Łódzkie: Pijany jeździł czołgiem po ulicach Pajęczna. 49-latek zatrzymany przez policję

Mieszkańcy Pajęczna (Łódzkie) zaalarmowali policjantów, że po ulicach miasta jeździ czołg. Funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce zatrzymali 49-letniego kierowcę, który kierował 36-tonowym czołgiem. Mężczyzna miał promil alkoholu w wydychanym powietrzu.

Do zdarzenia doszło ok. godz. 22 w czwartek. Kierowca został zatrzymany przez policję. Teraz czeka na przesłuchanie. Czołg z kolei został odholowany na policyjny parking.
Źródło info i foto: Fakt.pl

5-latek postrzelony przez pijanego policjanta na Ukrainie

Na Ukrainie zmarł pięcioletni chłopiec postrzelony przez pijanego policjanta. Dziecko przez kilka dni walczyło o życie, ale nie udało się go uratować. Policjanci początkowo twierdzili, że chłopiec upadł i uderzył się w głowę, dopiero później przyznali, że doszło do postrzelenia. W mieście Perejesław Chmielnicki na Ukrainie doszło do tragicznego zdarzenia. Pięcioletni Cyryl zmarł w wyniku postrzelenia w głowę. Został postrzelony, gdy bawił się na placu zabaw.

Perejesław Chmielnicki. 5-letni chłopiec postrzelony przez policjanta

Jak podaje Radiosvoboda.org, 31 maja dwóch policjantów zrobiło sobie przerwę podczas służby, podczas której zabawiali się strzelaniem do puszek. Obaj byli kompletnie pijani i w pewnym momencie kula poleciała w kierunku pobliskiego placu zabaw, na którym był pięcioletni Cyryl razem z babcią. Kula trafiła w głowę chłopca. Dziecko natychmiast trafiło do szpitala, gdzie przez kilka dni walczyło o życie – niestety pięciolatek zmarł w poniedziałek.

Z pierwotnego raportu policyjnego wynikało, że chłopiec nabawił się poważnego urazu głowy, ponieważ upadł i się uderzył. Lekarze szybko stwierdzili jednak, że chłopiec został postrzelony, co potwierdzili specjaliści z Państwowego Biura Śledczego. To właśnie oni ustalili, że w sprawę zamieszani są dwaj wspomniani wcześniej funkcjonariusze. Mężczyźni przyznali się do winy, ale nie potrafią stwierdzić, który z nich oddał śmiertelny strzał – byli zbyt pijani, aby to wiedzieć.

W poniedziałek ukraińskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych poinformowało, że policjanci zostali zawieszeni w obowiązkach. Resort dodaje, że mężczyzna, który jest podejrzany o postrzelenie pięcioletniego chłopca został zatrzymany i umieszczony w tymczasowym areszcie. Początkowo chciano oskarżyć mężczyzn o chuligaństwo i nieumyślne spowodowanie poważnego uszczerbku na zdrowiu, ale po interwencji prokuratora generalnego Jurij Łucenko czyn przekwalifikowano na celowe morderstwo. „To, co się stało, jest niezgodne z przysięgą i godnością funkcjonariusza policji. Liczymy na najcięższą karę dla sprawców” – dodał Siergiej Knyazev, szef ukraińskiej policji.

Tego samego dnia prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski złożył rodzinie chłopca kondolencje i zapewnił, że osobiście dopilnuje tego, aby sprawcy zostali surowo ukarani za to, co zrobili. „Nic nie może być pocieszeniem dla rodziców i bliskich, ale jako prezydent i ojciec chcę zapewnić, że zrobię wszystko, żeby winni zostali sprawiedliwie ukarani” – powiedział.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policyjny pościg za pijanym 26-latkiem na Dolnym Śląsku. Pościg zakończył się na dachu budynku

