Kolejny przypadek pedofilii w polskim Kościele. Znany radomski ksiądz latami wykorzystywał seksualnie dzieci

Znany radomski duchowny, harcerz i karateka latami wykorzystywał seksualnie dzieci – ustaliła czwartkowa „Rzeczpospolita”.

Jak pisze w czwartkowym wydaniu „Rzeczpospolita”, „ksiądz Stanisław S. jest w Radomiu, Pionkach, Suchedniowie osobą znaną”. „Działacz podziemia antykomunistycznego, organizator mszy za ojczyznę, harcerz, sportowiec – jeden z bardziej znanych w Polsce popularyzatorów karate” – wylicza gazeta. Zaznacza też, że o stawianych mu zarzutach wykorzystywania seksualnego dzieci „Rzeczpospolita” pisała w czerwcu ub. roku.

„Teraz – po trwającym blisko półtora roku śledztwie – prokuratura orzekła, że w latach 1985–1998 duchowny +wielokrotnie+ doprowadził +do obcowania płciowego+ oraz +poddania się innym czynnościom seksualnym+ siedem osób znanych prokuraturze +oraz innych nieustalonych+” – pisze „Rz”.

Najmłodsza ofiara księdza miała dziewięć lat

Gazeta podkreśla, że najmłodsza ofiara księdza miała 9 lat, najstarsza 12. „Do wykorzystywania dochodziło w mieszkaniu duchownego, a także podczas obozów harcerskich i sportowych, które organizował” – dodaje dziennik.

Nie ma wątpliwości co do tego, że czyny te zaistniały. Zeznania pokrzywdzonych uznano za w pełni wiarygodne – mówi „Rzeczpospolitej” prok. Beata Galas, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu. Wszystkie te czyny uległy jednak przedawnieniu i śledztwo zostało umorzone – dodaje.

Z postanowienia o umorzeniu śledztwa, do którego dotarła „Rzeczpospolita”, wynika, że stało się to 12 stycznia, a decyzja uprawomocniła się 15 lutego.

Zarzuty
Gazeta informuje, że ksiądz może jednak zostać ukarany z innego paragrafu. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, 18 lutego prokuratura okręgowa skierowała do sądu w Zwoleniu akt oskarżenia przeciwko ks. S. „Duchownemu zostały postawione dwa zarzuty: złożenia fałszywego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa oraz składania fałszywych zeznań” – pisze gazeta.

Dziennik donosi, że wciąż istnieje również możliwość pociągnięcia go do odpowiedzialności za przestępstwa, które się przedawniły. „Radomska prokuratura musi przekazać dokumenty w sprawie do prokuratury regionalnej, a ta Państwowej Komisji ds. Pedofilii” – wyjaśnia dziennik.

Po zapoznaniu się z materiałami komisja może podjąć uchwałę o rozpoczęciu swojego postępowania wyjaśniającego – tłumaczy „Rz” prof. Błażej Kmieciak, szef komisji. Po analizie akt sprawy, wysłuchaniu pokrzywdzonych, świadków oraz osoby wskazanej jako sprawca może wydać decyzję o wpisaniu jego personaliów do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym – precyzuje.

„Rz” dodaje, że swoje postępowanie prowadzi także Kościół.

Z księdzem Stanisławem S. „Rz” nie udało się skontaktować.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Robert Biedroń: „Jako Lewica zwracamy się do papieża Franciszka o udostępnienie akt spraw księdza Dymera”

Europoseł i lider Wiosny Robert Biedroń poinformował na konferencji prasowej, że Lewica zwraca się do papieża Franciszka o udostępnienie akt spraw księdza Andrzeja Dymera, aby polska prokuratura otrzymała dokumenty bezpośrednio z Watykanu. – Postawimy w końcu winnych pedofilii tam, gdzie ich miejsce, przed sprawiedliwym, niezależnym sądem w Polsce – oświadczył polityk.

Na konferencji prasowej politycy Lewicy odnieśli się do sprawy przedstawionej w reportażu TVN24 „Najdłuższy proces Kościoła” o zmarłym w minionym tygodniu księdzu Andrzeju Dymerze – duchowny ze Szczecina wykorzystywał seksualnie osoby nieletnie, a szczecińscy biskupi mieli o tym wiedzieć od 1995 roku. Śledztwo wszczęto jednak dopiero po publikacji dziennikarzy „Gazety Wyborczej” w 2008 roku. Mimo to przez te lata duchownego nie spotkała kara – przestępstwa się przedawniły, a przez długi okres nie odsunięto go też od pracy z dziećmi.

