Niemcy: Policja zatrzymała zwolenniczkę IS. Chciała wrócić do kraju

Niemiecka policja zatrzymała przy wjeździe do kraju wydaloną przez Turcję Niemkę, która miała być zwolenniczką tzw. Państwa Islamskiego. Niemieckie służby bezpieczeństwa zatrzymały podczas wjazdu do Niemiec domniemaną zwolenniczkę tzw. Państwa Islamskiego. Prokuratura federalna w Karlsruhe zarzuca Niemce tureckiego pochodzenia przynależność do bojówek tej organizacji terrorystycznej.

Zatrzymana wraz z inną kobietą została wydalona przez władze tureckie i przybyła samolotem liniowym w piątek wieczorem do Frankfurtu nad Menem. Jak poinformowały służby bezpieczeństwa, na pokładzie maszyny znajdował się także funkcjonariusz Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA).

Pieniądze od ISIS

Prokuratura generalna zarzuca zatrzymanej, że pod koniec 2014 r. wyjechała do Syrii, by żyć na terytorium tzw. Państwa Islamskiego. W 2015 r. kobieta miała poślubić jednego z dżihadystów, z którym przeniosła się do Iraku, gdzie zamieszkali w jednym z domów udostępnionych przez ISIS.

Kobieta zajmowała się gospodarstwem domowym, aby jej mąż mógł pozostać bez ograniczeń do dyspozycji organizacji. Podejrzana miała otrzymywać miesięcznie od ISIS 100 dolarów oraz posiadała karabin szturmowy. Para miała później wrócić do Syrii, gdzie na początku 2019 r. została zatrzymana przez kurdyjskie siły bezpieczeństwa.

Sędzia śledczy zadecyduje o aresztowaniu

Kobieta jeszcze w sobotę stanie przed sędzią śledczym Federalnego Trybunału Sprawiedliwości (BGH), który zadecyduje o wydaniu nakazu aresztowania i umieszczenia jej w areszcie śledczym.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: Policja zatrzymała trzech islamistów planujących zamach

Niemiecka policja zatrzymała we wtorek w mieście Offenbach trzech zwolenników Państwa Islamskiego (IS), którzy planowali przeprowadzenie zamachu. Prokuratura ujawnia, że celem terrorystów było zabicie jak największej liczby „niewiernych”. Główny podejrzany, to 24-letni obywatel Niemiec pochodzący z Macedonii – poinformowała prokurator z Frankfurtu nad Menem Nadja Niesen.

Z ustaleń śledczych wynika, że udało mu się nabyć materiały do konstrukcji bomby oraz że próbował kupić w internecie broń palną. Jego wspólnicy to obywatele Turcji w wieku 21 i 22 lata. W akcji zatrzymania terrorystów, którzy są zwolennikami Państwa Islamskiego (IS) brało udział 170 funkcjonariuszy.

Jak podaje prokuratura celem niedoszłych zamachowców było „zabicie jak największej liczby niewiernych”
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Przywódca ISIS namierzony przez używaną bieliznę i badania DNA

To tajna operacja Kurdów z SDF miała być kluczowa w namierzeniu Abu Bakra al-Baghdadiego. Według SDF, ale też źródeł płynących z USA, informator czy też szpieg, zdobył bieliznę lidera tzw. Państwa Islamskiego. Po badaniach DNA można było mieć pewność, że to właśnie al-Baghdadi ukrywa się we wskazanym miejscu.

Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), którymi kierują Kurdowie, pomogły w namierzeniu Abu Bakra al-Baghdadiego, lidera tzw. Państwa Islamskiego – twierdzi przedstawiciel SDF. Polat Can w serii tweetów ogłosił, że Kurdowie z SDF współpracowali z amerykańskim CIA od 15 maja tego roku.

„Jednemu z naszych szpiegów udało się dotrzeć do domu, w którym ukrywał się al-Baghdadi. (…). Nasze źródło, które mogło dotrzeć do niego, zabrało bieliznę al-Bahdadiego, by potwierdzić w stu procentach, że to on we własnej osobie” – opisywał Polat Can, starszy doradca SDF.

