Włochy: Podawał się za znanego piłkarza i okradał luksusowe butiki

Mężczyzna podający się za byłego piłkarza Andreę Pirlo oszukiwał właścicieli butików we Włoszech, okradając ich z luksusowych towarów. Obiecywał, że za zakupy zapłaci później i znikał bez śladu. Okradzeni zgłaszali się do byłego zawodnika Juventusu.

Włoskie media podały, że 48-letni były złotnik z północy, wykorzystując swe podobieństwo do dawnej gwiazdy piłki działał w całym kraju, od Brescii po Neapol.

Co ciekawe, jak ustalono w toku śledztwa, o którym informują media, nigdy osobiście nie zgłaszał się do sklepów, lecz dzwonił zawsze z następującym komunikatem: Dzień dobry, jestem Andrea Pirlo, chciałbym zrobić u was zakupy. Następnie przejętym właścicielom wysyłał zamówienie pocztą elektroniczną i prosił o zniżkę. Po odbiór zakupów oszust wysyłał potem kobietę tłumacząc, że to jego narzeczona lub asystentka. Za pierwszym razem płaciła ona za zakupy, by zdobyć sobie zaufanie. Potem sytuacja powtarzała się, ale zamówienia były coraz kosztowniejsze.

Sobowtór Pirlo wybierał zegarki, biżuterię i firmowe ubrania za tysiące euro, ale przy ich odbiorze kobieta już nie płaciła, tłumacząc, że zrobi to przy następnej okazji. Obiecywała, że piłkarz przyjdzie i wynagrodzi to sportowymi gadżetami i koszulkami z autografem.

Proceder przychodził parze z łatwością, bo nikt z kupców nie odmawiał zwycięzcy Mundialu.

Były piłkarz złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa na swoją szkodę, gdy zaczęli zgłaszać się do niego poszkodowani domagając się zapłaty należności.

Liczba ujawnianych przypadków oszustw w wykonaniu jego sobowtóra stale rośnie – podkreśla prasa. Śledztwo wszczęła prokuratura w Turynie. W jego toku ustalono, że za byłego zawodnika mistrza Włoch i reprezentacji kraju podawał się mieszkaniec miasta Pawia, już wcześniej karany za próbę oszustwa były złotnik-bankrut.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jarosław Bieniuk opuścił areszt. Jest oświadczenie byłego piłkarza

Były piłkarz Jarosław Bieniuk, został zatrzymany we wtorek 16 kwietnia w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa przeciwko wolności seksualnej. Po przesłuchaniu postawiono mu zarzuty udzielenia innej osobie środka psychoaktywnego. Bieniuk, opuścił już areszt i wraz z reprezentującą go kancelarią wydał oświadczenie w tej sprawie.

„W związku z nieprawdziwymi zarzutami formułowanymi w moim kierunku w ostatnich dniach, pragnę przekazać Państwu kilka słów wyjaśnienia.

Informacje pojawiające się w mediach na temat rzekomo zarzucanych mi czynów są szokujące, zarówno dla Państwa, jak i dla mnie. Oskarżenia te są nieprawdziwe i formułowane wyłącznie w celu osiągnięcia korzyści materialnych.

Pragnę podkreślić, że jestem niewinny, dlatego też niezwłocznie i dobrowolnie stawiłem się na posterunku policji. Od początku wyrażałem i w dalszym ciągu wyrażam swoją pełną gotowość do współpracy z wymiarem sprawiedliwości w celu jak najszybszego wyjaśnienia zaistniałej sytuacji.

Niesłuszne oskarżenia formułowane pod moim adresem godzą bezpośrednio w moje dobre imię, jak i destrukcyjnie wpływają na dobro i kondycję psychiczną moich dzieci. Do zakończenia postępowania i finalnej decyzji sądu, zwracam się z prośbą do przedstawicieli mediów o wstrzymanie się od formułowania jednoznacznych ocen pod moim adresem oraz uszanowanie prawa członków mojej rodziny do prywatności w tym trudnym dla nas wszystkich okresie. Proszę także Państwa – przedstawicieli mediów o używanie mojego pełnego imienia i nazwiska w przygotowywanych artykułach medialnych – bo tak właśnie należy postępować wobec osób niewinnych” – czytamy w oświadczeniu.

