Gang wyprał w Polsce ogromne pieniądze. Szef grupy zatrzymany w Amsterdamie

Szef grupy przestępczej, która w Banku Spółdzielczym w Skierniewicach próbowała wyprać 1 miliard 400 milionów złotych z handlu narkotykami, został zatrzymany na lotnisku w Amsterdamie. To najważniejsza z zatrzymanych dotąd osób poszukiwanych w głośnym śledztwie prowadzonym przez dolnośląski wydział prokuratury krajowej. W grupie działało dwóch Polaków oraz trzech obcokrajowców. Zatrzymany na lotnisku w Amsterdamie mężczyzna był szefem grupy. Ma podwójne izraelsko-panamskie obywatelstwo. Mieszka w Panamie.

Narkotyki i ogromne pieniądze

Na lotnisku w stolicy Holandii zatrzymały go tamtejsze służby, które mają przekazać podejrzanego do Polski. W naszym kraju ma usłyszeć zarzuty kierowania grupą przestępczą, handlu narkotykami wartymi co najmniej 3 miliardy 400 milionów złotych i udział w praniu pieniędzy w kwocie nie mniejszej niż 1 miliard 400 milionów.

Na tę potężną kwotę śledczy natrafili w skierniewickim Banku Spółdzielczym latem zeszłego roku. Pieniądze były na kontach dwóch spółek, które nie prowadziły żadnej działalności. Konta służyły jedynie do międzynarodowych przestępczych operacji finansowych.

Według ustaleń śledczych, „brudne pieniądze” pochodziły z handlu narkotykami oraz w mniejszym stopniu z przestępstw tzw. oszustw internetowych (phishing). Były ukrywane za pomocą skomplikowanych transakcji bankowych, w ramach mechanizmu prania pieniędzy przy wykorzystaniu ogromnej ilości rachunków bankowych, w tym założonych i prowadzonych na terenie Polski, ale także w kilkudziesięciu innych krajach.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kardynał Stanisław Dziwisz: „Nie przyjmowałem pieniędzy”

Kardynał Stanisław Dziwisz w oświadczeniu dla włoskiej agencji Ansa stwierdził, że stawiane mu zarzuty są „zniesławiające” i mają na celu podważenie jego „pokornej” służby na rzecz Świętego Jana Pawła II. Zapewnił, że nigdy nie przyjmował pieniędzy. Włoska agencja Ansa przytoczyła w środę wieczorem oświadczenie byłego osobistego sekretarza polskiego papieża w reakcji na dokument „Don Stanislao” nadany przez TVN24.

Ocenił: postawiono tam „zniesławiające zarzuty, które mają zniszczyć służbę, pełnioną przeze mnie z pełną pokorą świętemu papieżowi, Janowi Pawłowi II”.

Nigdy, powtarzam – nigdy, nie przyjąłem pieniędzy w zamian za udział w mszach świętych; nigdy – podkreślam, nigdy nie dostałem pieniędzy, by ukrywać czyny czy fakty przeznaczone dla uwagi Ojca Świętego; nigdy i jeszcze raz nigdy nie wspierałem osób niegodnych w zamian za datki wpisane w jakąś perwersyjną logikę wymiany – oświadczył emerytowany metropolita krakowski.

Odnosząc się do filmu dokumentalnego wyemitowanego przez TVN24 stwierdził: „Już odrzuciłem w sposób najbardziej stanowczy insynuacje, które stały się szybko zniesławiającymi kalumniami”.

Ale ponieważ iskry spowodowane przez ten materiał przedostały się poza granice mojej umiłowanej ojczyzny, docierając także do Włoch i do Rzymu, pragnę odrzucić z równą stanowczością i z jeszcze większym oburzeniem złośliwe sugestie i zniesławiające oskarżenia – dodał kardynał Dziwisz.