Europoseł Robert Biedroń podczas konferencji mówił, że „jako Lewica zwracamy się do papieża Franciszka o udostępnienie akt spraw księdza Dymera”. – Żeby polska prokuratura, która dzisiaj jest wstrzymywana ze względów prawdopodobnie na pewien układ klerykalno-polityczny, żeby otrzymała te dokumenty bezpośrednio z Watykanu – powiedział.

– Jeżeli nie chce tego wydać kuria, to prawo kanoniczne dzisiaj mówi, po decyzji papieża Franciszka, że Watykan może udostępnić takie dokumenty – zaznaczył Biedroń.

Polityk poinformował, że Lewica może pojechać po te dokumenty do Watykanu. – Postawimy w końcu winnych pedofilii tam, gdzie ich miejsce, przed sprawiedliwym, niezależnym sądem w Polsce – oświadczył.

Scheuring-Wielgus: każde organy ścigania na świecie mają możliwość wglądu do akt przestępstw księży czy biskupów

Posłanka Joanna Scheuring-Wielgus przypomniała, że w 2019 roku papież Franciszek zniósł tzw. „tajemnicę papieską” w postępowaniach dotyczących pedofilii. – Od tamtego czasu każda prokuratura, każde organy ścigania na świecie mają możliwość wglądu do akt przestępstw księży czy biskupów, którzy są oskarżani o pedofilię – zauważyła.

Scheuring-Wielgus poinformowała, że oprócz listu do papieża Franciszka Lewica przesłała także pismo do Kongregacji Nauki Wiary, w którym pyta, czy prokuratura wystąpiła o dokumenty akt m.in. księdza Krzysztofa G. z Chodzieży (podejrzanego m.in. o wieloletnie wykorzystywanie seksualne ministranta) i ks. Dymera.

Posłowie i posłanki Lewicy złożyli też interpelację do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry ws. śmierci ks. Dymera i przesłanki, z powodu której prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie oraz czy prokuratura zabezpieczyła dokumenty. Posłanka Katarzyna Ueberhan zaapelowała o nadanie druku projektowi ustawy Lewicy, której celem jest powołanie specjalnej komisji ds. wyjaśnienia przypadków pedofilii w Kościele i która byłaby tylko temu przeznaczona.

Państwowa kmisja do spraw wyjaśniania przypadków pedofilii poinformowała, że przystąpiła do badania dokumentów w przedawnionej sprawie dotyczącej ks. Dymera, jednak ze względu na jego śmierć postępowanie wyjaśniające zostanie zakończone.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Kulisy działania Państwowej Komisji do spraw Pedofilii

Siedziba w 30-piętrowym biurowcu w centrum Warszawy, podwyższone przez prezydenta zarobki, status na równi z wiceministrami – w takich warunkach, według ustaleń „Gazety Wyborczej”, mają pracować członkowie Państwowej Komisji do spraw Pedofilii. Informatorzy dziennika twierdzą, że „instytucja jest sparaliżowana”, a osobą, która „faktycznie rządzi” w komisji jest zastępczyni przewodniczącego Barbara Chrobak, która ma wprowadzać tam „atmosferę terroru”.

Komisja do spraw pedofilii utworzona została na mocy ustawy, która weszła w życie we wrześniu 2019 roku. Jej powstanie zapowiadał wcześniej premier Mateusz Morawiecki po emisji filmu braci Tomasza i Marka Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Członkowie komisji złożyli ślubowanie w lipcu 2020 roku. W skład komisji wchodzi siedmiu członków reprezentujących: Sejm, Senat, prezydenta, premiera i Rzecznika Praw Dziecka. W grudniu przewodniczący Błażej Kmieciak informował, że do tamtego czasu komisja skierowała do prokuratury 20 spraw dotyczących przestępstw pedofilii.

W ostatnim czasie komisja prowadziła postępowanie w sprawie księdza Andrzeja Dymera. Jednak 17 lutego je zakończyła w związku ze śmiercią kapłana. Był on oskarżany o wykorzystywanie seksualne nieletnich. Szczecińscy biskupi mieli wiedzieć o jego czynach już w połowie lat 90. ubiegłego wieku.

