Papież Franciszek z przesłaniem: „Pedofilia jest głębokim złem, które trzeba wykorzenić”

Papież Franciszek w przesłaniu odczytanym przez jedną z ofiar wykorzystywania położył nacisk na konieczność „większej świadomości dramatu i zasięgu seksualnego wykorzystywania nieletnich”. Wskazał na to w przesłaniu na międzynarodowe sympozjum online na temat wykorzystywania dzieci, którego współorganizatorem jest Papieska Komisja. ds. Ochrony Nieletnich.

W obradach trwających zdalnie do soboty uczestniczą przedstawiciele amerykańskich uczelni oraz UNICEF i Światowej Organizacji Zdrowia. W przesłaniu, odczytanym przez jedną z ofiar wykorzystywania Franciszek oświadczył, że pedofilia jest „głębokim złem, które trzeba wykorzenić”.

Franciszek położył nacisk na konieczność „większej świadomości dramatu i zasięgu seksualnego wykorzystywania nieletnich” oraz krzewienia „bardziej skutecznej współpracy na każdym szczeblu społeczeństwa, by wykorzenić to głębokie zło”. Papież wyraził też wdzięczność za stale podejmowane wysiłki na rzecz tego, by „przywrócić godność i nadzieję ofiarom wykorzystywania”.

„Programy pomocy ofiarom głównymi elementami naszego życia”

Przewodniczący Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich kardynał Sean O’Malley podziękował ofiarom pedofilii za to, że opowiadają o swoich doświadczeniach. – To dzięki waszej odwadze ochrona dzieci, młodzieży i osób niepełnosprawnych oraz programy pomocy ofiarom stają się głównymi elementami we wszystkich aspektach naszego życia – dodał metropolita Bostonu, cytowany przez portal Vatican News. Zaznaczył, że w Kościele jest jeszcze wiele do zrobienia.

W czasie sympozjum laureat pokojowej Nagrody Nobla z 2018 roku ginekolog Denis Mukwege z Demokratycznej Republiki Konga opowiedział, że w jego szpitalu było wiele dzieci – ofiar gwałtu, stosowanego jako „broń na wojnie”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Pedofil Mariusz T. skazany na sześć lat więzienia za posiadanie pornografii z udziałem dzieci

Jak poinformowała Polska Agencja Prasowa, Mariusz T. został we wtorek skazany na sześć lat pozbawienia wolności za posiadanie pornografii dziecięcej. Mężczyzna popełnił przestępstwo w trakcie pobytu w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie. W 2014 r. Mariusz T., po odbyciu kary 25 lat więzienia za zabójstwo czterech chłopców z Piotrkowa Trybunalskiego, trafił do Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie.

Dwa lata później, w trakcie jednego z przeszukań, znaleziono u niego nośniki cyfrowe z dziecięcą pornografią. Akt oskarżenia przeciwko Mariuszowi T. oraz Mirosławowi S. – ówczesnemu współlokatorowi T. – prokuratura skierowała do Sądu Rejonowego w Gostyninie w 2018 r., a proces rozpoczął się w kwietniu 2019 r.

We wtorek Sąd Rejonowy w Gostyninie skazał Mariusza T. na sześć lat pozbawienia wolności. Wobec Mirosława S. wymierzono karę roku więzienia. Sędzia Iwona Wiśniewska-Bartoszewska, rzeczniczka płockiego Sądu Okręgowego, któremu podlega gostyniński Sąd Rejonowy, poinformowała w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że wyrok nie jest prawomocny.

– Za posiadanie treści pornograficznych z udziałem dzieci oraz posiadanie wytworzonego wizerunku osoby małoletniej sąd wymierzył Mariuszowi T. karę łączną sześciu lat pozbawienia wolności, natomiast wobec drugiego oskarżonego, który stanął pod zarzutem posiadania wytworzonego wizerunku osoby małoletniej, sąd orzekł rok pozbawienia wolności – przekazała sędzia Wiśniewska-Bartoszewska.