Wyraził opinię, że w materiale telewizyjnym „łączą się z podstępną zręcznością migawki z życia kościelnego, fragmenty spraw niepołączonych ze sobą i nie do połączenia, epizody, które obiektywnie mają, o ile wiem, zupełnie inną dynamikę; wszystko przyprawione złośliwymi zarzutami kupczenia; tyleż skandaliczne, co bezpodstawne”.

Wielkoduszność i życzliwość wyniesione ze szkoły Świętego Jana Pawła II nie mogą pozwolić na jakiekolwiek manipulacje z czyjejkolwiek strony, choćby pod pretekstem szlachetnego obowiązku dziennikarskiego – zaznaczył kardynał Dziwisz.

Przypomniał, że przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski arcybiskup Stanisław Gądecki poprosił o powołanie niezależnej komisji, która wyjaśniłaby jego rolę jako osobistego sekretarza metropolity krakowskiego Karola Wojtyły, a potem już Jana Pawła II. Zapewnił, że popiera ten wniosek i dodał, że prosi o to, by dzięki temu potwierdzone zostało jego „przejrzyste i zawsze bezinteresowne postępowanie”.

Na zakończenie kardynał Dziwisz zaapelował do mediów o „pełnienie misji w sposób roztropny i mądry, aby opinia publiczna nie była dalej zatruwana insynuacjami wyrządzającymi szkodę honorowi i szacunkowi dla prawdy faktów”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Celowo spowodował 90 kolizji

Policjanci zatrzymali 27-latka, który specjalnie doprowadzał do kolizji drogowych w Warszawie. Spowodował ich ok. 90. Następnie wymuszał pieniądze od uczestników kolizji za poniesione szkody. 27-letni warszawiak znalazł nietypowy sposób na wymuszanie pieniędzy. Policjanci z Komendy Stołecznej Policji ustalili, że w ciągu ostatniego pół roku celowo doprowadził do kilkunastu kolizji drogowych. Jego terenem działania była głównie Praga Północ.

Mężczyzna celowo powodował stłuczki z innymi samochodami. Następnie wymuszał od ich uczestników pieniądze na poczet strat wynikających z uszkodzenia pojazdów. W zamian obiecywał, że nie będzie powiadamiał policji.

– Jak ustalili pracujący nad sprawą policjanci, 27-latek działając w ten sposób, doprowadził do około 90 zdarzeń drogowych, które były celowe i zaplanowane – przekazała Edyta Adamus z Komendy Stołecznej Policji. Mężczyzna działał również na szkodę różnych towarzystw ubezpieczeniowych, bezprawnie ubiegając się o odszkodowania, które mu się nie należały. Ich łączna kwota mogła wynieść około 250 tys. złotych.

27- latek zatrzymali policjanci ze stołecznego wydziału do walki z przestępstwami gospodarczymi. Został objęty policyjnym dozorem. Mężczyzna odpowie za oszustwo. Grozi mu kara ośmiu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: wawalove.wp.pl

Niepełnosprawny naciąga ludzi na ulicy. To znany policji oszust

Przy ulicy Świętojańskiej w Piasecznie mężczyzna poruszający się o kulach naciąga mieszkańców na pieniądze. Jak się okazuje to znany oszust z Piaseczna. Mężczyzna od lat naciąga ludzi w ten sam sposób. Porusza się o kulach i udaje niepełnosprawnego. Często przedstawia się jako Tomasz Jóźwiak. Ma około 170 cm wzrostu, szczupłą sylwetkę, siwe włosy i delikatnie ciemną karnację. Podaje się za byłego sportowca, szermierza. Wyłudza od ludzi pieniądze opowiadając przeróżne historyjki życiowe.