Podwyższenie zarobków członkom komisji

Wtorkowa „Gazeta Wyborcza” pisze o warunkach pracy, a także o zarobkach członków tej komisji. Donosi, że 3 grudnia 2020 roku Błażej Kmieciak zwrócił się do prezydenta, by ten „uwzględnił członków komisji w zmianach ustawy dotyczącej wynagrodzeń osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe”. Miał to tłumaczyć tym, że, „członkom komisji został przypisany status osób na równi z sekretarzami stanu”, czyli wiceministrami.

„30 grudnia Duda wydał rozporządzenie włączające komisję do grupy płac przysługujących sekretarzom stanu. Teraz każdy z nich zarabia 12 650 zł. Plus dodatki funkcyjne. Jak wysokie? Tego nie wiadomo. Do tego dochodzą mieszkania służbowe (dla osób spoza Warszawy) oraz służbowe samochody – jeden z nich każdego dnia dowozi przewodniczącego do domu, 110 km od Warszawy. Drugi jest do wyłącznej dyspozycji „minister Chrobak”, która – jak podają nasze źródła – specjalnie w tym celu zmieniła wewnętrzny regulamin” – informuje dalej dziennik. Wspomniana Barbara Chrobak to zastępczyni Kmieciaka na stanowisku przewodniczącego komisji. „Wyborcza” zauważa, że Chrobak w minionej kadencji Sejmu była posłanką Kukiz’15, a w 2020 roku przystąpiła do Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry.

„Koszt wynajmu luksusowej siedziby może więc sięgać 1,5 mln zł rocznie”

Gazeta opisuje również szczegółowo warunki, w jakich pracuje komisja. „Siedziba komisji zajmuje 12. piętro w Spektrum Tower przy ul. Twardej 18. To 30-piętrowy biurowiec w centrum stolicy z panoramicznymi windami i pięciokondygnacyjnym garażem podziemnym. Miesięczny czynsz wynosi tu ok. 25 euro za metr kwadratowy” – czytamy.

„Powierzchnia piętra to ok. 850 m kw., więc czynsz może dochodzić do 80 tys. zł miesięcznie. Za garaż płaci się 185 euro od stanowiska. Koszt wynajmu luksusowej siedziby może więc sięgać 1,5 mln zł rocznie” – wylicza dalej dziennik.

W komentarzu pisze o „Bizancjum w komisji do spraw pedofilii”.

Posłowie niewpuszczeni na kontrolę

W piątek posłowie Koalicji Obywatelskiej Kamila Gasiuk-Pihowicz, Katarzyna Piekarska i Dariusz Joński nie zostali wpuszczeni do siedziby komisji do spraw pedofilii, gdzie mieli zamiar przeprowadzić kontrolę poselską. Nie została udostępniona im dokumentacja.

„Ta komisja ma budżet rzędu 12 milionów złotych rocznie. Chcieliśmy wiedzieć, co robi za te pieniądze. Usłyszeliśmy, że komisja jest niezależna i nie możemy wejść. Tłumaczyliśmy, że jest niezależna w działaniach i decyzjach, ale jako urząd powołany przez Sejm musi podlegać kontroli” – mówił cytowany przez „Wyborczą” poseł Joński.

„Jeśli chcą zobaczyć dokumenty, to ja się nie zgadzam”

Do sprawy przewodniczący Błażej Kmieciak odniósł się w piątek w programie „Sprawdzam” w TVN24. Jak podkreślił, komisja nie jest „instytucją rządową”. – Nie jesteśmy ministerstwem do spraw pedofilii, nie jesteśmy też organizacją samorządową ani spółką Skarbu Państwa. Jesteśmy niezależnym od innych organów organem państwowym, który w sprawach postępowań wyjaśniających jest de facto quasi-sądem – mówił.

Kmieciak zapewnił jednocześnie, że „jeżeli jakikolwiek poseł i senator, bez względu na barwy polityczne, chce porozmawiać na temat wsparcia ofiar albo tego, jak pomagamy osobom skrzywdzonym, to nie ma najmniejszego problemu”.

Przewodniczący komisji odniósł się też do zapowiedzi posłów, że we wtorek ponownie będą próbowali przeprowadzić kontrolę poselską.

– Jeśli chcą zobaczyć dokumenty, to ja się na to nie zgadzam. Nie dlatego, że jestem taki zły, niedobry, (…) chcę chronić ludzi, którzy nam zaufali. Te ponad 100 spraw, które prowadzimy, dotyczy najbardziej intymnych kwestii i show polityczny, który chce zrobić taki czy inny polityk, nie robi na mnie wrażenia, bo nie jesteśmy powołani dla polityków, tylko dla tych, którzy cierpią – mówił dalej Kmieciak.

