Pedofil ze Świdnicy skazany na 12 lat więzienia za gwałt na 5-letnim chłopcu

Ten groźny i obrzydliwy zboczeniec długo pozostanie za kratami! Wczoraj Sąd Okręgowy w Świdnicy (woj. dolnośląskie) skazał Tomasza Ł. (29 l.) na 12 lat więzienia za skrzywdzenie 5-letniego chłopczyka. To już drugi wyrok dla pedofila.

O Tomasz Ł. głośno było dwa lata temu. Wtedy ujawniliśmy, że pedofil, skazany na 6 lat więzienia za gwałt na dziecku, przebywa na wolności. Stało się tak dlatego, że mężczyzna jest chory na stwardnienie rozsiane, porusza się na wózku i podobno nie było w w Polsce więzienia, w którym mógłby być skutecznie leczony. Dlatego został wypuszczony zza krat. Litowanie się nad bestią skończyło się tragicznie. Bo wkrótce po opuszczeniu zakładu karnego, Tomasz Ł. zgwałcił 5-letniego chłopczyka. To był syn sąsiadki. Zboczeniec skrzywdził chłopca, wszystko nagrał na telefon, a gwałtem chwalił się w sieci innym zwyrodnialcom. Dopiero, kiedy opisaliśmy ten skandal, znalazło się więzienie (z opieką medyczną), do którego trafił Tomasz Ł.

A wczoraj Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał go na 12 lat więzienia za gwałt na 5-latku. – To surowy i sprawiedliwy wyrok – mówi prokurator Marek Rusin, który oskarżał zboczeńca. – Oprócz tego, że Tomasz Ł. trafi do więzienia, to po jego wyjściu przez 10 lat nie będzie mógł zbliżać się do swojej ofiary. Tak długi wyrok daje też szansę na to, że ten człowiek już nigdy nikogo nie skrzywdzi – dodaje.

A nawet, jak minie mu kara, to wcale nie będzie oznaczało, że wyjdzie na wolność. Sąd wtedy zastanowi się, czy Tomasza Ł. nie umieścić w specjalnym ośrodku dla bestii, gdzie pozostałby do końca swych dni.
Źródło info i foto: se.pl

Milion złotych zadośćuczynienia dla ofiary księdza pedofila. Sprawa w Sądzie Najwyższym

Grupa 16 tys. osób domaga się wycofania skargi kasacyjnej, jaką do Sądu Najwyższego skierowało Towarzystwo Chrystusowe. Petycję w tej sprawie złożyły dziś cztery kobiety. Przyjął je rzecznik zakonu ks. Marek Grygiel, który stwierdził, że „sprawca działał na swoje własne konto, godząc w dobre imię naszego zgromadzenia”.

prawa miliona zł zadośćuczynienia dla ofiary byłego już księdza Romana B. jest obecnie w Sądzie Najwyższym. Skarga kasacyjna złożona przez Towarzystwo Chrystusowe, które musiało wypłacić pieniądze Katarzynie, zostanie rozpatrzona 20 grudnia. Osoby, które wspierają Katarzynę mają jednak nadzieję, że zakon skargę do tego czasu wycofa. Dzisiaj w siedzibie zakonu w Poznaniu złożyli oni dwie petycje wraz z podpisami osób je popierających.

Petycje złożyły cztery kobiety, wśród których była poznańska aktywistka Agnieszka Ziółkowska. Przyjął je rzecznik zakonu ks. Marek Grygiel.

– Zebraliśmy łącznie 16 tys. podpisów pod wnioskiem o wycofanie przez państwa skargi kasacyjnej. Jedną z petycji złożyliśmy w Sądzie Najwyższym. Oprócz wycofania skargi domagamy się również sprawiedliwego składu orzekającego dla Katarzyna – mówiła Ziółkowska.

– Jestem apostatką, ale wychowałam się w rodzinie chrześcijańskiej, w duchu zadośćuczynienia za krzywdy. Mamy nadzieję, że państwo wezmą pod uwagę głos obywateli, wśród których są również wierni – podkreślała.

