Polak zabity nożem w Niemczech

22-letni Krystian razem z Sebastianem M. często wyjeżdżali do Niemiec do pracy. Podczas jednej z imprez doszło do tragedii. Pijany 39-latek rzucił się na kolegę. Przyznał się do zabójstwa, a sąd skazał go na 5,5 roku więzienia. Krystian i Sebastian M. pochodzili z tych samych okolic z Podkarpacia. W Niemczech pracowali na budowie razem z innymi Polakami. Dramat rozegrał się podczas urodzin jednego z członków ekipy w listopadzie 2017 r. W nocy 39-latek zaatakował 22-latka nożem. Patrzył jak się wykrwawia – podaje „Fakt”.

Kilka godzin wcześniej znajomi wstawili wspólne zdjęcie na portalu społecznościowym. Sebastian M. przyznał się do zbrodni, ale nie potrafił wyjaśnić powodów morderstwa. W momencie zdarzenia był pijany, miał aż 3 promile alkoholu w organizmie. Niemiecki sąd uznał, że mężczyzna miał ograniczoną poczytalność.

Właśnie zapadł wyrok. 39-latek został skazany na 5,5 roku pozbawienia wolności. Część kary może odbyć w klinice odwykowej, bo jest alkoholikiem. Wyrok jest prawomocny. W rodzinnej miejscowości Krystiana są zaskoczeni decyzją sądu. – To żadna kara – mówią z rozgoryczeniem.
Źródło info i foto: wp.pl

Radny PiS miał spowodować kolizję po alkoholu. „To wujek prezydenta Dudy”

– Kierujący Volkswagenem Passatem uderzył w znak drogowy, a następnie w ogrodzenie posesji. Badanie alkomatem wykazało 0,9 promila alkoholu w organizmie – powiedziała polsatnews.pl kom. Aneta Wlazłowska z policji w Radomsku (Łódzkie). „Gazeta Radomszczańska” twierdzi, że kierowcą był Wiesław K., nowy radny powiatowy PiS. Prywatnie to wujek prezydenta Andrzeja Dudy – informuje portal radomsko24.pl.

Do zdarzenia doszło w piątek około godz. 14:30 przy ul. Grota Roweckiego w Radomsku.

– Kierujący Volkswagenem Passatem 64-latek uderzył w znak drogowy, a następnie w ogrodzenie posesji. Badanie alkomatem wykazało 0,9 promila alkoholu w organizmie – powiedziała polsatnews.pl kom. Aneta Wlazłowska z policji w Radomsku.

Jak dodała, świadkowie zdarzenia uniemożliwili mężczyźnie dalszą jazdę. 64-latek ma odpowiedzieć przed sądem. Mężczyźnie grozi kara do dwóch lat więzienia, zakaz prowadzenia pojazdów lub grzywna.

Złoży wniosek o rezygnację z mandatu radnego

„Gazeta Radomszczańska” informuje, że sprawcą kolizji był Wiesław K. – nowy radny powiatowy PiS kadencji 2018-2023.

Wiesław K. stwierdził w rozmowie z „Gazetą”, że przed zdarzeniem, o godz. 10, wziął leki, ponieważ walczy z krwiakiem, jednak „nie doczytał ulotki”. Mężczyzna miał wypić „naparsteczek alkoholu” i „nie sądził, że tak zadziała”. Jak informuje „Gazeta”, do kolizji doszło raptem 300 metrów od jego domu.

W piątek K. poinformował zarząd regionalny PiS, że w poniedziałek złoży wniosek o rezygnację z mandatu radnego. I nie ma to związku z piątkową kolizją, tylko z chorobą. Zapowiedział, że w sądzie przedstawi dokumentację lekarską i ma nadzieję na łagodny wyrok – twierdzi „Gazeta Radomszczańska”.

Kandydował w wyborach na prezydenta miasta

Wiesław K. był wieloletnim prezesem Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. W 2016 roku startował na prezydenta Radomska w przedterminowych wyborach. Przegrał wówczas w drugiej z Jarosławem Ferencem (KWW „Razem dla Radomska”). W tegorocznych wyborach samorządowych zdobył mandat do rady powiatu.

Mężczyzna to prywatnie wujek prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Andrzeja Dudy – informuje portal radomsko24.pl. Lokalna Telewizja NTL zamieściła na Facebooku filmik z momentu wypadku, który otrzymała od widza.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Pijany dwulatek trafił do szpitala w Bełchatowie. Miał we krwi prawie 2 promile alkoholu

Dwuletni chłopiec trafił do szpitala mając 1,8 promila alkoholu we krwi. Był pod opieką dziadka i wujka. Matka dziecka opisała w jaki sposób doszło do tej sytuacji.

