Nowa fala pedofilów w internecie. Pandemia sprzyja przestępcom seksualnym

Mniej drastycznych przestępstw wobec dzieci, a pedofile aktywność skoncentrowali w sieci. Rekordzista ściągnął ponad 4 tys. filmików – alarmuje wtorkowa „Rzeczpospolita”. Uwodzenie na czatach, zwabianie podstępem i wykorzystywanie, gromadzenie pedofilskich nagrań i zdjęć oraz kolportowanie ich w sieci – w czasie pandemii problem nie zniknął, a niektóre nadużycia wobec dzieci przybrały na sile – wynika z danych Komendy Głównej Policji, które publikuje wtorkowa „Rzeczpospolita”.

„Rz”, analizując odnoszące się do małoletnich artykuły kodeksu karnego, podliczyła, że od stycznia do lipca tego roku w kraju doszło do 5961 przestępstw seksualnych wymierzonych w dzieci. W roku ubiegłym w tym samym okresie takich czynów ujawniono 2,2 tys.

Ściągnął ponad 4 tys. filmów

Lawinowy wzrost to głównie efekt działań mężczyzny, który ściągnął z sieci ponad 4 tys. filmów z dziecięcą pornografią i tym podbił statystyki. Jednak nie licząc tego „rekordu”, mimo ograniczeń związanych z pandemią, nadużyć seksualnych, których ofiarami padają najmłodsi, jest wciąż dużo – od stycznia do lipca – ponad 1,9 tys. – wynika z policyjnych danych, które przytacza gazeta.

„Dzieci są wciąż uwodzone za pośrednictwem internetu – w tym roku 213 razy (o 27 razy mniej niż rok temu do lipca) – chociaż w okresie najostrzejszych rygorów związanych z pandemią policja była nastawiona głównie na sprawdzaniu przestrzegania kwarantanny. Policjanci twierdzą, że pedofile lepiej się kamuflują, więc ujawnianych jest tylko część takich zdarzeń” – alarmuje „Rz”.

Więcej nagrań z dziecięcą pornografią

Największy wzrost dotyczy utrwalania, posiadania i rozpowszechniania dziecięcej pornografii – przestępstw z art. 202 kodeksu karnego odnoszących się do małoletnich – w tym roku do lipca stwierdzono ich łącznie 4903, gdy w analogicznym okresie ubiegłego roku – 975.

To efekt działań jednej osoby – mężczyzny z Pomorza, który z sieci ściągnął ponad 4 tys. filmów z dziecięcą pornografią. Namierzyli go jeszcze w ubiegłym roku policjanci z Gorzowa Wielkopolskiego. „W sprawie zasięgaliśmy dwóch opinii. Jedna potwierdziła treści pornograficzne, druga, uzupełniająca opinia antropologiczna, określiła wiek osób utrwalonych na filmach” – mówi „Rz” prok. Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. W efekcie, już w tym roku mężczyzna usłyszał aż 4025 zarzutów.

Gazeta pisze również, że znacząco przybyło zachowań, za którymi kryje się m.in. produkowanie, utrwalanie i rozpowszechniania treści pornograficznych z udziałem małoletnich, za co grozi do 12 lat więzienia. W tym roku do lipca ujawniono ich 488 – rok temu, do lipca – 215.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Niemcy: Molestował córeczkę od 3. miesiąca życia. Był częścią największej siatki pedofilskiej w kraju

W sądzie w niemieckiej Kolonii ruszył proces 43-letniego kucharza i menadżera hotelu, który wielokrotnie wykorzystywał seksualnie swoją małą córkę. Gdy został aresztowany w październiku ubiegłego roku w Bergisch Gladbach niedaleko Kolonii, wyszło na jaw, że jest częścią siatki pedofilskiej działającej w internecie. W sumie w całych Niemczech policja ustaliła dotąd tożsamość 87 pedofilów, którzy kontaktowali się ze sobą przez komunikatory społeczne.