Instytucja „sparaliżowana”
W dalszej części artykułu „Wyborcza” informuje, że „kilka dni temu” do jej redakcji zgłosiły się osoby, które pracują w komisji.

„Ich zdaniem ‚instytucja jest sparaliżowana’, a osobą, która w komisji ‚naprawdę rządzi’, jest Barbara Chrobak. Nazywana ‚panią minister’ była posłanka Kukiz’15 jest jedną z bardziej znaczących postaci w układzie, który stworzył w prokuraturze duet Ziobro & Święczkowski” – pisze gazeta, powołując się na swoich rozmówców z komisji.

„Atmosfera terroru”

Następnie dziennik przytacza jej zawodowy życiorys.

„Karierę zaczynała jako urzędniczka w strukturach katowickiej prokuratury apelacyjnej, gdzie poznała Święczkowskiego. Jest wiceszefową Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury Rzeczypospolitej Polskiej, organizacji zrzeszającej prokuratorów oddanych obecnej władzy. Należący do tego związku prowadzą najważniejsze dla władzy śledztwa. Mogą liczyć na awanse i nagrody. Według naszych rozmówców z komisji Barbara Chrobak wprowadziła na Twardej ‚atmosferę terroru” – relacjonuje dalej „Wyborcza”.

Gazeta, prezentując te informacje, powołuje się na anonimową notatkę złożoną w redakcji przez informatorów.

Twierdzą, że „w tej chwili nie ma 80 proc. Biura Administracyjno-Finansowego (są na zwolnieniach lub złożyli wypowiedzenia)”.

„Pracownicy urzędu są mobbingowani, nie mogą rozmawiać między sobą, muszą ubierać się, jak Komisja sobie życzy, nie można razem jeść, śmiać się. Zakaz komunikowania się podczas posiłków nawet w pomieszczeniach do tego przeznaczonych” – przytacza dalej treść notatki.

„Osobiście ingeruje w zakupy sprzętu”

W innym miejscu informatorzy opisują, że „Pani Chrobak odesłała do domu pracownicę sekretariatu, żądając, by ta przebrała się w inne ubranie”. Pracownicy zrobiono zdjęcia pokazujące, jak jest ubrana.

„Wyborcza” pisze, że „zdaniem rozmówców z komisji ‚pani minister’ osobiście ingeruje w zakupy sprzętu, domagając się lepszych mebli oraz telefonów Apple’a zamiast samsungów dostarczonych przez administrację rządową”. „Ma też nadużywać samochodu komisji” – czytamy.

„Pani Barbara Chrobak użytkuje samochód służbowy do celów prywatnych. Przebieg 2 tys. km tygodniowo. Pani Chrobak kazała wozić się do domu pod Wrocławiem i z powrotem, mimo że ma w Warszawie mieszkanie służbowe zapewnione przez KPRM. W celu dowolnego korzystania z samochodu służbowego zmieniła par. 8 pkt. 3 regulaminu Komisji” – piszą informatorzy, dodając kopię zmienionego regulaminu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Woody Allen Allena oskarżony o pedofilię

Mianem „tandetnego hitu, który nie zmieni faktów” określili przedstawiciele Woody’ego Allen serial dokumentalny HBO, którego pierwszy odcinek stacja wyemitowała 21 lutego. Twórcy opowiadają historie Dylan Farrow, adoptowanej córki reżysera, która oskarża go o wieloletnie wykorzystywanie seksualne. Kobieta twierdzi m.in. że Allen skrzywdził ją, gdy miała 7 lat.

– Czułam się w potrzasku. Przyciskał mnie do siebie. Mówił, że pojedziemy razem do Paryża, że będę w jego filmach. Potem mnie seksualnie napastował. Pamiętam, że próbowałam się skupić na pociągu brata, który tam leżał. I potem on w końcu przestał. Skończył – opowiada w dokumencie HBO Dylan Farrow.

Utrzymuje, że opisana wyżej sytuacja miała miejsce w sierpniu 1992 roku. Miała wówczas 7 lat. 

„Allen v. Farrow”

Dokument „Allen v. Farrow” na nowo analizuje sprawę zarzutów, które wobec Woody’ego Allena wysuwa jego adoptowana córka Dylan Farrow. Kobieta od lat oskarża znanego reżysera o to, że wykorzystywał ją seksualnie, gdy była dzieckiem. Film wyreżyserowany przez Kirby Dicka i Amy Ziering przedstawia historię tylko z punktu oskarżycieli, bo Woody Allen nie chciał rozmawiać z twórcami.

