Ksiądz pedofil ma na sumieniu kolejną ofiarą. Do przestępstwa miało dojść w 1992 roku

Były ksiądz z Chodzieży Krzysztof G. ma na sumieniu kolejną ofiarę. Jak podaje „Głos Wielkopolski”, zdaniem prokuratury duchowny molestował już w swojej pierwszej parafii, do której trafił w 1992 roku. Ofiarą księdza był wówczas ministrant Leszek, który w ubiegłym roku wysłał zawiadomienie w tej sprawie do prokuratury w Chodzieży, ale krótko po tym doznał ataku serca i zmarł.

Mimo śmierci zawiadamiającego śledczy zaczęli wyjaśniać sprawę. Przesłuchali bliskich mężczyzny (dzisiaj miałby 41 lat), w tym jego matkę. Okazało się, że ówczesny ministrant skarżył się rodzinie, co robi mu ksiądz, ale bliscy nic z tym nie zrobili.

„Doszło do czynów lubieżnych na jego szkodę, nie miał wtedy jeszcze ukończonych 15 lat. Chodzi o tzw. inne czynności seksualne: pocałunki i dotykanie w miejsca intymne. Ponadto padł ofiarą fizycznego i moralnego znęcania się ze strony księdza” – mówi prok. Łukasz Wawrzyniak, rzecznik poznańskiej Prokuratury Okręgowej.

Krzysztof G. nie odpowie jednak za swoje czyny, ponieważ sprawa z pierwszej połowy lat 90. uległa przedawnieniu.

Gazeta przypomina, że Krzysztof G. pracował w kilku wielkopolskich parafiach.

Przed trzema laty głośna była historia Szymona, ministranta z Chodzieży, który opowiadał, że przez kilkanaście lat był gwałcony, rozpijany i wykorzystywany przez księdza. „Poznańska kuria, w tajemnicy przed opinią publiczną, usunęła później duchownego z kapłaństwa. Sprawę księdza Krzysztofa G. zaczęła także wyjaśniać Prokuratura Rejonowa w Chodzieży. Skończyło się postawieniem mu zarzutów kilkudziesięciu gwałtów na Szymonie oraz wykorzystania stosunku zależności między nimi” – pisze „Głos Wielkopolski”.

Proces powinien rozpocząć się w najbliższych miesiącach. Były ksiądz nie przyznaje się do winy.
Źródło info i foto: interia.pl

Ofiara księdza pedofila dostała 400 tys. zł odszkodowania od kurii

Mężczyzna, który był ofiarą księdza pedofila Pawła Kani otrzymał od archidiecezji wrocławskiej i diecezji bydgoskiej około 400 tys. złotych. Suma ta – powiększona o blisko 100 tys. zł – wynika z odsetek i opłat sądowych. Paweł Kania, ksiądz pedofil, znany m.in. z filmu braci Sekielskich, w maju ubiegłego roku został usunięty ze stanu duchownego. Obecnie w więzieniu odsiaduje karę siedmiu lat. W ubiegłym tygodniu sąd gdański oddalił apelacje archidiecezji wrocławskiej i diecezji bydgoskiej, które nie zgadzały się z wyrokiem Sądu Okręgowego w Bydgoszczy. Nakazał on wypłacenie ofierze byłego księdza pedofila 300 tys. zł zadośćuczynienia.

Blisko 400 tys. zł dla ofiary

– Przelaliśmy około 200 tys. złotych, a archidiecezja wrocławska 200 tys. zł – poinformował „Gazetę Wrocławską ” Edmund Dobecki, adwokat reprezentujący kurię bydgoską. Zapowiedział, że w momencie otrzymania uzasadnienia z Sądu Apelacyjnego, kuria zastanowi się nad kasacją wyroku w Sądzie Najwyższym.

„Watykan został poinformowany w 2012 roku”

O sprawie byłego księdza Watykan został poinformowany w 2012 roku, kiedy Paweł Kania został aresztowany. Na – wtedy jeszcze księdza – nałożona została kara suspensy (zawieszenia w prawach osoby duchownej – red.), po czym przed sądem duchownym rozpoczął się proces kanoniczny – poinformował w 2019 roku polsatnews.pl ks. Rafał Kowalski, rzecznik archidiecezji wrocławskiej.

