Sprawa śmierci Igora Stachowiaka. Byli policjanci skazani

Przed wrocławskim sądem zapadł wyrok w sprawie czterech byłych już policjantów oskarżonych po śmierci Igora Stachowiaka. Łukasz R., który użył paralizatora, został uznany winnym przekroczenia uprawnień – donosi reporterka Radia ZET.

Igor Stachowiak został zatrzymany na wrocławskim Rynku i przewieziony do jednego z komisariatów, ale do domu już nie wrócił. Na ławie oskarżonych w procesie w sprawie śmierci 25-latka zasiadało czterech byłych policjantów. To oni, Łukasz R., Paweł G., Paweł P. oraz Adam W., w dniu śmierci mężczyzny pełnili służbę jako funkcjonariusze Komisariatu Policji Wrocław Stare Miasto. 

Zostali oskarżeni o przekroczenie uprawnień i znęcanie się nad osobą pozbawioną wolności. Prokuratura stwierdziła jednak, że „wyczerpująco zebrany w toku śledztwa materiał dowodowy nie daje podstaw do skierowania aktu oskarżenia w zakresie nieumyślnego spowodowania śmierci Igora S.” Prokurator domagał się 2,5 roku więzienia dla Łukasza R, a dla pozostałych oskarżonych po 1,5 roku. Z kolei obrońcy chcieli ich uniewinnienia.

Byli policjanci skazani w procesie ws. śmierci Stachowiaka

W piątek w sprawie zapadł wyrok. Łukasz R. który użył paralizatora, został uznany winnym przekroczenia uprawnień i znęcania się nad zatrzymanym . Mężczyzna usłyszał wyrok 2,5 roku wiezienia. Pozostali oskarżeni dostali po 2 lata.

Śmierć Igora Stachowiaka

25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany 15 maja 2016 roku na wrocławskim Rynku. Zmarł na komisariacie policji Wrocław Stare Miasto niedługo po tym, jak kilkukrotnie rażono go paralizatorem.

Według pierwszej opinii lekarzy, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa. Tę samą przyczynę biegli medycy sądowi potwierdzili przed sądem. Zeznali, że Stachowiak był pod wpływem narkotyków i został kilkakrotnie rażony paralizatorem, a te czynniki w połączeniu doprowadziły do niewydolności.

Śledztwo dotyczące przekroczenia uprawień przez funkcjonariuszy policji i nieumyślnego spowodowania śmierci Igora Stachowiaka wszczęła Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia Starego Miasta. Decyzją Prokuratury Krajowej postępowanie zostało jednak przekazane Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu.

Podczas śledztwa przesłuchano kilkudziesięciu świadków, powołano biegłych lekarzy medycyny sądowej, biegłych z zakresu fonoskopii, biologii, toksykologii, genetyki, informatyki, daktyloskopii oraz z dziedziny taktyki i techniki interwencji. Zabezpieczono dokumenty oraz nagrania z monitoringu, paralizatora i telefonów komórkowych. Przeprowadzono też eksperyment procesowy.

Po śmierci Stachowiaka w maju 2016 r. pod komisariatem przez kilka dni trwały zamieszki. Mieszkańcy protestowali, sugerując, że policjanci doprowadzili do śmierci zatrzymanego. Za spowodowanie tych zamieszek i naruszenie nietykalności policjantów oskarżono i skazano kilkadziesiąt osób.

W maju 2017 roku telewizja TVN ujawniła nagrania z kamery paralizatora, którego funkcjonariusze użyli wobec Stachowiaka na komisariacie, ówczesny minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak odwołał komendanta wojewódzkiego policji we Wrocławiu. Stanowiska stracili też komendant miejski i zastępca komendanta komisariatu Stare Miasto.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nowy sukces grupy „BUSHIDO”

Stołeczni policjanci z „BUSHIDO”, tj. ze specjalnej grupy zajmującej się zwalczaniem przestępczości samochodowej odnotowali kolejny sukces. Tym razem odzyskali skradzioną na terenie Warszawy mazdę 3, wartą 70 tysięcy złotych. Podczas akcji przeprowadzonej w okolicach Ciechanowa, funkcjonariusze zatrzymali 33-letniego Łukasza Ł. oraz 24-letniego Pawła P.

