Pacjent z podejrzeniem koronawirusa zaatakował nożem załogę karetki. Trwają poszukiwania sprawcy

Osiem ciosów nożem w klatkę piersiową zadał ratownikowi z karetki pogotowia pacjent z podejrzeniem koronawirusa. Mężczyzna odbywał kwarantannę. Z powodu problemów psychicznych pogotowie wiozło go właśnie do szpitala. Zaatakował na podlegnickim odcinku autostrady A4.

W nocy z wtorku na środę ratownicy medyczni z Kłodzka transportowali pacjenta do oddziału psychiatrycznego zakaźnego.

– Około godz. 2 w karetce znajdującej się na 73. kilometrze autostrady A4 rozegrał się dramat. Ratownik medyczny został zaatakowany nożem przez pacjenta. Karetka zatrzymała się na zjeździe z autostrady. Pacjent po zadaniu około ośmiu ciosów w klatkę piersiową zbiegł z karetki o czym powiadomiono policję – informuje Zespół Ratownictwa Medycznego w Chojnowie.

Policja musiała zamknąć autostradę. Na miejsce został wysłany śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.
Ranny ratownik medyczny został przewieziony do szpitala w Bolesławcu, gdzie został operowany.
– Piotrek czuje się dobrze – dodają ratownicy.

Trwają poszukiwania pacjenta.
Źródło info i foto: gazetawroclawska.pl

Gdańsk: Zabójstwo w szpitalu na Zaspie. Sprawca usłyszał zarzuty

Krzysztof Sz., który w szpitalu na Zaspie zaatakował 93-letniego pacjenta i pielęgniarkę, usłyszał zarzuty. Mężczyzna będzie odpowiadał za zabójstwo oraz spowodowanie obrażeń ciała.

Prokurator skierował do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie 61-latka. Wcześniej przedstawił 61-letniemu Krzysztofowi Sz. zarzut zabójstwa 93-letniego pacjenta z zamiarem bezpośrednim oraz spowodowania obrażeń ciała u pielęgniarki.

93-latek doznał licznych obrażeń w postaci stłuczenia powłok twarzy i głowy oraz złamań kości twarzoczaszki. Ze wstępnej opinii po przeprowadzonej sekcji zwłok wynika, że bezpośrednią przyczyną jego śmieci było uduszenie krwią spływającą do dróg oddechowych z doznanych obrażeń – rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

Krzysztof Sz. nie przyznał się do winy. Jak powiedziała PAP Wawryniuk, w trakcie przesłuchania zasłaniał się niepamięcią. Za zabójstwo grozi mu od 8 do 25 lat więzienia lub kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Mężczyźni nie znali się

Śledczy ustalają, dlaczego mężczyzna, który w nocy z czwartku na piątek zaatakował 93-latka i pielęgniarkę w Szpitalu św. Wojciecha na Zaspie w Gdańsku w czwartek wieczorem trafił na oddział wewnętrzny. Sprawca przebywał na sali razem ze swoją ofiarą zaledwie kilka godzin. Mężczyźni nie znali się.

Pacjent trafił do szpitala karetką specjalistyczną z zespołem, ale nie z powodów psychiatrycznych. Nie było podstaw, aby nie przyjąć go na SOR z chorobą, którą się pojawił. Byliśmy w stanie mu pomóc. Po dwóch dniach przeniesiono go na oddział chorób wewnętrznych, ponieważ nie mieliśmy wolnych miejsc na oddziale internistycznym – powiedziała w rozmowie z PAP rzecznik szpitali Copernicus Katarzyna Brożek.

Jak informują pacjenci szpitala 61-latek miał wcześniej zachowywać się agresywnie.

9 stycznia faktycznie pacjent był pobudzony. Otrzymał on środki uspokajające, po których zasnął i uspokoił się. Po kolejnej kontroli lekarza, który przebadał mężczyznę i przeprowadził z nim wywiad nie było podstaw do tego, aby podać mu kolejne lekarstwa lub przenieść go na inny oddział i poddać konsultacji z psychiatrą – wyjaśniła Brożek.