We wtorek 13 listopada 2018 roku do jednego ze szpitali w Bełchatowie zostało przywiezione dziecko. – Trafiło do nas dziecko, które na izbę przyjęć przywiozła matka. Chłopczyk zataczał się i miał problemy ze świadomością – poinformowała Katarzyna Babczyńska, rzecznik prasowy bełchatowskiego szpitala. Dziecko było pijane. Miało we krwi 1,8 promila alkoholu.

Matka chłopca opisała w jaki sposób doszło do tej sytuacji. Opowiadała, że wraz ze swoją matką pojechała do lekarza. Dzieckiem mieli się zająć podczas jej nieobecności dziadek i wujek. Kiedy dziadek obsługiwał klientów w sklepie, chłopiec poszedł do wujka, którego niestety nie spotkał. Wtedy dziecko zainteresowało się butelką z wódką, którą prawdopodobnie pozostawił jeden z klientów. Po chwili dziadek poczuł od wnuka silny zapach alkoholu.

Chłopiec w jednym z bełchatowskich szpitali spędził noc podłączony do kroplówki. Odczuwał silne pragnienie. Jego stan był na tyle dobry, że następnego dnia opuścił placówkę.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Polski bus staranował blokadę policyjną we Włoszech. Kierowca był pijany

Pijany kierowca z Polski busem wjechał prosto w policyjny radiowóz. Mężczyzna, razem ze swoim kolegą, trafili do aresztu – podaje www.varesenews.it. Do zdarzenia doszło na autostradzie A36 między miejscowościami Solbiate i Mozzate. Policjanci ustawili blokadę, bo dostali informacje o szaleńczej jeździe renaulta po włoskiej autostradzie.

Po zbadaniu alkomatem okazało się, że 28-letni Polak i jego pasażer byli pijani. Mężczyźni trafili do więzienia.
Źródło info i foto: onet.pl

Pijany kierowca busa śmiertelnie potrącił rowerzystę i odjechał. Został zatrzymany

Policjanci z komendy w Namysłowie zatrzymali 36-letniego kierowcę busa podejrzanego o śmiertelne potrącenie rowerzysty. Mężczyzna wraz z pasażerem mieli nie udzielić pomocy rannemu i uciec z miejsca wypadku. Obaj zostali zatrzymani kilka godzin po zdarzeniu. Jak się okazało kierowca był pijany. Sąd aresztował go na dwa miesiące. Grozi mu do 12 lat więzienia.

Wieczorem, 12 października, policjanci z „drogówki” w Namysłowie (woj. opolskie) dostali zgłoszenie o potrąceniu rowerzysty. Świadkowie przekazali, że kierujący busem wraz z pasażerem uciekł z miejsca wypadku i nie udzielił pomocy rannemu mężczyźnie.

Samochód miał uszkodzone lusterko

Rowerzysta na skutek poniesionych obrażeń zmarł w szpitalu.

Jeszcze tej samej nocy funkcjonariusze ustalili nazwisko kierowcy samochodu, który miał być sprawcą wypadku. W miejscu jego zamieszkania mundurowi zabezpieczyli pojazd z uszkodzonym prawym lusterkiem, a kierowcę wraz z pasażerem zatrzymali i doprowadzili do komendy w Namysłowie.

Grozi mu 12 lat więzienia

Kierowca po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty: spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym, kierowania samochodem w stanie nietrzeźwości oraz nieudzielenia pomocy poszkodowanemu.

Sąd przychylił się do wniosku prokuratora i zastosował wobec mężczyzny dwumiesięczny areszt. Grozi mu do 12 lat więzienia i wieloletni zakaz prowadzenia pojazdów. Pasażer busa usłyszał zarzut nieudzielenia pomocy rannemu w wypadku rowerzyście. Jak ustalili śledczy, w chwili wypadku był trzeźwy. Grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Pijany proboszcz wjechał w osobówkę

7 października w okolicach ronda na ul. Norwida w Sosnowcu doszło do kolizji dwóch pojazdów. 59-letni proboszcz parafii Podwyższenia Św. Krzyża w Sosnowcu-Środuli Ryszard R. w momencie opuszczania skrzyżowania, wjechał na przeciwległy pas ruchu i zderzył się z prawidłowo jadącym volkswagenem. Jak ustaliła policja – sprawca kolizji był pijany! Miał ponad 2 promile alkoholu.