Sprawa przed organami kościelnymi została jednak zawieszona do 2015 roku, kiedy to toczył się proces byłego duchownego przed sądem świeckim. – Kiedy w 2015 roku wydano wyrok skazujący, wtedy archidiecezja wrocławska wystąpiła do sądu o udostępnienie akt sprawy i rozpoczęto dochodzenie na etapie diecezjalnym. Następnie dokumenty przetłumaczono na język włoski i wysłano do Watykanu – podał ks. Kowalski.

Decyzję, w której Watykan orzeka wydalenie Pawła Kani ze stanu duchownego, trafiła do archidiecezji wrocławskiej na tydzień przed ubiegłorocznymi świętami Wielkanocnymi. 

„Tylko nie mów nikomu”

Sprawa księdza Kani pojawiła się w dokumencie braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Były już ksiądz Kania pojawił się również w raporcie Fundacji „Nie lękajcie się”, który w lutym został przekazany papieżowi Franciszkowi. Wówczas rzecznik archidiecezji wrocławskiej wydał oświadczenie, w którym podkreślił, że po lekturze raportu, „a szczególnie opisanej na s. 10-11 »Sprawy księdza Pawła Kani« stwierdzam, że autorzy tekstu posłużyli się daleko idącą manipulacją”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Szwecja: Eurodeputowany odchodzi z polityki z powodu partnera pedofila

Eurodeputowany z Partii Centrum (frakcja Sojusz Liberałów i Demokratów) Fredrick Federley ogłosił odejście z polityki. Media ujawniły, że jego partnerem jest mężczyzna skazany za pedofilię. O kim dokładnie mowa? Na niektórych stronach internetowych jest napisane, że osoba która była mi bliska została skazana za niezwykle poważne przestępstwa. To niestety prawda. Popełnione przez niego zbrodnie są straszne (…). Teraz rozeszliśmy się – napisał Federley na Facebooku.

Według portalu Stoppapressarna.se eurodeputowany związał się z 42-letnim mężczyzną, który w styczniu tego roku po 6-latach wyszedł z więzienia. Został on skazany na 9 lat pozbawienia wolności za wielokrotne wykorzystywanie seksualne dzieci oraz poważne przestępstwo związane z pornografią dziecięcą. Ofiarami pedofila były dziewczynki w wieku 6 i 9 lat.

Federley, który jest otwartym homoseksualistą i działaczem na rzecz praw osób LGBT, poinformował, że załamał się, jest pod opieką psychologa oraz przebywa na zwolnieniu lekarskim. Jednocześnie wyraził on nadzieję, że będzie mógł powrócić do polityki.

Fredrick Federley zasiada w PE od 2014 roku. Wcześniej był parlamentarzystą szwedzkiej Partii Centrum.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kardynał Stanisław Dziwisz mógł brać udział w tuszowaniu światowych skandali pedofilskich?

Kardynał Stanisław Dziwisz mógł brać udział w tuszowaniu nie tylko polskich, ale i światowych skandali pedofilskich – wynika z reportażu „Don Stanislao”, który został wyemitowany na antenie TVN24. Chodzi m.in. o sprawę molestowania w Legionie Chrystusa oraz sprawę oskarżonego o pedofilię amerykańskiego kardynała, Theodore’a McCarricka.

Z reportażu Marcina Gutowskiego „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza” który został wyemitowany w programie „Czarno na białym” w TVN24 poruszono temat tuszowania skandali pedofilskich w Kościele. Autor materiału wielokrotnie próbował skontaktować się z kardynałem Stanisławem Dziwiszem, by ponownie zapytać o go o sprawę listów, które przed laty miał mu przekazać ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski – miały się w nich znajdować dowody na molestowanie nieletnich przez księdza Jana Wodniaka, który później został skazany prawomocnym wyrokiem. Dziwisz utrzymywał, że listów nigdy nie dostał, a „rozmowy na ten temat sobie nie przypomina”, Isakowicz-Zalewski przekonywał zaś, że ma dowody, iż je przekazał.