Śledczy sprawdzają również, czy nadzór nad pacjentami szpitala był prawidłowy.

Dochowaliśmy wszelkich standardów zabezpieczenia – podkreśliła Brożek. Przekazaliśmy materiał dowodowy organom ścigania. Zaraz po zdarzeniu pacjentom, pracownikom oraz rodzinie ofiary zapewniliśmy opiekę psychologiczną. Zespół psychologów przyjechał do szpitala, każdy mógł skorzystać z pomocy – dodała.

Zadał ofierze ciosy w głowę

Do tragedii doszło w nocy z czwartku na piątek około godz. 3 na oddziale wewnętrznym Szpitala św. Wojciecha na Zaspie. Jeden z pacjentów, 61-letni mieszkaniec Sopotu, zaatakował przebywającego z nim na sali 93-latka. Napastnik zadał ofierze szereg ciosów w głowę.

Jak powiedziała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk, wszystko wskazuje na to, że mężczyzna napadł na 93-latka wykorzystując znajdujący się w sali sprzęt medyczny. Najprawdopodobniej chodzi o stojak do kroplówki. Sprzęt został zabezpieczony przez śledczych – dodała Wawryniuk.

Uciekając 61-latek zaatakował również na pielęgniarkę, która odnalazła ciało zamordowanego pacjenta. Została złapana za szyję, prawdopodobnie sprawca próbował ją udusić, ale na miejsce przybiegła druga pielęgniarka i wtedy mężczyzna uciekł z sali – relacjonował w piątek prezes spółki Copernicus Podmiot Leczniczy Dariusz Kostrzewa.

Kobieta przebywa w domu i jest pod opieką psychologa. Została przebadana przez lekarzy, fizycznie wszystko jest w porządku, ale psychicznie jeszcze długo będzie do siebie do chodziła – powiedziała Brożek. Policjanci zatrzymali podejrzewanego o zabójstwo mężczyznę na jednym z przystanków autobusowych. Na miejscu tragedii zabezpieczono ślady i przesłuchano świadków.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Gdańsk: Zabójstwo w szpitalu. Świadkowie przesłuchani. Trwa sekcja zwłok zamordowanego pacjenta

Prokuratura przesłuchała świadków w sprawie tragicznej śmierci pacjenta szpitala na Zaspie w Gdańsku. Trwa sekcja zwłok. Śledczy czekają na jej wyniki. Informacje o trwającej sekcji zwłok przekazała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk. Śledczy przesłuchali już świadków. Na miejscu tragedii zabezpieczono ślady.

– Prawdopodobnie doszło do zabójstwa – powiedział w rozmowie z dziennikarką Wirtualnej Polski Karoliną Kołodziejczyk kom. Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. 93-latek zmarł w nocy z czwartku na piątek.

93-letni mężczyzna leżał na sali oddziału chorób wewnętrznych szpitala na Zaspie. Został zaatakowany przez przebywającego z nim w jednym pomieszczeniu 61-latka. Agresywny pacjent uciekł. Funkcjonariusze zatrzymali go na przystanku autobusowym.

Poszkodowana została też pielęgniarka, która odbywała obchód. – Prawdopodobnie było tak, że pielęgniarka po wejściu do sali zauważyła nietypowe ułożenie pacjenta, wówczas mógł już nie żyć. Kobieta pochyliła się nad nim i zobaczyła ślady krwi na głowie. Wtedy została zaatakowana – stwierdził prezes Copernicus Sp. z o.o. Dariusz Kostrzewa na konferencji prasowej władz szpitala.

Ustalono, że mężczyzna zadał 93-latkowi ciosy w głowę. Najprawdopodobniej wykorzystał do tego znajdujący się w sali sprzęt medyczny. Prok. Wawryniuk zapewniła, że odpowiednia aparatura została zabezpieczona.
Źródło info i foto: wp.pl

17-letni nożownik z zarzutami. Zaatakował pielęgniarkę w szpitalu

17-letni Krystian B. usłyszał w piątek zarzut usiłowania zabójstwa kobiety. Nastolatek był pacjentem Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. W środę zaatakował pielęgniarkę, zadając jej trzy ciosy nożem. Kobieta w stanie ciężkim została przewieziona do kliniki chirurgii serca. Jej życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo. W piątek 17-letni Krystian B., mieszkaniec Strzegomia, został przewieziony do Prokuratury Rejonowej dla Wrocławia Śródmieścia.

– 17- latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa Doroty W., pielęgniarki jednego z wrocławskich szpitali. Przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu i złożył wyjaśnienia. Prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie Krystiana B. na trzy miesiące – poinformowała Justyna Pilarczyk, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. Jak dodała, mężczyźnie grozi kara do 25 lat więzienia.

Atak w szpitalu

Jak informuje prokuratura, Krystian B. od 14 maja tego roku był pacjentem oddziału chorób zakaźnych szpitala klinicznego we Wrocławiu. Miało to być związane z powikłaniami po zażyciu nieznanej substancji. Możliwe, że chodzi o dopalacze. Do ataku na pielęgniarkę doszło w środę wieczorem. Kobieta podała mu leki i odwróciła się. Wtedy nastolatek zadał jej trzy ciosy nożem w plecy w okolice łopatek. Nastolatek rzucił nóż i uciekł ze szpitala. Zatrzymany został następnego dnia o godz. 10.00 na jednym z podwórek w Śródmieściu

– Dorota W. w wyniku doznała obrażeń ciała w postaci trzech ran kłutych między łopatkami z kanałami drążącymi do obu jam otrzewnowych oraz krwawieniem do jam opłucnowych – poinformowała prokurator Pilarczyk. Kobieta miała ponadto odmę opłucnową i złamane żebro. Zdaniem prokuratury, obrażenia te stanowią ciężki uszczerbek na zdrowiu i zagrażały jej życiu.
Źródło info i foto: wp.pl

Wrocław: Zatrzymano nożownika, który zaatakował w szpitalu

W środę późnym wieczorem na dziecięcym oddziale szpitala przy ul. Chałubińskiego we Wrocławiu podczas obchodu sal i podawania leków, jeden z pacjentów zaatakował nożem pielęgniarkę. Zadał jej trzy ciosy nożem, a następnie uciekł. Dzięki szybkiej pomocy medycznej kobieta przeżyła. Po godz. 10 wrocławska policja zatrzymała nożownika.

– Wiadomo, że młody mężczyzna został przewieziony na Chałbińskiego ze szpitala przy ul. Borowskiej. Prawdopodobnie trafił tam jeszcze z innego szpitala. Te szczegóły są w tej chwili ustalane. Zaatakowana pielęgniarka otrzymała trzy ciosy nożem. Natychmiast udzielono jej pomocy, jest już po operacji, a jej stan jest stabilny – mówi portalowi GazetaWroclawska.pl szefowa prokuratury Rejonowej Śródmieście Karolina Stocka – Mycek. Pielęgniarka była operowana w szpitalu przy ul. Borowskiej. Dariusz Rajski z policji zapewnia, że życiu kobiety nie zagraża niebezpieczeństwo.

Atak nożownika nagrany został przez szpitalny monitoring. Pacjent zaatakował na dziecięcym oddziale chorób zakaźnych. W każdej sali jest tam zamontowana kamera. Na nagraniu widać jak pielęgniarka daje pacjentowi lekarstwa i odwraca się do wyjścia. W tym momencie młody człowiek zrywa się z łóżka i zadaje ciosy nożem w plecy. To był nóż, który miał kilkunastocentymetrowe ostrze. Nie wiadomo jak to się stało, że napastnik miał przy sobie nóż.

– Ofiarą jest pielęgniarka z dwudziestoletnim stażem. Jest w ciężkim ale stabilnym stanie. Rozmawiałam z nią. Chyba jeszcze do niej nie dotarło co się stało – mówi Violetta Magiera, zastępca dyrektora do spraw pielęgniarstwa Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego.

