Eksplozja bomby w dawnej stolicy Państwa Islamskiego

Co najmniej 10 osób zginęło w sobotę w położonej na północy Syrii Ar-Rakce, gdzie doszło do eksplozji samochodu-pułapki – podało Syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka. Pięć ofiar stanowią cywile, a pięć pozostałych to żołnierze Syryjskich Sił Demokratycznych.

– Zamach był wymierzony w pobliskie koszary Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF) – ocenił dyrektor Obserwatorium, Rami Abdel Rahmane. Dodał, że według służby medycznych 20 osób odniosło rany.

SDF to sojusz sił kurdyjskich i arabskich, którym wspólnie udało się odbić w październiku 2017 r. Ar-Rakkę, będącą wówczas stolicą samozwańczego kalifatu IS. Dżihadyści z Państwa islamskiego panowali w niej przez trzy lata.

Wybuch samochodu-pułapki miał miejsce na rondzie „al-Naim” (po arabsku „Raj”), nazywanym niekiedy „Piekłem”, ponieważ Daesz przeprowadzał tam liczne i krwawe egzekucje.

Eksplozję poprzedził wybuch bomby w innej części miasta. Nikt tam nie zginął, ale kilka osób odniosło rany – podał szef Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka.

Żadna z organizacja nie przypisała sobie na razie autorstwa zamachu.

Agence France Presse przypomina, że mimo całkowitego wyzwolenia miasta z rąk bojowników Państwa Islamskiego (IS) przed dwoma laty i praktyczną likwidacją kalifatu IS w dniu 23 marca 2019 r., w mieście wciąż dochodzi do aktów terroru i przemocy. 9 kwietnia Ar-Rakka była sceną podwójnego zamachu bombowego, w wyniku którego zginęło 13 osób – w większości cywile.

Ofensywę przeciw IS w Ar-Rakce siły SDF rozpoczęły w listopadzie 2016 r. Do samego miasta oddziałom udało się wejść 6 czerwca 2017 r., a 4 lipca tego roku oddziały SDF weszły do starego miasta. Informowano wówczas, że broniło się tam ok. 2,5 tys. dżihadystów. 17 października 2017 r. miasto zostało wyzwolone. W walce o o miasto kurdyjscy bojownicy napotykali silny opór ze strony terrorystów, którzy zastawiali w mieście pułapki, podkładali bomby i nękali cywilów, grożąc śmierciom tym, którzy chcieliby uciec z miasta.

IS zajęło Ar-Rakkę w 2014 roku. Właśnie tam dżihadyści dopuszczali się największych okrucieństw, m.in. publicznych egzekucji przez ścięcie. Miasto było samozwańczą stolicą Państwa Islamskiego w Syrii oraz centrum planowania operacji terrorystycznych za granicą.

Konflikt wojenny w Syrii, w którym ważną rolę odegrała ofensywa tzw. Państwa islamskiego, pochłonął łącznie 370 tys. ofiar śmiertelnych, zmuszając miliony ludzi do opuszczenia ich domostw.
Źródło info i foto: onet.pl

Bagdad: Sąd skazał trzech Francuzów, którzy działali w szeregach ISIS

Sąd w Bagdadzie skazał w niedzielę na karę śmierci trzech obywateli Francji, którzy przyłączyli się do działającej w Iraku i Syrii ekstremistycznej organizacji zbrojnej Państwo Islamskie – poinformował rzecznik irackiego wymiaru sprawiedliwości.

Wyrok nie jest prawomocny. Według rzecznika, który rozmawiał z korespondentami agencji prasowych na zasadzie nieujawniania jego tożsamości, skazani znajdowali się w grupie 13 francuskich obywateli, przekazanych Irakowi w styczniu przez sprzymierzone z USA Syryjskie Siły Demokratyczne.

