Pedofilia w Kościele. Papież Franciszek twierdzi, że Jan Paweł II był wprowadzany w błąd

Papież Franciszek powiedział, że św. Jan Paweł II bywał wprowadzany w błąd w sprawach skandali w Kościele. Mówił o tym w kontekście sprawy księdza Marciala Maciela Degollado z Meksyku, założyciela zgromadzenia Legioniści Chrystusa, oskarżonego o pedofilię. O sprawie Maciela, zmarłego w 2008 roku, Franciszek mówił w wywiadzie dla telewizji meksykańskiej, którego zapis opublikował we wtorek Watykan.

Papież zdementował pojawiające się sugestie, jakoby polski papież miał podczas spotkania z ówczesnym prefektem Kongregacji Nauki Wiary kardynałem Josephem Ratzingerem zablokować postępowanie w sprawie kapłana z Meksyku. Kard. Ratzinger miał wtedy powiedzieć, że „wygrała druga strona”.

„Jana Pawła II tam nie było”

Franciszek podkreślił, że Jana Pawła II nie było na tym spotkaniu kierownictwa Kurii Rzymskiej i szefów jej urzędów na temat sprawy Maciela. „Jana Pawła II tam nie było” – zapewnił. Następnie dodał: „Także Jan Paweł II był czasem wprowadzany w błąd, to pewne”. Tak było – dodał – w przypadku skandalu w Kościele w Austrii.

Odnosząc się do postępowania prowadzonego przez kard. Ratzingera wobec Maciela, Franciszek ocenił, że był on „odważny”.
Źródło info i foto: interia.pl

Piła: Dziecięca bielizna na drzwiach parafii

W nocy z piątku na sobotę nieznana osoba zawiesiła dziecięcą bieliznę na drzwiach plebanii w Piłce (wielkopolskie). Proboszcz parafii pw. NMP Wniebowziętej w Piłce zapewnia lokalne media, że mimo, iż przy plebanii jest monitoring – nie będzie zgłaszał sprawy policji. O zdarzeniu poinformował w sobotę proboszcz parafii pw. NMP Wniebowziętej w Piłce ks. Daniel Wachowiak. „Pozdrawiam hejterka z mojej wsi. Taki kawalarz z niego, który pod ukryciem nocy wywiesił dziecięcą bieliznę na drzwiach plebanii. Pamiętaj o monitoringu” – napisał na Twitterze ks. Wachowiak.

W rozmowie z lokalnym Radiem Poznań, ks. Wachowiak podkreślił, że „zapewne wielu łączy to wydarzenie z tym, o czym ostatnio mówimy w perspektywie tego, co dzieje się w polskim Kościele (…). – A także w perspektywie zbliżającego się listu Episkopatu Polski, à propos pedofilii wśród niektórych, nielicznych duchownych. Dobrze, że taki list episkopatu powstał – zaznaczył proboszcz.

Ksiądz Wachowiak zapewnił lokalnych dziennikarzy, że nie ma zamiaru zgłaszać sprawy na policję. Jak tłumaczył, jest to „czyn nieszkodliwy”. Nie powiedział także, czy rozpoznał na nagraniu z monitoringu osobę wieszającą bieliznę.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Patryk Jaki opublikował listę pedofilów

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki opublikował wykaz osób odbywających karę za pedofilię. Lista podzielona jest na zawody. Wśród 877 więźniów są trzy osoby duchowne, a najwięcej jest murarzy.

Lista osób odbywających karę za pedofilię opublikowana przez wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego opiera się na danych Biura Informacji i Statystyki Centralnego Zarządu Służby Więziennej dotyczących skazanych prawomocnym wyrokiem z art 200, 200a, 200b KK z 1997 roku. Lista podzielona jest na zawody. Wśród 877 osób odbywających obecnie kare za pedofilię jest dwóch księży i jeden zakonnik. 275 skazanych nie ma konkretnego zawodu, 144 było pracownikami dorywczymi, 50 wykonywało zawód murarza, 22 było magazynierami, 21 – rolnikami, 19 – robotnikami, 12 elektrykami i 11 stolarzami, jest sześciu – nauczycieli: informatyki, j. polskiego, muzyki i wychowania fizycznego, jeden psycholog i jeden pedagog szkolny.
Źródło info i foto: se.pl