Can opisywał, że miesiąc temu zapadła decyzja o eliminacji przywódcy tzw. Państwa Islamskiego. „Jednak wycofanie się wojsk z USA (z Syrii – red.) i turecka inwazja sprawiły, że wycofaliśmy się z naszych operacji, także namierzanie al-Baghdadiego. Turecka inwazja opóźniła operację” – podsumował.

Przedstawiciel Syryjskich Sił Demokratycznych ocenił jednak, że wiedza na temat miejsca pobytu al-Baghdadiego oraz „dotarcie do niego” to efekt „własnej pracy” SDF. „Nasze źródło wysyłało współrzędne, brało udział w operacji” – skwitował.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Maroko: Brutalne zabójstwo turystek ze Skandynawii. Jest wyrok

Sąd w Maroku skazał na śmierć trzech mężczyzn za zamordowanie w grudniu ubiegłego roku dwóch skandynawskich turystek. Mieli to zrobić w imię tzw. Państwa Islamskiego Kobiety przebywały na pieszej wycieczce w górach Atlasu Wysokiego.

Podejrzany Abdessamad Ejjoud i dwóch jego towarzyszy otrzymali maksymalną karę za zabójstwo 24-letniej duńskiej turystki Louisy Vesterager Jespersen i 28-letniej Norweżki Maren Ueland. Wszyscy trzej przyznali się do winy. Na sali sądowej, podczas mów końcowych, oskarżeni prosili Boga o wybaczenie. Rozprawa miała miejsce w miejscowości Sale, w pobliżu stolicy kraju Rabatu.

Zabójstwo dwóch turystek ze Skandynawii w Maroku i 23 oskarżonych

Na ławie oskarżonych łącznie zasiadło 23 osoby. Trzy z nich usłyszały wyrok kary śmierci – Jounes Ouzayed i Raszid Afatti z zawodu cieśle oraz Abdesamad Ejjoud, zarabiający na chleb jako uliczny handlarz. Jeden z oskarżonych, który uciekł z miejsca zbrodni, skazany został na dożywocie, z kolei 19 pozostałych usłyszało wyroki od 5 do 30 lat więzienia, Jak podaje agencja AP, mężczyźni w żaden sposób nie zareagowali podczas odczytywania wyroku. Sąd nakazał również wypłacić trzem zabójcom odszkodowanie jednej z zamordowanych kobiet w wysokości 2 milionów dirhamów (ok. 190 tys. euro), odrzucając jednocześnie żądanie, by marokańskie państwo zapłaciło 10 mln dirhamów za „moralną odpowiedzialność”.

Prawnik rodziny Louisy Vesterager Jespersen powiedział, że jest „w 100 procentach zadowolony” z wyroków. Przyznał też, że matka Louisy Vesterager poprosiła sąd w liście na wcześniejszym przesłuchaniu w tym miesiącu o skazanie zabójców na śmierć. Kara została zasądzona, choć w Maroku od 1993 r. w praktyce wykonywanie egzekucji jest zawieszone.

Ciała 28-letniej Maren Ueland z Norwegii oraz 24-letniej Louisy Vesterager Jaspersen z Danii odnaleziono 17 grudnia w ich namiocie niedaleko szczytu Tubkal w marokańskich górach położonych 60 km od Marrakeszu. Kobiety miały odcięte głowy.

Ucięli głowę i opublikowali film w internecie

25-letni Abdessamad Ejjoud, uważany za lidera jednej z lokalnych dżihadystycznych komórek, przyznał się przed sądem do zabicia jednej z turystek. – Żałuję – miał powiedzieć cytowany przez BBC. Ejjoud miał dodać też, że „kocha Państwo Islamskie i że się za nie modli”. Przedstawiciel marokańskich służb antyterrorystycznych cytowany przez AFP powiedział, że grupa inspirowała się działaniami Państwa Islamskiego, jednak nie miała kontaktu z jej bojownikami. Francuskie media informują z kolei, że Ejjoud był w więzieniu za próbę przyłączenia się do Państwa Islamskiego w Syrii. Wyszedł na wolność w 2015 roku. Następnie sprzedawał sok pomarańczowy przed meczetami w Marrakeszu. – Postanowiłem zrobić dżihad tutaj, namierzając obcokrajowców – powiedział podczas rozprawy. Zabójcy uwiecznili ścinanie głowy jednej z ofiar, a następnie film opublikowali w internecie. Norweska policja potwierdziła autentyczność nagrania.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Przywódca ISIS pokazał się pierwszy raz od 5 lat. Jest wideo