– Miałam z nim do czynienia. Twierdził, że zapomniał portfela i potrzebuje pożyczyć parę złotych, bo potrzebuje na jedzenie. Wyciągnął ode mnie 30zł – mówi pani Elżbieta. Jak się okazuje nie tylko ona padła ofiarą szermierza oszusta. – Myślałam, że jest chory, bo poruszał się o kulach. Dostał ode mnie 50 zł. Czuje się oszukana – tłumaczy oburzona pani Jola. Mieszkańcy przestrzegają przed kulawym naciągaczem, by nie dać się nabrać na jego historie.
Źródło info i foto: se.pl

Bydgoszcz: Sąd zasądził odszkodowanie od zakonu franciszkanów i byłego zakonnika na rzecz ofiary molestowania

Sąd Okręgowy w Bydgoszczy we wtorek zasądził 350 tysięcy złotych zadośćuczynienia od zakonu franciszkanów i byłego zakonnika Krzysztofa P. dla mężczyzny, który przed laty jako ministrant był molestowany przez tego duchownego.

Zasądzoną kwotę zadośćuczynienia Dom Zakonny Braci Mniejszych w Pakości koło Inowrocławia i były franciszkanin mają zapłacić solidarnie – zdecydował we wtorek Sąd Okręgowy w Bydgoszczy. Sprawa była związana z molestowaniem ministranta przez zakonnika, katechetę Krzysztofa P. znanego jako brat Seweryn w latach 2002-2006. Wyszła na jaw dzięki nauczycielowi, który zaniepokojony zachowaniem chłopca skłonił go do zwierzeń.

Krzysztof P. w styczniu 2008 roku został zatrzymany, a w styczniu 2009 roku został skazany przez sąd na 4,5 roku więzienia, a także otrzymał 10-letni zakaz pracy z nieletnimi. Po wyroku dekretem papieża został wydalony ze wspólnoty zakonnej. Z więzienia wyszedł w 2012 roku.

Obecnie dorosły mężczyzna, będący ofiarą molestowania, domagał się przed sądem cywilnym kwoty 3 milionów złotych od zakonu franciszkanów i 2 milionów złotych od sprawcy, a także 2,5 tysiąca złotych dożywotniej renty miesięcznie od pozwanych.

Sąd orzekł, że Dom Zakonny Braci Mniejszych w Pakości i były franciszkanin mają zapłacić solidarnie 350 tysięcy złotych wraz z odsetkami. Oddalił żądanie renty. W ocenie sądu nie ma dowodów, że przełożeni wiedzieli o przestępstwie Krzysztofa P., ale zakon ponosi odpowiedzialność z tego tytułu, że doszło do niego w ramach powierzonych zakonnikowi zdań. Sąd wskazał też, że pozwany, pod pozorem pomocy w problemach, nadużył jego zaufania. Wyrok jest nieprawomocny.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Oszust organizował „zbiórkę na szpitale”. Podszywał się pod ministra zdrowia i prezydenta Lublina

25-letni mieszkaniec Włodawy (Lubelskie) będzie odpowiadał za to, że podszywając się pod ministra zdrowia oraz prezydenta Lublina rozpoczął w internecie zbiórkę na szpitale w związku z pandemią. Grozi mu do ośmiu lat więzienia – poinformowała w piątek policja.

– 25-latek został zatrzymany przez policjantów zajmujących się zwalczaniem cyberprzestępczości z KWP w Lublinie i kryminalnych z Włodawy. Mężczyzna przyznał się do winy – poinformował kom. Andrzej Fijołek z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Według ustaleń policji 25-latek stworzył w internecie, m.in. na portalu społecznościowym, fałszywe profile i podszywając się najpierw pod ministra zdrowia a następnie prezydenta Lublina ogłosił zbiórkę pieniędzy na szpitale w związku z pandemią koronawirusa.

Grozi mu do 8 lat więzienia 
Policjant zaznaczył, że mężczyzna zdołał zebrać niewielką kwotę. Jak przypuszczają policjanci, prawdopodobnie zbiórka ogłoszona w internecie przez rzekomego ministra zdrowia była dla internautów niezbyt wiarygodna. Natomiast prezydent Lublina Krzysztof Żuk zawiadomił organy ścigania o fałszywym koncie i oszustwie, poinformował też internautów, że nie prowadzi żadnej zbiórki na szpitale.