Prezydencki kapelan przyznał się do seksu z 12-letnim chłopcem

Film Tomasza Sekielskiego o pedofilii w Kościele z pewnością wstrząśnie każdym, kto go zobaczy. Dziennikarz zebrał dowody na molestowanie dzieci przez niektórych duchownych polskiego Kościoła. Wszystkie przedstawił w swoim dokumencie „Tylko nie mów nikomu”. Oglądamy w nim m.in. księdza Franciszka C., który był kapelanem prezydenta Wałęsy. Przyznaje się on do seksu z 12-latkiem. Ciężko przejść obojętnie również nad sposobem, w jaki to robi…

Ten film z pewnością nie jest dla osób poniżej 18 roku życia i tacy Czytelnicy nie powinni też czytać tego tekstu. Tomasz Sekielski i jego brat Marek w swoim filmie ujawniają bowiem rzeczy bulwersujące i brutalne. Pokazują przemoc wobec dzieci, taką jaką ona jest: obrzydliwą, złą, bolesną. Autorzy filmu „Tylko nie mów nikomu” nie skrywają niczego, nie starają się pudrować i łagodzić szokujących treści.

Ten film daje głos ofiarom, które skrzywdzili pedofile należący do Kościoła. Relacje dorosłych dziś ludzi są brutalnie szczere, wywołują współczucie, ale i gniew. Często widz ma ochotę, by wyłączyć film i odciąć się od zła, które wylewa się z ekranu podczas projekcji.

Prezydencki kapelan

Takim bolesnym fragmentem, który ciężko obejrzeć spokojne, jest historia mężczyzny, który jako chłopiec został skrzywdzony przez Franciszka C., kapelana prezydenta Lecha Wałęsy. Podczas projekcji widz ma wrażenie, że na jego skórze osiada lepka warstewka brudu.

Bo ten duchowny to nie byle kto. To przecież jedna z legend „Solidarności”. – Na początku to było takie przytulenie – mówi o pierwszych zakusach księdza Franciszka jego ofiara. A potem?

Potem było już tylko gorzej. Ksiądz zabrał chłopca na weekend. Tylko we dwóch. Zawołał go do swojego pokoju. „Zobacz, co się dzieje!” – zwabił chłopca. – A ja zaniepokojony biegnę i widzę, on ze spuszczonymi spodniami. Mówi: zobacz, nie chce mi opaść, co mam zrobić? – opowiada ofiara.

I taki właśnie jest ten film: Sekielscy nie boją się pokazać drastycznych szczegółów, bo nie chcą łagodzić drastycznych przecież sytuacji. Tego dnia – jak opowiada mężczyzna – ksiądz Franciszek zgwałcił go oralnie. Ofiara zapamiętała, że jej krzywdziciel śmierdział. Nie szczędzi też innych, poruszających szczegółów. Opowiada, że „zwyrol” – jak nazywa księdza – gwałcił go jeszcze wielokrotnie. Latami.

Spotkanie po latach

Na ekranie widzimy konfrontację ofiary ze sprawcą i przyznanie się do winy przez księdza Franciszka. Ofiara wchodzi do domu duchownego i pyta już od progu: pamięta mnie ksiądz?!

Franciszek C. pamięta, bardzo dobrze pamięta. I przed kamerą przyznaje się do gwałtu. Jednak jest to wyznanie zostawiające w widzu okropne wrażenie. Ksiądz nie żałuje bowiem tego, co zrobił 12-letniemu chłopcu. Nie padają szczere przeprosiny, nie widać skruchy, świadomości grzechu. Ksiądz Franciszek mówi swojej ofierze, że „miała na to apetyt” i robiła to „trochę z uśmiechem”. – To było tak dla humoru… – próbuje bagatelizować.

Przekonany o tym, że nie zrobił nic złego kapelan Franciszek mówi też, że da ofierze „trochę pieniędzy”… Przekonuje, że skoro nie związał dziecka i nie przymusił do bycia „niewolnikiem”, to nie wydarzyło się nic tak bardzo złego. – Byłeś męski, tego nikt nie ukryje i miałeś apetyt – mówi ksiądz Franciszek.

Milczenie hierarchów

Szokujący dla widza, który obejrzy film Sekielskiego może być też fakt, że rozmów o księżach-krzywdzicielach odmówili hierarchowie Kościoła. Rozmawiać z Sekielskim o krzywdzie ofiar nie chciał choćby abp Sławoj Leszek Głódź. Ten sam hierarcha wziął jednak udział w pogrzebie księdza Franciszka C., który zmarł podczas produkcji „Tylko nie mów nikomu”. Sekielski dowiaduje się o jego śmierci, gdy wraca do księdza z kamerą, by przeprowadzić kolejną rozmowę.

