Przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki: Theodore McCarrick cynicznie oszukał Jana Pawła II

Przewodniczący Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki stwierdził, że Jan Paweł II został „cynicznie oszukany” przez kardynała Theodore’a McCarricka. Duchowny napisał do papieża list, w którym zapewniał, że nie dopuścił się pedofilii. Oświadczenie przewodniczącego Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego zostało opublikowane w piątek 13 listopada. Duchowny napisał, że z głośnego raportu Stolicy Apostolskiej ws. byłego kardynała Theodore’a McCarricka wynika, iż Jan Paweł II został przez niego oszukany.

„Przed nominacją McCarricka do Waszyngtonu Papież nie otrzymał od biskupów amerykańskich pełnych i kompletnych informacji o jego zachowaniu moralnym, a sam McCarrick skłamał – w liście z 6 sierpnia 2000 roku – że nie miał z nikim relacji seksualnych. […] Sprawa byłego kard. McCarricka jest krzywdząca również dla św. Jana Pawła II, który został przez niego cynicznie oszukany” – napisał abp Gądecki.

Przewodniczący Episkopatu Polski stwierdził również, że odpowiedzią Kościoła na raport o byłym kardynale są słowa papieża Franciszka ze środowej audiencji, podczas której podkreślił on, że koniecznym jest wykorzenienie pedofilii z Kościoła.

Raport Watykanu o pedofilii w Kościele

Raport w sprawie Theodore’a McCarricka został opublikowany we wtorek 10 listopada. 400-stronicowy dokument mówi o czynach, których dopuścił się były amerykański kardynał. Autorzy udowadniają m.in. że Jan Paweł II słyszał o tym, iż duchowny jest oskarżany o pedofilię, dlatego zdecydował o wycofaniu kandydatury McCarricka na metropolitę stolicy USA. Papież zmienił jednak zdanie, gdy przeczytał list od McCarricka (wysłany do Stanisława Dziwisza), w którym zapewniał, że nie miał z nikim kontaktów seksualnych. To wtedy, jak wynika z watykańskiego raportu, Jan Paweł II zalecił, by nazwisko amerykańskiego kardynała wróciło na listę kandydatów na metropolitę Waszyngtonu. Theodore McCarrick otrzymał ten urząd i sprawował go w latach 2000-2006. W 2018 roku po wszczęciu śledztw w sprawie stawianych mu zarzutach, zrezygnował z godności kardynała. W lutym 2019 roku Kongregacja Nauki Wiary uznała go za winnego karalnych czynów wobec nieletnich i dorosłych, a papież Franciszek wydalił byłego kardynała ze stanu kapłańskiego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Papież zabrał głos po publikacji raportu o kardynale McCarricku

Papież Franciszek zapewnił w środę o swej bliskości z ofiarami pedofilii i wszelkich nadużyć i o zaangażowaniu Kościoła, by „wykorzenić to zło”. Podczas audiencji generalnej nawiązał do watykańskiego raportu na temat byłego amerykańskiego kardynała Theodore’a McCarricka. Na zakończenie audiencji generalnej transmitowanej z biblioteki Pałacu Apostolskiego papież powiedział: – Wczoraj został opublikowany raport na temat bolesnego przypadku byłego kardynała Theodore’a McCarricka.

– Ponawiam moją bliskość z ofiarami wszelkich nadużyć i zaangażowanie Kościoła, by wykorzenić to zło – oświadczył Franciszek.

Watykański raport na temat McCarricka

Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej na polecenie papieża Franciszka sporządził i opublikował przeszło 400-stronicowy raport na temat wiedzy, jaką miał Watykan w sprawie oskarżanego o molestowanie nieletnich i dorosłych 90-letniego obecnie Theodore’a McCarricka, a także procesów decyzyjnych, jakie podejmowano w jego sprawie. Dokument powstał w ciągu dwóch lat na podstawie zeznań 90 świadków i dziesiątków dokumentów, listów i transkrypcji z kościelnych archiwów z Watykanu i USA. Obejmuje kilka pontyfikatów.

