Ksiądz Arkadiusz H. usłyszał zarzuty. Odpowie za molestowanie jednego, nie 7 dzieci

Ksiądz Arkadiusz H. był antybohaterem ostatniego filmu braci Sekielskich o pedofilii w Kościele. Dokument ujawnił, że podczas pełnienia posługi w Pleszewie (woj. wielkopolskie) duchowny molestował dwóch braci – Bartłomieja i Jakuba Pankowiaków. Po trwającym niespełna dwa lata śledztwie do sądu trafił akt oskarżenia ws. ks. Arkadiusza H.

W filmie „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich Bartłomiej i Jakub Pankowiak opowiedzieli o traumie, jaką przeżyli w dzieciństwie mieszkając z rodzicami w domu parafialnym w Pleszewie, gdy posługę pełnił tam ks. Arkadiusz H. Każdy z nich był przez duchownego molestowany seksualnie, choć piętnem podzielili się ze sobą dopiero po latach.

W grudniu 2018 r. Bartłomiej powiadomił o wszystkim prokuraturę. Wszczęto śledztwo, które trwało niespełna dwa lata i zakończyło się właśnie skierowaniem do sądu w Pleszewie aktu oskarżenia przeciwko Arkadiuszowi H.

Jak przekazał prok. Maciej Meler, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, 52-letni H. usłyszał zarzut molestowania seksualnego osoby nieletniej poniżej 15. roku życia w latach 1998-2000. Ksiądz nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu 12 lat więzienia.

W toku śledztwa do prokuratury zgłosiło się jeszcze 6 innych pokrzywdzonych, jednak śledztwa w ich sprawie umorzono ze względu na przedawnienie.

Swojej radości z postawienia księdzu zarzutów nie kryje jego ofiara, Bartłomiej Pankowiak.

– Nie wiem czy tego typu informacje można traktować jako potencjalny sukces. Ale tak, odważę się. To mój największy sukces w życiu. Dzięki mojej jakby nie patrzeć odwadze, sile i determinacji, ktoś kto krzywdził mnie i wielu ludzi, odpowie za swoje czyny przed sądem. Trochę się to ciągnęło, ale doczekałem się! – napisał mężczyzna w mediach społecznościowych.

Jak dodał, ma nadzieję, że może liczyć na sprawiedliwość.

– Nie oczekuję surowego wyroku, ponieważ oprawca swoją karę już poniósł. Natomiast zło które wyrządził, musi być urzędowo ukarane, co stanowić ma przestrogę dla innych pedofilów, nie tylko tych w sutannach, przed tego typu działaniami, które niszczą życie ofiarom – napisał.

Biskup krył księdza pedofila

Film Sekielskich rzucił także cień na osobę biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka. Z dokumentu wynika bowiem, że hierarcha wiedział o skłonnościach ks. Arkadiusza H., jednak przez lata to ukrywał. Obecnie jego udział w tuszowaniu pedofilii w Kościele bada Watykan, a sam biskup został odsunięty ze stanowiska. Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Państwo komisja ds. pedofilii wciąż nie ma pieniędzy by ruszyć

Państwowa komisja do spraw pedofilii otrzyma z budżetu środki na swoją działalność, kiedy będzie gotowy jej statut – tak wyjaśnia opóźnienie w jej finansowaniu Kancelaria Premiera. Istniejąca od dwóch miesięcy komisja nadal nie ma siedziby ani pracowników, i wciąż czeka na pieniądze.

Opóźnienie finansowania to kolejne tygodnie zwłoki w uruchomieniu komisji. Wszystkie one składają się już na długie miesiące, bo gdyby nie opieszałość urzędników powołujących członków komisji, od dawna mogła się ona już zajmować przypadkami molestowania małoletnich.

Dwa miesiące od zaprzysiężenia komisja zebrała się tylko dwa razy, bo rząd aż sześć tygodni tworzył rozporządzenie dotyczące jej urzędu. W ubiegłym tygodniu członkowie komisji dowiedzieli się, że stracili trzy z ośmiu milionów wstępnie przewidzianych na utrzymanie urzędu, a planowaną na 44 liczbę etatów jej pracowników obcięto do 30.