Ten film nie jest jednak wyłącznie zapisem starych, historycznych krzywd. Z dokumentu Sekielskiego dowiadujemy się m.in. o księdzu, który został skazany za pedofilię, dostał karę więzienia i dożywotni zakaz pracy z dziećmi. A jak gdyby nigdy nic jeszcze w 2018 roku prowadził rekolekcje dla dzieci.

Brutalna szczerość

Sekielski nie stara się udawać w tym filmie niczego: nie zobaczymy tu wypracowanych, ustawionych kadrów, jasnego oświetlenia i podkręconych kolorów. To nie jest obraz, który znamy z ekranów telewizorów i produkcji ogromnych studiów filmowych. Film składa się z pozornie przypadkowych ujęć, często wykonanych z ręki, często poruszonych. Kolorystyka jest zwykła, codzienna, szara – bo o takiej właśnie rzeczywistości opowiada. Ten film pozwala nam zajrzeć na chwilę w przerażające życie ofiar, zerknąć za kotarę, która odgradza na co dzień widza od potwornego, lepkiego zła.

Nad swoim filmem Tomasz Sekielski pracował od lat, od kiedy zaczął widywać się z ofiarami księży-pedofilów i wysłuchiwać ich trudnych świadectw. Tego, w jaki sposób trauma z dzieciństwa zniszczyła ich dorosłe już przecież życie.

Premiera już w sobotę

Jedna z ofiar opowiada historię, którą po projekcji trudno wyrzucić z pamięci. Mówi, że jej oprawca uwielbiał mleko i pił je w dużych ilościach. Jako dziecko czuła wciąż od niego posmak mleka i dziś – jako dorosła kobieta – ma nieprzemijające mdłości, gdy tylko poczuje zapach tego napoju.

Film zostanie wyemitowany bezpłatnie w sobotę 11 maja o godz. 14:30 w serwisie YouTube na kanale youtube.com/sekielski. Tam też będzie go można oglądać w kolejnych dniach.

Film „Tylko nie mów nikomu” został sfinansowany przez zwykłych Polaków, dzięki publicznej zbiórce. 2,5 tysiąca osób wpłaciło na jego produkcję łącznie ok. 450 tysięcy złotych.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nieletnie osoby w rejestrze pedofilów? Po interwencji Rzecznika Praw Dziecka sąd wykreślił 15-latków

Sąd Rejonowy w Krakowie Nowej Hucie uznał argumenty rzecznika praw dziecka i nakazał wykreślenie dwóch 15-latków z rejestru pedofilów – poinformowało w środę biuro Rzecznika Praw Dziecka. Dzieci znalazły się w rejestrze, bo pokazały kolegom amatorski filmik z elementami pornografii.

Rejestr sprawców przestępstw na tle seksualnym, zawierający dane osób prawomocnie skazanych za przestępstwa przeciw wolności seksualnej, został utworzony na mocy uchwalonej w maju 2016 r. ustawy o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym. Rejestr składa się z dwóch części: z dostępem ograniczonym oraz publicznej, do której dostęp jest powszechny.

Dwóch 15-latków zostało wpisanych do rejestru pedofilów po tym, jak pokazały swym niepełnoletnim kolegom amatorski filmik z ich udziałem i z elementami pornografii. Sędzia zastosował wobec nich najłagodniejszą karę – upomnienia, jednak początkowo nie wstrzymał wpisu do rejestru.

Rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak przystąpił do tej sprawy, popierając wniosek obrony o wykreślenie nieletnich z rejestru. Rzecznik wskazał, że dwaj 14-letni chłopcy (tyle mieli lat w chwili popełnienia czynu) nie mieli świadomości konsekwencji swojego zachowania, był to jedynie incydent w ich młodym życiu, który wynikał z ich niedojrzałości emocjonalnej. Nie byli też nigdy karani, a jeden z nich sam zgłosił sprawę do szkolnego pedagoga.

W ocenie RPD wpisanie chłopców do rejestru pedofilów było zupełnie niewspółmierne do wagi popełnionego czynu, w sposób oczywisty naruszyło ich godność i stygmatyzowałoby ich na wiele lat. Rzecznik podkreślił, że umieszczenie danych małoletnich, w tym zdjęć, obok wizerunków patologicznych przestępców seksualnych, stoi w całkowitej sprzeczności z dobrem dziecka – z zasadą, którą powinny się kierować wszystkie urzędy czy sądy.