Dziewczynka urodziła się w 2017 roku. Według śledczych, jej koszmar zaczął się, gdy miała niespełna trzy miesiące. Trwał do października 2019 roku, gdy policja przeszukała dom w Bergisch Gladbach. Sąsiedzi opisywali ich jako normalną, miłą rodzinę – opowiada Lisa Wagner, policjantka, która uczestniczyła w tym przeszukaniu.

Zgotował piekło na ziemi z bezwzględną rutyną
Zgodnie z aktem oskarżenia Jörg L. przeważnie znęcał się nad córką rano, kiedy jego żona pracowała w szpitalu. Mówi się, że z bezwzględną rutyną zgotował dziecku piekło na ziemi. „Czyn miał miejsce zwykle około ósmej rano” – napisano w akcie oskarżenia. Gdy sprawa wyszła na jaw, żona Jörga L. zdecydowała się zeznawać przeciwko niemu.

Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami. Ma potrwać 11 dni. Mężczyźnie grozi 15 lat więzienia.

Według śledczych molestował swoją córkę razem z 27-letnim byłym żołnierzem. Bastian S. przyprowadzał na spotkania swoją córkę i syna swojej partnerki. Obaj molestowali swoje dzieci. 27-latek został skazany na 10 lat więzienia.

Materiały tak drastyczne, że trzech śledczych musiało iść na zwolnienie lekarskie

Jörg L. publikował w internecie pornograficzne nagrania z własną córką. Według policji widziały je dziesiątki tysięcy osób. Mimo że mężczyzna został aresztowany 10 miesięcy temu, nadal 130 śledczych przegląda terabajty filmów i zdjęć zgromadzone w tej sprawie.

Te materiały są tak drastyczne, że trzech śledczych musiało iść na zwolnienie lekarskie. Takie nagrania i zdjęcia zawsze odciskają piętno na osobach, które muszą je oglądać – nawet jeżeli są to doświadczeni śledczy – mówi Lisa Wagner, która sama jest matką. Przyznaje, że jest w stanie znieść oglądanie tych makabrycznych rzeczy tylko dlatego, iż chce wymierzyć sprawiedliwość osobom, które skrzywdziły te dzieci.

30 tys. użytkowników pedofilskich chatów

Dzięki materiałom pornograficznym, które znaleziono w domu Jörga L., udało się namierzyć największą siatkę pedofilów w historii Niemiec. Do tej pory zatrzymano 87 osób. Siatka, korzystając z komunikatorów internetowych, wymieniała się dziecięcą pornografią. Członkowie umożliwiali także innym gwałcenie własnych dzieci. W sumie policja dotarła do 50 dzieci, w wieku od trzech miesięcy do 15 lat, które padły ofiarą swoich ojców pedofilów.

Według policji w internetowych chatach pedofilów brało udział w sumie ok. 30 tys. osób. Podczas jednej rozmowy było równocześnie nawet 1,8 tys. uczestników. Śledczy chcą ustalić tożsamość jak największej liczby pedofilów. Jak pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, na tych forach przeważają mężczyźni. Prawie wszyscy podejrzani, których tożsamość do tej pory ustalono, wiedli teoretycznie „zwykłe” mieszczańskie życie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Skandal pedofilski w diecezji kaliskiej. Arcybiskup Grzegorz Ryś wystosował list do wiernych

„Zderzamy się z grzechem ciężkim i skrywanym, dramatycznie uderzającym w dzieci i młodzież, gorszącym i deprawującym kościół od środka” – napisał do wiernych diecezji kaliskiej arcybiskup Grzegorz Ryś, który został administratorem diecezji kaliskiej po odsunięciu z urzędu biskupa Edwarda Janiaka w zw. z aferą pedofilską.

W niedzielę we wszystkich kościołach diecezji kaliskiej odczytywany jest list do wiernych, adresowany przez arcybiskupa Grzegorza Rysia. Metropolita łódzki decyzją Watykanu został administratorem diecezji po odsunięciu z urzędu biskupa Edwarda Janiaka.