Od września 2019 r. T. przebywa w jednym z zakładów karnych, gdzie odbywa karę pięciu lat i sześciu miesięcy pozbawienia wolności za posiadanie pornografii dziecięcej w latach 2006-14 (w tym czasie przebywał w zakładzie karnym w Strzelcach Opolskich).
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Konin: Policja zatrzymała 38-latka, który miał umawiać na seks z małoletnią dziewczynką

Policja z Konina (woj. wielkopolskie) zatrzymała w sobotę 38-latka, który za pośrednictwem internetu miał się umawiać na seks z małoletnią dziewczynką. Zawiadomienie ws. mężczyzny złożyli tzw. łowcy pedofilów. Poinformowali, że „że nawiązywał kontakty z wieloma dziećmi”. Oficer prasowy konińskiej policji mł. asp. Sebastian Wiśniewski przekazał, że w sobotę około godz. 17 funkcjonariusze otrzymali zawiadomienie od jednego z tzw. łowców pedofilów. – W związku z tym policjanci z wydziału kryminalnego zatrzymali 38-letniego mieszkańca powiatu konińskiego w jego miejscu zamieszkania – powiedział.

– Mężczyzna od 10 do 13 marca za pomocą jednego z komunikatorów tekstowych kontaktował się z osobą małoletnią poniżej 15. roku życia, próbując umówić się z nią na seks – dodał Wiśniewski.

Twierdzi, że robił to z nudów

Policjanci zabezpieczyli komputer mężczyzny. Jak poinformował lokalny serwis internetowy przegladkoninski.pl tuż przed zatrzymaniem 38-latka osoby zajmujące się tropieniem pedofilów opublikowały na swoim portalu rozmowę z mężczyzną.

„Przyznał się do wysyłania zakazanych treści dziecku, a z grubej kartoteki dowodów zgromadzonych przez łowców wynika, że nawiązywał kontakty z wieloma dziećmi – podał portal.

Według lokalnych dziennikarzy zatrzymany miał bagatelizować sprawę oraz tłumaczyć, że robił to z nudów i z nikim dotychczas się nie spotkał. Mężczyzna najprawdopodobniej odpowie za proponowanie osobie małoletniej za pomocą sieci telekomunikacyjnej obcowania płciowego, za co grozi do dwóch lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Biskupi uważają, że Kościół pomaga w walce z pedofilią

W czwartek w Warszawie odbyło się Zebranie Plenarne Konferencji Episkopatu Polski. W opublikowanym po jego zakończeniu komunikacie biskupi wskazali między innymi, jak według nich Kościół współpracuje z państwowymi instytucjami w zakresie zwalczania pedofilii. Omówiono również kwestię uczestnictwa wiernych w nabożeństwach w dobie pandemii.

Jak przekazała Konferencja Episkopatu Polski w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej, w trakcie 388. Zebrania Plenarnego biskupi złożyli Franciszkowi życzenia z okazji ósmej rocznicy wyboru na papieża. Rocznica ta przypada na 13 marca.

Szereg tematów podczas Zebrania Plenarnego

W trakcie spotkania duchowni dyskutowali między innymi na tematy dotyczące katechezy w szkołach, sytuacji rodzin, zaangażowania świeckich w sprawie związane z Kościołem czy też Fundacji Świętego Józefa, której celem jest wspieranie ofiar przestępstw seksualnych księży.

W jednym z punktów komunikatu po Zebraniu wskazano, że Kościół buduje w Polsce „ogólnokrajowy system ochrony dzieci i młodzieży oraz pomocy osobom pokrzywdzonym wykorzystaniem seksualnym”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jest wniosek do prokuratury ws. Stanisława Dziwisza

Komisja ds. pedofili informuje, że „skierowała we własnym zakresie zawiadomienie i wniosek o przeprowadzenie postępowania” w sprawie czterech hierarchów – Tadeusza Rakoczego, Stanisława Dziwisza, Romana Pindla i Piotra Gregera. Chodzi o podejrzenie niezawiadomienia organów ścigania o przestępstwie.