Sąd rejonowy w Krakowie Nowej Hucie uznał argumenty rzecznika i nakazał wykreślenie dwóch 15-latków z rejestru pedofilów.

W komunikacie RPD zaznaczono, że rzecznik nie podważa zasadności utworzenia rejestru sprawców przestępstw na tle seksualnym i publikowania w nim danych oraz wizerunków osób zagrażających dobru dzieci, ponieważ w tym zakresie rejestr spełnia swoją rolę ostrzegawczą. Jednocześnie zadeklarował, że „wszelkie przypadki naruszenia dóbr dzieci wywołane przez publikacje w rejestrze” spotkają się ze stanowczą reakcją RPD i bezpośrednią interwencją w celu natychmiastowego usunięcia takiego naruszenia.

Kwestia umieszczania w rejestrze przestępców seksualnych danych osób nieletnich była w ostatnim czasie również przedmiotem wystąpienia rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara do premiera Mateusza Morawieckiego.

Bodnar przywoływał przypadek nastolatki, której dane zamieszczono w części rejestru o ograniczonym dostępie.

Stało się to na mocy postanowienia sądu, który udzielił dziewczynce upomnienia za składanie małoletniemu poniżej lat 15., za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej, propozycji obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej – przekazano. Udzielając upomnienia, sąd poinformował, że sprawa nie ma charakteru poważnego, a upomnienie to najłagodniejszy środek, jaki sąd może zastosować.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nowy wątek ws. zabójstwa na warszawskiej plebanii. Zatrzymany miał „polować na pedofilów”

Jan B. zatrzymany po zabójstwie na warszawskiej plebanii został już wybudzony ze śpiączki. Jego stan nie pozwala jednak na przesłuchanie. Dlatego wciąż nieznane są przyczyny, dla których miał brutalnie zaatakować 65-letniego mężczyznę oraz broniącego go księdza.

Do wstrząsającej zbrodni na terenie parafii św. Augustyna w Warszawie doszło 11 kwietnia. Według ustaleń prokuratury, 38-latek napadł mężczyznę, który opuszczał kościół. 65-letnia ofiara zmarła w wyniku odniesionych ran. Obrażenia odniósł także jeden z księży, który bronił zaatakowanego.

Zatrzymanie 38-letniego Jana B. odbiło się echem w światku warszawskich kiboli – dowiaduje się Wirtualna Polska. Mężczyzna nie tylko był zawodnikiem rugby oraz bokserem, ale miał być członkiem jednego z najbardziej radykalnych ugrupowań kibicowskich. Brał udział w akcjach i ustawkach m.in. przeciwko kibicom Jagiellonii Białystok. Dotarliśmy do jego znajomych. Nawet oni niepokoili się ostatnio o stan jego zdrowia.

Urojona zemsta na pedofilach

– Nagle stał się bardzo religijny. Chodził często kościoła, mówił przy tym, że we własne ręce bierze realizację praw pochodzących od Boga. Cytował biblijną zasadę „oko za oko”. Opowiadał przy tym, że poluje na pedofilów. Chwalił się, że znalazł kilku i pobił – mówi przyjaciel Jana B., znający go od czasów dzieciństwa.
Źródło info i foto: wp.pl

Prymas Archidiecezji Gnieźnieńskiej przeprosił ofiary księży pedofilów

– Nie dość mówienia o ich krzywdzie, o krzywdzie wyrządzonym im samym, ich rodzinom, a także wspólnocie Kościoła – tak o ofiarach księży pedofilów mówił podczas konferencji prasowej prymas Polski arcybiskup Wojciech Polak. Jak stwierdził, wie o pięciu osobach, które w latach 1990-2018 miały być ofiarami księży Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Ujawnił też wytyczne, które dotyczą ochrony dzieci i młodzieży.

– Chciałbym publicznie przeprosić wszystkie osoby wykorzystane seksualnie przez księży naszej archidiecezji [Archidiecezji Gnieźnieńskiej – red.] – mówił na konferencji prasowej w Kurii Metropolitalnej w Gnieźnie prymas Polski abp Wojciech Polak.

„Nie dość mówienia o ich krzywdzie, o krzywdzie wyrządzonym im samym, ich rodzinom, a także wspólnocie Kościoła. Osoby te zostały przyjęte i wysłuchane, a tym, którzy tego potrzebowali, została też udzielona pomoc materialna” – dodał duchowny.