Na dachu budynku gospodarczego zakończył się policyjny pościg za 26-latkiem w Jedlinie-Zdrój (województwo dolnośląskie). Mężczyzna kierował samochodem pod wpływem alkoholu i narkotyków, nie miał też prawa jazdy i był poszukiwany za inne przestępstwa. Policjanci z Dolnego Śląska informują, że pościg za 26-letnim kierowcą rozpoczął się w Jedlinie-Zdroju (dolnośląskie) we wtorek około godziny 7:40. Mężczyzna nie chciał się zatrzymać do kontroli, gdy funkcjonariusze zauważyli, że przemiesza się z niesprawnym tłumikiem. Zamiast się zatrzymać, mężczyzna gwałtownie przyspieszył i rozpoczął ucieczkę.

Dolny Śląsk. Policyjny pościg zakończył się na dachu budynku gospodarczego

26-latek uciekał przed policyjnym radiowozem przez około trzy kilometry, by ostatecznie wjechać na teren jednej z posesji. Kiedy droga wewnętrzna się skończyła, swoją podróż zakończył na… dachu budynku gospodarczego. Tam został zatrzymany przez policjantów.

Po wylegitymowaniu okazało się, że mężczyzna nie ma uprawnień do kierowania pojazdami. Po zatrzymaniu uwagę policjantów zwróciła jego bełkotliwa mowa i poszerzone źrenice. Ostatecznie mężczyzna sam przyznał się, że jest pod wpływem narkotyków. Policjanci znaleźli też przy nim dwa woreczki z metamfetaminą.

To nie był koniec kłopotów 26-latka. Mężczyzna posiadał już wydane przez Sąd Rejonowy w Wałbrzychu w 2018 i 2019 roku dwa aktywne zakazy kierowania pojazdami i był poszukiwany celem osadzenia w zakładzie karnym – relacjonuje policja.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Polak zabity nożem w Niemczech

22-letni Krystian razem z Sebastianem M. często wyjeżdżali do Niemiec do pracy. Podczas jednej z imprez doszło do tragedii. Pijany 39-latek rzucił się na kolegę. Przyznał się do zabójstwa, a sąd skazał go na 5,5 roku więzienia. Krystian i Sebastian M. pochodzili z tych samych okolic z Podkarpacia. W Niemczech pracowali na budowie razem z innymi Polakami. Dramat rozegrał się podczas urodzin jednego z członków ekipy w listopadzie 2017 r. W nocy 39-latek zaatakował 22-latka nożem. Patrzył jak się wykrwawia – podaje „Fakt”.

Kilka godzin wcześniej znajomi wstawili wspólne zdjęcie na portalu społecznościowym. Sebastian M. przyznał się do zbrodni, ale nie potrafił wyjaśnić powodów morderstwa. W momencie zdarzenia był pijany, miał aż 3 promile alkoholu w organizmie. Niemiecki sąd uznał, że mężczyzna miał ograniczoną poczytalność.

Właśnie zapadł wyrok. 39-latek został skazany na 5,5 roku pozbawienia wolności. Część kary może odbyć w klinice odwykowej, bo jest alkoholikiem. Wyrok jest prawomocny. W rodzinnej miejscowości Krystiana są zaskoczeni decyzją sądu. – To żadna kara – mówią z rozgoryczeniem.
Źródło info i foto: wp.pl

38-latek chciał obrabować dom, którego właścicielem okazał się policjant CBŚP

38-letni mężczyzna próbował okraść dom metodą „na śpiocha”. Wpadł w ręce właściciela posesji, którym okazał się policjant Centralnego Biura Śledczego. Złodziejowi grozi nawet 5 lat więzienia – poinformowała mł. asp. Izabela Malinowska z mońkowskiej policji.

Do zdarzenia doszło w niedzielę ok. godz. 4.30 w Mońkach pod Białymstokiem. Mężczyzna sądził, że domownicy śpią i rozpoczął plądrowanie domu, jednak zauważył go właściciel domu, który – jak się okazało – jest funkcjonariuszem CBŚP w Białymstoku. Jak powiedziała Malinowska, intruz próbował uciec, zachowywał się agresywnie.