W pierwszym odcinku zaprezentowano wywiady z Mią Farrow, byłą żoną Allena i Dylan Farrow. Przedstawiono także relacje wydarzeń z punktu widzenia świadków, którymi byli krewni, przyjaciele i znajomi rodziny.

Kazał 7-latce ssać jego kciuk

W filmie wspomniano, że znany reżyser zachowywał się niewłaściwie wobec dziecka jeszcze przed 4 sierpnia 1992 roku, gdy miał wykorzystać córkę po raz pierwszy. Opisywana jest m.in. sytuacja, gdy Allen w towarzystwie nakazał 7-letniej Dylan, aby ssała jego kciuk. Tłumaczył, że to ją uspokaja.

Twórcy analizują także wątek Soon-yi, adoptowanej córki Mii Farrow i muzyka Andre Pervina, która później stała się przysposobioną córką reżysera, a następnie jego żoną. Ich romans miał się rozpocząć w 1991 roku, gdy Soon-yi miała 21 lat. Allen miał wówczas 56.

Oświadczenie reżysera

Reżyser od lat kategorycznie zaprzecza zarzutom. Zaznacza, że oskarżenia były przedmiotem dochodzenia prawników i śledczych, którzy nie dowiedli jego winy.

„Ci dokumentaliści nie interesowali się prawdą” – twierdzą przedstawiciele Allena w oświadczeniu przesłanym po emisji dokumentu do redakcji czasopisma „Hollywood Reporter”. „Zamiast szukania jej, spędzili lata potajemnie kolaborując z rodziną Farrow i wykonali nieudolną pracę pełną przekłamań. Woody i Soon-yi zostali poinformowani o tym mniej niż dwa miesiące temu i dostali tylko kilka dni na to, by odpowiedzieć na oskarżenia. Oczywiście, odmówili” – poinformowano.

W piśmie podkreślono, że „to smutne i zaskakujące, że coś takiego zdecydowało się pokazać HBO, które ma kontrakty i powiązania biznesowe z Ronanem Farrowem. Choć ten tandetny hit przyciągnie uwagę, nie zmieni faktów”.

Na reakcję odpowiedziała Dylan Farrow. „Prawda jest czymś, czego nie można zmienić” – napisała. „Prawda jest taka trudna, ale mam nadzieję, że wszystkie ofiary, które oglądały film ostatniej nocy, wiedzą, że nie są same” – dodała.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Pedofil z Polski zatrzymany na Filipinach

Dariusz Z. był od trzech lat poszukiwany za pedofilię. W końcu wpadł na Filipinach. Teraz czeka na ekstradycję. Dariusz Z. był poszukiwany od 2018. Według sądu, w latach 2004-2008 wykorzystywała dzieci, którymi miał się opiekować w domu dziecka, który prowadził. Jako, że poszukiwania w kraju nie dały rezultatów to, jak informuje RMF FM, rozpoczęto poszukiwania na świecie. Pedofil trafił na listę „Najbardziej poszukiwanych zbiegów w Europie”.

Policja dostała informacje, że Dariusz Z. może ukrywać się na Filipinach. Te plotki okazały się prawdziwe. W niedzielę zatrzymała go lokalna policja, a teraz ma zostać deportowany do Polski.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ruszył proces byłego proboszcza oskarżonego o molestowanie ministranta

Przed Sądem Rejonowym w Tarnobrzegu ruszył w środę, 3 lutego proces 58-letniego księdza – byłego proboszcza Parafii Miłosierdzia Bożego w Tarnobrzegu, a później proboszcza Parafii Najświętszego Serca Jezusa w Ostrowcu Świętokrzyskim. Kapłan oskarżony jest o wykorzystywanie seksualne 12-letniego ministranta w 2006 roku i w późniejszych latach nakłanianie go do fałszywych zeznań.

Niespodzianki nie było, zgodnie z przewidywaniami obrońcy oskarżonego wystąpili do sądu z wnioskiem o wyłączenie jawności postępowania. Prokurator przychylił się do tego wniosku, w konsekwencji sąd postanowił, że rozprawa toczyć się będzie przy drzwiach zamkniętych. Jak ustaliliśmy, nowych wniosków formalnych nie było, dlatego otwarty został przewód sądowy i oskarżyciel mógł odczytać treść aktu oskarżenia.