W liście abp. Grzegorz Ryś porusza problem utraty zaufania do kościoła katolickiego w związku z aferą pedofilską w diecezji kaliskiej. Zderzamy się z grzechem ciężkim i skrywanym, dramatycznie uderzającym w dzieci i młodzież, gorszącym i deprawującym Kościół od środka – napisał.

Podkreślił, że należy skupić się na dobru człowieka. Zwłaszcza osoba skrzywdzona i wykorzystana. Zwłaszcza osoba, która nie ma możliwości dochodzenia i ochrony swoich praw. Dobro osoby jest najwłaściwszym uzasadnieniem poddania się najpierw Bożym przykazaniom, a potem także wszystkim przepisom i regulacjom ustanowionym przez Kościół – oświadczył metropolita łódzki.

„Macie prawo pytać”

Poinformował wiernych, że do końca grudnia wyznaczył 16 dni swojej obecności w Kaliszu. Tu proszę o zrozumienie; na co dzień muszę pozostawać w archidiecezji łódzkiej, która przygotowuje się właśnie do jubileuszu 100-lecia powstania. Oczywiście w ciągu tych 16 dni będę przyjmował wszystkich, którzy potrzebują się ze mną spotkać – poinformował abp. Ryś.

Metropolita łódzki przyznał, że w wyniku zdarzeń w diecezji kaliskiej ludzie mogli utracić zaufanie do kościoła.

Macie więc prawo pytać: „Kościele Święty, czy to naprawdę Ty?” Macie to prawo, zwłaszcza Wy, którzy podobnie jak Jan postawiliście w życiu wszystko na Kościół, utrzymujecie go swoją ofiarnością, budujecie gorliwością i radykalizmem wiary, świadczycie o chrześcijaństwie w świecie, który mu wcale nie sprzyja, a nierzadko czyni przedmiotem drwin i ataków – poinformował.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Apel polskich wiernych do papieża ws. tuszowania pedofilii w Kościele

„Ojcze Święty Franciszku, błagamy Cię, spójrz z troską na Kościół w Polsce, gdzie biskupi kryją przypadki pedofilii, lojalność wobec instytucji jest ślepa i głucha, ważniejsza od dobra ofiar” – napisali wierni z polskiego Kościoła. Apel ukazał się na łamach włoskiego dziennika. Rzecznik Watykanu odpowiada: Ojciec Święty jest poinformowany o apelu.

Apel wiernych z polskiego Kościoła do papieża Franciszka ukazał się na łamach włoskiego dziennika „La Repubblica” w poniedziałek. Zajął całą stronę.

– Czuliśmy, że musimy coś zrobić, bo protestowanie pod kuriami nie przynosi żadnych rezultatów. Spotkania z nuncjuszem to czysta kurtuazja. Pisanie listów i petycji, zarówno do kongregacji watykańskich, jak również do samego Ojca Świętego, też nie daje zauważalnych owoców – mówi Justyna Zorn, organizatorka protestów pod gdańską kurią.

Postanowili więc wystosować apel do papieża. Pytanie o taką możliwość wysłali do kilku włoskich dzienników. Odpowiedziała „La Repubblica”. Musieli jednak zapłacić 7,5 tysiąca euro.

Organizatorzy akcji założyli zbiórkę, którą wsparło ponad 630 osób. Udało się zebrać całość kwoty, łącznie 43 236 złotych.

„Ojcze Święty Franciszku! Odbuduj nasz Kościół! Błagamy Cię, spójrz z troską na Kościół w Polsce, gdzie biskupi kryją przypadki pedofilii, lojalność wobec instytucji jest ślepa i głucha, ważniejsza od dobra ofiar, a Episkopat i nuncjusz apostolski udają, że tego nie widzą” – czytamy w opublikowanym po włosku w poniedziałek apelu.