Zebrano w nim świadectwa dostojników kościelnych, a także ofiar, które opowiedziały o agresji seksualnej, wymuszonych intymnych kontaktach oraz o „dzieleniu łóżka” z McCarrickiem.

W raporcie podkreślono, że amerykański dostojnik był promowany na kolejne urzędy począwszy od 1977 roku, czyli za czasów Pawła VI, ponieważ Stolica Apostolska nie wiedziała o popełnianych przez niego nadużyciach, a przed jego kluczową nominacją na arcybiskupa Waszyngtonu postępowała na podstawie częściowych i niekompletnych informacji. Dokument ukazuje przypadki zaniedbań i lekceważenia w Watykanie sygnałów, jakie napływały z USA o zarzutach stawianych McCarrickowi, który przekonał o swej niewinności Jana Pawła II, przysięgając, że oskarżenia nie mają podstaw.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Ksiądz Jan A. z filmu braci Sekielskich przyznał się do molestowania nieletnich. Prokuratura umorzyła śledztwo

Ksiądz Jan A. to jeden z niechlubnych bohaterów filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”. Jego ofiara, 39-letnia Anna Misiewicz, odwiedziła go w Domu Księży Emerytów w Kielcach. Podczas rozmowy duchowny przyznał, że wykorzystywał ją seksualnie, gdy była dzieckiem. Potwierdził też, że skrzywdzonych przez niego dziewczynek było więcej. Sprawą zajęła się prokuratura., jednak – jak informuje „Gazeta Wyborcza” – postępowanie zostało umorzone.

Molestowana na plebanii

Anna Misiewicz (39 l.) pojawiła się już w pierwszych kadrach filmu braci Sekielskich. Kobieta po latach traumy spotkała się oko w oko ze swoim oprawcą. Był nim ksiądz kanonik Jan A.

Kobieta ze ściśniętym gardłem odwiedziła go w Domu Księży Emerytów w Kielcach. Kiedy skrzywdził Annę był proboszczem parafii w Topoli w Świętokrzyskiem. Dziewczynka miała zaledwie 7 lat. Kobieta chciała się dowiedzieć, dlaczego ksiądz molestował właśnie ją. Duchowny próbował ją przepraszać. Wyznał, że odezwały się w nim ojcowskie instynkty, a potem… namiętność. Nie mając świadomości, że jest nagrywany – potwierdził, że wykorzystywanych dziewczynek było więcej.

Prokuratura umorzyła śledztwo

Sprawą ks. Jana zajęła się kielecka prokuratura, jednak – jak podaje „Gazeta Wyborcza” – postępowanie zostało umorzone.

– W zakresie, w którym mieliśmy ujawnioną pokrzywdzoną śledztwo zakończyło się umorzeniem z powodu przedawnienia. Co do czynów pozostałych, czyli podejrzenia, że były jeszcze inne ofiary, zostało umorzone z powodu braku danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie przestępstwa. Nie zdołaliśmy ujawnić żadnej osoby, która byłaby takimi czynami pokrzywdzona – powiedział „Gazecie Wyborczej” Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Śmierć księdza Jana

Ksiądz Jan A. zmarł w marcu w wieku 85 lat. Według „Gazety Wyborczej”, po śmierci duchownego kuria nie wydała w tej sprawie specjalnego komunikatu, jak robi to zazwyczaj, gdy umierają duchowni z diecezji. Informacja znalazła się tylko w aktualizowanym wykazie zmarłych księży.

– Na pewno postać księdza stała się znana przez film z ubiegłego roku i być może to powodowało, że nie było informacji i rozgłosu na ten temat – powiedział „Wyborczej” rzecznik kieleckiej kurii ks. Mirosław Cisowski.

Uroczystości pogrzebowe odbyły się w kaplicy pogrzebowej Domu Księży Emerytów w Kielcach. Odprawił je biskup Jan Piotrowski.