Podczas wizyty w Paryżu w lutym prezydent Iraku Barham Salih oświadczył, że wszystkich 13 Francuzów będzie sądzonych zgodnie z prawem irackim. Na razie nie jest jasne, jak na niedzielny wyrok zareaguje Francja, która zniosła u siebie karę śmierci blisko 40 lat temu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Krwawy bunt skazanych dżihadystów w więżeniu w Tadżykistanie

Trzech strażników i 29 więźniów zginęło w buncie, który wybuchł w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze w mieście Wahdat niedaleko od Duszanbe, stolicy Tadżykistanu – podaje Reuters. Strażników zabili skazani za przynależność do Państwa Islamskiego. Ministerstwo sprawiedliwości Tadżykistanu w wydanym w poniedziałek oświadczeniu poinformowało o trzech zabitych strażnikach i „wielu zabitych więźniach”.

Bunt wybuchł w niedzielę wieczorem, kiedy grupa ok. 30 więźniów odbywających kary za członkostwo w dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie (IS) wzięła trzech strażników jako zakładników i zabiła ich – przekazał resort.

Radio Swoboda podaje, że więźniowie chcieli uciec z kolonii karnej. Mieli oni przy sobie noże i inne ostre przedmioty. Po zabiciu strażników wypuścili z celi izolacyjnej ośmiu szczególnie niebezpiecznych przestępców, skazanych za członkostwo w IS. Następnie buntownicy mieli zabić pięciu więźniów i ranić kilkudziesięciu innych na oczach osadzonych. Po tym podpalili szpital polowy, wzięli kolejnych zakładników i zażądali swojego uwolnienia.

Więźniowie biorący udział w zamieszkach zostali zabici, kiedy władze „podjęły zdecydowane kroki, by ustabilizować sytuację” – dodało ministerstwo.

Resort oznajmił, że sytuacja jest pod kontrolą, a w sprawie buntu wszczęto śledztwo.

W kolonii karnej, w której doszło do rozruchów, wyroki odbywają skazani za religijny ekstremizm.

W listopadzie ubiegłego roku Państwo Islamskie wzięło na siebie odpowiedzialność za bunt w jednym z tadżyckich więzień, w którym zginęło 27 osób. Kilka miesięcy wcześniej zwolennicy IS dokonali ataku na czterech zagranicznych turystów w południowej części kraju.
Źródło info i foto: interia.pl

Sri Lanka: Fala przemocy po zamachach terrorystycznych. Władze blokują media społecznościowe

Rząd Sri Lanki ogłosił, że dostęp do większości serwisów społecznościowych będzie czasowo zablokowany w związku z falą przemocy, która ogarnęła kraj po krwawych zamachach, do jakich doszło w Wielką Niedzielę. W komunikacie rządowym wskazano, że przyczyną decyzji o zablokowaniu serwisów są coraz liczniejsze przypadki obrzucania kamieniami meczetów oraz sklepów, których właścicielami są muzułmanie. Do wielu takich incydentów doszło w niedzielę. Także w niedzielę miało miejsce brutalne pobicie mężczyzny w mieście Chilaw, które zostało wywołane wcześniejszą kłótnią na Facebooku.

Fala przemocy jest podsycana mową nienawiści, która zalała lankijskie serwisy społecznościowe – twierdzą władze.

Fala przemocy na wyspie

Apele Kościoła katolickiego na Sri Lance, który wezwał w ubiegły poniedziałek do spokoju, nazajutrz po starciach między chrześcijanami a muzułmanami, w wyniku których trzy osoby zostały ranne, nie znalazły posłuchu. Na wyspie wciąż dochodzi do aktów przemocy wobec muzułmanów. Setki członków sił bezpieczeństwa rozmieszczono przed tygodniem w Negombo, mieście położonym ok. 30 km na północ od największego miasta Sri Lanki Kolombo, po tym, jak zostało tam zaatakowanych kilkadziesiąt domów, samochodów i sklepów należących do muzułmanów.

Zamachy w Niedzielę Wielkanocną

W zamachach podczas świąt wielkanocnych zginęło ponad 250 osób, w tym 42 obcokrajowców. Seria skoordynowanych ataków na kościoły i luksusowe hotele były największymi na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju zakończyła się wojna domowa. Władze Sri Lanki oskarżają o zamachy lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Nie wykluczono również, że ataki były zorganizowane z zagranicy. Odpowiedzialność za zamachy wzięło na siebie Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Hiszpańscy terroryści wyłudzili podatek ponad 8 mln euro

Grupa zdobywała pieniądze za pośrednictwem spółek spożywczych zarejestrowanych w Danii.