Co na to rzecznik zakonu? – Jest nam niezmiernie przykro za zaistniałą sytuację. W naszym zgromadzeniu nigdy nie było i nie będzie przyzwolenia na tego typu działania. Przypomnę, że sprawca działał na swoje własne konto, godząc w dobre imię naszego zgromadzenia – mówił ks. Grygiel.

Zapowiedział, że Towarzystwo Chrystusowe „pochyli się nad petycją” i w najbliższym czasie wyda w tej sprawie oświadczenie.
Źródło info i foto: onet.pl

Australia: Sąd Najwyższy rozpatrzy odwołanie kardynała George’a Pella skazanego za pedofilię

Sąd Najwyższy Australii zgodził się rozpatrzyć odwołanie, złożone przez kardynała George’a Pella, skazanego na 6 lat więzienia za czyny pedofilii w połowie lat 90. Były prefekt watykańskiego Sekretariatu ds. Ekonomii przebywa w zakładzie karnym od marca br.

Decyzję Sądu Najwyższego w Canberze ogłoszono w środę miejscowego czasu. Zaznacza się, że tym samym były watykański „minister finansów”, który od początku zapewnia, że jest niewinny, otrzymał ostatnią szansę.

Według lokalnych mediów rozprawa odbędzie się zapewne w przyszłym roku, a australijski kardynał, do niedawna bliski współpracownik papieża Franciszka, będzie czekał na nią w więzieniu w Melbourne.

78-letni kardynał Pell jest najwyższym dostojnikiem Kościoła, skazanym za pedofilię. Otrzymał wyrok, gdy uznano go winnym napaści seksualnej na dwóch 13-letnich chłopców z chóru w zakrystii katedry w Melbourne w 1996 roku. Był wtedy metropolitą tego miasta.

W sierpniu wyrok 6 lat, wydany na początku tego roku, utrzymał sąd apelacyjny stanu Wiktoria. Akt oskarżenia sporządzono na podstawie zeznań jednej z ofiar; drugi mężczyzna zmarł przed kilkoma laty.

Sąd pierwszej instancji orzekł w marcu, że kardynał Pell będzie mógł ubiegać się o przedterminowe zwolnienie w październiku 2022 r., gdy będzie miał 81 lat.

Dostojnik, urodzony w 1941 r. w australijskim Ballarat, był biskupem pomocniczym Melbourne w latach 1987-1996, a następnie do 2001 r. metropolitą tego miasta. W latach 2001-2014 był arcybiskupem metropolitą Sydney, mianowanym kardynałem przez Jana Pawła II. Franciszek mianował go w 2013 roku członkiem Rady Kardynałów, a rok później prefektem Sekretariatu ds. Ekonomii Stolicy Apostolskiej.

Początkowo australijski wymiar sprawiedliwości prowadził śledztwo w jego sprawie w związku z zarzutami tuszowania czynów wykorzystywania i wysłuchał jego zeznań, w których zapewniał, że nie wiedział o takich zdarzeniach w swojej diecezji. W 2017 roku kardynał Pell został formalnie oskarżony o czyny seksualnego wykorzystania nieletnich. Papież urlopował go na czas procesu, a później zdymisjonował go.

Gdy na początku tego roku purpurat został uznany jednomyślnie winnym pedofilii przez ławę przysięgłych sądu pierwszej instancji, otrzymał od Franciszka zakaz publicznego pełnienia posługi i kontaktów z nieletnimi. Jak tłumaczył wtedy Watykan, są to „środki zapobiegawcze”, zastosowane w oczekiwaniu na definitywne potwierdzenie faktów. Wyjaśniono, że Stolica Apostolska przyjmuje do wiadomości wyrok pierwszej instancji.

Gdy latem odrzucono apelację kardynała Pella, Watykan oświadczył, że z decyzją w jego sprawie czeka na zakończenie całego postępowania sądowego. Rzecznik Matteo Bruni podkreślił też, że Watykan potwierdza swój szacunek dla australijskiego wymiaru sprawiedliwości.