Policja dziś rano zatrzymała nożownika. – To siedemnastoletni Krystian B., mieszkaniec Strzegomia – mówi Dariusz Rajski z wrocławskiej policji. Został zatrzymany około godz. 10 na jednym z podwórek na Śródmieściu. Teraz jest przesłuchiwany.

Jak nieoficjalnie ustalił portal GazetaWroclawska.pl, nożownik trafił do szpitala z powodu powikłań po zażyciu nieznanej substancji chemicznej. Mogły to być dopalacze.

– Pacjent ten używał środków psychoaktywnych, ale w momencie napaści nie był pod ich wpływem – powiedział portalowi GazetaWroclawska.pl dr Bogusław Beck, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu.

Zatrzymany młodzieniec – choć nie skończył jeszcze 18 lat – będzie odpowiadał jak dorosły. Można się spodziewać, że usłyszy zarzut usiłowania zabójstwa. Grozi mu maksymalnie 25 lat więzienia. Prawo zabrania karania na dożywocie osób nieletnich i młodocianych.
Źródło info i foto: gazetawroclawska.pl

Strzelanina w szpitalu CKD w Łodzi

Strzelanina w szpitalu CKD (Centrum Kliniczno Dydaktyczne) w Łodzi. Pacjent ranny w wypadku chwycił za nóż do cięcia gipsu i zaczął się kaleczyć, a kiedy policjanci z drogówki chcieli go ratować, rzucił się na nich. Jeden z funkcjonariuszy użył broni raniąc furiata w nogę. Dopiero wtedy lekarze mogli zająć się ratowaniem mu życia.

Do dramatycznych wydarzeń doszło po wypadku na Widzewie. Mężczyzna prawdopodobnie pod wpływem narkotyków lub dopalaczy tłukł głową w wiatę przystanku, a później nagle wszedł na jezdnię prosto na bok przejeżdżającego citroena. Rannego odwieziono do szpitala CKD przy ul. Czechowsłowackiej. Tam też pojechali policjanci z drogówki, którzy chcieli go przesłuchać.

Na widok funkcjonariuszy mężczyzna chwycił ze stołu zabiegowego nóż do cięcia opatrunków gipsowych i zaczął się nim ranić. Policjanci próbowali go powstrzymać, ale furiat rzucił się na nich wymachując nożem. Wtedy jeden z nich sięgnął po pistolet i zranił pacjenta w nogę. Ranny natychmiast trafił na stół operacyjny. Lekarze wprowadzili go w stan śpiączki farmakologicznej, ale nie ze względu na postrzał, ale na silne zatrucie środkami psychoaktywnymi. Kiedy się wybudzi usłyszy zarzut napaści na policjanta za co grozi 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Areszt dla ginekologa z Zabrza podejrzanego o gwałty na pacjentkach

Sąd aresztował na trzy miesiące zatrzymanego w piątek ginekologa z Zabrza podejrzanego o gwałty na pacjentkach – poinformowała w sobotę Prokuratura Krajowa. Jak dowiedziała się PAP, mężczyzna został zatrzymany na polecenie ministra sprawiedliwości, prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.

Idąc do lekarza, każdy pacjent liczy na najlepszą opiekę i pomoc w chorobie. Te kobiety też miał pełne zaufanie, że otrzymają od tego mężczyzny profesjonalną pomoc medyczną, a nie taką krzywdę. Wykorzystanie bezbronności pacjentek jest przestępstwem wyjątkowo podłym, które w mojej ocenie absolutnie nie zasługuje na pobłażliwość. Podejrzenie o gwałt – co do zasady – powinno się wiązać z wnioskiem prokuratury o tymczasowe aresztowanie sprawcy – powiedział w sobotę PAP Zbigniew Ziobro.

Ginekologowi Monzerowi M. prokurator zarzucił popełnienie czterech przestępstw polegających na doprowadzeniu pacjentek do obcowania płciowego lub poddania się innej czynności seksualnej.