Przywódca tak zwanego Państwa Islamskiego Abu Bakr al-Baghdadi po raz pierwszy od 5 lat pojawił się na propagandowym filmie. Lider omawia na nagraniu sytuację kalifatu po upadku Baguz – ostatniej na wschód od Eufratu enklawy organizacji.

Abu Bakr al-Baghdadi przyznaje na filmie, że w dotychczasowej terytorialnej postaci przestała ona istnieć. Mówi również o ponad 90 operacjach przeprowadzonych jej przez członków w ośmiu różnych państwach. Podczas nagrania, prawdopodobnie w formie tekstowej, pojawiły się pochwały wobec serii ataków terrorystycznych, do których w wielkanocną niedzielę doszło na Sri Lance. Podobne akcje – zdaniem tzw. Państwa Islamskiego – stanowią odwet za zabitych członków organizacji.

Na opublikowanym filmie video oprócz Abu Bakra al-Baghdadiego widać również jego karabin, a także trzech zamaskowanych członków obstawy. Nie wiadomo kiedy film został nagrany, jednak lider ISIS mówi w czasie przeszły, o bitwie o Baguz, która zakończyła się pod koniec marca. Mówi też, że starcie pokazało „barbarzyństwo i brutalność” Zachody oraz „odwagę, niezłomność i odporność ludzi Islamu”. Twierdzi też, że to część „długiej walki” a grupa „zemści się” za zabitych członków.

Państwo Islamskie przekonuje, że nie zginęło

Ostatnie nagranie, wyłącznie głosowe, z udziałem Al-Baghdadiego ukazało się w sierpniu 2018 roku. Jednocześnie to pierwsze nagranie, na którym widać terrorystę, od czasu jego wystąpienia w Mosulu w lipcu 2014 roku, kiedy to ogłosił powstanie kalifatu.

„Nagranie Al-Baghdadiego ma mówić: tak, uciekamy, napotkaliśmy ogromne niepowodzenia, ale jeszcze nie zniknęliśmy. Czy wiadomość będzie miała siłę przekonywania podobną do poprzednich przesłań lidera, biorąc pod uwagę, jak słaba jest teraz grupa – to się dopiero okaże” – opisuje Vox.

Na Bliskim Wschodzie wciąż są tysiące członków ISIS

Na początku ubiegłego roku władze amerykańskie podały, że Al-Baghdadi został ranny w nalocie w maju 2017 roku i na pięć miesięcy musiał się zrzec przywództwa w organizacji. Informacje opierano na wiedzy przekazanej przez zatrzymanych członków ISIS i uchodźców z Syrii.

Jak podaje CNN, amerykański senator Angus King, który był członkiem delegacji na Bliski Wschód. Tam od członków armii oraz władz irackich i kurdyjskich miał dowiedzieć się, że tzw. Państwo Islamskie ma nadal między 15 a 30 tys. członków, choć siły koalicji przejmują kontrolę nad zajmowanymi terenami. W szczytowym momencie ISIS kontrolowało tereny o powierzchni odpowiadającej Wielkiej Brytanii i zamieszkiwanej przez około 10 milionów osób.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

28-letni Amerykanin planował wjechać ciężarówką w tłum ludzi. Usłyszał zarzuty

28-letni Amerykanin usłyszał zarzut planowania zamachu terrorystycznego. Według Departamentu Sprawiedliwości USA Rondell Henry zamierzał użyć skradzionej ciężarówki, by wjechać nią w ludzi. Miał się inspirować działaniami Państwa Islamskiego.

