Sprawa zabójcy Pawła Adamowicza. Jest decyzja ws. strażników i policjantów

Toruńska prokuratura umorzyła postępowanie w sprawie możliwego niedopełnienia obowiązków przez strażników więziennych i funkcjonariuszy policji. Chodzi o ich działania wobec Stefana W. – zabójcy prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, po otrzymaniu informacji, że może być on niebezpieczny. Śledztwo dotyczyło m.in. działań funkcjonariuszy służby więziennej i policji po przekazaniu przez matkę Stefana W. informacji o tym, że może być on niebezpieczny po wyjściu na wolność z więzienia bądź planować coś złego.

„Postępowanie w tej sprawie zostało umorzone. W opinii prokuratury nie doszło do wyczerpania znamion przestępstwa z artykułu 231. Kodeksu Karnego” – przekazał prokurator Jarosław Kilkowski z Prokuratury Okręgowej w Toruniu.

Decyzja o umorzeniu postępowania nie jest prawomocna. Pokrzywdzonym przysługuje w terminie 7 dni od doręczenia postanowienia w tej sprawie możliwość wniesienia zażalenia. Taką możliwość ma składający zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa brat zabitego prezydenta Gdańska Piotr Adamowicz.

„Poinformowali o swoich zastrzeżeniach”

– Funkcjonariusze policji, którzy uzyskali informacje od matki Stefana W., poinformowali o swoich zastrzeżeniach Służbę Więzienną. Ta również podjęła wszystkie niezbędne czynności w tej sprawie i o swoich działaniach oraz ustaleniach poinformowała policję. Służby działały w tej sprawie w sposób skoordynowany i prokuratura nie dopatruje się w podjętych przez nie krokach znamion niedopełnienia obowiązków. Funkcjonariusze policji i służby więziennej w naszej ocenie zadziałali prawidłowo – poinformował prokurator Kilkowski. Przyznał, że m.in. w więzieniu przeprowadzono ze Stefanem W. rozmowę.

13 stycznia 2019 r., w czasie gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, ówczesny prezydent Gdańska został zaatakowany nożem. Zmarł dzień później w szpitalu. Napastnik 27-letni Stefan W. został zatrzymany tuż po ataku na samorządowca.
Źródło info i foto: wp.pl

Biegli psychiatrzy wydali opinię dotyczącą Stefana W. Mężczyzna zabił prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza

Prokuratura Okręgowa w Gdańsku otrzymała opinię biegłych psychiatrów dotyczącą Stefana W. podejrzanego o zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Obszerna dokumentacja zostanie poddana analizie. O tym, że opinia dotarła do prokuratury, poinformowała we wtorek PAP rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

„Opinia biegłych psychiatrów wpłynęła do prokuratury i obecnie będzie poddawana analizie. Nie ujawniamy jej treści” – powiedziała PAP Wawryniuk.

Sporządzona przez biegłych psychiatrów opinia zawiera ocenę stanu zdrowia psychicznego Stefana W., a także jego poczytalności w momencie popełnienia zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. W październiku ub.r. prokuratura otrzymała już jedną opinię dotyczącą stanu zdrowia psychicznego Stefana W. Sporządzono ją po kilkutygodniowej obserwacji mężczyzny.

Po zapoznaniu się z analizą prokuratorzy uznali jednak, że jest ona niekompletna i niejasna. Wątpliwości nie rozwiały dodatkowe wyjaśnienia udzielone ustnie przez biegłych. W grudniu ub.r. prokuratura powołała więc drugi zespół biegłych, który przeprowadził kolejną kilkutygodniową obserwację Stefana W. W skład zespołu wchodził m.in. psycholog śledczy, którego zadaniem było zbadanie motywów, jakimi kierował się Stefan W.

Ten ekspert sporządził swoją opinię, a prokuratura dostarczyła ją psychiatrom przygotowującym analizę stanu zdrowia psychicznego Stefana W. i jego poczytalności. To właśnie ta opinia psychiatryczna dotarła do gdańskiej prokuratury.