Jak poinformował w środę Mariusz Duszyński z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, prokuratura orzekła wobec niego dozór policji i zakaz kontaktu ze świadkami.
Źródło info i foto: onet.pl

Jak Dariusz N. próbował zmienić swój wyglądy by uciec organom ścigania

Ścigany przez kilkanaście miesięcy za zabójstwo 19-letniego Dominika z Katowic Dariusz N. został zatrzymany w małym katalońskim mieście Perafort, w trakcie załadunku puszek, w których ukryte były narkotyki – ujawniła policja. Nie stawiał oporu, był zaskoczony zatrzymaniem.

Dariusz N. całkowicie zmienił wygląd – zapuścił włosy i brodę, schudł, prawdopodobnie poddał się operacji plastycznej; miał „lewe” dokumenty. Szybko go jednak zidentyfikowano dzięki charakterystycznemu tatuażowi na ramieniu, związanemu z jednym ze śląskich klubów piłkarskich.

Według ustaleń śledztwa, w sierpniu 2016 r., podczas bójki w pobliżu dworca PKP w Katowicach 36-letni N. śmiertelnie ugodził nożem Dominika, b. piłkarza GKS-u Katowice. Przez kilkanaście miesięcy ukrywał się, m.in. w Niemczech, Czechach i Irlandii. Informację o zatrzymaniu podejrzanego podała w środę katowicka prokuratura; w czwartek policjanci poinformowali o szczegółach zatrzymania.

To nie było przypadkowe trafienie. Od dłuższego czasu przygotowywaliśmy się do tego zatrzymania i dzięki tej współpracy doszło do tak skutecznego działania (…) Właściwie od grudnia, kiedy został wydany Europejski Nakaz Aresztowania, śledziliśmy poczynania Dariusza N.”- zaznaczyła rzeczniczka śląskiej policji podinsp. Aleksandra Nowara. Dodała, że podejrzany był kompletnie zaskoczony, bo nie spodziewał się, że policja trafi na jego ślad.

N. został zatrzymany podczas załadunku dużej przesyłki na ciężarówkę wynajętą z firmy przewozowej. Przesyłka przygotowana przez poszukiwanego miała trafić do Polski. Po sprawdzeniu okazało się, że na dwóch paletach znajdują się puszki z sosem pomidorowym, a w nich ukryta jest marihuana. W 63 puszkach znaleziono 20 kilogramów narkotyków, o wartości rynkowej w Polsce ponad 140 tys. euro, a także waga do ważenia narkotyków, urządzenie do pakowania próżniowego, nowe puste puszki, folie do pakowania i etykiety. Policjanci będą ustalali, do kogo miały trafić narkotyki, z kim N. współpracował i czy ktoś pomagał mu w ukrywaniu się. Wysyłając narkotyki wynajmował firmę spedycyjną.

Podczas zatrzymania podejrzany przedstawił się innym imieniem i nazwiskiem, okazał też polski dowód osobisty, na dane osoby pochodzącej z województwa lubuskiego. Miał przy sobie dokumenty tożsamości na różne nazwiska. Jak mówią policjanci, N. całkowicie zmienił wygląd, dlatego kluczowy w jego identyfikacji okazał się tatuaż z emblematem klubu piłkarskiego. „Zapuścił włosy, ma brodę, schudł. Mamy też dokumenty medyczne świadczące o tym, że mógł poddać się operacji plastycznej i ta operacja prawdopodobnie miała miejsce ostatnich dniach w Czechach” – powiedziała Nowara.

Jak przekazał rzecznik Komendy Głównej Policji mł. insp. Mariusz Ciarka, miejsce pobytu N. ustalili policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Do zatrzymania doszło dzięki monitorowaniu ruchów poszukiwanego i ścisłej współpracy Komendy Głównej Policji z katalońskimi funkcjonariuszami za pośrednictwem ENFAST, czyli sieci współpracy grup poszukiwań celowych w krajach UE.