Śledczy uważają, że Henry zamierzał zaatakować ludzi w parku rozrywki National Harbor w stanie Maryland. Według prokuratury, zamiarem mężczyzny pochodzącego z Germantown, również w stanie Maryland, było wywołanie „paniki i chaosu” i doprowadzenie do sytuacji podobnej do tej z Nicei na południu Francji.

14 lipca 2016 roku, w dniu francuskiego święta narodowego zamachowiec pochodzenia tunezyjskiego Mohamed Lahouaiej Bouhlel wjechał tam ciężarówką na popularną promenadę i zabił 87 osób. Ponad 200 osób zostało rannych.

Do podobnego atak doszło również 19 grudnia 2016 w Berlinie. Tam terrorysta Anis Amri taranował ciężarówką osoby, które przyszły na jarmark bożonarodzeniowy na Breitscheidplatz. Zginęło wówczas 12 osób, w tym polski kierowca Łukasz Urban, zaś około 50 zostało rannych. W obu przypadkach odpowiedzialność za atak wzięło na siebie Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: TVP.info

Rosyjski urząd dopatrzył się umieszczenia w serwisie BBC „koncepcji organizacji terrorystycznych”

Rosyjski państwowy regulator Roskomnadzor znalazł na stronie rosyjskiej redakcji BBC materiały „przekazujące ideologiczne koncepcje międzynarodowych organizacji terrorystycznych”. Urząd poinformował o tym na swojej stronie internetowej. Roskomnadzor (służba nadzoru w sferze łączności) poinformował w czwartek w komunikacie, że wśród znalezionych w trakcie kontroli materiałów o takim charakterze są m.in. cytaty z wypowiedziami kalifa tak zwanego Państwa Islamskiego Abu Bakra al-Bagdadiego.

„Jest przeprowadzana ekspertyza sprawdzająca, czy materiały te odpowiadają normom rosyjskiego ustawodawstwa antyekstremistycznego” – podkreślono w komunikacie.

Działania odwetowe

Roskomnadzor rozpoczął kontrolę kanału telewizyjnego BBC World News odbieranego na terytorium Federacji Rosyjskiej oraz wydania internetowego BBC pod koniec grudnia. Urząd poinformował na swojej stronie internetowej, że kontrola ma związek z działaniami w Wielkiej Brytanii wobec rosyjskiej telewizji RT. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow wyjaśniał wcześniej, że czynności Roskomnadzoru można uważać za reakcję na działania, które brytyjski regulator Ofcom podjął wobec telewizji RT. Oświadczył, że nagromadziło się wiele pytań wobec BBC, dotyczących – jak to ujął – „tendencyjnego informowania o tych czy innych wydarzeniach”.

Brytyjski regulator mediów Ofcom zarzucił stacji RT nieobiektywne relacjonowanie wydarzeń na Ukrainie, w Syrii, a także w sprawie próby otrucia w Anglii byłego pułkownika GRU i współpracownika brytyjskiego wywiadu Siergieja Skripala. Ofcom ocenił, że w siedmiu programach RT dopuściła się naruszeń zasady obiektywności i niezaangażowania. Rosyjska stacja może zostać ukarana grzywną lub nawet pozbawiona licencji.
Źródło info i foto: tvn24.pl

W Hiszpanii ISIS tworzyło brygadę terrorystek

Państwo Islamskie (IS) próbowało stworzyć na terenie Hiszpanii dżihadystyczną brygadę kobiet. Werbowane do niej muzułmanki pochodziły z kilku państw – podał dziennik „ABC” powołując się na informacje z hiszpańskich służb specjalnych.

Madrycka gazeta ustaliła, że wśród kobiet rekrutowanych do wsparcia dżihadystów były obywatelki Hiszpanii, Maroka i Chile. Grupa, o nazwie „Lwice Allaha”, prowadziła werbunek głównie przez internet.

Kluczowymi dla rozwoju brygady terrorystek osobami byli dwaj dżihadyści z Maroka. Jeden z nich był rezydentem w Melilli, północnoafrykańskiej enklawie Hiszpanii. Utworzenie siatki dżihadystek udaremniły dwie policyjne operacje z 2014 i 2016 r.