Kardynał Dziwisz tuszował skandale pedofilskie? „Jestem człowiekiem, który służył papieżowi. I teraz rozmaite oskarżenia?!”
W „Don Stanislao” pokazano, jak kard. Dziwisz wielokrotnie odmawia spotkania i rozmów z dziennikarzami, którzy chcą go ponownie zapytać o sprawę ks. Wodniaka. Rzecznik krakowskiej kurii zbywa ich z kolei słowami: „To jest człowiek starszy, on to przeżywa, dzwonił do mnie, że został zaatakowany pytaniami, podniosło mu to bardzo ciśnienie”. W końcu Dziwisz sam dzwoni do dziennikarzy, mówiąc:

Człowiek, który służył trzydzieści dziewięć lat papieżowi. I teraz, w mojej ojczyźnie? Niech to pan weźmie pod uwagę. Że proszę pana, to jest w Polsce… Jestem człowiekiem, który służył Kościołowi, służył papieżowi, służył Polsce. I teraz rozmaite oskarżenia? Na miłość boską!

Z materiału „Czarno na białym” wynika jednak, że sprawa ks. Wodniaka nie była jedyną, którą mógł chcieć tuszować kardynał Dziwisz. Jego nazwisko pojawia się też w kontekście sprawy Stefana T. oskarżonego o molestowanie nieletniego chłopca. – Ja tam podałem adresy, podałem telefony. Po półtora roku napisałem do Watykanu, że przekazałem kardynałowi [Dziwiszowi – red.] list, i że on nie podjął działań – mówi w TVN ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Kolejna ze spraw, które mogły być tuszowane przez kard. Dziwisza, to sprawa księdza Michała M. z Tylawy, którego skazano za molestowanie sześciu dziewczynek. Również w tym przypadku anonimowy duchowny zgłaszający sprawę do Watykanu zaznaczył, że kardynał Dziwisz wcześniej – mimo że miał o niej wiedzę – usiłował nie dopuścić do jej skierowania do Stolicy Apostolskiej.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Papież przyjął rezygnację biskupa Edwarda Janiaka. Miał ukrywać księdza-pedofila

Nuncjatura Apostolska w Polsce przekazała do wiadomości komunikat, w którym informuje, że papież Franciszek przyjął rezygnację biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka. Od tego momentu abp. Grzegorz Ryś zarządza diecezją kaliską, jako administrator apostolski sede vacante – poinformowało w sobotę biuro prasowe Episkopatu.

Komunikat w sprawie bp. Edwarda Janiaka Nuncjatura Apostolska w Polsce wydała dziś w południe.

Podano w nim, że „Ojciec Święty Franciszek przyjął rezygnację biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka. Od tego momentu arcybiskup Grzegorz Ryś zarządza diecezją kaliską, jako administrator apostolski sede vacante”. Nuncjatura wyjaśnia, że w związku z prowadzonym postępowaniem w sprawie sygnalizowanych zaniedbań bp. Edwarda Janiaka odnośnie do oskarżeń o nadużycia seksualne niektórych duchownych diecezji kaliskiej, obowiązuje go nadal nakaz przebywania poza diecezją.

Podkreślono, że „abp Grzegorz Ryś, administrator apostolski, posiada władzę biskupa diecezjalnego, w tym wyłączną kompetencję dotyczącą oskarżeń o nadużycia seksualne niektórych duchownych diecezji kaliskiej, jak również troskę o ich ofiary”.

„W wyniku zakończonej wizytacji apostolskiej w seminarium duchownym diecezji kaliskiej, Kongregacja ds. Duchowieństwa podjęła decyzję o czasowym zamknięciu tegoż seminarium. Wszyscy alumni wyższego seminarium duchownego w Kaliszu ‒ obecni i przyjęci w przyszłości ‒ swoją formację będą odbywali odtąd w seminarium duchownym w Poznaniu” – czytamy w dokumencie. Biskup kaliski Edward Janiak miał zakaz przebywania w diecezji od czerwca br. na czas prowadzenia dochodzenia w sprawie jego zaniedbań dotyczących oskarżeń o nadużycia seksualne, wysuwanych wobec duchownych diecezji kaliskiej.