W wersji, którą wysłali wierni, padały konkretne nazwiska: abp. Sławoja Leszka Głódzia, bp. Edwarda Janiaka i bp. Jana Tyrawy. Dziennik ich jednak nie opublikował.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Niemcy: Eksperyment Kentlera polegający na przekazywaniu dzieci pedofilom. „Możemy tylko przeprosić”

Po raz pierwszy sprawa oddawania dzieci z domów dziecka pod opiekę pedofilów opisana została przez tygodnik „Der Spiegel”. Według ostatnich badań Uniwersytetu Hildesheim proceder trwał od lat 70. ubiegłego wieku do 2003 roku.

Naukowcy z Uniwersytetu Hildesheim gromadzą oświadczenia osób poszkodowanych przez eksperyment Kentlera. Ofiary mogą też liczyć na wsparcie ze strony pracowników ośrodka. Według raportu władze Berlina w latach 70. ubiegłego wieku, aż do trzeciej dekady 2003 roku oddawały dzieci pedofilom. – Możemy tylko przeprosić ofiary oraz zapewnić im pieniężne odszkodowania – powiedziała odpowiedzialna za sprawy młodzieży i rodzinę landu Berlin Sandra Scheress.

Eksperyment Kentlera był procederem opracowanym przez pedagoga i profesora uniwersyteckiego Helmuta Kentlera, który zmarł w 2008 roku. Mężczyzna był uznawany za autorytet w sprawach dzieci i młodzieży. Według niego szczególnie trudne w wychowaniu dzieci bezdomne i nieprzystosowane społecznie, potrzebują większej bliskości fizycznej, która umożliwi im prawidłowe funkcjonowanie w społeczeństwie.

Według Kentlera takie warunki mogli zapewnić im właśnie pedofile. Ci z kolei chętnie składali w Berlinie Zachodnim podania o utworzenie rodziny zastępczej – dzieci oddawane były więc w ręce pedofilów za zgodą i przy wsparciu instytucji. Helmut Kentler był autorem zasad teoretycznych projektu, wyszukiwał opiekunów oraz był ich doradcą. Jak podaje „DW”, kilku przybranych ojców było znanymi naukowcami, członkami m.in. Instytutu Maxa Plancka, Wolnego Uniwersytetu Berlińskiego oraz Szkoły Odenwald w Hesji w Niemczech Zachodnich, która kilka lat temu była w centrum skandalu pedofilskiego.

Uniwersytet Hildesheim stara się teraz ustalić m.in. to, jak dużo dzieci zostało oddanych pod opiekę, i kiedy faktycznie projekt został zakończony. Wiele wskazuje na to, że eksperyment przeprowadzany był też nie tylko w Berlinie.

Zgodnie z raportem już w latach 90. berliński Jugendamt (Urzęd ds. Dzieci i Młodzieży) otrzymywał sygnały, że jeden z rodziców zastępczych wykorzystywał seksualnie swoich podopiecznych. Nieżyjący już Fritz H. otrzymał co najmniej siedmioro dzieci, które miał wychować. Dwoje z poszkodowanych w tej sprawie wniosło w ostatnich latach sprawy do sądów, jednak ich sprawy uległy przedawnieniu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Francja: 3 tys. ofiar księży pedofilów w latach 1950-70. Cząstkowy raport komisji

Komisja ds. pedofilii w Kościele zidentyfikowała na obecnym etapie prac 3 tys. ofiar. Większość przestępstw popełniono w latach 1950-70 przez 1,5 tys. księży – powiedział dziennikowi „Le Figaro” przewodniczący komisji Jean-Marc Sauve.

– Nigdy nie jest wystarczająco dużo, aby mówić o przemocy, jakiej doświadczyły dzieci w Kościele katolickim oraz we wszystkich innych kręgach francuskiego społeczeństwa; rodzinach, instytucjach publicznych i prywatnych – stwierdził Sauve na łamach czwartkowego dziennika „Le Figaro”.