Co więcej, przelew środków rząd uzależnia od opracowania przez komisję statutu, a z jego przygotowaniem komisja z kolei czekała na rozporządzenie rządu. Wygląda na to, że Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak oceniając, że jeśli urząd komisji ds. pedofilii ruszy w ciągu półtora miesiąca, rzeczywiście będzie to duże osiągnięcie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Urząd komisji ds. pedofilii wciąż nie ruszył

Jeżeli uda się w ciągu półtora miesiąca zbudować Urząd komisji ds. pedofilii to będzie to duże osiągnięcie – ocenił Rzecznik Praw Dziecka, pytany w Senacie o stan prac komisji, która miała się zająć sprawami molestowania dzieci. Brzmiałoby to optymistycznie, gdyby nie fakt, że ustawę w tej sprawie uchwalono przed rokiem, a powołana dopiero w lipcu tego roku komisja do dziś nie ma ani siedziby, ani pracowników, ani pieniędzy z budżetu. I wciąż nie działa.

Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak, który wskazał wybranego na przewodniczącego komisji Błażeja Kmieciaka, był pytany o stan prac komisji podczas senackiej debaty nad sprawozdaniem ze swojej rocznej działalności. Jego wyjaśnienia pogarszają i tak już fatalny obraz sytuacji, w jakiej znajduje się 7-osobowa komisja.

„Z tego co wiem, to jest tworzenie absolutnie nowego urzędu, wobec którego nawet nie było, poza rezerwą budżetową, wskazanego paragrafu” – wyjaśniał senatorom Mikołaj Pawlak.

Komisja istnieje od lipca, jak jednak ustaliliśmy, wciąż nie ma tak podstawowych narzędzi działania jak siedziba, zapewniający konieczną w sprawach pedofilii poufność system informatyczny i pracownicy.

Co więcej, źródła w komisji donoszą o obcięciu jej tegorocznego budżetu z 8 do 5 mln złotych, i ograniczeniu z 44 do 30 liczby etatów dla pracowników, których miałaby zatrudnić. To jednak nie ma większego znaczenia, ponieważ żadne środki jeszcze nie zostały do komisji przekazane.

Jest przygotowane, z tego co wiem, miejsce, które będzie biurem. Myślę, że to jest kwestia tygodnia-dwóch gdy te podstawowe rzeczy, bo trzeba było założyć NIP, REGON, nawet pieczęć sporządzić… w najbliższych dniach będą przekazane środki już z rezerwy budżetowej… – relacjonował stan działań wokół komisji Rzecznik Praw Dziecka.

Z jego opisu sytuacji wynika, że przy planowaniu wydatków nie wzięto w ogóle pod uwagę tego, że komisja ds. pedofilii może zacząć działać w tym roku. Potwierdza to jej finansowanie z rezerwy budżetowej. Z kolei obcięcie środków, przewidywanych wstępnie na jej utrzymanie może być efektem upływu czasu – do końca roku zostało tylko kilka miesięcy, zatem przewidywane finansowanie sumą 8 mln złotych rocznie nie jest w tym roku konieczne.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ksiądz podejrzewany o pedofilię pracuje z dziećmi

Ksiądz Jarosław W. od lat podejrzewany o pedofilię jest katechetą w szkole. Co więcej, został awansowany na proboszcza. Do łowickiej parafii, w której pracuje duchowny, dotarli dziennikarze OKO.press. „To jakaś nagonka” – opowiedział zapytany, czy przyznaje się do zarzutów.

Sprawa dotycząca przestępstw seksualnych ciągnie się od kilku lat. Śledztwo prowadzi od ponad roku Prokuratura Rejonowa Łódź-Górna, a 8 lat trwa postępowanie kanoniczne, które jest na ostatnim etapie: oczekiwania na werdykt Kongregacji Nauki Wiary. Jarosław W. do dziś nie usłyszał zarzutów.