Znaczna część kobiet, które trafiały przez Hiszpanię do oddziałów IS, nierzadko w charakterze niewolnic seksualnych, miała arabskie korzenie. Wiele z nich pochodziło z Maroka. Werbunek do struktur IS następował poprzez zakładane w internecie grupy dyskusyjne, dotyczące zazwyczaj zagadnień islamu. Na niektórych z nich dyskutowało nawet kilkaset osób. Część grup funkcjonowała na portalu społecznościowym Facebook oraz na komunikatorze WhatsApp.

„Choć wiele tych grup działało odrębnie w internecie, to często miały one tego samego administratora. Na ich trop służby natrafiły poprzez monitorowanie profili na portalach społecznościowych” – twierdzi „ABC”.

Szacuje się, że IS udało się zwerbować na terytorium Hiszpanii co najmniej 23 kobiety, które następnie skierowano na Bliski Wschód. Do dżihadystów miały one dołączać przez turecko-syryjską granicę.

Według służb w Madrycie, łącznie dżihadyści zwerbowali do walki na Bliskim Wschodzie ponad 220 obywateli Hiszpanii, w tym cztery osoby nieletnie. Wyjechali oni walczyć po stronie Państwa Islamskiego i Frontu al-Nusra do Syrii oraz Iraku.

Z informacji hiszpańskich służb wynika, że zarówno IS, jak i wywodzący się z Al-Kaidy Front al-Nusra koncentrują się w Hiszpanii w dalszym ciągu na poszukiwaniu młodych muzułmanów i radykalizowaniu ich za pośrednictwem internetu.
Źródło info i foto: TVP.info

Kulisy polowania na cyber-szakala. Najgroźniejszego z terrorystów Państwa Islamskiego

Kulisy pościgu za brytyjskim hakerem, który stał się jednym z najniebezpieczniejszych terrorystów Państwa Islamskiego opisuje dla POLITICO John P. Carlin, człowiek, który w tym polowaniu uczestniczył.

Junaid Hussain pierwotnie chciał być raperem. Wyszło jednak na to, że ten pakistański dzieciak z angielskiego Birmingham żył w internetowym świecie i z internetową szybkością. W ciągu zaledwie dekady, między 11, a 21 rokiem życia, przeszedł od grania w gry, przez hakerstwo do mordowania.

Jego historia rozwijała się szybciej niż ktokolwiek mógł przewidzieć. Przez pierwszą połowę swojego wirtualnego życia, działał całkowicie bezkarnie jako haker, przechwalając się w jednym z wywiadów, że jest o wiele kroków przed władzami: „Sto procent pewności, że nic na mnie nie mają. Nie istnieję dla nich. Nigdy nie używam swoich prawdziwych szczegółów online. Nigdy niczego nie kupuję. Moja prawdziwa tożsamość nie istnieje – i nie, nie boję się, że zostanę złapany”.

W 2015 roku, w wieku 21 lat, już by tych słów raczej nie powtórzył – był człowiekiem ściganym przez Stany Zjednoczone, pozycją numer trzy na rządowej liście najbardziej poszukiwanych ludzi z powstałego na terenie Iraku i Syrii Państwa Islamskiego.

Żyjąc w sytuacji ciągłego zagrożenia w kontrolowanej przez ISIS wschodniej Syrii, Hussain próbował trzymać przy sobie swojego pasierba, wierząc, że uchroni go to przed amerykańskim atakiem z powietrza.
Polowanie się zaczyna

W Departamencie Sprawiedliwości, w którym wówczas pracowałem jako asystent prokuratora generalnego ds. bezpieczeństwa narodowego, unieszkodliwienie Hussaina należało do najważniejszych priorytetów.