O szczegóły zdarzenie, do którego doszło wieczorem 7 października w Środuli, zapytaliśmy oficer prasową asp. szt. Sonia Kepper KMP w Sosnowcu. Według ustaleń policjantów, wypadek spowodował 59-letni kierowca skody. Jak się okazało był nim proboszcz parafii Podwyższenia Św. Krzyża w Sosnowcu. Badanie wykazało, że Ryszard R. prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Miał ponad 2 promile.

Oficer prasowa przekazała, że w kolizji nie została ranna żadna osoba. Pijanemu kierowcy zatrzymano natomiast prawo jazdy – On sam został wezwany celem wykonania dalszych czynności w późniejszym terminie – powiedziała asp. szt. Sonia Kepper. Za kierowanie samochodem pod wpływem, księdzu Ryszardowi R. grozi do dwóch lat pozbawienia wolności.

Konsekwencje wobec duchownego wyciągnęli już jego przełożeni z zakonu Księży Sercanów. Ksiądz Sławomir Knopik SCJ poinformował, że „z żalem przyjęli informację o wypadku, którego sprawcą był proboszcz z Sosnowca-Środuli”. – „Zaistniała sytuacja zasługuje na najwyższe potępienie i absolutnie nie powinna się wydarzyć. Zapewniam o modlitwie w intencji osoby poszkodowanej w tym wypadku, jak jej bliskich” – przekazał ksiądz Knapik.

Obiecał, że duchowny poniesie „wszelkie konsekwencje przewidziane prawem karnym, a także kanonicznym”. W trybie natychmiastowym podjęto decyzję o jego odwołaniu z urzędu proboszcza. Ksiądz Ryszard R. został również „zobowiązany do podjęcia specjalistycznej terapii”.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Kompletnie pijany kierowca staranował 8 aut we Wrocławiu

Osiem rozbitych aut, uszkodzona przyczepa samochodowa, znak drogowy i słup oświetleniowy. Taki widok zastali mieszkańcy jednego z wrocławskich osiedli przy ul. Pereca, których około piątej nad ranem obudził ogromy huk. Sprawca uciekł z miejsca zdarzenia, ale po pewnym czasie wrócił i oddał się w ręce policji. Badanie wykazało u niego niemal 2,5 promila alkoholu w organizmie.

– Usłyszałem tylko łoskot, wyjrzałem przez okno, ale nic się nie działo. Tylko jeden samochód pod drzewem miał alarm włączony, więc położyłem się spać – relacjonował w rozmowie z TVN24 pan Jerzy, właściciel jednego ze zniszczonych aut.

Dopiero rano właściciel auta dowiedział się co się wydarzyło. – Przyszedł szwagier i mówi, że moje auto jest całe rozbite i nadaje się do kasacji – opowiadał mężczyzna. Jego samochód stracił koło, nadkole, część drzwi i szybę.

Sprawca pojawił się w trakcie wykonywania czynności przez policję. Oświadczył, że to on kierował pojazdem. Został zatrzymany. 29-latek nie zgodził się na badanie alkomatem, dlatego został przetransportowany na komendę. Badanie wykazało u niego niemal 2,5 promila alkoholu w organizmie. Od mężczyzny pobrano też krew do badań, by sprawdzić, czy nie był pod wpływem środków odurzających.

Mężczyzna uszkodził osiem zaparkowanych na poboczu pojazdów, przyczepkę samochodową, słup oświetleniowy i znak drogowy. BMW, którym dokonał zniszczeń, znaleziono na sąsiedniej ulicy. Miał tylko trzy koła, czwarte leżało w pobliżu rozbitych aut.
Źródło info i foto: Fakt.pl

16-latek z Aleksandrowa Kujawskiego podejrzany o zabójstwo ojca

Policjanci z Aleksandrowa Kujawskiego zatrzymali pijanego 16-latka, który podczas awantury wbił nóż w klatkę piersiową swojego ojca. Chłopak najbliższe miesiące spędzi w schronisku dla nieletnich.

Do zdarzenia doszło w jednym z domów w Aleksandrowie. Śledczy ustalili, że wywiązała się tam ostra kłótnia, w której uczestniczyli syn i ojciec. W pewnym momencie ten pierwszy chwycił za nóż i ugodził 58-latka w klatkę. Ranny został zabrany do szpitala. Przeżył, ale nastolatkowi i tak grożą teraz bardzo poważne konsekwencje prawne.

– Był pijany. Miał blisko promil alkoholu w organizmie – mówi Marta Błachowicz z aleksandrowskiej policji. – Został zatrzymany i trafił do policyjnej izby dziecka. Wczoraj sąd rodzinny wydał postanowienie o umieszczeniu go w schronisku dla nieletnich. Zadecydował też, że zatrzymany będzie odpowiadał za usiłowanie zabójstwa.