Pismo w tej sprawie otrzymał Janusz Szymik, który w latach 80. był wykorzystywany seksualnie przez ks. Jana Wodniaka, proboszcza w Międzybrodziu Bialskim (województwo śląskie). List, który otrzymała także Gazeta.pl, dotyczy zarejestrowaniu dwóch zgłoszeń w sprawie popełnienia przestępstwa z art. 240 par. 1 k.k. Chodzi o przepis dotyczący niezawiadomienia organów o możliwości popełnienia przestępstwa.

Zawiadomienie w komisji złożył mecenas Artur Nowak, pełnomocnik Janusza Szymika. „Komisja […] przekazała ww. zgłoszenia w dniu 2 marca 2021 do Zastępcy Prokuratora Generalnego” – czytamy. Dalej w piśmie poinformowano, że komisja „skierowała we własnym zakresie zawiadomienie i wniosek o przeprowadzenie postępowania w sprawie podejrzenia popełnienia przez Tadeusza Rakoczego, Stanisława Dziwisza, Romana Pindla i Piotra Gregera czynów stypizowanych w przepisie art. 240 par. 1 k.k.”.

„Wreszcie komisja może kierować wnioski do prokuratury”

– Wreszcie komisja może kierować wnioski do prokuratury, może występować w tej sprawie jako oskarżyciel posiłkowy i może, ze mnie przynajmniej, zdjąć część obowiązku udowadniania, że te rzeczy się w przeszłości wydarzyły i ci hierarchowie przez tyle lat nic z tą sprawą nie robili, cały czas ją ukrywając poprzez brak swojego działania – powiedział w TVN24 Janusz Szymik. – Uważam, że komisja działa, jak na komisję, szybko i sprawnie. Zdążyła przeanalizować moje materiały, które przedstawiłem i zdążyła wyciągnąć wnioski, że zachodzi uzasadnione podejrzenie naruszenia przepisu artykułu 240 Kodeksu karnego przez wymienionych przeze mnie hierarchów – dodał. Jak podkreślił, daje państwowej komisji „kredyt zaufania”. – Widzę, że wszyscy, co do których mam żal, że we właściwym czasie nie zachowali się jak ludzie sumienia i nie wdrożyli odpowiednich procedur, będą pociągnięci przed oblicze komisji w celu złożenia stosownych wyjaśnień w tym zakresie – przyznał.

Biskup Tadeusz Rakoczy w latach 1992-2013 kierował diecezją bielsko-żywiecką. Od 2013 r. jest biskupem seniorem. Z relacji Szymika wynika, że bp Rakoczy dowiedział się o przestępstwach seksualnych, których dokonał ks. Janusz Wodniak już w 1993 roku.

Roman Pindel jest obecnym biskupem diecezji bielsko-żywieckiej, natomiast Piotr Greger jest biskupem pomocniczym diecezji. W przeszłości przesłuchiwał m.in. Janusza Szymika w postępowaniu dotyczącym ks. Wodniaka. Szymik uważa, że również kard. Stanisław Dziwisz wiedział o sprawie. W 2012 roku miał go poinformować o niej ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Kard. Dziwisz mówił w październiku ubiegłego roku w TVN24, że proponował Szymikowi spotkanie. Według ofiary ks. Wodniaka do dzisiaj spotkanie się nie odbyło.