Niemal każdy tydzień 2015 roku przynosił nową próbę ataku na Stany Zjednoczone, za którym stał ten człowiek; zespoły śledcze FBI były na ostatnich nogach, ścigając jednocześnie dziesiątki potencjalnych terrorystów. Wycofywaliśmy agentów z wydziałów kryminalnych, by wzmocnić pion antyterrorystyczny. W rządzie codziennie rozlegały się dzwonki alarmowe, ale publicznie staraliśmy się bagatelizować zagrożenie. Nie chcieliśmy, by Hussain stał się kolejną znaną na całym świecie postacią, utożsamianą z pokręconą ideologią dżihadu.

Nawet teraz nie rozmawialibyśmy o nim publicznie, gdyby nie to, że nie żyje.

Hussain stanowił internetowe zagrożenie, o którym od dawna wiedzieliśmy, że kiedyś nadejdzie – obeznanego z nowoczesnymi technologiami terrorystę, który wykorzystuje narzędzia współczesnej techniki cyfrowej do poszerzania zasięgu działania swojej grupy daleko poza miejsce jej fizycznej lokalizacji.

Latem 2015 roku z powodzeniem przeprowadził jeden z najbardziej rozgałęzionych cyber-spisków, jaki dotąd widział świat. Brytyjski terrorysta o pakistańskich korzeniach, mieszkający w Syrii, zwerbował kosowskiego hakera, który studiował informatykę w Malezji, do przeprowadzenia ataków na amerykańskich wojskowych i kobiety mieszkające w Stanach Zjednoczonych.
Narodziny terrorysty

U początku drogi Hussaina do cyber-terroryzmu stał prosty motyw: zemsta.

Według wywiadu, którego udzielił w 2012 roku, Hussain – który pierwotnie w sieci pojawił się pod nickiem TriCk – powiedział, że zaczął bawić się w hakowanie kiedy miał 11 lat. Grał w pewną grę online, kiedy inny haker wyrzucił go z sieci.

„Chciałem się zemścić, więc zacząłem guglować co się da o hakowaniu”, tłumaczył. „Dołączyłem do kilku internetowych forów o hakingu, czytałem artykuły, zacząłem uczyć się podstaw inżynierii społecznej i stopniowo piąłem się w górę. Nie zemściłem się, ale zostałem jednym z najbardziej znienawidzonych hakerów w tej grze”.

W wieku 13 lat uznał, że gry są dla dzieci, a jako 15-latek „poszedł w politykę”. Pochłonęły go internetowe nagrania video, pokazujące dzieci zabijane w takich miejscach jak Kaszmir i Pakistan, zaczął się aktywnie udzielać na stronach internetowych poświęconych teoriom spiskowym, masonom i iluminatom.

Te sekretne ścieżki zaprowadziły Hussaina do grupy hakerskiej składającej się z siedmiu przyjaciół; nazwali się TeaMp0isoN, czyli w hakerskim slangu „Zespół Trucizna”, nawiązując w ten sposób do starego hakerskiego forum p0ison.org.

Sławę zdobyli w 2011 roku dzięki specyficznej formie „haktywizmu”. Demolowali strony internetowe, często zamieszczając na nich pro-palestyńskie deklaracje i atakowali witryny ważnych organizacji, takich jak BlackBerry i NATO, lub osób publicznych, w rodzaju byłego premiera Tony Blaira – włamali się na konto jego osobistej asystentki i upublicznili w sieci jego książkę adresową.

Hussain lekceważąco wypowiada” się o innych grupach „haktywistów”, takich jak Anonymous, mówiąc, że stanowią one internetowy odpowiednik „pokojowych protestów piknikujących na ulicy”, podczas gdy TeaMp0isoN prowadził „internetową wojnę partyzancką”. W kwietniu 2012 roku TriCk powiedział jednej z brytyjskich gazet: „Nie boję się żadnego człowieka, ani żadnej władzy. Całe moje życie poświęcone jest sprawie”.

Jego internetowa aktywność nie trwała długo. We wrześniu 2012 roku został aresztowany i skazany na sześć miesięcy więzienia w związku z atakiem na konto Blaira. TeaMp0isoN odszedł w niebyt, ale jego gniew i pogarda wymierzone w zachodnie społeczeństwo bynajmniej nie zelżał.