Czy Janiak ukrywał księdza-pedofila?

Przypomnijmy, że biskup Edwarda Janiaka miał ukrywać przypadki molestowania seksualnego przez księdza pracującego w diecezji kaliskiej.

Afera wokół biskupa wybuchła po filmie braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”. W nim dziennikarze przedstawili sprawę księdza Arkadiusza H., który przez lata miał molestować seksualnie trzech chłopców – braci Bartłomieja i Jakuba oraz Andrzeja. W dokumencie zostały pokazane też zaniedbania ze strony ordynariusza diecezji. W związku z tym prymas Polski abp Wojciech Polak skierował do Watykanu wniosek o przeprowadzenie dochodzenia w tej sprawie.Po premierze filmu „Zabawa w chowanego” przed siedzibą kurii diecezjalnej w Kaliszu odbył się protest mieszkańców przeciwko księżom pedofilom i biskupowi Janiakowi. Protestujący przynieśli ze sobą transparenty m.in. z hasłami: „Z parafii do parafii zamiast do celi”, „Biskupie, czas na sąd ostateczny”, „Jesteśmy z ofiarami”.

W czerwcu „Gazeta Wyborcza” informowała, że tuż po premierze filmu bp Edward Janiak trafił do szpitala z podejrzeniem udaru. Okazało się, że hierarcha był kompletnie pijany. Ponadto portal „Więź” opisał sprawę, gdzie Janiak miał mobbingować rektora seminarium w Kaliszu. Miał też wspierać przyjęcie do tego seminarium kleryka, o którym wiedział, że ten jest podejrzewany o posiadanie materiałów pedofilskich. We wrześniu Prokuratura Rejonowa w Pleszewie oskarżyła księdza z diecezji kaliskiej Arkadiusza H. o molestowanie nieletnich.

Ksiądz Arkadiusz H. odpowie za molestowanie seksualne małoletniego, choć jego ofiar było więcej. W sprawie sześciu innych osób – jak wyjaśnił prokurator Meler – postępowanie zostało umorzone ze względu na przedawnienie.

Oskarżony ksiądz nie przyznał się do winy i odmówił składania zeznań.

Sprawa kleryka

Na jaw wyszło też inne postępowanie prowadzone od 2018 roku wobec biskupa Edwarda Janiaka w sprawie jego nacisków na rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Kaliszu. Ówczesny rektor kaliskiego seminarium ks. dr Piotr Górski złożył do nuncjatury zgromadzoną dokumentację dotyczącą „nieakceptowalnych działań biskupa”.

W zawiadomieniu poinformował, że naciski na niego były związane z wymuszaniem przyjęcia kleryka, u którego znaleziono pornografię oraz miał nagabywać nieletnich do nocnych spotkań. Wcześniej kleryk został wyrzucony z innego seminarium za akty homoseksualne. Sprawa kleryka nadal toczy się w Watykanie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Pedofil w Prokocimiu. Chciał zgwałcić trzy dziewczynki

41–latek grasował w rejonie Prokocimia i zaczepiał dziewczynki, które wracały do domu ze szkoły. Na zaczepianiu niestety nie kończył, molestował je, dotykając w intymne miejsca. Uczennice od razu opowiedziały o wszystkim swoim rodzicom, a Ci zawiadomili funkcjonariuszy. Policjanci od razu zaczęli działać. Na osiedlu pojawiły się dodatkowe partole, które miały, w szczególności, pilnować bezpieczeństwa uczniów wracających ze szkoły. W tym samym czasie inni funkcjonariusze rozpracowywali pedofila. Szybko wytypowali sprawcę.

Okazał się nim 41–letni mężczyzna. Jeszcze tego samego dnia został zatrzymany w miejscu, w którym zaczepiał uczennice.