Bruni zaznaczył wówczas: Stolica Apostolska wraz z Kościołem w Australii potwierdza swoją bliskość z ofiarami wykorzystywania seksualnego i zaangażowanie na rzecz tego, by za pośrednictwem właściwych władz kościelnych ścigać członków duchowieństwa, którzy są za nie odpowiedzialni.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Animator kultury Marek M. skazany za 35 przestępstw pedofilskich. Wyrok podtrzymany

Wyrok 25 lat więzienia dla animatora kultury skazanego za pedofilię utrzymany przez gdański sąd apelacyjny – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. 40-letni Marek M. miał dopuścić się 35 drastycznych przestępstw pedofilskich.

Marek M. miał od sierpnia 2015 do października 2016 roku w Bydgoszczy i okolicznych miejscowościach cyklicznie wykorzystywać seksualnie siedmiu chłopców w wieku od 6 do 12 lat i kilkuletnią dziewczynkę. Swe ofiary odurzał i filmował telefonem komórkowym. W mieszkaniu skazanego znaleziono kilkaset plików z dziecięcą pornografią.

Markowi M. zarzucono przestępstwa z art. 200 Kodeksu karnego, mówiącego o seksualnym wykorzystaniu małoletnich, art. 202 dot. utrwalania treści pornograficznych z udziałem małoletnich i art. 197 Kodeksu karnego, mówiącego o podstępnym doprowadzaniu małoletnich do obcowania płciowego.

Od wyroku odwołali się obrońca i prokuratura

Od wyroku sądu pierwszej instancji w tej sprawie odwołali się zarówno obrońca Marka M., jak i prokuratura rejonowa w Bydgoszczy, która prowadziła śledztwo w tej sprawie. Obrońca wskazywał na błędy natury proceduralnej, jakich miał dopuścić się sąd pierwszej instancji, i domagał się m.in. częściowego umorzenia postępowania oraz częściowego uchylenia wyroku, a w pozostałej części – orzeczenia łagodniejszej kary.

Prokurator domagał się zaś m.in. wymierzenia surowszych tzw. kar jednostkowych – czyli orzeczonych za poszczególne przypisane oskarżonemu przestępstwa.

Jak ustalił dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, Sąd Apelacyjny w Gdańsku nie przychylił się do apelacji obrońcy, uwzględnił natomiast częściowo apelację prokuratora: wymierzył oskarżonemu surowsze kary jednostkowe.

Kara łączna jednak się nie zmieniła.

Oprócz 25 lat więzienia wobec Marka M. orzeczono także zakaz kontaktowania się z pokrzywdzonymi i zbliżania do nich oraz dożywotni zakaz zajmowania stanowisk, wykonywania zawodów i działalności związanych z wychowaniem, edukacją i leczeniem małoletnich lub opieką nad nimi.

Sąd podtrzymał również postanowienie, że po zakończeniu odbywania kary 25 lat więzienia Marek M. ma zostać umieszczony w zakładzie psychiatrycznym dla sprawców przestępstw przeciw wolności seksualnej popełnionych w związku z zaburzeniem preferencji seksualnych.

Wyrok jest już prawomocny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Georgia: Pedofil wypuszczony z więzienia. Przypadkowo wypuszczono 31-latka skazanego na dożywocie

Policja w stanie Georgia (USA) poszukuje pedofila, którego wypuszczono z więzienia… przez przypadek. 31-latek odsiadywał wyrok dożywocia. Tony Maycon Munoz-Mendez opuścił więzienie w miniony piątek. Zakład karny poinformował jednak o tym dopiero trzy dni później. Służby nie tłumaczą, jak doszło do pomyłki, wskazują jedynie, że był to przypadkowy błąd.

Amerykańskie media podają, że 31-latek odsiadywał wyrok dożywocia. Został skazany za czyny pedofilskie – molestowanie i gwałt. W mediach pojawia się także krytyka tak późnego poinformowania o tym, że mężczyzna przebywa na wolności. Władze zaapelowały do mieszkańców, by w razie spotkania przestępcy, niezwłocznie zawiadomili służby. Zakład karny w Reidsvill, z którego wypuszczono pedofila, to jedno z największych więzień w Stanach Zjednoczonych.
Źródło info i foto: interia.pl

Milion złotych zadośćuczynienia dla ofiary księdza pedofila

Towarzystwo Chrystusowe, które nie chce wypłacić miliona złotych zadośćuczynienia ofierze księdza pedofila, złożyło kasację do Sądu Najwyższego. Ten będzie ją rozpatrywać w kontrowersyjnym składzie, w którym znaleźli się profesor KUL, były radca reprezentujący Kościół przeciw ofierze pedofilii oraz sędzia, która niedawno orzekała na rzecz parafii.