Wkrótce po opuszczeniu więzienia przedostał się do Syrii na terytoria kontrolowane przez ISIS i poślubił tam niedoszłą muzyczkę, Sarę Jones, która także stała się zwolenniczką Państwa Islamskiego. Tam zaangażował się w szerzenie wojennej propagandy ISIS w internecie, przedstawiając się jako Abu Hussain al-Britani.

Na zdjęciu na Twitterze pozował w masce zakrywającej połowę twarzy i z kałasznikowem w ręku, celującym w obiektyw. Wszystko, czego nauczył się o kulturze internetowej i narzędziach do jej propagowania, wykorzystał do stworzenia czegoś, co jeden z dziennikarzy nazwał „makabryczną wersją portalu randkowego”.

Szybko zyskał miano czołowego propagandzisty ISIS w CyberKalifacie, rekrutującego do globalnej wojny sfrustrowanych i przypominających jego samego młodych ludzi. „Możesz siedzieć w domu i grać w „Call of Duty”, albo przyjechać tutaj i podjąć prawdziwe wyzwanie (…) Wybór należy do ciebie”, zachęcał w jednym z tweetów.

Taktyka Hussaina nie była bynajmniej nowa, ale wraz z terrorystami z ISIS wyniósł ją na niespotykany wcześniej poziom. Hussain pod pewnymi względami reprezentował najniebezpieczniejszy rodzaj terroryzmu, z którym się dotąd spotkaliśmy – był panem rodzącego się świata cyfrowego dżihadu.
Terroryści wchodzą do internetu

Wiedzieliśmy, że prędzej czy później terroryści zainteresują się internetem – z tego samego powodu, dla którego sieć jest świetnym miejscem dla wszelkiej maści rebeliantów i niszowych wspólnot. Jego otwartość, łatwość użycia i globalny zasięg powodują, że bez trudu można w nim rozpowszechniać ekstremistyczne treści online.

Pracując dla rządu – najpierw w FBI, później w Dziale Bezpieczeństwa Narodowego Departamentu Sprawiedliwości, a wreszcie jako asystent prokuratora generalnego nadzorujący ten pion – większość czasu spędziłem obserwując to rosnące zagrożenie i przewidując, kiedy pierwszy raz przyjdzie nam się zmierzyć z „atakiem mieszanym”, łączącym realne uderzenie z jego nagłośnieniem w sieci.
Źródło info i foto: onet.pl

Nożownik zaatakował w Melbourne. Inspirował się Państwem Islamskim

Mężczyzna, który podłożył w piątek ogień w ciężarówce z butlami gazowymi w centrum Melbourne i ugodził śmiertelnie nożem jedną osobę, inspirował się Państwem Islamskim, choć nie miał bezpośrednich związków z tym ugrupowaniem – podała w sobotę policja. Zamachowca zidentyfikowano jako urodzonego w Somalii 30-letniego Hassana Chalifa Shire Alego; podano, że zradykalizował się on pod wpływem Państwa Islamskiego i był znany wcześniej policji. Podczas ataku został postrzelony przez policjantów i zmarł w szpitalu.

Według policji paszport Shire Alego był nieważny od 2015 roku; służby wywiadu twierdzą, że planował wyjazd do Syrii, jednak uważano, że nie stanowi on zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego.

„Myślę, że Shire Ali był zainspirowany Państwem Islamskim. Nie uważamy, aby miał bezpośrednie kontakty z tym ugrupowaniem; zradykalizował się pod wypływem jego propagandy” – powiedział Ian McCartney, zastępca komisarza australijskiej policji federalnej.

Do ataku doszło w piątek w centrum Melbourne w ruchliwej dzielnicy handlowej, chwilę przed szczytem komunikacyjnym. Somalijczyk zaatakował nożem przechodniów, raniąc śmiertelnie 74-letniego Sisto Malaspinę, współwłaściciela słynnej w mieście kawiarni „Pellegrini”.

Przedstawiciele policji stanu Wiktoria poinformowały, że w związku z atakiem nożownika przeszukały dwie nieruchomości w mieście, lecz nie podano wyników tego przeszukania.
Źródło info i foto: interia.pl