– Biskup Jan Piotrowski, jeśli to możliwe, uczestniczy w uroczystościach pogrzebowych każdego księdza. A jeśli ma inne obowiązki, zastępuje go inny biskup. Trudno byłoby robić w tym przypadku jakiś wyjątek. Taki jest zwyczaj – mówi rzecznik kurii „Wyborczej”. – Być może w tym przypadku biskup brał pod uwagę także to, że każdy jest grzesznikiem, może być nawet wielkim grzesznikiem, ale jest też prawo miłosierdzia, które przeważa – dodaje.
Źródło info i foto: Fakt.pl

14-latka wykorzystana przez krewnego. Sprawą zajęło się biuro RPO

RPO Adam Bodnar z własnej inicjatywy podjął sprawę 14-latki wykorzystanej przez 26-letniego krewnego – przekazało biuro RPO. W pierwszej instancji mężczyzna został skazany na trzy lata więzienia. Sąd apelacyjny orzekł karę wolnościową, uznając, że doszło do aktu pedofilii, nie gwałtu.

Chodzi o wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, który w ubiegły poniedziałek opisała „Gazeta Wrocławska”. Jak napisano, sąd uznał, że do gwałtu nie doszło, ponieważ 14-latka nie krzyczała. Mężczyzna został ostatecznie skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu.

„Prośba o nadesłanie akt sprawy”

Sprawę z urzędu podjął RPO Adam Bodnar. „RPO zwrócił się w dniu 16 września do Przewodniczącego III Wydziału Karnego Sądu Okręgowego we Wrocławiu z prośbą o nadesłanie akt sprawy w celu poddania ich analizie pod kątem zaistnienia przesłanek do wniesienia kasacji/skargi nadzwyczajnej na niekorzyść oskarżonego” – czytamy w informacji.

Biuro RPO podkreśliło jednak, że należy mieć na uwadze przepisy Kodeksu postępowania karnego, zgodnie z którymi kasacja może być wniesiona tylko, gdy zaszła bezwzględna przyczyna odwoławcza lub doszło do innego rażącego naruszenia prawa, „jeżeli mogło ono mieć istotny wpływ na treść orzeczenia”.

Za wyjątkiem kasacji wniesionej przez Prokuratora Generalnego w sprawach o zbrodnie kasacja nie może też być wniesiona wyłącznie z powodu niewspółmierności kary.

„Nie było gwałtu, bo nie krzyczała”

Do zdarzenia, o którym mowa, doszło pod koniec grudnia 2016 roku we Wrocławiu. „Dziewczynka przyjechała do Wrocławia do rodziny na Boże Narodzenie. W mieszkaniu, w którym gościła, były też inne osoby z rodziny. Miejsc było mało, więc w nocy kładli się do spania po kilka osób na jednym łóżku. Dziewczynka spała z kuzynostwem, ale było jej ciasno i niewygodnie. Położyła się więc do pustego łóżka, w którym spać miał inny jej daleki krewny. Ale wieczorem 26 grudnia poszedł na dyskotekę. Wrócił pijany około 3 albo 4 w nocy” – opisuje „Gazeta Wrocławska”.

Sąd pierwszej instancji, skazując mężczyznę za gwałt, stwierdził, że dziewczyna odpychała mężczyznę i próbowała się odsuwać. Jednym z dowodów w sprawie miała być też jego późniejsza rozmowa z pokrzywdzoną przez internetowy komunikator i przeprosiny. Mężczyzna twierdził jednak, że to nie on pisał te wiadomości.

– Słyszałam uzasadnienie. Sąd ocenił, że nie było gwałtu, bo moja klientka nie krzyczała, a to znaczy, że sprawca nie używał przemocy – podkreśliła w rozmowie z gazetą pełnomocniczka pokrzywdzonej mecenas Justyna Beni.