Jako nastolatka Katarzyna została wysłana przesz rodziców do internatu. Tam przez wiele miesięcy była gwałcona, bita, więziona i odurzana przez Romana B. Zakonnik został skazany na 4 lata pozbawienia wolności oraz otrzymał czteroletni zakaz wykonywania zawodów związanych z uczeniem dzieci.

Sądy I i II instancji uznały, że za czyny duchownych, jeśli były związane z pełnioną przez nich funkcją, odpowiada Kościół. Wówczas kobiecie przyznano milion złotych zadośćuczynienia od Zakonu Chrystusowców. Właśnie dlatego wniesiono kasację. Dla Kościoła sprawa jest priorytetowa, ponieważ po raz pierwszy odpowiedzialnością obciążono cały Kościół, a nie konkretną osobę.

Kontrowersje wokół składu SN

Skład Sądu Najwyższego, który ma rozpatrzyć kasację ws. zadośćuczynienia, podała „Polityka”. Znalazły się w nim Joanna Misztal-Konecka, profesor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, która będzie sprawozdawcą, Beata Janiszewska, która kilka miesięcy temu orzekała w sprawie jednej z parafii oraz Marcin Krajewski, który pięć lat temu reprezentował diecezję koszalińsko-kołobrzeską i jedną z parafii w sprawie o zadośćuczynienie dla ofiary.

– Byłam i jestem załamana. To jest najgorszy z możliwych składów. Jak może w mojej sprawie sądzić sędzia, który bronił Kościoła i był przeciwko ofierze? Albo sędzia, który wydaje pozytywne wyroki na rzecz Kościoła? Mam podstawy, aby sądzić, że nie będą sprawiedliwi – powiedziała w rozmowie z Wirtualną Polską ofiara księdza. Kobieta zapowiedziała także, że jej prawnik złoży w sądzie wniosek o zmianę składu orzekającego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sąd skazał księdza, który oskarżony był o przestępstwa seksualne wobec podopiecznych domu dziecka w Częstochowie

Pięć lat więzienia wymierzył dziś sąd księdzu Mirosławowi L., który był oskarżony m.in. o przestępstwa seksualne wobec podopiecznych salezjańskiego domu dziecka w Częstochowie. Ksiądz otrzymał też dożywotni zakaz zajmowania stanowisk związanych z edukacją i opieką nad małoletnimi. Wyrok nie jest prawomocny.

Prokuratura przedstawiła duchownemu 11 zarzutów na szkodę pięciu podopiecznych w wieku od 14 do 17 lat. Informację o treści wyroku przekazał rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie Dominik Bogacz. Sędzia poinformował, że sąd uznał oskarżonego za winnego części czynów, w niektórych przypadkach zmieniając ich opis, kilka czynów połączył w ciąg przestępstw, od niektórych zaś go uniewinnił.

Poza karą więzienia sąd orzekł dożywotni zakaz zajmowania stanowisk i wykonywania działalności związanej z edukacją, wychowaniem, leczeniem i opieką nad małoletnimi, a także środek zabezpieczający w postaci pobytu w zakładzie psychiatrycznym.

Sąd wymierzył też L. karę grzywny w wysokości tysiąca złotych i zobowiązał do wypłaty pokrzywdzonym zadośćuczynień w wysokości od 2 do 8 tys. zł. Wyrok nie jest prawomocny. Z uwagi na charakter sprawy proces toczył się z wyłączeniem jawności. Niejawne były także ustne motywy orzeczenia, wygłoszone przez sąd.

Akt oskarżenia w tej sprawie częstochowska prokuratura skierowała do sądu latem 2017 r. Ks. L. był dyrektorem placówki opiekuńczo-wychowawczej od 2012 roku. We wrześniu 2016 roku Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Częstochowie – sprawujący nadzór nad placówką jako organizator pieczy zastępczej nad dziećmi w wieku powyżej 10. roku życia – przeprowadził w ośrodku doraźną kontrolę. Skutkowała ona zawiadomieniem do prokuratury.