„Wtórna wiktymizacja”

– Wieloletnie przewlekanie tej sprawy przez biskupa Rakoczego i kardynała Dziwisza z dzisiejszego punktu widzenia zrobiło mi większą krzywdę niż rzeczywisty okres wykorzystywania seksualnego. Gdyby w 1993 roku biskup podjął stosowne działania i odsunął sprawcę od urzędu i gdyby nie wymuszono na mnie wtedy wycofania zawiadomienia z prokuratury, Wodniak zostałby zapewne skazany prawomocnym wyrokiem. Nie byłoby dalszych ofiar i całego postępowania, które dla mnie było wtórną wiktymizacja – mówił w Gazeta.pl Janusz Szymik.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nowy metropolita gdański chce walczyć z pedofilią w Kościele. Zapowiedział „podjęcie kroków”

– Pedofilia jest zaprzeczeniem tego, czym jest miłość i wiara w Boga – powiedział nowy metropolita gdański abp Tadeusz Wojda. Duchowny zapowiedział, ze będzie podejmował działania zmierzające do wyjaśnienia przypadków pedofilii w Kościele.

Nowy metropolita gdański w wywiadzie z PAP pytany był o plany związane z rozwiązywaniem przypadków pedofilii w Kościele. – Dziś nasza świadomość w zakresie pedofilii jest dużo większa, niż jeszcze kilka lat temu. W ostatnim czasie ten problem poruszany jest niemal na każdym Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski. Będę chciał go rozwiązać w archidiecezji gdańskiej – powiedział abp Wojda. – Przypadki pedofilii wśród duchownych, które miały miejsce w archidiecezji gdańskiej będę starał się rozwiązywać we współpracy ze Stolicą Apostolską – dodał.

Metropolita gdański: pedofilia jest zaprzeczeniem wiary w Boga

Abp Tadeusz Wojda mówił również o swoim współczuciu dla ofiar pedofilii. – Mam świadomość, że ofiary pedofilii ogromnie cierpią. Osobiście zawsze jest mi bardzo przykro, kiedy spotykam się z tego rodzaju sytuacjami. Niejednokrotnie rodzi się we mnie samym pytanie: jak można było w ten sposób skrzywdzić niewinne dziecko – mówił.

Metropolita gdański podkreślił, że zamierza aktywnie działać w zakresie walki z pedofilią. – Pedofilia jest zaprzeczeniem tego, czym jest miłość i wiara w Boga. Będę się z tym problemem mierzył, podejmując wszelkie możliwe kroki, by rozwiązywać te sprawy, by usunąć to zło z Kościoła, ponieważ jest to rzecz niedopuszczalna – powiedział abp Tadeusz Wojda.
Źródło info i foto: wp.pl

Ksiądz Arkadiusz H. przyznał się przed sądem do molestowania nieletniego

Przed sądem w Pleszewie w Wielkopolsce rozpoczął się proces księdza Arkadiusza H. oskarżonego o molestowanie nieletniego. Duchowny przyznał się do winy. „Wyznaję ze skruchą swoją winę i proszę pana Bartłomieja P. o wybaczenie moich słabości, moich grzechów” – mówił.

Arkadiusz H. to ksiądz z filmu braci Sekielskich „Zabawa w chowanego” wyemitowanego w maju ub. roku. Dokument przedstawiał historię trzech chłopców – braci Bartłomieja i Jakuba oraz Andrzeja – wykorzystywanych przez tego samego księdza z diecezji kaliskiej – Arkadiusza H.

Po emisji filmu braci Sekielskich ksiądz Arkadiusz H. został suspendowany przez biskupa kaliskiego; zawieszony w pełnieniu posługi kapłańskiej (zakaz sprawowania sakramentów i noszenia stroju duchownego) za postępowanie w latach 1994-2000.

„Ludzka słabość”

Sprawą molestowania małoletnich przez kapłana zajmowała się także Prokuratura Rejonowa w Pleszewie, która zarzuciła mu, że „pomiędzy wrześniem 1998 a majem 2000 w Pleszewie z góry powziętym zamiarem dopuścił się przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę 15-letniego pokrzywdzonego”. Arkadiusz H. miał skrzywdzić jeszcze sześciu chłopców, którzy zgłosili się do prokuratury, ale sprawy te się przedawniły i śledztwa zostały umorzone.

Dziś przed sądem w Pleszewie rozpoczął się proces 52-letniego obecnie Arkadiusza H. Oskarżony przyznał się do winy.

Chcę z głębi serca pokornego bardzo serdecznie przeprosić. Jeszcze raz powtarzam – bardzo mocno przeprosić pana Bartłomieja P., który wnosi dzisiaj w swoim oskarżeniu. Mam świadomość i poczucie ogromnej szkody, jaką przez swoją słabość ludzką, nieudolność, grzeszność dokonałem wobec pana Bartłomieja – mówił w sądzie Arkadiusz H.

Nigdy nie kierowałem się w swoim życiu tym, aby komukolwiek czynić krzywdę, ale ludzka słabość spowodowała, że dzisiaj, na podstawie także minionych miesięcy, wielu przemyśleń, wielu modlitw, przeproszenia w duchu i modlitwy wstawienniczej w intencji osoby pokrzywdzonej, raz jeszcze wyznaję ze skruchą swoją winę i proszę pana Bartłomieja P. o wybaczenie moich słabości, moich grzechów i wnoszę o łaskę takiego braterskiego pojednania – jeśli jest to możliwe – ze strony osoby pokrzywdzonej przeze mnie – podkreślił.

Bardzo serdecznie żałuję raz jeszcze. I mam świadomość, tak wiele zła swoją słabością, grzesznością dopuściłem się wobec pana Bartłomieja. Wysoki sądzie, raz jeszcze przepraszam, uznając swoją grzeszność i winę, i proszę raz jeszcze o wybaczenie – dodał.

„Staliśmy się dla pana Arkadiusza H. łakomym kąskiem”

We wtorek przed sądem zeznania składał pokrzywdzony. Jak mówił, jego ojciec pracował w kościele jako organista, stąd rodzina znała się bliżej z księżmi pracującymi w parafii. Arkadiusz H. jako ksiądz wikary, jako przyjaciel domu często u nas w domu bywał, przychodził do nas na kawę, na herbatę – po prostu był traktowany jako przyjaciel domu – mówił.

Dodał, że „okazało się, że w tamtym okresie ja i mój brat Jakub staliśmy się dla pana Arkadiusza H., wtedy księdza wikarego, „łakomym kąskiem” ku temu, żeby zaspokajać swoje potrzeby seksualne i swoje jakieś potrzeby”.

Początkowo zaczynało się od niewinnych spotkań, jednak z czasem te spotkania powoli przeradzały się w coś innego (…) Moje zaufanie do pana H. potęgowało kupowanie prezentów z jego strony i okazywanie mi, jak na tamten czas, jakiegoś rodzaju miłości – dzisiaj wiem, że ta miłość była fałszywa. Prezenty nie były kupowane bez powodu, prezenty były pretekstem ku temu, by zachowania, których dopuszczał się pan H. były utrzymane w tajemnicy. Zachowaniami tymi było, tak, jak jest w aktach, całowanie mnie z „języczkiem”, przytulanie, sadzanie na kolanach, dotykanie moich miejsc intymnych. Kolejnym etapem było również dotykanie miejsc intymnych i pobudzenie seksualne, niejako tymi czynami, oskarżonego – podkreślił.

Wskazał również, że z uwagi na to, iż czujność jego rodziców „była uśpiona” w związku z chorobą brata, do tych zachowań dochodziło także podczas obecności jego rodziców w domu.

Do tego typu czynów dochodziło kilkanaście razy – myślę, że to jest uczciwa liczba z moich wspomnień i z okresu, w którym przebywał pan H. jako ksiądz wikary. W mojej psychice na pewno doszło do jakichś zmian, których w tamtym okresie nie rozumiałem i nie wiedziałem, że mogą mieć wpływ na moje przyszłe życie – zaznaczył.

Arkadiuszowi H. grozi do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ofiara księdza pedofila o przedłużających się procesach oprawców seksualnych

Robert Fidura w dzieciństwie był ofiarą dwóch księży pedofili. Ostatnio zrezygnował z zasiadania w Fundacji Świętego Józefa, która ma wspierać wykorzystywane osoby. Jak wyjaśnił, był to gest sprzeciwu wobec działań polskich biskupów. Fidura powiedział również, co chciałby przekazać swoim oprawcom.

– Fundacja robi, co może, jeżeli mogę tak powiedzieć. Natomiast moje odejście było pewnym głosem sprzeciwu wobec postawy biskupów z Konferencji Episkopatu Polski. Z jednej strony księża biskupi finansują tę fundację, wpłacają pieniądze pobierane od poszczególnych księży – powiedział w rozmowie z TVN24 Robert Fidura.

I dodał, że „z drugiej strony właśnie jest sprawa ks. Andrzeja Dymera, nie tylko jego, ciągnąca się od dwudziestu kilku lat”. W jego ocenie „dwaj arcybiskupi metropolici zrobili wszystko, żeby bodaj przez osiem czy dziewięć lat w ogóle nie uruchomić procesu w drugiej instancji”.

Fidura w dzieciństwie był wykorzystywany przez dwóch księży. W programie zapytano go, co powiedziałby dzisiaj księdzu, który go skrzywdził (obydwaj duchowni nie żyją).

– „Zabiłeś mnie, żyję tylko kawałeczkiem życia. Dzięki temu, co zrobiłeś, mnie praktycznie nie ma” – stwierdził były członek rady Fundacji Świętego Józefa.
Źródło info i foto: wp.pl

Kolejny przypadek pedofilii w polskim Kościele. Znany radomski ksiądz latami wykorzystywał seksualnie dzieci

Znany radomski duchowny, harcerz i karateka latami wykorzystywał seksualnie dzieci – ustaliła czwartkowa „Rzeczpospolita”.

Jak pisze w czwartkowym wydaniu „Rzeczpospolita”, „ksiądz Stanisław S. jest w Radomiu, Pionkach, Suchedniowie osobą znaną”. „Działacz podziemia antykomunistycznego, organizator mszy za ojczyznę, harcerz, sportowiec – jeden z bardziej znanych w Polsce popularyzatorów karate” – wylicza gazeta. Zaznacza też, że o stawianych mu zarzutach wykorzystywania seksualnego dzieci „Rzeczpospolita” pisała w czerwcu ub. roku.

„Teraz – po trwającym blisko półtora roku śledztwie – prokuratura orzekła, że w latach 1985–1998 duchowny +wielokrotnie+ doprowadził +do obcowania płciowego+ oraz +poddania się innym czynnościom seksualnym+ siedem osób znanych prokuraturze +oraz innych nieustalonych+” – pisze „Rz”.

Najmłodsza ofiara księdza miała dziewięć lat

Gazeta podkreśla, że najmłodsza ofiara księdza miała 9 lat, najstarsza 12. „Do wykorzystywania dochodziło w mieszkaniu duchownego, a także podczas obozów harcerskich i sportowych, które organizował” – dodaje dziennik.

Nie ma wątpliwości co do tego, że czyny te zaistniały. Zeznania pokrzywdzonych uznano za w pełni wiarygodne – mówi „Rzeczpospolitej” prok. Beata Galas, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu. Wszystkie te czyny uległy jednak przedawnieniu i śledztwo zostało umorzone – dodaje.

Z postanowienia o umorzeniu śledztwa, do którego dotarła „Rzeczpospolita”, wynika, że stało się to 12 stycznia, a decyzja uprawomocniła się 15 lutego.

Zarzuty
Gazeta informuje, że ksiądz może jednak zostać ukarany z innego paragrafu. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, 18 lutego prokuratura okręgowa skierowała do sądu w Zwoleniu akt oskarżenia przeciwko ks. S. „Duchownemu zostały postawione dwa zarzuty: złożenia fałszywego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa oraz składania fałszywych zeznań” – pisze gazeta.