Wyrok odbił się szerokim echem

Wyrok wrocławskiego sądu odbił się szerokim echem w mediach. Pod hashtagiem #teżniekrzyczałam na Twitterze pojawiły się relacje setek kobiet dotkniętych przemocą seksualną, które podkreślały, że brak krzyku nie oznacza zgody na przemoc.

Orzeczenie komentowane było również przez polityków. Prezes Partii KORWiN, poseł Konfederacji Janusz Korwin-Mikke stwierdził, że „jeśli (kobieta) nie krzyczy, to widać tego chce”. Od słów tych odciął się inny poseł tego ugrupowania Robert Winnicki, który podkreślił, że uważa taką opinię za „bardzo szkodliwą”. Wypowiedź za niedopuszczalną uznali też przedstawiciele innych ugrupowań, m.in. rzeczniczka Lewicy Anna-Maria Żukowska oraz szef komitetu wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski.

Obecnie obowiązujący przepis w Kodeksie karnym stanowi, że do gwałtu dochodzi, gdy ktoś doprowadza do obcowania płciowego „przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem”. Chęć zmiany tego zapisu wyraża m.in. organizacja Amnesty International, która apeluje, by definicja gwałtu była oparta na braku zgody na współżycie, a nie na formie stawianego oporu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ksiądz Arkadiusz H. usłyszał zarzuty. Odpowie za molestowanie jednego, nie 7 dzieci

Ksiądz Arkadiusz H. był antybohaterem ostatniego filmu braci Sekielskich o pedofilii w Kościele. Dokument ujawnił, że podczas pełnienia posługi w Pleszewie (woj. wielkopolskie) duchowny molestował dwóch braci – Bartłomieja i Jakuba Pankowiaków. Po trwającym niespełna dwa lata śledztwie do sądu trafił akt oskarżenia ws. ks. Arkadiusza H.

W filmie „Zabawa w chowanego” braci Sekielskich Bartłomiej i Jakub Pankowiak opowiedzieli o traumie, jaką przeżyli w dzieciństwie mieszkając z rodzicami w domu parafialnym w Pleszewie, gdy posługę pełnił tam ks. Arkadiusz H. Każdy z nich był przez duchownego molestowany seksualnie, choć piętnem podzielili się ze sobą dopiero po latach.

W grudniu 2018 r. Bartłomiej powiadomił o wszystkim prokuraturę. Wszczęto śledztwo, które trwało niespełna dwa lata i zakończyło się właśnie skierowaniem do sądu w Pleszewie aktu oskarżenia przeciwko Arkadiuszowi H.

Jak przekazał prok. Maciej Meler, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim, 52-letni H. usłyszał zarzut molestowania seksualnego osoby nieletniej poniżej 15. roku życia w latach 1998-2000. Ksiądz nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. Grozi mu 12 lat więzienia.

W toku śledztwa do prokuratury zgłosiło się jeszcze 6 innych pokrzywdzonych, jednak śledztwa w ich sprawie umorzono ze względu na przedawnienie.

Swojej radości z postawienia księdzu zarzutów nie kryje jego ofiara, Bartłomiej Pankowiak.

– Nie wiem czy tego typu informacje można traktować jako potencjalny sukces. Ale tak, odważę się. To mój największy sukces w życiu. Dzięki mojej jakby nie patrzeć odwadze, sile i determinacji, ktoś kto krzywdził mnie i wielu ludzi, odpowie za swoje czyny przed sądem. Trochę się to ciągnęło, ale doczekałem się! – napisał mężczyzna w mediach społecznościowych.

Jak dodał, ma nadzieję, że może liczyć na sprawiedliwość.

– Nie oczekuję surowego wyroku, ponieważ oprawca swoją karę już poniósł. Natomiast zło które wyrządził, musi być urzędowo ukarane, co stanowić ma przestrogę dla innych pedofilów, nie tylko tych w sutannach, przed tego typu działaniami, które niszczą życie ofiarom – napisał.