„El Confidencial”, wraz z ponad 30 redakcjami z krajów UE, bierze udział w projekcie Grand Theft Europe obejmującym dochodzenia dziennikarskie związane z procederem wyłudzania podatku VAT. Projekt koordynowała niemiecka redakcja non profit Correctiv, w której pracują dziennikarze śledczy.

Z ustaleń hiszpańskiej gazety wynika, że przez kilka lat dżihadystyczna grupa z Melilli wyłudzała VAT od duńskiego fiskusa poprzez rejestrowane w tym kraju spółki. Oficjalnie handlowały one m.in. napojami, drobiem, nabiałem, słodyczami, a także sprzętem elektronicznym.

Według duńskiego fiskusa oraz hiszpańskiej żandarmerii, radykalni islamiści z Melilli wyłudzili w ten sposób ponad 8 mln euro. Ze śledztwa wynika, że na terenie Danii swoje własne spółki prowadziło dwóch członków siatki dżihadystycznej. Obaj zostali ujęci w 2014 r.

Ze sprawy opisanej w dzienniku wynika, że z terrorystyczną grupą z hiszpańskiej enklawy w Afryce Północnej związane były łącznie 42 firmy zarejestrowane w różnych krajach UE. Siatka działała od 2010 r.

Według madryckiej gazety dotychczas policji udało się zatrzymać sześciu członków grupy terrorystycznej z Melilli. Wszyscy, w tym dwóch dyrektorów duńskich spółek, otrzymało już wyroki sześciu lat więzienia.

„Żaden z dwóch skazanych dyrektorów duńskich firm nich nie miał wcześniej doświadczenia w kierowaniu spółkami. Trzeci z terrorystów, który był dyrektorem w duńskiej spółce sprzedającej napoje, zginął w walkach w Mali, gdzie został wysłany przez swoją komórkę dżihadystyczną” – ujawnił „El Confidencial”.

Z ustaleń gazety wynika, że na „dyrektorskie stanowiska” wprowadził do Danii hiszpańskich terrorystów miejscowy dżihadysta Kenneth Sorensen. Zmarły w 2013 r. islamista ułatwił wejście w ten proceder terrorystom z Melilli w 2005 r., sprowadzając ich do tego skandynawskiego kraju. Od tego czasu członkowie grupy często podróżowali między Hiszpanią a Danią.

Śledczy ustalili, że grupa z Melilli po 2010 r. przeszkoliła i wysłała do bojówek Państwa Islamskiego w Syrii, Libii i Mali 24 obywateli Maroka oraz dwóch Hiszpanów.

Zaangażowani w projekt Grand Theft Europe dziennikarze chcieli ujawnić oszustwa „karuzeli podatkowej”, w wyniku których co roku z budżetów państw unijnych znika ponad 50 mld euro z podatku VAT. Według szacunków Europolu europejskie służby są zdolne odzyskać jedynie 1,1 proc. zdobywanych w ten nielegalny sposób zysków.

Podmioty uwikłane w proceder wprowadzają na rynek towary lub usługi, często pozornie, aby otrzymać od państwa członkowskiego zwrot podatku VAT, który w rzeczywistości nigdy nie został zapłacony. Dzięki wielokrotnemu powtarzaniu takich operacji w ciągu kilku miesięcy przestępcy mogą zdobyć bardzo duże środki. Zanim służby państwowe odkryją przestępstwo, firmy znikają, a wyłudzone pieniądze trafiają do rajów podatkowych.

Od 2006 r. na terenie Hiszpanii rozbito 10 grup przestępczych dokonujących przestępstw na podatku VAT. Łącznie wyłudziły one z budżetu 550 mln euro.
Źródło info i foto: onet.pl

Odpowiedzialni za ataki terrorystyczne na Sri Lance są zatrzymani lub martwi

– Wszyscy bezpośrednio powiązani z wielkanocnymi atakami na kościoły są zatrzymani lub martwi – powiedział minister obrony Sri Lanki, Chandana Wickramaratne. W związku z zamachami zatrzymano ponad 150 podejrzanych.