13 stycznia ub.r. wieczorem 27-letni Stefan W. podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wtargnął na scenę i zaatakował nożem prezydenta Adamowicza. Na nagraniach pokazujących zdarzenie widać jak napastnik przebiega przez scenę, podbiega do prezydenta Gdańska i uderza go nożem. Później, chodząc po scenie, podnosi w górę ręce w geście zwycięstwa. „Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz” – krzyczał ze sceny, zanim został obezwładniony – wynika z filmów, na których zarejestrowano zdarzenie.

Jeszcze w nocy ugodzony kilkukrotnie nożem Adamowicz przeszedł w szpitalu pięciogodzinną operację. Następnego dnia zmarł. Sekcja zwłok wykazała na jego ciele m.in. trzy głębokie rany – jedną zadaną w okolicy serca i dwie w brzuch.

Stefan W. został zatrzymany tuż po ataku na samorządowca. Postawiono mu zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Czyn ten jest zagrożony karą co najmniej 12 lat więzienia, 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocia. Stefan W. nie przyznał się do jego popełnienia. W chwili zdarzenia był trzeźwy, nie był także pod wpływem środków odurzających ani leków.

Wcześniej Stefan W. był karany za napady z bronią w ręku na placówki bankowe. W tej sprawie zatrzymano go w czerwcu 2013 r., a rok później sąd skazał go na 5,5 roku więzienia. Odbywanie kary skazany skończył 8 grudnia 2018 r.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Jest akt oskarżenia ws. organizacji finału WOŚP, podczas którego zabito Pawła Adamowicza

Jest akt oskarżenia w sprawie organizacji finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku, podczas którego zamordowany został Paweł Adamowicz – dowiedział się reporter RMF FM Kuba Kaługa. Do sądu skierowała go już Prokuratura Regionalna w Gdańsku. Zarzuty w tej sprawie w lutym usłyszało 7 osób.

Śledczy podtrzymali wszystkie zarzuty – powiedziała RMF FM Marzena Muklewicz z Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Oskarżonych będzie więc siedmioro.

Dwóch policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku oraz urzędnika z Wydziału Gospodarki Komunalnej Urzędu Miejskiego w Gdańsku śledczy oskarżają o niedopełnienie obowiązków służbowych w związku z wydawaniem zgód na organizację finału WOŚP i o narażenie jego uczestników na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. O drugie z tych przestępstw oskarżeni zostali dwaj ochroniarze z agencji Tajfun i dwie osoby z Regionalnego Centrum Wolontariatu w Gdańsku, w tym była prezes centrum.

Gdy w lutym prokuratorzy przedstawiali zarzuty, żadna z podejrzanych osób nie przyznała się do winy.

13 stycznia 2019 r. wieczorem Pawła Adamowicza zaatakował nożem 27-letni Stefan W. Wtargnął na scenę podczas koncertu zorganizowanego w ramach gdańskiego finału WOŚP.

Napastnik został złapany. 53-letni prezydent w bardzo ciężkim stanie trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Lekarzom nie udało się go uratować.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabójstwo prezydenta Gdańska. Stefan W. zostaje w areszcie

14.01.2019 Gdansk Stefan W. ktory zaatakowal nozem Pawla Adamowicza w prokuraturze gdanskiej Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER

Areszt wobec Stefana W., podejrzanego o dokonanie  w styczniu 2019 roku zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, został przedłużony o kolejne trzy miesiące – 3 października bieżącego roku. Jak powiedział w rozmowie z Polską Agencją Prasową Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, sąd zdecydował o przedłużeniu tymczasowego aresztowania wobec podejrzanego o zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza do 3 października br.

Zabójstwo Pawła Adamowicza

Stefan W. został zatrzymany na scenie bezpośrednio po morderstwie Adamowicza. Mężczyzna kilkukrotnie pchnął nożem prezydenta Gdańska podczas 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który odbywał się 13 stycznia 2019 r. na Targu Węglowym. Rządzący Gdańskiem od 1998 roku samorządowiec w bardzo ciężkim stanie trafił do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku. Pomimo przeprowadzonej akcji ratunkowego, następnego dnia zmarł. 