Na pierwszy dzień procesu zaplanowano przesłuchanie oskarżonego oraz trójki świadków, pośród których jest pokrzywdzony, występujący w charakterze oskarżyciela posiłkowego.
Źródło info i foto: echodnia.eu

Będzie zażalenie ws. umorzenia śledztwa dot. kard. Stanisława Dziwisza

Europoseł Łukasz Kohut złożył zawiadomienie w Prokuraturze Okręgowej w Krakowie dot. kard. Stanisława Dziwisza, po po publikacji filmu „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza” w TVN24. Jak informuje RMF FM, śledztwa jednak nie będzie. Dlaczego?

Nie będzie śledztwa w sprawie kardynała Stanisława Dziwisza – dowiedziało się RMF FM.

Informację tę potwierdził PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie Janusz Hnatko. Prokurator przesłuchał zawiadamiającego oraz uzyskał z jednej ze stacji (telewizyjnych) materiał, na który powoływał się zawiadamiający. Dokonał analizy tych materiałów i uznał, że brak jest podstaw do wszczęcia śledztwa w tej sprawie – poinformował.

Według prokuratury brak jest podstaw do wszczęcia śledztwa w związku z ewentualnym niezawiadomieniem – jak wyjaśnił prok. Hnatko – w określonym czasie organów ścigania, czyli policji i prokuratury o „ewentualnym przestępstwie popełnionym przez księży, z uwagi na brak obowiązku prawnego zgłaszania o tego typu przestępstwach”. Prokuratura uznała także, że – jak wskazał rzecznik – „przeniesienie księdza do innej parafii nie jest utrudnianiem postępowania w sprawie, czy też ukrywaniem osoby”.

Do sprawy w mediach społecznościowych odniósł Łukasz Kohut. „W Polsce sojusz tronu z ołtarzem trwa w najlepsze – niektórzy są – na razie – bezkarni. Ale warto było – kropla drąży skałę, mam poczucie, że robię w tej sprawie wszystko, co w mojej mocy” – napisał europoseł w czwartkowym poście.

Europoseł Kohut zapowiada zażalenie na decyzję prokuratury

Niezwłocznie po otrzymaniu z prokuratury oficjalnego postanowienia o odmowie wszczęcia śledztwa złożę na to postanowienie stosowne zażalenie – poinformował w oświadczeniu przekazanym w czwartek mediom europoseł Łukasz Kohut. Krakowska prokuratura okręgowa odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie kard. Stanisława Dziwisza.

Europoseł Kohut zarzucił duchownemu, że ten uczestniczył w procederze ukrywania nadużyć seksualnych księży wobec nieletnich.

„Jako osoba, która złożyła zawiadomienie w tejże sprawie informuję, iż niezwłocznie po otrzymaniu z prokuratury oficjalnego postanowienia o odmowie wszczęcia śledztwa złożę na to postanowienie stosowne zażalenie” – napisał Kohut. „Ciężar gatunkowy przestępstw, których mógł dopuścić się kard. Stanisław Dziwisz jest tak ogromny, że zaniechanie zbadania tej sprawy w sposób oczywisty działa na szkodę interesu publicznego i interesu prywatnego osób poszkodowanych” – podkreślił.

„Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza”

Zawiadomienie złożone przez europosła Kohuta o możliwości popełnienia przestępstw przez kard. Dziwisza wpłynęło do krakowskiej prokuratury 13 listopada. Polityk odwołuje się do filmu dokumentalnego „Don Stanislao. Druga twarz kardynała Dziwisza”, wyemitowanego 9 listopada w TVN24, w którym przedstawiono relacje i rozmowy, wskazujące, że kard. Dziwisz uczestniczył w procederze tuszowania nadużyć seksualnych księży wobec nieletnich.

Kard. Dziwisz w reakcji na reportaż TVN24 wydał oświadczenie, w którym zaproponował, żeby oceną działań podjętych przez stronę kościelną w kwestiach poruszanych w filmie TVN24 „Don Stanislao” zajęła się niezależna komisja. „Jestem gotowy do pełnej współpracy z taką komisją” – zadeklarował. „Zależy mi na transparentnym wyjaśnieniu tych spraw. Nie chodzi o wybielanie lub ukrywanie ewentualnych zaniedbań, ale o rzetelne przedstawienie faktów” – zaznaczył kardynał.