„BUSHIDO” to grupa zadaniowa powołana przez Komendanta Stołecznego Policji składająca się z doświadczonych policjantów operacyjnych z komend rejonowych i powiatowych, a także z wydziału do walki z przestępczością samochodową KSP. Zadaniem, specjalnie powołanej grupy jest walka ze złodziejami samochodów działających na terenie garnizonu stołecznego. Pierwsze wyniki ich pracy już są.

Funkcjonariusze z „BUSHIDO” wykonując swoje czynności pod nadzorem naczelnika wydziału do walki z przestępczością samochodową KSP dotarli do Ząbek, gdzie zauważyli dwóch mężczyzn podchodzących do mazdy 3. Jeden z nich błyskawicznie wsiadł do pojazdu i odjechał. Drugi wsiadł do mazdy CX7 stojącej na poboczu i ruszył za nim. Zwróciło to uwagę policjantów, którzy w ślad za nimi pojechali nieoznakowanym radiowozem.

Policjanci nabrali pewności, że coś jest nie tak, gdy po sprawdzeniu tablic rejestracyjnych okazało się, że pochodzą od innego pojazdu. Wówczas postanowili zatrzymać osoby podróżujące mazdami.

Odpowiednim miejscem, do przeprowadzenia błyskawicznej akcji był zjazd w okolicach Ciechanowa. Tam kierowcy japońskich samochodów byli zmuszeni do zwolnienia, a policjanci mogli szybko przeprowadzić swoje działania. W efekcie zatrzymali 33-letniego Łukasza Ł. oraz 24-letniego Pawła P.

Prowadzący sprawę sprawdzili dokładnie mazdę 3 i okazało się, że auto warte około 70 tysięcy złotych zostało skradzione 7 marca 2017 roku z ul. Tylżyckiej w Warszawie. Obaj zatrzymani usłyszeli zarzuty paserstwa. Policjanci wyjaśniają teraz, kto dokonał kradzieży mazdy 3 oraz ustalają legalność i pochodzenie mazdy CX7.

Grupa „BUSHIDO” działa od lutego br., a już na swoim koncie ma pierwsze sukcesy. Warto przypomnieć, że w lutym policjanci działający w ramach tej grupy odzyskali dwie maszyny budowlane, miksokreta i skoczka. Zatrzymali wówczas Piotra S. podejrzanego o cztery kradzieże oraz Roberta H. podejrzanego o paserstwo.
Źródło info i foto: Policja.pl

Udawał policjanta i wyłudził łapówkę

Fałszywego policjanta zatrzymali w Lublinie prawdziwi mundurowi. 40-letni Paweł P. wyłudził 200 złotych od młodego kierowcy – informuje Radio Lublin. Jak relacjonował pokrzywdzony, jego samochód został zatrzymany do kontroli na alei Kraśnickiej w Lublinie. Zatrzymujący miał przy sobie policyjną tarczę. Twierdził, że kierowca naruszył przepisy ruchu drogowego, ale zaproponował inne rozwiązanie niż mandat. Kierowca i pasażerowie uzbierali 200 zł i przekazali ”policjantowi”. Później jednak nabrali podejrzeń i postanowili sprawdzić, czy nie zostali oszukani.