– Mężczyzna został już przesłuchany przez prokuratora. Usłyszał zarzut, w dwóch przypadkach, dopuszczenia się tzw. „innej czynności seksualnej” wobec małoletniego poniżej 15 roku życia oraz drugi, usiłowanie gwałtu osoby poniżej 15 roku życia – informuje Katarzyna Cisło z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Został tymczasowo aresztowany.
Źródło info i foto: se.pl

Alabama: Pedofil skazany na 600 lat więzienia

32-letni Matthew Miller z Tuscaloosy w Alabamie (USA) został skazany na 7200 miesięcy więzienia za produkowanie dziecięcej pornografii. Sąd uznał, że mężczyzna przez lata nakłaniał dwoje dzieci do zachowań o charakterze seksualnym. Molestowanie zaczęło się, gdy dzieci miały zaledwie po 4 lata. Miller został uznany za winnego wszystkich 20 stawianych mu zarzutów. Mężczyzna wykorzystywał seksualnie dwoje dzieci w latach 2014-2019. Jego głównym celem była produkcja dziecięcej pornografii.

Podczas przeszukania mieszkania podejrzanego, służby zabezpieczyły ponad 100 zdjęć i nagrań z treściami pedofilskimi. 32-latek przyznał się stawianych do zarzutów w październiku 2019 r. Sąd w czwartek ostatecznie skazał mężczyznę na 7200 miesięcy więzienia – 600 lat.

– Zbrodnie, za które skazany został Miller są nie tylko niepokojące, ale obrzydliwe. Swoimi działaniami okradł te dzieci z niewinności – przekazał agent specjalny FBI Johnnie Sharp, Jr. nadzorujący działania przeciwko pedofilowi.

– Pochwalam wyrok, który wydał sędzia. Miller spędzi resztę swojego życia za kratami – dodał funkcjonariusz.
Źródło info i foto: interia.pl

USA: Pedofil przez miesiąc mieszkał w szafie 15-latki

Aż chciałoby się powiedzieć: „gdzie byli rodzice?!”. Prawda jest taka, że byli… w innym pokoju. Choć trudno w to uwierzyć, dopiero po upływie ok. 5 tygodni zauważyli, że w szafie w pokoju ich 15-letniej córki zamieszkał pedofil. Dziewczynka poznała 36-latka dwa lata wcześniej w internecie. Mężczyzna kilkukrotnie przyjeżdżał do niej na seks, aż w końcu został na stałe.

O tej przerażającej historii poinformowało na swojej stronie na Facebooku biuro szeryfa hrabstwa Hernando na Florydzie (USA). We wtorek, 27 września ok. 16.00 zastępcy szeryfa odebrali zgłoszenie z jednego z domów w Spring Hill. Rodzice 15-letniej dziewczynki usłyszeli podejrzane odgłosy i z przerażeniem odkryli dorosłego mężczyznę ukrywającego się w szafie w sypialni ich dziecka. Kiedy mundurowi dotarli na miejsce, zidentyfikowali intruza jako 36-letniego Johnathana Lee Rossmoine. W chwili ich przybycia… nadal siedział w szafie.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Pedofil-recydywista grasował w Poznaniu. Mężczyzna zaczepiał tam 10-latka

Niebezpieczne zdarzenie w jednym z autobusów miejskich w Poznaniu. Pedofil zaczepiał tam 10-letniego chłopca! Sprawa została natychmiast zgłoszona na policję, a zeznania dziecka pomogły zatrzymać tego obleśnego człowieka. Do przykrego zdarzenia w jednym z autobusów miejskich w Poznaniu doszło w poniedziałek (21 września). Mężczyzna zaczepiał tam 10-latka. Sprawa została zgłoszona na policję.

– Na podstawie rysopisu podanego przez 10-latka policjanci z grupy operacyjnej wytypowali podejrzanego. We wtorek po południu został zatrzymany. Okazało się, że mężczyzna w przeszłości był już notowany za podobne przestępstwa – relacjonują mundurowi z Wielkopolskiej Policji.

Mł. insp. Andrzej Borowiak podkreślił, że policjanci i prokurator będą składać wniosek o areszt tymczasowy dla zatrzymanego, ponieważ jest on niebezpieczny.
Źródło info i foto: se.pl

Arcybiskup Grzegorz Ryś publikuje oświadczenie i zdradza dane ofiary molestowania

W oświadczeniu arcybiskupa Grzegorza Rysia na zarzuty, iż miał nie zareagować na ukrywanie księdza pedofila przez bp. Dziubę, pojawiło się imię i nazwisko osoby wykorzystywanej seksualnie przez duchownego. – To pokazuje, że troska o ofiarę i jej dobro jest tylko pustosłowiem z jego strony – uważa kanonista dr Piotr Szeląg.