Sauve przewodniczy Niezależnej Komisji ds. Seksualnego Wykorzystywania w Kościele (CIASE) od 2018 roku. Komisja rozpoczęła pracę w listopadzie 2018 roku, a zakończenie jej działania planowane jest na październik 2021 roku.

Komisja wystosowała apel o składanie zeznań ma temat przestępstw pedofilii. Od czasu powstania komisja zarejestrowała około 5,3 tys. skarg. Komisja zaprezentowała w środę w Zgromadzeniu Narodowym sprawozdanie z postępu swoich prac.

„Czas ujawnić ukrytą stronę naszego społeczeństwa ”

W sprawozdaniu zidentyfikowano 3 tys. ofiar pedofili oraz 1,5 tys. księży – pedofilów. 2/3 przestępstw popełniono w latach 1950-70. Około 5 proc. zeznań dotyczy lat 90-tych i późniejszych.

– Wykorzystywanie seksualne jest wszędzie – stwierdził Sauve, dodając, że „czas ujawnić ukrytą stronę naszego społeczeństwa i oddać sprawiedliwość cierpieniom wykorzystywanych dzieci”. Sauve opowiada się również za utworzeniem krajowej komisji ds. wykorzystywania seksualnego w rodzinach oraz w instytucjach prywatnych i publicznych.

Przewodniczący przyznał, że widział wiele rzeczy w swojej karierze, ale podczas prac nad raportem doznał „osobistego szoku” podczas słuchania bezpośrednich zeznań setek ofiar i skalą „zniszczeń spowodowanych wykorzystywaniem ofiar, w ich życiu”. Sauve uważa jednak, że „obserwujemy spadek, ale nie zanik tego zjawiska”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Władze Berlina przez 30 lat przekazywał dzieci pedofilom. Szokujące doniesienia o pewnym „eksperymencie”

Władze Berlina przez 30 lat celowo przekazywały bezdomne dzieci pod opiekę pedofilom w ramach tzw. eksperymentu Kentlera – wynika z raportu dotyczącego działalności seksuologa Helmuta Kentlera, przygotowanego przez Uniwersytet w Hildesheim.

Kentler w latach 70. świadomie kierował dzieci do opiekunów zastępczych ze skłonnościami pedofilskimi. Był przekonany, że kontakty seksualne między dziećmi i dorosłymi nie są szkodliwe. Dlatego dzieci odebrane patologicznym rodzinom lub żyjące na ulicach Berlina Zachodniego często trafiały pod opiekę samotnych rodziców zastępczych, mających już za sobą wyroki za przestępstwa seksualne.

Pedofile nie musieli szukać nowych ofiar

Pozornie wydawało się, że problemy dzieci zostały rozwiązane przez Urząd ds. Dzieci i Młodzieży (Jugendamt) – nie mieszkały już na ulicy, nie trafiały do domów dziecka, a pedofile nie szukali nowych ofiar, ponieważ tolerowano fakt, że mogli znęcać się nad wychowankami w obrębie własnych domów – napisała gazeta „Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Dodała, że Kentler przekonał do swego projektu urzędników berlińskiego Senatu. Twierdził, że opieka pedofili nad małoletnimi „umożliwia ich społeczną integrację”.

Te tzw. domy zastępcze zostały założone pod koniec lat 60. XX wieku i funkcjonowały do ok. 2003 roku. Koncepcja Kentlera, oparta na „wspólnym mieszkaniu dziecka i pedofila”, została zatwierdzona przez urzędników Senatu i, z kilkoma wyjątkami, zaakceptowana także przez okręgowe Jugendamty. Kilka lat temu dwie ofiary zgłosiły się i opowiedziały swoją historię, od tego czasu badacze z Uniwersytetu w Hildesheim przeszukiwali akta i przeprowadzili wywiady – poinformował serwis Deutsche Welle, odnosząc się do zaprezentowanego w poniedziałek raportu.