Biskup krył księdza pedofila

Film Sekielskich rzucił także cień na osobę biskupa kaliskiego Edwarda Janiaka. Z dokumentu wynika bowiem, że hierarcha wiedział o skłonnościach ks. Arkadiusza H., jednak przez lata to ukrywał. Obecnie jego udział w tuszowaniu pedofilii w Kościele bada Watykan, a sam biskup został odsunięty ze stanowiska. Prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Państwo komisja ds. pedofilii wciąż nie ma pieniędzy by ruszyć

Państwowa komisja do spraw pedofilii otrzyma z budżetu środki na swoją działalność, kiedy będzie gotowy jej statut – tak wyjaśnia opóźnienie w jej finansowaniu Kancelaria Premiera. Istniejąca od dwóch miesięcy komisja nadal nie ma siedziby ani pracowników, i wciąż czeka na pieniądze.

Opóźnienie finansowania to kolejne tygodnie zwłoki w uruchomieniu komisji. Wszystkie one składają się już na długie miesiące, bo gdyby nie opieszałość urzędników powołujących członków komisji, od dawna mogła się ona już zajmować przypadkami molestowania małoletnich.

Dwa miesiące od zaprzysiężenia komisja zebrała się tylko dwa razy, bo rząd aż sześć tygodni tworzył rozporządzenie dotyczące jej urzędu. W ubiegłym tygodniu członkowie komisji dowiedzieli się, że stracili trzy z ośmiu milionów wstępnie przewidzianych na utrzymanie urzędu, a planowaną na 44 liczbę etatów jej pracowników obcięto do 30.

Co więcej, przelew środków rząd uzależnia od opracowania przez komisję statutu, a z jego przygotowaniem komisja z kolei czekała na rozporządzenie rządu. Wygląda na to, że Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak oceniając, że jeśli urząd komisji ds. pedofilii ruszy w ciągu półtora miesiąca, rzeczywiście będzie to duże osiągnięcie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Arcybiskup Leszek Sławoj Głódź będzie miał kłopoty? Wiedział o przypadkach pedofilii wśród księży?

Arcybiskup Leszek Sławoj Głódź, stojący na czele Archidiecezji Gdańskiej, niebawem przejdzie na emeryturę. W czerwcu szumnie świętował 50. rocznicę święceń kapłańskich. Nad głową znanego duchownego zbierają się jednak czarne chmury. Choć abp Głódź zarzeka się, że nie wiedział o przestępstwach seksualnych podległych mu księży, sąd w tej sprawie uważa inaczej – donoszą dziennikarze OKO.press.

Osoba abp. Leszka Głódzia niewątpliwie wzbudza wiele emocji. Stojący na czele Archidiecezji Gdańskiej duchowny w sierpniu ma przejść na emeryturę. To właśnie w tej archidiecezji służyli księża, których oskarżono o popełnienie przestępstw seksualnych. Czy abp Głódź mógł wiedzieć o tym, co się dzieje na terenie jego jurysdykcji? Przed sądem, jak donosi portal OKO.press, kapłan zasłonił się niepamięcią w sprawie przestępstw seksualnych podległych mu księży. Utrzymywał, że nie miał żadnych informacji na temat tego, by w jego archidiecezji miało dziać się źle. Według dziennikarzy OKO.press sąd jednak nie uwierzył w słowa duchownego.

Jak donosi OKO.press, sąd wątpi w zapewnienia duchownego w dwóch sprawach. Pierwsza z nich dotyczy księdza oraz harcmistrza Wojciecha L. skazanego na sześć lat pozbawienia wolności za molestowanie dwóch chłopców na obozie harcerskim. Druga to sprawa ks. Marka L., który wiosną 2020 roku został skazany na 12 lat pozbawienia wolności za za dwukrotny gwałt na niepełnoletniej. W obu sprawach świadkiem był właśnie abp Głódź, który zapewniał, że nie wiedział o zachowaniu podległych mu księży. Według OKO.press jego działanie ograniczyło się do przeniesienia jednego z księży do innej parafii. Żadna ze spraw nie została zgłoszona do prokuratury.