Stefan W. usłyszał zarzuty zabójstwa, ale prokuratura nie skierowała w tej sprawie aktu oskarżenia do sądu, bo czeka na opinię biegłych psychiatrów ws. poczytalności podejrzanego.W ostatnich dniach zespół biegłych poprosił o wydłużenie czasu na przygotowanie opinii, bo konieczne będzie badanie psychologiczne podejrzanego o zabójstwo.

W związku z kolejnym badaniem biegli przygotowujący opinię na temat poczytalności Stefana W. złożyli wniosek o wydłużenie czasu na przygotowanie opinii do końca lipca br. Śledztwo ws. zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza zostało przedłużone do 13 października br.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Teściowa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza usłyszała zarzut. Chodzi o składanie fałszywych zeznań

Teściowa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza usłyszała zarzuty składania fałszywych zeznań – informuje nieoficjalnie Radio Gdańsk. Kobieta miała mówić nieprawdę podczas przesłuchiwana w śledztwie dot. nieujawnionych dochodów Pawła Adamowicza.

Według prokuratury Paweł Adamowicz w oświadczeniu majątkowym za 2012 rok zataił blisko 180 tysięcy złotych. Śledztwo w tej sprawie wszczęto po zawiadomieniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego, które analizuje majątek Adamowicza. Niemal rok temu Magdalena i Paweł Adamowicz usłyszeli zarzuty zaniżenia podatku dochodowego w latach 2011-2012 o 130 tysięcy złotych. Z kolei w połowie ubiegłego roku postawiono im zarzuty zatajenia 326 tysięcy złotych również z 2011 roku.

W śledztwie tym, w charakterze świadka przesłuchiwano teściową prezydenta Gdańska. Według prokuratury Janina A. mówiła nieprawdę. Śledczy nie chcą jednak ujawnić co konkretnie i w jakim zakresie. Przeciwko kobiecie prowadzone jest odrębne postępowanie.
Źródło info i foto: dorzeczy.pl

Jest wyrok dla pracownika ochrony finału WOŚP, podczas którego zabito prezydenta Gdańska

Mężczyzna został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Dariusz S. był oskarżony o składanie fałszywych zeznań. Proces Dariusza S. – pracownika Agencji Ochrony Tajfun, która 13 stycznia br. zabezpieczała finał WOŚP w Gdańsku, toczył się przed Sądem Rejonowym Gdańsk–Południe. Mężczyznę oskarżono m.in. o składanie fałszywych zeznań i podżeganie do tego innych.

Fałszywe zeznania ochroniarza

Zdaniem prokuratury Dariusz S. tuż po zdarzeniu zeznał, że nożownik, który zaatakował Adamowicza, dostał się na scenę posługując się plakietką z napisem „Media”. Ochroniarz przekazał policjantom identyfikator, którym rzekomo miał się posłużyć napastnik.

Funkcjonariusze ustalili jednak, że mężczyzna kłamał. Wskazywały na to m.in. wyniki badań plakietki, na której nie znaleziono materiału DNA nożownika. Zdaniem śledczych, Dariusz S. składając fałszywe zeznania, chciał „ukryć zaniedbania w zakresie zabezpieczenia imprezy”. Już w trakcie toczącego się w jego sprawie śledztwa ochroniarz próbował nakłonić kolegów, aby złożyli zeznania potwierdzające przedstawioną przez niego wersję zdarzeń.

Dariusz S. początkowo nie przyznawał się do oszustwa, na dalszym etapie postępowania przyznał jednak, że złożył fałszywe zeznania i nakłaniał do tego kolegów.

Przeszłość Dariusza S.

