omsku i działania lekarzy z Omska, którzy szybko – jeszcze na omskim lotnisku – podali Nawalnemu atropinę.

„Zeit” twierdzi ponadto, powołując się na ekspertów niemieckich, że operację podania „tak śmiertelnej i skomplikowanej trucizny” mogły przeprowadzić tylko rosyjskie służby specjalne. Tego rodzaju substancji nie mogły np. sporządzić grupy przestępcze, bo wymaga ona specjalnego laboratorium. Strona niemiecka wyklucza działania obcych służb specjalnych ze względu na to, że Nawalny był stale śledzony przez rosyjską Federalną Służbę Bezpieczeństwa (FSB). Strona niemiecka przypuszcza, że jeden z agentów FSB lub innych służb rosyjskich dodał truciznę do herbaty, którą Nawalny pił na lotnisku lub na powierzchnię kubka z tym napojem – podał „Zeit”.
Źródło info i foto: onet.pl

Szef brytyjskiego MSZ o otruciu Aleksieja Nawalnego

Rosja musi wyjaśnić okoliczności otrucia opozycjonisty Aleksieja Nawalnego środkiem bojowym Nowiczok, zaś użycie w takiej sytuacji broni chemicznej jest gangsterstwem w czystej postaci – oświadczył w niedzielę brytyjski minister spraw zagranicznych Dominic Raab.

Dominic Raab zapytany przez Sky News o to, czy Rosja jest winna otrucia Nawalnego, odparł: „myślę, że bardzo trudno jest wymyślić wiarygodne, alternatywne wytłumaczenie, biorąc pod uwagę historię działań Rosji – użycie go w Salisbury, biorąc też pod uwagę to, jak trudno jest zdobyć nowiczoka, nie mówiąc już o rozprzestrzenieniu tak niebezpiecznej substancji”.

Raab: rodzą się pytania, na które Rosja musi odpowiedzieć

Szef brytyjskiej dyplomacji podkreślił, że rodzą się pytania, na które Rosja musi odpowiedzieć i konieczne jest dochodzenie przeprowadzone przez międzynarodową Organizację ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW), a Rosja powinna w pełni współpracować w wyjaśnianiu tej sprawy.

– Jasne jest również to, że nie można po prostu powiedzieć ‚to jest sprawa wewnętrzna, to są tylko nasze sprawy wewnętrzne’. Użycie broni chemicznej w takim kontekście to gangsterstwo w czystej postaci, a Rosja ma obowiązek nigdy nie używać jej jako państwo, a po drugie upewnić się, że nikt inny nie może jej użyć na jej terytorium – powiedział Raab.

W środę niemiecki rząd poinformował, że istnieją „jednoznaczne dowody” na próbę otrucia Nawalnego środkiem bojowym z grupy nowiczok. Nawalny, jeden z liderów opozycji w Rosji, został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Na żądanie rodziny został przetransportowany lotniczym ambulansem do Berlina, gdzie w jednej z klinik został poddany szczegółowym badaniom.

To nie pierwszy przykład otrucia nowiczokiem

Nowiczok to ta sama substancja, której użyto w 2018 roku w Salisbury na południu Anglii przy próbie zabójstwa podwójnego agenta Siergieja Skripala i jego córki. Wielka Brytania wskazała później nazwiska dwóch agentów rosyjskiego wywiadu wojskowego jako głównych podejrzanych w tej sprawie. Rosja wielokrotnie zaprzeczała, by miała cokolwiek wspólnego z próbą otrucia Skripala, zaś w czwartek oświadczyła, że Zachód nie powinien spieszyć się z wydawaniem osądów w sprawie zatrucia Nawalnego i że nie ma podstaw do oskarżenia ją o to zdarzenie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Żona Aleksieja Nawalnego o stanie zdrowia męża i nowym pomyśle władz

Żona opozycjonisty Aleksieja Nawalnego, Julia nie zgadza się z pomysłem powołania wspólnej grupy lekarzy z Rosji i Niemiec, która zbadałaby przyczyny obecnego stanu zdrowia jej męża. Nie jest waszą własnością – skomentowała pomysł rosyjskiej Izby Lekarskiej. Nawalny przebywa w szpitalu w Berlinie. Rząd Niemiec poinformował, że został on zatruty nowiczokiem.

Julia Nawalna zwróciła się do szefa rosyjskiej izby Leonida Roszala, który wcześniej poinformował publicznie o takiej propozycji skierowanej do niemieckiej Izby Lekarskiej. Żona opozycjonisty zapewniła, że przyczyna śpiączki, w której znajduje się jej mąż jest znana i że jest nią zatrucie związkami fosforoorganicznymi. „W Omsku świetnie o tym wiedzieli” – dodała.

„Kiedy pacjent trafia do rosyjskiego szpitala, okazuje się nagle, że miejscowa administracja uważa go za swoją własność. Sądzą oni, że mogą rozgłaszać diagnozy w mediach, publikować dane badań lekarskich (…), a równocześnie okłamywać krewnych i nie dopuszczać ich do chorego” – napisała Nawalna w komentarzu opublikowanym przez niezależne media w niedzielę.

Żona opozycjonisty oceniła, że w ten sposób szpital staje się tym samym, co więzienie.

Zarzuciła też szefowi rosyjskiej Izby Lekarskiej, że „nie postępuje jak lekarz”, a jak przedstawiciel państwa i „nie chce pomóc pacjentowi”, a wyciągnąć potrzebne informacje. „Mój mąż nie jest pańską własnością. Nie miał pan, nie ma i nie będzie mieć żadnego związku z jego leczeniem” – zapewniła Nawalna.
Źródło info i foto: RMF24.pl