Co ciekawe, jeden ze skazanych księży w czasie korespondencji z nieznanym użytkownikiem portalu dla homoseksualistów stwierdził, że metropolita gdański nie wyciągnął wobec niego żadnych konsekwencji – czytamy na OKO.press. Kiedy sąd zapytał hierarchę o tę sytuację, ten zasłonił się niepamięcią. – Sąd miał wątpliwości wobec niepamięci arcybiskupa – przekazał OKO.press mecenas Artur Nowak, pełnomocnik skrzywdzonych.

Słaba pamięć abp. Głódzia budzi wątpliwość nie tylko mecenasa. – Arcybiskup rządził żelazną ręką, więc księża się go bali. Zatajenie przed nim spraw, które mogą odbić się na diecezji budziło w nich strach – wyznały OKO.press osoby związane z kurią.

Przypomnijmy, że trójmiejscy wierni wystosowali apel do papieża Franciszka. Domagali się w nim wyciągnięcia konsekwencji wobec arcybiskupa i odwołania go z pełnionej posługi zanim odejdzie na emeryturę.
Źródło info i foto: Fakt.pl

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski nie wybrany członkiem Państwowej Komisji do spraw wyjaśniania przypadków pedofilii

Sejm powołał trzech członków państwowej komisji do spraw pedofilii. Zostali nimi: Hanna Elżanowska, Andrzej Nowarski oraz Barbara Chrobak. Wybór nie może zaskakiwać, bowiem większość sejmowa poparła kandydatów rekomendowanych wyłącznie przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Krajową Radę Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym. W głosowaniu przepadła m.in. kandydatura ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego.

W środę wieczorem Sejm powołał trzech członków Państwowej Komisji do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15. Większość sejmowa poparła kandydatury zgłoszone przez Prawo i Sprawiedliwość oraz Krajową Radę Prokuratorów przy Prokuratorze Generalnym.

W skład komisji weszli: Hanna Elżanowska, Andrzej Nowarski (oboje z rekomendacji PiS) oraz Barbara Chrobak (kandydatura wysunięta przez KRP). Poznaliśmy więc już nazwiska wszystkich jej członków. Wcześniej – z rekomendacji Rzecznika Praw Dziecka, prezydenta, premiera i Senatu – do komisji powołano: Błażeja Kmieciaka, Justynę Kotowską, Elżbietę Malicką i Agnieszkę Rękas.

Jak czytamy w uzasadnieniach kandydatur, Hanna Elżanowska jest psychologiem, psychoterapeutą, seksuologiem i wieloletnim pracownikiem Instytutu Psychologii KUL JP II. Pracuje również jako biegła sądowa w sprawach z udziałem dzieci i młodzieży. Jest specjalistką z zakresu pomocy dzieciom wykorzystywanym seksualnie.

Andrzej Nowarski to radca prawny z 15-letnim doświadczeniem zawodowym. Pełnił funkcje nadzorcze w organach nadzoru spółek kapitałowych. W lutym 2020 r. został Pełnomocnikiem Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego do spraw uprawnień artysty zawodowego.

Barbara Chrobak powołała do życia i prowadzi Fundację „Dobro Dziecka Cel Najwyższy”, której cele ukierunkowane są na pomoc dzieciom i rodzinom doświadczonym przez los. Jak informował „Dziennik Gazeta Prawna”, członkini Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry nie ma ani wykształcenia kierunkowego, ani tytułu naukowego, więc zgłoszenie jej nie byłoby możliwe, gdyby nie poprawka w tarczy antykryzysowej 3.0 i odznaczenie jej krzyżem zasługi.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Matka i dwóch mężczyzn zatrzymani w sprawie pedofilii

Kompletnie pijana matka 7-letniej dziewczynki oraz dwóch mężczyzn zostało zatrzymanych w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa na tle seksualnym na osobie nieletniej. Oficer prasowy olsztyńskiej policji Rafał Prokopczyk poinformował, że do przestępstwa na tle seksualnym miało dojść w gminie Olsztynek.