Policjanci ustalili, że ostatnim miejscem pobytu podejrzanego na terenie Polski była jedna z miejscowości w województwie dolnośląskim, po czym wyjechał on za granicę. W związku z tym 7 grudnia 2016 roku wszczęto za nim poszukiwania na podstawie ENA na terenie wszystkich państw UE oraz kanałem INTERPOL na terenie 190 państw poza Europą.

Od momentu wydania ENA w sprawę zaangażowano Punkt Kontaktowy ENFAST w Wydziale Poszukiwań i Identyfikacji Osób Komendy Głównej Policji. ENFAST (European Network of Fugitive Active Search Teams) to sieć współpracy grup poszukiwań celowych działających w krajach UE, umożliwiająca natychmiastowy przekaz informacji z grupy poszukiwawczej w jednym kraju do grupy poszukiwawczej w innym kraju, co skutkuje natychmiastowym działaniem, bez zbędnej zwłoki.

Z uwagi na fakt przemieszczania się poszukiwanego po różnych krajach Unii Europejskiej istotne było włączenie w sprawę zespołów poszukiwawczych sieci ENFAST m.in. z Niemiec, Holandii, Czech, Irlandii i finalnie Hiszpanii. Katowiccy poszukiwacze wykonali szereg czynności, które w efekcie pozwoliły ustalić, że poszukiwany przebywa na terenie Hiszpanii – wskazał rzecznik.

Przedstawiciele ENFAST w Biurze Kryminalnym KGP natychmiast poinformowali o tym fakcie swoich odpowiedników w Hiszpanii. We wtorek po południu w Perafort kilkunastoosobowa grupa policjantów FAST, wyspecjalizowana w zatrzymywaniu najgroźniejszych przestępców poszukiwanych międzynarodowo, zatrzymała Dariusza N. Podejrzany w najbliższym czasie, zgodnie z ENA zostanie przetransportowany do Polski, a następnie doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Już zostały wszczęte procedury związane ze sprowadzeniem N. do Polski.

Do zakończonego śmiercią nastolatka starcia doszło 21 sierpnia ubiegłego roku nad ranem, w pobliżu dworca PKP w Katowicach. Dominikowi towarzyszył ojciec wraz z kilkoma osobami, które napotkały inną grupę – kilku młodych ludzi. Doszło do wymiany zdań, a następnie bójki. Dominik, któremu zadano ciosy nożem, zmarł po przewiezieniu do szpitala. W związku z bójką przy dworcu prokuratura oskarżyła sześciu mężczyzn. Wśród oskarżonych jest m.in. ojciec Dominika, który był jednym z uczestników zajścia. Ich proces rozpoczął się w lipcu br. przed katowickim sądem rejonowym. Oskarżeni odpowiadają za udział w bójce, w której wzajemnie narażali się na niebezpieczeństwo. Może za to grozić kara do trzech lat więzienia. Dariuszowi N. prokuratura stawia zarzuty zabójstwa Dominika i usiłowania zabicia jego ojca. Grozi mu dożywocie
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nie żyje młody piłkarz. Zatrzymano podejrzanego

Tragiczne wieści napłynęły ze szpitala we Włocławku. Na skutek pobicia zmarł 28-letni Mariusz Kowalski, piłkarz Łokietka Brześć Kujawski. Lekarze przegrali walkę o życie sportowca, podejmując we wtorkowy wieczór decyzję o odłączeniu pacjenta od respiratora. O sprawie poinformowała „Gazeta Pomorska”. Okazuje się, że Kowalski przebywał w szpitalu od niedzieli. Grający na pozycji pomocnika piłkarz stał się ofiarą bójki, do której doszło przy ul. Ogniowej we Włocławku.

Jak dowiedziała się redakcja „GP”, tragiczne w skutkach obrażenia Kowalskiego nastąpiły na skutek nieszczęśliwego upadku i uderzenia głową w krawężnik. Nie ma mowy o domysłach, bowiem moment uderzenia miał zostać zarejestrowany przez miejski monitoring. Do zajścia doszło po wyjściu gości z jednego z lokali.