W oświadczeniu wygłoszonym w poniedziałek, Chandana Wickramaratne, który pełni także rolę inspektora generalnego policji, powiedział że siły bezpieczeństwa skonfiskowały materiały do budowy kolejnych bomb. Władze Sri Lanki oskarżają o zamachy lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Nie wykluczono również, że ataki były zorganizowane z zagranicy. Odpowiedzialność za zamachy wzięło na siebie tak zwane Państwo Islamskie. Władze ogłosiły stan wyjątkowy, aby dać większą swobodę siłom bezpieczeństwa podczas ścigania podejrzanych o zamachy na luksusowe hotele i kościoły chrześcijańskie, w których zginęło ponad 250 osób.

Strach przed kolejnymi zamachami

Kościół katolicki na Sri Lance zrezygnował z wcześniejszych planów wznowienia już w najbliższą niedzielę odprawiania mszy. Decyzję podjęto ze względu na „konkretne zagrożenie” kolejnymi zamachami w co najmniej dwóch świątyniach. Szkoły publiczne, które zamknięto w ramach środków ostrożności, ponownie otwarto w poniedziałek, ale wciąż pozostają strzeżone.
Źródło info i foto: tvn24.pl

FBI zatrzymało 26-latka. Planował zdetonować bombę na wiecu w Los Angeles

W wyniku tajnej operacji FBI aresztowało weterana wojny w Afganistanie, który planował zdetonować bombę na wiecu białych nacjonalistów w Los Angeles – poinformowała w poniedziałek prokuratura federalna. Miała to być zemsta za ataki na meczety w Nowej Zelandii.

26-letni Mark Steven Domingo, były żołnierz piechoty morskiej USA, weteran wojny w Afganistanie, który przeszedł na islam, został aresztowany w piątek po otrzymaniu od zakonspirowanego informatora Federalnego Biura Śledczego (FBI) bomby domowej roboty. Prokuratura zapewniła, że ładunek nie był uzbrojony i w żadnym momencie nie stanowił zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego.

Wcześniej Domingo wielokrotnie spotykał się z działającym pod przykryciem informatorem FBI. Podczas tych spotkań mówił o swym poparciu dla radykalnych form islamu, w tym dżihadystycznej organizacji Państwo Islamskie. Deklarował także, że chce zostać „męczennikiem” za swą wiarę.

Zemsta za ataki w Christchurch

Według FBI Domingo rozważał m.in. zdetonowanie bomby na molo w Santa Monica. Ostatecznie celem jego ataku miał być zaplanowany na niedzielę na przedmieściach Los Angeles wiec zwolenników skrajnej prawicy. Domingo – jak twierdzi prokuratura federalna – chciał zabić jak najwięcej ludzi. Zamach miał być zemstą za ataki na meczety w nowozelandzkim mieście Christchurch w marcu tego roku. Zginęło w nich 50 osób, a kilkadziesiąt zostało rannych.

Domingo postawiono zarzut wspierania terroryzmu. Grozi mu do 15 lat więzienia.

W sobotę, w strzelaninie w synagodze Chabad-Lubawicz w Poway w pobliżu San Diego na południu Kalifornii, zginęła jedna osoba, a trzy zostały ranne. Sprawcą jest 19-letni John T. Earnest, biały mężczyzna z San Diego. Miesiąc wcześniej był on przesłuchiwany w sprawie podpalenia meczetu, ale został wypuszczony wobec braku przesłanek wskazujących, że miał w tym udział.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Przywódca ISIS pokazał się pierwszy raz od 5 lat. Jest wideo

Przywódca tak zwanego Państwa Islamskiego Abu Bakr al-Baghdadi po raz pierwszy od 5 lat pojawił się na propagandowym filmie. Lider omawia na nagraniu sytuację kalifatu po upadku Baguz – ostatniej na wschód od Eufratu enklawy organizacji.