W marcu Konferencja Episkopatu Polski poinformowała, że od 1 stycznia 1990 roku do 30 czerwca 2018 roku zgłoszono łącznie 382 przypadki duchownych sprawców wykorzystywania seksualnego nieletnich. Z raportu przygotowanego przez Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że łączna liczba ofiar wykorzystania seksualnego we wszystkich (również niepotwierdzonych) przypadkach wyniosła 625.

Ofiary księży w Archidiecezji Gnieźnieńskiej

Arcybiskup Wojciech Polak stwierdził na konferencji, że w przypadku Archidiecezji Gnieźnieńskiej duchowni wiedzą o czterech księżach pedofilach i ich pięciu ofiarach. Podkreślił, że wszystkie sytuacje „zostały zgłoszone do Kongregacji Nauki Wiary i miały swój finał także przed organami państwa”.

– Jedna z nich skończyła się wydaleniem ze stanu duchownego, tutaj była mowa o trzech osobach wykorzystanych. Druga zakończyła się natomiast czasową karą zakazu kontaktu i pracy z małoletnimi na okres 5 lat, tu była jedna osoba wykorzystana. Organy ścigania umorzyły tę sprawę – wyjaśnił prymas.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kard. Kazimierz Nycz o ujawnianiu pedofilii w Kościele. „To nie jest proste zadanie”

– W kwestii nadużyć seksualnych duchownych nie można wchodzić w ukrywanie czegokolwiek. Kościół potrafi za nie przepraszać, a także ujawniać, odpowiednio reagować – stwierdził kard. Kazimierz Nycz. Metropolita warszawski zaznaczył, że wdrożono odpowiedni „program prewencji”.

– Trwa szkolenie katechetów, szkolenie księży, szkolenie wszystkich, którzy w organizacjach kościelnych pracują z dziećmi – powiedział w rozmowie z PAP kard. Kazimierz Nycz. Metropolita warszawski zaznaczył, że walka z pedofilią „to nie jest proste zadanie”, ale Kościół robi wiele, by wdrożyć „program prewencji” i podejmować odpowiednie kroki prawne.

– Myślę, że w kwestii nadużyć seksualnych, które miały miejsce w ciągu ostatnich kilku lat, a zwłaszcza w ostatnim czasie, Kościół w Polsce, jako jedno z niewielu środowisk, zrobił bardzo dużo w zakresie tego, co się nazywa szukaniem i ujawnianiem tych spraw, które nie powinny się nigdy zdarzyć – zaznaczył.

Kardynał dodał, że „za nie Kościół potrafi przepraszać i musi przepraszać, a także ujawniać”. – Kościół zrobił też już wiele, by zawsze odpowiednio reagować na wszelkie ujawnione przypadki nadużyć oraz maksymalnie wykluczać możliwość powtarzania się ich w przyszłości – uznał.

Metropolita warszawski zauważył, że Kościół jest święty, bo został ustanowiony przez Chrystusa, ale tworzą go ludzie, którzy są grzeszni i słabi. – Także w Kościele naszych czasów pojawiają się znaki pokazujące, że wciąż mamy wiele do zmiany, wiele mamy do naprawy, z wielu grzechów musimy się nawrócić – także w gronie duchownych. To sobie powinniśmy bardziej uświadomić – że mamy się z czego wszyscy nawracać – stwierdził.
Źródło info i foto: wp.pl

Studenci namierzyli pedofila na czacie. Podrywał „12-letnią Karolinkę”

Pedofile w sieci wciąż groźni. W Olsztynie dwóch studentów natrafiło na taką osobę – właściwie przez przypadek – w internecie. Wystarczyło, że weszli na jeden z popularnych czatów, podając się za „Karolinkę”. Czatem zainteresowało się kilkunastu rozmówców – jeden nie odpuścił nawet wtedy, gdy okazało się, że rozmówczyni ma dwanaście lat. – Zatrzymanie go to kwestia czasu – mówią policjanci.

Dwaj studenci czatowali jako „Karolinka”. Już po chwili ich wpisem zainteresowało się 15 osób. Gdy rozmówcy orientowali się, że po drugiej stronie komputera jest dwunastolatka, opuszczali czat. Jednak jeden pozostał.

– Był bardzo nachalny, nalegał, pisał o tym, co chce zrobić z tą 12-letnią osobą. Były to teksty jednoznacznie erotyczne. Zgłosiliśmy wszystko na policję – opowiada jeden ze studentów.