W mieszkaniu 25-latka policjanci zabezpieczyli telefon komórkowy, który posłużył do dokonania przestępstwa. Mężczyzna został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Lublinie, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, gdzie usłyszał zarzuty oszustwa. Za zarzucane mu czyny grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Gruzja: Napastnik, który wziął zakładników w banku został aresztowany

Uzbrojony mężczyzna, który przez osiem godzin przetrzymywał w środę (21 października) zakładników w oddziale Banku Gruzji w Zugdidi na zachodzie kraju, domagając się 500 tys. dolarów okupu, został aresztowany przez policję – podała wieczorem telewizja publiczna. Wcześniej wypuścił trzy osoby, w tym kobietę w ciąży.

– W Zugdidi operacja specjalna zakończona. Policjanci wyprowadzili napastnika z podniesionymi rękami. Według posiadanych informacji sam oddał się w ręce policji – podała telewizja.

Poinformowano też, że wszyscy zakładnicy są już oswobodzeni, a napastnik został przewieziony w konwoju na posterunek policji.

Domagał się pół miliona dolarów

Zamaskowany sprawca ataku na bank, w wojskowym mundurze, z bronią automatyczną i ręcznym granatem, wziął jako zakładników 20 osób – pracowników banku i klientów. Domagał się 500 tysięcy dolarów i bezpiecznego wydostania się z budynku. Najpierw uwolnił kobietę w ciąży, a potem, w trakcie negocjacji, dwóch innych zakładników – informował wcześniej wiceszef gruzińskiego MSW Władimir Bortswadze.

MSW wszczęło śledztwo z artykułów dotyczących rozboju, bezprawnego posiadania i noszenia broni palnej oraz wzięcia zakładników.
Źródło info i foto: interia.pl

Konsultantka Stolicy Apostolskiej aresztowana w Mediolanie

Cecilia Marogna, konsultantka Stolicy Apostolskiej, została we wtorek aresztowana w Mediolanie na wniosek wymiaru sprawiedliwości Watykanu – podała agencja ANSA. Kobieta, przedstawiana jako ekspertka do spraw relacji dyplomatycznych, ma zarzut sprzeniewierzenia pieniędzy.

ANSA podała we wtorek wieczorem, że Cecilia Marogna została zatrzymana przez Gwardię Finansową na podstawie międzynarodowego nakazu aresztowania. Ma zostać przekazana wymiarowi sprawiedliwości Watykanu.

Wcześniej włoskie media informowały, że Marogna otrzymała pół miliona euro za współpracę z Sekretariatem Stanu, gdy zastępcą sekretarza był kardynał Angelo Becciu. W jednym z wywiadów przyznała, że było to doradztwo, a jej zadaniem było „rozwiązywanie problemów”.

Zapytana o pogłoski, według których wydała pieniądze Stolicy Apostolskiej także na zakupy, Marogna odpowiedziała: – Torebka była na przykład dla żony przyjaciela z Nigerii, który ma możliwość prowadzić dialog z prezydentem Burkina Fa.

Papież zmusił Becciu do ustąpienia

To kolejna odsłona skandalu finansowego za Spiżową Bramą, który jest opisywany w mediach, odkąd papież Franciszek zmusił we wrześniu kardynała Becciu do ustąpienia ze stanowiska prefekta Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych i pozbawił go praw wynikających z godności kardynalskiej.

Włoskiemu dostojnikowi zarzuca się udział w niejasnych transakcjach zakupu kosztownych nieruchomości w Londynie za setki milionów euro – także ze świętopietrza – oraz przelewanie watykańskich pieniędzy na firmy związane z jego rodziną na Sardynii. Kardynał Becciu powtarza, że nie dopuścił się żadnego przestępstwa, i twierdzi, że papież został „źle poinformowany” lub wręcz „zmanipulowany”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Były policjant oskarżony o śmierć George’a Floyda wyszedł z aresztu

Były policjant Derek Chauvin, oskarżony o zabójstwo Afroamerykanina George’a Floyda w Minneapolis, wpłacił w środę kaucję w wysokości jednego miliona dolarów i wyszedł z aresztu.