Abu Bakr al-Baghdadi przyznaje na filmie, że w dotychczasowej terytorialnej postaci przestała ona istnieć. Mówi również o ponad 90 operacjach przeprowadzonych jej przez członków w ośmiu różnych państwach. Podczas nagrania, prawdopodobnie w formie tekstowej, pojawiły się pochwały wobec serii ataków terrorystycznych, do których w wielkanocną niedzielę doszło na Sri Lance. Podobne akcje – zdaniem tzw. Państwa Islamskiego – stanowią odwet za zabitych członków organizacji.

Na opublikowanym filmie video oprócz Abu Bakra al-Baghdadiego widać również jego karabin, a także trzech zamaskowanych członków obstawy. Nie wiadomo kiedy film został nagrany, jednak lider ISIS mówi w czasie przeszły, o bitwie o Baguz, która zakończyła się pod koniec marca. Mówi też, że starcie pokazało „barbarzyństwo i brutalność” Zachody oraz „odwagę, niezłomność i odporność ludzi Islamu”. Twierdzi też, że to część „długiej walki” a grupa „zemści się” za zabitych członków.

Państwo Islamskie przekonuje, że nie zginęło

Ostatnie nagranie, wyłącznie głosowe, z udziałem Al-Baghdadiego ukazało się w sierpniu 2018 roku. Jednocześnie to pierwsze nagranie, na którym widać terrorystę, od czasu jego wystąpienia w Mosulu w lipcu 2014 roku, kiedy to ogłosił powstanie kalifatu.

„Nagranie Al-Baghdadiego ma mówić: tak, uciekamy, napotkaliśmy ogromne niepowodzenia, ale jeszcze nie zniknęliśmy. Czy wiadomość będzie miała siłę przekonywania podobną do poprzednich przesłań lidera, biorąc pod uwagę, jak słaba jest teraz grupa – to się dopiero okaże” – opisuje Vox.

Na Bliskim Wschodzie wciąż są tysiące członków ISIS

Na początku ubiegłego roku władze amerykańskie podały, że Al-Baghdadi został ranny w nalocie w maju 2017 roku i na pięć miesięcy musiał się zrzec przywództwa w organizacji. Informacje opierano na wiedzy przekazanej przez zatrzymanych członków ISIS i uchodźców z Syrii.

Jak podaje CNN, amerykański senator Angus King, który był członkiem delegacji na Bliski Wschód. Tam od członków armii oraz władz irackich i kurdyjskich miał dowiedzieć się, że tzw. Państwo Islamskie ma nadal między 15 a 30 tys. członków, choć siły koalicji przejmują kontrolę nad zajmowanymi terenami. W szczytowym momencie ISIS kontrolowało tereny o powierzchni odpowiadającej Wielkiej Brytanii i zamieszkiwanej przez około 10 milionów osób.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zamachowcy ze Sri Lanki planują nowe ataki

„Islamistyczni bojownicy odpowiedzialni za serię zamachów bombowych z Niedzieli Wielkanocnej, w których na Sri Lance zginęło ponad 250 osób, planują kolejne ataki i mogą nosić mundury wojskowe” – ostrzegły w poniedziałek źródła w lankijskich siłach bezpieczeństwa.

Możemy mieć kolejną falę ataków – ostrzegł przedstawiciel specjalnej jednostki policji w skierowanym do parlamentarzystów i innych urzędników państwowych liście, do którego dotarła agencja Reutera.

Z dostępnych informacji ma wynikać, że „osoby ubrane w wojskowe mundury i korzystające z furgonetki mogą być zamieszane w ataki”.

Źródła ostrzegały, że islamiści zamierzają dokonać zamachów w pięciu miejscach w niedzielę lub poniedziałek. W niedzielę na Sri Lance nie odnotowano żadnych tego rodzaju wydarzeń, a środki bezpieczeństwa w tym wyspiarskim państwie wydatnie zaostrzono w następstwie wielkanocnych zamachów.

Dwaj ministrowie i dwaj opozycyjni deputowani potwierdzili Reuterowi, że wiedzą o najnowszym raporcie na temat bezpieczeństwa.

W poniedziałek prezydent Maithripala Sirisena wyznaczył dotychczasowego zastępcę komendanta głównego lankijskiej policji na tymczasowego szefa tej służby.