W oświadczeniu dla włoskiej agencji Ansa kardynał stwierdził, że stawiane mu zarzuty są „zniesławiające” i mają na celu podważenie jego „pokornej” służby na rzecz Świętego Jana Pawła II.
Źródło info i foto: kielce.wyborcza.pl

Dziś ruszają prace państwowej komisji ds. pedofilii

Od wtorku 24 listopada będzie można złożyć wniosek o zbadanie sprawy do Państwowej Komisji ds. Pedofilii. Prawo do tego mają osoby, które wiedzą o przypadkach pedofilii lub jej ukrywania. Sprawy mogą dotyczyć wydarzeń sprzed wielu lat.

Ustawę o powołaniu komisji ds. pedofilii przyjęto w sierpniu 2019 roku, w reakcji na film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” o przypadkach nadużyć seksualnych przez duchownych. Państwowa komisja do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 ma działać w siedmioosobowym składzie – pierwszy członek komisji został powołany jednak dopiero w maju 2020 roku, na dzień przed premierą kolejnego filmu „Zabawa w chowanego”. Pełny skład zaprzysiężono w lipcu 2020 roku.

Zadaniem komisji jest badanie przypadków pedofilii w instytucjach państwowych i prywatnych, a także w Kościele. Do uprawnień komisji należy prowadzenie działalności prewencyjnej i edukacyjnej oraz wydawanie postanowień o wpisie do Rejestry Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Ma też zawiadamiać służby o przestępstwach molestowania nieletnich oraz przypadkach, kiedy taki czyn został ukrywany przez osoby, które miały o nim wiedzę.

Zgodnie z komunikatem, państwowa komisja ds. pedofilii od wtorku 24 listopada będzie przyjmowała zgłoszenia o przestępstwach oraz sprawdzała każde zawiadomienie. Wniosek może złożyć każda osoba, która ma wiedzę o przestępstwie pedofilii lub zatajaniu tego zdarzenia przez osoby lub instytucje (jeśli nie podjęły działań lub starały się to ukryć). Nie musi to być sam pokrzywdzony lub jego rodzina. Sprawa nie musi być też aktualna, ponieważ komisja ma zajmować się również wydarzeniami sprzed lat. Można również wystąpić z wnioskiem o monitorowanie dalszych postępowań prowadzonych przez policję, prokuraturę lub sąd.

Aby złożyć wniosek należy wypełnić formularz, który jest dostępny na stronie komisji . Do zgłoszenia potrzebne są dane osobowe i kontakt zgłaszającego, dane poszkodowanego i sprawcy oraz krótki opis okoliczności sprawy. Jeśli są dowody lub świadkowie, to także należy ich wymienić. Podpisany formularz można przekazać komisji:

– osobiście (po telefonicznym umówieniu spotkania 22 699 60 50 od poniedziałku do piątku w godzinach 8:15-16.15),

– wysyłając na e-mail: zgłoszenie@pkdp.gov.pl,

– wysyłając dokument pocztą lub kurierem na adres: Państwowa Komisja ds. Pedofilii, ul. Twarda 18, 00-105 Warszawa).

„Wykorzystywanie seksualne dziecka to przestępstwo, które wymaga stanowczego potępienia i ukarania wszystkich osób za to odpowiedzialnych i tych, którzy ten proceder ukrywają. Celem Komisji jest również wsparcie dla ofiar, które doświadczyły lub doświadczają bólu, poczucia osamotnienia, krzywdy i niesprawiedliwości” – napisano na koniec komunikatu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski pozwany za tekst o pedofilii w Kościele

Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski otrzymał pozew od kanclerza tarnowskiej kurii ks. Roberta Kantora. Hierarchia kościelna diecezji tarnowskiej poczuła się urażona tekstem krakowskiego duchownego, w którym opisał on przypadek molestowania chłopca przez ks. Stanisława P. Zdaniem kanclerza kurii wpis ks. Isakowicza-Zaleskiego miał charakter „osądu wydanego z pominięciem dowodów i opartego na jednostronnej relacji”.