– W sobotę w godzinach wieczorno-nocnych policja otrzymała sygnał o możliwości popełnienia przestępstwa na szkodę nieletniej dziewczynki – poinformował Prokopczyk dodając, że dziewczynka ma 7 lat.

W związku z tym zdarzeniem policja zatrzymała kompletnie pijaną matkę 7-latki, która miała w chwili zatrzymania 3,5 promila alkoholu w organizmie, oraz dwóch dorosłych mężczyzn, z których jeden także był pijany, miał 1,5 promila.

– W tej sprawie wszczęte zostało śledztwo, ale z uwagi na delikatny charakter sprawy i dobro pokrzywdzonej dziewczynki nie będziemy informować o szczegółach sprawy – powiedział Prokopczyk. Dodał, że zarzuty zatrzymanym osobom będą przedstawiane, gdy wytrzeźwieją.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że w tej sprawie doszło do pedofilii, pokrzywdzona dziewczynka trafiła do szpitala, gdzie jest jej udzielana zarówno pomoc medyczna, jak i psychologiczna.
Źródło info i foto: onet.pl

Agnieszka Rękas wybrana członkiem Państwowej Komisji ds. pedofilii

W czwartkowym (2 lipca) głosowaniu Senat wybrał Agnieszkę Rękas na członka Państwowej Komisji do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15.

Zgodnie z ustawą, która weszła w życie we wrześniu ubiegłego roku, komisja do spraw wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 ma być organem „niezależnym od innych organów władzy państwowej” i składać się z siedmiu członków: trzech powołanych przez Sejm większością trzech piątych głosów, jednego powołanego przez Senat również większością trzech piątych głosów oraz po jednym członku powołanym przez: premiera, prezydenta i Rzecznika Praw Dziecka.

Powołana w czwartek przez Senat na członka tej komisji Agnieszka Rękas została zgłoszona przez senatorów KO, PSL i senatorów niezależnych; jest sędzią w stanie spoczynku. Wcześniej była sędzią w Sądzie Rejonowym, następnie w Sądzie Okręgowym w Częstochowie. Orzekała w Wydziale Karnym i Wydziale Karnym Odwoławczym. Była prekursorem mediacji w Polsce. Była też doradcą, a następnie głównym konsultantem do spraw prawnych Rzecznika Praw Dziecka, gdy funkcję tę pełnił Marek Michalak.

Na liście kandydatów zgłoszonych do Senatu, oprócz Rękas, byli również: Adam Czarnecki zgłoszony przez Stowarzyszenie „Możesz” na rzecz psychoprofilaktyki i rozwoju dzieci i młodzieży z siedzibą w Piastowie oraz Marian Jagielski zgłoszony przez Naczelną Radę Adwokacką. Agnieszka Widera-Wysoczańska zgłoszona przez Stowarzyszenie Pomocy Kobietom i Matkom „Eurydyka” zrezygnowała „z przyczyn osobistych” z kandydowania na stanowisko w trakcie czwartkowego posiedzenia Senatu – poinformował marszałek izby Tomasz Grodzki.

Dotychczas swoich przedstawicieli do komisji powołali prezydent – Justynę Kotowską, premier – Elżbietę Malicką oraz Rzecznik Praw Dziecka – Błażeja Kmieciaka.

W połowie czerwca sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka zarekomendowała wszystkich zgłoszonych do Sejmu kandydatów do komisji. Spośród nich Sejm wybierze trzech.

Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział powstanie państwowej komisji do badania przypadków pedofilii w maju ubiegłego roku po premierze filmu braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”, w którym przedstawione zostały przypadki wykorzystywania seksualnego małoletnich przez osoby duchowne.
Źródło info i foto: interia.pl