Jak ustalono w toku postępowania, wszystkie pięć pokrzywdzonych było pacjentkami podejrzanego lekarza, a czyny miały zostać popełnione w jego gabinecie w Zabrzu, w trakcie przeprowadzania badań ginekologicznych, podczas gdy w gabinecie znajdowała się jedynie pacjentka i lekarz.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Tajemnicze pobicie w szpitalu na Pomorzu

Sparaliżowany pacjent jednego ze szpitali na Pomorzu Zachodnim został pewnej nocy zaatakowany przez innego pacjenta. Szpital milczy w tej sprawie, bada ją natomiast prokuratura. Do tajemniczego incydentu doszło w nocy z 15 na 16 września w Goleniowie w woj. zachodniopomorskim (35 km na wschód od Szczecina). Opisała go szczecińska „Gazeta Wyborcza”.

Jeden z pacjentów, 80-letni były dyrektor miejscowej biblioteki, został zaatakowany przez innego mężczyznę, umieszczonego w tej samej sali. Agresor miał go pociąć nożem i kilkukrotnie uderzyć stojakiem do kroplówki, a następnie zdemolować pomieszczenie. Poszkodowany nie mógł się bronić ani wezwać pomocy, ponieważ był sparaliżowany po udarze mózgu.

O sprawie doniosły lokalnym mediom córki zaatakowanego. Według relacji kobiet, to ojciec poinformował je o całym zajściu. Dziennikarz, który spotkał się z mężczyzną przyznaje, że ślady pobicia są poważne – 80-latek miał mieć zmasakrowaną twarz oraz rany na brzuchu i rękach. Agresywny współpacjent został natomiast przewieziony do szpitala psychiatrycznego.

Wezwano już policję, sprawą zajmuje się także szczecińska Prokuratura Okręgowa, która jednak dla dobra sprawy nie podaje szczegółowych informacji. Z kolei kierownictwo placówki, w której doszło do zdarzenia, milczy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Atak pacjenta na pielęgniarki w szpitalu psychiatrycznym. Pacjent uciekł z placówki

Na zamkniętym oddziale dla dzieci i młodzieży szpitala psychiatrycznego w Bolesławcu doszło do ciężkiego pobicia dwóch kobiet. 17-letni pacjent zaczął uderzać jedną z pielęgniarek wyrwaną ramą łóżka. Drugiej z nich nastolatek usiłował podciąć gardło kawałkiem wybitej szyby. Pomagał mu dwa lata młodszy kolega. Pacjenci żądali kluczy do wyjścia, następnie uciekli. 15-latka złapano jeszcze na terenie szpitala, natomiast starszy z pacjentów został zatrzymany kilka godzin później.

– Obrażenia pielęgniarek nie zagrażają ich życiu, niemniej poszkodowane wymagają pobytu na zwolnieniu – powiedział Mirosław Rozenbajgier, kierownik Oddziału Chirurgii Szpitala Powiatowego w Bolesławcu.
Źródło info i foto: onet.pl

Policja poszukuje mężczyzny, który uciekł z oddziału psychiatrycznego

Trwają poszukiwania 29–letniego mężczyzny, który w sobotę samowolnie opuścił zamknięty oddział psychiatryczny w Międzyrzeczu (woj. lubuskie). Jak informuje policja, pacjent ma charakterystyczną bliznę na policzku i może być niebezpieczny dla innych osób. Poszukiwania prowadzone są na terenie całego kraju. Informację o zdarzeniu otrzymaliśmy od pana Piotra na platformę Twoje Info.

– W sobotę około godziny 12.00 policja otrzymała zgłoszenie o samowolnym oddaleniu się pacjenta z zamkniętego oddziału psychiatrycznego w Międzyrzeczu. Pacjent to 29-letni mężczyzna z charakterystyczną blizną na policzku – poinformowała mł. asp. Justyna Łętowska, rzecznik KPP w Międzyrzeczu.

Z informacji przekazanej przez naszego widza wynika, że mężczyzna może być niebezpieczny. Policja nie ujawnia szczegółów, ale potwierdza, że pacjent może stanowić zagrożenie dla innych osób.
Żródło info i foto: TVP.info