Księdza odwiedzili w wiejskiej parafii dziennikarze portalu OKO.press. Nagrywali mszę, a po niej weszli do zakrystii. W. nie przyznaje się do molestowania ministrantów. „Ja wiem, że to jest jakaś nagonka, prawda?” – mówił. „Idźcie do kurii, pytajcie” – polecił swoim rozmówcom.

Jarosław W. pracuje dzisiaj w wiejskiej parafii. Od lat oskarżany jest o molestowanie nieletnich. Jak podaje OKO.press, zeznania złożyło już 37 świadków. Diecezja łowicka wszczęła śledztwo po zawiadomieniu, jakie złożył były podopieczny księdza – Janusz. Jarosława W. wspominał jako człowieka towarzyskiego, chodzącego na siłownię i solarium.

Często odpoczywał nad zalewem. „Chodził tam, żeby podrywać chłopaków” – wspominał. Kiedy pomagał duchownemu zakładać albę, ten miał zacząć go obmacywać. „Robił to bez skrępowania, chociaż dookoła było z dziesięciu chłopaków” – mówił. Molestowany przez księdza miał też być Kamil.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zambrów: Rusza proces byłego proboszcza. Sprawa dotyczy przestępstw seksualnych wobec małoletniego

Przed Sądem Rejonowym w Zambrowie (Podlaskie) rozpoczął się w czwartek proces byłego proboszcza parafii katolickiej w Grądach-Woniecku (woj. podlaskie), oskarżonego o przestępstwa o charakterze seksualnym wobec małoletniego i rozpijanie go. Zarzuty dotyczą lat 2012-2015. Ze względu na charakter sprawy, proces odbywa się z wyłączeniem jawności, które objęło również akt oskarżenia. Sąd w Zambrowie potwierdza jedynie, że proces ruszył. Kolejny termin zaplanowano na koniec sierpnia.

Sprawę zgłosił pokrzywdzony

Prokuratura Okręgowa w Łomży podawała w swoich komunikatach, że oskarżony – nadużywając stosunku zależności i zaufania małoletniego – kilka razy doprowadził go do „poddania się innym czynnościom seksualnym”, za które udzielił tej osobie korzyści majątkowych. Drugi zarzut dotyczy rozpijania osoby małoletniej.

Śledztwo w sprawie trwało ponad rok i zostało wszczęte po zawiadomieniu osoby pokrzywdzonej.

W połowie października 2018 r. kuria diecezjalna w Łomży (w tej diecezji leży parafia Grądy-Woniecko) informowała w komunikacie, że do delegata biskupa łomżyńskiego ds. ochrony dzieci i młodzieży wpłynęło zgłoszenie dotyczące proboszcza tej parafii. Duchowny zrezygnował po tym z urzędu proboszcza, a jego rezygnacja została przyjęta.

Poprosił papieża o tzw. dyspensę

Z kolejnych komunikatów kurii wynikało, że księdzu nie został powierzony żaden inny urząd czy funkcja „o charakterze duszpasterskim” i miał on przebywać w ośrodku w Czerwonym Borze. Tam mógł jedynie prywatnie odprawiać mszę w kaplicy znajdującej się na terenie tego ośrodka. Kiedy jednak w mediach pojawiły się informacje, że duchowny pełni obowiązki kapłańskie we wskazanym przez biskupa miejscu pobytu, kuria podała, że w tej sytuacji wobec b. proboszcza z parafii w Grądach-Woniecku wprowadzony został zakaz pełnienia wszystkich funkcji kapłańskich oraz noszenia stroju duchownego.

Jesienią ub. roku rzecznik kurii potwierdził lokalnym mediom, że b. proboszcz poprosił papieża o tzw. dyspensę od pełnienia obowiązków wynikających z przyjęcia święceń kapłańskich i o przeniesienie do stanu świeckiego, a ta prośba została przez Watykan zaakceptowana.