W weekend dwa źródła w kancelarii prezydenta twierdziły, że dotychczasowy szef policji Pujith Jayasundara odmawia podania się do dymisji. W poniedziałek Reuterowi nie udało się z nim skontaktować.

Stanowcze słowa biskupa

Arcybiskup Kolombo kardynał Malcolm Ranjith w poniedziałek domagał się od władz bardziej stanowczej walki z islamistami po wielkanocnych atakach.

Wszyscy funkcjonariusze sił bezpieczeństwa powinni być zaangażowani i postępować tak, jakby znajdowali się na ścieżce wojennej – powiedział.

Chciałbym podkreślić, że my (tj. Kościół katolicki na Sri Lance – PAP) możemy nie być w stanie utrzymać ludzi pod kontrolą, jeśli nie będzie bardziej zdecydowanych działań (sił) bezpieczeństwa. Nie możemy w nieskończoność dawać ludziom fałszywych obietnic i ich uspokajać. Zwracamy się do rządu, by wdrożył właściwe działania, aby ludzie nie zaczęli egzekwować prawa na własną rękę – dodał Ranjith.

Zgodnie ze stanem wyjątkowym wprowadzonym na Sri Lance po atakach od poniedziałku muzułmanki w tym kraju nie mogą zasłaniać twarzy; zakazane są wszelkie zasłony na twarz mogące pomóc noszącej je osobie w ukrywaniu swojej tożsamości.

Ponadto lankijska policja podała, że kobieta i czteroletnie dziecko, ranni w wyniku piątkowej akcji sił bezpieczeństwa wymierzonej w islamistów, to żona i córka domniemanego organizatora ataków z 21 kwietnia, Mohammeda Zahrana Hashima. Wcześniej wśród zabitych w tej akcji bojowników wskazano ojca i dwóch braci Hashima.

W niedzielę policja informowała, że w ciągu ostatniej doby zatrzymano 48 osób podejrzanych powiązanych z wielkanocnymi atakami.

W Niedzielę Wielkanocną zamachowcy samobójcy dokonali serii skoordynowanych ataków na kościoły, w tym dwa katolickie i jeden protestancki, oraz luksusowe hotele. Były to największe ataki na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju tym zakończyła się wojna domowa.

Po zamachach władze Sri Lanki oskarżyły o ich przeprowadzenie lokalne organizacje islamistyczne – National Thowheeth Jama’ath (NTJ) i Jammiyathul Millathu Ibrahim – ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Odpowiedzialność za ataki wzięło na siebie Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Państwo Islamskie przyznało się do udziału w strzelaninie z policją na Sri Lance

Tak zwane Państwo Islamskie przyznało się do udziału w strzelaninie z policją na Sri Lance, do której doszło w nocy z piątku na sobotę. Zginęło w niej 15 osób, w tym sześcioro dzieci.

Powiązana z dżihadystami agencja informacyjna Amaq poinformowała, że trzech członków grupy przez kilka godzin odpierało ataki funkcjonariuszy i potem zdetonowało pasy z ładunkami wybuchowymi w mieście Kalmunai położonym na wschodnim wybrzeżu wyspy. Według tak zwanego Państwa Islamskiego w zdarzeniu zginęło lub zostało rannych 17 policjantów.

Do starcia miało dojść w trakcie obławy, przeprowadzonej przez siły bezpieczeństwa Sri Lanki na zbrojną grupę, podejrzewaną o kontakty z Państwem Islamskim. Lankijska policja poinformowała, że w związku z wielkanocnymi zamachami poszukiwanych jest 140 osób. Do tej pory aresztowano kilkudziesięciu ludzi.

W atakach na kościoły i hotele, przeprowadzonych w Niedzielę Wielkanocną, zginęło ponad 250 osób. Władze Sri Lanki ostrzegają, że może dojść do kolejnych aktów terroru. Z tego powodu kościoły w całym kraju pozostają zamknięte. Do ochrony miejsc kultu różnych religii, a także do poszukiwań terrorystów, skierowano ponad 10 tysięcy żołnierzy. Tymczasem władze przerzucają się odpowiedzialnością za błędy służb wywiadowczych, które przed zamachami prawdopodobnie miały informacje o planowanych aktach terroru.
Źródło info i foto: onet.pl