Policja apeluje, żeby rodzice uświadamiali dzieciom zagrożenie i kontrolowali to, co one robią w internecie. Można skorzystać ze specjalnych programów – zwanych „cyberniania”. Jak ostrzegają psycholodzy, dzieci są ufne, ciekawe świata, łatwo wpadają w sidła.

Za nawiązywanie kontaktu z osobą małoletnią za pomocą systemu teleinformatycznego w celach pedofilskich grożą dwa lata więzienia.
Źródło info i foto: TVP.info

20 lat więzienia dla pedofila. Szykuje się zmiana w kodeksie karnym?

„Rząd szykuje się do kolejnego etapu zaostrzania kursu wobec przestępców, których ofiarami są nieletni. Surowsza kara będzie grozić nie tylko pedofilowi, lecz także 17-latkowi, który zaczął współżyć ze swoją niespełna 15-letnią dziewczyną” – podaje „Dziennik Gazeta Prawna”.

„Po uruchomieniu budzącego emocje rejestru sprawców przestępstw seksualnych resort sprawiedliwości, autor koncepcji, zamierza podwyższyć sankcje za molestowanie i gwałcenie małoletnich poniżej 15. roku życia. Projekt zmian w kodeksie karnym, do którego dotarł DGP, jest już gotowy” – czytamy w „DGP”.

– Przestępcy, którzy w odrażający sposób krzywdzą dzieci, muszą się liczyć z najsurowszymi konsekwencjami – mówił niedawno minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

– Chcemy wprowadzić zasadę zero tolerancji – zaznaczał. W praktyce dla sprawców oznacza to nie tylko jeszcze dłuższą izolację, lecz także brak perspektyw na przedterminowe zwolnienie.

„Najsurowiej zostaną potraktowani pedofile, którzy wykorzystują seksualnie, w tym gwałcą, dzieci poniżej siódmego roku życia. Będą mogli trafić do więzienia nawet na 20 lat. Przestępcom molestującym bez stosowania przemocy nieco starszych, ale wciąż małoletnich (poniżej 15. roku życia), ma grozić do 15 lat pozbawienia wolności. Obecnie sądy mogą skazać takich sprawców na maksymalnie 12 lat” – czytamy.

„Propozycja zaostrzenia kar za przestępstwa seksualne wobec małoletnich znalazła się w projekcie dużej nowelizacji kodeksu karnego, nad którą kończy prace Ministerstwo Sprawiedliwości. Już w czerwcu szef resortu Zbigniew Ziobro zapowiadał, że chce, aby winni byli traktowani zgodnie z zasadą zero tolerancji” – podaje gazeta.

– Wobec sprawców ciężkich przestępstw z użyciem przemocy, przestępstw okrutnych, przestępstw związanych ze zgwałceniem, w tym dzieci, a więc przestępstw pedofilskich oraz morderstw na tle seksualnym, uważam, że polskie państwo powinno reagować bezwzględnie i brutalnie, ale w ramach prawa i cywilizowanych reguł gry – przekonywał Ziobro.

Zmiany w kodeksie karnym, do których dotarł DGP, wcielają te założenia w życie. „Podczas gdy obecnie art. 200 k.k. par. 1 przewiduje sankcję od dwóch do 12 lat więzienia za obcowanie płciowe z małoletnim do 15. roku życia, po reformie górna granica kary przesunie się do 15 lat. Pojawi się też nowy typ przestępstwa – wykorzystywanie seksualne dziecka poniżej 7. roku życia. Wobec sprawcy takiej zbrodni sąd będzie mógł orzec karę pozbawienia wolności od trzech do 20 lat” – podaje „Dziennik Gazeta Prawna”.

„Przepis dotyczący wykorzystywania seksualnego dzieci jest bardzo pojemny i obejmuje nie tylko czyny osób zaburzonych czy molestowanie w rodzinie, lecz także aktywność seksualną między 17-letnim czy 18-letnim chłopakiem i jego niespełna 15-letnią dziewczyną (w rozumieniu prawa karnego – małoletnią)” – czytamy.

Przypadki, w których w grę wchodzi aktywność seksualna między (prawie) rówieśnikami, to niemal jedna trzecia wszystkich spraw wykorzystywania seksualnego. Często stanowią one spory problem dla sądów, bo do stosunków seksualnych dochodzi za obopólną zgodą partnerów i żadnemu z nich nie dzieje się krzywda. Najczęściej kończy się na najniższej karze (dwóch lat więzienia). Do nowelizacji procedury karnej z 2015 r. sądy mogły jeszcze orzec warunkowe zawieszenie jej wykonania.
Źródło info i foto: TVP.info