Po postawieniu zarzutów ówczesny ksiądz złożył wyjaśnienia. Prokuratura stosowała wobec niego tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze: zakaz opuszczania kraju, dozór policji połączony z zakazem kontaktowania się z pokrzywdzonym oraz z zakazem organizowania spotkań z udziałem małoletnich i uczestniczenia w takich spotkaniach.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Los Angeles: Duchowny oskarżony o pedofilię. 90 mln dolarów kaucji

Sędzia w Los Angeles wyznaczył w czwartek kaucję w wys. 90 mln USD dla przywódcy Kościoła „La Luz del Mundo” Naasona Joaquina Garcii, któremu postawiono zarzuty dotyczące przestępstw seksualnych, w tym posiadanie materiałów z pornografią dziecięcą i gwałt. Oznacza to w praktyce, że duchowny pozostanie w więzieniu aż do procesu – pisze Reuters.

„La Luz del Mundo” (Światło Świata) to Kościół o proweniencji pentekostalnej, utworzony w 1926 r. przez Eusebio Joaquina Gonzaleza, znanego jako „Aaron Apostoł”. Kościół ma swą siedzibę w Meksyku i liczy około miliona wyznawców. Jego liderzy utrzymują, że wspólnota liczy ok. 5 mln wiernych. Cechuje go antytrynitaryzm – nie uznaje Trójcy Świętej.

Przywódca amerykańskiej gałęzi Kościoła „La Luz de Mundo” Naason Joaquin Garcia został oskarżony o gwałt i uczestnictwo w handlu ludźmi. W należącym do niego komputerze odnaleziono też niedawno liczne materiały z pornografią dziecięcą. Wziąwszy te okoliczności pod uwagę, sędzia w Los Angeles podwoił kaucję dla Garcii z 50 mln USD do 90 mld dolarów.

Proces w tej sprawie rozpocznie się w najbliższych tygodniach.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nie będzie prokuratorskiego śledztwa ws domniemanego tuszowania pedofilii przez biskupa Edwarda Janiaka

Nie będzie prokuratorskiego śledztwa w sprawie biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka. Hierarcha kościelny oskarżany jest o tuszowanie pedofilii w Kościele, jednak prokuratura z Pleszewa (woj. wielkopolskie) odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie. Donosi o tym posłanka Joanna Scheuring-Wielgus, która złożyła zawiadomienie w sprawie.

Biskup Edward Janiak od kilkunastu tygodni jest negatywnym bohaterem polskiego Kościoła. W maju odbyła się premiera drugiego filmu braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”, z którego wynika, że bp Janiak przez trzy lata tuszował pedofilię ks. Arkadiusza H., a wcześniej także innych księży z diecezji wrocławskiej. W czerwcu „Gazeta Wyborcza” informowała natomiast o tym, że bp Janiak trafił do szpitala kompletnie pijany. W organizmie miał mieć 3,44 promila alkoholu. Z kolei śledztwo redaktora naczelnego katolickiego magazynu „Więź” wykazało, że biskup Edward Janiak wiedział też o innym skandalu seksualnym – nalegał na przyjęcie do kaliskiego seminarium duchownego kleryka, który został wyrzucony z tej samej placówki we Wrocławiu przez zachowania homoseksualne. Wiedział także o materiałach pornograficznych posiadanych przez owego alumna, w tym pornografii dziecięcej.

Obecnie sprawami bp. Janiaka zajmuje się Watykan. Jednak po publikacji dokumentu Sekielskich posłanka Joanna Scheuring-Wielgus postanowiła prywatnie złożyć na prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przez bp. Edwarda Janiaka przestępstwa.

Prokuratura nie zajmie się przewinieniami biskupa

Kilka dni temu polityk otrzymała odpowiedź. Jak się dowiedziała z listu przesłanego jej przez Prokuraturę Rejonową w Pleszewie, śledczy odmówili wszczęcia śledztwa w tej sprawie. W działaniach bp. Janiaka nie stwierdzono znamion czynu zabronionego.