Policjant CBŚP zawiadomił funkcjonariuszy policji, którzy przyjechali na miejsce. W chwili zatrzymania mężczyzna znajdował się pod wpływem alkoholu. Wstępne badanie alkomatem wykazało, że miał 1,3 promila alkoholu w organizmie.

Policjanci ustalili, że mężczyzna podejrzany jest również o dokonanie kradzieży na sąsiedniej posesji. 38-latek usłyszał w poniedziałek zarzuty usiłowania kradzieży, kradzieży oraz naruszenia czynności ciała. Grozi mu od 3 mies. do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: onet.pl

Włochy: Pijany Polak jechał ciężarówką pod prąd. Kiedy przyjechał patrol policji, wpadł w szał

33-letni kierowca ciężarówki jechał pod prąd obwodnicą w Trydencie. Kiedy na miejsce przybyła włoska policja kierowca odmówił poddaniu się badaniu alkomatem i stał się agresywny. Po przewiezieniu na komisariat, gdzie ustalono, że faktycznie kierował pod wpływem alkoholu, Polaka ukarano wysoką grzywną. Chwilę później rzucił się na funkcjonariuszy, szarpiąc ich i bijąc.

O kierowcy ciężarówki jadącym w poniedziałek wieczorem pod prąd obwodnicą Trydentu policję poinformowali inni przerażeni kierowcy. Na miejscu szybko pojawił się patrol, który zatrzymał tira. Za kierownicą siedział Polak, od którego czuć było alkohol.

Kierowca nie zgodził się jednak na badanie alkomatem, więc zabrano go na komisariat. Tam potwierdzono, że znajduje się pod wpływem alkoholu. Polaka ukarano wysoką grzywną za jazdę w stanie nietrzeźwości, odebrano prawo jazdy i zwolniono.

Ukarany wprawdzie opuścił budynek policji, ale wciąż był agresywny, obrzucał funkcjonariuszy obelgami, a w końcu wspiął się na bramę odgradzającą komisariat od ulicy i wtargnął do budynku, gdzie zaczął szarpać mundurowych. Kiedy w szale zaczął okładać ich pięściami, został obezwładniony i trafił do aresztu.

Polak usłyszał już wyrok. Za czynną napaść na funkcjonariuszy spędzi 5 miesięcy w więzieniu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polska: Zatrzymania za groźby pod adresem samorządowców

53-letni mieszkaniec Grudziądza został zatrzymany w środę, niedługo po tym jak zadzwonił pod numer alarmowy i poinformował, że zamierza zabić prezydenta miasta Macieja Glamowskiego. Okazało się, że mężczyzna był pijany. W całej Polsce zatrzymano już kilka osób, który groziły samorządowcom, przedstawicielom rządu, prezydentowi, czy szefowi Rady Europejskiej.

– Mężczyzna zatelefonował do centrum powiadamiania ratunkowego, powiedział, że znajduje się w Grudziądzu i ma zamiar zabić pana prezydenta. Taka informacja trafiła do naszej jednostki – mówi o wydarzeniach ze środy Jacek Jeleniewski, oficer prasowy policji w Grudziądzu. Funkcjonariusze szybko namierzyli skąd wykonane zostało połączenie. Jeszcze tego samego dnia weszli do jednego z mieszkań na terenie miasta i zatrzymali zaskoczonego 53-latka. Był pijany, miał ponad 1,5 promila alkoholu w organizmie.

– Po wytrzeźwieniu w celi, następnego dnia usłyszał zarzut kierowania gróźb pozbawienia życia prezydenta Grudziądza. Prokurator zastosował wobec niego dozór policyjny, zakaz wszelakiego kontaktu z pokrzywdzonym, zakaz zbliżania się do niego, a także poręczenie majątkowe w wysokości 5 tysięcy złotych – wymienia Jeleniewski.