Za zdrowie sportowca odbyła się msza święta, a działacze i sympatycy klubu apelowali o modlitwę. O pomoc, za pośrednictwem klubowego konta na Facebooku, zwróciła się także rodzina piłkarza. Niestety stało się najgorsze i piłkarz nie zdołał wygrać najważniejszej walki, o zdrowie.

Wczoraj na stronie GKS-u Łokietek Brześć Kujawski ukazała się tylko lakoniczna wiadomość, że zaplanowany na dzisiaj mecz z Legią Chełmża w rozgrywkach IV ligi został odwołany. Pierwotnie spotkanie miało się odbyć normalnie (środa, godz. 11), bowiem „klub z Chełmży nie wyraził zgody na zmianę terminu meczu” – czytamy na portalu klubu z Brześcia Kujawskiego. Sprawcą śmiertelnego uderzenia miał być dobrze znany włocławskiej policji 34-latek. Podejrzany w chwili zatrzymania był pijany, lecz już usłyszał zarzut.

„Gazeta Pomorska”, powołując się na rozmowę z rzecznikiem policji dodała, że z tytułu zarzutu uszkodzenia ciała domniemanemu sprawcy grozi do 5 lata więzienia, ale kwalifikacja prawna czynu może jeszcze ulec zmianie. W bieżących rozgrywkach piłkarskich Kowalski zdobył 13 bramek i był pewnym punktem zespołu GKS-u Łokietek.
Źródło info i foto: interia.pl

Nowe osoby usłyszały zarzuty w związku z zabójstwem 19-letniego piłkarza

Trzy kolejne osoby, które zgłosiły się na policję po niedzielnej bójce w Katowicach, usłyszały zarzuty udziału w bójce ze skutkiem śmiertelnym. Wśród nich nie było sprawcy śmiertelnego ugodzenia nożem 19-letniego Dominika Koszowskiego – byłego piłkarza GKS-u Katowice. Dotąd zarzuty postawiono siedmiu osobom.

Nastolatek miał dwie rany kłute w okolicy klatki piersiowej. Mężczyzna, który zadał nastolatkowi śmiertelne obrażenia, nadal jest poszukiwany.

W środę rano katowicka policja informowała, że do tamtejszej komendy zgłosili się dwaj uczestnicy niedzielnej bójki w Katowicach – dwaj z trzech poszukiwanych, których wizerunki opublikowano we wtorek na stronie policji i w mediach. Na policję zgłosił się też trzeci mężczyzna, mogący mieć związek z tym zajściem.

Jak przekazała w środę po południu rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach prok. Marta Zawada-Dybek, wszyscy ci podejrzani nie przyznali się do zarzucanych im czynów i odmówili składania zeznań. Wszystkim trzem przedstawiono zarzut udziału w bójce; prokurator zastosował wobec nich wolnościowe środki zapobiegawcze.

Według porannej informacji policji funkcjonariusze zajmujący się sprawą są już na tropie mężczyzny, który najprawdopodobniej śmiertelnie ranił nożem 19-latka.

Policja apeluje do wszystkich osób, które mają jakiekolwiek informacje mogące pomóc w ustaleniu miejsca pobytu poszukiwanego o kontakt pod numerem telefonu 32 200 25 55 lub z najbliższą jednostką policji pod numerem 997.

We wtorek prokuratura przedstawiła zarzuty udziału w bójce ze skutkiem śmiertelnym trzem z czterech zatrzymanych w tej sprawie mężczyzn, wśród nich ojcu Dominika. Czwarty zatrzymany dostał zarzut posiadania narkotyków. Wszyscy po przesłuchaniu zostali zwolnieni – prokuratura zastosowała wobec nich tzw. wolnościowe środki zapobiegawcze.

Także we wtorek, późnym popołudniem śląska policja opublikowała wizerunki trzech mężczyzn „mających bezpośredni związek z przestępstwem”. Dwaj z nich po komunikacie policji zgłosili się na policję sami.