Prawdziwi policjanci przejrzeli monitoring i znaleźli pojazd, którym poruszali się mężczyzna udający policjanta i jego znajoma. Gdy patrol chciał zatrzymać ich auto, za kierownicą siedziała kobieta. Nie reagowała na sygnały. Cofając, próbowała najechać na jednego z funkcjonariuszy. Policjant w ostatniej chwili zdołał odskoczyć. Zatrzymani to 36-letnia mieszkanka Zamościa oraz 40-latek z Lublina. Mężczyzna odpowie za oszustwo, a jego partnerka za czynną napaść na funkcjonariusza.
Żródło info i foto: onet.pl

Policyjny pościg w Warszawie

Policjanci ścigali rozpędzonego peugeota na warszawskiej Pradze. Na ul. Jagiellońskiej auto uderzyło w tył autobusu miejskiego. 3 osoby są ranne. Funkcjonariusze najpierw na ul. Wileńskiej zatrzymali samochód do kontroli. Po sprawdzeniu dokumentów policjanci wykryli w bazie, że 36-letni Paweł P. jest poszukiwany przez KPP Ostrów Mazowiecki w sprawie rozboju.

Kiedy funkcjonariusze chcieli zatrzymać poszukiwanego, kierowca gwałtownie odjechał. Policjanci rozpoczęli pościg za mężczyzną, który przy ulicy Jagiellońskiej uderzył autem w tył autobusu miejskiego. Samochód osobowy się zapalił. W wypadku ranni zostali pasażer autobusu i dwie osoby z peugeota. Ich życiu nic nie zagraża. Strażacy ugasili pożar samochodu, ale przejazd ulicą Jagiellońską wciąż jest utrudniony.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Paweł P. kradł becikowe i alimenty

Paweł P. (31 l.) z Krzywdy na Lubelszczynie kochał hazard. Szczęście mu jednak nie dopisywało, więc zaczął kraść. Pracując w miejscowym urzędzie gminy tworzył „martwe dusze”, którym wypłacał becikowe i alimenty. Pieniądze przelewał na własne konto, a potem szalał za nie przy ruletce. Przepuścił w ten sposób prawie 400 tysięcy złotych. Paweł P. dostał pracę w urzędzie dzięki koneksjom rodzinnym. Zajmował się zasiłkami. Nadzorował wypłacanie becikowego i alimentów. A po pracy szalał w kasynach. Mając dostęp do sporej gminnej kasy w jego głowie narodził się śmiały plan. Zamiast wypłacać innym, postanowił brać pieniądze dla siebie.

Tworzył fikcyjne osoby, zmyślał ich numery dowodów, pesele, adresy. A potem przelewał im czyli sobie, becikowe. Przez trzy lata żył jak król. Oprócz hazardu inwestował w motoryzację. Kupił sobie terenówkę i wypasiony motocykl. Miał za co szaleć, bo oskubał gminę na blisko 400 tys. zł! Prawda wyszła na jaw podczas kontroli.

W systemie komputerowym wszystko się zgadzało, ale urzędnicy nie mogli znaleźć papierowych teczek z dokumentami. Wtedy okazało się, że to „martwe dusze”, a całą kasę z becikowego wziął samotny kawaler, do niedawna wzorowy pracownik – Paweł P. Kilka dni temu urzędnik stanął przed sądem w Lublinie. – Biegli stwierdzili, że jest patologicznym hazardzistą – wyjaśniła sędzia Anna Burek. Został skazany na 4 lata więzienia. Wyrok zawieszono na 8 lat. Przez ten czas hazardzista ma oddać to co ukradł. Jeśli tego nie zrobi, powędruje za kraty.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Polowanie na pedofilów. Są zatrzymania

Trzech pedofilów ukrywających się przed więzieniem zatrzymała wielkopolska policja. Wśród nich jest menedżer popularnego nastoletniego piosenkarza – dowiedziała się „Wyborcza”. 30-letniego menedżera zatrzymano we wtorek w Toruniu. To recydywista. W latach 2002-2006 siedział w więzieniu za gwałt oraz molestowanie seksualne osoby nieletniej. Potem dostał kolejny wyrok – trzy lata więzienia za rozpowszechnianie pornografii. – „W internecie poznał nastolatka z Krakowa. Namówił go do zrobienia kilku rozebranych zdjęć. Gdy je dostał, zażądał kolejnych. Chłopak odmówił. Paweł P. zaczął go szantażować, groził, że opublikuje jego zdjęcia w Internecie” – opowiada nam osoba znająca kulisy sprawy. Żródło info i foto: Wyborcza.pl