– Pamiętacie biskupa Janiaka z drugiego filmu braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”? To ten biskup, którego Watykan odsunął niedawno od kierowania diecezją kaliską bo tuszował, ukrywał i przenosił księży pedofilów: księdza Kanię i księdza Hajdasza. Janiak jest również w raporcie o biskupach kryjących księży pedofilów, który z Agata Diduszko-Zyglewska i Anną Frankowską wręczyłyśmy papieżowi Franciszkowi – pisze w mediach społecznościowych Joanna Scheuring-Wielgus.

Jak dodaje, po filmie braci Sekielskich złożyła zawiadomienie do prokuratury na biskupa Janiaka.

– I co zrobiła prokuratura? Uznała, że nie ma czego badać i nie dopatrzyła się znamion czynu zabronionego, chociaż sama stwierdza, że biskup „mając wiarygodną wiadomość o dokonaniu czynu zabronionego, nie zawiadomił organów ścigania”. Nawet jeśli milion razy ktokolwiek z prawicy powie, że przecież prokuratura traktuje wszystkich jednakowo, to mamy kolejny dowód na to, że tak nie jest – pisze oburzona posłanka.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Arcybiskup Leszek Sławoj Głódź będzie miał kłopoty? Wiedział o przypadkach pedofilii wśród księży?

Arcybiskup Leszek Sławoj Głódź, stojący na czele Archidiecezji Gdańskiej, niebawem przejdzie na emeryturę. W czerwcu szumnie świętował 50. rocznicę święceń kapłańskich. Nad głową znanego duchownego zbierają się jednak czarne chmury. Choć abp Głódź zarzeka się, że nie wiedział o przestępstwach seksualnych podległych mu księży, sąd w tej sprawie uważa inaczej – donoszą dziennikarze OKO.press.

Osoba abp. Leszka Głódzia niewątpliwie wzbudza wiele emocji. Stojący na czele Archidiecezji Gdańskiej duchowny w sierpniu ma przejść na emeryturę. To właśnie w tej archidiecezji służyli księża, których oskarżono o popełnienie przestępstw seksualnych. Czy abp Głódź mógł wiedzieć o tym, co się dzieje na terenie jego jurysdykcji? Przed sądem, jak donosi portal OKO.press, kapłan zasłonił się niepamięcią w sprawie przestępstw seksualnych podległych mu księży. Utrzymywał, że nie miał żadnych informacji na temat tego, by w jego archidiecezji miało dziać się źle. Według dziennikarzy OKO.press sąd jednak nie uwierzył w słowa duchownego.

Jak donosi OKO.press, sąd wątpi w zapewnienia duchownego w dwóch sprawach. Pierwsza z nich dotyczy księdza oraz harcmistrza Wojciecha L. skazanego na sześć lat pozbawienia wolności za molestowanie dwóch chłopców na obozie harcerskim. Druga to sprawa ks. Marka L., który wiosną 2020 roku został skazany na 12 lat pozbawienia wolności za za dwukrotny gwałt na niepełnoletniej. W obu sprawach świadkiem był właśnie abp Głódź, który zapewniał, że nie wiedział o zachowaniu podległych mu księży. Według OKO.press jego działanie ograniczyło się do przeniesienia jednego z księży do innej parafii. Żadna ze spraw nie została zgłoszona do prokuratury.

Co ciekawe, jeden ze skazanych księży w czasie korespondencji z nieznanym użytkownikiem portalu dla homoseksualistów stwierdził, że metropolita gdański nie wyciągnął wobec niego żadnych konsekwencji – czytamy na OKO.press. Kiedy sąd zapytał hierarchę o tę sytuację, ten zasłonił się niepamięcią. – Sąd miał wątpliwości wobec niepamięci arcybiskupa – przekazał OKO.press mecenas Artur Nowak, pełnomocnik skrzywdzonych.

Słaba pamięć abp. Głódzia budzi wątpliwość nie tylko mecenasa. – Arcybiskup rządził żelazną ręką, więc księża się go bali. Zatajenie przed nim spraw, które mogą odbić się na diecezji budziło w nich strach – wyznały OKO.press osoby związane z kurią.