Z informacji uzyskanych od obrońcy Dariusza S. wynika, że oskarżony, przed zatrudnieniem w agencji Tajfun, służył około 15 lat w policji. Pracował m.in. w wydziałach kryminalnym, ds. przestępczości narkotykowej, samochodowej, a także ubezpieczeniowej Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku. Przebieg jego służby był nienaganny. Wielokrotnie był też wyróżniany przez Komendanta Miejskiego Policji w Gdańsku, a w październiku 2009 r. otrzymał wyróżnienie Komendanta Wojewódzkiego Policji w Gdańsku dla najlepszego funkcjonariusza policji garnizonu województwa pomorskiego. S. odszedł ze służby w 2018 r., przeszedł na rentę.
Źródło info i foto: onet.pl

Zabójca Pawła Adamowicza domaga się milionów odszkodowania

Podejrzany Stefan W. (28 l.) nie czuje się winny śmierci prezydenta Pawła Adamowicza (†53 l.) i chce milionów odszkodowania od państwa! „Super Express” dotarł do korespondencji nożownika z Gdańska, w której ten skarży się na traktowanie i przekonuje, że został wrobiony.

Przypomnijmy: Stefan W. trafił do aresztu 14 stycznia 2019 r., dzień po tym, gdy podczas gdańskiego finału WOŚP dźgnął nożem Pawła Adamowicza. Mężczyzna, który nie przyznaje się do winy, od początku pobytu w gdańskim areszcie przebywa w celi „N”. To miejsce dla szczególnie niebezpiecznych więźniów. Z korespondencji, do której dotarliśmy wynika, że W. źle znosi zaostrzony rygor i stara się o przeniesienie do zwykłej celi. Skarży się też na zły stan psychiczny.

Najbardziej szokujące są fragmenty, w których W. wskazuje, jego zdaniem, winnych śmierci Adamowicza i zapowiada walkę o wielomilionowe odszkodowanie. Jako sprawców podejrzany wymienia… sąd, prokuraturę i Służbę Więzienną. Dlaczego? Te miały zawiązać spisek i wcześniej skazać go za napady z bronią w ręku, choć we własnym mniemaniu W. był niewinny. W trakcie poprzedniej odsiadki – wyszedł z więzienia w grudniu 2018 r. – miał zachorować psychicznie i w efekcie, jak sam określa, stać się „wariatem”. Za wcześniejszy pobyt w więzieniu i zamknięcie w celi „N” chce milionów odszkodowania. Póki co, został przez biegłych uznany za niepoczytalnego i czeka na zakończenie śledztwa. To przedłuża się ze względu na dużą liczbę więźniów chcących zeznawać przeciwko W. „Przesłuchano 140 współosadzonych, a realizowane w ramach pomocy prawnych czynności w tym zakresie są na etapie końcowym” – poinformowała w czwartek Grażyna Wawryniuk z gdańskiej prokuratury.
Źródło info i foto: se.pl

Stefan W. dokładnie zaplanował zabójstwo prezydenta Gdańska.

Podczas 27. Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy doszło do zamachu na Pawła Adamowicza. Prezydent Gdańska zmarł dzień później. Dziennikarze „Dużego Formatu” sprawdzili, na jakim etapie jest śledztwo przeciwko Stefanowi W.

„Gazeta Wyborcza” przypomina, że właśnie mija rok, gdy podczas gdańskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy 27-letni Stefan W., niewiele ponad miesiąc po tym, jak wyszedł z więzienia, zaatakował nożem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, który w wyniku odniesionych ran zmarł.

Dziennik pisze, że według biegłych ze szpitala przy Areszcie Śledczym w Krakowie był niepoczytalny. „Tylko, że Stefan W., jak ustaliliśmy, zabójstwo dokładnie zaplanował” – dodaje gazeta, wskazując, że mężczyzna kupił nóż, trenował zadawanie ciosów, a dziesięć dni wcześniej napisał do kolegi, z którym siedział w więzieniu: „Mówię ci, dopinam jeszcze kilka rzeczy i wracam na dożywotkę. Będzie roz***dol. J***ć wszystkich złodziei, niech żyje Prawo i Sprawiedliwość!”. I jeszcze: „Całe życie wygrywałem, teraz też tak będzie”.

Gazeta pisze, że powrót do więzienia Stefan W. planował już za kratami. „Powtarzał, że »r***bie system« i wróci na dożywotkę” – powiedział „GW” Jacek, który siedział ze Stefanem W. w dziesięcioosobowej celi. „Jechał na Platformę Obywatelską. Zanim wyszedł, zapowiedział: Jeszcze będzie o mnie głośno” – dodał rozmówca gazety.

„Niepoczytalność to umorzenie śledztwa”

Dziennik przypomina też, że mężczyzna w prokuraturze nie przyznał się do winy i twierdził, że dowody przeciwko niemu zostały sfałszowane. „GW” zwraca przy tym uwagę, że biegli ocenili, że Stefan W. był niepoczytalny, bo choruje na schizofrenię paranoidalną. Ale – jak wskazuje dziennik – biegli nie zbadali jego stanu w trakcie zabójstwa. Nie zgłębili też, skąd u niego nienawiść do PO.

– W Polsce choroba psychiczna z automatu oznacza niepoczytalność – powiedział dziennikowi Jerzy Pobocha, prezes Polskiego Towarzystwa Psychiatrii Sądowej. – Ale kluczowe jest działanie przed, w trakcie, i po czynie” – dodał.

Dziennik pisze, że obserwacja psychiatryczna Stefana W. zakończyła się na początku czerwca 2019 r., trzy miesiące później została podpisana, ale dopiero w połowie października wpłynęła do prokuratury. – Zadaniem Prokuratury Okręgowej w Gdańsku było niezakończenie śledztwa przed wyborami parlamentarnymi – mówi „GW” jeden z gdańskich śledczych. – Nikt nie chce szukać odpowiedzi na pytanie, skąd u Stefana W. nienawiść do Platformy. Niepoczytalność to umorzenie śledztwa, wtedy nie ma procesu i zeznań Stefana oraz świadków przed sądem – podkreśla rozmówca „GW”.

„W Gdańsku wszyscy są za PO”

Wychowawcom w więzieniu Stefan W. mówił, że wyjedzie z Pomorskiego, bo to „siedlisko Platformy”. Podkreślał, że „dzięki aktualnym rządom PiS może liczyć na różnego rodzaju zasiłki”. Jak dodał, chciałby, „aby Jarosław Kaczyński został dyktatorem”.

Stefan W. chciał, aby jego sprawą osobiście zajął się Zbigniew Ziobro, bo w Gdańsku „wszyscy są za PO”. Nadzór nad śledztwem objął zastępca Ziobry – prokurator Krzysztof Sierak. Poinformował dziennikarzy, że „są wątpliwości co do poczytalności napastnika”.

Według informacji „GW” w innym śledztwie, gdzie Stefan W. występuje jako pokrzywdzony (dotyczy pobicia w trakcie zatrzymania i ujawnienia jego wizerunku), biegły stwierdził, że mężczyzna konfabuluje.
Źródło info i foto: onet.pl

Matka Stefana W. o zabójstwie prezydenta Gdańska: To nie był mord polityczny. Mój syn jest chory

– Ja jako matka tak uważam, że niestety mój syn jest chorym człowiekiem, więc absolutnie nie był to mord polityczny – mówi w „Faktach” TVN matka Stefana W., mężczyzny podejrzanego o zabójstwo Pawła Adamowicza.

Pani Jolanta, matka Stefana W., udzieliła pierwszego od śmierci Pawła Adamowicza, wywiadu telewizyjnego. W rozmowie z dziennikarzem „Faktów” TVN kobieta stwierdziła, że instytucje państwa popełniły błąd, wypuszczając na wolność jej syna. Jak sama przyznaje, mężczyzna w momencie wyjścia z więzienia był wciąż niebezpieczny. – Powiedział, że coś takiego spektakularnego zrobi, tak, ale co? Nie określił tego. Na tyle mnie to zaniepokoiło, że postanowiłam jednak to jakoś ujawnić – powiedziała.

Matka Stefana W.: To nie był mord polityczny

Kobieta miała powiedzieć o słowach swojego syna znajomemu policjantowi, ten zaś powiadomił Służbę Więzienną. Służba z kolei informowała policję o poglądach politycznych Stefana W. – Ja myślałam o tym, że on będzie śledzony, po prostu, co robi, że ktoś będzie za nim chodził – mówi kobieta.

Matka W. utrzymuje też, że atak na prezydenta Gdańska nie miał podłoża politycznego. – Ja jako matka tak uważam, że niestety mój syn jest chorym człowiekiem, więc absolutnie nie był to mord polityczny – stwierdziła.

Według niej jej syn cierpi na depresję. Po zamachu na Pawła Adamowicza nie było z nim kontaktu. – Mnie się zapytał, mnie jedynej, której ufał najbardziej. Zapytał się: „czy to prawda? Mamo, czy ja naprawdę kogoś zamordowałem?” Powiedziałam: „tak, Stefan”. „A kogo mamo?” I mu powiedziałam kogo. Wtedy on strasznie się rozpłakał – opowiedziała.

Zabójstwo Pawła Adamowicza

Stefan W. kilkakrotnie dźgnął nożem prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza 13 stycznia 2019 roku podczas finału WOŚP. Następnego dnia samorządowiec zmarł. Napastnik został zatrzymany bezpośrednio po ataku. Postawiono mu zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Nie przyznał się do winy. Wcześniej odbywał karę 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności za napady na banki. Z więzienia wyszedł na trzy tygodnie przed zabójstwem Adamowicza. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że biegli uznali Stefana W. za niepoczytalnego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Stefan W. w chwili zabójstwa Pawła Adamowicza był niepoczytalny. Jest opinia biegłych

Według opinii biegłych, na którą nieoficjalnie powołuje się m.in. Radio Gdańsk, Stefan W. w chwili zabójstwa Pawła Adamowicza był niepoczytalny. Oznacza to, że nie będzie on sądzony, a trafi do zamkniętego szpitala psychiatrycznego. Prokuratura miała jednak uznać, że analiza biegłych zawiera pewne niejasności. Obrona mówi Onetowi: – Postępowanie powinno zostać umorzone.

– W mojej ocenie biegli podtrzymali wnioski ze swojej opinii i nie ma żadnych podstaw do zmiany tej opinii. Uważam, że postępowanie powinno zostać umorzone – mówi Onetowi Artur Kotulski, obrońca Stefana W.

I dodaje: – Biegli z aresztu śledczego w Krakowie to najlepsi eksperci w Polsce. Zostali wybrani nie przez obronę, a przez prokuraturę.

Obrońca Stefana W.: pierwszy raz z czymś takim się spotkałem

Prokuratura nie podaje żadnych informacji na temat obecnego postępowania czy ustaleń biegłych. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk mówi nam tylko, że postępowanie wciąż trwa, a Stefan W. przebywa w gdańskim areszcie. – Pierwszy raz z czymś takim się spotkałem, że prokuratura nie chce ujawnić opinii – komentuje mec. Kotulski.

Jeżeli ustalenia biegłych zostaną podtrzymane i okaże się, że Stefan W. nie był poczytalny w momencie zabójstwa Pawła Adamowicza, prokuratura powinna zawnioskować do sądu o umorzenie postępowania przeciwko Stefanowi W. Nie będzie to jednak oznaczać, że mężczyzna wyjdzie na wolność.

Jeżeli biegli uznają, że mężczyzna jest potencjalnie niebezpieczny dla otoczenia, trafi on do szpitala psychiatrycznego. O tym jednak zadecyduje sąd.

Stefan W. był wcześniej karany

Stefan W. był wcześniej karany za napady z bronią w ręku na placówki bankowe. W tej sprawie zatrzymano go w czerwcu 2013 r., a rok później sąd orzekł wobec niego karę 5 lat i 6 miesięcy więzienia. 8 grudniu ub.r. Stefan W. zakończył odbywanie kary.

Miesiąc później (13 stycznia) podczas imprezy WOŚP w Gdańsku Stefan W. zaatakował nożem prezydenta Pawła Adamowicza. Włodarz Gdańska zmarł dzień później w szpitalu.
Źródło info i foto: onet.pl