W związku z zawiadomieniem o przestępstwie prokurator wszczął w tej sprawie śledztwo oraz wystąpił do sądu rejonowego w Częstochowie o przesłuchanie kilku wychowanków placówki z udziałem biegłego psychologa. We wrześniu 2016 r. dyrektor został zatrzymany i przedstawiono mu zarzuty. Na wniosek prokuratora częstochowski sąd rejonowy go aresztował. W czerwcu 2017 roku Sąd Okręgowy w Częstochowie zwolnił L., stosując zamiast aresztu poręczenie majątkowe w kwocie 50 tys. zł, dozór policji i zakazując mu kontaktowania się z pokrzywdzonymi.

Wśród 11 przestępstw, które znalazły się w akcie oskarżenia znalazły się zarzuty doprowadzenia małoletnich do wykonania i poddania się tzw. innym czynnościom seksualnym, poprzez nadużycie stosunku zależności oraz zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej wychowanków, które polegało na uderzeniu ich w twarz. Według prokuratury, miało do tego chodzić w latach 2014-2016.
Źródło info i foto: onet.pl

„Łowcy głów” zatrzymali mężczyznę poszukiwanego ENA. Pedofil wpadł w Łodzi

Poznańscy „Łowcy głów” zatrzymali mężczyznę poszukiwanego europejskimi nakazami aresztowania w śledztwach dotyczących przestępstw seksualnych wobec dzieci. Mężczyzna trafił do aresztu w Łodzi, gdzie będzie oczekiwał na decyzję sądu o przekazaniu go do Irlandii Północnej. Poszukiwany mężczyzna został zatrzymany w Łodzi. Na jego trop wpadli policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych KWP w Poznaniu tzw. „Łowcy głów”.

Rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak wyjaśnił, że „policja z Irlandii Północnej od jakiegoś czasu prowadziła dwa śledztwa w sprawie przestępstw seksualnych na szkodę dzieci oraz osób starszych i nieporadnych”. Podejrzanym okazał się Polak mieszkający na stałe od kilkunastu lat w Irlandii Północnej – dodał.

Mężczyźnie postawionych zostało łącznie ponad 80 zarzutów. Po opuszczeniu policyjnego aresztu zniknął.

Policjanci z Poznania ustalili, że podejrzany sprzedał swoje mieszkanie w Irlandii Północnej za dość dużą sumę pieniędzy. Kilkanaście lat wcześniej służył jako najemnik w Legii Cudzoziemskiej. To mogło wskazywać, że mógł zaszyć się w jakimś zakątku na świecie i odszukanie go nie będzie proste – podkreślił Borowiak.

„Łowcy głów” ustalili, że uciekinier jakiś czas temu poznał kobietę z tego miasta i dwa miesiące temu wprowadził się do jej mieszkania. Tam został zatrzymany.

Trafił do Aresztu Śledczego w Łodzi, gdzie będzie oczekiwał na decyzję sądu o przekazaniu go do Irlandii Północnej.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zduńska Wola. Atak 50-letniego pedofila był skrzętnie zaplanowany. 50-latek podejrzany o gwałt

Przejechał blisko 200 kilometrów, miał gotową historyjkę, którą opowiedział dziewczynce ze Zduńskiej Woli. 50-letni mężczyzna jest podejrzany o gwałt. – To było zaplanowane działanie – podkreśla prokuratura, która wystąpi dziś o areszt dla zatrzymanego. Policja zatrzymała 50-latka w czwartek. Mężczyzna został najpierw przewieziony do komendy policji w Zduńskiej Woli, a potem do gmachu prokuratury.

– Prokurator przedstawił mu zarzut zbrodni gwałtu. Podejrzany zasadniczo przyznał się do winy – informuje Jolanta Szkilnik z sieradzkiej prokuratury.

Śledczy jeszcze dzisiaj złożą wniosek o tymczasowy areszt dla 50-latka.

– Sąd pochyli się nad tym wnioskiem najpóźniej w sobotę – dodaje rzeczniczka sieradzkiej prokuratury.

Na tym etapie prokuratorzy nie informują, jak tłumaczył swoje zachowanie zatrzymany.

– Przedmiotem naszego zainteresowania jest przebieg jego dotychczasowego życia, jego karalność.

Biegli będą badali podejrzanego pod kątem zaburzeń preferencji seksualnych i jego poczytalności – mówi Szkilnik.

Plan

Prokuratura informuje, że mężczyzna zwabił dziewczynkę ze Zduńskiej Woli fortelem. Twierdził, że dziecko dopuściło się wykroczenia drogowego, za które grozi surowa kara. Mówił, że konsekwencji nie będzie, jeżeli dziewczynka pójdzie z nim w miejsce ustronne.

Prokuratura podkreśla, że mężczyzna przejechał na miejsce zbrodni blisko 200 kilometrów od domu. – Jego działanie wygląda na zaplanowane. Należy sprawdzić, czy w podobny sposób mogły ucierpieć też inne dzieci – dodaje Szkilnik.

Za stawiane 50-latkowi zarzuty grozi od 3 do 15 lat więzienia.

Wiele sygnałów

Dziewczynka ze Zduńskiej Woli została skrzywdzona 19 września tego roku. W zeszłą środę o pomoc w znalezieniu sprawcy zaapelowała policja. Do mediów zostały przesłane zdjęcia poszukiwanego mężczyzny. Funkcjonariusze przekazali też szczegółowy portret pamięciowy poszukiwanego. – Został on opracowany na podstawie relacji pokrzywdzonej, która bardzo dobrze zapamiętała wygląd mężczyzny – tłumaczyła mł. insp. Joanna Kącka z łódzkiej policji. Od momentu opublikowania materiałów, na policję zgłosiło się wiele osób. – Dziękujemy za zaangażowanie. Wszystkie przekazane sygnały były drobiazgowo sprawdzone – podkreśla Jolanta Szkilnik z sieradzkiej prokuratury.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zduńska Wola. Podejrzewany o zgwałcenie dziecka zatrzymany

Mężczyzna, który jest podejrzewany o wykorzystanie seksualne małoletniej w Zduńskiej Woli, został zatrzymany w województwie opolskim. Policja i prokuratura podejrzewają, że ofiar mogło być więcej i apelują o zgłaszanie podobnych przypadków. Od kilku dni policja ze Zduńskiej Woli poszukiwała mężczyzny, który 19 września miał wykorzystać seksualnie małoletnią dziewczynkę i odjechać na rowerze. Podejrzewany o to 50-latek został zatrzymany w czwartek 26 września na terenie województwa opolskiego.

Aby go odnaleźć, policja m.in. zabezpieczyła nagrania z monitoringu oraz stworzyła portret pamięciowy. Wizerunek podejrzanego został również przekazany mediom. „Podjęte czynności doprowadziły do zatrzymania 50-letniego mieszkańca województwa opolskiego. Aktualnie pod nadzorem prokuratury trwają czynności w tej sprawie” – czytamy na stronie Komendy Powiatowej Policji w Zduńskiej Woli.

Policja nie wyklucza, że ofiar może być więcej

Mężczyzna, który wykorzystał seksualnie małoletnią w Zduńskiej Woli, poruszał się rowerem, do którego przymocowane były torby turystyczne. Na kierownicy znajdowała się również torba, najprawdopodobniej z mapnikiem. Według policji i prokuratury mógł on być uznany za podróżnika. Z tego też wysnuto wniosek, że ofiar może być więcej w różnych częściach kraju.

– To człowiek o charakterystycznym wyglądzie. Poruszał się rowerem, sprawiał wrażenie podróżnika. Inicjował rozmowę z dzieckiem, informując, że popełniło ono wykroczenie drogowe, naruszyło zasady bezpieczeństwa ruchu drogowego, że grozi mu wysoki mandat. Jednocześnie manipulował dzieckiem, podawał, że można uniknąć takich konsekwencji, jeśli dziecko pójdzie z nim w ustronne miejsce – przedstawiła modus operandi podejrzanego Jolanta Szkilnik z sieradzkiej prokuratury w rozmowie z TVN 24.

Zarówno policja i prokuratura apelują do dorosłych, aby zgłaszali inne przypadki molestowania, którego mógł dopuścić się podejrzany.
Źródło info i foto: Gazeta.pl