53-latkowi grozi do dwóch lat więzienia. Maciej Glamowski – prywatnie szwagier tragicznie zmarłego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza – złożył już do prokuratury zawiadomienie w tej sprawie.

Zatrzymania w całej Polsce

W niedzielę wieczorem Pawła Adamowicza zaatakował nożem mężczyzna, który podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku wtargnął na scenę. Prezydent Gdańska trafił do szpitala, jego stan był bardzo poważny, przeszedł kilkugodzinną operację. Obrażenia okazały się jednak zbyt poważne. W poniedziałek zmarł. Po wydarzeniach w Gdańsku policja w całej Polsce została wyczulona na wszelkie groźby kierowane do włodarzy miast i innych polityków. W ciągu ostatnich dni zatrzymano co najmniej kilka osób. Zarzuty m.in. publicznego nawoływania do stosowania przemocy wobec prezydenta Poznania i prezydenta Wrocławia z uwagi na ich przynależność polityczną przedstawiono zatrzymanemu w poniedziałek 41-letniemu mieszkańcowi podpoznańskiej miejscowości. Również w poniedziałek zatrzymano 24-latka, który komentując tekst w internecie na temat ataku na Pawła Adamowicza, groził prezydentowi Olsztyna Piotrowi Grzymowiczowi.

W czwartek zarzuty usłyszało trzech innych mężczyzn. Pierwszy to 48-letni mieszkaniec Gdańska, który telefonicznie groził zamordowaniem przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska. Drugi, 38-letni mieszkaniec Szczecina, skomentował w internecie tekst „Gazety Wrocławskiej” o groźbach w stosunku do Jacka Sutryka i Jacka Jaśkowiaka. Napisał, że to „dopiero początek”, a prezydenci będą „patroszeni jak świnie”. Trzecią osobą z zarzutem jest 35-latek z Radomia, który wykonał zdjęcie i zamieścił wpis na portalu społecznościowym.

Fotografia przedstawiała drzewo z wbitym w pień nożem i podpisem grożącym śmiercią prezydentowi Radomia Radosławowi Witkowskiemu. Zatrzymania dotyczyły także osób grożącym politykom najwyższego szczebla. W poniedziałek stołeczna policja zatrzymała 72-letniego mieszkańca Warszawy, który zadzwonił do Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie i groził prezydentowi Dudzie. Z kolei w Bydgoszczy policjanci weszli do jednego z mieszkań na Fordonie i zatrzymali 43-latka, który groził śmiercią premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Okazało się, że mężczyzna cierpi na zaburzenia natury umysłowej. Już został zamknięty z zakładzie psychiatrycznym.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Łódź: 26-latek śmiertelnie potrącił kobietę i uciekł. Został zatrzymany

Policja zatrzymała 26-letniego kierowcę, który w poniedziałek rano w Łodzi śmiertelnie potrącił kobietę. Tuż po zdarzeniu mężczyzna uciekł z miejsca wypadku. Teraz grozi mu do 12 lat więzienia – poinformowała PAP Marzanna Boratyńska w łódzkiej policji. Dodała, że w chwili zatrzymania mężczyzna miał prawie 2 promile alkoholu w organizmie.

Do wypadku doszło na al. Rydza-Śmigłego, przy skrzyżowaniu z ul. Tymienieckiego. Kierujący jechał w kierunku centrum Łodzi. Na skrzyżowaniu z ul. Tymienieckiego potrącił 61-letnią kobietę. Według policji ofiara prawdopodobnie przechodziła w miejscu, gdzie było stare, ale już nieczynne przejście dla pieszych.

Tuż po zdarzeniu kierowca uciekł z miejsca wypadku. Został zatrzymany po kilku godzinach.

Trwają czynności wyjaśniające.
Źródło info i foto: interia.pl

Małopolska: Pijany 21-latek ukradł samochód straży pożarnej

Pijany 21-latek z Małopolski ukradł pojazd pożarniczy z terenu jednej z krakowskich jednostek straży pożarnej. Policja zatrzymała go dopiero pod Krakowem.