To kolejny tego typu incydent w Kujawsko-Pomorskiem w ostatnich dniach. Ledwie tydzień temu Polskę zszokowała informacja o pijanym 14-latku, który w środku nocy zaatakował nożem zupełnie przypadkowego przechodnia w centrum Bydgoszczy. Według ustaleń śledczych miał ochotę kogoś zabić i padło na 44-latka. Jego życie uratowali okoliczni mieszkańcy, którzy tamowali krew do przyjazdu karetki.

Chłopiec był już wcześniej wielokrotnie notowany. Policjanci doskonale go znali. Mieszkał w centrum Bydgoszczy. Najbliższe miesiące spędzi w schronisku dla nieletnich, a najbliższe lata być może w zakładzie psychiatrycznym lub poprawczaku.
Źródło info i foto: onet.pl

Zatrzymano podejrzanego o potrącenie interweniującego policjanta

Kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności grozi mężczyźnie podejrzanemu o to, że jadąc w stanie nietrzeźwości nie zatrzymał się do kontroli drogowej, a podczas pościgu celowo potrącił interweniującego policjanta. Zatrzymany usłyszał łącznie 8 zarzutów. Trafił na 3 miesiące do aresztu.

Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu otrzymał telefoniczne zgłoszenie o nietrzeźwym kierowcy jadącym samochodem osobowym w kierunku miasta. Patrol szybko zlokalizował wskazane w zgłoszeniu auto i dając kierowcy sygnały dźwiękowe i świetlne chciał zatrzymać pojazd do kontroli. W reakcji na nie kierowca zaczął uciekać wjeżdżając na osiedle domów jednorodzinnych. W pewnym momencie samochód zatrzymał się, jeden z policjantów podbiegł i wtedy kierowca gwałtownie ruszył potrącając celowo interweniującego funkcjonariusza. Patrol kontynuował pościg, w wyniku którego 40-latek został zatrzymany.

Sprawdzenie stanu trzeźwości potwierdziło, że mieszkaniec powiatu bolesławieckiego kierował mając w organizmie promil alkoholu. Okazało się także, że 40-latek ma na swoim koncie jeszcze inne zdarzenia. Zatrzymany usłyszał łącznie 8 zarzutów. Oprócz tego dotyczącego czynnej napaści na policjanta poprzez uderzenie go kierowanym przez siebie samochodem, podejrzany odpowie za niezatrzymanie się na wezwanie Policji oraz kierowanie pojazdem w stanie nietrzeźwości. Poza tym mężczyzna usłyszał zarzuty w innych toczących się już sprawach o kierowanie gróźb oraz naruszenie nietykalności świadka w celu zmuszenia go do zmiany zeznań, groźby i kradzież mienia o wartości ponad 800 złotych oraz dokumentów na szkodę innej osoby, a także zniszczenie pojazdu.

Wobec zatrzymanego sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztu na okres 3 miesięcy. 40-latkowi za popełnione czyny grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Były komendant policji z Łodzi był tak pijany, że wjechał w drzewo

Były szef Komendy Miejskiej Policji w Łodzi uderzył audi w drzewo, po czym zawisł nad przydrożnym rowem – informuje „Gazeta Wyborcza”. 48-letni Piotr B. próbował jeszcze wyjechać z rowu, kiedy zatrzymali go funkcjonariusze z Włocławka. Po badaniu alkomatem okazało się, że miał w organizmie 1,7 promila alkoholu. Do zdarzenia doszło ok. godziny 23:30, w nocy z soboty na niedzielę. Ponieważ zatrzymany to policjant, na miejscu czynności wykonywał prokurator, który zlecił też badanie krwi.

Były komendant przyznał się do zarzucanych mu czynów, zapewnił, że chce dobrowolnie poddać się karze. Grozi mu kara pozbawienia wolności do dwóch lat oraz pozbawienia prawa jazdy na trzy lata. Będzie też musiał przekazać pięć tysięcy złotych na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

„Przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu”

– Przesłuchany w charakterze podejrzanego przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, złożył wyjaśnienia i wyraził wolę dobrowolnego poddania się karze – powiedział prokurator Arkuszewski w rozmowie z „Expressem Ilustrowanym”.

48-letni funkcjonariusz usłyszał już zarzut prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości.

Piotr B. w policji służy od 1992 r. Szefem łódzkiej komendy został w 2012 r., a 4 lata później został szefem policji w Pabianicach. Z funkcji tej został odwołany po niespełna roku, w kwietniu 2017 r. Od tego czasu pozostawał do dyspozycji komendanta wojewódzkiego.

B. został zawieszony w czynnościach służbowych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl