63-latek zaatakował kolegę siekierą. Usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa

Jak poinformował rzecznik wołomińskiej policji, do zdarzenia doszło kilka dni temu w podwarszawskich Markach. – Policjanci zostali powiadomieni przez centrum powiadamiania ratunkowego o mężczyźnie, który miał doznać obrażeń głowy zadanych siekierą – powiedział asp. szt. Sitek.

– Do zdarzenia miało dojść podczas awantury w pomieszczeniu zajmowanym przez jednego z jej uczestników. Poszkodowany z poważnymi obrażeniami ciała został przetransportowany do jednego z warszawskich szpitali – przekazał policjant.

Wskazał, że ustalenia miejscowych funkcjonariuszy wskazały, że między dwoma mężczyznami doszło do kłótni, w trakcie której 63-latek uderzył siekierą swojego kolegę w głowę. – Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Badanie stanu trzeźwości wykazało u niego ponad 1,2 promila alkoholu – podał.

Zatrzymany 63-latek po wytrzeźwieniu usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu zagrażającego życiu innej osobie. Decyzją Sądu Rejonowego w Wołominie 63-latek został tymczasowo aresztowany na trzy miesiąca.

Za zarzucane mu czyny może grozić kara 25 lat więzienia albo dożywocie.
Źródło info i foto: onet.pl

Starachowice: Obywatelskie zatrzymanie pijanego kierowcy

Ponad 2 promile alkoholu w organizmie miał kierowca, którego w Starachowicach zatrzymali jadący za nim kierujący i pasażerowie samochodu dostawczego. Zatrzymanemu 55-letniemu mieszkańcowi Wąchocka grozi do 2 lat więzienia i co najmniej 3-letni zakaz prowadzenia pojazdów – poinformowała w piątek podkomisarz Monika Żabicka, oficer prasowa starachowickiej policji.

„Uznali, że prowadzący może być nietrzeźwy”

– Do zatrzymania pijanego kierowcy doszło w czwartkowe przedpołudnie. Mężczyźni podróżujący dostawczym iveco zauważyli dziwnie poruszającą się skodę już w Wąchocku. Uznali, że prowadzący może być nietrzeźwy. W pobliżu jednej ze stacji paliw 55-latek wykonał gwałtowny manewr hamowania, a następnie, chwiejąc się na nogach, wyszedł z auta – relacjonowała Żabicka.

Jeden z pasażerów iveco chciał uniemożliwić dalszą jazdę pijanemu mężczyźnie. Jednak ten ponownie wsiadł do samochodu i ruszył w kierunku Starachowic. – W Starachowicach 55-latek ponownie gwałtownie się zatrzymał i znowu opuścił auto. Pasażerowie iveco wykorzystali okazję. Zatrzymali 55-latka i wezwali policjantów – dodała oficer prasowa.

Jak się okazało, skodę prowadził 55-letni mieszkaniec Wąchocka. Badanie alkomatem wykazało, że miał on ponad dwa promile alkoholu w organizmie. – Policjanci zatrzymali mu prawo jazdy, a po wykonanych czynnościach został zwolniony – dodała Monika Żabicka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Pijany proboszcz jednej z parafii w Lesznie jechał pod prąd

Nie dość, że mając trzy promile alkoholu we krwi, wsiadł za kierownicę, to jeszcze jechał pod prąd! A powinien być wzorem do naśladowania, bo jest proboszczem jednej z parafii w Lesznie (woj. wielkopolskie). Ks. Robert K. (52 l.) za swój pijacki rajd odpowie teraz przed sądem.

Policjanci przecierali oczy ze zdumienia, gdy podczas patrolu zobaczyli samochód jadący pod prąd jedną z ulic Leszna. Zatrzymał się dopiero przed autobusem miejskim. Niewiele brakowało, by prowadzący auto ksiądz się z nim zderzył i doprowadził do tragedii!

Gdy policjanci zatrzymali nieodpowiedzialnego duchownego, nie mieli wątpliwości, że trzeba sprawdzić jego trzeźwość. – Badanie alkomatem wykazało, że miał ponad trzy promile – mówi Daria Żmuda z policji w Lesznie.

Po wylegitymowaniu okazało się, że pijanym kierowcą jest sam proboszcz pobliskiej parafii na leszczyńskim Zaborowie! Teraz musi się liczyć z karą wymierzoną nie tylko przez sąd, ale także przez władze kościelne.

– Z pewnością zachowanie księdza jest naganne i należy piętnować każdego pijanego kierowcę. Jeszcze nie zapadła decyzja dotycząca konsekwencji wobec księdza, ale sprawa będzie przez kurię traktowana poważnie – zapewnia Fakt ks. Maciej Szczepaniak, rzecznik kurii metropolitalnej w Poznaniu.

Ksiądz Robert K. szybko nie wsiądzie za kierownicę, bo policjanci zabrali mu prawo jazdy, a auto odholowali na policyjny parking. Z kolei parafianie muszą być gotowi na to, że może im się zmienić proboszcz.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Pijany 28-latek zaatakował młotkiem dwie kobiety. Jedna z nich nie żyje. Nowe szczegóły brutalnej zbrodni

Ten koszmar rozegrał się rankiem 6 marca w Brzydowie pod Ostródą (woj. warmińsko-mazurskie). Pijany 28-latek wtargnął do domu sąsiadek: 43-letniej matki i 20-letniej córki. Najpierw zaatakował młotkiem i nożem starszą, a potem młodszą, która pospieszyła z pomocą matce. 43-latka zmarła, a jej córka trafiła do szpitala. Prokuratura ujawniła nowe informacje dotyczące tej krwawej zbrodni.

Kobiety napadnięto w ich domu w Brzydowie pod Ostródą. Jak podała „Gazeta Ostródzka” 28-latek mieszkał w tej samej wsi. Znał obie kobiety, ale nie utrzymywał z nimi kontaktu. Bliscy wykluczyli, by chodziło o zawód miłosny.

43-latka i jej córka mieszkały same. Budynek obok ich domu, zajmował brat zamordowanej. W chwili tragedii był w pracy. Pogotowie i policję wezwali pozostali członkowie rodziny.

28-latek zaatakował około godziny 7. Wtargnął do środka i rzucił się na starszą kobietę. Katował ją młotkiem i dźgał nożem. Kiedy córka usłyszała krzyki matki, pobiegła jej na pomóc. Próbowała powstrzymać mordercę, przez co sama została ranna. Jej stan był tak ciężki, że musiano ją reanimować. Zdołała jednak wskazać sprawcę.

Nie trwało długo, a podejrzany wpadł w ręce policji. Ponieważ był pijany (miał około 2,5 promila), nie można go było przesłuchać. Po wytrzeźwieniu przyznał się do winy. Sąd zdecyduje czy trafi do aresztu. Śledczy nie podają, jakie były motywy napaści i zabójstwa.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Brzeg: Pościg za pijanym kierowcą. W aucie było 7 osób

Łamał przepisy drogowe, prowadził pod wpływem alkoholu, a na dokładkę w aucie osobowym przewoził sześć osób. Młodemu kierowcy z Brzegu na Opolszczyźnie grozi teraz do pięciu lat więzienia.

Policjanci, patrolując w środku nocy centrum miasta, zauważyli opla wjeżdżającego pod zakaz ruchu. Uruchomili sygnały świetlne i dźwiękowe, dali wyraźny znak kierowcy do zatrzymania się. Ten jednak zignorował polecenie i zaczął uciekać. Rozpoczął się pościg.

Siedem osób w samochodzie

– Siedzący za kierownicą samochodu mężczyzna nadal lekceważył polecenie i uciekał ulicami miasta. Po drodze łamał niemal wszystkie przepisy drogowe. Zignorował znak stop, wyprzedzał inne pojazdy na podwójnej ciągłej linii, a sposób jego jazdy wskazywał, że może być pod wpływem alkoholu. Pościg trwał kilkanaście minut i zakończył się zatrzymaniem mężczyzny kilkanaście kilometrów za miastem – informuje Patrycja Kaszuba, rzecznik brzeskiej policji.

Przypuszczenia funkcjonariuszy potwierdziły się. 22-letni kierowca był nietrzeźwy – miał w organizmie promil alkoholu, a ponadto złamał czteroletni sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.

– Okazało się też, że pojazdem podróżowało łącznie siedem osób – dodaje Kaszuba.

Za kierowanie pod wpływem alkoholu, złamanie zakazu prowadzenia pojazdów i niezatrzymanie się do kontroli 22-latkowi grozi do pięciu lat więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Katowice: Pijany Ukrainiec staranował osiem aut

Pijany kierowca staranował w centrum Katowic osiem zaparkowanych przy drodze samochodów. Mężczyzna miał ponad dwa promile alkoholu w organizmie. Policję o zdarzeniu powiadomili świadkowie. Zatrzymany mężczyzna to 52-letni obywatel Ukrainy, który mieszka na Śląsku.

Do zdarzenia doszło w ścisłym centrum Katowic. Kierujący w pewnym momencie wypadł z jezdni i z dużą prędkością uderzył w rząd zaparkowanych samochodów. Na szczęście nikt nie został ranny. Mężczyźnie grozi nawet do dwóch lat pozbawienia wolności, kara grzywny oraz zatrzymanie prawa jazdy. Sprawca będzie musiał również zapłacić za naprawę uszkodzonych aut.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Pijany 31-latek z Grójca ukradł karetkę sprzed szpitala

31-letni pijany mężczyzna, który nie czekając na badania opuścił szpital w Grójcu, postanowił, że do domu wróci samochodem, a konkretnie karetką pogotowia. Kilka godzin później wpadł ambulansem do rowu. Mężczyzna został zatrzymany w związku z kradzieżą karetki i jazdą w stanie nietrzeźwości

Jak relacjonuje Gazeta.pl komisarz Agnieszka Wójcik z Komendy Powiatowej Policji w Grójcu, w niedzielę rano przed 6:00 dyżurny grójeckiej komendy policji otrzymał zgłoszenie o zdarzeniu drogowym pod Jasieńcem na terenie powiatu grójeckiego. W tym czasie otrzymano również zgłoszenie dotyczące kradzieży karetki sprzed szpitala. Gdy policjanci dotarli na miejsce, zastali karetkę leżącą w rowie oraz 31-letniego mężczyznę.

Ze wstępnych ustaleń wynika, że mężczyzna po 1:00 w nocy trafił do szpitala w Grójcu z obrażeniami głowy. Nie czekając na badania, postanowił opuścić szpital. Prawdopodobnie w tym czasie zabrał również kluczyki i karetkę sprzed szpitala. Mieszkaniec powiatu sierpeckiego został zatrzymany w związku z podejrzeniem kradzieży karetki oraz kierowania w stanie nietrzeźwości. Miał ponad 2 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Dokładne okoliczności zdarzenia badają policjanci z Grójca.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Przedłużone śledztwo ws. dziennikarza Kamila Durczoka

Śledztwo w sprawie oszustwa i sfałszowania weksla, w którym podejrzany jest znany dziennikarz telewizyjny Kamil Durczok, zostało przedłużone do końca lutego – poinformowała we wtorek prokurator Katarzyna Żołna z Prokuratury Regionalnej w Katowicach.

Znany dziennikarz został zatrzymany 2 grudnia. Prokurator przedstawił mu zarzuty podrobienia dokumentów, umożliwiających uzyskanie kredytu i przedłożenia ich w banku oraz doprowadzenia banku do niekorzystnego rozporządzenia mieniem wielkiej wartości.

Prokuratura wnioskowała w tej sprawie o areszt, sąd nie uwzględnił tego wniosku.

Zarzuty wobec Durczoka dotyczą podrobienia weksla i dokumentów towarzyszących zabezpieczeniu kredytu hipotecznego na blisko trzy mln zł z sierpnia 2008 r. Prokuratura zarzuca Durczokowi oszustwo oraz przestępstwo dotyczące m.in. podrobienia papieru wartościowego, jakim jest weksel. Może za to grozić kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat pięciu albo kara 25 lat.

Oświadczenie dziennikarza

W ostatnich dniach Kamil Durczok ujawnił na Twitterze, że zmaga się z chorobą alkoholową.

„Choroba alkoholowa to potwór. Atakuje, kiedy uważamy się za wszechsilnych. I pokazuje, że nie ma mocnych. Jestem alkoholikiem. Nie piję czwarty miesiąc” – napisał 12 stycznia.

Nie tylko sprawa weksla

Dziennikarz jest też podejrzany w innej sprawie. Chodzi o sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, prowadzonej przez Prokuraturę Okręgową w Piotrkowie Trybunalskim.

Pod koniec lipca na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim Durczok uczestniczył w kolizji na remontowanym odcinku trasy. Jak się okazało, dziennikarz miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Trafił do policyjnej izby zatrzymań. Po wytrzeźwieniu został przewieziony do piotrkowskiej prokuratury rejonowej, gdzie usłyszał dwa zarzuty: sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, którego dopuściła się osoba będąca w stanie nietrzeźwości, oraz kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości.

Grozi za to do 12 lat więzienia. Durczok przyznał się tylko do jazdy pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: interia.pl

Wielkopolska: 23-latek dźgnął matkę nożem. Usłyszał zarzuty

23-letni mieszkaniec gminy Żelazków usłyszał zarzut narażenia swojej matki na bezpośrednie zagrożenie utraty życia. Za to przestępstwo grozi mu do 3 lat więzienia. Do zdarzenia doszło 23 grudnia w gminie Żelazków (Wielkopolskie). Podczas awantury domowej młody mężczyzna dźgnął swoją matkę nożem w klatkę piersiową. – Powstałe obrażenia biegły zakwalifikował jako naruszające czynności narządu ciała na okres poniżej siedmiu dni – informuje rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler.

23-latek zaatakował matkę po pijanemu. W momencie zatrzymania przez policję podejrzany miał w organizmie 1,3 promila alkoholu. Prokurator przedstawił mężczyźnie zarzut spowodowania uszczerbku, jak również narażenia na bezpośrednią utratę życia lub zdrowia. Wystąpił też do Sądu Rejonowego w Kaliszu z wnioskiem o zastosowanie trzymiesięcznego aresztu.

– Pod uwagę wzięto charakter zdarzenia oraz skalę agresji, która występowała wcześniej w zachowaniu tego mężczyzny. Celem jest także zachowanie prawidłowego toku postępowania i zapewnienie bezpieczeństwa pokrzywdzonej – argumentował prokurator Meler.
Źródło info i foto: wp.pl

Jest wniosek o areszt dla Kamila Durczoka

Katowicka prokuratura zamierza wystąpić z wnioskiem o areszt dla Kamila Durczoka. Znany dziennikarz radiowy i telewizyjny jest podejrzany o oszustwo i podrobienie weksla. Pismo w tej sprawie jeszcze we wtorek ma trafić do sądu. Durczokowi może grozić nawet 25 lat więzienia.

– Z uwagi na treść wyjaśnień, które zdaniem prokuratora wymagają zweryfikowania, a również z uwagi na grożącą surową karę za czyn zarzucany podejrzanemu, który stanowi samoistną przesłankę do stosowania środków zapobiegawczych, prokurator zdecydował się skierować wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania – powiedziała dziennikarzom rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Katowicach Agnieszka Wichary po przesłuchaniu podejrzanego.

Jak dodała, wniosek o aresztowanie Durczoka na trzy miesiące ma trafić do katowickiego sądu jeszcze we wtorek.

Kamil Durczok został w poniedziałek zatrzymany w śledztwie dotyczącym fałszerstwa weksli i doprowadzony wieczorem do prokuratury celem postawienia zarzutów. Byłego dziennikarza zatrzymali w Katowicach funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji. Wieczorem został on doprowadzony do Prokuratury Regionalnej.

Przypomnijmy. Weksle, o których spekulują media, pochodzą sprzed lat. W 2009 r. Dziennikarz miał złożyć w banku poręczenia odpowiednio na kwotę ok. 2 mln franków szwajcarskich i ok. 300 tys. zł. Dokumenty zawierały podpis Durczoka i jego ówczesnej żony. Sprawa wyszła na jaw, gdy bank zwrócił się do Marianny Durczok z wezwaniem do wykupu weksla, który nie został opłacony przez kredytobiorcę. W lipcu 2019 roku, adwokaci byłej żony Durczoka mieli złożyć zawiadomienie, iż to nie jej podpis znajduje się na dokumencie.

Urodzony w 1968 roku Kamil Durczok to były wieloletni dziennikarz TVP i TVN. Od 1 maja 2006 do 10 marca 2015 był redaktorem naczelnym i prowadzącym Faktów w TVN. 10 marca 2015 roku, po publikacjach tygodnika „Wprost”, które stawiały Durczoka w bardzo złym świetle, TVN rozstał się z nim za porozumieniem stron. W latach 2016-2019 D. był redaktorem naczelnym portalu Silesion.pl.

W lipcu 2019 roku Kamil D. został zatrzymany przez policję po spowodowaniu kolizji na A1 pod Piotrkowem, gdy prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Miał 2,6 promila.
Źródło info i foto: Fakt.pl