W reportażu dziennikarzy OKO.press Daniela Flisa i Sebastiana Klauzińskiego opublikowanym 2 września dotyczącym historii pana Janusza pojawił się zarzut, że abp. Ryś już w maju 2019 roku otrzymał od prymasa Wojciecha Polaka zawiadomienie o skardze na “ukrywanie przez ks. biskupa Andrzeja Dziubę sprawy księdza pedofila, księdza Piotra S.” i nic z tą informacją nie zrobił.

„Dochodzenie w sprawie biskupa Dziuby abp Ryś wszczął dopiero w czerwcu 2020 roku, gdy Janusz zwrócił się do niego bezpośrednio” – piszą autorzy reportażu.

W środę rano na stronie archidiecezji łódzkiej pojawiło się oświadczenie abpa Rysia, który stwierdził, że Interpretację faktów dziennikarzy OKO.press uważa on „za stronniczą, świadomie krzywdzącą i godzącą w moje dobre imię”. Metropolita łódzki przedstawił też bieg wydarzeń dotyczący ks. Piotra S. prezentując pismo, jakie dotarło do niego od Prymasa Polski abpa Wojciecha Polaka.

Problem w tym, że z pisma nie usunięto nazwiska osoby pokrzywdzonej, natomiast usunięto nazwisko księdza, który miał się dopuścić wykorzystywania seksualnego. Po kilku godzinach błąd został naprawiony.

„Z pisma tego wynika jednoznacznie, iż Ksiądz Prymas poinformował Pana Janusza S. o tym, że powinien się zwrócić do mnie z zawiadomieniem o możliwych zaniedbaniach ze strony bpa Andrzeja Dziuby. Wskazuje na to jednoznacznie także i fakt, że kancelaria Księdza Prymasa nie przekazała mi żadnego kontaktu do Pana S., żadnego adresu, nawet e-mail. Miałem więc słuszne prawo oczekiwać, iż pokrzywdzony wkrótce zwróci się do mnie z odpowiednim zawiadomieniem. Nie uczynił tego jednak przez cały rok” – tłumaczy swoje zachowanie abp Ryś.

„To znamienne, że dane księdza pedofila były zanonimizowane”

– Mam nadzieję, że to niedopatrzenie, a nie świadome działanie. Jednak nazwisko pokrzywdzonego poszło w eter. To potęguje brak zaufania do Kościoła – uważa Artur Nowak, który zajmuje się m.in. obroną osób pokrzywdzonych przez duchownych.

Jego zdaniem, znamienne jest to, że w pierwotnej wersji komunikatu dane ofiary zostały upublicznione, natomiast w dane sprawcy wykorzystywania seksualnego nie.

– To znamienne, że dane księdza pedofila były zanonimizowane. Uważam, że gdyby nie presja mediów, biskupi dalej byliby bezkarni. Arcybiskup Ryś zamiast opowiadać, że dziennikarze naruszają jego dobra osobiste, powinien wziąć się do roboty. Na razie sam naruszył dobra osobiste ofiary – dodaje w rozmowie z Onetem Nowak.

– Nie wierzę w takie przypadki. W takich sytuacjach oświadczenie zwykle jest pisane przez prawnika kurii, sprawdza je kanclerz, przechodzi przez rzecznika prasowego, a na koniec podpisuje je biskup. Nie sądzę, by nikt nie wyłapał takiego błędu – dodaje inny prawnik, który od lat zajmuje się tematem pedofilii w kościele katolickim.

Poprosiłem o komentarz również pana Janusza, bohatera reportażu OKO.press, ale ten nie chciał się wypowiedzieć w tej sprawie.

Faktem jest, że arcybiskup Grzegorz Ryś oraz kuria archidiecezji łódzkiej nie tylko naruszyła dobra osobiste pokrzywdzonego, ale również naruszyła zapisy instrukcji motu proprio Vos estis lux mundi, wydanej w 2019 r. przez papieża Franciszka w celu ochrony osób wykorzystywanych seksualnie przez osoby duchowne.

W art. 5 ust. 1 czytamy: „Władze kościelne są zobowiązane, aby ci, którzy twierdzą, że są poszkodowani, wraz ze swoimi rodzinami, byli traktowani z godnością i szacunkiem”.

Natomiast w ust. 2 przykazano: „Należy chronić wizerunek i sferę prywatną zaangażowanych osób, jak również poufność danych osobowych”.

– Oświadczenie arcybiskupa jest dla mnie pokrętną formą uzasadniania swojej bierności w sprawie pana Janusza. Opublikowanie jego nazwiska i tłumaczenie, że nie podjęło się żadnych działań w sprawie przez rok, pokazuje, że troska o ofiarę i jej dobro jest tylko pustosłowiem ze strony. Skoro ofiara się nie zgłaszała, to właśnie abp Ryś mógł sam nawiązać taki kontakt – uważa kanonista dr Piotr Szeląg.

Przypomnijmy, że w niedawnym liście skierowanym do wiernych diecezji kaliskiej abp Ryś pisał, że w obliczu skandali wykorzystywania seksualnego trzeba skupić się na dobru człowieka. „Zwłaszcza osoba skrzywdzona i wykorzystana. Zwłaszcza osoba, która nie ma możliwości dochodzenia i ochrony swoich praw. Dobro osoby jest najwłaściwszym uzasadnieniem poddania się najpierw Bożym przykazaniom” – przekazał wtedy metropolita łódzki.

Arcybiskup nie odpowiada na pytania, ale przeprasza

Zadzwoniłem do rzecznika prasowego kurii archidiecezji łódzkiej ks. Pawła Kłysa z pytaniem, dlaczego abp Ryś opublikował personalia ofiary księdza pedofila. Dowiedziałem się od niego jedynie, że w oświadczeniu nie padło słowo „ofiara”. Drogą mailową zapytałem, czy ordynariusz łódzki zdaje sobie sprawę z krzywdy, jaką wyrządził panu Januszowi. Do momentu publikacji tego tekstu nie otrzymałem odpowiedzi.

Po godz. 17.30 na stronie diecezji łódzkiej pojawiło się oświadczenie abpa Rysia, w którym przeprosił pana Janusza.

„W pierwotnym tekście mojego oświadczenia zamieszczonego na stronie Archidiecezji Łódzkiej i innych mediach znalazło się nazwisko osoby poszkodowanej. Nie powinno się tak stać. Bardzo przepraszam. Nie chciałem naruszyć niczyich dóbr osobistych ani – tym bardziej – pomnażać już doznanych cierpień. Chciałem jedynie udzielić szczegółowych wyjaśnień w związku z postawionymi mi zarzutami. Jeszcze raz przepraszam” – napisano.

Papież wyznaczył arcybiskupa Grzegorza Rysia na administratora apostolskiego diecezji kaliskiej
Grzegorz Ryś w lipcu br. przejął obowiązki bp. Edwarda Janiaka, jednego z negatywnych bohaterów filmu braci Sekielskich o pedofilii w Kościele. Był to efekt decyzji papieża Franciszka, który wyznaczył abp. Rysia na administratora apostolskiego sede plena diecezji kaliskiej.

– Rozwiązanie sytuacji w diecezji kaliskiej jest warunkiem dalszego i owocnego podjęcia tego, do czego powołany jest Kościół, to znaczy ewangelizacji – mówił krótko po tym metropolita łódzki.

– Prawo, tak kanoniczne, jak i państwowe, jest tu jasne: otrzymawszy zgłoszenie, biskup ma obowiązek uruchomić dochodzenie wstępne i jego wyniki przekazać do Stolicy Apostolskiej, i następnie postępować zgodnie z poleceniami Kongregacji Doktryny Wiary. Jeśli natomiast mówimy o państwowym wymiarze prawnym, to biskup ma obowiązek zgłoszenia do prokuratury możliwości popełnienia przestępstwa – przypomniał abp Ryś.

Onet ujawnił z kolei, że nie tylko biskup Janiak jest podejrzewany o tuszowanie przestępstw.
Źródło info i foto: onet.pl