W samym centrum Katowic w poniedziałek wcześnie rano mijały się dwie kilkuosobowe grupy. Wtedy mogło dojść do zaczepki słownej, potem do przepychanek, wreszcie do bójki. Wszystko zaczęło się przed klubem, a skończyło przed wejściem na dworzec kolejowy. Zdaniem policji należy raczej wykluczyć porachunki między kibicami.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Kim są zabójcy 19-letniego piłkarza?

Do tragedii doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek w Katowicach przy dworcu PKP. Śmiertelnie raniony nożem został 19-letni piłkarz GKS Katowice Dominik Koszowski. Zmarł w szpitalu. Grupa kilkunastu bandytów zaatakowała nożem w samym centrum Katowic młodego piłkarza i jego ojca. 19-latek trafił do szpitala, gdzie zmarł. Dominik Koszowski był piłkarzem akademii piłkarskiej GKS Katowice. W czerwcu zrezygnował z dalszej gry z powodu kontuzji.

Według informacji Radia ZET wszystko wskazuje na to, że sprawcy tragedii pozostają nadal na wolności. Nieoficjalnie wiadomo, że trzej zatrzymani mogli na razie usłyszeć zarzut udziału w bójce z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Grozi za to do 10 lat więzienia. Według policjantów zatrzymanie głównego sprawcy jest kwestią czasu. Wszystkie zapisy kamer wokół dworca są nadal starannie przeglądane.

Zdaniem prokuratury to ojciec wdał się w bójkę z kilkunastoma osobami. W efekcie zginął w niej jego syn. Wobec dwóch napastników prokuratura zastosowała poręczenie majątkowe. Mają też zakaz opuszczania kraju. Jeszcze dzisiaj mają zapaść decyzje, co do dwóch kolejnych osób zatrzymanych tuż po zajściu.

Policja wciąż szuka świadków napadu. Zapewnia pełną anonimowość.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Zabójstwo byłego piłkarza GKS-u Katowice. Nowe fakty

Po wczorajszych przesłuchaniach w katowickiej prokuraturze rejonowej cztery osoby usłyszały zarzuty w związku z tragiczną śmiercią byłego piłkarza GKS-u Dominika K. Trzy zatrzymane osoby to kibice GKS-u . Czwarta osoba to Rafał K. (39l.) ojciec Dominika. Usłyszał zarzut udziału w bójce. Wyszedł na wolność po wpłaceniu kaucji 10 tys. zł poręczenia majątkowego. Pozostałe osoby mają zarzuty udziału w bójce, jedna z nich ma zarzut posiadania narkotyków. Nadal na wolności przebywa sprawca który zadał Dominikowi śmiertelne ciosy. Prawdopodobnie uciekł z Polski za granicę. To przywódca pseudokibiców GKS-u

Dominik K. (†19l.) został zadźgany w czasie ulicznej bójki, do której doszło w niedzielny poranek w centrum Katowic. Były piłkarz GKS-u wracał z ojcem z dyskoteki przy ul. 3 Maja w Katowicach. Mijali ze znajomymi katowicki dworzec, gdy naprzeciw nich wyszła grupa kibiców GKS.

Pseudokibice wychodzili z dworca kolejowego, bo wracali z meczu, który katowicka drużyna rozegrała w Olsztynie. Dominik z ojcem weszli w grupę pseudokibiców. Wtedy prawdopodobnie któremuś z bandytów coś nie spodobało się i doszło do potyczek słownych, a następnie do bójki. W trakcie bijatyki Dominik dostał śmiertelne ciosy. Zadał je prawdopodobnie przywódca szalikowców GKS-u. Jest obecnie poszukiwany przez policję.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Brazylia: Neymar oskarżony o oszustwo podatkowe

Brazylijska prokuratura oficjalnie oskarżyła piłkarza reprezentacji Neymara o oszustwo podatkowe przy jego transferze z Santosu do Barcelony oraz o fałszowanie dokumentów w okresie od 2006 do 2013 roku. Oskarżeni są ponadto ojciec piłkarza oraz obecny prezes Barcelony Josep Maria Bartomeu i jego poprzednik Sandro Rosell.