Bezkarność twórcy patologicznego „eksperymentu”

DW dodał, że Kentler był w stałym kontakcie z dziećmi i ich przybranymi ojcami. Nigdy nie został postawiony w stan oskarżenia: zanim jego ofiary się zgłosiły, przestępstwa uległy przedawnieniu. Do tej pory ofiary nie otrzymały jakiegokolwiek odszkodowania.

Berlińska senator ds. młodzieży i dzieci Sandra Scheeres (SPD) nazwała odkrycia autorów raportu „szokującymi i przerażającymi”.

Liczba sprawców i ofiar nie została do dziś określona. Wiadomo, że jednym ze sprawców był Fritz H. Pod jego opieką w ciągu kilkunastu lat znajdowało się co najmniej dziesięcioro dzieci, w tym jedno z wieloma niepełnosprawnościami, które zmarło, przebywając pod jego pieczą. Trzy z jego ofiar złożyły później zeznania.

„FAZ”: Pedofile pod ochroną Berlina

Jak napisała „FAZ”, wcześniej przez lata urzędy do spraw młodzieży ignorowały sygnały o zagrożeniach, a ich pracownikom nawet zdarzało się bronić pedofila opiekującego się dziećmi. Także urzędy okręgowe nie reagowały na listy od ofiar, które zgłaszały przypadki nadużyć oraz pornografii dziecięcej.

Działalność Kentlera, który pracował także jako psycholog policyjny w berlińskim Senacie, nie byłaby możliwa bez współpracy władz Berlina, urzędów ds. młodzieży, ale także instytucji edukacyjnych i naukowych – wskazuje „FAZ”.
Źródło info i foto: TVP.info

Tadeusz Rydzyk broni biskupa oskarżonego o tuszowanie pedofilii

Tadeusz Rydzyk towarzyszył bp. Edwardowi Janiakowi podczas czwartkowej mszy w Kaliszu. Redemptorysta mówił z ambony, że „nie wolno uderzać w biskupów”. – I to jest apel do ludzi mediów. Pytałbym, czy jesteście Polakami? Czy kochacie Polskę? Jeśli kochacie Polskę, to nie szkodźcie, nie atakujcie bezwzględnie nienawiścią ludzi Kościoła – domagał się Rydzyk.

W niedziele w parafiach diecezji kaliskiej odczytywany był list biskupa Edwarda Janiaka, który jest oskarżany o tuszowanie pedofilii w Kościele i ukrywanie dopuszczających się jej księży. W liście Janiak prosi o modlitwę „w tym czasie medialnej nagonki na jego osobę”, by „uświęcony niewidzialną mocą Ducha Świętego, mógł zawsze służyć Bogu Żywemu przez miłość i służbę ofiarną”.

Jak informuje Oko.press, Janiak podobne słowa wystosował do wiernych w czwartek podczas mszy w Narodowych Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Biskupi prosił o modlitwę w czasie „nagonki medialnej”, aby „to po prostu wytrwał”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Pedofile bardziej aktywni w sieci przez epidemię. Obciążenia nie wytrzymuje dark web

Służby policyjne na całym świecie ostrzegają, że podczas epidemii koronawirusa gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na treści pedofilskie w sieci. Od marca do kwietnia liczba zgłoszeń o tego typu materiałach w internecie podwoiła się – informuje BBC. W Wielkiej Brytanii w ostatnim miesiącu podjęto prawie 9 mln prób dotarcia do internetowych materiałów zawierających wykorzystywanie seksualne dzieci.

Internet Watch Foundation, organizacja walcząca z tym zjawiskiem, twierdzi, że od momentu rozpoczęcia kwarantanny dostawcy usług internetowych usuwają o 89 proc. mniej zakazanych witryn, co wynika prawdopodobnie z mniejszego zatrudnienia w czasie pandemii. Tymczasem hiszpańska policja podała, że zgłoszenia filmów o treści seksualnej z udziałem nieletnich wzrosły o ponad 20 proc. od początku kwarantanny, podczas gdy służby w Danii ujawniły, że liczba prób dotarcia do takich materiałów potroiła się.