Konflikt pomiędzy ks. Isakowiczem-Zaleskim a tarnowską kurią diecezjalną rozgorzał w sierpniu, gdy krakowski duchowny opisał przypadek małoletniego chłopca, którego miał molestować ks. Stanisław P. z diecezji tarnowskiej. Ten sam duchowny miał już od lat 80. ubiegłego wieku dopuszczać się skandalicznego zachowania wobec dzieci, a mimo to awansował w kościelnej hierarchii. Od ówczesnego ordynariusza tarnowskiego bpa Józefa Życińskiego otrzymał stanowisko proboszcza i tytuł kanonika honorowego. Jego kariera zaczęła hamować dopiero po skargach wnoszonych do tarnowskiej kurii od rodziców dzieci, które miały paść ofiarami ks. P. W 2002 roku bp Wiktor Skworc pozbawił go urzędu proboszcza i wysłał na kilkumiesięczny urlop. Ostatecznie duchowny wyjechał na Ukrainę, gdzie pracował przez kilka lat i również tam miał molestować nieletnich. Tarnowska kuria sama przyznała, że w sprawie ks. Stanisława P. „dokonana analiza zarchiwizowanych danych ujawnia w tym przypadku niestety również niedociągnięcia i zaniechania”.

Na prośbę byłego biskupa tarnowskiego, a obecnie metropolity katowickiego Wiktora Skworca sprawą ewentualnych zaniechań ze strony kurii tarnowskiej wobec ks. Stanisława P. zajmie się Watykan. Tymczasem sąd świecki zbada, czy ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski nie naruszył dobrego imienia zwierzchników diecezji tarnowskiej. Krakowski duchowny poinformował na swoim blogu, że otrzymał już pozew od ks. Roberta Kantora, kanclerza kurii diecezjalnej w Tarnowie. Treść pisma nie została ujawniona, wiadomo jedynie, że pozew trafił do wydziału cywilnego Sądu Okręgowego w Tarnowie, a tarnowską kurię ma reprezentować kancelaria adwokacka z Warszawy.

– Dostałem pozew od kanclerza kurii Diecezji Tarnowskiej do sądu za tekst, w którym opisałem dramat chłopca skrzywdzonego przez ks. P. Bp Wiktor Skworc, teraz archidiecezja katowicka, sprawę zatuszował, a dziś do sądu kanclerz pozywana nie sprawca, ale tego co to opisał – stwierdził ks. Isakowicz-Zaleski we wpisie umieszczonym na swoim blogu.
Źródło info i foto: se.pl

Koniec postępowania dotyczącego biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka

Zakończyło się postępowanie dotyczące biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka – dowiaduje się Interia. Efekty dochodzenia prowadzonego przez abpa Stanisława Gądeckiego, metropolitę poznańskiego, zostały już przekazane do Watykanu.

Biskup Edward Janiak znalazł się pod lupą Watykanu w związku z oskarżeniami o tuszowanie przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez podległego mu księdza.

Sprawę ujawnili bracia Tomasz i Marek Sekielscy w połowie maja 2020 r. filmie „Zabawa w chowanego”. Przedstawiono w nim historię Jakuba i Bartłomieja Pankowiaków oraz Andrzeja Hurnego, którzy w dzieciństwie byli wykorzystywani seksualnie przez księdza Arkadiusza H. Z filmu wynika, że przełożony księdza H. – biskup kaliski Edward Janiak – ignorował zgłoszenia dotyczące przestępstw seksualnych swojego podwładnego, który był przenoszony z parafii do parafii.

Na film braci Sekielskich zareagował prymas Polski abp Wojciech Polak, delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży, zawiadamiając Stolicę Apostolską – zgodnie z papieskimi wytycznymi – o zaniedbaniach, których miał się dopuszczać bp Janiak.

Abp Polak: Postępowanie w Polsce zostało zakończone

26 maja watykańska kongregacja do spraw biskupów upoważniła przewodniczącego episkopatu abp. Stanisława Gądeckiego „do przeprowadzenia dochodzenia wstępnego w sprawie zasygnalizowanych zaniedbań biskupa kaliskiego w prowadzeniu spraw o nadużycia seksualne na szkodę osób małoletnich ze strony niektórych duchownych”.

Pod koniec czerwca zaś bp Janiak został decyzją Stolicy Apostolskiej odsunięty od kierowania diecezją kaliską. Papież mianował administratorem apostolskim sede plena tej diecezji, metropolitę łódzkiego abpa Grzegorza Rysia.

– O ile mi wiadomo postępowanie prowadzone w Polsce zostało już zakończone, a sprawa przekazana do Stolicy Apostolskiej. Czekamy na jej decyzje – przekazał wywiadzie dla Interii prymas abp Wojciech Polak.
Źródło info i foto: interia.pl