Do zdarzenia doszło w środę wieczorem – informuje RMF FM. Mężczyzna wdarł się na teren straży pożarnej, kiedy wszystkie jednostki zostały wysłane w teren do gaszenia ognia. 21-latek wsiadł do wozu strażackiego, staranował bramę, wyłamując przy tym szlaban i wyjechał poza teren komendy.

Na terenie jednostki był dyspozytor, który zamknął zarówno bramę, jak i szlaban. – To nie przeszkodziło sprawcy, żeby przez zamkniętą bramę i szlaban wyjechać z terenu jednostki – powiedział RMF FM kapitan Bartłomiej Rosiek, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie.

Policja zatrzymała go dopiero pod Krakowem. Jak się okazało, spowodował kolizję w miejscowości Słomniki. Był nietrzeźwy.
Źródło info i foto: wp.pl

Radny PiS miał spowodować kolizję po alkoholu. „To wujek prezydenta Dudy”

– Kierujący Volkswagenem Passatem uderzył w znak drogowy, a następnie w ogrodzenie posesji. Badanie alkomatem wykazało 0,9 promila alkoholu w organizmie – powiedziała polsatnews.pl kom. Aneta Wlazłowska z policji w Radomsku (Łódzkie). „Gazeta Radomszczańska” twierdzi, że kierowcą był Wiesław K., nowy radny powiatowy PiS. Prywatnie to wujek prezydenta Andrzeja Dudy – informuje portal radomsko24.pl.

Do zdarzenia doszło w piątek około godz. 14:30 przy ul. Grota Roweckiego w Radomsku.

– Kierujący Volkswagenem Passatem 64-latek uderzył w znak drogowy, a następnie w ogrodzenie posesji. Badanie alkomatem wykazało 0,9 promila alkoholu w organizmie – powiedziała polsatnews.pl kom. Aneta Wlazłowska z policji w Radomsku.

Jak dodała, świadkowie zdarzenia uniemożliwili mężczyźnie dalszą jazdę. 64-latek ma odpowiedzieć przed sądem. Mężczyźnie grozi kara do dwóch lat więzienia, zakaz prowadzenia pojazdów lub grzywna.

Złoży wniosek o rezygnację z mandatu radnego

„Gazeta Radomszczańska” informuje, że sprawcą kolizji był Wiesław K. – nowy radny powiatowy PiS kadencji 2018-2023.

Wiesław K. stwierdził w rozmowie z „Gazetą”, że przed zdarzeniem, o godz. 10, wziął leki, ponieważ walczy z krwiakiem, jednak „nie doczytał ulotki”. Mężczyzna miał wypić „naparsteczek alkoholu” i „nie sądził, że tak zadziała”. Jak informuje „Gazeta”, do kolizji doszło raptem 300 metrów od jego domu.

W piątek K. poinformował zarząd regionalny PiS, że w poniedziałek złoży wniosek o rezygnację z mandatu radnego. I nie ma to związku z piątkową kolizją, tylko z chorobą. Zapowiedział, że w sądzie przedstawi dokumentację lekarską i ma nadzieję na łagodny wyrok – twierdzi „Gazeta Radomszczańska”.

Kandydował w wyborach na prezydenta miasta

Wiesław K. był wieloletnim prezesem Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. W 2016 roku startował na prezydenta Radomska w przedterminowych wyborach. Przegrał wówczas w drugiej z Jarosławem Ferencem (KWW „Razem dla Radomska”). W tegorocznych wyborach samorządowych zdobył mandat do rady powiatu.

Mężczyzna to prywatnie wujek prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Andrzeja Dudy – informuje portal radomsko24.pl. Lokalna Telewizja NTL zamieściła na Facebooku filmik z momentu wypadku, który otrzymała od widza.
Źródło info i foto: polsatnews.pl