175 kg haszyszu w aucie

Próbę przemytu ponad 175 kg haszyszu o wartości przeszło 7 mln zł udaremniła Straż Graniczna na przejściu w Dorohusku. Narkotyk usiłowali wwieźć na Ukrainę dwaj obywatele Białorusi. „Haszysz ukryty był w skrytkach volkswagena passata, którym granicę w Dorohusku przekraczali obywatele Białorusi Pawel P. i Aleh P.” – powiedział rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej Dariusz Sienicki. Podczas rutynowej kontroli, samochodem Białorusinów zainteresował się pies Straży Granicznej wyspecjalizowany w wykrywaniu narkotyków. Funkcjonariusze dokładnie przeszukali auto i znaleźli skrytki a w nich 311 pakunków zawierających ponad 175 kg haszyszu. Jego wartość oszacowana została na przeszło 7 mln zł. Żródło info i foto: TVP.info

Korupcja w agencji artystycznej

Paweł P. (urzędnik z Pabianic), Adam M. (sekretarz urzędu miasta w Pabianicach) i Artur K. (właściciel agencji artystycznej z Wrocławia) zostali oskarżeni przez Prokuraturę o łapówkarstwo. Artur K. w latach 2006 – 2009 organizował między innymi Dni Pabianic, miejskiego sylwestra, wspomógł akcje WOŚP w 2007 roku. Według prokuratury nie był to przypadek, że akurat jego firma organizowała większość imprez w regionie. Został, wraz z Adamem M. (ówczesny sekretarz urzędu miasta) i Pawłem P. , oskarżony o łapówkarstwo. Były sekretarz przyznał, że od Artura K. dostał co najmniej 22 tysiące złotych, między innymi za wygrany przetarg na Sylwester w Pabianicach. Doradzał mu również, jak ma wyglądać projekt, aby przeszedł bez problemu w przetargu. Prawdopodobnie również imprezy w Twardogórze k. Wrocławia nie były organizowane uczciwie. Przez kilka lat firma Artura K. zajmowała się Dniami Twardogóry. Takie informacje przekazała prokuraturze była żona biznesmena. Zarówno burmistrz miasta, jak i sam podejrzany, zaprzeczają tym oskarżeniom. Żródło info i foto: se.pl

Paweł P. w kręgu podejrzanych

Wciąż nie ma śladu po zaginionej Iwonie Wieczorek (19 l.) z Gdańska, ale w kręgu podejrzeń znalazł się kolega nastolatki Paweł P. To z nim, przyjaciółką i dwoma innymi chłopakami pokłóciła się wychodząc z dyskoteki w Sopocie. 22-latek jak nikt inny angażuje się poszukiwania. Tłumaczy, że to dlatego, bo cztery lata temu w wypadku stracił narzeczoną. Najważniejszą postacią w poszukiwaniach Iwony Wieczorek jest obecnie Paweł P. W „Gazecie Wyborczej” czytamy, że policja, jasnowidz, matka dziewczyny, a nawet detektyw Krzysztof Rutowski podejrzewają, że młody przedsiębiorca z branży samochodowej mógł mieć coś wspólnego z zaginięciem nastolatki. Żródło info i foto: se.pl

Zatrzymano Michała P. i Pawła P.

Bracia z Lublina Michał P. (16 l.) i Paweł P. (22 l.) przechowywali w wersalce grubo ponad kilogram marihuany. Policjanci zatrzymali młodszego z braci na ulicy. Miał przy sobie kilka woreczków z zielonym suszem. Przyciśnięty do muru przyznał się, że ma w domu jeszcze więcej marihuany. Bracia zostali zostali zatrzymani. Michałem P. zajmie się sąd rodzinny, Pawłowi P. grozi do 10 lat więzienia. Żródło info i foto: Fakt.pl