Dziennik donosi, że wciąż istnieje również możliwość pociągnięcia go do odpowiedzialności za przestępstwa, które się przedawniły. „Radomska prokuratura musi przekazać dokumenty w sprawie do prokuratury regionalnej, a ta Państwowej Komisji ds. Pedofilii” – wyjaśnia dziennik.

Po zapoznaniu się z materiałami komisja może podjąć uchwałę o rozpoczęciu swojego postępowania wyjaśniającego – tłumaczy „Rz” prof. Błażej Kmieciak, szef komisji. Po analizie akt sprawy, wysłuchaniu pokrzywdzonych, świadków oraz osoby wskazanej jako sprawca może wydać decyzję o wpisaniu jego personaliów do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym – precyzuje.

„Rz” dodaje, że swoje postępowanie prowadzi także Kościół.

Z księdzem Stanisławem S. „Rz” nie udało się skontaktować.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Prymas Polski o sprawie ks. Andrzeja Dymera: „Trzeba rozliczać te przestępstwa i grzechy, których jesteśmy świadkami”

Prymas Polski, arcybiskup Wojciech Polak skomentował sprawę ks. Andrzeja Dymera, która dotyczyła dalszego sprawowania stanowiska i pracy z dziećmi mimo oskarżeń duchownego o molestowanie seksualne małoletnich.

Prymas Polski i delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży, arcybiskup Wojciech Polak ponownie odniósł się do sprawy ks. Dymera. Pierwszy raz zabrał głos zaraz po publikacji reportażu „Najdłuższy proces Kościoła”. Wtedy oświadczył, że „niesłychana przewlekłość kościelnych procedur w sprawie ks. Andrzeja Dymera oraz brak odpowiedniego traktowania osób skrzywdzonych na wielu etapach tego postępowania, nie mają żadnego usprawiedliwienia”.

W środę na antenie Radia PLUS Gniezno arcybiskup Polak podkreślał, że zgodnie z tym, co napisał w oświadczeniu po obejrzeniu filmu, należy bardziej jasno i zdecydowanie postępować i rozliczać „te przestępstwa i grzechy, których jesteśmy świadkami”.

Prymas Polski dodał, że obecnie kwestia walki z pedofilią w kościele wygląda zupełnie inaczej. Teraz w prawie każdej diecezji można znaleźć „kuratorów Fundacji świętego Józefa, do których o konkretną pomoc można się zwracać, czy także kuratorów osób, które dopuszczają się przestępstw, aby także dla nich zakreślać konkretny plan resocjalizacji i także tej troski o to, żeby tych przestępstw nie powielali”.

– Są także struktury duszpasterzy w każdej diecezji, których rolą jest przede wszystkim troska o osoby skrzywdzone, o ich rodziny, o wspólnoty parafialne, jeżeli takie skrzywdzenia rezonują i w tych wspólnotach parafialnych powodują głębsze jeszcze zranienia, żeby poprzez obecność, poprzeć dialog, modlitwę, poprzez konkretnie świadczoną pomoc także stawać się źródłem i pomocą uzdrowienia dla Kościoła – mówił na antenie Radia Plus abp Polak.

Sprawa księdza Dymera

W 2008 r. kościelny trybunał skazał księdza Dymera za molestowanie seksualne wychowanków, ale ten złożył apelację. Treść wyroku kościelnego trybunału była poufna – nie znali jej nawet pokrzywdzeni (ujawnił ją dopiero w listopadzie 2020 kwartalnik „Więź”). Postępowanie kanoniczne wobec ks. Andrzeja Dymera zostało zamknięte dopiero pod koniec 2020 roku, a sesja wyrokowa miała miejsce 12 lutego 2021 r. Rzecznik archidiecezji poinformował, że dokumentacja dot. ks. Dymera i treść wyroku nie zostaną upublicznione.

Żaden wyrok ws. duchownego nie zapadł też przed sądami świeckimi, bo przestępstwa zdążyły się przedawnić.
Źródło info i foto: Gazeta.pl