Komunikat w tej sprawie prokuratura wydała kilka godzin po przesłuchaniu Neymara przez najwyższą instancję sądową w Hiszpanii do rozstrzygania kwestii finansowych – Audiencia Nacional – w Madrycie. Piłkarz odpowiadał na pytania półtorej godziny. Po opuszczeniu gmachu sądu nie skomentował wydarzenia, ale zatrzymał się przy kibicach, aby z kilkoma z nich się sfotografować.

Transakcje na dziesiątki mln euro

Według Barcelony transfer Neymara w maju 2013 roku wyniósł ją 57,1 mln euro, z czego 17,1 mln euro otrzymał poprzedni klub Brazylijczyka – Santos, a pozostałe 40 mln trafiły do firmy ojca piłkarza, Neymara Santosa. Śledztwo hiszpańskiej prokuratury wykazało jednak, że kataloński klub zapłacił około 83,3 mln euro. Poszkodowany przy tej transakcji miał być brazylijski fundusz inwestycyjny DIS, posiadający 40 proc. praw do zawodnika. Ostatecznie DIS uzyskał tylko 6,8 mln euro z sumy 17,1 mln wypłaconej Santosowi, który również uważa się za oszukanego przez swego wychowanka.

To nie pierwszy raz Neymara

Nie jest to jedyna procedura prawna wszczęta w Brazylii i Hiszpanii przeciwko Neymarowi. We wrześniu ubiegłego roku brazylijski wymiar sprawiedliwości zamroził część aktywów piłkarza (43,5 mln euro) za domniemane oszustwo podatkowe za lata 2011-13. Śledczy twierdzą, że podejrzani sfałszowali wiele dokumentów, aby zapłacić mniej podatku brazylijskiemu fiskusowi. Napastnik musi także zapłacić karę 103 tys. euro za nieprawidłowości podatkowe, gdy grał w Santosie w 2007 i 2008 roku.
Żródło info i foto: TVP.info

Javier Mascherano skazany za oszustwa podatkowe

12 miesięcy pozbawienia wolności i kara finansowa – to wyrok dla piłkarza FC Barcelona, Javiera Mascherano. Pomocnik lub obrońca Dumy Katalonii przyznał się do oszustwa podatkowego i poszedł na współpracę z prokuraturą. Najdziwniejszy jest jednak fakt, że mimo wydania wyroku bezwzględnego więzienia, piłkarz pozostanie na wolności…

Mascherano nie zapłacił hiszpańskiemu fiskusowi 1-1,5 miliona euro. Piłkarz unikał płacenie podatków w roku 2011 i 2012. W związku z czym jego wyroki zostały zsumowane. Poza pozbawienie wolności Argentyńczyk musiał zapłacić również 816 tysięcy euro grzywny.

Jak się okazuje, ludzie skazani przez hiszpański sąd za oszustwa podatkowego, mimo wyroku pozbawienia wolności, nie odsiadują swojego wyroku za kratami. Takie prawo obowiązuje w przypadku przestępstw, w których nie stosowano przemocy. Piłkarz Barcelony mógłby trafić do więzienia tylko jeśli w przeciągu roku ponownie dopuściłby się oszustwa.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Policja zatrzymuje coraz więcej poszukiwanych przestępców

Ukrywają się, zmieniają wygląd. Na próżno. Policja zatrzymuje rocznie blisko 10 tys. poszukiwanych. Rok 2000. W Polsce prezydentem jest Aleksander Kwaśniewski, premierem Jerzy Buzek, a na planie serialu „M jak miłość” pada pierwszy klaps. W Nowym Jorku stoją wieże World Trade Center, Mark Zuckerberg, późniejszy twórca Facebooka i miliarder, ma 15 lat, a najlepszy piłkarz świata Leo Messi – 13. 29-letni Tomasz R. z Poznania zaczyna ukrywać się przed policją. Policja zatrzymuje go 11 lat później, w połowie września. – „Był zaskoczony, ale chyba poczuł ulgę. Kiedy człowiek chowa się przez tyle lat, w momencie zatrzymania zwykle schodzi z niego powietrze. Cieszy się, że to koniec: strachu, ciągłego napięcia” – podkreśla oficer operacyjny Komendy Miejskiej Policji w Poznaniu. Żródło info i foto: rp.pl