Ponieważ większość szkół jest zamknięta, dzieci spędzają więcej czasu online. Eksperci twierdzą, że zwiększa to ryzyko groomingu, czyli nagabywania dzieci i zaprzyjaźnienia się z nimi w celu późniejszego wykorzystania seksualnego. Zapotrzebowanie na treści pedofilskie wzrosło również w Australii, gdzie według policji pobieranie skoczyło o 86 proc. w ciągu trzech tygodni po wprowadzeniu blokady.

W dark webie odkryliśmy fora poświęcone wykorzystywaniu dzieci w związku z Covid-19 – powiedziała BBC Paula Hudson z australijskiej policji federalnej. Ruch internetowy jest tak duży, że odkryliśmy awarie systemów dark webu – dodała.

Wiele filmów przedstawiających wykorzystywanie dzieci na zamówienie pedofilów jest kręconych na Filipinach. Trzymane tam w niewoli dzieci poddawane są przerażającej przemocy przed kamerami, co transmitowane jest na żywo do płacących klientów w krajach Zachodu. Filipińscy urzędnicy twierdzą, że liczba zgłoszeń o nadużyciach online wzrosła niemal dwukrotnie w marcu, kiedy rozpoczęto w tym kraju blokadę z powodu pandemii.

Międzynarodowa Misja Sprawiedliwości (IJM), organizacja działająca na Filipinach, przekazała, że połowa dzieci uratowanych z niewoli ma 12 lat lub mniej, a dwie trzecie przestępców to rodzice lub bliscy krewni ofiar.

Jednak podsekretarz stanu w filipińskim ministerstwie sprawiedliwości Emmeline Villar, zaznacza, że obecnie łatwiej jest werbować dorosłych do pracy w tej branży z powodu wysokiego bezrobocia wywołanego pandemią.

To jak bycie uwięzionym w ciemnym pokoju bez nawet promienia światła – powiedziała Ruby z Filipin, która przeżyła dwa miesiące nieprzerwanego wykorzystywania seksualnego, transmitowanego na żywo dla zachodnich mężczyzn, zanim została uratowana przez policję. W ogóle nie ma sensu żyć. Oni zniszczyli mi życie na lata. Jak bardzo będę jeszcze cierpieć z powodu szkód, które mi wyrządzili? – pyta dziewczynka.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Bunt Rady Kapłańskiej przeciwko biskupowi z filmu „Zabawa w chowanego”

Księża z Rady Kapłańskiej w diecezji kaliskiej nie chcą podpisywać listu poparcia dla bp. Edwarda Janiaka, który tuszował przypadki pedofilii – informuje w czwartek „Rzeczpospolita”. Gazeta podała, że posiedzenie Rady Kapłańskiej (organu doradczego każdego ordynariusza) w diecezji kaliskiej odbyło się w miniony poniedziałek. Zwołał je biskup pomocniczy Łukasz Buzun.

„W trakcie posiedzenia księżom przedstawiono do podpisania list z wyrazami poparcia dla biskupa Edwarda Janiaka, antybohatera filmu braci Sekielskich »Zabawa w chowanego«, który ukrywał przypadki pedofilii” – wskazano na łamach gazety.

Jak zaznaczono, zdecydowana większość księży odmówiła podpisania tego listu, a po długiej i burzliwej dyskusji zdecydowano się na stworzenie innego listu.

„Rz” donosi, że to prośba do papieża Franciszka o wyjaśnienie postawionych biskupowi zarzutów. Gazeta zauważa, że o wszczęcie postępowania wyjaśniającego poprosił papieża dwa dni po emisji filmu Sekielskich abp Wojciech Polak, prymas Polski. Nuncjatura apostolska poinformowała, że jego pismo zostało już pocztą dyplomatyczną przekazane do Watykanu. Teraz Stolica Apostolska będzie musiała wskazać osobę, która wyjaśni stawiane biskupowi Janiakowi zarzuty.
Źródło info i foto: polsatnews.pl