Przypomnijmy, że trójmiejscy wierni wystosowali apel do papieża Franciszka. Domagali się w nim wyciągnięcia konsekwencji wobec arcybiskupa i odwołania go z pełnionej posługi zanim odejdzie na emeryturę.
Źródło info i foto: Fakt.pl

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski nie wybrany członkiem Państwowej Komisji do spraw wyjaśniania przypadków pedofilii

Sejm powołał trzech członków państwowej komisji do spraw pedofilii. Zostali nimi: Hanna Elżanowska, Andrzej Nowarski oraz Barbara Chrobak. Wybór nie może zaskakiwać, bowiem większość sejmowa poparła kandydatów rekomendowanych wyłącznie przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Krajową Radę Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym. W głosowaniu przepadła m.in. kandydatura ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.

W środę wieczorem Sejm powołał trzech członków Państwowej Komisji do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15. Większość sejmowa poparła kandydatury zgłoszone przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Krajową Radę Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym.

W skład komisji weszli: Hanna Elżanowska, Andrzej Nowarski (oboje z rekomendacji PiS) oraz Barbara Chrobak (kandydatura wysunięta przez KRP). Poznaliśmy więc już nazwiska wszystkich jej członków. Wcześniej – z rekomendacji Rzecznika Praw Dziecka, prezydenta, premiera i Senatu – do komisji powołano: Błażeja Kmieciaka, Justynę Kotowską, Elżbietę Malicką i Agnieszkę Rękas.

Jak czytamy w uzasadnieniach kandydatur, Hanna Elżanowska jest psychologiem, psychoterapeutą, seksuologiem i wieloletnim pracownikiem Instytutu Psychologii KUL JP II. Pracuje również jako biegła sądowa w sprawach z udziałem dzieci i młodzieży. Jest specjalistką z zakresu pomocy dzieciom wykorzystywanym seksualnie.

Andrzej Nowarski to radca prawny z 15-letnim doświadczeniem zawodowym. Pełnił funkcje nadzorcze w organach nadzoru spółek kapitałowych. W lutym 2020 r. został Pełnomocnikiem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego do spraw uprawnień artysty zawodowego.

Barbara Chrobak powołała do życia i prowadzi Fundację „Dobro Dziecka Cel Najwyższy”, której cele ukierunkowane są na pomoc dzieciom i rodzinom doświadczonym przez los. Jak informował „Dziennik Gazeta Prawna”, członkini Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry nie ma ani wykształcenia kierunkowego, ani tytułu naukowego, więc zgłoszenie jej nie byłoby możliwe, gdyby nie poprawka w tarczy antykryzysowej 3.0 i odznaczenie jej krzyżem zasługi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Matka i dwóch mężczyzn zatrzymani w sprawie pedofilii

Kompletnie pijana matka 7-letniej dziewczynki oraz dwóch mężczyzn zostało zatrzymanych w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa na tle seksualnym na osobie nieletniej. Oficer prasowy olsztyńskiej policji Rafał Prokopczyk poinformował, że do przestępstwa na tle seksualnym miało dojść w gminie Olsztynek.

– W sobotę w godzinach wieczorno-nocnych policja otrzymała sygnał o możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę nieletniej dziewczynki – poinformował Prokopczyk dodając, że dziewczynka ma 7 lat.

W związku z tym zdarzeniem policja zatrzymała kompletnie pijaną matkę 7-latki, która miała w chwili zatrzymania 3,5 promila alkoholu w organizmie, oraz dwóch dorosłych mężczyzn, z których jeden także był pijany, miał 1,5 promila.

– W tej sprawie wszczęte zostało śledztwo, ale z uwagi na delikatny charakter sprawy i dobro pokrzywdzonej dziewczynki nie będziemy informować o szczegółach sprawy – powiedział Prokopczyk. Dodał, że zarzuty zatrzymanym osobom będą przedstawiane, gdy wytrzeźwieją.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że w tej sprawie doszło do pedofilii, pokrzywdzona dziewczynka trafiła do szpitala, gdzie jest jej udzielana zarówno pomoc medyczna, jak i psychologiczna.
Źródło info i foto: onet.pl