Śmierć Floyda 25 maja stała się zarzewiem bezprecedensowych protestów w Stanach Zjednoczonych i poza krajem. W trakcie zatrzymania Chauvin przez prawie 9 minut dusił Floyda, przyciskając mu szyję kolanem do ziemi i nie reagując na okrzyki mężczyzny, że ten nie może oddychać.

Chauvin został oskarżony o morderstwo drugiego stopnia, za co w Minnesocie grozi do 40 lat więzienia. Razem z nim sądzonych będzie trzech innych funkcjonariuszy biorących udział w zatrzymaniu.

Nie jest jasne, skąd Chauvin zdobył pieniądze na uiszczenie kaucji. Miał on możliwość wpłacenia kaucji w wysokości 1,25 miliona dolarów bez warunków lub 1 miliona dolarów z warunkami. Zgodnie z warunkami jego zwolnienia musi uczestniczyć we wszystkich rozprawach sądowych, nie może mieć bezpośredniego ani pośredniego kontaktu, w tym przez media społecznościowe, z członkami rodziny Floyda, nie może pracować w organach ścigania ani w ochronie i nie może posiadać amunicji do broni palnej.

Pozostali trzej funkcjonariusze wpłacili wcześniej kaucję w wysokości 750 000 dolarów. Cała czwórka oczekuje na proces, który ma się rozpocząć w marcu, lecz sędzia rozważa sądzenie ich osobno.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Pracownicy banku wyłudzali pieniądze od kredytobiorców. Są w rękach policji

Policja zatrzymała 12 byłych i obecnych pracowników jednego z banków, którzy mieli wyłudzać pieniądze od 109 kredytobiorców.

– Czynności realizowane były w ramach nadzorowanego przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku śledztwa dotyczącego doprowadzenia szeregu osób prywatnych oraz banków do niekorzystnego rozporządzenia mieniem – poinformowała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

W maju 2018 r. zarzuty w tej sprawie postawiono Darii Z., która pracowała jako pośrednik kredytowy, choć z żadnym bankiem nie miała podpisanej umowy pośrednictwa.

Klienci, którzy chcieli zaciągnąć kredyt konsumencki lub konsolidacyjny, podpisywali umowę z Darią Z.

– W poszczególnych przypadkach sposób jej postępowania był podobny, natomiast różna była sytuacja kredytobiorców. Podejrzana wprowadzała w błąd pokrzywdzonych co do warunków i charakteru zawieranych umów oraz podpisywanych dokumentów. Pokrzywdzeni nie otrzymali, bądź otrzymali niewielką część pieniędzy” – mówi prok. Wawryniuk.

Daria Z. została tymczasowo aresztowana. Postawiono łącznie 73 zarzuty doprowadzenia szeregu osób prywatnych, banków oraz instytucji pozabankowych do niekorzystnego rozporządzenia mieniem. Zarzuty dotyczą kredytów bądź pożyczek zaciągniętych przez 109 pokrzywdzonych na kwotę rzędu 10 milionów złotych.

Kobieta przyznała się do zarzucanych jej czynów. To jednak nie koniec sprawy, bo – jak ustalili śledczy – oszustwa na tę skalę nie byłyby możliwe, gdyby Darii Z. nie pomagali pracownicy banku.

– Zebrany w sprawie materiał pozwolił na postawienie zarzutów dwunastu osobom, które dotyczą ułatwiania aresztowanej wcześniej kobiecie popełniania przestępstw wyłudzenia kredytów na szkodę osób prywatnych oraz banków, jak również działania na szkodę banków poprzez nadużycie udzielonych im uprawnień, bądź ułatwiania podejrzanej popełniania przestępstw wyłudzenia kredytów – mówi oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku Karina Kamińska.

Podejrzanym grozi do 8 lat więzienia. Policja nie wyklucza kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: Money.pl